Espresso dla Lambsdorffa

Zmarły 5 grudnia Otto Lambsdorff odegrał sporą rolę nie tylko na niemieckiej scenie politycznej. Także ważną dla stosunków polsko-niemieckich i polityki historycznej obu państw.


Przez wiele miesięcy trudnych negocjacji w sprawie odszkodowań dla byłych robotników przymusowych, które toczyły się w latach 1999-2000, był nawet postacią pierwszoplanową. To on je prowadził ze strony niemieckiej. Dla korespondentów polskich w Niemczech, takich jak wówczas ja, i dla czytelników ich korespondencji był może nawet ważniejszy od szefa dyplomacji. Lambsdorff uważa tak i tak, obiecuje tyle i tyle miliardów marek, nie godzi się na to i na tamto — to były newsy z pierwszych stron gazet.


Ja nie miałem z hrabią Lambsdorffem (pełne nazwisko Otto Friedrich Wilhelm von der Wenge Graf Lambsdorff) łatwego życia. Trafiłem na czarną listę. Nie byłem zapraszany na spotkania z nim. Powód: w „Rzeczpospolitej” ukazał się artykuł pod tytułem „Europa Wschodnia — rasa podludzi”, w którym krytykowano Lambsdorffa za to, że nie chciał, aby polscy robotnicy rolni zostali objęci odszkodowaniami, bo „Zatrudnianie w rolnictwie niemieckim pracowników ze wschodu jest naturalnym zjawiskiem historycznym. Zawsze tak pracowali. Nawet dzisiaj pracują”.


Cytat był prawdziwy, potwierdził to sam Lambsdorff w późniejszym wywiadzie. Ale ponoć bardzo mu się nie spodobał tytuł. I to wystarczyło, by korespondent gazety, w której się ukazał, został wykluczony ze spotkań dotyczących negocjacji. Choć nie był autorem.


To wykluczenie trwało wiele tygodni. W połowie marca 2000 roku, o świcie, obudził mnie telefon. „Tu Lambsdorff” — usłyszałem w słuchawce. Myślałem, że to kiepski żart. I się roześmiałem. „Tu Lambsdorff” — powtórzył tonem nieznoszącym sprzeciwu. I zaprosił mnie do centrali swojej partii, FDP, na rozmowę po południu. Przedstawił w niej, jakie są granice kompromisu dla Niemców (8,1 miliarda marek).

Rozmawialiśmy z godzinę, popijając espresso w kawiarni w partyjnej centrali. Pożegnaliśmy się, odszedł stukając swoją wspaniałą laską ze srebrną główką. Ja też wstałem i ruszyłem do drzwi, by szybko spisać wywiad i wysłać go do redakcji. Przy drzwiach zatrzymał mnie kelner. — A kto zapłaci za kawę? — spytał groźnie. 
Zafundowałem espresso Lamsdorffowi. 


Później udzielił mi jeszcze kilku krótkich wypowiedzi. Ostatni raz spotkaliśmy się przypadkowo w 2002 roku w Rydze (wywodził się z arystokratycznej rodziny Niemców bałtyckich). W jednej z najlepszych restauracji, w jakiej byłem w życiu. 


Zmarł w sobotę w Bonn, w wieku 82 lat.

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop

(24) Komentarzy do “Espresso dla Lambsdorffa”

    -
  1. tim pisze:

    Niemcy stanowczo za mało odpokutowały swoje zbrodnie.
    Juz w czterdziestych latach od początku zimnej wojny byli nieomal zwycięzcami II Wojny Światowej. Polska do tej pory nie jest !

    Dobre 0

  2. Toni pisze:

    Mój ojciec nie był „robotnikiem rolnym w Niemczech” tylko robotnikiem przymusowym siłą zabranym z rodzinnego domu w wieku lat 14
    Jak wrócił pod koniec wojny to jego ojciec a mój dziadek już nie żył zamordowany przez Niemców. Po Lamsdorffie płakać na pewno nie będę.

    Dobre 0

  3. Bruno pisze:

    W Narodzie Niemieckim silnie zakorzenione jest przekonanie o tym że są rasą panów tak jak w Narodzie Polskim silnie zakorzeniony jest kompleks niższości.
    Polacy opamiętajcie się czas na bezpardonową walkę tylko i wyłącznie o WŁASNE INTERESY NARODOWE!!!

    Dobre 0

  4. Waldemar pisze:

    Paniw Haszczynski,
    pisze Pan: „… „Europa Wschodnia — rasa pod ludzi”….
    i nie bardzo rozumie, co ten tytul mowi? Bo jesli chodzi o pojecie „podludzi” jako „rasy” – to pisze sie ten wyraz razem, a nie rozdzielnie, chyba ze mial Pan na mysli konstrukcje w rodzaju, ze cos sie dzieje np. „pod muzyczke”. Jednak w tym przypadku nie mialoby to zadnego sensu. Od dziennikarza ogolnopolskiej, opiniotworczej i wysokonakladowej gazety nalezy wymagac – jako absolutnego minimum – poprawnosci jezykowej.

    Dobre 0

  5. @Waldemar
    już poprawione.

    Dobre 0

  6. jednorożec pisze:

    Mój śp wujek, rocznik 1922, wzięty na roboty przymusowe w 1939 roku; miał więc wtedy 17 lat. Pracował jako robotnik rolny (niewolnik) do 1945 u Niemców pod Królewcem, później razem z rodziną Niemca gospodarza uciekał przed Czerwoną Armią, aż do Lęborka. Jakieś dziesięć lat temu dostał odszkodowanie z Niemiec chyba 2.5 tys. złotych.

    Dobre 0

  7. Piotr pisze:

    Co sprawi, ze Polska wreszcie wygra II Wojne? Po 20-30 tys. euraszkow na lebka? Albo jaki inny gest upokorzenia Niemcow dal by satysfakcje? Czekam na propozycje

    Dobre 0

  8. tim pisze:

    @Piotr Chośby to pozytywnie !!!!:
    Relacje z Niemcami mamy dobre albo b. dobre już od czasów Mazowieckiego.
    To DLACZEGO:
    1. Nawet sanitariatów w Vaterlandzie nam legalnie pucować nie wolno.
    2. Rurociąg Hitler — Stalin jest nie do zatrzymania.
    3. Pani Erica funkcjonuje jako widomy znak wypędzeń Niemców, choć urodzona na polskiej ziemi z której mieszkańców jej tata wypędził skutecznie na tamten świat.
    4. Niemcy w Warszawie nie pozostawili kamienia na kamieniu, czy jako symbol zadośćuczynienia nie powinni odbudować choćby jednego domu lub kościoła ? Widziałem hiszpańskich studentów z Opus Dei pracujących przy kościele na Gwiaździstej w W-ie, Niemców nie.

    Dobre 0

  9. Piotr pisze:

    Welcome Tim!
    A ja znam Niemcow pracujacych dzisiaj przy NIEMIECKIM Obozie w Oswiecimiu i w ramach wielu innych projektow, o ktorych nie mowi sie niestety tak czesto, jak np. o pewnej niedoszlej skrzypaczce urodzonej w Rumi. Jednak o kasiure idzie; ze „im sie udalo, a nam nie”?

    Dobre 0

  10. Em&Grant pisze:

    @pan Haszczynski
    Nie dosc ze wykorzystali robotnikow przymusowych, to jeszcze za kawe niemieckiemu arystokracie (!?) placi polski dziennikarz? Ciekawi tam zyli byli hrabiowie! Z obyczajami pucybutow…

    Dobre 0

  11. Reytan-uzupelnienie pisze:

    Po przeczytaniu jeszcze raz wlasnego postu-uzupelnienie.
    Niemcow charakteryzuje komunikacja w oparciu o rygorystyczna hierarchiczna wizje swiata.Ma to wyrazne zwiazki z komunikacja w systemie kastowym,lub z komunikacja w modelowym swiecie spolecznych hierarchii marksistowskich.Ciekawe.

    Dobre 0

  12. Em&Grant pisze:

    „Zatrudnianie w rolnictwie niemieckim pracowników ze wschodu jest naturalnym zjawiskiem historycznym. Zawsze tak pracowali. Nawet dzisiaj pracują”.
 Taaak, tylko nalezalo przypomniec, ze zatrudnienie oznacza prace za pieniadze, a zmuszanie do bezplatnej pracy to sprowadzanie do roli niewolnika.
    Mogl tez cwaniaczek wspomniec o innych tradycjach historycznych w srodowisku pewnych, no … podludzi (naturalnych wrogow III Rzeszy), ale wowczas by sie moglo mu dostac powaznie po hrabiowskim zadzie.

    Dobre 0

  13. Piotr pisze:

    Ja mam taka propozycje: Deutsche Bahn podpisala ostatnio kontrakt z Katarem na 26mld$. Jeszcze jest pare bogatych krajow arabskich, ktore potrzebuja nowoczesniejszej infrastruktury kolejowej. Moze by tam PKP powalczylo o polskie interesy narodowe?

    Dobre 0

  14. Toni pisze:

    @Piotr
    Może Tusk „powalczy” o polskie interesy w Niemczech?

    Dobre 0

  15. Longin pisze:

    W kontekście rokowań odszkodowań w prasie niemieckiej („KONKRET”) pojawialy się nie raz meldunki o chamskich wypowiedziach Lambsdorffa pod adresem ofiar hitlerowskich Niemiec i jego arogancji. Zachowanie junkra Lambsdorffa wobec red.Haszczyńskiego jest potwierdzeniem wszystkich zarzutów jakie wysuwal ten lewicowy magazyn wobec niego !

    Dobre 0

  16. Maciek Szymczak pisze:

    @ Piotr
    Jeśli naprawdę nie widzi pan różnic ekonomicznych w skutkach II wojny światowej (wywołanej przez Niemcy napadające na Polskę) – które dotyczą strony agresora i strony ofiary, to doprawdy traci pan czas przeglądając to forum.
    Warto byłoby zamiast tego wrócić do książek. Uczą, jeśli czyta się je uważnie.

    PKP nie ma dosyć kapitału, żeby stawać do takich przetargów jakie są organizowane w krajach arabskich.

    Proszę też pragnienia sprawiedliwości nie sprowadzać szyderczo do chęci upokorzenia kogokolwiek.
    To jest nieuczciwe – chociażby wobec pamięci ofiar niemieckiej agresji.

    Dobre 0

  17. Reytan pisze:

    Ogladam 30 lat telewizje niemiecka.Niemcy nie slysza tego co Polacy do nich mowia,Jest to wyraznie zjawisko psychiatryczne ze sfery rasizmu.Niemcy „wiedza” z gory wszystko ,co Polacy MOGA ,lub MAJA do POWIEDZAENIA,i tylko z tym wyobrazeniem dyskutuja. Staralem sie szczegolowo zanalizowac to dziwne zjawisko,ale do blogu juz to nie doszlo.

    Dobre 0

  18. Bruno pisze:

    Prawda aczkolwiek bardzo gorzka wygląda tak że za wszystkie niemieckie krzywdy z XX w. odpowiadają tacy Prusacy jak Lambsdorf!
    To przez ich nacjonalizm w dwóch wojnach światowych rozsmarowano kilkanaście milionów niemieckich żołnierzy i kilkadziesiąt milionów przedstawicieli innych narodów.
    Ci ludzie mogli żyć w spokoju i pracować ale wrodzony niemiecki nacjonalizm im na to nie pozwolił.
    Mam nadzieje że niemcy wyciągną z tych wydażeń lekcje bo III wojna światowa będzie dla nich ostatnią w historii.

    Dobre 0

  19. Bruno pisze:

    „Otto Friedrich Wilhelm von der Wenge Graf Lambsdorff”

    Panie redaktorze to nazwisko się tylko tak pisze ale wymawia się je: Namorzyn Nieżyt Krtani.

    P.s. Miłośnicy Monty Pythona wiedzą o co chodzi. Pozdrawiam;-)

    Dobre 0

  20. Stanisław pisze:

    Szkoda ,że Kaczyńscy nie widzą normalnych sąsiadów Niemców i sypią orderami dla dyktatorskich Azerów w ramach swojego światła w tranzytowej rurze.Tak sobie myślę,że po wyborze Niemca na Papieża śmiesznie brzmią argumenty PIS o niemieckim zagrożeniu co wyjawił z ironią nawet Rydzyk.Nie należący do PIS ale stowarzyszony.Papieża Niemca będziemy jako Katolicy bronić jak niepodległości.

    Dobre 0

  21. Lestek pisze:

    Panie Haszczynski, gdybym byl w tej to, jak Pan opisal sytuacji z tym (grafem) Lambsdorff’em, to zaplacilbym byl za swa kawe kelnerowi i doradzilbym byl mu aby staral sie o zaplate za kawe wypita przez grafa bezposrednio od niego.

    Male koncesje, ktore sa wymuszane na slabszych stronach, sa zwykle testem jak daleko mozna sie posunac w swych wlasnych zadaniach wobec strony przeciwnej. Jest duze prawdopodobienstwo ze przez swa nie-na-miejscu szczodrosc umniejszyl Pan przetargowa sile polskiej strony. Jakkolwiek, z mego doswiadczenia umiejetnosci negocjowania i ubijania targu u ludzi polskiej grupy etnicznej nigdy nie byly zbyt wysokie, wiec byc moze strata („damage”) byla mimo wszystko niewielka.

    Wesolych Swiat i Dosiego Roku dla wszystkich,

    Lestek

    Dobre 0

  22. tim pisze:

    @Piotr
    „A ja znam Niemcow pracujacych dzisiaj przy NIEMIECKIM Obozie w Oswiecimiu”. Tak , ale w obozie traktowanym JEDYNIE jako miejsce zagłady Zydów, nie Polaków. To samo dotyczy innych „projektów” . Proszę podać choć jedno przedsięwziecie dotyczący niemieckiego ludobójstaw Polaków w którym uczestniczą Niemcy. A jeśli chodzi o kasiurę, to myślę że udało się jeszcze komus innemu no a my mamy do zapłaty 65 mld USD. Tusk obiecał !!!!!

    Dobre 0

  23. atillus pisze:

    Szanowni koledzy! Wczoraj tzn 09.12.2009 roku nasi niemieccy przyjaciele dokonali jednostronnego aktu zmiany naszaej granicy morskiej w Zatoce Pomorskiej w drodze wydania rozporządzenia Ministerstwa Transportu o ustanowieniu wyłacznej niemieckiej strefy ekonomicznej usw. W następstwie tego skrócone zostaje kotwicowsiko nr 3 a co to oznacza dla nas, to juz prosze sobie dopowiedzieć samemu. My walczymy o idiotyczne symbole, muzea itd a nasi przyjaciele bardzo skrycie zabezpieczaja swoje strategiczne interesy gospodarcze, nie bacząc na to, iz tego rodzaju jednostronne działania naruszaja prawo i zwyczaje miedzynarodowe. Treaz jest pole do popisu dla merytorycznych blogowiczów, którzy mogliby w jakis sposób zainicvjować akcje na rzecz obrony naszej granicy zachodniej. Jak juz czesto podkreślałem: niemiecki walec toczy sie cicho i spokojnie na wschód a my dzieki włąsnej głupocie skupiamy sie na mało istotnych sprawach i nie potrafimy nawet obronić obecnego stanu posiadania. Niemiecka inicjatywa zwiazana jest m.in. z rozpoczeciem budowy gazociagu a głownie jest to sygnał odzyskiwania tego co utraciły Niemcy po wojnie. Steinbach wobec tego problemu to mały przyszłowiowy pikuś. Nie zajmujmy sie nia wogóle, to zniknie z Rampenlicht. Panu Redaktorowi zyczę odwagi w mądrej obronie polskich interesów. MfG Atillus

    Dobre 0

  24. TW kaczka ;-)))) pisze:

    Do Piotr
    z 08 grudnia 2009 at 15:40

    ” Moze by tam PKP powalczylo o polskie interesy narodowe?”

    E, z PKP to Emiraty by zbankrutowały szybciej niż obecnie Dubaj :-)

    Pzdr.

    Dobre 0

Dodaj komentarz

Dodanie komentarza oznacza akceptację REGULAMINU blog.rp.pl. Komentarze nie spełniające zasad zawartych w regulaminie - nie będą publikowane. Więcej informacji można znaleźć na modblogu modblogu.