Posts Tagged „Wybory 2011”<

Nie grajmy prawem wyborczym

4 sie 2011

To prawda, że PiS gra na demobilizację potencjalnych wyborców PO.  Ale czy i Platforma nie dążyła do tego,  aby utrudnić konkurentom dotarcie  do sobie nieprzychylnej grupy wyborców? – pyta publicysta „Rzeczpospolitej”

Czesław Miłosz w „Zniewolonym umyśle” zacytował słowa swojego żydowskiego znajomego: „Jeżeli dwóch kłóci się, a jeden ma rzetelnych 55 procent racji, to bardzo dobrze i nie ma co się szarpać. A jak ma 60 procent racji? To ślicznie, to wielkie szczęście i niech Panu Bogu dziękuje! A co powiedzieć o 75 procent racji? Mądrzy ludzie powiadają, że to bardzo podejrzane. No, a co o 100 procent? Taki, co mówi, że ma 100 procent racji, to paskudny gwałtownik, straszny rabuśnik, największy łajdak”.

Te słowa to więcej niż tylko zabawna anegdota. Jest w nich głęboki sens odnoszący się do reguł demokratycznej polityki. Słowa cytowane przez Miłosza przypomniały mi się, gdy Trybunał Konstytucyjny ogłosił swoje orzeczenie w sprawie kodeksu wyborczego. To było bardzo dobre orzeczenie, i nie chodzi tu, że Trybunał zadowolił strony na zasadzie „dla każdego coś miłego” – jak czasem komentowano to w mediach.

Przeczytaj cały artykuł na rp.pl/opinie
  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop

Jak PiS i SLD dojrzewają do koalicji

16 mar 2011

Rodzi się trudny związek. Zdecydowanie bardziej z rozsądku niż z uczucia. Obie strony przez lata się nienawidziły, ale obie też są po przejściach. Trudne przejścia zmieniają perspektywę. Coraz więcej mówi, by być razem. Silny jest jednak strach: co powiedzą rodzina i sąsiedzi. Bo przecież, jak śpiewała Grażyna Łobaszewska: „brzydka ona, brzydki on”. Rodzina to elektoraty obu partii, a sąsiedzi – opinia publiczna.

Rzeczywiście w PiS i SLD wciąż jest bardzo silny strach przed tym, czy elektoraty zaakceptują tak egzotyczny związek. Jest też strach przed krytyką mediów oraz partii pozostawionych z boku potencjalnej koalicji. Ale jeśli postawimy sobie pytanie, czy ten strach rośnie, czy maleje, to odpowiedź jest jedna. Jest coraz słabszy. To sprawia, że politycy obu partii spoglądają na sobie coraz uważniej.

Według oficjalnych deklaracji nie ma mowy o koalicji PiS i SLD. Lider Sojuszu Grzegorz Napieralski wielokrotnie zapewniał, że to niemożliwe. Podobnie Jarosław Kaczyński. – Koalicja PiS z SLD po wyborach parlamentarnych nie jest możliwa ze względu na radykalnie różniące się programy – mówił w końcu lutego prezes PiS.

Nie jest tak, że obaj liderzy okłamują wyborców. Można założyć, że obaj mówią to z przekonaniem. Kaczyński jest nachodzony przez swoich współpracowników, którzy namawiają go do aliansu z Sojuszem. Na razie im odmawia. Napieralski też ogania się od takich doradców. Oprócz strachu o wierność elektoratu ma obawy, że głoszenie w SLD postulatu koalicji z PiS to prowokacja, której autorami są lewicowi kontestatorzy jego przywództwa, np. Aleksander Kwaśniewski czy Włodzimierz Cimoszewicz.

Przeczytaj cały tekst

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop