Bogdanka to pierwsza naprawdę sprywatyzowana polska kopalnia. Sprzedana wbrew przekonaniu większości Polaków, którzy niechętnie patrzą na prywatyzację. Kupiona nie przez inne państwowe firmy, ale przez prawdziwych prywatnych inwestorów
Gdy wielkie śląskie holdingi węglowe notują olbrzymie straty, Lubelski Węgiel nie wyciąga ręki po państwowe pieniądze, ale chce samodzielnie walczyć o klientów. Ten prywatyzacyjny cud w tak trudnej – gospodarczo i politycznie – branży wymusiła sytuacja. W wielkich prywatyzacyjnych planach rządu nie chodzi bowiem głównie o to, by oddać kontrolę nad molochami prywatnym inwestorom, lecz o sprzedaż mniejszościowych pakietów akcji.
Nie o to, by przekazać firmy w bardziej efektywne, prywatne ręce, lecz o to, by pozyskać pieniądze i zatrzymać narastanie długu publicznego. Nieoficjalnie się mówi, że w pierwszych miesiącach roku deficyt budżetowy rósł znacznie szybciej, niż wynikałoby to z ustawy budżetowej. Jeżeli więc nie będzie prywatyzacji, to zaczną działać mechanizmy, które ustanowiono po to, by zatrzymać narastanie zadłużania państwa. Komisja Europejska nie pozwoli, by dług publiczny przekraczał u nas 60 proc. PKB.
Prywatyzacja Bogdanki to ważny precedens. Teraz górnicy zobaczą, jak się pracuje w prywatnej firmie, mało wrażliwej na protesty organizowane przed Kancelarią Premiera. Fundusze emerytalne pierwszy raz wystąpią w roli głównego inwestora w tak dużej firmie. Od dalszych losów Bogdanki będzie więc zależeć opinia Polaków o prywatyzacji w ogóle.
No i sukces tej sprzedaży spowoduje być może, że Ministerstwo Skarbu zacznie wreszcie naprawdę prywatyzować, a nie tylko doić inwestorów, sprzedając im za miliardy złotych końcówki wielkich firm.









Kopalnie i Huty powinny byc sprywatyzowane w pierwszej kolejnosci zeby nie kredytowac tego towarzystwa przez 20 lat. To byl najwiekszy blad Balcerowicza.