Do tej pory głównym celem ministra finansów było wykazanie niskiego deficytu budżetowego. Jednak walczono o to nie tylko przez ograniczenie wydatków, ale także dodatkowo wyprowadzono z budżetu wydatki na drogi do Krajowego Funduszu Drogowego i ignorowano rosnącą dziurę w ZUS. Te instytucje musiały same pożyczyć pieniądze. To było bezsensowne, bo płaciły za to znacznie więcej, niż gdyby pożyczał budżet, a Unia i tak zaliczała te zobowiązania do długu publicznego.
Dobrze więc, że minister postanowił choć częściowo skończyć z tą mistyfikacją. Projekt ustawy o pożyczeniu pieniędzy ZUS to smutna konieczność. Jeżeli mamy system emerytalny, który w czasach kryzysu staje się deficytowy, to albo trzeba go zmienić, albo przynajmniej starać się jak najtaniej załatać tę dziurę.
Ocenia się, że budżet pożycza o 1/3 taniej niż ZUS. W warunkach wielomiliardowej dziury w jego finansach oznacza to ok. stu milionów złotych dodatkowych kosztów funduszu. Państwo i tak prędzej czy później musiałoby pokryć tą dziurę, tylko banki niepotrzebnie by zarobiły.
Oczywiście byłoby najlepiej, gdyby rząd ograniczył deficyt, reformując finanse publiczne. Jeżeli jednak nie ma woli działania, to starajmy się, by koszty tego zaniechania były jak najniższe. Dlatego trzeba skonsolidować finanse publiczne na etapie pożyczania. Ani ZUS, ani Krajowy Fundusz Drogowy nie powinny samodzielnie zaciągać zobowiązań. To jest zadanie dla ministra finansów. Oczywiście potem budżet będzie wyglądał dużo gorzej, deficyt będzie znacznie wyższy, ale będzie to prawdziwa dziura, a nie jej część, i ostatecznie wszyscy na tym zaoszczędzimy.









Ojej, autor zaczyna rowniez wierzyc w cuda, mianowicie w to, ze Tusk zrezygnuje z makijazu kupowanego na koszt podatnikow.
Czyżby szykowały się zwolnienia w wydziale propagandy zwanym oficjalnie Departamentem Komunikacji Społecznej przy Kancelarii Premiera? Oj, biedaki, po dwóch latach ciężkiej pracy Wasz geniusz wywali was z pracy. A to niewdzięcznik.
Wystarczy nie chorować, nie liczyć na rentę czy emeryture bo choroba czy śmierć nie jet sprawa świeckich rządów i reguł jak się urządzić na zapas. Pan redaktor sugeruje powrót do komunizmu czyli wstań z wyra a partia za ciebie zdecydowała co masz w tym dniu robić .Śledz plakaty na ulicy jak teraz wyświetlacz komutera i „OK” .Tak sobie myślę komu przeszkadzało propaństwowe wstawanie nawet lewą noga ?
Dziur się niczym nie zaklajstruje, a Tusk liczy na to,że jak będzie Prezydentem , to inni będą sie martwic o Polskę.
Nie bierze pod uwagę,że jego z prezydentury można będzie pociągnąć do odpowiedzialności.
Zły stan finansów ZUS zawdzięcza wyłącznie samym polakom – beneficjentom tego zakładu którzy albo za długo żyją, albo chorują, albo pobierają za wysokie świadczenia, albo…albo…A dziura rośnie. Zamiast pójść w ślady ministrów którzy tak ciężko pracują a jeszcze dorabiają do słabych pensji na eksponowanych stanowiskach /cieć, leworęczny bandyta, starszy wyciągowy, korytarzowy w hotelach itp./ to czekają na jałmużny z ZUS.Całkowity brak patriotyzmu. Fe.
To wszystko naczynia połączone. Nie da się oszukać praw ekonomicznych. Można póbować przeciagnąć w czasie niezbędne reformy, ale odsetki od przeciągania rosną w geometrycznym tempie.
Pozostaje ciągle aktualne pytanie kto to zrobi. Rzetelne reformy wymagają porozumienia partiiw Parlamencie.
Wszystko wskazuje jednak na to, że będzie znowu „kryterium uliczne”.
Pozdrowienia Panu, Redaktorze i niektorym Czytelnikom,
Dlaczego w Polsce nie nazywa sie rzeczy po imieniu? Jesli rzad dla zachowania popularnosci zajmowal sie buchalteryjnym poprawianiem bilansu, czego efektem sa wymierne straty finansowe dla Panstwa Polskiego, taki rzad powinien byc scigany z pocy prawa, postawiony przed TK. Dlaczego? Osoba fizyczna czy prawna narazajaca na wymierne, finansowe straty, obojetne jaka jednostke w panstwie demokratycznym jest scigana przez prawo. Nastepny dowod, ze tzw przemiany w Polsce niczego nie zmienily. Gdzie jest opozycja? Opisany przyklad ma wiekszy wplyw na funkcjonowanie demokracji w Polsce, niz „walka o krzyze”.
Z powazaniem
Czytelnik
Skoro choroba to kara boska za grzechy to dlaczego pretensje do ZUS a tym bardziej do Tuska ? Tak sobie myślę gdzie pokora wierzących tylko w ZUS ?
Do szalu doprowadza mnie stawianie na jednej plaszczyznie PKB biednego kraju z bogatym: Polski i Niemiec np. Wyciaganie z tego wniosku ze nasz kraj jest na plusie, po spadku ponad 6% jako jedyny w UE, to manipulacja i wirtualna ksiegowosc ministra finansow, kuglarza i pajaca Vincenta R. Oglaszanie tego za sukces rzadow cudaka Tuska to obraza ludzi myslacych i tych ktorym jeszcze trudno pojac to oszustwo, a ktore wyczuwaja instyktownie. Bo rzeczywistiosc wyglada zgola inaczej.
Dziura jest dziurą i dziurą pozostanie nawet gdy Partia powie, ze to nadwyżka. Najgorzej, że ten deficyt nie przyczyni się do powstania czegoś dobrego w przyszłości. Przecież mozna było w sposób kontrolowany zwiększać deficyt dając większe pieniądze na modernizację państwa. Ale nie! Tusk w zeszłym roku gromił opozycję za koncepcję zwiększenia deficytu. I co osiągnął? Deficyt (większy niż postulowany przez opozycję), ale za to poza wszelką kontrolą – tacy to z Tuska i jego ferajny fachowcy.
Mam nadzieje ze w nastepnych wyborach jakies nastepne stronnictwo „Zonglerow” finansowych tym razem nie przejdzie.
Atrapy i dekoracje nie zastapia rzeczywistych rezultatow.
Lestek
Mamy dobrego księgowego,który nie panikuje z powodu bankructwa państwa.Tak sobie myślę o kręceniu bicza z piasku jakim są niskie podatki.
Lestek Pisze: 21/11/2009 o 20:42
Mam nadzieje ze w nastepnych wyborach jakies nastepne stronnictwo “Zonglerow” finansowych tym razem nie przejdzie.
Atrapy i dekoracje nie zastapia rzeczywistych rezultatow.
*** Zgadza sie i dlatego miejmy nadzieje, ze Jaroslaw Kaczynski wygra zdecydowana wiekszoscia. Zacznie sie znowu czas rzetelnych finansow, reform i dynamicznego rozwoju Polski.
Myślę ,że spokojnie ma pan szansę być ministrem finansów.
dobrej zabawy /jarmarcznej/
pozdrawiam
@Redaktor Pawel Jablonski
Skoro komentarz, ktory przeslalem w sobote 23.11.2009 nie zostal zamieszczony, wnioskuje ze z wybiorczych powodow nie zostanie zamieszczony, co oczywiscie jest/moze byc spowodowane jakiemis mnie nie znanymi powodami (wedle decyzji albo Pana lub albo Redakcji Rzeczpospolitej).
Artykuly przez Pana pisana zawsze czytalem z duza ciekawoscia i prawdopodobnie bede, przynajmniej od czasu do czasu, czytal w przyszlosci. Jakkolwiek, jesli moj ostatni komentarz nie bedzie zamieszczony, nie pozniej niz jutro, we wtorek, to wylacze sie z aktywnego uczestnictwa w komentarzach dla pana „szpalty”. Moj czas ma pewna wartosc i musze go dozowac sensownie.
Oczywiscie moze mi Pan przeslac objasnienie/uzasadnienie, nie wiecej niz trzy lub cztery zadania.
Lestek
lesta@canada.com