Posts Tagged „sędziowie”<

Sędziowie czekają na lepsze czasy

17 sty 2011

Nadal są osoby rezygnujące z urzędu i przechodzące do adwokatury czy notariatu. Ale ich liczba, mimo rosnącego niezadowolenia środowiska, powoli spada.

Z najnowszych danych statystycznych za 2010 r. wynika, że z sądów rejonowych odeszło 49 sędziów. Rok wcześniej, tak jak w 2009 r., takich wniosków było 51.

W sumie na wszystkich szczeblach było 57 zrzeczeń. Mimo zapowiedzi niezadowolonego środowiska, że sędziowie będą masowo odchodzić z urzędu, liczba odchodzących nie rośnie, ale wręcz (choć nieznacznie) spada. Skąd taka sytuacja?

– To tylko kwestia czasu – uważa sędzia Bartłomiej Przymusiński ze Stowarzyszenia Sędziów Polskich Iustitia. I dodaje, że to ogólna koniunktura gospodarcza sprawia, iż wielu z tych, którzy zamierzali zrzec się urzędu, postanowiło poczekać na lepsze czasy.

– Trudno zacząć teraz zawodowe życie np. w notariacie, bo rynek nieruchomości boryka się z wieloma problemami – dodaje sędzia Przymusiński. Na tym nie koniec przeszkód.

– Od chwili zrzeczenia się urzędu sędziego do momentu wpisu na listę np. notariuszy mija średnio około trzech miesięcy. W tym czasie trzeba z czegoś żyć – dodaje sędzia Jakub Węgrzyn.

Niemniej jednak ci, którzy podjęli decyzję w 2009 r. i przeszli do notariatu i adwokatury, nie żałują.

Sędzia Barbara Godlewska-Michalak, rzeczniczka Krajowej Rady Sądownictwa, która w 2009 r. informowała o groźbie wzmożonych odejść z urzędu, szuka innych przyczyn. – Może to wynika z faktu, że jednak w obecnej sytuacji gospodarczej wysokość zarobków sędziowskich nie wydaje się taka nieatrakcyjna.

Z drugiej strony, jak podaje sędzia Godlewska-Michalak, coraz więcej jest też kandydatów do zawodu sędziego.

I jeszcze jedna przyczyna: dość duża liczba adwokatów, doradców oraz notariuszy. Na rynku usług prawnych widać coraz większą konkurencję.

Dokąd odchodzą sędziowie? Najczęściej do notariatu. Na drugim miejscu pożądanych zawodów znajduje się adwokatura.

W połowie ubiegłego roku w sprawie niepokojącej liczby odejść z urzędu sędziego głos zabrała Krajowa Rada Sądownictwa. W specjalnej uchwale podnosiła, że niskie pensje powodują trudności z obsadzeniem wolnych stanowisk wobec braku odpowiednich – najlepszych – kandydatów. Zwracała też uwagę, że niezadowoleni z ustalonych mnożników obliczania pensji sędziowie będą przechodzić do bardziej atrakcyjnych finansowo zawodów.

Agata Łukaszewicz

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop

Prawnicy skrytykowali ministerialny projekt

12 sty 2011

Propozycje menedżerskiego systemu zarządzania sądami i wprowadzenie ocen okresowych dyskwalifikują, zdaniem środowiska sędziowskiego, całą nowelę

Wczoraj w samo południe w Sali Kolumnowej Sejmu odbyło się wysłuchanie publiczne w sprawie projektu ustawy o ustroju sądów powszechnych. Przygotowało go Ministerstwo Sprawiedliwości. Zainteresowanie było ogromne. Na liście chętnych do zabrania głosu znalazło się sto kilkadziesiąt nazwisk. Wystąpienia robiły się coraz dłuższe, aż poseł Ryszard Kalisz, przewodniczący Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka, musiał ograniczyć ich czas do pięciu minut. Ale i tak posiedzenie trwało do późnego wieczora.

W wysłuchaniu wzięli udział przedstawiciele najwyższej władzy sądowniczej, prokuratury i kierownictwo resortu sprawiedliwości. Krótko mówiąc – projekt poddano generalnej krytyce.

Nie zrezygnują

– Cieszy mnie tak duże zainteresowanie wysłuchaniem publicznym – powiedział „Rz” tuż po wyjściu z Sali Kolumnowej Krzysztof Kwiatkowski, minister sprawiedliwości. Przyznał, że większość wypowiedzi słyszał wcześniej podczas szerokich konsultacji, jakie autorzy propozycji prowadzili ze środowiskiem. – Efektem spotkań było kilka poprawek naniesionych jeszcze przed wysłaniem projektu do Sejmu – mówi minister. I zapowiada, że kolejne zmiany zostaną zgłoszone już podczas prac sejmowych.

Podtrzymuję zamiar wprowadzenia menedżerskiego systemu zarządzania sądami i ocen okresowych. O szczegółach będziemy dyskutować – tak minister sprawiedliwości podsumował stanowisko resortu po wysłuchaniu wystąpień.

Stanisław Dąbrowski, pierwszy prezes Sądu Najwyższego, wytykał autorom noweli uchybienia proceduralne: brak opinii prezesa SN w sprawie projektu i skierowanie do pierwszego czytania nie na posiedzeniu plenarnym Sejmu, tylko na posiedzeniu Komisji Sprawiedliwości.

Andrzej Seremet, prokurator generalny, zabrał głos w sprawie prokuratorskich ocen. Jego zdaniem proponowany model oceniania nie spełni zakładanego celu, tj. rzetelnej oceny profesjonalnego poziomu prokuratora.

– Potrzebne będzie zaangażowanie wielu osób do przeprowadzania ocen. Niepotrzebnie. Jeśli uświadomimy sobie, że w tej chwili istnieją inne sposoby kontroli prokuratora, na przykład wizytacje i lustracje oraz postępowania dyscyplinarne, to nietrudno o wrażenie dublowania się tych instrumentów – przekonywał Seremet.

Nowela do kosza

W dyskusji głos zabrali także przedstawiciele stowarzyszeń sędziowskich i prokuratorskich.

Sędzia Irena Kamińska ze Stowarzyszenia Sędziów Themis przekonywała, że system ocen musi być powiązany z systemem rozwoju kariery zawodowej i awansów. Dużo ostrzej o pomysłach resortu mówił Maciej Strączyński, prezes SSP Iustitia. Wspominał o obawach, jakie budzi wprowadzenie ocen okresowych: że sędziowie zaczną pracować „pod wizytatorów”. Krytykował też pomysł wprowadzenia obowiązkowych szkoleń sędziów. – Propozycje resortu: pięć dni obowiązkowych szkoleń to fikcja – ocenił prezes i wniósł o wycofanie projektu z Sejmu.

Nie podobał się także pomysł zniesienia obligatoryjności wydziałów rodzinnych w sądach. Oprotestowali go sędziowie rodzinni.

Etap legislacyjny: po pierwszym czytaniu

Agata Łukaszewicz

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop

Ustrój sądów powszechnych powinien być stabilny

8 sty 2011

Z Waldemarem Żurkiem, sędzią Sądu Okręgowego w Krakowie, rozmawia Marek Domagalski

Rz: Sędziowie narzekają, że chorobą polskiego ustawodawstwa są ciągłe zmiany. Ostatnio objęły one także ustawę o ustroju sądów powszechnych? Jak je ocenić?

Waldemar Żurek: To przekleństwo naszej legislacji. Musimy zmienić sposób myślenia i tworzyć takie akty prawne, by ich zasadnicze zręby trwały latami. Gdy słyszę: wprowadzimy to, a jak się nie sprawdzi, to najwyżej znowelizujemy – cierpnie mi skóra.

Ministerstwo Sprawiedliwości twierdzi, że musi unowocześniać struktury sądów, wydziałów.

Dziwi mnie zwłaszcza odejście od specjalizacji wydziałów m.in. gospodarczych, które były najszybszymi wydziałami w kraju, a do niedawna stanowiły oczko w głowie każdego ministra. Do tego dojdzie likwidacja odrębnej procedury gospodarczej. To wylewanie dziecka z kąpielą. Procedura jest zbyt rygorystyczna, ale wymaga rozsądnej poprawy. Zadziwiające, że nawet krytyczni zwykle w ocenach działania państwa przedsiębiorcy zgodnie wystąpili przeciw tym zmianom. Nie przekonuje mnie twierdzenie, że nadal będzie można tworzyć te wydziały, gdyż znowu próbuje się mówić: zasada tak, ale będą wyjątki. Czyli wyjątki staną się zasadą. Podobnie ma być z sądami rodzinnymi.

Nie zaprzeczy pan, że sprawny menedżer przydałby się w sądzie?

Przecież dyrektorzy już są w sądach. Chodzi o zakres ich kompetencji. Sąd działa przez swoje organy, tak więc powinny się one składać z niezawisłych sędziów. Tymczasem projekt MS daje dyrektorom nadmierne kompetencje. Przepisy tworzy się na lata, także na czasy upolitycznionych ministrów. Mają one nie tylko umożliwiać sprawne zarządzanie sądami, wydawanie sprawiedliwych wyroków stosunkowo szybko, ale być także barierą dla niekompetentnych, rozpolitykowanych ministrów. Najbardziej kontrowersyjnym pomysłem jest to, że dyrektor ma być zwierzchnikiem służbowym pracowników sądu i organizować im pracę (z wyjątkiem sędziów, referendarzy i asystentów). Jeżeli się okaże, że nowy pracownik nie radzi sobie czy np. zachodzi obawa, że udostępnia akta niepowołanym osobom, prezes może tylko prosić dyrektora o zwolnienie go. A jeżeli dyrektor odmówi? Prezes stanie się petentem dyrektora, choć nadal będzie ponosił odpowiedzialność za pracę sądu.

Największy opór sędziów budzą oceny okresowe. Dlaczego?

Sędziowie są permanentnie oceniani. Oceniają ich wyższe instancje, media, rzecznik dyscyplinarny, strony, które piszą skargi, gdzie tylko można. Przy Krajowej Radzie Sądownictwa działa komisja etyki dla sędziów, która bada wszelkie podejrzenia naruszania. Mamy jawne dla społeczeństwa sądownictwo dyscyplinarne. Ministerstwu to jednak nie wystarcza.

Pierwotna wersja projektu uczyniła sformułowaniu „ocena sędziego” wiele szkody: miał być stworzony korpus wizytatorów permanentnie wizytujących swoich kolegów i wystawiających im cenzurki. Brakowało tylko plakietki „wzorowy sędzia”. W kolejnej wersji okresowa ocena miała mieć stopnie: pozytywna, pozytywna z zastrzeżeniem, wreszcie negatywna.

Takie cenzurowanie nie przystaje do roli sędziego i może powodować wiele komplikacji, dlatego zaproponowaliśmy oceny opisowe, które oddawałyby rzeczywiste błędy popełnione przez sędziego i mogłyby zmierzać do faktycznej poprawy jakości pracy. Niestety, propozycje rzekomo opisowej oceny przedstawione w nowej wersji sprowadzają się do kolejnych ocen o innej nazwie: optymalny, zadowalający, zadowalający z zastrzeżeniami, niezadowalający.


Nie chcecie oceny: niezadowalający?

Przecież w trybie dostępu do informacji publicznej każdy będzie mógł to sprawdzić.

Najgorsze, że oceny sędziów mają dokonywać wybrańcy, z zasady najlepsi, którzy zamiast orzekać, będą kontrolować. Zamiast zwiększyć kadrę orzeczniczą, zmniejszymy ją.

Co proponujecie?

Zamiast szkolnej oceny – tzw. indywidualny plan rozwoju zawodowego. Tego nie da się wprowadzić z dnia na dzień – trzeba ustalić kryteria, sprawdzić w badaniach opinii społecznej, co najbardziej doskwiera obywatelowi przychodzącemu do sądu, a dopiero potem spróbować zmieniać system. Do tego muszą doprowadzić partnerskie rozmowy.

Czytaj też artykuł Resort sprawiedliwości idzie na rękę sędziom

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop