Posts Tagged „Joanna Kluzik-Rostkowska”<

Nowe partie bez szans na sukces

28 mar 2011

Kończą się nadzieje na szybkie „odbetonowanie” sceny politycznej. Sondaże są dla niedawno powstałych ugrupowań druzgocące.

Języczkiem u wagi cały czas nazywa partię Polska Jest Najważniejsza jej liderka Joanna Kluzik-Rostkowska. Politycy tego ugrupowania określali je także jako koalicyjną alternatywę dla PO. Alternatywę w stosunku do SLD, bo Sojusz – według wielu prognoz – może być niezbędnym elementem koalicji w przyszłej kadencji.

Optymistyczne samookreślenia miały sens w momencie powstawania PJN. Wtedy niektóre sondaże dawały jej 6 – 8 proc. głosów. Entuzjazm wielu samorządowców oraz pogłoski o transferach polityków z PiS i PO wróżyły sukces tej inicjatywie. Dzisiejsze notowania podcinają skrzydła tym, którzy chcieliby wesprzeć PJN. W co najmniej dwóch marcowych sondażach partia odnotowała 1-procentowe poparcie. W jednym z nich (TNS OBOP dla „Gazety Wyborczej”) PJN znalazła się nawet za Ruchem Poparcia Palikota (2 proc.).

Według większości sondaży do przyszłego Sejmu wejdą najwyżej cztery partie (jeśli PSL przekroczy próg wyborczy). Spośród kilku prób przełamania syndykatu największych partii PJN była najpoważniejsza i teoretycznie ciągle najbliższa sukcesu.

Trudno sobie wyobrazić, że próg przeskoczy ze swoim Ruchem Poparcia (RPP) Janusz Palikot, który przez ostatnie miesiące objeżdżał Polskę w poszukiwaniu elektoratu. Na jego spotkania przybywa sporo ciekawskich, ale jak twierdzą jego byli współpracownicy, frekwencja może być sztucznie poprawiana. Palikot jeszcze w PO zwoził na spotkania ze sobą sympatyków z innych miejscowości, aby przemawiać do pełnej sali. Atutem Palikota mogą być pieniądze. Było go stać – w odróżnieniu od PJN – na oklejenie Polski plakatami. Czy mu starczy na wybory? Nawet jeśli tak, to w tej kampanii partie nie będą mogły reklamować się za pomocą spotów i billboardów. To Palikotowi wiąże ręce.

Ale powstanie RPP i PJN ujawniło ciekawe zjawisko. Do obu ugrupowań zgłaszali się ludzie w wieku 30 – 40 lat o już ustabilizowanej pozycji zawodowej, którzy wcześniej nie zajmowali się polityką. Swoich ambicji nie mogą realizować w „starych” partiach, bo tam są już zamknięte drogi awansu.

Nic nie zapowiada, aby PO, PiS i SLD zdemokratyzowały swoje statuty i zwyczaje. Drogi awansu nadal będą zamknięte. Stale więc będą chętni do tworzenia nowych partii. Prawdopodobna porażka PJN i RPP nie oznacza, że duże ugrupowania będą miały zagwarantowany spokój w następnej kadencji.

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop

PJN stoi w miejscu, a poparcie spada

11 mar 2011

Brak pomysłów, pieniędzy i kadr – tak diagnozowane są powody impasu, w którym znalazło się ugrupowanie Polska Jest Najważniejsza

– Tylko PJN może zatrzymać lewicę – mówiła „Rz” szefowa partii Joanna Kluzik-Rostkowska. Kilkanaście tygodni wcześniej jej słowa zostałyby przyjęte z życzliwą uwagą. Wtedy zdawało się, że inicjatywa PJN ma realną szansę na przełamanie klinczu PO – PiS.

– Za słabo jest to robione, niedynamicznie, ze zbyt słabym przesłaniem – mówił niedawno „Rz” Artur Balazs, czekający z utęsknieniem na pojawienie się formacji, która byłaby zdolna do przełamania dominacji PO i PiS. Rozczarowanie PJN i przekonanie, że nie przekroczy progu wyborczego, są coraz powszechniejsze. Łączy się to ze słabszymi sondażami. Na początku notowania PJN sięgały 8 proc., dziś najczęściej to 2 – 3 proc. Co się stało? Przestał działać bonus w postaci życzliwego zainteresowania mediów. – PJN założyła Monika Olejnik z Elżbietą Jakubiak – żartowali wtedy politycy z innych partii. Teraz to nie działa. Nawet niezłe pomysły, takie jak referendum w sprawie OFE, przechodzą bez większego echa. Konwencje regionalne, np. zeszłotygodniowa w Tarnowie, w ogóle nie są odnotowywane. Liderom PJN nie można zarzucić lenistwa. Często bywają w mediach, dużo czasu poświęcają budowie struktur terenowych. I to jedyne pole, na którym mają sukcesy. Udało im się stworzyć struktury we wszystkich województwach, dołączyła do nich garść samorządowców.

Zabrakło jednak czegoś spektakularnego. Czymś takim mogła być propozycja Adama Bielana, by przewodniczący partii był wybierany przez jej wszystkich pełnoprawnych członków. Tak robią w Wielkiej Brytanii. Wielogłowe, rozdyskutowane kierownictwo PJN nie powiedziało nie, ale też nie zrobiło nic, by wprowadzić ten pomysł. Bielan argumentował, że na Wyspach zwiększyło to liczebność i popularność stronnictw politycznych. Sprawa stanęła w miejscu, a rozgoryczony pomysłodawca zaczął się dystansować od PJN. Dynamiki zabrakło też przez brak pieniędzy. Uderzające jest to, gdy widać billboardową ofensywę Janusza Palikota. Wprawdzie nikt z członków PJN nie jest tak bogaty, ale też nic nie wiadomo, aby stowarzyszenie zaczęło skutecznie szukać sponsorów.

Stagnacja spowodowała, że część działaczy zaczęła zerkać znów na PiS. W czwartek komitet polityczny tej partii debatował, co zrobić z tymi, którzy chcą wrócić. Część uznała, że trzeba dać im szansę, inni, że nie ma litości dla „zdrajców”. Szczególne gromy padały na Kluzik-Rostkowską i Pawła Poncyljusza.

Liderzy PJN zapewniają, że do wyborów stworzą partię atrakcyjną dla wyborców. W obecnym tempie będzie to trudne. Może jednak niezadowoleni z rządu wyborcy PO przerzucą na nich poparcie, nie chcąc głosować na partię Jarosława Kaczyńskiego.

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop

Polska jest najważniejsza. Ale jaki jest program

30 lis 2010

Głównym elektoratem PJN ma być przeciętna polska rodzina, która aspiruje do zamożności. Ale ma też konkretne oczekiwania wobec państwa.

O czym będziecie rozmawiać na kongresie założycielskim? – na to pytanie każdy z kilkunastu polityków PJN odpowiada tak samo: o rodzinie.

Kongres założycielski stowarzyszenia Joanny Kluzik-Rostkowskiej najprawdopodobniej odbędzie się 11 grudnia, a w tę sobotę zbierze się kierownictwo stowarzyszenia, aby ustalić główne założenia programowe.

Do tej pory stronnikom Kluzik-Rostkowskiej zarzucano brak programu lub też zbyt wielkie różnice między członkami stowarzyszenia. Kongres ma pomóc odpierać te zarzuty. – Weźmiemy to co najlepsze z programu PiS i z programu PO – zapowiada europoseł Marek Migalski.

Co interesuje poszczególnych członków PJN? Jakie kwestie ich łączą, a jakie dzielą?

Podobne spojrzenie mają na politykę społeczną i wolność gospodarczą (konik Pawła Poncyljusza) oraz politykę wschodnią (którą animować chcą Paweł Kowal i Michał Kamiński).

Kluzik-Rostkowska jako była minister pracy i opieki społecznej będzie mówiła o rodzinie. Temu zresztą poświęciła największą część swojego wystąpienia 16 listopada, gdy wraz z piątką innych polityków PiS ogłosiła powstanie nowego stowarzyszenia.

Już teraz politycy PJN przebąkują, że warto zacząć głosić hasło prorodzinnej stawki podatkowej. Nie ulg na dzieci, ale systemu, który pozwoliłby płacić mniejsze podatki w zależności od liczby potomstwa w rodzinie. Wiadomo, że przeciw takiemu systemowi będą protestować zwolennicy rozwiązań liberalnych – takie poglądy ma Paweł Poncyljusz. Ale jednocześnie jest on ojcem czwórki dzieci, więc sam wie, co znaczyłoby być beneficjentem takiego systemu.

– Różnice programowe między nami są demonizowane – mówi jeden z polityków PJN. I jako przykład podaje historię pisania wystąpienia programowego Kluzik-Rostkowskiej. – Każda z osób miała napisać kilka tez do wystąpienia. Wszyscy przynieśli mniej więcej to samo – zapewnia.

Jako zasadniczą różnicę w stowarzyszeniu wskazuje się kwestię in vitro. Czyli różnicę między liberalną Kluzik-Rostkowską a pozostałymi bardziej konserwatywnymi politykami. – W sprawach prawnej ochrony życia na pewno będziemy wypowiadać się i działać w sposób całkowicie zgodny z nauką Kościoła – mówił dla „Gościa Niedzielnego” Paweł Kowal, za co skądinąd został zganiony przez „Gazetę Wyborczą”. Ale zarzut bycia „średniowiecznym” usłyszała od Moniki Olejnik i Kluzik-Rostkowska, gdy nie wykazała entuzjazmu wobec postulatu legalizacji związków homoseksualnych.

Politycy PJN zapewniają, że różnica między nimi a ich liderką w kwestii in vitro nie jest zasadnicza. Poniekąd potwierdziło to głosowanie w Sejmie. Kluzik-Rostkowska poparła (a także Tomasz Dudziński) liberalny projekt Małgorzaty Kidawy-Błońskiej (PO). Było to jednak głosowanie za odesłaniem go do komisji, za czym rękę podniosło także dwóch posłów, którzy pozostali w PiS. Na tej zasadzie głosowała też za projektem posła Jarosława Gowina (PO). Była za odrzuceniem projektu Teresy Wargockiej z PiS zakładającego karanie lekarzy za stosowanie metody in vitro.


***

Redakcja dziennika „Rzeczpospolita” zaprasza wszystkich czytelników do wzięcia udziału w konkursie Rafała Ziemkiewicza „GIERKIZMY„. Najlepsze opisy, skąpane w oparach absurdu III RP, zostaną wyróżnione intrygującymi nagrodami.


Idea konkursu: absurdalnie prosta! ZAPRASZAMY!

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop

Ugrupowanie Kluzik-Rostkowskiej miałoby większe szanse niż Ruch Palikota

8 lis 2010

Znane twarze, poparcie kilku europosłów i samorządowców – to przewaga wykluczonych posłanek PiS nad inicjatywą byłego polityka PO.

„Nowe idzie! Bravo Kluzik-Rostkowska!” – cieszył się w blogu Janusz Palikot na wieść o wyrzuceniu z PiS Joanny Kluzik-Rostkowskiej i Elżbiety Jakubiak. Jego radość wynikała z nadziei na wciągnięcie Kluzik-Rostkowskiej i Pawła Poncyljusza do swojego ruchu. Propozycję ogłosił publicznie, a wiadomo też, że prowadził z nimi rozmowy. Usłyszał jednak odmowę.

Wykluczone z PiS Joanna Kluzik-Rostkowska i Elżbieta Jakubiak rozważają powołanie nowej partii. I mają od Palikota większe szanse. Były polityk PO nie dysponuje – oprócz Kazimierza Kutza – znanymi twarzami. A PiS-owscy „liberałowie” to grono kilku osób często goszczących w mediach. Gospodarze programów telewizyjnych i radiowych w przypadku Palikota mogą zaprosić właściwie tylko jego, a ze środowiska szefowej ostatniej kampanii prezydenckiej Jarosława Kaczyńskiego – kilku atrakcyjnych medialnie gości.

Pewnym atutem Palikota, którego brak u posłanek PiS, jest kilka tysięcy entuzjastów zaangażowanych w jego inicjatywę. Być może pozwoli to na stworzenie struktur w całym kraju. Ale też wiele z tych osób to ekscentrycy zafiksowani na jednej idei – antyklerykalizmie.

W ten sposób Palikot staje się zakładnikiem ryzykownego tematu. Większość wyborców boi się bowiem skrajności. Z jednej strony Polacy wytykają klerowi np. pazerność, z drugiej cenią tradycję i kościelny ceremoniał. Ruch Palikota nie daje im szansy na to, aby jednocześnie zjeść ciasteczko i je mieć.

Tego problemu nie ma środowisko Kluzik-Rostkowskiej. To ludzie o poglądach umiarkowanie konserwatywnych, jednocześnie zazwyczaj młodzi (w wieku 35 – 45 lat), którym nikt nie może odmówić skojarzeń z nowoczesnością. Zapewne będą chcieli zostać reprezentantami typowych Polaków, odległych od politycznych i ideologicznych skrajności.

Palikot zapowiedział też, że 6 grudnia odda mandat poselski.

A grupa Kluzik-Rostkowskiej będzie w Sejmie co najmniej do przyszłorocznych wyborów. Na dodatek ma poparcie ze strony kilku eurodeputowanych – w tym często obecnego w mediach Marka Migalskiego.

Zauważyć należy też to, że Janusz Palikot nie wykorzystuje kampanii samorządowej. Mimo jego osobistej popularności nie słychać, aby z jego ruchem związał się jakiś znany kandydat na burmistrza lub prezydenta miasta.

Wprawdzie nie było na razie żadnych podobnych deklaracji poparcia dla PiS-owskich outsiderów, ale ich zaangażowanie w kampanię samorządową dowodzi, że wśród kandydatów jest wiele osób, które w przyszłości mogą stać się kadrami ich partii.

Przewagą Palikota są większe pieniądze. Czy ten czynnik przeważy? Niekoniecznie. Tym bardziej że byli politycy PiS bacznie przyglądają się jego metodom. I można być niemal pewnym, że podobnie jak Palikot założą stowarzyszenie, by zbierać pieniądze na jego konto i tym samym ominąć ustawę o finansowaniu partii politycznych.

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop