Jest ramadan, także dla kilku milionów Francuzów. Pości 70 procent francuskich muzułmanów. Francuscy katolicy zaś raczej swobodnie podchodzą do praktyk religijnych, wymagających znacznie mniej wyrzeczeń niż powstrzymywanie się od jedzenia przez kilkanaście godzin na dobę, od wchodu do zachodu słońca.
Byłem przez miesiąc we Francji, na południu, w uniwersyteckim mieście Montpellier, gdzie chodziłem do szkoły językowej. Z nowych zjawisk najbardziej intrygowało mnie, jak sobie układają życie francuscy muzułmanie, czyli zazwyczaj przybysze z Maghrebu lub ich potomkowie. Pan Rolland, od którego wynająłem dom, człowiek wykształcony i dobrze sytuowany, mówił o „nich” z lękiem. Dom wynajął (też przybyszowi, ale jednak z innych stron) głównie dlatego, że wyjeżdżał na urlop i bał się zostawić go na pastwę Arabów i Cyganów. Opowiadał też o osiedlach w swoim Montpellier, gdzie bałby się zajrzeć nawet w biały dzień, bo Arabowie robią tam, co chcą.
W tych nadal głównie francuskich częściach miastach też jest sporo muzułmanów. Ja nie widziałem żadnego, który wzbudzałby strach. Rzuciło mi się w oczy coś innego. Mężczyźni, dwudziestokilkuletni czy trzydziestokilkuletni, ubierają się jak ich niemuzułmańscy rówieśnicy, w czasie upału chodzą w krótkich spodenkach, T-shirtach i klapkach. Towarzyszą im jednak kobiety, które mimo potwornej temperatury noszą szczelnie zakrywające głowę chusty, długie suknie nakładane jeszcze na bluzki, spod których wystają jeszcze leginsy czy spodnie z materiału jak na dresy. One nie mają szansy się ochłodzić, wobec nich wymagania są jak w ojczyźnie przodków. Inaczej niż wobec mężczyzn.
Według sondażu ośrodka badań Ifop, który ukazał się z okazji ramadanu, 70 procent francuskich muzułmanów pości przez cały ten miesiąc. I jest to o 10 punktów procentowych więcej niż 20 lat temu. Islam wyznaje około 6 procent z 62 milionów mieszkańców Francji, czyli 3,7 mln ludzi. Do wyrzeczeń, z jakimi związany jest post, skłonnych jest 2,6 miliona. Dlaczego podaję te liczby. Po to, by porównać z wynikami sondażu (ośrodka CSA, sprzed dwóch lat) na temat katolików francuskich. Stanowią 51 procent mieszkańców. Z tego 17 procent chodzi na mszę raz na dwa tygodnie lub częściej (nie jest to takie wyrzeczenie jak cały miesiąc postu, ale zawsze coś). To daje 5,3 mln. Komentarz jest zbyteczny.
Dodam tylko, że w Montpellier w kościołach mszy jest niewiele. Wieczorem kościoły są zazwyczaj zamknięte na głucho, w tym w najważniejszym — Świętego Rocha. Najważniejsza procesja w mieście, właśnie w dniu Świętego Rocha (obchodzono go 15 i 16 sierpnia), gromadzi głównie staruszki i imigrantów z Czarnej Afryki. A na trasie procesji kawiarnie i bary są pełne. I głośne, nawet widok rozmodlonych ludzi ze świecami w rękach nie skłania właścicieli i kelnerów do wyłączenia muzyki. I ten brak szacunku jest najbardziej szokujący.
A kawiarnie, herbaciarnie i bary z kebabami prowadzone przez muzułmanów i dla muzułmanów w czasie ramadanu (do zmroku) są zazwyczaj zamknięte. I to też się rzuca w oczy.









Michael de Montaigne kiedys powiedzial:
„Czlowiek musi byc szalony. Nie potrafi stworzyc robaka, a tworzy dziesiatki bogow.”
Moze jest jakis zwiazek, miedzy zachowaniami francuskich katolikow i muzulmanow, a mysla pana Montaigne.
No, właśnie …
51% katolików ? Może na papierze, dla statystyki. Francja to głównie kraj laicki; gdzie jest mała grupa katolików praktykujących, i jakaś część ludzi którzy czasem są „troche” katolikami. Ogólnie, religia jest uważana za wstecznictwo, jest mało popularna.
Jaka konkluzja? Mamy kobietom czadory założyć i klepać pacierze?
Ciekawe dane —–
World Christian Encyclopedia/Database, m.in. główne zródło statystyk relig. zamieszczanych w Encyclopedia Britannica:
Rok 1900; populacja świata – 1 mld 620 mln.
1. Chrześ. – 558 mln – 34,5 procent populacji światowej.
2. Religie Chin – 380 mln – 23,5.
3. Hinduiści – 203 mln – 12,5.
4. Muzułm. – 200 mln – 12,3.
5. Buddyści – 127 mln – 7,8.
6. Rel. Pierwotne – 118 mln – 7,3.
— Nowe Religie – 6 mln – 0,4.
— Bezreligijni – 3 mln – 0,2.
— Ateiści – 226 tysięcy – —.
Rok 2000, populacja świata – 6 mld 055 mln.
1. Chrześ. – 2 mld – 33,0.
2. Muzułm. – 1 mld 188 mln – 19,6.
3. Hinduiści – 811 mln – 13,4.
4. Bezreligijni – 768 mln – 12,7.
5. Religie Chin – 385 mln – 6,4.
6. Buddyści – 360 mln – 5,9.
7. Rel. Pierwotne – 228 mln – 3,8.
8. Ateiści – 150 mln – 2,5.
9. Nowe Religie – 102 mln – 1,7.
Adherents.com (2007) – grupy religijne ponad 99 mln — dane szacowane na górną granicę rozsądnej statystyki (nieco zawyżone):
1. Chrześ. – 2,1 mld.
2. Muzułm. – 1,5 mld.
3. Świeccy i bezreligijni i agnostycy i ateiści – 1,1 mld.
4. Hinduiści – 900 mln.
5. Religie Chin – 394 mln.
6. Buddyści – 376 mln.
7. Rel. Pierwotne oprócz Afryki – 300 mln.
8. Rel. Pierwotne Afryki i Diasporyczne – 100 mln.
Jak widać największym zwycięzcą XX. wieku – paradoksalnie – jest… chrześcijaństwo. Mimo, że procentowo trochę straciło (marginalnie), to liczba obecnie żyjących chrześ. prawie o PÓŁTORA MILIARDA przekracza liczbę chrześ. żyjących w 1900 roku. Cóż, jak często miał mawiać Chrystus: „Zaprawdę powiadam wam – pogłoski o mojej śmierci są bardzo przedwczesne”
) Oczywiście chrześc. dużo straciło w ciągu minonego stulecia w Europie i Kanadzie, a nawet w USA, jednak zyskało w Ameryce Łacińskiej, Azji i Afryce; przyszłość chrześc. jest więc literalnie „bardzo kolorowa”.
Drugim wielkim procesem zysków był potężny rozwój bezreligijności, oraz ateizmu (dwa różne pojęcia) – liczba takich osób do których się dumnie zaliczam wynosi obecnie na świecie około 1 mld, głównie w Chinach (komuno-ateizm) i przede wszystkim w krajach najbardziej rozwiniętego świata; prawie wcale nie ma nas za to w Afryce i w Indiach.
I teraz dochodzimy do trzeciego wielkiego sukcesu – ten sukces odniósł islam. W porównaniu z 1900 rokiem wyprzedził o pełną długość i religie Chin, i hinduizm; i zajmuje niekwestionowane drugie miejsce na świecie. Prawie cały ogromny przyrost islamu jest wywołany potężną dzietnością muzułm. Lecz jest również drugi czynnik – potęga finansowa PETRODOL. płynących na działalność misjonarską i nowe meczety. Niestety najwięcej kasy wydają na to fanatycy z Arabii S. i z Iranu.
Lecz zegar tyka i prawda – na zwłoki Mahometa! – jest taka, że w momencie, kiedy Zachód wytworzy SZTUCZNE PALIWO ZASTĘPUJĄCE ropę naftową (lub ewentualnie, kiedy ta się skończy) to cała machina islamu po prostu upadnie z hukiem jak sowietyzm, gdyż nikt nie będzie chciał wyznawać religii arabs., czy też irańskich ŻEBRAKÓW nie mających żadnych strateg. dochodów. Niech więc żyje Nauka Zachodu – to ona przyniesie nam sukces nad ostatnim globalnym zagrożeniem dla świata i pozwoli ułożyć się z Chinami tworząc bezpieczny ład światowy na 21. wiek. —– PL.Ateista
PL. Ateista – koniec.
Ależ głupi Ci Rzymianie!
Katolicyzm za to szerzy się w sercach afrykańskich, indyjskich i azjatyckich. Ogólnie rzecz biorąc to pozytywny rozwój sytuacji. Dla nas to smutne, ale może już czas, by Europa i USA zeszły z rydwanu historii. Nie zawsze przecież na nim jechaliśmy i świat się nie skończył.
Pewna prosta kalkulacja:
Obecnie w Holandii na 15 mln mieszkańców jest 1,5 mln imigrantów, głównie muzułmanów. Rdzennych mieszkańców jest ok. 13,5 mln i najpopularniejszy jest układ 2 + pies (dziecko nie jest trendy i stanowi przeszkodę, aby żyć aktywnie). Średnia liczba dzieci w rodzinach islamskich to ok. 6. Czyli w obecnym pokoleniu te 1,5 mln – a raczej 1 mln (po odliczeniu starców, niewierzących i naturalizowanych) stworzy 0,5 mln par. Z tych par urodzi się 3 mln dzieci. Daje nam to 4 mln islamistów (dzieci plus rodzice). Po 15-25 latach, w następnym pokoleniu te 3 mln dzieci stworzy 1,5 mln par. Spłodzą one 9 mln dzieci. Wraz z 4 mln rodziców i dziadków da to 13 mln. Za kolejne 20 lat osiągną one wiek wyborczy, czyli ok. 2049 r. w Holandii będzie żyło 13 mln islamistów z prawem wyborczym.
Tymczasem rdzennych Holendrów (przy ich ujemnym przyroście naturalnym będzie mniej niż 13 mln, z tego (po odliczeniu dzieci) jakieś 11-11,5 mln będzie miało prawa wyborcze.
jaki wniosek?
ok. 2050 roku islamiści będą mogli wygrać wybory, wprowadzić szariat jako obowiązujące prawo w Holandii, a wtedy pederaści zagrożeni za swój styl życia karą kamienowania będą szukać azylu w nieislamskich państwach – najbliższym Holandii takim państwem będzie Polska.
Uważam, że szacunek należy się każdej grupie modlących się osób. Można sciszyć muzykę na widok katolików, można gdy modlą się muzłumanie.
panie redaktorze-dzieki za bardzo ciekawy post.wyzej piszacych ateistow pytam z czego jestescie jak nie z chrzescijanstwa zbudowani?to ze aktualnie w opozycji do Boga to nic ,to nic.On ma plany wobec swiata i kazdego z nas.brak wiary nie ulatwia zycia,ale Dobry Pasterz szuka swoich owiec,tak ze statystyki zmieniaja sie kazdego dnia,a zycie to nie zawody sportowe.pozdrawiam wszystkich-nie porzucajcie nadziei
Panie Jerzy.Turystyczne wrazenia i opinie potrafia byc bardzo powierzchowne i mylace.Otoz ja tu mieszkm (Lyon) okolo 250 dni rocznie.Przyjechalem po raz pierwszy przed 5-ma laty.Moje pierwsze wrazenia byly panskim , podobne.Przyjechalem z kraju gdzie wielokulturowosc ( etnicznosc) jest wszechobecna.Nie mialem wiec problemow z arabska mniejszoscia.Przebudzenie natapilo gdzies po 8-u miesiacach.Wpierw byly to pociete opony mojego (Inie tylko mojego)samochodu.Sprawce zlapano po paru tygodniach,w miedzyczasie zalatwil on w ten sam sposob 143 samochody..okazal nim sie arab z MAGREBU..zmuszony przez policje do spowiedzi, wyznal , ze zrobil to z NUDOW..Z nudow mlodzi arabi (TO CHCE PODKRESLIC) Z MAGREBU, z nudow wrzucili koktajl „molotowa) do aytobusu publicznego w Marsyli..Ciezkie poparzenia ponioslo pare osob..Pod pozorem „nierownosci spolecznej) bandy wyrostkow arabskich pala dziesiatkami samochody w wiekszych Francuskich miastach.Turecki wlasciciel restauracji w , ktorej jadam, dal powiedzial mi cytuje: ..”ja jestem Turkiem a nie arabem i nie myl mnie z ta swolocza”Kolega Arab z Jordani, powiedzial mi , ze jest „prawdziwym Arabem” a nie Magrebskim dzikusem”..Nie dziwie sie lokalnym Francuzom, ze obserwuja rzeczywistosc taka jaka jest..i ja tez juz podchodze to tej mniejszosci etniczne z ograniczonym zaufaniem..niestety „historia magistra vita est”….z wyrazami szacunku Goral
Kiedyś mówiono:
Polski most
Francuski post
Niemieckie nabożeństwo
Włoskie małżeństwo
Wszystko to błazeństwo.
I chyba nadal tak jest.
@444a
Nie zakładać kobietom czadorów. I nic nie klepać. Jeżeli już, to świadomie się modlić, jeżeli ktoś jest wierzący. Przede wszystkim — refleksja, szacunek, zrozumienie dla tradycji.
@ Goral
Nie ukrywam, że byłem w Montpellier cztery tygodnie. I nie twierdzę, że obawy pana Rollanda są zupełnie nieuzasadnione.
Przesyłam pozdrowienia do Lyonu
Europa to Titanic, a orkiestra gra….
@Wan_da
Miałem ze sobą we Francji „Myśli” Pascala, też Francuza.
A zaczyna się to tak, w tłumaczeniu Boya-Żeleńskiego:
„Ludzie mają wzgardę dla religii i nienawidzą jej, i lękają się, że mogłaby być prawdziwa.” Pascal napisał też co nieco o islamie i Mahomecie, ale nie odważę się tego przytoczyć.
Islam jest jedynie doktryna polityczna dla nomadow, doktryna sily i wlasnie indoktrynacji zawdziecza swoj sukces. Tam, szanowny PL.ateisto, Wan-do za wasze wpisy bylibyscie potraktowani gorzej niz somalijska ‘dziennikarka w spodniach’
dla przecietnego 18latka w Europie, ktory bierze wzorce z MTV chrzescijanstwo ze swoim przeslaniem spolecznym (Wywyzszanie maluczkich, ‘nadstaw drugi policzek’, wstrzemiezliwosc seksualna) nie pasuje do naszych czasow. I stad nie bedzie on poscil, zeby ktos go nie nazwal ze ,klepie pacierze’ jw. Co innego byc islamista. Przeciez islamisci wysadzili WTC i od tego czasu boi sie ich caly swiat. To atrakcyjna subkultura dla potomka pasterza kozlow z Maghrebu.
A dla mnie to jest jednym z dowodow na prawddziwosc Chrystusa jako Boga: ze pomimo obecnej krytyki Chrzescijanstwa, (ktora jest w krajach chrzescijanskich jak najbardziej dozwolona) i jego, powierzchownie tylko, niska atrakcyjnosc spoleczna, jest to religia dominujaca.
PS. Oczywiscie analiza uproszczona, ale tak to bywa w blogu. Pozdrawiam
Panie Jerzy, abstrachujac od tematu pana artykulu,opinie Pascala na temat religi(szczegolnie do obaw i jej mozliwosci bycia „prawdziwa”w mojej opini uwazam za powierzchowna i „ocierajaca” sie o ignorancje..Pragne wyrazic nadzieje , ze odpoczal pan we Francji i z nowa i zdwojona energia bedzie pan kontynuowal walke o Polska Racje Stanu i rowne prawa naszych braci Polakow na Litwie
Rozczarowujący wpis.
Co niby wynika z takich prostych porównań? Praktycznie nic i właśnie o to chodzi, że nadużyciem jest budowanie jakichś uogólniających wniosków z pojedyńczych obserwacji jak powyżej.
Z pewnością ten wpis w niczym nie wytłumaczył dlaczego Francuzi boją się Arabów, jeśli o to w tym chodziło.
Skoro wniosek miałby być taki, że Arabowie to po prostu ludzie bardziej religijni i dlatego Francuzi się ich boją, to proszę skomentować kto niby podpala samochody na tych samych francuskich przedmieściach, gdy choćby przypadkowo zginie na skuterze jakiś uciekający przed policją imigrant?
Co pan wie o policyjnych statystykach przemocy we Francji i ich podłożu?
Ponadto, jeśli już pan porównuje praktyki religijne, pomija pan zupełnie podstawowe różnice. Chrześcijaństwo opiera się na dobrowolnym podporządkowaniu pewnym wartościom i to takim, które z grubsza oznaczają służenie innemu człowiekowi. Wolna wola i wolny wybór człowieka jest fundamentem wiary. I Francuzi dokonują wyboru – wielu wybiera sobie inną drogę.
W porównaniu z tym w islamie zdecydowanie silniejszą rolę odgrywa posłuszne podporządkowaniu się dogmatycznie sformułowanym praktykom i regułom, za których przestrzeganie grożą surowe kary. Najlepszy przykład to jak islamiści reagują na tzw „niewiernych” (chrześcijaństwo innowiercom proponuje po prostu nawrócenie). Islam w tym sensie zdecydowanie bardziej przypomina ideologię.
Więc naprawdę, z tego że muzułmanie w tak podporządkowany sposób przestrzegają swoich praktyk niewiele jeszcze wynika.
Jeśli mogę spytać – co właściwie chciał pan przekazać?
re: d-d ..Ta sa wakacyjne obserwacje pana Jerzego….wrecz rodzinne..tak mala proba podzielenia sie z nami swoja prywatnoscia..Czekam z niecierpliwoscia na jego serio dziennikarstwo po wakacyjnym ladowaniu akumulatorow..
Przeczytaj felieton, który komentujesz, to będziesz wiedział, stokrotko polna, a nad nią szumiał gaj.
A czego autor nie powiedział otwartym tekstem, to temat do przemyśleń dla czytelnika. Oczywiście dla niektórych czytelników może się to okazać za trudne.
1.Cytuje: …17 procent chodzi na mszę raz na dwa tygodnie …nie jest to takie wyrzeczenie jak cały miesiąc postu, ale zawsze coś…
Msza u Francuzow nie ma nic wspolnego z wyrzeczeniem, panie redaktorze i przy kazdej, mozliwej okazji organizuja poczestunki i to w samym kosciele.
2.Poszczenie zwiazane z „ramadan’em” trwa do zachodu slonca kazdego dnia a potem mozna jesc i weselic sie. Post n.p. u chrzescijan prawoslawnych wymaga znacznie wiekszych wyrzeczen.
3.Palace slonce i wiatr wciskajacy ziarenka piasku formowaly stroje muzulmanskich kobiet. W upalne dni, te panie czuja sie podobno bardziej komfortowo w tradycyjnch strojach i jest im chlodniej niz w szortach i podkoszulce. Przynajmniej tak twierdza.
4.Do Mure Sauvage: Religia (katolicy) we Francji zwiazana jest z przynaleznoscia do pewnej warstwy spolecznej, z tymi szlachetnie urodzonymi i nie ma to nic wspolnego, szanowna Jezynko, ze wstecznictwem a tym bardziej z popularnoscia.
@ d-d
trzeba naprawdę dużo złej woli, aby nie zrozumieć przesłania wpisu pana redaktora; może zrozumiesz to?
„Zniechęcenie prowadzi do apatii, apatia do bezwładu. Bezwład prowadzi do obojętności, a obojętność paraliżuje instynkt samozachowawczy, czyli także instynkt do podjęcia walki”
Oriana Fallaci („La forza della ragione”)
to o (EU)ropejczykach takich jak Ty, drogi d-d,
Skoro chrześcijanie prowadzą to muszą przyjąć odpowiedzialność za cały bajzel na świecie bo ich modły o naprawę świata są nieskuteczne. Tak sobie myślę,że 2000 lat zmarnowano a mogli zacząć od siebie a nie od sąsiadów.
Śledzac działalość naszych chierarchów kościelnych, oraz większość duchowieństwa, należy się z tym liczyć że niedługo tak będzie w Polsce. Po co zorganizowano zlot szamanów w Krakowie? Bóg jest jeden i ekumenia z wyzwawcami innych religi jest gorsza niż grzech. To błąd.
I bardzo dobrze… Mądrzy ludzie wiedzieli, że bydło można zmusić do szacunku tylko za pomocą strachu. Dlatego tzw. europejczycy szanują ( czyt. boją się ) muzułmanów, a katolików ( nie oszukujmy się, że chodzi o chrześcijaństwo jako takie – wszak, gdy pisze się/ mówi się chrześcijaństwo w domyśle zawsze jest katolicyzm ) mają w głębokiej pogardzie ( cóż, katolicki szacunek dla innych osób to jednak wyższa szkoła jazdy, do której wszecheuropejska czerń nie dojrzała ).
Francuzi na drodze do islamizacji. Nie chodzą do kościoła, bo im muzułmanie nie zezwalają (to żart, oczywiście). Oriana Fallaci to przewidziała.
– Koran jest nie do pogodzenia z wolnością, demokracją, prawami człowieka i w ogóle z koncepcją cywilizacji – pisała w lipcu 2005 r. w „Corriere della Sera”. – Opowiada się bujdy o umiarkowanym islamie, trwa komedia tolerancji, farsa wielokulturowości. Muzułmanie to wrogowie, których traktujemy jak przyjaciół, a którzy nas nienawidzą i głęboko nami pogardzają.
Ostrzegała: – W zamachach terrorystycznych ostatnich 20 lat zabito 6 tysięcy ludzi, na chwałę Koranu. Synowie Allaha marzą o tym, by pewnego dnia wysadzić w powietrze dzwonnicę Giotta, krzywą wieżę w Pizie, kopułę Św. Piotra, wieżę Eiffla lub opactwo westminsterskie.
W artykule „Wróg, którego traktujemy jak przyjaciela”, Fallaci napisała: – Skoro jesteśmy tacy okropni, tacy źli, tacy godni pogardy i tacy grzeszni, skoro tak nas nienawidzicie, tak nami gardzicie, dlaczego nie wrócicie do swoich domów?
Imam Nadzib Rouass nauczał w meczecie w Cremonie: – Oby nasza religia stała się mieczem, który przepędzi chrześcijan. Oby grunt zatrząsł się pod ich stopami jak podczas trzęsienia ziemi. Oby bomby spadły na nich i na ich dzieci. Oby Allach zmiótł ich z tego świata.
Celna uwaga. Na Zachodzie Europy katolikami są tylko tradycjonaliści liturgii łacińskiej i emigranci z Polski.
Jacek Kwieciński: – W Londynie ma powstać, obok stadionu olimpijskiego, powstać największa budowla religijna Europy – meczet Markaz dla 70 tys. wyznawców. Całkowicie przytłoczy Westminster Abbey i katedrę św. Pawła. Będzie trafnym przykładem triumfu islamu w Europie. Na razie Londyn ma tylko około 1000 meczetów.
Francja to specyficzny kraj. Wladza stara sie najbardziej jak moze pokazac, iz jest laicka. To samo tyczy sie znacznej czesci spoleczenstwa. Jednak trzeba rowniez zauwazyc, iz istnieje tez bardzo wiele rodzin, ktore zachowuja tradycyjne wartosci, niekoniecznie uczeszczajac co tydzien na msze swieta. Chodzi przykladowo o wspolne obiady w gronie rodzinnym i silne podleganie zasadom hierarchii domowej biesiadnikow. Ile rodzin w Polsce zasiada do wspolnych obiadow? Ile zon jest uleglych w stosunku do meza? To swiadczy o tym, ze we Francji tradycyjne wartosci zmienily sie w drodze ewolucji i przeszly na nieco inny wymiar. Poza tym wyniki Le Pena na poludniu Francji tez daja wiele do myslenia… Tak samo jak specyfika miast studenckich, typu Montpellier.
Natomiast co do kwestii muzulmanskiej we Francji, to jest to rzeczywiscie problem natury kulturowej, z ktorym zarowno spoleczenstwo francuskie, jak i inne spoleczenstwa zachodnie beda musialy w najblizszych latach sie zmierzyc. Pytanie polega na tym, czy i jak, sobie z tym poradza?
Dziękuję Panu Haszczyńskiemu, za to że odpowiada czytelnikom.
Pozostałym gościom tego formu radzę aby kupowali sobie chusty „arafatki”. Szybko mogą się przydać jeśli uwierzymy dobry islam.
edek45 Pisze:
09/09/2009 o 08:17
,, Po co zorganizowano zlot szamanów w Krakowie? Bóg jest jeden i ekumenia z wyzwawcami innych religi jest gorsza niż grzech. To błąd,,.
Nie uwazam, zeby bylo cos gorszego jak grzech. W ekumeni tez jest grzech czynienia siebiebogiem, wazniejszym jak Bog.
Tak naprawde, to nie mozna wyprostowac tego, co Bog wykrzywil.
Z wyznawcami innych religii mozna organizowac dorazne akcje przeciw ,,politykom,, ingerujacym w moralne podstawy czlowieczenstwa, w obronie wspolnych wartosci, ale nie powinno to byc od razu ekumeniczne.
Zasadnczy blad Krakowa, to brak jednoznacznego opowiedzenia sie przeciw aktualnie najwiekszemu zagrozeniu ludzkosci, jakim jest popprawnosc polityczna negujaca meskie cnoty, a za to popierejaca caly margines moralny pozwalajac mu zajmowac centralne miejsce zdrowego trzonu spoleczenstw.
To gorsze jak wojna, bo zdrada wewnetrzna – zdrada czlowieczenstwa, oddanie bez walki pola materialistycznej holocie.
Nie zajecie w tej sprawie jasnego stanowiska, to tez zdrada czlowieczenstwa i bardzo zle swiadectwo dla hierarchow relgijnych.
@jj
staram się. Dziękuję, że to Pan/i docenia.
@nerwowy
Czy uległość żon wobec mężów to zjawisko pozytywne? Ja nie mogę się na ten temat wypowiadać, bo moja żona zagląda do tego bloga.
Jan Paweł II pytał podczas pielgrzymki do Francjii” Francjo, pierwsza córo Kościoła! Co zrobiłaś ze swoim chrztem?!”
Ano, z córy Kościoła Francja stała córą Koryntu. Tak bywa w życiu ….
Ale pytanie skierowane jest również do nas, do tych, którzy uważaja się ze polskich katolików.
Ile z nas chodzi do Kościoła?
Ilu z nas zna prawdy wiary?
Ilu z nas pości?
Ilu z nas postepuje zgodnie z nauką Kościoła?
Zacznijmy od drobnych rzeczy: bezmięsne dania w piątek. We wszystkich kantynach wielkich korporacji sa dania wegetariańskie, ale akurat w piątek jest ich mało lub wogóle nie ma.
W piątki na ladzie pysznią się golonki, karkówki, „tradycyjne” schabowe z panierką.
I polscy katolicy to masowo kupują i jedzą !
Był Wielki Post i jeden facet na przyjęciu powiedział, że nie może jeść pysznych zakąsek z wędliną , bo mu religia zabrania.
Wszyscy zebrani ze zrozumieniem to przyjeli a później zaczeli się delikatnie i szacunkiem dopytywac, czy jest Żydem, muzułmaniem a może Świadkiem Jehowy?
Gdy oświadczył, że jest polskim księdzem , wszyscy zgodnie uznali , ze to jakiś dziwak i fundamentalista.
Możemy się martwić o Francuzów ale kamieniem rzucić nie mamy prawa bo sami nie jesteśmy lepsi.
Nie twierdze, ze uleglosc zon to pozytywne zjawisko Panie redaktorze, ale z pewnoscia to melodia przeszlosci i pozostalosci patriarchalnych spoleczenstw sprzed lat. W tym sensie mozna to zjawisko uznac za przyjmujace znamiona tadycjonalizmu. Co dla analizy spoleczenstwa francuskiego ma dosc wazne znaczenie.
Z drugiej strony czasami jednostka gatunku meskiego odplywa na chwile w obloki, aby poczuc sie choc przez chwile arabskim szejkem otoczonym swoim haremem, z pieknosciami wachlujacymi mu nad glowa, karmiacymi winogronem i spelniajacymi kazda zachcianke. Jednak nagle czlowiek powraca na ziemie i zastanawia sie, co by robil, bez tej swojej zolzy, ktora potrafi zrobic awanture z byle powodu, gadac zupelnie o niczym, czy tez wpasc na tak genialny pomysl, iz potem jeszcze przez kilka dni albo dluzej czlowiek ma problemy z dojsciem do siebie…?
Ramadan, to troche dziwny post. To fakt, z nie jedza i nie pija od rana do 19.30., ale ci, co sa w domu juz w ciagu dnia przygotowuja najwymyslniejsze potrawy, pieka smakolyki, , robia duze zakupy , w tym duza ilosc najrozmaitszych owocow. Stol wyglada bogato, jak nasza wigilia, tylko nie az tak uroczyscie i z miesem. Potrawy sa donoszone nawet i do rana. Te ich kolacje skupiaja nie tylko domownikow, ale i licznych znajomych. Domownicy tez maja takie dni, kiedy jadaja u znajomych. Dosyc zabawnie pozniej wydladaja w pracy – wyraznie przemeczeni. Kazdy jest dla nich wyrozumialy, bo wie ze poszcza, ale tak naprawde to oni sa przemeczeni imprezowaniem. Oczywiscie nie pija, i bardzo im z tym dobrze. Sa zawsze radosni, zadowoleni, zyczliwi. Mieszkajac z muzulmanami mialem w swoim pokoju duzy krzyz na scianie i nic, a nic im to nie przeszkadzalo – raczej byliby zdziwieni, gdybym nie mial.
Jeszcze chciałem dodać, że na nasze szczęście główną przewagą nad światem islamu jest to, że nie mają oni obecnie kalifa czyli PAŃSTWA, które miałoby niekwestionowaną pozycję lidera tak jak Stany Zjedn. na Zachodzie.
kandydaci na państwo-kalifa obecnego islamu:
– Arabia Saud. – bogata, ale wahabityzm jest zbyt fundamental. nawet dla większości świata islamu, poza tym ma zbyt mało ludności (a więc zbyt mały potencjał gospod.) jak na mocarstwo i strateg. zyski tylko z ropy naftowej, więc odpada.
– Bangladesz – totalnie biedny – odpada.
– Egipt – biedny – odpada, i nie jest nawet w stanie być liderem Arabów ze względu na konkurencję z Arabii S., a to dopiero początek drogi do miana kalifa.
– Indonezja – totalnie biedna – odpada, państwo się rozsypujące, poza tym ośmieszona w świecie islamu, kiedy mimo wielkiej brutalności armii utraciła nieodwracalnie Timor Wsch.
– Iran – Iran jest szyicki – odpada.
– Pakistan – totalnie biedny, więc mimo, że ma atomówki – odpada.
– Turcja – ze względu na laicki charakter państwa uważana za „zdrajcę islamu” – odpada.
W tej sytuacji świat islamu ma 2 metody walki z Zachodem:
– zamachy i strzelanie, które NIC nie mogą zmienić.
– imigracja do Europy – miejmy jednak nadzieję, że w pewnym strateg. momencie KE i rządy narodowe Europy powiedzą STOP!
Moim zdaniem imigracja do Europy jest zdecydowanie najgrozniejszą bronią islamu w walce z Zachodem —– PL.Ateista.
p.s. 1 – część chrześcijan ma „klapki na oczach” twierdząc, że jeśli ktoś jest „przeciw chrześc.” to jakoby jest „za islamem”; to jakiś absurd – islam to NAJgorsze ZŁO obecnego świata jak komunizm i faszyzm dawniej. Dlatego Europejczycy bez względu na poglądy i wyznanie powinni się zjednoczyć w pokojowej walce PRZECIW islamowi!
p.s. 2 – do Internauty, który napisał, że Bóg ma plany i nadzieję dla każdego, nawet dla niewierzących – piszę b. poważnie, że bardzo bym chciał, żeby było życie wieczne w Raju i żebym się nim cieszył osobiście, ale jeszcze bardziej, żeby cieszyły się nim osoby, które b. kocham. Nikt nie chce się zamienić w martwe zwłoki po śmierci i nic dalej. Jednak NIC nie wskazuje na to, że Bóg jest, więc zdając sobie sprawę z ograniczoności ludzkiej przecież Nauki, mimo wszystko pozostaję w życiu dumnym ateistą. Ale jak to mówią — KTO WIE co TAM jest….. Uważam za pewne, że Chrystus nie żyje, ale cenię sobie jego „obecność” w krajach chrześcijańskich m.in. i dlatego, że zapobiega on możliwemu politykowi-dyktatorowi ogłoszenie się „żywym bogiem”, bowiem Jezus jest zawsze nad nim, a to ważne, bo ustrój demokrat. nie chroni w pełni przed zmianą w dyktaturę – patrz Chavez, Kreml czy Łukaszenka, na szczęście chrześc. chroni nas przed „boskością” takiego ambitnego dyktatora. Dobre i to.