Inflacja: podstępny pożeracz naszych portfeli

Jeszcze pół roku temu wielu bardzo poważnych ekonomistów uważało, że inflacja nie przekroczy 4 procent. Dziś coraz częściej słyszymy, że grozi nam 5 procent, a niektórzy mówią nawet o ponad 6-procentowym wzroście cen detalicznych. To oznaczałoby klęskę trwającej przez lata walki z inflacją. W tym czasie, by opanować wzrost cen, bank centralny narzucał wysokie stopy procentowe – a kosztem było ograniczenie rozwoju gospodarki i wpędzanie w kredytowe pułapki firm i rodzin.

Rosnąca dziś inflacja nie jest skutkiem błędów w polskiej polityce pieniężnej lub gospodarczej. Spowodowały ją przede wszystkim wpływy zagraniczne, rosnące ceny żywności, surowców i wyjazdy Polaków do pracy w innych krajach. Ale nawet w takiej sytuacji z inflacją można – i trzeba – walczyć. Potrzebne są bardziej zdecydowane decyzje Rady Polityki Pieniężnej. Może zamiast co miesiąc podnosić stopy o ćwierć punktu procentowego, należałoby przeprowadzić mniej podwyżek, ale za to w większej skali? To powinno spowodować, że złoty przestanie się umacniać i nasi eksporterzy odetchną.

Chociaż za poziom inflacji odpowiada Narodowy Bank Polski, to jednak sprawa jest na tyle poważna, że również rząd powinien się o to zatroszczyć. Wbrew pozorom jego możliwości mogą się dziś okazać większe niż banku centralnego. Może przede wszystkim ułatwić sprowadzanie z zagranicy tańszych pracowników, a to zahamowałoby wzrost płac. Można też zakończyć liberalizację rynków – choćby telekomunikacyjnego. I ceny natychmiast spadną.

Zlekceważenie inflacji spowodowałoby nie tylko utratę osiągnięć gospodarczych ostatnich lat, ale też zubożenie wszystkich obywateli. Przede wszystkim tych najbiedniejszych.

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop

(38) Komentarzy do “Inflacja: podstępny pożeracz naszych portfeli”

    -
  1. Nafets pisze:

    Zgadzam się z autorem artykułu że z inflacją trzeba walczyć, ale mamy do tego takie instytucje jak Bank Centralny ,Rada Polityki Pieniężnej no i wreszcie Rząd i te wszystkie instytucje sda odpowiedzialne przed obywatelami za utrzymanie w ryzach inflacji.A co do osłabienia złotówki – to zależy jakie lobby wezmie górę .

    Dobre 0

  2. oldgeorge pisze:

    Na wzrost inflacji mają, w dużym skrócie, wpływ następujące czynniki:
    1) wzrost cen surowców, głównie paliw,
    2) wzrost cen żywności,
    3) wzrost płac
    Za pierwsze dwie pozycje odpowiadają rynki międzynarodowe. Za pozycję 2, dodatkowo, decyduje pogoda wpływająca na wielkość zbiorów. Za pozycję 3, w polskiej gospodarce, decyduje w dużym stopniu obecny rząd.
    Nie będę omawiał pozycji 1 i 2 bo Polska ma niewielki wpływ na ceny tych produktów na rynkach międzynarodowych. Skupię sie na pozycji 3. Obecny rząd Polski nie jest zainteresowany ograniczeniem wzrostu płac. Spełnia praktycznie każde żądania płacowe, w tym strajkujących. Co to powoduje? Wzrost wpływów z podatków do budżetu państwa. A te pieniążki potrzebne są do spełnienia następnych żądań płacowych. Nieważne, że tym sposobem nakręca się spiralę inflacyjną. Najważniejsze, że ludzie dostają pieniądze (coraz mniej warte) a słupki sondażowe PO wysoko stoją. Byle do wyborów prezydenckich w 2010 roku.
    Mój wniosek: inflacja w Polsce będzie rosła bo w jej ograniczaniu nie jest zainteresowany polski rząd.

    Dobre 0

  3. Wspaniala Rosja pisze:

    Jaka inflacja?
    Przenoszac sie do USA doznalem 1000-procentowej inflacji i to w ciagu jednego dnia. Nie narzekam bo pensja wzrosla duzo wiecej niz o 1000 procent.

    Czy Wy pracujecie dla dobrobytu czy dla niskiej inflacji?

    Ja bym przyjal 1 euro = 4 zlote i nie zawracal sobie glowy inflacja. Niech sie UE martwi.

    Dobre 0

  4. do oldgeorge pisze:

    piszesz ze na ceny paliw nie ma wplywu rzad?
    a wszystkie podatki i akcyzy zawarte w cenie paliwa to co?
    dlaczego beznzyna w usa jest o wiele tansza niz w Polsce?
    bo nie ma takie oblozenia jej przez podatki bo amerykanie wiedza ze transport to podstawa rozwoju gospodarki.
    u nas podatki i akcyzy to ponad 50% ceny paliwa.

    (zaraz ktos powie ze amerykanie teraz tez placza z powodu wysokich cen – placza bo przyzwyczili sie do lania do baku bez oporu i wiekszosc samochodow sprzedawanych tam ma normalne rozmiary gabarytow i silnika przez co pala po 15-20l/100km)

    (od razu zaznaczam ze nie sprawdzalem dokladnie cen paliw w usa i udzialu podatkow w cenie u nas)

    Dobre 0

  5. gupek pisze:

    Rząd nie ma wpływu na ceny paliw i żywności??? To już te te obłożone rządowymi podatkami nie są?

    Mnie się zawsze wydawało, że jak drożeje ropa, to można obniżyć akcyzę na paliwo, a jak rosną ceny zboża, to zmniejszyć akcyzę na elektryczność, ale chyba się mylę…

    Oczywiście jak RPP podwyższy stopy powodując, że kredyt będzie wziąć jeszcze trudniej i potencjalny przedsiębiorca wyjedzie na Zachód, to inflacja zamiast spaść -wzrośnie, ale tu chyba też nie mam racji…

    Dobre 0

  6. Kati pisze:

    Mnie sie zawsze wydawalo ze Tusk wygral wybory bo znal cene jablek. Ciekawa jestem czy teraz tez zna cene tych samych jablek.

    Jeszcze zatesknimy do rzadu prfesjonalistow jakim jest PIS i cala jego ekipa. Zycze Tuskowi szybkiego odejscia, niech przestanie pograzac Poske lenistwem i euro-usmiechem.
    Kati

    Dobre 0

  7. Henryk D. pisze:

    Walczyć należy koniecznie. Tylko czy będzie na to przyzwolenie społeczne? Bo walka z inflacją to także zaciskanie pasa, uczciwa i wydajna praca oraz brak zgody na życie na cudzy koszt.

    Dobre 0

  8. Biedronka pisze:

    Hmm.. wyglada na to, ze wyczerpuja sie polskie zasoby
    taniej sily roboczej. Wracajcie emigranci pracowac za pol darmo
    bo padna polskie (?) firmy. Ponoc skarza sie, ze place w Polsce
    rosna szybciej od wydajnosci, stad inflacja . Dlaczego Polak potrafi pracowac bardzo wydajnie za granica a w swoim kraju pracuje malo wydajnie ? Cos tu nie gra. Ja nie wracam.
    Ja lubie pracowac wydajnie.

    Dobre 0

  9. Poraj pisze:

    @Henryk,

    Zaciskanie pasa powinno dotyczyć także naszej rodzimej klasy próżniaczej bo niby dlaczego ta czynność ma być przywilejem dedykowanym jedynie dla emerytów ?

    Dobre 0

  10. Armin pisze:

    „Poprzednia” RPP zbytnio restrykcyjnie – wg mnie – „dbała” o inflację, przez co tłumiła rozwój gosp. Obecne działania rady bardziej mi się podobają i uważam że pesymistyczna prognoza OECD jest przesadzona. Chociaż niewątpliwie zagrożenie wysoką inflacją jest i należy temu przeciwdziałać. Należy starać się jednak nie tłumić znacząco – na ile to możliwe – rozwoju gosp.

    Dobre 0

  11. bs pisze:

    A czy to nie inflacja nie oznacza czasami osłabienia pieniądza? Bo z treści wynika, że podwyżka stóp… „Może zamiast co miesiąc podnosić stopy o ćwierć punktu procentowego, należałoby przeprowadzić mniej podwyżek, ale za to w większej skali? To powinno spowodować, że złoty przestanie się umacniać i nasi eksporterzy odetchną.” – może ktoś to skomentować?

    Dobre 0

  12. Herennius pisze:

    Felietonista myli się – po prostu. Wzrost cen został spowodowany głównie przez ekspansję pieniądza i kredytu (klasyczne rozumienie inflacji). Tymczasem autor rozumie wzrost cen jako synonim inflacji – co niczego nie wyjaśnia i wprowadza w błąd. To inflacja (wzrost ilości pieniądza w obiegu) powoduje wzrost cen, a nie wzrost cen powoduje inflację. Kto twierdzi inaczej, to tak, jakby tłumaczył, że deszcz pada dlatego, że jezdnie są mokre. Inflacja (i dalej wzrost cen) jest naturalną konsekwencją istnienia NBP i przywileju kreacji pieniądza i kredytu przez banki. Warto podkreślić, że wszelka polityka monetarna powoduje przede wszystkim redystrybucję bogactwa, a po drodze wzrost cen i opodatkowania, a dalej obniżenie wartości waluty (co stało się w Stanach). Polityka monetarna już jako taka powinna być krytykowana przez przeciwnika ingerencji państwa w gospodarkę, którym Pan Paweł Jabłoński się mieni. Kisiel powiedziałby: „to nie kryzys – to rezultat”. Rezultat istnienia NBP, RPP, pieniądza fiducjarnego etc.

    Dobre 0

  13. Herennius pisze:

    I jeszcze jedno. A propos „podstępnego pożeracza naszych portfeli”. A może inflację powinniśmy już wpisać na listę „oficjalnych plag”? Jak czytam o inflacji pełne emocji teksty większości ekonomistów-komentatorów i dziennikarzy to ciarki przechodzą mi po plecach.
    Inflacja pojawia się nagle, niczym grom z jasnego nieba. Inflacja starszy, niszczy, zabija nawet (na razie tylko gospodarkę), przeskakuje na kolejne dobra. Jeszcze do tego podstępnie wkrada się w nasze życie i toczy z ekonomistami inteligentną walkę, pożera nasze portfele. Po prostu skrzyżowanie Supermana ze Spidermanem i Batmanem, bo w Szatana już nikt nie wierzy.

    Dobre 0

  14. bs pisze:

    To jak z tą inflacją? Umacnia pieniądz czy go osłabia? Poprawia sytuację eksporterów czy nie?

    Dobre 0

  15. Skrzypce fałszują pisze:

    Czy nie zauważył Pan, że odkąd S. Skrzypaek został przez PiS wciśnięty do NBP, inflacja zaczęła rosnąć. Tak się kończy PiSowskie TKM… A wystarczyłoby, żeby PiS uważnie słuchał wykładów z makroekonomii i zrozumiał równanie Fihera.

    Dobre 0

  16. P__S pisze:

    @ autor
    Herennius dosyc zwiezle wyjasnil Panu (i innym tez) zawilosci przyczyn inflacji.

    Dobre 0

  17. Armin pisze:

    Inflacja jest naturalną konsekwencją wysokiego wzrostu gospodarczego a nie obecności pana Skrzypka w RPP.

    Dobre 0

  18. randall pisze:

    A kto to podniósł akcyzę na paliwo? Czy to nie przypadkiem rząd Blasku Żoliborskiego? A czy przypadkiem to nie ten sam Żoliborski Promyczek protestował przeciwko podniesieniu akcyzy na paliwo za czasów Belki? Kolejny dowód na ciężkie rozdwojenie jaźni Żoliborskiej Poświaty.

    Dobre 0

  19. IKS pisze:

    No proszę
    Jeszcze rok temu za wszystkie nieszczęścia , które dotykają nasz kraj odpowiadał PIS i rząd Kaczyńskiego.A teraz wysoka inflacja i spadek rozwoju spowodowany jest przez czynniki obiektywne.PO obwiniała PIS za śmiertelne wypadki na drogach , odwoływała wszystkich ministrów- nawet tych , których pracę oceniali dobrze.Tusk w kampanii obiecywał cud gospodarczy choć już wtedy były widoczne symptomy nadchodzącej recesji.Kłamał w żywe oczy albo nie zna się na gospodarce.Niewiadomo co jest gorsze- faryzeizm czy nieuctwo.Choć trzeba powiedzieć , że u Tuska i jego fachowców występuje i jedno i drugie.W ramach taniego państwa minister Kopacz wozi się czterema limuzynami.W ramach moralnej odnowy w rządzie Tuska jest kapuś i wieloletni kłamca Boni.Wspieranie innego kapusia przez Rydzyka nazywane jest skandalem.Obiecane obniżanie podatków skończyło się ich podnoszeniem.Likwidacja immunitetu następuje poprzez kożystanie z niego przez Dzikowskiego , Szczypińskiego i Lewandowskiego – wszyscy z PO.Dlatego proszę nie mówcie żeby Tusk walczył z inflacją , bo jak zwykle wyjdzie odwrotnie i inflacja wzrośnie.Tusk obiecywał cud gospodarczy, a idzie recesja.Aby wszystkim żyło się lepiej- wszystko musi być odwrotnie.

    Dobre 0

  20. ABK pisze:

    Panie redaktorze, uwaza, ze najwiekszy wplyw na inflacje ma swiatowy rynek kapitalowy oraz polityka podatkowa.
    Wybitny amerykanski ekonomista i polityk Lyndon LaRouche powiedzial 22 stycznia:
    swiatowy system finansowy nie zyje. Ratowanie fiktywnych wartosci bilionow dolarow bezwartosciowych papierow (akcji) nie tylko sie nie uda, ale zniszczy kazdy narod, ktory sie tego podejmie. Proby podniesienia albo obnizenia stop procentowych sa tylko walka z murem ognia. Wedlug niego najlepsza metoda na opanowanie kryzysu na rynku kapitalowym jest odpowiedni system podatkowy. Panstwa musza bardziej opodatkowac inwestycje majace charakter spekulacji, w wiekszym stopniu zwalniajac z podatkow sluzace rozwojowi kraju inwestycje. Poniewaz wszystkie rzady spekuluja wplywami z podatkow, jest malo prawdopodobne, azeby sie na taki krok zdecydowaly. I tutaj kolo sie zamyka.
    Nastepnym czynnikiem sa wysokie zuzycie energii w krajach najszybciej sie rozwijajacych. Do tego dochodzi masowa produkcja biopaliw. W miejscach, w ktorych dawniej siano zboza sieje sie rosliny na biopoaliwa.
    Najwieksza cene za wysoki rozwoj placa juz Chiny, Indie, wschodnia Europa. Inflacja w USA ma inne podloze. Najmniejsza inflacje rejestruje sie w Europie Zachodniej, ale tylko dlatego, ze wydatki na zywnosc i energie stanowia mniejszy odsetek ogolnych wydatkow obywateli.

    Spekulacje na temat silnej zlotowki sa tez jak najbardziej sluszne. Jej umacnianie sie sluzy tylko bogatszym, szkodzi inwestycjom zagranicznym i eksportowi ale sluzy importowi i spekulantom. Droga zlotowka podraza koszty produkcji, przez co Polska staje sie mniej konkurencyjna na rynku swiatowym.W efekcie produkty polskie staja sie coraz drozsze. Bedzie to w czasie powodowac wyplyw miejsc coraz drozszej pracy.
    Jednak o jej wartosci w stosunku do dolara lub euro decyduje niezalezna od polityki Rada Polityki Pienieznej. Jej decyzje musza byc przez politykow respektowane. Teraz politycy musza spojrzec prawdzie w oczy i podjac decyzje rzutujace na przyszlosc kraju. Tluste lata trwaja krotko. Juz teraz nalezy odchudzic administracje oraz podjac kroki zmierzajace do obnizenia kosztow obslugi panstwa. Z chwila wejscia Polski do unii przeliczy sie polskie zobowiazania na euro, ktore bedzie trudniej splacac nie majac w rekach zadnych instrumentow wplywajacych na jego nominalna wartosc.

    Dobre 0

  21. zbyszek pisze:

    Panie Jabłoński takich psełdo publicystów ekonomicznych to myśmy w Polsce już mieli.Pomysł na sprowadzanie taniej siły roboczej do Polski aby obniżyć płacę jest głupi.Po pierwsze płaca w Polsce jest jeszcze kilka krotnie mniejsza niż w innych krajach Uni i dopiero teraz drgneła wgórę i to powinno Pana cieszyć żę ogrom biedy w Polsce się powoli kurczy ,o takich jak Pan którzy innym by zabierali ale nie sobie bo napewno Panu należy się duża pensja robi Mi się nie dobrze;a inflacja udeża nie w najbiedniejszych a w najbogatrzych bo ci mają zgromadzone fortuny a biedny żyje od wypłaty do wypłaty.

    Dobre 0

  22. smuff pisze:

    Balcerowicz musiał odejść. To był koszt koalicji z Lepperem. Teraz mamy ekstra lokaty w bankach 5 – 7% no ale trzeba oddać państwu z tego ekstra zysku 19% i mamy prognozę OECD na przyszły rok coś koło 8% inflacji. Dolar 2,20, Euro poniżej 3,50, i klasę polityków z krótką pamięcią jak było fajnie z inflacją kilkadziesiąt, kilkanaście % rocznie. Pieniądze nasze obok telewizji i radia też wzięli politycy. Bankiem centralnym kieruje człowiek, którego zasługą jest to, że jest „swój” a nie to, że zna się na inflacji. I posty o „obiektywnych czynnikach”, recesji, którą każdy widział od dawna za progiem. To czemu z entuzjazmem pozbawiliśmy się jedynego faceta, który jak mówił, że inflacja będzie niska TO BYŁA NISKA, CORAZ MNIEJSZA. W kieszeniach mieliśmy CORAZ WIĘCEJ – REALNIE! A teraz fachowiec z nadania PiS i „obiektywne czynniki”. W kieszeniach coraz więcej, tylko wszyscy się żalą, że żywność, że benzyna, że usługi, że służba zdrowia,….. Jak zachorujesz jeden z drugim idź do SPECJALISTY, a nie ZNACHORA, nawet jak prezes twierdzi, że znachor to SPECJALISTA OD MAGII.

    Dobre 0

  23. wirek pisze:

    Mamy dzisiejsza prognoze miedzynarodowa dla Polski na przyszly rok: inflacja 8%. Jesli tak mialoby byc to kleska. A moze byc bo przeciez w krajach baltyckich inflacja jest juz galopujaca.

    Wsrod mniej lub bardziej moherowych komentarzy nikt nie zwraca uwagi na to ze naturalna metoda ograniczania inflacji to zmniejszanie DEFICYTU BUDZETU. W kontekscie reformy finansow publicznych ktora jest oczywiscie absolutnie niezbedna, ten czynnik ograniczenia inflacji to jej dodatkowy plus.

    Dobre 0

  24. J Wierzchowski pisze:

    Przypominam wszystkim, że to za rządów p. Kaczyńskiego płace rosły szybciej niż wydajność.

    Dobre 0

  25. kily pisze:

    No coz pozostaje czekac, kiedy wreszcie obecny rzad sie skompromituje i wtedy przystapic do zmasowanego ataku. Jednak na razie tylko czekac, bo jeszcze negatywne zmiany nie wplynely na nastroje spoleczne.

    Dobre 0

  26. zbyszek pisze:

    Przypominam wszystkim że to za rządów Kaczyńskiego zwykły Polak zaczoł dopiero dostawać trochę więcej złotych ,a główną przyczyną inflacji jest po pierwsze kurczenie się złóż surowców popaczmy na ceny,zżeranie tych surowców przez USA Chiny Indie,oraz ogromny popyt tych kraj na żywność, era taniej żywności już mineła bez powrotnie i to jest główna przyczyna inflacj a w przyszłym jestem 100% pewny inflacja wyniesie od 3 do3,5% bo polska gospodarka nadal będzie konkurencyjna dla innych gospodarek europy gdzie społeczenstwo jest leniwe.

    Dobre 0

  27. Marcin pisze:

    I znowu ktos chce „dla naszego dobra” przepchnac imigrantów z dalekich krajów. To nie Rosjanie czy ukraincy przyjada, o nie. Poza tym wzrost plac jest sluszny – gdyby nastapil we wlassciwym czasie, emigracja z Polski bylaby duzo mniejsza. Ale nasi przedsiebiorczy rodacy woleli wyjechac, niz zyc w jawnym wyzysku ?(wyzysku, bo ajk widac pieniadze na podwyzki byly).

    Dobre 0

  28. Zygi pisze:

    Rząd ma ogromny wpływ na gospodarkę. Przyjmowanie limitów CO2 bez większych refleksji nad ich wpływem na gospodarkę to jeden z przykładów. Wzrost cen surowców, głównie paliw, ale i energii elektrycznej spowodowany jest zarówno wzrostem akcyzy, jak i brakiem inwestycji rządowych zarówno w energetykę, magazynowanie paliw i w budowę zakładów przetwarzania węgla i tlenków na paliwa płynne. Żadne prywatne konsorcjum tego nie zrobi, bo zbyt długo (jak na razie) czekać by na zwrot z inwestycji. Nie zrobiło tego w Kaliforni, nie zrobi tego w Polsce. Podobnie jak z budową dróg.

    Dotowanie biopaliw przez rząd jest poniekąd jedną z przyczyn wzrostu cen żywności. Albo będzie rósł rzepak na biopaliwa, albo zboże na pasze dla zwierząt i na mąkę dla ludzi. Pola maja ograniczony areał, który w Polsce się już kurczy. Czy rząd dostrzega ten problem?

    Z kolei inną sprawą jest brak zapasów. Jedynie państwo może takie zapasy utrzymać, ale jak na razie, to utrzymuje je wirtualnie. Zapasy niby są, ale ich nie ma. Dotyczy to zarówno żywności, jak i paliw.

    Wzrost płac jest raczej odpowiedzią na rosnące ceny, podobnie jak żądania płacowe. Ile lat można pracować wyłącznie na zyski przedsiębiorców i korporacji, a ograniczać własne potrzeby. Ci sami przedsiębiorcy za taką samą pracę, na takich samych stanowiskach i tak samo wyposażonych technicznie w Polsce płacą 5-10 razy mniej. Przykładem choćby Tesco.

    Dobre 0

  29. sigi pisze:

    prof. Balcerowicz, na pomoc !!!!!!!!!! proszę wrócić natychmiast, jeszcze nie za póżno

    Dobre 0

  30. Powinnismy wyslac list z podziekowaniami do tak lubianego przez „postepowe” media Al Gore’a. To dzieki jego kampani wzroslo zuzycie alkocholu jako paliwa (przez bezsensowne dotacje), co doprowadzilo do wzrostu cen kukurydzy (w USA i Meksyku) z ktorej produkuje sie alkochol, co zkolei podnioslo cene hodowli zwierzat, co podnosi ceny miesa, co podnosi ceny ryzu. Innymi slowy szybka inflacja. W Polsce tez isnieje grupa nacisku przepychajaca alkochol jako naped samochodowy. Mozliwe, ze nie da sie powstrzymac tego trendu ale nie dawajmy tym ludziom zadnych dotacji lub ulg podatkowych bo to oni sa winni wzrostu cen.

    Dobre 0

  31. Wlodek pisze:

    Jest dla mnie zrozumiale ze Polacy ciesza sie z silnej zlotowki. Szczegolnie w sferze emocjonalnej; jest milo popatrzec jak zloty szybuje niemal ze wyzej niz dolar po wielu wielu latach kiedy to nasza waluta narodowa warta byla chyba mniej niz paier na ktorej byla drukowana.
    Nie rozumiem jednak jaka jest korzysc tak silnego zlotego dla naszej gospodarki, jej rozwoju i exportu?

    Dobre 0

  32. kris_dl pisze:

    Obecny wzrost cen to jedna z głównych „zasług” premiera Tuska. To Tusk nieodpowiedzialnie nakręcił spiralę oczekiwań na „cud gospodarczy”, którego w Polsce obecnie nie ma prawa być. Stąd lawina roszczeń i żądań płacowych. Gospodarka pracuje obecnie na maksimum możliwości i nie ma szans na wzrost PKB powyżej 5-6%, o tym piszą uznani ekonomiści. Nawet wprowadzenie podatku liniowego wiele by nie zmieniło. Wzrost płac powyżej wzrostu PKB musi skutkować wzrostem inflacji, bo to wynika wprost z prawa popytu i podaży. Moim zdaniem rząd powinien „ochłodzić” oczekiwania społeczne co do szybkiego,cudownego wzrostu poziomu życia,jednocześcnie obniżając podatki oraz wydatki budżetu. Obecnie nie mowy o imporcie „taniej siły roboczej”, bo niby kto miałby u nas pracować za nasze polskie płace. Jeżeli rząd będzie miał tyle determinacji, to może uda się utrzymać w ryzach inflację i dobry wzrost gospodarczy na poziomir 5-6%.

    Dobre 0

  33. Anonim pisze:

    Szanowny Pan Autor mógłby się nieco douczyć ekonomii, a także postarać się korzystać z logiki (jeżeli potrafi). Jeżeli chodzi o dokształcanie, mniej bym zalecał profesorów Balcerowicza czy Kołodkę bo właśnie ich nauki prowadzą do takich refleksji jakie autor prezentuje. Przecież Pan kompletnie nie rozumie, czym jest inflacje, myląc ją ze wzrostem cen. Proszę przeczytać choćby wpisy Herenniusa – komentarze do niniejszego felietonu. A jeśli idzie o logikę: jak można jednym tchem przyznać, że okupiona spowalnianiem wzrostu oraz „wpadaniem w pułapki firm i rodzin” polityka kontrolowania inflacji nie przynosi efektów, a jednocześnie sugerować jej kontynuację, tylko z większymi wzrostami stóp? A już zupełnym kuriozum jest sugestia: „zakończyć liberalizację rynków – choćby telekomunikacyjnego. I ceny natychmiast spadną.” Tego się już nie da komentować. Monopol TPSA gwarancją niskich cen w telekomunikacji!!! Zacznij Pan pisać komentarze ekonomiczne w Trybunie.

    Dobre 0

  34. Piotr pisze:

    Panie redaktorze – podnoszac gwaltownie stopy procentowe spowodujemy nie spadek kursu lecz aprecjacje naszej waluty. Nasz system bankowy stanie sie w krotkim okresie bardzo atrakcyjny dla transnarodowego kapitalu, co z kolei zwiekszy popyt na zlotowke. Kurs wobec walut obcych wzrosnie.

    to w odniesieniu do Pana fragmentu:
    „Może zamiast co miesiąc podnosić stopy o ćwierć punktu procentowego, należałoby przeprowadzić mniej podwyżek, ale za to w większej skali? To powinno spowodować, że złoty przestanie się umacniać i nasi eksporterzy odetchną.”

    Dobre 0

  35. oldgeorge pisze:

    Do blogowiczów, którzy mają krytyczne uwagi do mojego wpisu

    Temat inflacji jest tak szeroki, że można napisać setki rozpraw naukowych i dalej temat ten nie będzie wyczerpany. Wpis na blogu powinien być krótki i zwięzły. Stąd moje skróty we wpisie.

    Zgadzam się, że można obniżać akcyzę, podatki na paliwo. Tak samo można byłoby powiedzieć, że obniżymy podatki na żywność. I wtedy też stanieje. Tak samo można modernizować rolnictwo w kierunku obniżania kosztów produkcji, zmniejszania strat przy magazynowaniu produktów rolnych, nawadnianie pól w wypadku suszy, itd. Wszystkie te poczynania spowodują zmniejszenie cen żywności.

    W swoim wpisie skupiłem się na poczynaniach obecnego rządu w sferze płac. Jak widzę to totalne rozdawnictwo pieniędzy to zastanawiam się jaka jest tego przyczyna. I nie widzę innego uzasadnienia niż to, które przedstawiłem na końcu mojego wpisu z wczoraj.

    Dobre 0

  36. rządy cieniasów pisze:

    Inflacja na poziomie 8,4 proc. w 2009 r. według OECD, albo wpuszcxzenie Chińczyków z Ukraińcami:

    Inflation in Poland could reach eight per cent in 2009, warns the OECD.

    The government must begin actively preventing rising inflation in Poland says the Organisation for Economic Co-operation and Development (OECD).

    OECD has advised Poland that interest rate increases alone will not suffice to stop growing prices, Rzeczpospolita daily informs.

    In the OECD’s estimates, if the Polish zloty exchange and unemployment rates remain at levels similar to those at the end of 2007, the rate of inflation in Poland will continue to be high and will exceed five per cent in 2008 and up to 8.4 per cent in 2009.

    In the eyes of OECD experts, the Polish government and economists have been too optimistic in their forecasts, predicting inflation at 3.1 per cent.

    Economists from Merrill Lynch believe that the measures to be taken by Poland to counteract inflation may include cuts in excise duty on energy and the opening of the Polish labour market to the East, for example Ukraine, in order to reduce wage inflationary pressure.

    Dobre 0

  37. Janek pisze:

    Przykre to bardzo, kiedy autor felietonu nie ma zielonego pojecia o temacie za który się zabrał.
    Powinien szybko poprosić Herenniusa o korepetycje, albo po prostu pójść na jakieś studia, bo nie zna spraw elementarnych.
    Np. kto ma być tą siła roboczą z zagranicy ? Chińczycy ?
    Chyba, że autor myśli jak nasza słodka Kati, która tęskni za prefesjonalistami z PIS – Macierewiczem i Gosiewskim !

    Dobre 0

  38. u515 (Aus dem Atlantik) pisze:

    @Anonim

    sam czytaj trybunę — piszą prostym, rewolucyjnym językiem,
    który rozumiesz:-)

    zakończyć liberalizację, to nie skończyć z liberalizacją
    zakończyć to znaczy spowodować żeby rynek _w końcu_
    był liberalny

    Dobre 0

Dodaj komentarz

Dodanie komentarza oznacza akceptację REGULAMINU blog.rp.pl. Komentarze nie spełniające zasad zawartych w regulaminie - nie będą publikowane. Więcej informacji można znaleźć na modblogu modblogu.