Polskie reakcje na katastrofę smoleńską i opublikowany ostatnio raport MAK wykazały się w większości wypadków skandalicznym brakiem empatii wobec bardzo delikatnej materii, jaką jest zbiorowa psychika Rosjan. Szczególnie tych, którzy urzędują na Kremlu i w jego okolicach.
Słyszeliśmy po wielokroć te wszystkie rozważania o mgle, zamachu i bałaganie na lotnisku w Smoleńsku. Słyszeliśmy oskarżenia brutalne i nie uwzględniające specyfiki tego wielkiego narodu. Kazano nam patrzeć na zdjęcia wieży kontrolnej smoleńskiego lotniska. To prawda, że wyglądającej jakby inaczej niż wieże kontrolne lotnisk w innych krajach. Jednak osoby odpowiedzialne za publikację takich zdjęć celowo nie uwzględniają kontekstu – rosyjskiej specyfiki, trudnej historii, niesprzyjającego klimatu, dziedzictwa komunizmu i miliona innych okoliczności usprawiedliwiających.
A przecież oprócz wieży kontrolnej w Smoleńsku Rosja jest krajem Teatru Bolszoj, Jeziora Łabędziego i Tatiany Anodiny – jednej z dwóch kobiet, które otrzymały pewną ważną międzynarodową nagrodę.
Mimo to polskie głosy – żądnych władzy polityków opozycji, spętanych emocjonalnym szantażem członków rządu, nieodpowiedzialnych mediów – nie uszanowały rosyjskiej wrażliwości i dumy. Są wprawdzie rzadkie głosy np. Lecha Wałęsy, który powiedział, że MAK wykonał dobrą robotę. Są dziennikarze i publicyści, którzy odważnie podkreślają dobrą wolę rządu rosyjskiego i rzetelność prac MAK. Oni też nie ulegają rozdygotanym szantażystom, którzy w publicznych debatach i publikacjach ośmielają się nazwać ich rosyjskimi lobbystami.
Odnotujmy tu godną postawę ambasadora Bahra, świadka uścisku między premierem Putinem a Tuskiem. Ambasador ręczy za szczerość tego gestu. Podkreślmy, że premier Putin 10 kwietnia nie wahał się przylecieć do Smoleńska. Wagę gestu wzmacnia fakt, że Władymir Władymirowicz zrobił dla nas więcej niż zdziałał w czasie katastrofy okrętu podwodnego „Kursk”. Nawet tamta tragedia – mimo największej staranności z jaką podeszły do niej władze rosyjskie – nie skłoniła go do naruszenia napiętego harmonogramu. A dla nas to zrobił!
Możemy być pewni – uścisk Putina z Tuskiem przejdzie do historii, obok uścisku Mazowieckiego i Kohla, klęknięcia Willy Brandta, oraz orędzia biskupów polskich do episkopatu Niemiec (historia oceni też wagę przesłania Jarosława Kaczyńskiego „Do braci Rosjan”).
Tych cennych odważnych postaw ciągle mało. Rozliczeniowy jazgot zagłusza tych, którzy chcą pojednania między dwoma narodami – wielkim rosyjskim, no i trochę mniejszym naszym. Przeciw temu pojednaniu stanęli, ci wszyscy, którzy świadomie i nieświadomie – co też jest wodą na młyn rusofobów – zapomnieli o delikatności wobec władz Rosji. Nasza odpowiedź na histeryczny jazgot naszych zaściankowych rusofobów musi być twarda. Będzie nią zrozumienie i zaufanie wobec rządu rosyjskiego oraz wdzięczność za ciężką i rzetelną pracę wybitnych fachowców z MAK.







