Marek Migalski ma pecha. Zaufał niewłaściwemu człowiekowi. Nie, nie! Nie chodzi tu o Jarosława Kaczyńskiego, ale o postać nieporównanie bardziej mikrego formatu.
Migalski wymyślił jakiś konkurs. Posłom i europosłom to się zdarza. Postanowił nagłośnić ten pomysł. Też się zdarza. Wysłał sms-a do iluś tam znanych mu dziennikarzy. „Zrobiłem coś naprawdę fajnego, proszę o nagłośnienie sprawy” — napisał. Politykom to też się zdarza, i to bardzo często.
Migalski jednak błędnie założył, że jeden z jego adresatów jest dziennikarzem takim samym jak wszyscy inni. Nie wiem do kogo europoseł wysłał swój komunikat, ale znając jego „konszachty” z mediami podejrzewam, że do dziennikarzy „Faktu”, „Superexpressu”, TVN, TVP, Polsatu, kilku rozgłośni radiowych itd. Nikt nie zdradził, bo jak świat światem zasada „off the record” obowiązuje dziennikarzy.
Ale tylko ich, nie zaś funkcjonariuszy.
Zresztą konkurs Migalskiego nie był takim hitem, aby zbytnio się nim ekscytować. Krótka notka i wystarczy. Jest jednak gazeta – ta, której nie jest wszystko jedno – która uznała, że trzeba zglanować nierozważnego europosła. Poświęcając temu osobny komentarz na eksponowanym miejscu.
Zglanować nierozważnego, bo czy rozważny polityk zaufałby funkcjonariuszowi GW? Niech teraz Migalski cierpi i wie, że obok dziennikarzy są też twory, które najłatwiej podsumować określeniem „pseudomorfoza”. Czyli czymś, co wygląda np. jak złoto, a jest tylko zwykłym pirytem. Czyli złotem głupców.
W każdym razie Migalski w oczach funkcjonariuszy jest postacią ze złej bajki. Wobec takich jak on nie obowiązują reguły i ustalenia. Zwykłe media, choć często atakują polityków, rzadko mają intencję, aby ich całkowicie zniszczyć. Czasem są ślepe na jedno oko – jednym wybaczają wiele, wobec innych są niesprawiedliwie surowe. Gazeta, której nie jest wszystko jedno, nie jest ślepa. Wszystko widzi, ale ma cel – zniszczyć takich jak Migalski.
I niech nikt nie pociesza się, że dobrze Migalskiemu, bo związał się z nieodpowiednią partią. Jarosław Gowin i Elżbieta Radziszewska są w tej „odpowiedniej”, a i oni są eksterminowani. A jak przyjdzie potrzeba chwili funkcjonariusze zabiorą się i za tych, których dziś chwalą.
Cóż, mądrość etapu. Zaś giętkości kręgosłupa to mogłaby pozazdrościć im nawet Nadia Comaneci. Ale to nie jest dziennikarstwo. I to nie są dziennikarze.
Tagi: dziennikarstwo, Marek Migalski








Ciekawe co wynika z tego tekstu?
Rozumiem, że nie zna Pan słowa eksterminacja bo użycie go w takim kontekście to zwyczajne chamstwo. A pomysł Migalskiego był delikatnie mówiąc nieudany.
Red. Gursztn odkrywa:
I niech nikt nie pociesza się, że dobrze Migalskiemu, bo związał się z nieodpowiednią partią. Jarosław Gowin i Elżbieta Radziszewska są w tej “odpowiedniej”, a i oni są eksterminowani. A jak przyjdzie potrzeba chwili funkcjonariusze zabiorą się i za tych, których dziś chwalą.
Red. Gursztyn jakoś mało wnikliwy, a może za bardzo. Jakoś w swej ostrości widzenia nie dostrzegł, że nieco pomylił partie. Ot pech dziennikarski.
Panie Rafaaale, na milosc Boska, skad ta zmiana stylu pisania w Panskim przekazie?! A w ogole, czy warto zajmowac sie duperelami?
Nic nie wiemy o konkursie ale rozumiem iż obowiązkowo powinien się podobać i ojcu Rydzykowi i Wyborczej
Niech Pan dopisze w komentarzach erratę i wyjaśni o co chodzi, bo ja w przeciwieństwie do Pana, nie czytam wyborczej.
To zabawne zobaczyć na innej stronie tutuł „Dziennikarze będą skarżyć służby”, skoro już wiemy, że dziennikarze GW to nie dziennikarze tylko funkcjonariusze któregoś tam pokolenia międzynarodówki. Trzeba więcej konsekwencji i w Polsce będzie lepiej.
Co to za gazeta nie mogl pan napisac.
Pan Migalski to zdumiewający człowiek. Takiej wolty jak on, nie wykonał wobec szefa PiS chyba nikt inny. Mniejsza z tym, jak oceniamy Jarosława Kaczyńskiego. Migalski nie jest przedszkolakiem i dobrze wiedział, z kim się ideowo wiąże. Widziały gały, co brały.
Zapytajmy więc na modłę autora tego tekstu: czy to, co robi Migalski, to politologia? Czy Migalski to politolog, czy w pierwszym rzędzie karierowicz?
Pzdr.
ale … o ssso chodziiiii…
@wiktor1 napisał:
12/10/2010 at 17:52
Najwazniejsze ze wiktor1 taki wnikliwy. Ten pan wie wszystko i najlepiej.
Gratuluje przyglupie.
Czy pan spod znaku raka ? Ponoć raki mają w tym tygodniu przechlapane .
Nie tylko pirytem, ale pirytem w dziczy
Dobre.
Ciekawe, czy Migalski zrozumial jakie nonsensy opowiadal na temat mozliwej i oczywistej gry z mediami, ktora tak goraco propagowal i ktora jest dla niego oczywista oczywistoscia, ktora byla ta mozliwoscia, ba, jedyna droga, zeby Tuska dogonic i przegonic?
Prawde powiedziawszy, nie wierze.
curator61, gdzie ty tutaj widzisz pana Rafala? Tekst jest pana Piotra. Style sa tak rozne, ze nie sposob pomylic.
Jeszcze dodam, ze chociaz nie za bardzo wiadomo, o co chodzi, przekaz ogolny jest zupelnie jasny i przejrzysty. A to jest najwazniejsze.
Olać GW i fumkcjonariuszy, nie wiem co napisali, nie interesuje mnie to. Ale dzięki za info, dzieki temu znalazłem ten kawałek.
http://www.youtube.com/watch?v=-lzkLgPCIbE
Chodzi chyba o tekst w GW :
http://wyborcza.pl/1,76842,8497471,Migalski_sie_naglasnia.html
Pomysł Migalskiego jest chyba OK , dla jednych wartościowy, dla innych do zaakceptowania.
Za to komentarz Szackiego rzeczywiście nikczemny.
Czy mógłby mi ktoś wyjaśnić o co chodzi w tym wpisie? Z góry dziękuję.
Bardzo dobry tekst. Kropka.
To co napisał Pan Panie Redaktorze dobitnie świadczy o totalitarnych skłonnościach obecnych władz i niektórych środowisk medialnych. Szyfrem pisało się za komuny aby zmylić cenzurę. A więc sam Pan przyznaje, ze demokracja jest obca Państwu Tuska, Komorowskiego i Michnika.
Bardzo trafne spostrzeżenie Panie redaktorze. A swoja drogą ilu tu jak widać, buszuje funkcjonariuszy> Przecież maja swoją niepowtarzalną jedynie słuszną tzw Gazetę. Pozdrawiam serdecznie.
Oj naiwny, naiwny, ten Migalski jak dziecko we mgle.No bo przecież opozycja musi wymrzeć, jak dinozaury. I wtedy nikt już nie będzie publicznie zadawał niewygodnych pytań. Tylko w domowym zaciszu będzie można zakląć na „wadzę”, ale i to do czasu. A panu Migalskiego wydaje się, że Polska to normalny demokratyczny kraj: z partią rządzącą i partiami opozycyjnymi, z mediami, których dziennikarze, mimo poglądów politycznych starają się przedstawiać prawdziwe fakty.
”Marek Migalski ma pecha” można też powiedzieć: gdzie drwa rąbią, tam wióry lecą.
Panie Marku
nasza sympatia po Pana stronie
Wy tam w Rzeczpospolitej wszyscy tak dokładnie z Migalskim synchronizujecie zegarki?
Tak jak wcześniej z CBA? Kamiński też wysyłał takie SMS-y: zrobiłem coś fajnego – psikusa Tuskowi – proszę o nagłośnienie sprawy?
Właśnie wróciłam z spotkania na którym był młody politolog.
Analiza słupków sondaży jest jednak gruntem, po którym poruszają się ludzie tej profesji. Szkoda , że nie sondaży dotyczących poglądów właścicieli mediów.
Byłoby dużo łatwiej być politologiem.
Migalski zrobil z siebie Palikota. GRATULUJE !!!
Czy to naprawde w Polsce nie mozna zajac sie powaznymi sprawami, np. powodzianami ???
Ktoś może się nabrać i nie odróżnić gówna od złota.
Ale żeby Migalski ?
Drogi MIK, zanim zacząłeś odsądzać biednego pana Gursztyna od czci i wiary za – jak twierdzisz – nieznajomość słowa „eksterminacja”, mogłeś zrobić szybciutką kwerendę w słownikach, włączając łacińsko-polski. Dlaczego? Otóż nie wyszedłbyś na wykształciucha, czyli kogoś, dla kogo słowo może mieć tylko jedno znaczenie
A tak ogólnie: słyszałeś o figurach stylistycznych?
Panie Autor,
Migalski, swoją kretyńską inicjatywą tylko się prosił. To, że go ten pisowski liżypupas, łukarz Warzecha nie wyśmiał w fakcie, to jakiś cud – chyba tylko po starej znajomości. Gdybym ja był dziennikarzem i trafił na polityka, który tak się podkłada, to nie miałbym żadnej litości. W końcu dziennikarzom nie płacą za lizanie zadka politykom.
A pana, panie autor podziwiam, jak żesz pan potrafił tak kota ogonem odwinąć, ze znowu winna jest GW a nie były prominentny polityk prawicy. To się nazywa oficerska czujność, panie Gursztyn.
Tekst Piotra Gursztyna pt.:”Pech Migalskiego” prawdziwy i bardzo potrzebny, ostrzega naiwnych przed funkcjonariuszami.
Jedna z późniejszych ofiar ze Smoleńska, zaufała GW, myślała, że można z nimi uczciwie współpracować przy tworzeniu tekstu dziennikarskiego, zgodziła się nawet na udostępnienie dziennikarce wszelkich szczegółów dotyczącej swojej choroby. I co i nic. Było zapotrzebowanie na dokopanie przyszłej ofierze więc zrobiono to nie patrząc na człowieka, jego chorobę czy pełniony urząd.
Jako bezpośredni świadek tych wydarzeń czuję obrzydzenie.
Słusznie.Nie o partie i polityków ta wybiórcza wojna.To cele i poglądy są wrogiem.
I jeszcze jedno – o zasadze „off the record” zaiste nie można mówić, gdy po prostu polityk wysyła dziennikarzom SMS-y. To jakieś pomieszanie pojęć i chyba świadome nadużycie Autora, który popisał się szczególną inwencją tylko po to, żeby dowalić Wyborczej.
Jakby pan Auto dostał jutro maila od Grasia, że rząd ma pomysł na uczczenie św.p. prezydenta za pomocą szlagieru disco-polo, to co by Autor zrobił? Schował do szuflady? Litości !!!
Migalski to taki PiSowy wazeliniarz jak i Rzepa, jedni warci drugich.
„Rzycerze Rzeczpospolitej” – psia jego mać – faktycznie…
@mili 18:23
Też zauważyłem, że wiktor1 nie umie po prostu czytać.
Zna się za to na interpunkcji i przez to spełnia jakąś tam pożyteczną rolę na blogach.
Nie rozumiem dlaczego redaktor tak kluczy, aby nie nazwać prawdy po imieniu. Dlaczego jest tak tchórzliwy aby po prostu, zgodnie z prawdą napisać, że chodzi o dziennikarza z Gównianej Gazety. Aż tyle i tylko tyle.
Jazgot „dyżurnych” świadczy o tym, że trafił Pan w sedno Panie Redaktorze.
Nawiązując do tzw „dziennikarzy” to sposób w jaki TVN słuchała przemówienia Kaczyńskiego przypomina mi stary kawał o samochodzie skradzionym Wani.
Chodzi o konkurs o kawałek hip-hopu? Bo generalnie mistrzostwo w napisaniu o niczym.
Pzdr.
Zawsze bawi mnie zachowanie PiSiowych dziadków, którzy – kiedy brakuje im argumentów, wyskakują z „argumentem ostatecznym” – że mianowicie na blogach siedzą „dyżurni” – zapewne „oddelegowani na oddcinek”.
To takie prawackie, jednowymiarowe widzenie całego świata – że ci „dziadku45″ nie przyjdzie do głowy, że ja nie muszę być „funkcyjny”, żeby nie móc patrzeć na to całe wasze towarzystwo? Ża jak widzę plującego jadem Kaczyńskiego i tę cała jego ferajnę, to mi się marszczy wątroba?
I już przywykłem, że jak brakuje wam – cieniasy – argumentów, to tylko jesteście w stanie zebrać się w kupę i wspólnie rzucać gnojem na człowieka, którego nawet nie znacie i każda kalumnia wydaje się wam usprawiedliwiona – by wy to przecież – psia mać „dzierżawcy prawdy jedynej”.
„Jakiś konkurs” to konkurs na wesołą piosenkę o tragedii smoleńskiej. Cieszmy się i radujmy bracia i siostry. A, że jakiemuś dziennikarzowi to się nie podoba tym gorzej dla dziennikarza.
A to dziwne Panie redaktorze.
Kretyńskich pomysłów „polityka” Pan nie ocenia.
Ja mam w dupie co Pan myśli o konkurencji.
Ja wymagam od dziennikarzy myślenia i komentowania faktów politycznych.
A faktem politycznym jest włazidupstwo wybrańca J.K. !!!
Stafanos ujął rzecz dokładnie tak jak i ja ją widzę… Nie mam nic przeciwko hip-hopowi. Gdyby któraś z kapel lub wykonawców sam wpadł na pomysł wyrażenia swoich emocji związanych z tragedią – byłoby super, chociaż pewnie i tak część odbiorców miałaby wątpliwości, czy nie był to chwyt marketingowy. Ale pomysł na ogłoszenie konkursu sprowadził rzecz do poziomu festynu. Więc myślę, że krytyka jak najbardziej słuszna była.
Ale rzeczywiście przytaczanie treści esemesa było, moim zdaniem, podłe. Nie ze względu na zasadę off the records, bo moim zdaniem ona ma się do tej sytuacji nijak. Upublicznienie treści było tak po ludzku nie fair. Gdybym ja był znajomym pana Szackiego, chyba bym sie już nie odważył wysłać do niego esemesa.
Mend medialnych ci u nas dostatek. Właśnie przeczytałem na stronach WSI24 „Jan Klusik był jedną z osób, które koczowały pod krzyżem przed Pałacem Prezydenckim” KOCZOWALY ???
albo to:
http://www.fakt.pl/Kolenda-Zaleska-zmanipulowala-Kaczynskiego,artykuly,84921,1.html
Szkoda czasu. Nie powinno wypowiadać się zawilej niż trzeba.
@pedero
Widzę, że jakiś rozsądek przez Pana przemawia, ale dalibóg – dałem przykład z Grasiem – myślę, że adekwatny.
Cały problem sprowadza się do aż tak totalnego upolitycznienia mediów w Polsce, że już zwykli ludzie tracą rozeznanie i wydaje im się, że bycie polityków „na ty” z dziennikarzami, to jakaś norma a wzajemne lizanie zadków, to dziennikarski elementarz.
Tymczasem jest tak, że o ile Gazecie Wyborczej mozna spokojnie zarzucić lewicowy przechył, to jednak nie znajduję poparcia dla tezy, że między politykami PO a środowiskiem GW istnieje symbioza. Co najwyżej i jedni i drudzy szczerze nie lubią PiSu.
Natomiast między PiSem a środowiskiem dziennikarzy pro-prawicowych istnieje ścisła symbioza. Wystarczy poczytać co Sakiewicz, Warzecha czy Gadowski wypisują na S24, żeby uczulić się na jednostronność przekazu. To już nie jest dziennikarstwo, ale totalnie partyjna propaganda uprawiana przez „niezależnych” teroretycznie żurnalistów.
Tylko wówczas, gdy przyjmie się za swoje takie wypaczone standardy, można twierdzić, że Szacki zdradzając wyrażony w niezamówionym i nieoczekiwanym przecież SMS-sie pokrętny stan umysłu Migalskiego zachował się „nie fair”. Szacki nie jest tutaj od tego, żeby zachowywać się „fair” wobec Migalskiego czy Grasia czy kogobądź w takiej sytuacji. To Migalski czy Graś mają mieć – będąc politykami – wystarczająco rozumu, żeby nie wysyłać do dziennikarzy SMS-sów z każdym bzdetem, który im przyjdzie do głowy.
@koksim
Tak – to adekwate słowo – KOCZOWAŁY.
Sł.J.Pol.:
Koczować
1) mieszkać, przebywać gdzieś tymczasowo, raczej w niedogodnych warunkach
@dziadek zauważa to, czego nie widzi:
@mili 18:23
Też zauważyłem, że wiktor1 nie umie po prostu czytać.
Zna się za to na interpunkcji i przez to spełnia jakąś tam pożyteczną rolę na blogach.
*dziadziu, coś wam się pokręciło, bo trudno równocześnie znać się na interpunkcji i nie umieć czytać.
@wiktor
Można wiktoreczku znać się na interpunkcji tak jak „zna się” edytor komputerowy. Trudno jednak oczekiwać od tego prostego programu i od niektórych „dyżurnych” rozumienia czytanego tekstu.
Niestety, pozwolę sobie się nie zgodzić z częścią Pańskiej wypowiedzi. Pisząc, że zachowanie Szackiego było „nie fair”, nie uznaję wypaczonych standardów. Zgadzam się, że zażyłość dziennikarzy z politykami jest niebezpieczna i prowadzi do tego, że później trudniej jest wytykać błędy, a łatwiej narzucić sobie wewnętrzną cenzurę. Natomiast pan Szacki mógł zupełnie swobodnie skrytykować pomysł pana Migalskiego bez przytaczania wiadomości esemesowej, za to z dokładniejszym uzasadnieniem.
Natomiast atak autora powyższego artykułu, zwłaszcza zaś ta nieznośna wyższość jaka z niego bije i to ferowanie wyroków („to nie są dziennikarze”) razi mnie jeszcze bardziej niż wpadka Szackiego.
Co do symbiozy niektórych dziennikarzy z PiS-em: mam wątpliwości. Myślę, że tutaj mamy okazję obserować sytuację symetryczną. Ci dziennikarze, których pan wymienił, mają bardzo konserwatywne i „zdroworozsądkowe” poglądy. Nie dla nich relatywizm i niuanse. I dlatego siłą rzeczy popierają partię, która prezentuje podobne, nieco zbyt czarno-biale moim zdaniem, widzenie świata. Natomiast symbiozy bym im nie zarzucał, chociaż czasami aż mnie krew zalewa, gdy słyszę, co mówią niektórzy z nich.
Miała 17 lat i zgwałciło ją 3 biznesmenów.
Była sprawa, ale oni powiedzieli, że ona sama tego chciała.
Adwokat się sprawdził. Koncesja wymagała komentarza.
To była koncesja na odprawę uzbrojenia. Nie byle jaka koncesja.
Ciekawe, czy była w Klewkach, 13 czerwca i 10 kwietnia ?