Posts Tagged „raport MAK”<

Dbajmy o uczucia Rosjan

14 sty 2011

Polskie reakcje na katastrofę smoleńską i opublikowany ostatnio raport MAK wykazały się w większości wypadków skandalicznym brakiem empatii wobec bardzo delikatnej materii, jaką jest zbiorowa psychika Rosjan. Szczególnie tych, którzy urzędują na Kremlu i w jego okolicach.

Słyszeliśmy po  wielokroć te wszystkie rozważania o mgle, zamachu i bałaganie na lotnisku w Smoleńsku. Słyszeliśmy oskarżenia brutalne i nie uwzględniające specyfiki tego wielkiego narodu. Kazano nam patrzeć na zdjęcia wieży kontrolnej smoleńskiego lotniska. To prawda, że wyglądającej jakby inaczej niż wieże kontrolne lotnisk w innych krajach. Jednak osoby odpowiedzialne za publikację takich zdjęć celowo nie uwzględniają kontekstu – rosyjskiej specyfiki, trudnej historii, niesprzyjającego klimatu, dziedzictwa komunizmu i miliona innych okoliczności usprawiedliwiających.

A przecież oprócz wieży kontrolnej w Smoleńsku Rosja jest krajem Teatru Bolszoj, Jeziora Łabędziego i Tatiany Anodiny – jednej z dwóch kobiet, które otrzymały pewną ważną międzynarodową nagrodę.

Mimo to polskie głosy – żądnych władzy polityków opozycji, spętanych emocjonalnym szantażem członków rządu, nieodpowiedzialnych mediów – nie uszanowały rosyjskiej wrażliwości i dumy. Są wprawdzie rzadkie głosy np. Lecha Wałęsy, który powiedział, że MAK wykonał dobrą robotę. Są dziennikarze i publicyści, którzy odważnie podkreślają dobrą wolę rządu rosyjskiego i rzetelność prac MAK. Oni też nie ulegają rozdygotanym szantażystom, którzy w publicznych debatach i publikacjach ośmielają się nazwać ich rosyjskimi lobbystami.

Odnotujmy tu godną postawę ambasadora Bahra, świadka uścisku między premierem Putinem a Tuskiem. Ambasador ręczy za szczerość tego gestu. Podkreślmy, że premier Putin 10 kwietnia nie wahał się przylecieć do Smoleńska. Wagę gestu wzmacnia fakt, że Władymir Władymirowicz zrobił dla nas więcej niż zdziałał w czasie katastrofy okrętu podwodnego „Kursk”. Nawet tamta tragedia – mimo największej staranności z jaką podeszły do niej władze rosyjskie – nie skłoniła go do naruszenia napiętego harmonogramu. A dla nas to zrobił!

Możemy być pewni – uścisk Putina z Tuskiem przejdzie do historii, obok uścisku Mazowieckiego i Kohla, klęknięcia Willy Brandta, oraz orędzia biskupów polskich do episkopatu Niemiec (historia oceni też wagę przesłania Jarosława Kaczyńskiego „Do braci Rosjan”).

Tych cennych odważnych postaw ciągle mało. Rozliczeniowy jazgot zagłusza tych, którzy chcą pojednania między dwoma narodami – wielkim rosyjskim, no i trochę mniejszym naszym. Przeciw temu pojednaniu stanęli, ci wszyscy, którzy świadomie i nieświadomie – co też jest wodą na młyn rusofobów – zapomnieli o delikatności wobec władz Rosji. Nasza odpowiedź na histeryczny jazgot naszych zaściankowych rusofobów musi być twarda. Będzie nią zrozumienie i zaufanie wobec rządu rosyjskiego oraz wdzięczność za ciężką i rzetelną pracę wybitnych fachowców z MAK.

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop

Premier nie ucieknie od Smoleńska

20 gru 2010

W normalnym kraju po katastrofie takiej jak smoleńska, Donald Tusk powinien odejść z życia publicznego – takie zdanie co jakiś czas głosi Jarosław Kaczyński. Jego skuteczność w tej materii jest zerowa i dziś nic nie wskazuje na to, że to pragnienie prezesa PiS się spełni. Jest zupełnie przeciwnie. Słowa Kaczyńskiego wielka część opinii publicznej odbiera jako przejaw agresji chorego z nienawiści obsesjonata. Akceptuje je tylko propisowska mniejszość. Awantura w czasie ostatniego spotkania Tuska z rodzinami ofiar skłoniła Janusza Palikota do przedstawienia wizji niemal diabolicznej: „Im częściej będą miały miejsce kontrowersje związane ze Smoleńskiem, tym większe poparcie dla PiS i w konsekwencji dla PO. Tusk więc zwołuje spotkania z wdowami, porusza drażliwe kwestie, a one nie wytrzymują i atakują”.

Palikot ma rację: posmoleńska krytyka pod adresem Tuska nic a nic go nie osłabiła. Bo jej nadawcą jest PiS ze swym prezesem.

Ten mechanizm – niezależnie od tego, czy Tusk rozmyślnie prowokuje takie sytuacje, czy nie – będzie działał tylko do pewnego momentu. To znaczy dopóki spór o odpowiedzialność (polityczną i moralną, a nie karną) za katastrofę będzie częścią wojny między PO a PiS. Dopóki głównym „dysponentem” zarzutów będzie Kaczyński i jego partia. W odpowiedzi Tuskowi i jego stronnikom łatwo się bronić przed zarzutami, które bez trudu można przewekslować jako polityczne.

Dwa tygodnie temu doszło do awantury między premierem a przedstawicielkami trzech rodzin ofiar katastrofy. Ponieważ były to rodziny „pisowskie”, a przedstawiciel rodzin „prorządowych” wziął w obronę Tuska, opinia publiczna uzyskała sygnał, że awantura miała tło polityczne.

Zresztą to kolejny już tego typu sygnał, więc strony zachowały się automatycznie – w tym sensie, że każda z nich od razu wiedziała, komu ma wierzyć, kogo bronić, a kogo atakować. A publicystka „Gazety Wyborczej” zaapelowała nawet, że czas już zdjąć parasol ochronny znad części rodzin. Napisała wprawdzie, że „relacje z sobotniego spotkania premiera z rodzinami ofiar bardzo się różnią”, ale jednocześnie przesądziła, że oskarżenia pod adresem Tuska były obłędne.

Teraz dochodzi reakcja premiera na raport MAK. Dokładnie nie wiemy, co w nim było „bezdyskusyjnie nie do przyjęcia” dla strony polskiej. Ale można założyć, że są tam rzeczy niewygodne dla szefa rządu i jego otoczenia, choć rosyjskie media zinterpretowały to jako haracz Tuska „na rzecz wewnątrzpolitycznej koniunktury w Polsce”, czyli mówiąc prościej – premier chciał się pokazać jako twardy obrońca narodowych interesów. W każdym razie polska opinia publiczna, podobnie jak rosyjskie media, była tą zmianą zaskoczona.

Przeczytaj cały tekst


***

Redakcja dziennika „Rzeczpospolita” zaprasza wszystkich czytelników do wzięcia udziału w konkursie Rafała Ziemkiewicza „GIERKIZMY„. Najlepsze opisy, skąpane w oparach absurdu III RP, zostaną wyróżnione intrygującymi nagrodami.


Idea konkursu: absurdalnie prosta! ZAPRASZAMY!

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop