Posts Tagged „Grabarczyk”<

PiS przestał przeciekać. Z Platformy newsy płyną wartkim strumieniem

1 mar 2011

Według Donalda Tuska ani zamieszanie na PKP, ani spór o OFE nie odbiły się na notowaniach PO tak, jak wyciekające informacje o konflikcie w partii.

Takiego poczucia komfortu politycy PiS nie mieli przynajmniej od pięciu lat. Większość mediów eksponuje wady PO i rządu, natomiast historie kompromitujące PiS nie budzą większych emocji.

Konflikt w kieleckiej organizacji PiS, wyrzucenie z partii łódzkich radnych po ich głosowaniu za likwidacją szkół, bojkot programów Moniki Olejnik przez polityków partii Kaczyńskiego – nie ekscytują mediów ani opinii publicznej. I nie odbijają się negatywnie na sondażach partii. Przeciwnie. Te rosną do poziomu, który pozwala na rozważania o możliwym zwycięstwie wyborczym.

Z pewnością dobra passa PiS jest po części spowodowana zdarciem teflonu z medialnego wizerunku PO i Donalda Tuska. Ale PiS sam też o to zadbał. – Nasz Komitet Polityczny liczy prawie  30 osób, a jakoś nie ma z niego przecieków – cieszy się  prominentny polityk PiS,  dodając, że dzisiejsza szczelność jest wynikiem nieobecności tych, którzy odeszli z partii.

To nie do końca prawda. W komitecie wciąż jest kilka osób, które dobre relacje z mediami zawdzięczają dzieleniu się newsami. Ale faktem jest, że PiS przestał przeciekać. W dużo mniejszym stopniu niż kiedyś jego politycy załatwiają swe porachunki przez przekazywanie dziennikarzom niekorzystnych informacji o rywalach.

Czyli zupełnie inaczej niż w Platformie. Jeszcze do niedawna była hermetyczna. Dziś konflikt między Grzegorzem Schetyną a Donaldem Tuskiem i Cezarym Grabarczykiem jest rozgrywany m.in. za pomocą przecieków do prasy.

Niedawno Tusk diagnozował wobec swych współpracowników przyczyny spadku notowań partii. Stwierdził, że ani zamieszanie na PKP, ani spór o OFE nie wyrządziły tyle szkód, ile wyciekające informacje o konflikcie w PO. Winą za to obarczył Schetynę, choć w rzeczywistości za przecieki odpowiadają obie strony sporu w Platformie, w tym najbliższe otoczenie samego premiera.

Tusk może mieć rację, gdy mówi o przyczynie (choć nie o rzekomym winowajcy): polscy wyborcy, według wszelkich badań, źle reagują na informacje o konfliktach politycznych.

PiS chwilowo jest od nich wolny. Jak długo? Jedynym środowiskiem, które zachowało w nim względną podmiotowość, topniejąca grupa Zbigniewa Ziobry i Jacka Kurskiego. Konflikt może wybuchnąć, gdy prezes zaleci obu popularnym politykom powrót z europarlamentu i start w wyborach krajowych. Ci już raz twardo powiedzieli nie. – Prezes uważa, że mamy szansę na zwycięstwo, więc wszystkie ręce mogą być wezwane na pokład – mówi osoba z otoczenia szefa partii.

Ziobro i Kurski oczywiście mogą znów odmówić, ale będzie to oznaczało faktyczne zerwanie z Jarosławem Kaczyńskim. Europarlament to nie tylko wysokie diety i spokojne życie. To też możliwość czekania – a Ziobro i Kurski z racji wieku wolą czekać na dogodny moment. Np. na czas, gdy wojna polsko-polska pożre jej obecnych uczestników.

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop

Jak premier (nie) zwalnia ministrów

21 gru 2010

Opozycja chce głowy Grabarczyka. Fatalnie oceniani są m.in. Klich i Kopacz. Ale dymisje u Tuska mają inną logikę.

- Podejmę walkę z zarzutami, kiedy będę przedstawiał swoje dokonania w Sejmie – mówi „Rz” minister infrastruktury Cezary Grabarczyk. Po zamieszaniu na kolei SLD złożył żądanie jego dymisji.

Wiadomo, że ważni politycy PO, szczególnie marszałek Sejmu Grzegorz Schetyna, też chcieliby odwołania tego ministra. – Ale nawet nie wszyscy posłowie opozycji podzielają wniosek SLD, skoro zająłem trzecie miejsce w rankingu „Newsweeka” – broni się Grabarczyk.

Tygodnik zapytał ponad 200 posłów, kogo uważają za najlepszego i najgorszego ministra. Grabarczyk mimo kłopotów PKP został oceniony dobrze nie tylko przez partyjnych kolegów.

Za to wśród najgorszych ministrów w tym zestawieniu znaleźli się szefowie resortów zdrowia i obrony – Ewa Kopacz i Bogdan Klich.

Oni, podobnie jak Grabarczyk, od początku utworzenia gabinetu Donalda Tuska wymieniani są jako stali kandydaci do usunięcia. Jednak trwają. Dlaczego?

– Tusk odwołał Zbigniewa Ćwiąkalskiego, potem miał wpadkę z Andrzejem Czumą, a i obecny minister sprawiedliwości nie jest orłem. Po co mu więc powtórka z rozrywki? – mówi ważny polityk PSL. – Potulniejszych nie znajdzie. W czasie szukania oszczędności ścigali się, który więcej zaoszczędził. To niesłychane, bo normalnie ministrowie wykłócają się o każdy grosz.

W lutym 2008 r. członek władz PO zapowiadał w „Dzienniku”, że nastąpi wiele dymisji. Wymienił m.in. Grabarczyka i Klicha. A także ministra środowiska Macieja Nowickiego. Odszedł z rządu tylko ten ostatni. Oficjalnie na emeryturę. Nieoficjalnie z powodu konfliktu z wiceministrem Stanisławem Gawłowskim. – Był ekspertem z zewnątrz, nie miał partyjnych pleców – mówi były współpracownik Nowickiego.

Jego przykład pokazuje, że partyjne plecy to najlepsze zabezpieczenie przed dymisją. – Jeśli Grabarczyk zostanie zdymisjonowany, to wróci do Sejmu i tam zacznie wzmacniać swoje środowisko – mówi informator „Rz”. Stronnicy Grabarczyka to tzw. spółdzielnia – pierwsza od lat grupa w PO, która rzuciła wyzwanie Schetynie.

Ale plecy Grabarczyka są niczym w porównaniu z poparciem, na jakie może liczyć Ewa Kopacz. Jej głowy żądały różne grupy zawodowe służby zdrowia. Także opozycja. – Trzy lata zostały zmarnowane. Pani minister nie panuje nad systemem. Ale dziś, kilka miesięcy przed wyborami, zmiana nie ma już sensu – uważa Marek Balicki (SLD), były szef tego resortu.

Posłowie PO bronią Kopacz, przypominając, że została oceniona jako jedna z najlepszych ministrów zdrowia UE, bo nie uległa naciskowi koncernów farmaceutycznych w sprawie zakupu szczepionki na świńską grypę. Choć po cichu dodają, że nie była to jej niezależna decyzja, ale samego Tuska.

Premier ulgowo traktuje minister zdrowia. Pamięta, jak pomogła mu wiele lat temu, gdy ciężko zachorowała jego siostra. Dziś Kopacz jest jego jednym z najwierniejszych współpracowników w partyjnych rozgrywkach.

A szef MON? – Przez Klicha w armii nie będzie szeregowców. Zawalił system zakupów i modernizacji. A także szkolenia. Tylko dlatego, że czołgi i samochody nie latają, nie mamy codziennie katastrof takich jak Smoleńsk i CASA – uzasadnia potrzebę jego odwołania poseł Ludwik Dorn.

Politycy PO bezradnie rozkładają ręce w odpowiedzi na to, dlaczego premier nie odwołuje Klicha. – A kto dziś chciałby przyjść na jego stanowisko? – pytają.

***

Redakcja dziennika „Rzeczpospolita” zaprasza wszystkich czytelników do wzięcia udziału w konkursie Rafała Ziemkiewicza „GIERKIZMY„. Najlepsze opisy, skąpane w oparach absurdu III RP, zostaną wyróżnione intrygującymi nagrodami.


Idea konkursu: absurdalnie prosta! ZAPRASZAMY!

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop