Posts Tagged „Cezary Grabarczyk”<

Kopacz na czele spółdzielni?

12 paź 2011

Wybory nie zakończyły tarć wewnątrz PO. Konflikt Donald Tusk – Grzegorz Schetyna paraliżuje powołanie rządu

To nie prezydencja, ale spór o  przyszłość Grzegorza Schetyny opóźnia sformowanie nowego rządu – politycy PO otwarcie potwierdzają w kuluarowych rozmowach. Sytuacji nie poprawiło wtorkowe spotkanie premiera z marszałkiem Sejmu. „Impas” – określił je w esemesie do „Rz” jeden ze współpracowników szefa rządu.

Napięcie zwiększyło się po  wyraźnym zaangażowaniu się prezydenta po stronie Schetyny. To rozwścieczyło premiera do tego stopnia, że postanowił odsunąć powołanie nowych ministrów o kilka miesięcy. Decyzja – negatywnie komentowana przez media i źle przyjęta w PO – została podjęta w pośpiechu i ogłoszona w  udzielonym specjalnie w tym celu wywiadzie dla tygodnika „Polityka”. Nigdy przedtem ten wariant nie był rozważany, co przyznają wszyscy politycy Platformy. Zamieszanie w szeregach PO powiększa to, że wiele osób – mimo zaskoczenia decyzją Donalda Tuska – jest jednocześnie zła na prezydenta za zbyt bezpośrednią interwencję w sprawy partii.

Przeczytaj cały artykuł

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop

Frakcje w PO walczą ze sobą na pogłoski

27 sty 2011

Układanie list wyborczych wywołuje coraz ostrzejsze tarcia w Platformie Obywatelskiej. Głównie na linii premier
– marszałek Sejmu.

– Nie ma sporu z premierem. Różnice zostały wyolbrzymione – mówił wczoraj w TVP Info marszałek Sejmu Grzegorz Schetyna pytany o relacje z Donaldem Tuskiem. Podobnie brzmią wszystkie oficjalne wypowiedzi polityków PO w tej sprawie.

Jednak za kulisami toczy się ostry spór. Jego ostatnim przejawem są suflowane dziennikarzom informacje mające rzekomo kompromitować wewnętrznych rywali. Zresztą suflowane są nie tylko dziennikarzom. Ważny polityk SLD przyznaje, że część informacji uderzających w ministra infrastruktury dostarczyli jego partii ludzie z frakcji konkurencyjnej wobec Cezarego Grabarczyka. Czyli ludzie Grzegorza Schetyny, którzy według naszego informatora mieli dodać kilka nazwisk do listy przyjaciół ministra zatrudnionych w podległych mu spółkach.

Takie metody stosują obie strony konfliktu w PO. Poseł Jarosław Gowin zbladł z przerażenia, gdy  się dowiedział, że ktoś opowiada dziennikarzom o rzekomym planie puczu przeciw Donaldowi Tuskowi. Autorem planu miał być Schetyna, a Gowin miałby objąć funkcję premiera.

Plan był absolutnie niewykonalny, o czym wiedzieli wszyscy w PO. Ale zrozumiała była intencja autorów pogłoski. Gowin dostał się do Sejmu z pierwszego miejsca w okręgu krakowskim. Ta pozycja kusi kilku konkurujących z nim polityków. Plotka o rzekomym przeroście ambicji Gowina miała pomóc w odebraniu mu „jedynki”.

– O mnie donoszono Tuskowi, że załatwiłem autobusy na kongres zwolenników Janusza Palikota. Na szczęście premier jest zbyt długo w polityce, aby nabrać się na takie chwyty – opowiada inny polityk PO, skądinąd reprezentant przeciwnej Schetynie i Gowinowi frakcji.

Jednak nawet nieprawdopodobne plotki, jeśli przebiją się do przekazu medialnego, stają się kłopotem dla tych, których dotyczą. Gowin musiał się tłumaczyć w TVN 24, że nie ma żadnego spisku przeciw Tuskowi.

Stąd rodzą się kolejne.

Najnowszy „news” podpowiadany dziennikarzom dotyczy pomysłu premiera, który chce jakoby odwołania Schetyny z funkcji marszałka Sejmu. Wniosek miałby złożyć któryś z mniejszych klubów – SLD lub PJN. To zresztą pokazuje, że autorzy pogłoski nie zadbali dostatecznie o jej wiarygodność. Schetyna ma dobre relacje z obu klubami, więc nie jest w ich interesie zamieniać marszałka na mniej przyjaznego. Mimo to krążąca pogłoska wywołała irytację wśród zwolenników Schetyny zdenerwowanych podważaniem pozycji ich lidera.

– Te plotki puszczają ludzie z drugiego lub trzeciego szeregu, którzy boją się o swoje miejsca na listach wyborczych – uspokaja poseł Platformy. Jego zdaniem napięcie nie zniknie do czasu ostatecznego zatwierdzenia kandydatur. Ile to potrwa? O to również toczy się spór.

Przeciwnicy Schetyny zarzucają mu, że chce przeciągnąć układanie list. W poprzednich wyborach to on jako sekretarz generalny partii miał ogromny wpływ na ich kształt – wtedy wolał zatwierdzać je w ostatniej chwili. Po rozpadzie tandemu z Tuskiem listy ułoży premier. Stąd Schetynie ma zależeć na czasie, aby móc ratować swoich kandydatów.

Na pociechę dla PO trzeba dodać, że łomot towarzyszący układaniu list wyborczych już niedługo zacznie dobiegać także z innych partii.

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop

Kolej ciągnie w dół pozycję ministra w Platformie

7 sty 2011

Pasażerowie kolei wybaczą ministrowi Cezaremu Grabarczykowi. Ale nie Grzegorz Schetyna i szeregowi posłowie Platformy Obywatelskiej

Koalicja obroniła przed opozycją ministra infrastruktury. Jej 229 głosów przeważyło w środowym głosowaniu 192 opozycyjne. To nie znaczy jednak, że Cezary Grabarczyk może odetchnąć. Chaos na kolei posłuży za oręż jego partyjnym konkurentom.

W zeszłym roku pozycja Grabarczyka w Platformie rosła kosztem marszałka Sejmu Grzegorza Schetyny. To się zmieniło, gdy w grudniu stanęła kolej.

Konkurenci Grabarczyka, czyli frakcja Schetyny, mogli przejść do kontrofensywy.

To najpotężniejsze do niedawna środowisko w PO od kilku miesięcy musiało ustępować pola grupie partyjnych baronów zwanych spółdzielnią Grabarczyka. Na dodatek „spółdzielnia” cieszyła się życzliwością Donalda Tuska, który w ten sposób jako lider partii próbował pomniejszyć znaczenie wpływowego i ambitnego Schetyny.

Wielu polityków PO zauważa, że Grabarczyk wszedł w buty pozostawione przez Janusza Palikota, czyli zaczął budować własną pozycję, zwalczając Schetynę. Dla Tuska to bardzo wygodna sytuacja. Teraz jednak premier musiał podjąć decyzję: dymisjonować czy nie.

Za dymisją przemawiał fakt, że chaos na kolei jest chyba największym kryzysem wizerunkowym jego rządu. Z tego powodu – według informacji „Rz” – do  zdymisjonowania Grabarczyka namawiał Igor Ostachowicz. Ale szef rządu nie posłuchał swojego bardzo wpływowego doradcy. To dla Grabarczyka wiadomość niejednoznaczna. Wprawdzie ocalał, ale to też sygnał, że najbliższe otoczenie Tuska zaczyna traktować go jako balast.

Do zdymisjonowania Grabarczyka namawiał Tuska także marszałek Schetyna. Wprawdzie między obu politykami przyjaźń jest bardzo szorstka, ale i tak często się spotykają. Schetyna miał argumentować, że pozostawienie Grabarczyka jest demoralizujące dla innych ministrów. Ci bowiem, wiedząc, że zbliżają się wybory i że nikt wtedy nie będzie chciał zamieszania wywołanego przez ich odwoływanie, przestaną rzetelnie wykonywać swoje obowiązki.

Szef rządu brał pod uwagę, że po odwołaniu ministra w tym gorącym czasie może się nie znaleźć sprawniejszy następca.

Schetyna już kilka razy wcześniej namawiał do zdymisjonowania Grabarczyka.

I znów mu się nie udało. Choć tym razem ma powody do satysfakcji. Awantura o kolej nadszarpnęła reputację Grabarczyka w oczach posłów PO. Zwłaszcza tych z ostatnich rzędów. Wielu z nich weszło do Sejmu małą liczbą głosów dzięki doskonałym notowaniom całej partii. Jeśli zamieszanie na kolei wpłynie negatywnie na wynik PO w przyszłorocznych wyborach parlamentarnych, to znacząco zmaleją ich szanse na reelekcję. Jeden ze znanych polityków PO twierdzi, że gdyby o dymisji decydował klub parlamentarny, to Grabarczyk nie byłby już ministrem. Ale gdyby decyzja należała do zarządu partii, to uchroniłby swoje stanowisko. Inny polityk – stronnik Grabarczyka – zapewnia, że nie byłoby tak źle. Przyznaje jednak, iż w partii jest kilkudziesięcioosobowa grupa posłów, która chętnie zagłosowałaby za odwołaniem własnego ministra.


  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop