Prognozowany przez Komisję Europejską dla Polski 6-procentowy wzrost PKB do końca przyszłego roku stawia nasz kraj niemal na czele unijnej stawki. Zanim jednak któraś z partii ogłosi, że to sukces jej polityki (a może to być i PiS, i Platforma), zanim znów przygotujemy mapy Europy z zielonymi wyspami, pamiętajmy, że aby przewidywania Komisji mogły się sprawdzić, trzeba szybko i skutecznie rozwiązać problemy Grecji.
Tymczasem Grecy wcale nie chcą umierać dla eurolandu. Chcą żyć po swojemu, unikać płacenia podatków i utrzymywać wysoki deficyt budżetowy. Dla pozostałych krajów strefy euro oznacza to, że ich wydatki na ratowanie Grecji mogą nie mieć końca. Trzeba będzie pożyczyć może nawet ponad 100 miliardów euro, co nie pozostanie bez wpływu na kurs europejskiej waluty i rentowność obligacji innych państw. Bo im bardziej protestują Grecy w Atenach, tym euro będzie słabsze i tym większy będzie nacisk na wzrost stóp procentowych w całej strefie. Co gorsza, w każdej chwili kryzys może się rozlać na kolejne kraje Unii, zwłaszcza te o najsłabszych finansach publicznych.
Polakom się wydaje, że skoro nie mamy euro, to nie zapłacimy za problemy Greków. Tymczasem nasza waluta już jest silnie związana z europejską i gdy ona ma kłopoty, złoty słabnie w oczach. Gdyby kurs euro utrzymał się na poziomie ponad 4,05 zł, oznaczałoby to wzrost naszego długu zagranicznego o kilkanaście miliardów złotych i odpowiednio wyższe koszty jego obsługi. To oznacza, że inwestorzy odwrócą się od polskich akcji i obligacji, więc nastąpi spadek ich cen.
Jednak dużo ważniejsze od chwilowych wahań kursu – i dla Polski niekorzystne – mogą być wnioski, jakie bogate państwa eurolandu wyciągną z tego zamieszania. Dziś wspólnota walutowa jest eleganckim klubem brydżowym – sprawdza się w nim bilety tylko przy wejściu, a potem już nikt nie ma możliwości wyproszenia gościa, który kantuje przy stole. Najbogatsi teraz zrobią więc wszystko, by nie płacić już za kraje zbyt pochopnie wpuszczone do tego ekskluzywnego klubu, które nie przestrzegały zasad dobrego wychowania, zaciągając długi.
Polska dziś ma, jak na euroland, zbyt wysoki deficyt finansów publicznych, nasz dług za chwilę przekroczy dopuszczaną przez unię wysokość. To oznacza, że możemy zrezygnować ze wszystkich naszych dotychczasowych planów szybkiego i cichego – bez reform – wślizgnięcia się do klubu walutowego. Albo zaczniemy oszczędzać, reformować finanse, albo zrezygnujmy z euro. W świetle tego, co się dzieje w Grecji, i naszej niewielkiej skłonności do wyrzeczeń, to drugie wyjście nie wydaje się najgorsze.









A jeszcze wczoraj rzp. czytalem ze nie wybudujemy zaplanowanych drug i autostrad, ba polowe.
Troche pokory, Grecy tez drukowali stabilnosc i co? jaki to sukces jezeli nie przeklada sie na realna sytuacje.Ekonomisci spesjalnie nasz podpuszczaj, a bankrutem bendziez ty.
magazynier napisał:
06 maja 2010 at 11:28
Kochajmy “euro” gdyż tak prędko odchodzi… napisał trafnie jeden z internautów.
Eurokołchoz to kolejny chory pomysł ulepszaczy świata.
Oczywiście zawsze istniała Europa “różnych prędkości ekonomicznych” ( nie mówiąc o innych odśrodkowych tendencjach) a kto tego nie widzi, to znaczy,że ma bardzo słaby wzrok.
Kolejny chory pomysł zdycha tak jak i wiele innych ekonomiczno -socjologiczno-politycznych konstrukcji wymyślonych przez uczonych idiotów.
Ci idioci o ktorych piszesz, to nie sa idioci to my jestesmy idioci ktozy w to wierzymy, oni realizuja swoja gre a my w to wchodzimy a dlaczego w to wchodzimy? bo chcemy w to wierzyc, ze niemcy i reszta starej uni bedzie na nas robic. Popatrzcie na Portugalie,Hiszpanie i Grecje te panstwa braly przez cale lata najwieksza pomoc i co? Jezeli kraj nie bedzie sie opieral na wlasnej gospodarce a liczyl na zagraniczne inwestycje skonczy jak grecja.
Analogicznie mamy podobna sytuacje do grecji przyklad:
popatrzmy na przecientny standard zycia polaka w mieszkaniu calkiem ladnie.
Apanstwo ledwo zipie nie ma na nic, Jak w Grecji. Poczekajmy jak beda te PKB bokiem nam wychodzic.
Aby zrozumieć genezę upadku gospodarczego Grecji trzeba porównać ich gospodarkę z gospodarką najsilniejszego państwa EU.
W Grecji na PKB składa się w tylko w 18% przemysł, w 14% rolnictwo i aż w 57% usługi.
W BRD przemysł daje 30% PKB. To tyle w temacie wskaźniką ekonomicznej szczęśliwości.
Ogromnym obciążeniem dla budżetu Grecji -kraju mniejszego od RP- było wybudowanie olbrzymich stadionów dla mistrzostw piłki kopanej.
Kto wie czy Imperium Rzymskie nie rozsypałoby się wcześniej gdyby wybudowano
zamiast jednego Koloseum- dziesięciu ? Jednak Rzymianie byli lepszymi ekonomistami.
Oczywiście to co spotkało Grecję w kontekscie budowy mega -stadionów czeka Polskę.
Jednak nie wiadomo co by się stało gdyby Donald.T zamiast zamiłowanym kopaczem futbolówki byłby miłośnikiem golfa ? Wówczas większość terenów rolnych jakie jeszcze się uchowały przerobiono by na pola gofowe…
Grecja dostanie 100 mld pożyczki aby spłacić niemieckie i francuskie banki (35 mld i 55 mld w obligacjach).
I dlatego grecy strajkują. Wolą zbankrutować.
Dlaczego im nie pozowolić???
„Albo zaczniemy oszczędzać, reformować finanse, albo zrezygnujmy z euro. W świetle tego, co się dzieje w Grecji, i naszej niewielkiej skłonności do wyrzeczeń, to drugie wyjście nie wydaje się najgorsze.”
No to dopiero logika … najwieksze wyrzeczenia sa przede wszystkim potrzebne, gdy z reformami sie zbyt dlugo czeka; najlepszy przyklad to Grecja ale takze i PRL … . A co do Euro – tam reformy tez trzeba, aby miec kija na PIIGS … . Przed tym i tak nikogo z deficytem do tego klubu sie juz nie wpusci, nie ma obawy.
Ciekawe tylko, jak np. Norwegia i Szwajcaria beda pomagac Grecji – ci egoistyczni bogacze zyskują na Unii ale nic Unii nie dają … .
Grecja od dawna była przykładem kraju UE, który jakoś dziwnie wykorzystał – czyli zmarnował olbrzymie dotacje unijne. Sadząc po stanie naszego kolejnictwa i tempie budowy autostrad nasze dotacje też nie są wykorzytywane efektywnie. U nas zacznie się od likwidacji OFE. O euro trzeba na razie zapomnieć.
Jeśli nie bedzie u nas reform to wyprzedamy jako państwo wszystko i rodzima gospodarka zostanie zagłodzona. W tym kierunku brną i decydenci i biurokracja, wspólnie nie pozwalające na ograniczenia przywilejów i swoich i popleczników. Tak było zawsze u nas, przed i po wyborach. Widać to też obecnie, chociażby w braku merytorycznych dyskusji, między czy naprawdę politycznymi przeciwnikami?
Stawiam pytanie: Czy warto być republiką bananową i czym to grozi decydentom? Warto rozejrzeć się po świecie i choć,choć trochę pomyśleć.
A Euroland? On nie będzie potrzebował wykidajły, już to ustalił. Bo będzie bez nas (z powodów-patrz wyżej). A my? My będziemy pracować „u siebie” na niego.
Jak to więc będzie JW Panie i JW Panowie w Warszawie? Naprawdę chcecie tego? Na dobry początek, czego Wam życzę, skończcie podpierać się „statystykami”.
Precz z EURO ! Precz z tym bagnem !
Tak się składa, że 2 lata temu trochę pojeździłem po greckich wyspach (Rodos też). Nie do końca zgadzam się ze zdaniem niektórych szanownych przedmówców a zwłaszcza Pana Krokodyla Gienia. Stereotypy i tyle. Spotykałem ludzi pracowitych, uczynnych, przedsiębiorczych, uczciwych i pogodnych. Natomiast gołym okiem widać złodziejstwo urzędasów (wystarczy spojrzeć np. na Akropol w Lindos). Potem wyjechałem na 2 tygodnie w polskie górki: brud, smród, złodziejstwo i ohyda. A mostek w mojej wsi remontują od 10 lat (nie o to chodzi, by złowić króliczka ale żeby szwagier zarobił). Zdaje mi się, że to nie my będziemy musieli pożyczać innym ale odwrotnie.
Jurek Wawro napisał:
06 maja 2010 at 10:54
Jeden argument, że nie masz racji: obniżenie składki do ZUS zaowocowało dziurą 20 mld złotych, a efekt był żaden. Uważasz nadal, że rządy PiS były dobre ?! W bladze na pewno, ale nie w rzeczywistym działaniu.
autochton napisał:
06 maja 2010 at 10:29
Rozumiesz znaczenie słowa „rolowanie” jakie jest używane w odniesieniu do naszego długu i obligacji ? Może trzeba wykład zrobić ?
Dziura Bauca… heh… to była projekcja przedstawiona przez ministra, miała otrzeźwić zapędy zwolenników „solidarnej” Polski w wydaniu tamtych lat…
Może przypomnieć, co mówiła o „dziurze Bauca” ówczesna posłanka PO Zyta Gilowska ? Szczególnie o receptach na jej likwidację… całkiem innych od propozycji PiS, które ta partia wycofała dlatego, że wyśmiano ich bzdurność.
Schładzanie gospodarki… ciężko się dyskutuje z kimś, kto uważa, że było to złe posunięcie… czy analizowałeś ówczesny stan gospodarki, inflacji, zadłużenia, by łatwo wyrokować dzisiaj ? Zobacz na Amerykę, jak przegrzali koniunkturę i czym się to skończyło…
fritz napisał:
„nasza waluta już jest silnie związana z europejską i gdy ona ma kłopoty, złoty słabnie w oczach.”
Myli Pan przyczynę ze skutkiem. To dolar idzie w górę w czasie lęku czy
paniki (a inne waluty spadają w stosunku do niego). Nawet gdy gospodarka
amerykańska jest sama w kłopotach, ludzie ufają bardziej w jej stabilność.
Q napisał: 06 maja 2010 at 13:23
Jeden argument, że nie masz racji: obniżenie składki do ZUS zaowocowało dziurą 20 mld złotych, a efekt był żaden. Uważasz nadal, że rządy PiS były dobre ?! W bladze na pewno, ale nie w rzeczywistym działaniu.
*** Nawet Rostowski stwierdzil, ze to bylo dobre i przynioslo skutek.
Ja wiem, ze tego nie pojmujesz i nigdy nie pojmiesz.
A najlepsze jest to, ze Tusk i Rostowski mogli reformy Jaroslawa Kaczynskiego po prostu zablokowac. Na szczescie, nie zrobili tego. Nie licz na to, ze beda wyjasniac dlaczego „na szczescie”.
Bo żeby przyjąć Euro, to musiało by to działać na takiej zasadzie jak poszczególne Stany w USA. Poszczególne kraje musiałyby być POZBAWIONE możliwości emisji obligacji ( no w ograniczonym zakresie np tzw „klęskowe” by zostały). Jaki sens ma wspólna waluta bez centralnie regulowanego poziomu deficytu ?
Właśnie się strefa euro obudziła z ręką w …. I albo wprowadzą pełny zamordyzm , albo się rozlecą. I tyle.
Nie twierdzę , że praktyczna marginalizacja MinFin byłaby zła , ale to nawet dużym liberałom ciężko przełknąć. Stracą możliwość finansowania z deficytu budżetowego bieżących (czytaj wyborczych) zachcianek
Początek jest tutaj: „Short Description: Gross domestic product (GDP) is a measure of the economic activity, defined as the value of all goods and services produced less the value of any goods or services used in their creation. ” To cytat, definicja aktualna (dzisiejsza) ze stron eurostatu. Wzrost gospodarczy (economy growth) to nie jest to samo co wzrost PKB (GDP ) czyli aktywności gospodarczej (economic activity).
@ fritz
hm, a dzisiaj była matura z matematyki….
podwyższenie kosztów obsługi długu wyliczyłeś kosmicznie – przecież mamy w przybliżeniu 160-170 mld euro zadłużenia zagr! Tak więc zmiana kursu złotówki o 20 gr = ok. 5% powoduje, że nasz dług rośnie o ok. 30-35 mld zł, więc koszt jego obsługi rosną o (niech będzie) 5% z tej kwoty, czyli ponad 600 mln zł. To trochę inna liczba niż podajesz…
poza tym pamiętaj, że eksport reaguje z opóźnieniem na kurs walutowy, bo kontrakty zagraniczne są przeważnie zawierane na min. 1 rok. Dlatego właśnie z punktu widzenia eksporterów ważniejsza jest stabilność waluty, a nie jej chwilowe osłabienie, po którym przychodzi nieuchronna aprecjacja.
zgadzam się, że korzyści z euro nie są jednoznaczne, ale nie możemy uprawiać takiej propagandy…
Pozdrawiam
elxfad napisał: 06 maja 2010 at 15:05
@ fritz
hm, a dzisiaj była matura z matematyki….
podwyższenie kosztów obsługi długu wyliczyłeś kosmicznie – przecież mamy w przybliżeniu 160-170 mld euro zadłużenia zagr!
*** Liczylem na przykladdzie 10 mld. Pomnoz wszystko przez 16 czy tez 17
….Tak więc zmiana kursu złotówki o 20 gr = ok. 5% powoduje, że nasz dług rośnie o ok. 30-35 mld zł, więc koszt jego obsługi rosną o (niech będzie) 5% z tej kwoty, czyli ponad 600 mln zł. To trochę inna liczba niż podajesz…
**** Pomocy. 170 mld, oprocentowanie (zalozmy) 5.5% to = 170 mld * 0.055 = 9.35 mld euro ( a wiec * 4 = okolo 37 mld zl).
A teraz policz jego 5% wzrost w wyniku oslabienia zlotowki
9.35 mld euro * 5% = 9.35 * 0.05 = 468 mln euro
468 mln euro * 4 zl = 1.87 mld zloty dodatkowego obciazenia.
Dobre, z ta matura, z maty. Zadanie trzeba zrozumiec.
…poza tym pamiętaj, że eksport reaguje z opóźnieniem na kurs walutowy, bo kontrakty zagraniczne są przeważnie zawierane na min. 1 rok.
*** Nie. Kupiec czy tez dystrybutor za granica widzi okazje i zawiera nastepny kontrakt po tym wlasnie korzystnym kursie. Polska firma musi znowu kombinowac jak sie zabezpieczyc przeciwko zmianie kursu co zalezy miedzy innymi od wielkosci wkladu importowanego. Jezeli go nie ma, to nie musi sie zabezpieczac.
….Dlatego właśnie z punktu widzenia eksporterów ważniejsza jest stabilność waluty, a nie jej chwilowe osłabienie, po którym przychodzi nieuchronna aprecjacja.
*** A pozniej ponowne oslabinie. Tak funkcjonuje gospodarka. Oslabienie zlotego na okres jednego roku w czasie kryzysu okazalo sie prawdziwym blogoslawienstwem dla polskich firm produkcyjnych.
Dobrym przykladem sa wzajemne relacje euro: dollar
Wprowadzono po kursie (mniej wiecej, pisze z pamieci): 1 euro do 1.25 $
Po 3 latach bylo 1.30 : 1 $
A teraz jest znowu na odwrot: 1 : 1.3
Polska ma katastrofalna infrastrukture, jeszcze bardziej katastrofalna administracje i biurokracje.
Im nizszy kurs tym lepiej.
Polska moze skutecznie zwalczac naplyw kapitalu spekulacyjnego, a wiec liczacego na zyski w wyniku zmiany kursu jezeli wprowadzi metody NBP Chile. Chile wprowadzila negatywne oprocentowanie na szybki kapital (wejsc -wyjsc) spekulacyjny i spekulacje skonczyly sie. Przestaly sie oplacac.
Pędrek Wyrzutek napisał:
06 maja 2010 at 13:43
fritz napisał:
“nasza waluta już jest silnie związana z europejską i gdy ona ma kłopoty, złoty słabnie w oczach.”
*** To nie ja to napisalem, tylko pan Jablonski
Myli Pan przyczynę ze skutkiem. To dolar idzie w górę w czasie lęku czy
paniki (a inne waluty spadają w stosunku do niego). Nawet gdy gospodarka
amerykańska jest sama w kłopotach, ludzie ufają bardziej w jej stabilność.
*** Zgadza sie.
zarowno Euro, jak i Zlotowka sa pieniedzmi papierowymi, wykreowanymi z niczego, zwolennikow Keynsa zachecam do przesledzenia histori takich walut, otoz zawsze osiagaja poziom ceny makulatury
w 1933 roku w obiegu w usa byla 20 dolarowa moneta, tzw libery, teraz ta sama moneta jest warta $1400 (1200 zloto plus wartos numizmatyczna), 1 do 70, warto jednak pamietac, ze wiekszosc wydrukowanych czy elektronicznie wykreowanych przez Fed dollarow jeszcze nie trafila na rynek, leza w bankach, jak trafia to bardzo szybko z relacji 1 do 70 moze sie zrobic 1 do 700, zatem zycze powodzenia w dyskucji o tym jakiego koloru papierki szybciej traca wartosc, a ja zajme sie ogladaniem tanca z gwiazdami, tez idiotyczne zajecie, ale zabawniejesze
to ze iles tam krajow ma ten sam pieniadz (euro) nie znaczy, ze sa one jakos ze soba finansowo wprost powiazane. Problem jest inny – bankructwo Grecji byloby nie na reke systemowi finansowemu tak samo jak nie na reke bylo, by zbankrutowala Islandia (nie jest w UE).
Osobiscie to chcialbym, by lekcje Grecji wzieli sobie od serca ludzie i z innych krajow, takze z Polski, gdzie jak wiemy place rozna szybciej niz PKB – czyli nie ma pokrycia dla tego wzrostu i ktos dmucha w banke
pzdrw
soso
KSIEŻYCOWA EKONOMIA
A PO, co niemieckie i francuskie banki pożyczały wydrwigroszom. Zupełnie jak amerykańscy lichwiarze pożyczali bezrobotnym na domy. Jak uprawiają księżycową ekonomię to muszą bankrutować. Nie oni pierwsi i nie ostatni
Panie stworzak, pisze Pan:…”to musiało by to działać na takiej zasadzie jak poszczególne Stany w USA. Poszczególne kraje musiałyby być POZBAWIONE możliwości emisji obligacji”
Dlaczego, jak niestety wielu Polakow, wypowiada sie Pan w sprawach , o ktorych nie ma Pan zielonego pojecia? Skad sie Panu wzielo przekonanie, ze poszczegolne Stany nie zaciagaja dlugow? Na pewno nie slyszal Pan o Kaliforni (to tylko jeden przyklad), ktora tonie po uszy w dlugach.
Chłopy dajcie se spokój z tym bełkotem pseudo-ekonomicznym, Keynesem,Smithem i innymi uczonymi idiotami. W/g rozsądnych ekonomistów (bo tacy też są) wzrost ekonomiczny państwa nie może wynikać z kreowania wirtualnych pieniędzy. Te fałszywe pieniądze ,nawet nie wydrukowane, istnieją tylko jako elektroniczna mgławica w serwerach sieci komputerowych.
Pieniądz który nie jest wynikiem materialnej produkcji nie ma ŻADNEJ wartości.
Współcześni fałszerze pieniędzy przy pomocy tzw. instrumentów finansowych (jaki piękny termin) psują rynek finansów i są przyczyną globalnej mizerii.
Dawniej stosowane bardzo skuteczne metody walki z fałszerzami co jednak nie zniechęcało następnych. To wszystko już było, pisał o tym w swoim traktacie niejaki Nicolaus Copernic z mieniły się tylko metody.
Gdy przystępowaliśmy do WE i UE za przykład sukcesu pokazywano nam Hiszpanię, Grecję , czy Portugalię. Dziś wiemy już co ten sukces jest wart. Niemcy nie potrzebują już czołgów czy Waffen SS. Ich instytucje finansowe same załatwią frajerów ( frajerzy oczywiście im w tym pomogą). Rosja i Niemcy mają już nową spółkę i UE chyba staje się pomału niepotrzebna. Dopłaty itp mają tylko uzależnić nas od ich decyzji. Umiesz liczyć, licz na siebie.
fritz napisał:
06 maja 2010 at 13:48
Nie muszę mieć zdania jak Rostowski.
Nie, nie mogli zablokować.
Nadal uważam, że ta obniżka składki ZUS była bez sensu, ba trudno nawet polemizować, że miało to dobry skutek… bo nie miało.
@Q:
„Jeden argument, że nie masz racji: obniżenie składki do ZUS zaowocowało dziurą 20 mld złotych, a efekt był żaden. Uważasz nadal, że rządy PiS były dobre ?! W bladze na pewno, ale nie w rzeczywistym działaniu.”
Co oznacza „żaden efekt”?
Jesteś w stanie ocenić ile osób powstrzymało się przed zawieszeniem/likwidacją działalności gospodarczej dzięki tej obniżce?
Bo ja znam kilka firm, które zostały zamknięte po „obniżce” zastosowanej przez Balcerowicza w okresie rządu Buzka. Myślę że to jest dobre odniesienie (obydwa rządy miały korzystną koniunkturę na starcie).
PiS nie miało żadnej „dziury budżetowej”. Długookresowa strategia zarządzania finansami przewidywała 30mld deficytu rocznie. Wykonanie budżetu na przykład za rok 2006: 25mld.
PO natomiast zaplanowało deficyt na nierealnie niskim poziomie, po to by potem zwiększać go znacznie ponad to co opozycja radziła na początku.
Nie piszę tego by wywołać dyskusję, bo z faktami (oraz zwolennikami PO) się nie dyskutuje. Chcę tylko sprostować kłamstwa.
Q napisał:
06 maja 2010 at 13:23 Jeden argument, że nie masz racji: obniżenie składki do ZUS zaowocowało dziurą 20 mld złotych, a efekt był żaden. Uważasz nadal, że rządy PiS były dobre ?! W bladze na pewno, ale nie w rzeczywistym działaniu.
Dziura 20 miliardow zostala spowodowana przede wszystkim przez wzrost bezrobocia, przestoje w produkcji (mniejsze wynagrodzenia) i problemy platnicze pracodawcow.
Obnizka skladek do ZUS-u bylo madra decyzja. Dzieki tej obnizce nie doszlo w Polsce do wiekszej spadku koniunktury i wyzszego bezrobocia. Panstwo dostalo czesc tej obnizki z powrotem w formie roznych podatkow.
Co na to Donald Tusk? Nadal jest wielkim zwolennikiem wejścia do strefy euro?
ABK napisał:
06 maja 2010 at 19:23
Nie. Po prostu nie.
Jurek Wawro napisał:
06 maja 2010 at 18:50
Nie zauważyłeś, że mowa o obniżce nie składki jako całości, ale jej elementu, zależnie od tego, ile zarabiałeś, czy ile zadeklarowałeś, pracując na swoim ( z reguły od najniższej) wychodziło to pomiędzy 20 a 100 zł miesięcznie, uśredniając rzecz jasna. jeżeli taka kwota decydowała, czy ktoś ma działalność, czy też nie, to bez urazy, ale firma nawet nie powinna była powstać.
I żeby było jasne, uważam, że składki na ZUS są przeraźliwie wysokie, szczególnie w odniesieniu do 1) zarobków; 2) wypłacanych emerytur. Ponadto, uważam, że prowadzący działalność powinni mieć wolny wybór, czy na ZUS, czy może w fundusze inwestycyjne itp.
Co do zakładanego przez PiS deficytu… cóż… w czasie koniunktury nie powinno go być, albo powinien być jak najniższy, tymczasem rozdęto pomoc socjalną na zasadzie rozdawania ryb, a nie wędek… Grecja się kłania.
Nikt nie kojarzy problemow Grecji ze spadkiem wartosci swiatowych gield w ostatnich dniach.
Wiele swiatowych koncernow i bankow zanotowalo w ostatnim kwartale miliardowe zyski a pomimo to spadaja ceny ich akcji. Nastepuje trend odwracania sie inwestorow od gield. Uciekaja oni w bezpieczne lokaty. Mozna powiedziec, ze gospodarka przestaje ufac mozliwosciom politykow. Przyznanie kredytow dla Grecji jest tutaj swietnym przykladem. Nie ma spodziewanego powiewu optymizmu i uspokojenia sie rynku finansowego. Kazdy kto zna teorie noblisty Steglitza wie, ze Grecja nie bedzie mogla spelnic warunkow otrzymania pomocy bez upadku na dno.
Mamy za to masywny atak na euro ze strony spekulantow. Wielu czytelnikow kojarzy wysokie zadluzenia panstw ze zbyt wysokimi wydatkami socjalnymi.
Magazynier podkresla, ze panstwo niemieckie musi wydawac zbyt duzo na renty i zasilki dla matek.
Otoz panie Magazynierze panstwo niemieckie nie placi rent dla ludzi zatrudnionych uprzednio na wolnym rynku. Wyjatkiem sa renty dla urzednikow, ale juz nie sekretarek tychze urzednikow, sprzataczy, sluzb pomocniczych. Panstwo nie lozy tez na kasy chorych (wyjatkiem jest ubezpieczenie dzieci do lat 18). Panstwo nie placi zasilkow dla bezrobotych. Pomoca socjalna dla najbardziej potrzebujacych zajmuja sie gminy.
Takie swiadczenia jak renty, zasilki dla bezrobotnych, wydatki na leczenie sa pokrywane przez ubezpieczalnie. Ubezpieczalnie otrzymuja na ten cel od kazdego zatrudnionego ok. 21 % jego dochodow i nastepne 20% od jego pracodawcy. Panstwo otrzymuje podatki od wynagrodzenia pomniejszonego o ubezpieczenia. Te wplywaja do kasy fiskusa. Jak wszystkie inne podatki.
Panstwo ma tylko obowiazek czuwania nad tymi srodkami oraz rozsadnego nimi gospodarowania.
Szermowanie haslem, ze panstwo niemieckie popada w klopoty z powodu zbyt wysokich wydatkow socjalnych jest wiec gruba przesada.
Powody zadluzenia Niemiec sa inne.
Niemcy sa gotowi placic wysokie podatki za cene spokoju spolecznego i przedluzenia czasu wzglednego dobrobytu. Nie zmartwi ich spadek wartosci euro do poziomu jednego dolara. To juz bedzie zmartwienie posiadaczy innych walut. Bo kazdy kraj ma w zanadrzu unijne zaskorniaki i wiedze o zadluzeniach USA i Wielkiej Brytanii.
Pseudoexpert od ekonomii, propagator oszust podatkowych, unikania danin publicznych i kolejny wielki cenzor. Tchórz.
Q.
Nad wolnym wyborem mozna dyskutowac. Nie rozumiem jednak panskiej argumentacji. Raz uwaza pan, ze bledem bylo obnizanie skladek a drugim, ze skladki sa ZUS-u sa zbyt wysokie.
PiS, a szegolnie pani Zyta-Gilowska wykorzystali czas koniunktury na splacenie starych dlugow, zaciagnietych w Niemczech w latach 70-tych. Kwota 5 miliardow euro splacaonych w owym czasie to nie zadna bagatela.
Nastepna istotna sprawa byly wydatki na unijne inwestycje. Zanim rozpoczeto budowe planowanych autostrad i infrastruktury panstwowej Polska musiala wydac przynajmniej 20% wlasnych srodkow na ich rozruch.
Skala tych inwestycji byla jak na polskie mozliowsci finansowe olbrzymia. I jest nia nadal.
To moze byc druga Grecja jesli nadal bedzie w Polsce pokutowalo przekonanie, ze nalezy zmniejszac wydatki budzetowe i podatki. Uwazam, ze obecnie nalezy zwiekszyc podatki. Na ich ciecie nie ma juz miejsca. Polska jest na zbyt duza.
Tutaj nalezy rozsadnie myslec i dzialac.
Bankierzy i prawnicy są gorsi od włamywaczy i kieszonkowców bo kradną więcej.
Kto głupio pożycza pieniądze powinien je tracić a bankierzy popełniający takie błędy powinni lądować w pace za defraudacje.
Myle że to uzdrowiłoby sytuację.
ABK napisał:
06 maja 2010 at 21:05
Ma to sens, co napisałem, bo zmniejszanie składki, a raczej jednego z jej elementów, wobec pozostawienia reszty systemu bez zmiany to bezsens. Ludzie dostali nic, a efekt taki, że pojawiła się wyrwa na 20 mld.
Sorry, ale w dziedzinie infrastruktury, a szczególnie w odniesieniu do planowania, PiS nie ma się czym pochwalić, naprawdę. Co do samych autostrad, może tylko przypomnę sprawę A2 i A1… PiS popełnił w obu przypadkach kardynalny błąd wynikający z doktrynerstwa…
Problem grecki pojawił się ze zwiększenia wydatków budżetowych ! Nie odwrotnie ! Przecież rozdęty system socjalny i parabudżetowy w Grecji finansowano kolejnymi obligacjami, a więc nie tylko rolowano ale i drukowano kolejne obligacje, pożyczając coraz więcej !
Zgoda, nie czas na zmniejszanie podatków, ale czas na reformę budżetową, czas na realną reformę mająca na celu RACJONALIZACJĘ wydawanych publicznych pieniędzy, a także ograniczenie marnowania tych środków. Czas na likwidację Polski „solidarnej”, bo zwyczajnie nas na to nie stać, ludzie muszą pracować, choćby za minimalną, bo za tą nie chcą, gdyż socjal jest porównywalny (a przypomnę, że ten socjal idzie z podatków).
Niech politycy zawrą wreszcie pakt dla Polski, niech ustalą co jest konieczne do zrealizowania dla rozwoju Kraju i staną ponad podziałami, populizmem i demagogią. Wszyscy.
ABK- trochę Pan mnie dodał rzeczy których nie napisałem. Nie pisałem że BRD (rząd) dokłada do kas chorych,ani do zasiłków dla bezrobotnych. Pisze Pan o socjalu świadczonym przez gminy- jawohl, gminy posiadają tylko te pieniądze które wracają z centralnego budżetu do miejsca ich wygenerowania, w/g Pana emerytury dostają urzędnicy; problem w tym że jest ich ogromna ilość a ich renty są b.wysokie.BRD ma wiele programów socjalnych (w róznych landach różne) finansowanych z centralnego budżetu.Nie ma 2 osobnych instytucji „państwa” i „terenu” – to są naczynia połączone.Państwo w znaczeniu administracji jedynie jest dyspozytorem pieniędzy a nie ich wytwórcą. Jeżeli zaczyna je produkować (emitując np. obligacje) to jest oznaką słabości ekonomicznej.
Jeśli chodzi o Grecję to zgodzi się Pan chyba że ich kryzys ma charakter bardziej strukturalny niż zewnętrzny.
Jeszcze nie tak dawno,na tle mligstych obietnic zachodnich
przywódców,wyrózniał się swą energią Tusk,gdy mówił:
Polska pomoże Grecji.
Zachodnia mgła opadła a Tusk jakoś nie spieszy z pomocą,
dla bogatej socjałem Grecji od ubogich obywateli Polski.
Gadane to premier ma i nic poza tym.
@Q ma rację.Chcemy więcej miejsc pracy,chcemy więcej
supermarketów,płace – po 1000 złotych na miesiąc są
stanowczo za wysokie !
Największym utrapieniem narodu w Polsce są skutki demontażu gospodarki i polityki propaństwowej w przeciągu ostatniego dwudziestolecia. Wyprzedaż banków i obiektów-pereł przemysłowych, lawinowo rosnące zadlużenie państwa – wszystko to doprowadzi do katastrofalnych skutków. Platfusy rządzić już wtedy nie będą, ale skutki za nierząd odczuje niejedno pokolenie Polaków. – Wyrocznia moja.
Wszystkim zwolennikom euro, szczególnie oskarżającym PiS za to, że nie jesteśmy w eurolandzie i szanownej redakcji Rz, dedykuję następującą tabelę:
http://www.faz.net/s/Rub3ADB8A210E754E748F42960CC7349BDF/Doc~EF786E4EFD5204F39827256F95E4F4F3E~ATpl~Ecommon~SMed.html
Pokazuje ona wkład poszczególnych krajów do pakietu dla Grecji. Jeśli mała i borykająca się z trudnościami Portugalia ma wnieść ponad 2 miliardy euro, to Polska pewnie by musiała wnieść ze trzy, tj. 12 miliardów złotych. Jeszcze potem pomoc dla Portugalii i Irlandii, a polska dziura budżetowa by się podwoiła.
Koja napisał:
06 maja 2010 at 22:44
Jesteś prosty… nie zrozumiałeś… cóż, z pisowcami tak to bywa, wrzask i histeria to wasza podstawa… Zrozum, postaraj się, że lepiej, by pracowali ludzie za minimalną, niż w podobnej wysokości pobierali zasiłek. Ten zasiłek to pieniądze z podatków, które muszą być wysokie, bądź zamiast na np infrastrukturę czy edukację idą właśnie na zasiłki…
@Q:
„jeżeli taka kwota decydowała, czy ktoś ma działalność, czy też nie, to bez urazy, ale firma nawet nie powinna była powstać.”
Już kiedyś słyszałem o takim „czyszczeniu rynku” z planktonu gospodarczego (mówił o tym minister Lewandowski). Podniesiono wówczas składki i podatki oraz wprowadzono szereg innych barier. Sam byłem takim planktonem. Gdy zaczęło mi brakować na ZUS to poszedłem pracować na etat. Zdecydowało parę groszy (kwestia – czy mnie stać czy muszę pożyczyć). Zdaniem Lewandowskiego ci drobni przedsiębiorcy mieli zapobec braku rąk do pracy…..
Tylko że oni z poszli na zasiłki lub wyjechali, a braku rąk do pracy jakoś nie widać. Za te mądrości Lewandowski poszedł na salony – jest ponoć jednym z najbardziej kompetentnych naszych komisarzy (cóż – tupetu nigdy mu nie brakowało).
Kiedy imć Balcerowicz obniżył CIT dla równowagi zlikwidował możliwość odpisu VAT z paliwa. Dla małych przedsiębiorstw paliwo i telefony to główne koszty. Znajomy był akwizytorem (rozwoził kosmetyki i chemię z hurtowni do sklepów). Zwinął interes i wyjechał za granicę. Ile miał z tych odpisów? Grosze – przenajmniej warszafkową miarą…. Chciałoby się tu polecieć Krasnodębskim …., ale to i tak nic nie da.
Największym przestępstwem, jakiego dokonało PO w trakcie swoich rządów było wytworzenie sztucznej elity – ludzi bezmyślnych, których przynależność do elity wynikała wyłącznie z głoszenia jedynie słusznych idiotyzmów przeczytanych w GW…..
Przed chwilą w PR1 jeden z Wielkich Ekspertów Ekonomicznych Rafał Antczak z Deloitte stwierdził, że nie widzi powodu by odkładać plany wejścia Polski do strefy euro. No bo Estonia właśnie ogłosiła że zamierza tam wejść w 2011 roku.
Naprawdę ręce opadają. Estonia jest w ERM2 i to jest prawdopodobnie jedną z przyczyn zapaści gospodarczej. Zdecydowali się zaryzykować i na ucieczkę do przodu…. Skoro mamy iść drogą Estonii, to może prościej będzie zrobić miasteczko ekonomistów – zamknąć ich tam i płacić dożywotnio odpowiednio wysokie renty. Niech sobie analizują, tworzą wykresy i sprawozdania, byle te informacje nie wyciekały na zewnątrz…..
Zgadzam się poniekąd z p. Jurkiem .. To, że Estonia podejmuje decyzje w sprawie przystąpienia do strefy Euro, jest jej wewnętrzną sprawą .. I niech w tej strefie będzie jej dobrze (oby!!!).
Osobiście uważam, że Polska spokojnie może czekać jeszcze długie lata na przyjecie wspólnej waluty (o ile strefa ta wytrzyma niegospodarność, ukrywane prawdziwe dane odnoszące się do finansów publicznych itp.)
Nie widzę potrzeby wprowadzania Euro do Polski, biorąc przykład może bezpieczniej wziąć go w tej kwestii od Wlk. Brytanii, która Euro po prostu nie chce.
Jurek Wawro napisał:
07 maja 2010 at 07:10
Bzdura ! Jeśli firma nie ma na zapłacenie składek to nie powinna istnieć ! Firma ma dawać dochód, to podstawowa zasada kapitalizmu, szczególnie widoczna w USA. Proszę nie pisać socjalistycznymi tekstami z postawą roszczeniową.
Twój znajomy miał działalność, zapewne jednoosobową… tacy właśnie mają największy problem z ZUS, bo, jak pisałem, nie powinno być dla takich obowiązkowego ZUS, tylko zdrowotne, reszta we własnym zakresie. Ale tak to jest jak się na temat patrzy jednostronnie i będąc zindoktrynowanym.
A każdy minister finansów przede wszystkim chce jak najwięcej zagarnąć
XXI… napisał:
06 maja 2010 at 22:48
Kompletna bzdura ! Przypomnę tylko, że PRL zbankrutowała, przejęliśmy masę upadłościową, a nie firmy-perełki i dynamicznie rozwijające się banki.
Właśnie przed chwilą szukałem zakładki w „rzp” o wejściu Polski do strefy euro. Zniknęła? Nie mogę jej znaleźć. Chciałem sobie przypomnieć tych euroentuzjastów z nazwiska. Autor pisze „To oznacza, że możemy zrezygnować ze wszystkich naszych dotychczasowych planów szybkiego i cichego – bez reform – wślizgnięcia się do klubu walutowego. Albo zaczniemy oszczędzać, reformować finanse, albo zrezygnujmy z euro. ” A co to za klub? „Najbogatsi teraz zrobią więc wszystko, by nie płacić już za kraje zbyt pochopnie wpuszczone do tego ekskluzywnego klubu, które nie przestrzegały zasad dobrego wychowania, zaciągając długi. ” Czyżby? Ten system bazuje na długu. Mahatma Gandhi mówił, że zgubi nas bogactwo bez pracy.
To nie jest jeszcze kryzys, który będzie lodowatym językiem lizał nogi Polski. Ale to jest tylko kwestia czasu. Rządzący będą przeklinać swoje rządy. Kryzys dotknie budżety jednostek samorządowych, oparte o dmuchane wyceny gruntów. Polska jest jednym z nielicznych krajów, który nie ma regulatora w sprawie wycen, nikt tego nie kontroluje, przed sądami nie ma do kogo sie odwołać. Rezultat? Wolna twórczość pseudoekspertów. To sie skończy szybciej niż później katastrofą. Wtedy okaże się że podobnie jak w niektóryxhg stanach USA, trzeba zamknąć część szkół i innych placówek utrzymywanych z lokalnych budżetów. Będą straszyć porzucone inwestycje i zamknięte polskie placówki. A póki co te lokalne budżety zadłużane są na maksa. Masakra.