Posts Tagged „PKP”<

Kolej ciągnie w dół pozycję ministra w Platformie

7 sty 2011

Pasażerowie kolei wybaczą ministrowi Cezaremu Grabarczykowi. Ale nie Grzegorz Schetyna i szeregowi posłowie Platformy Obywatelskiej

Koalicja obroniła przed opozycją ministra infrastruktury. Jej 229 głosów przeważyło w środowym głosowaniu 192 opozycyjne. To nie znaczy jednak, że Cezary Grabarczyk może odetchnąć. Chaos na kolei posłuży za oręż jego partyjnym konkurentom.

W zeszłym roku pozycja Grabarczyka w Platformie rosła kosztem marszałka Sejmu Grzegorza Schetyny. To się zmieniło, gdy w grudniu stanęła kolej.

Konkurenci Grabarczyka, czyli frakcja Schetyny, mogli przejść do kontrofensywy.

To najpotężniejsze do niedawna środowisko w PO od kilku miesięcy musiało ustępować pola grupie partyjnych baronów zwanych spółdzielnią Grabarczyka. Na dodatek „spółdzielnia” cieszyła się życzliwością Donalda Tuska, który w ten sposób jako lider partii próbował pomniejszyć znaczenie wpływowego i ambitnego Schetyny.

Wielu polityków PO zauważa, że Grabarczyk wszedł w buty pozostawione przez Janusza Palikota, czyli zaczął budować własną pozycję, zwalczając Schetynę. Dla Tuska to bardzo wygodna sytuacja. Teraz jednak premier musiał podjąć decyzję: dymisjonować czy nie.

Za dymisją przemawiał fakt, że chaos na kolei jest chyba największym kryzysem wizerunkowym jego rządu. Z tego powodu – według informacji „Rz” – do  zdymisjonowania Grabarczyka namawiał Igor Ostachowicz. Ale szef rządu nie posłuchał swojego bardzo wpływowego doradcy. To dla Grabarczyka wiadomość niejednoznaczna. Wprawdzie ocalał, ale to też sygnał, że najbliższe otoczenie Tuska zaczyna traktować go jako balast.

Do zdymisjonowania Grabarczyka namawiał Tuska także marszałek Schetyna. Wprawdzie między obu politykami przyjaźń jest bardzo szorstka, ale i tak często się spotykają. Schetyna miał argumentować, że pozostawienie Grabarczyka jest demoralizujące dla innych ministrów. Ci bowiem, wiedząc, że zbliżają się wybory i że nikt wtedy nie będzie chciał zamieszania wywołanego przez ich odwoływanie, przestaną rzetelnie wykonywać swoje obowiązki.

Szef rządu brał pod uwagę, że po odwołaniu ministra w tym gorącym czasie może się nie znaleźć sprawniejszy następca.

Schetyna już kilka razy wcześniej namawiał do zdymisjonowania Grabarczyka.

I znów mu się nie udało. Choć tym razem ma powody do satysfakcji. Awantura o kolej nadszarpnęła reputację Grabarczyka w oczach posłów PO. Zwłaszcza tych z ostatnich rzędów. Wielu z nich weszło do Sejmu małą liczbą głosów dzięki doskonałym notowaniom całej partii. Jeśli zamieszanie na kolei wpłynie negatywnie na wynik PO w przyszłorocznych wyborach parlamentarnych, to znacząco zmaleją ich szanse na reelekcję. Jeden ze znanych polityków PO twierdzi, że gdyby o dymisji decydował klub parlamentarny, to Grabarczyk nie byłby już ministrem. Ale gdyby decyzja należała do zarządu partii, to uchroniłby swoje stanowisko. Inny polityk – stronnik Grabarczyka – zapewnia, że nie byłoby tak źle. Przyznaje jednak, iż w partii jest kilkudziesięcioosobowa grupa posłów, która chętnie zagłosowałaby za odwołaniem własnego ministra.


  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop

Jak premier (nie) zwalnia ministrów

21 gru 2010

Opozycja chce głowy Grabarczyka. Fatalnie oceniani są m.in. Klich i Kopacz. Ale dymisje u Tuska mają inną logikę.

- Podejmę walkę z zarzutami, kiedy będę przedstawiał swoje dokonania w Sejmie – mówi „Rz” minister infrastruktury Cezary Grabarczyk. Po zamieszaniu na kolei SLD złożył żądanie jego dymisji.

Wiadomo, że ważni politycy PO, szczególnie marszałek Sejmu Grzegorz Schetyna, też chcieliby odwołania tego ministra. – Ale nawet nie wszyscy posłowie opozycji podzielają wniosek SLD, skoro zająłem trzecie miejsce w rankingu „Newsweeka” – broni się Grabarczyk.

Tygodnik zapytał ponad 200 posłów, kogo uważają za najlepszego i najgorszego ministra. Grabarczyk mimo kłopotów PKP został oceniony dobrze nie tylko przez partyjnych kolegów.

Za to wśród najgorszych ministrów w tym zestawieniu znaleźli się szefowie resortów zdrowia i obrony – Ewa Kopacz i Bogdan Klich.

Oni, podobnie jak Grabarczyk, od początku utworzenia gabinetu Donalda Tuska wymieniani są jako stali kandydaci do usunięcia. Jednak trwają. Dlaczego?

– Tusk odwołał Zbigniewa Ćwiąkalskiego, potem miał wpadkę z Andrzejem Czumą, a i obecny minister sprawiedliwości nie jest orłem. Po co mu więc powtórka z rozrywki? – mówi ważny polityk PSL. – Potulniejszych nie znajdzie. W czasie szukania oszczędności ścigali się, który więcej zaoszczędził. To niesłychane, bo normalnie ministrowie wykłócają się o każdy grosz.

W lutym 2008 r. członek władz PO zapowiadał w „Dzienniku”, że nastąpi wiele dymisji. Wymienił m.in. Grabarczyka i Klicha. A także ministra środowiska Macieja Nowickiego. Odszedł z rządu tylko ten ostatni. Oficjalnie na emeryturę. Nieoficjalnie z powodu konfliktu z wiceministrem Stanisławem Gawłowskim. – Był ekspertem z zewnątrz, nie miał partyjnych pleców – mówi były współpracownik Nowickiego.

Jego przykład pokazuje, że partyjne plecy to najlepsze zabezpieczenie przed dymisją. – Jeśli Grabarczyk zostanie zdymisjonowany, to wróci do Sejmu i tam zacznie wzmacniać swoje środowisko – mówi informator „Rz”. Stronnicy Grabarczyka to tzw. spółdzielnia – pierwsza od lat grupa w PO, która rzuciła wyzwanie Schetynie.

Ale plecy Grabarczyka są niczym w porównaniu z poparciem, na jakie może liczyć Ewa Kopacz. Jej głowy żądały różne grupy zawodowe służby zdrowia. Także opozycja. – Trzy lata zostały zmarnowane. Pani minister nie panuje nad systemem. Ale dziś, kilka miesięcy przed wyborami, zmiana nie ma już sensu – uważa Marek Balicki (SLD), były szef tego resortu.

Posłowie PO bronią Kopacz, przypominając, że została oceniona jako jedna z najlepszych ministrów zdrowia UE, bo nie uległa naciskowi koncernów farmaceutycznych w sprawie zakupu szczepionki na świńską grypę. Choć po cichu dodają, że nie była to jej niezależna decyzja, ale samego Tuska.

Premier ulgowo traktuje minister zdrowia. Pamięta, jak pomogła mu wiele lat temu, gdy ciężko zachorowała jego siostra. Dziś Kopacz jest jego jednym z najwierniejszych współpracowników w partyjnych rozgrywkach.

A szef MON? – Przez Klicha w armii nie będzie szeregowców. Zawalił system zakupów i modernizacji. A także szkolenia. Tylko dlatego, że czołgi i samochody nie latają, nie mamy codziennie katastrof takich jak Smoleńsk i CASA – uzasadnia potrzebę jego odwołania poseł Ludwik Dorn.

Politycy PO bezradnie rozkładają ręce w odpowiedzi na to, dlaczego premier nie odwołuje Klicha. – A kto dziś chciałby przyjść na jego stanowisko? – pytają.

***

Redakcja dziennika „Rzeczpospolita” zaprasza wszystkich czytelników do wzięcia udziału w konkursie Rafała Ziemkiewicza „GIERKIZMY„. Najlepsze opisy, skąpane w oparach absurdu III RP, zostaną wyróżnione intrygującymi nagrodami.


Idea konkursu: absurdalnie prosta! ZAPRASZAMY!

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop