Posts Tagged „Grzegorz Napieralski”<

Hipokryzja polityków w wojnie na immunitety

29 mar 2011

Spór o immunitet Jarosława Kaczyńskiego ukazał, jak obniżają się sejmowe standardy. W głosowaniach liczy się tylko partyjna przynależność.

Prezes PiS sam zrzekł się poselskiego immunitetu w trakcie sporu z byłym wicepremierem Romanem Giertychem. Historia zaczęła się, gdy w ubiegłym roku Giertych w wywiadzie dla „Rz” zarzucił Kaczyńskiemu, że w czasach rządów PiS zbierał haki na polityków PO. Prezes PiS odpowiedział, że to kłamstwo, i wytoczył sprawę Giertychowi. Ten poczuł się urażony zarzutem kłamstwa i wytoczył Kaczyńskiemu sprawę o zniesławienie.

Sytuacja się odwróciła  – teraz to Kaczyński będzie musiał udowadniać, że nie zbierał żadnych haków.

– Chodzi o zastosowanie pewnego chwytu prawniczego, który prowadzi do zmiany sytuacji, jeśli chodzi o dowód, bowiem w tym ewentualnym procesie, o którym mówimy, osobą, która będzie musiała udowadniać, że czegoś nie robiła, będę ja – mówił Kaczyński na posiedzeniu Sejmowej Komisji Regulaminowej. W innych wypowiedziach tłumaczył, że będzie musiał udowadniać, iż „nie jest wielbłądem”.

Jarosław Kaczyński od początku wiedział, że przegra ewentualne głosowanie w sprawie immunitetu.

Za odebraniem wypowiadali się najważniejsi politycy Platformy, m.in. marszałek Sejmu Grzegorz Schetyna. W PO zwyciężyła „antykaczystowska” emocja, którą widać było w czasie posiedzenia komisji. – Wysłuchując argumentacji mecenasa Giertycha, stwierdzam, iż jest ona przejrzysta – mówił tam poseł PO Jarosław Stolarczyk.

Przeciw odebraniu immunitetu deklarowało się PSL (którego posłowie zresztą nie są członkami Komisji Regulaminowej). Ludowcy – jak argumentowali – nie chcieli stwarzać precedensu.

Podobne argumenty słychać było w SLD. Reprezentant Sojuszu w komisji Wacław Martyniuk wstrzymał się od głosu. Wątpliwości miał Grzegorz Napieralski. Lider SLD też uznał tę sytuację za potencjalnie groźną. Jednak w klubie przeważył anty-PiS-owski resentyment i SLD zapowiedziało głosowanie za odebraniem.

Kolejny spór o immunitet znów ujawnił hipokryzję partii politycznych. Każda z nich w najbardziej spektakularnych głosowaniach kierowała się zasadą obrony swoich i atakowania nielubianych polityków konkurencji, ze szczególnym uwzględnieniem partyjnych liderów. Sejm bywał solidarny zazwyczaj w drobnych sprawach dotyczących mało znanych posłów.

PO od kilku lat głosi postulat znacznego ograniczenia immunitetu. Ten pomysł jest bardzo krytykowany przez inne partie jako antyparlamentarny.

W rzeczywistości PO niewiele zrobiła poza głoszeniem sprzeciwu wobec immunitetu. Na dodatek konto tej partii obciążają głosowania w obronie jej polityków – np. w sprawie Waldy Dzikowskiego (wbrew wnioskowi prokuratury), a niedawno w przypadku Lidii Staroń.

Wniosek przeciw liderowi PiS może być początkiem wojny na immunitety. Według nieoficjalnych informacji „Rz” politycy PiS przeglądają wypowiedzi premiera Donalda Tuska, aby i jemu wytoczyć analogiczny proces.

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop

W PSL uderzą półtuszą, w PO odebraniem strachu

3 lut 2011

SLD mierzy w taki wynik wyborczy, by jesienią żadna koalicyjna układanka nie była możliwa bez udziału lewicy. I ma plan, jak tego dokonać.

Partia Grzegorza Napieralskiego precyzyjnie określiła sobie cel: osiągnąć taki wynik w najbliższych wyborach parlamentarnych, aby nie dało się stworzyć żadnego rządu koalicyjnego z pominięciem SLD. Ciśnienie w Sojuszu jest wielkie nie tylko dlatego, że działacze są wygłodzeni pięcioletnią opozycyjną mizerią. Przede wszystkim dlatego, że jesienią 2011 r. wyłoni się układ polityczny rządzący Polską aż do 2015 roku. Dopiero wtedy odbędą się wszystkie wybory (oprócz samorządowych).

„Spłaszczenie wyników” – tak brzmi określenie kluczowe w strategii Sojuszu. Chodzi o to, aby wyniki wyborcze między partiami były mniej zróżnicowane niż teraz. 33 proc. dla PO, 25 dla PiS, 20 dla SLD, tylko 5 dla PSL i ewentualnie 5 dla PJN – tak wygląda najlepszy z osiągalnych dla Sojuszu wynik. W jego efekcie PO miałaby dużo mniejszy klub. A na dodatek nie byłaby w stanie stworzyć stabilnej koalicji tylko z PSL.

Oczywiście SLD będzie podgryzało PO. To z jednej strony rutynowe działanie partii opozycyjnej, z drugiej – chęć odzyskania części wyborców. Wystarczy bowiem spojrzeć na mapę poparcia dla partii politycznych: PO dominuje w województwach zachodnich, tam, gdzie jeszcze dziesięć lat temu wygrywał Sojusz.

Liderzy SLD mają duże nadzieje. Według ich kalkulacji przestaje być skuteczne straszenie PiS-em. Coraz mniej wyborców wierzy w to, że partia Jarosława Kaczyńskiego ma szanse na powrót do władzy. Zatem partia Donalda Tuska przestaje być postrzegana jako jedyny przed tym ratunek.

„Spłaszczaniu wyniku” towarzyszy drugi element – eliminacja PSL. Kierownictwo SLD nie zakłada, że da się całkiem wyrzucić ludowców z parlamentu. Ale wierzy, że można doprowadzić do tego, iż PSL ledwo przekroczy 5-procentowy próg wyborczy.

– Przyjdzie czas odwetu za wybory do sejmików – grożą politycy SLD. Rzeczywiście, Sojusz przeżył jesienią bolesne upokorzenie, gdy został wyprzedzony przez ludowców. Porażka została wytłumaczona tym, że SLD „odpuściło sobie” wieś. Uznano to za błąd tym większy, że w poprzednich wyborach, zwłaszcza w złotych latach Sojuszu, postkomuniści mieli spore poparcie na wsi.

Zapowiedzi SLD-owskiej rekonkwisty brzmią dość buńczucznie. Na przykład program rolny SLD ma być zaprezentowany w miejscu symbolicznym dla PSL – w Wierzchosławicach koło Tarnowa, rodzinnej miejscowości Wincentego Witosa.

To wyraźne prowokowanie ludowców. I nie koniec ataku. SLD ostrzy zęby na ministra rolnictwa. Już w przyszłym tygodniu chce zaatakować Marka Sawickiego świńskimi półtuszami. A dokładniej rozliczyć ministra za rzekome wpuszczenie na polski rynek mięsa, którego niska cena zagroziła opłacalności krajowej produkcji.

Na dodatek wojna o wieś stworzyła szansę na pojednanie między Napieralskim a Wojciechem Olejniczakiem. Obecny szef Sojuszu zaproponował swojemu rywalowi, aby ten zainteresował się programem dla wsi. Ten był nieufny, podejrzewając, że jest spychany na marginalny kierunek. Gdy jednak się okazało, że SLD może sporo tam zyskać, Olejniczak (sześć lat temu był dobrze ocenianym ministrem rolnictwa) dał Napieralskiemu pozytywną odpowiedź.

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop