Pierwsi rejenci zamykają kancelarie. Maleje liczba sporządzanych aktów notarialnych. Spada zainteresowanie zawodem
Z danych Ministerstwa Sprawiedliwości wynika, że w tym roku z zawodem notariusza pożegnało się już siedem osób. Kolejni na podjęcie decyzji dają sobie czas do końca roku. Kancelarie zamykają rejenci w dużych miastach – aż trójka była z Krakowa. Powód?
Izba krakowska zrzesza 266 notariuszy, aplikantów i asesorów jest 248. Na wrześniowy egzamin zgłosiło się kolejnych 200 osób.
– To wszystko dzieje się w warunkach stale kurczącego się rynku. W rezultacie już około 40 proc. notariuszy w naszej izbie płaci minimalną składkę samorządową, bo ich przychody są tak niskie – mówi „Rzeczpospolitej” notariusz Joanna Greguła, prezes Rady Izby Notarialnej w Krakowie. Podaje też, że coraz więcej kandydatów wycofuje podania na aplikację, a kolejni notariusze odchodzą z zawodu lub rozważają taką możliwość. – Od lat ustawodawstwo w zakresie notariatu jest pod silnym wpływem chwytliwych postulatów wyborczych – dodaje.
Jej opinię potwierdzają ci, którzy już zdecydowali o odejściu z zawodu. Nie ukrywają, że czynnik ekonomiczny odegrał tu bardzo ważną rolę.
Słabnący popyt na usługi notariuszy potwierdzają dane. Rejenci mają mniej pracy. W 2008 r. podpisali ponad 2 mln aktów notarialnych, w 2009 r. 1923 tys., a w 2010 r. było ich już tylko 1655 tys.
– Kraków to potężny ośrodek akademicki, ale nie przemysłowy. Kryzys na rynku nieruchomości, a przede wszystkim rozporządzenie ministra sprawiedliwości obniżające taksę notarialną, zapoczątkowało erozję zawodu – wyjaśnia przyczyny swojego odejścia były notariusz z Krakowa.
Lech Borzemski, prezes Krajowej Rady Notarialnej, nie jest zaskoczony tym, co się dzieje na rynku.
– Są dwie główne przyczyny odejść z zawodu – twierdzi. – Po pierwsze, rynek otwarto zbyt szeroko, nie monitorując zapotrzebowania na usługi rejentów. Po drugie, stawki maksymalne za czynności notarialne były od lat obniżane, a przecież jest wiele czynności, które rejenci wykonują dla państwa zupełnie bezpłatnie: należy do nich pobór PCC czy podatku od darowizn. Jest to ewenement w skali europejskiej, a przecież wszędzie państwa mają wpływ na liczbę notariuszy i rozmieszczenie kancelarii – twierdzi Borzemski.
Odejścia z zawodu to jedno. Aplikacja notarialna była też jedyną, na którą w tym roku zgłosiło się mniej chętnych niż rok wcześniej. Przyszłość w zawodzie notariusza zaplanowało 979 absolwentów prawa (mniej niż rok temu – 1093). Zainteresowanie nim zmalało m.in. w Gdańsku. Rekordową popularność zawodu rejenta obserwowano w 2009 r. Wtedy wnioski złożyło 1439 osób.
– Konkurencja jest naprawdę także wśród notariuszy. Kiedyś w Krakowie działało 30 kancelarii, dziś jest ich 130 – tak mniejsze zainteresowanie tłumaczy prof. Zbigniew Ćwiąkalski, były minister sprawiedliwości. I twierdzi, że nawet jeśli zapotrzebowanie na ich usługi rośnie, to z pewnością nie aż tak dynamicznie.
Agata Łukaszewicz








co w tym nadzwyczajnego ? dla wszystkich obserwujących co się dzieje czy w notariacie czy w innych zawodach prawniczych (aplikacje, liczba przyjmowanych, liczba studentów na wydziałach prawa) takie skutki są oczywiste. Zjazd po równi pochyłej zaczął się kilka lat temu i będzie już tylko coraz gorzej.
Ale akurat notariuszy zupełnie mi jakoś nie szkoda, przez lata zrazili do siebie ludzi przez znane praktyki naboru na aplikację więc nikt za nimi teraz płakał nie będzie a tym bardziej nikt nie będzie stawał w ich obronie. Dojdzie po prostu do normalności, że rejent będzie zarabiał jak SSR, a nie 10 x tyle co sędzia wysługując się sekretarką i aplikantem pracującymi na gotowych wzorach.
dokładnie, tak powinno być.
Notariusz to najprostszy ze wszystkich zawodów prawniczych, nienormalne jest to że notariusza zarabiają 10 czy 20 razy tyle co pozostali prawnicy.
Wbrew tym płaczliwym wypowiedziom notariuszy, przytoczonym w artkule rzeczywistość jest nadal da notariatu bardzo korzystna w świetle sytuacji innych korporacji – adwokackiej, radcowskiej, czy też np dochodów sędziowskich, które są na żenującym poziomie. Nikt nie pisze w artykule, iż zdecydowana większość odejść to przejście na emeryturę. Z całym szacunkiem, ale notariusz, odliczając koszty prowadzenia działalności, w takim mieście jak Kraków, średnio zarabia 15-20.000 netto i jest to naprawdę dolna półka przedstawieciei tego zawodu. Wyjadacze mają kilka-kilkanaście razy więcej.
Poza tym, te płaczliwe tony są bardzo fałszywe. Wiele notariuszowskich synekur powstało dlatego, że było pewne lobby, by sprywatyzować notariat, który przynosił i mógł nadal przynosić duże dochody Państwu, a notariusze tak jak przed 1991r. mogli być urzędnikami zarabiającymi na poziomie SSR – czyli obecnie jak dla nich skandalicznie mało, bo około 5-6 tyś zł/m-c. Jeśli głównym celem zmian miało być usprawnienie działalności dawnych PBN-ów, to czemu nie sprywatyzować KRS-u i Ksiąg wieczystych, to też byłaby gratka dla obecnych referendarzy i sędziów, kolejny zawód, któremu Państwo gwarantuje klientów, przez przymus korzysania z jego usług.
Szkoda, że znowu nic się nie mówi o kosztach aktów notarialnych i innych usług prawnych, a są niebotyczne dla pauperyzującego się społeczeństwa. To przykre, kiedy wchodzi się do wspaniałej, pseudomarmurowej kancelarii, ze świadomością, że ten wystrój jest niepotrzebnie rażący i wliczony w moje koszty.
Obstawiałbym, że rezygnują nowi notariusze, którzy w ciągu ostatnich 2-3 lat weszli do zawodu i nie potrafili znaleźć sobie stałego miejsca na rynku. Kancelaria notarialna kosztuje majątek na wejściu, potem są wysokie koszty jej prowadzenia, a rynek się kurczy. Coraz mniej jest aktów notarialnych, jak i stawki za nie są coraz niższe. Problem dotyka przedewszytkim nowych notariuszy. Starzy mają już pospłacane lokale, własną klientelę i klienci do nich wracają.
Bardzo dobrze że w końcu zaczyna się ruch w notariacie.
To oznaka normalności.
Młodzi notariusze powinni całkowicie wyprzeć z rynku starych którzy za byle co żądają niebotycznych wynagrodzeń.
Wolny rynek działa.
Nie ma od tego odwrotu.
Nie da się teraz z powrotem zamknąć korporacji.
Bomba poszła w górę.
Będzie coraz gorzej.
Zarobki notariuszy istotnie spadną.
Nie ma ku temu powodu aby notariusz zarabiał 50 tysięcy miesięcznie tylko dlatego że jest ich mało.
Bardzo dobrze i oby tak dalej.
Niech żyje wolny rynek i konkurencja na nim.
Grubo się mylisz Alojzy Trzmiel,
zakładasz, że jest wolny rynek a to w polskim wydaniu wierutna bzdura, bo jedni nie zarabiają 50 tys. miesięcznie, a dziesięć i więcej razy tyle i ich zarobki stale rosną a inni upadają, więc cena nie gra roli tylko układy z deweloperami. Jeżeli ci przyszło do głowy, że jest konkurencja cenowa i jakościowa to tylko ci się tak wydaje. Nie znasz tematu, nie masz prawa do dyskusji. Podobnie inni zawistni krzykacze, snujący opowieści o marmurowych kancelariach itp. bzdurach.
każdy się czuje ważny jak sobie zruga jakiegoś prawnika, najlepiej mecenasa. to już szczyt marzeń. Ci źli chciwi prawnicy….a ja taki dobry i biedny.
Odezwał się notariusz, z tych chyba co upadają. Bo nie z tych co „dziesięć i więcej razy tyle” (50 tys.). Ja też nie „znam tematu” ale chciałbym wiedzieć, jak to jest z układami z deweloperami. Opisz o co chodzi.
Gorzej będzie jak deweloperzy nie będą mieli komu budować. Jeden już z czołówki zanotował wielką stratę.
Oczywiście że wolny rynek i tylko wolny rynek jest najlepszym regulatorem gospodarczym.
Poza tym skąd wiesz że nie znam tematu?
To co proponujesz?
Spowrotem zamknąć korporację?
To juz nie będzie możliwe.
Znam temat doskonale!!!!!
W moim mieście jest 6 notariuszy i wszystkim narazie dobrze sie powodzi. Ale to nie oznacza że tak musi być zawsze.
Sędzia SR zarabia około sześciu tysięcy netto to ile ma zarabiać notariusz?
Oczywiście że notariuszy było za mało!!!!!
Teraz będzie więcej to i zarobki im spadną.
Co?
Mamy płakać nad nimi?
@freddie,
nie można wszystkich wrzucać do jednego worka. Tak jak 5 czy 10 lat temu notariusze zarabiali bardzo dobrze, tak ostatnimi czasy naprawdę robią „ogony”. Poza tym z biegiem lat podochodziło szereg obowiązków informacyjnych i sprawozdawczych plus dość paskudna zasada osobistej odpowiedzialności notariusza jako płatnika za niepobrany w imieniu klienta podatek, a stawki nie zmieniały się od lat. Co więcej, teraz nawet gros czynności jest wykonywanych poniżej stawek z taryfy.
Warto zostawić na boku historyczne zaszłości i pomyśleć o tych, którzy ciężko uczyli się żeby dostać się na aplikację, zostawili niemało pracy i pieniędzy żeby ją ukończyć, po czym w chwili gdy nadchodzi czas by rozpocząć samodzielną działalność i np. pomyśleć o założeniu rodziny, w wyniku przepisów powstałych dla politycznych harców i podlizywania się wyborcom obejmą stanowisko notariusza, które ledwie wystarczy na pokrycie kosztów kancelarii.
Porównanie z SSR jest całkowicie nie na miejscu- SSR tak długo jak nie popełni pospolitego przestępstwa, ma gwarantowaną stałą, regularnie wypłacaną pensję, długie wakacje i całkiem przyzwoity byt na emeryturze. Rejent będzie miał tyle, ile w danym miesiącu przyjdzie klientów- w jednym zarobi 10 tys., ale w ciągu trzech następnych np. po 2,3 tys. A co do urlopu czy choroby, to może mieć i tak, że nie zarobi nic.
Żaden problem, można rejentom przywrócić status urzędnika państwowego i przyznać pensję na poziomie SSR, choć mając na względzie charakter czynności być może bardziej adekwatna byłaby pensja referendarza czy nawet asystenta. A te bajeczki o ciężkim uczeniu się i wielkim poświęceniu warto zostawić na boku. Większość osób przyjętych do zawodu to krewni notariuszy.
@.pisze,
jest to jakieś rowiązanie, w końcu system pbn-ów już funkcjonował w Polsce. Może któraś z partii złoży stosowny projekt i odbędzie się debata czy ludzie wolą droższych, prywatnych notariuszy ale za to z możliwością podpisania aktu notarialnego „od ręki”, czy też wybiorą wariant „tańszy”, ale np. na wyznaczenie terminu PBN do zawarcia umowy dostaną 2 lub 3 miesiące- a jak w tzw. międzyczasie kontrahent się rozmyśli, to cóż…
Obserwując doświadczenia każdej dziedziny gdzie jest więcej państwa niż prywatnych przedsiębiorców (poczynając od służby zdrowia, po publiczne uczelnie, PKP i Pocztę Polską) myślę, że takie projekty się nie pojawiły u polityków, bo nie spodobałyby się wyborcom. W dobie gdy czas to pieniądz i kontrahent dziś jest, a jutro go nie ma myślę że większość będzie wolała zapłacić może i kilkaset złotych więcej, ale zrealizować naprawdę kluczową dla nich transakcję w możliwie krótkim czasie- a nie czekać na łaskę czy nie łaskę urzędnika.
I żeby nie było wątpliwości- nie jestem, nie byłem, nie zamierzam być notariuszem; nie mam notariusza w najbliższej rodzinie.
i tak powinno być, nie rozumiem dlaczego mają być uprzywilejowane grupy, którym gwarantuje się zatrudnienie i wysokość zarobków. 7 osób to naprawdę „powalająca” liczba.
Dlaczego nie ma wolności ekonomicznej w otwieraniu kancelarii jnp lekarzy czy dentystów.
Dlaczego adwokaci nie mogą jednocześnie być notariuszami jnp w Niemczech.
Czy ktoś zna biednego notariusza , a inni prawnicy są czasami b, biedni.
To są bajki dla naiwnych rozpowszechniane w celu zamydlenia oczu opinii publicznej i podniesienia stawek opłat notarialnych. Notariusze kasują po kilka tysięcy złotych za złożenie podpisu na umowie sprzedaży i jeszcze im mało. Szczyt pazerności!!!
Może też wreszcie warto zacząć pisać, o adwokatach odchodzących z zawodu np. adwokatach, którzy po zdaniu egzaminu adwokackiego zawodu orientują się, że jego wykonywanie jest nieopłacalne? Od RP można oczekiwać czego więcej, niż ciągłego wmawiania ludziom, że mecenasów jest za mało.
Odchodzą z zawodu i zatrudniaja się w Leroy Merlin lub w Biedronce…
Na kasie.
POWIEM, więcej – znam pewnego notariusza co zamknął kancelarię i został policjantem – bo oni dostali dodatkowe pieniądze za dodatkowe PATROLE……………..
A to ciekawe, bo do policji jest kolejka, a on tak od razu i na patrole ?
Miał znajomości.
Pod każdym z tych wpisów po trosze bym się podpisała.
Jak napisał freddie: „Dojdzie po prostu do normalności, że rejent będzie zarabiał jak SSR, a nie 10 x tyle co sędzia wysługując się sekretarką i aplikantem pracującymi na gotowych wzorach” – oby doszło do tego jak najszybciej. Prawnik napisał: ” Notariusz to najprostszy ze wszystkich zawodów prawniczych” – popieram w 100 %. Praca w Kancelarii to kopiuj/wklej. Wiem, bo sama pracuję. A z Guliwerem zgodzę się tylko w jednym – zarabiają znacznie więcej niż 50.000 PLN/miesiąc. J To prawda, że nie ma konkurencji cenowej (Notariusze i Izby Notarialne pilnują, żeby nikt nie zaniżał stawek), taksa jest zawsze maksymalna. Moim zdaniem rynek to zweryfikuje, będzie konkurencja cenowa i jakościowa ale tylko wtedy gdy ludzie przestaną kłaniać się Notariuszowi jak księdzu na ambonie a zaczną wymagać i oczekiwać.
Co do uciekania z notariatu. Ciekawe gdzie indziej można zarobić ok. 50.000/m-c (w niedużum polskim mieście) posiadając jedynie umiejętność czytania i pisania. Bo tyle robi przeciętny notariusz. Czyta akt napisany przez pracownika i składa na nim swój podpis. I za to inkasuje kilkaset złotych. A zamykają kancelarie Ci którzy nie potrafią zdobywać klientów (np. deweloperów ale nie tylko). Ale na tym przecież właśnie polega wolny rynek.
Bez komentarza. Na prawdę bez komentarza.
Bardzo dziwny komentarz. Byłem kiedyś zleceniobiorcą notariusza, który 5 lat walczył o wpisania go na listę. W ciągu niecałych 10 lat w dużym mieście wyrobił sobie bardzo wysoką renomę, także u sędziów, pełnomocników itd. Sam brałem udział w konstruowaniu umów dla klientów, którzy ze „stolycy” latali na podpisanie aktów, których co poniektórzy warszawscy rejenci nie potrafili napisać. Notariusz ten obecnie trzaska ok. 30.000 „numerków” rocznie i wiedzie mu się doskonale. Bez układów, włażeniu w 4 litery itd.
Oczywiście część AN to sztampa, ale część wymaga ogromnej wiedzy i odpowiedzialności. Tylko ktoś, kto kancelarię widział z ulicy może napisać pozbawiony sensu post o kopiuj-wklej.
Wstydziłbyś się. Wynosić informację z kancelarii, w której pracujesz. Jeżeli jesteś pracownikiem to nie zabieraj głosu i słuchaj swego pryncypała.
Nie ma pojęcia „usługi notarialne”. To nie są usługi tylko przymus notarialny.Płacimy notariuszom bo WŁADZA PAŃSTWOWA NAS DO TEGO ZMUSZA.
Trzeba to zmienić.
O jakim wolnym rynku mówicie ? Przecież na wolnym rynku Państwo nie decyduje o wynagrodzeniach przedsiębiorców. A w notariacie decyduje – na każdą czynność ustalone są stawki maksymalne. Np. 50 zł za poświadczenie dzidzieczenia. Albo 100 zł za pełnomocnictwo. I to bez względu na stopień skomplikowania i pracochłonności w danej sprawie. Byle fryzjer bierze więcej.
Na wolnym rynku przedsiębiorca (np. pośrednik nieruchomości) sam decyduje, jakie wziąć wynagrodzenie. Jeśli np. trafi mu się obsługa wielkiej transakcje może zarobić wielkie pieniądze i przetrwać okres bessy. A notariusze ? Mają kwotową stawkę maksymalną 10 tys zł. Choćby przygotowywali (i brali odpowiedzialność całym swoim majątkiem) za skomplikowany kontrakt na dziesiątki milionów EURO, to i tak na koniec dostaną 10 tys (co notabene zawsze wzbudza wesołość i niedowierzanie u zachodnioeuropejskich prawników, przywykłych do wielokrotnie wyższych stawek notarialnych w ich krajach). Dodajmy, że każdego roku kwota maksymalna ma coraz mniejszą wartość, bo nie jest waloryzowana o inflacje.
Myślę, że czarę goryczy przelało ostatnio orzeczenie TK, w którym stwierdzono ni mniej ni więcej, że Minister Sprawidliwości może sobie ustalać stawki notarialne dowolnie małe, w zupełnym oderwaniu od realnych kosztów działalności. Orzeczenie to uświadomiło notariuszom, że sytuacje się już nie polepszy.
Stawki maksymalne nie wyłączają oczywiście konkurencji cenowej. W tym wypadku jednak starszy i silniejszy może więcej, nie musi inwestować w rozwój, więc z łatwością czasowo obniży stawki, byle by tylko wykończyć młodszą konkurencję.
Ktoś powyżej bredzi coś o młodych notariuszach
)) Mój drogi, żenująco niskie stawki maksymalne właśnie w nich uderzają najbardziej. Starsi mają już wyrobioną markę i klientelę - dłużej zniosą trudną sytuację. Dla młodych stawki maksymalne to szklany sufit, wykluczający rozwój. Cóż z tego, że trafi im się wielka transakcja, skoro i tak nie zarobią na niej pieniędzy, które w biznesie mają znaczenie.
Podsumowując, na rynku usług notarialnych wolny rynek jest tylko jednostronny tzn. istnieje w zakresie wolnego dostępu do zawodu (każdy kto spełnia wymogi ustawowe i złoży wniosek musi zostać notariuszem) oraz konkurencji cenowej, natomiast nie istnieje w zakresie zysku, jaki można osiągnąć ze swej działalności (w tym aspekcie nie ma wolności, lecz państwowa regulacja ze strony MInistra Sprawiedliwości). Na dłuższą metę niewielu uczestników rynku jest w stanie wytrzymać takie warunki „konkurencji”.
Dlatego skończy się tak, że starzy notariusze wyduszą młodych zaniżonymi stawkami, a następnie podwyższą wynagrodzenie do stawek maksymalnych.
I gra muzyka !
Ta…………
Gra muzyka.
Ciekawe…….
Myslę że to jednak nie będzie takie proste.
Jak mozna brać kilka tysięcy złotych za podstawienie do formularza w komputerze odpowiednich danych, wydrukowanie go i opatrzenie pieczątkami i podpisami?
Fryzjer za farbowanie i czesanie damskiej głowy bierze 150 złotych (ja znam takiego). A lekarz ginekolog (znam takiego) bierze za prywatną wizytę 100 złotych – a zatem mniej niz fryzjer.
Za 10 lat będzie w Rzeczypospolitej ”miliony” adwokatów radców prawnych i notariuszy.
Oczywiście wielu z nich będzie klientem właściwego dla siebie miejscowo Powiatowego Urzędu Pracy.
Nie wiem skąd się bierze przeświadczenie, że notariusz bierze kilka tysięcy dla siebie. A, już wiem! Może dlatego, że musi pobrać on 2% podatku dla skarbu państwa. Proste wyliczenie. Mieszkanie na rynku wtórnym warte 300.000 zł. Koszty aktu:
Podatek od czynności cywilnoprawnych (zysk tylko i wyłącznie Skarbu Państwa, notariusz dokłada do tego kilka złotych z tytułu kosztów przelewu, niby nic ale zawsze) – 6000 zł
opłata sądowa – 200 zł
taksa notarialna za akt (maksymalna! a większość klientów potrafi wytargować rabat) – 985 zł
taksa notarialna za wniosek wieczystoksięgowy – 200 zł
taksa notrialna za wypisy (przyjmijmy 6 stron i 6 sześć wypisów) -216 zł
vat od taksy notarialnej 322,23 zł
razem 7923 zł – faktycznie zostawiasz u notariusz tysiące, tyle, że z tych tysięcy netto zostaje 1400 zł, a od tego trzeba odprowadzić podatek dochodowy, ponieść koszty wysłania listów poleconych do każdego urzędu, który należy zawiadomić, nie mówiąc o tym, że z każdej transakcji jakiś procent idzie na utrzymanie kancelarii itd. A większość lokali niestety kosztuje dużo mniej niż 300000 zł
Nie twierdzę, że notariusze zarabiają źle – zarabiają tyle ile w moim wyobrażeniu powinien zarabiać człowiek wykształcony. Nie jest winą notariuszy, że zarobki wyglądają tak, a nie inaczej. Ale proszę mi uwierzyć mityczne zarobki po 50.000 zł na rękę może zdarzają się jeszcze w dużych kancelariach, a większość notariuszy cieszy się kiedy obrót całej kancelarii (czyli przed odliczeniem wszystkich kosztów pensji, ubezpieczenia – dla młodego notariusza kilka tysięcy na rok, składek na samorząd, kosztów utrzymania kancelarii) wyniesie tyle.
To rzeczywiście bieda. Nie to co pracownik, który musi rodzinę utrzymać za tysiąc pięćset złotych.
Rozumiem, że w takim razie chodzi o to żeby wszyscy zarabiali 1.500 zł? W pełni rozumiem frustrację ludzi, którzy po studiach zarabiają 1.500 zł. To jest chore. Tak jak napisałam – osoba wykształcona powinna przyzwoicie zarabiać, nie tylko notariusze, ale nie można na nich zrzucać winy, że żyjemy w kraju, gdzie zarobki wyglądają tak a nie inaczej. Naprawdę większość notariuszy (szczególnie tych młodych) nie zarabia już przysłowiowych „kokosów” i nie kupuje willi po roku pracy – jest zwykła proza życia – kredyt i myśli czy w tym miesiącu będzie kasa na wszystkie koszty. I tyle.
Jeszcze by tego tylko brakowało, żeby z przymusem notarialnym łączyła się dowolność w kształtowaniu górnego pułapu stawek. Ptasiego mleka by tylko notariuszom zabrakło. Jak zresztą jest obecnie. A jeżeli się nie podoba, to nikt nie zabrania notariuszowi zostać fryzjerem. Notariat powinien być państwowy albo w ogóle nie powinno go być. Zmuszanie ustawą do korzystania z bardzo drogich i całkowicie niepotrzebnych usług prywatnego przedsiębiorcy to szczyt bezczelności. Co to był za pomysł, żeby uprzywilejowanej grupie pozwolić zbijać fortuny przy pomocy pieczęci z godłem państwowym. Policzone są dni notarialnego eldorado.
Oczywistym jest że liczba adwokatów radców prawnych notariuszy będzie rosła. Cor oku bowiem studia prawnicze kończy tysiące ludzi. Z kolei licbza etatów sędziowskich i prokuratorskich nie będzie szybko rosła. Raczej bedzie ograniczana bo sędziów i prokuratorów w Polsce dostatek. Raczej rząd pójdzie w zmiany procedur sądowych i w zwiększanie ilości asystentów. Natomiast tak zwane wolne zawody prawnicze rzeczywiście będą jeszcze bardziej wolne
No dla wszystkich miejsca nie starczy.
Generalnie z „prawnictwa” trudno bedzie wyżyć.
Jeszcze dojdą doradcy prawni……..
Siedmiu odeszło. Rzeczywiście kryzys…
Tragedia! Kryzys!
Siedmiu w skali kraju zrezygnowało a w samym Krakowie jest ćwierć tysiąca i 200 ma przystąpić do egzaminu.
Jak tu żyć!
Ktoś kto kupował mieszkanie, wie ile kosztuje godzinna rozmowa z notariuszem i jaki to ból. Szczególnie jeśli jest to podpisywana u niego 4 bliźniacza umowa tego dnia (tzn z tym samym deweloperem) i 20 w tygodniu.
Dla mnie raczej tytułowy notariat w kryzysie oznacza cokolwiek innego niż głosi artykuł.
Notariat w kryzysie to sytuacja, kiedy notariusz sporządzając akt notarialny opowiada kawały a nie zajmuje się sprawdzeniem danych stron, a potem trzy razy (sic!) poprawia akt już podpisany przez niego – taki przypadek znam z własnego doświadczenia, więc proszę nie myśleć, że to jakieś miejskie legendy.
Notariat w kryzysie to traktowanie go jako świętej krowy – dlaczego tylko tam musimy wciąż płacić gotówką (kiedyś w Computerworld świetny artykuł już nie pamiętam czyj, że za granicą dużymi kwotami gotówki płaci się tylko mafii i prostytutkom, a w Polsce jeszcze notariuszom)
I już bez przesady – naprawdę nie ma potrzeby biadolić, ta branża akurat jakoś strasznie na kryzys nie musi narzekać, bo ci co zbiednieli sprzedają swoje nieruchomości – znowu u notariusza.
Możesz zapłacić przelewem, nie widzę problemu. Kart płatniczych nie przyjmują i się wcale nie dziwię. Kupno mieszkania za 500tys i jest podatek 10.000zł, z tego prowizja za kartę 170zł … dlaczego mają płacić za to że pobierają w imieniu państwa podatek?
To niech nie pobierają i nie płacą. Widziały gały co brały. Jakby ludzie nie musieli to by do notariusza nie chodzili.
Droga(i) nick(u)
Z tymi przelewami, to nie od dawna (nigdzie w moim tekście nie ma słowa o kartach)
Ponadto nie mieszajmy – taksa notarialna a podatek od czynności cywilno-prawnych to różne rzeczy, a gdyby do państwa trafiała taksa notarialna, to nie mielibyśmy korporacji notarialnej – tak jak nie tworzą osobnych kast inkasenci z gazowni, elektrowni i inni. Tu właśnie jest zasadnicza kwestia – notariusze to ludzie wynagradzani przez ciebie i mnie za to, że ty musisz ćoś kupić/sprzedać/podpisać itp.
A tak dla cierpiących na bezsenność polecam poszukanie ilu jest w Polsce notariuszy – szybciej znajdziesz ile osób pracuje w GROMie…
Współczucie dla notariuszy, to tak jak pomoc w kryzysie dla banków, które po pół roku wypłacają sowite premie z zysku. Chcemy kogoś żałować, to dwa razy zastanówmy się nad kim płaczemy.
Lista kancelarii jest drukowana co roku w Monitorze Polskim. Nie są to tajne informacje.
jest wiele zapisów naruszających zasadę równości)
By sprawdzić ilość podpisywanych aktów przez danego notariusza można wejść na stronę imsig.pl (monitor sądowy) i wpisać nazwisko notariusza. Pojawi się wykaz aktów związanych ze spółkami.
Połowa aktów dotyczy obecnie zakładania spółek z kapitałem 5.000, co oznacza:
160 złoty netto za podpisanie aktu dla notariusza,
od 30 min – do 1h 30 min poświęcone na odczytanie aktu w obecności klienta ….
w zależności od stopnia trudności umowy od 30 min do 3 h poświęcone na przygotowanie projektu aktu.
Czesto się zdarza, że przesyłane przez kancelarie prawne projekty bazują na wzorach sprzed nowelizacji w 2001 roku
Kancelarie prawne za rejestrację spółki i przygotowanie projektu aktu inkasują 2.000 zł lub więcej.
Niestety azon ma rację – najbardziej na reformie ucierpiała grupa młodych ludzi wchodzących dopiero na rynek – niestety przy tak szerokim otwarciu zawodów – po prostu nie ma dla nich miejsca.
W niektórych miastach dostęp do aktów podpisywanych z gminą mają tylko „starsi” notariusze. Dla „młodych” dostęp jest zamknięty.
Świetnym przykładem na zakończenie takiego układu jest Białystok. W Białymstoku pracownik gminy chodzi do kancelarii wyznaczonej przez klienta. Ma zakaz agitowania na rzecz konkretnej kancelarii. Nikt nie narzuca z góry kancelarii.
Dlaczego nie otworzyć dostępu do zawierania umów z gminą w innych miastach?
Otworzyć dostęp do zawodów prawniczych. nie może być tak że wąska grupa znajomków i zamkniętych prawniczych rodów zarabia dziesiątki tysięcy miesięcznie podczas gdy większość ludzi uczciwie pracując żyje skromnie.
Dostęp do zawodów prawniczych juz jest otwarty i nikt nawet nie będzie próbował go zamykać.
Nie powrotu do tego co było.
Jeszcze przed nami dantejskie sceny w korporacjach prawniczych.
Biorąc pod uwagę chociażby uwarunkowania demograficzne (niż demograficzny) nie nalezy sie spodziewać żeby rynek usług prawniczych jakoś szczególnie rósł.
No kokosów nie będzie………………..
otwierajmy otwierajmy – jedynym efektem będzie to, że przybędzie kolejna grupa ludzi po studiach i dodatkowo kilkuletnich aplikacjach, która będzie żyła we frustracji i względnym ubóstwie bo o zarabianiu dużych pieniędzy w tych zawodach ogromna większość może zapomnieć.
To co Pan proponuje?
Przecież jest wolność gospodarcza!!!!!!!!!
Nie ma limitów na otwieranie sklepów spozywczych to niby na otwieranie kancelarii miały by być??????
Przecież nie mozna ludziom zabraniać wykonywania takiego czy innego zawodu!!!! Jeżeli ktoś spełnia wymagania ustawowe to nie można mu zabronić. To byłoby sprzeczne z konstytucją.
Taaa, wielka mi wolność gospodarcza z urządowym ograniczeniem wynagrodzenia. To może wydamy rozporządzenie ograniczające wynagrodzenia architektów, prywatnych lekarzy albo inżynierów budownictwa ?
ale z inzynierem to jest taki problem i z architektem, że jak nie ma kasy to nie budujesz, nie korzystasz z jego usług. nie ma przymusu kupowania domów czy ich budowania. niestety część czynności notarialnych jest po prostu przymusowa i nie można z nich zrezygnować. ceny urzędowe muszą więc być.
A to ciekawe – mogę zbudować budynek wielorodzinny bez projektu architekta i bez nadzoru człowieka z uprawnieniami budowlanymi ? Ciekawe, ciekawe, ale nieprawdziwe.
Ciekawie rozumiesz też „przymus notarialny” – czyżby notariusze napadali ludzi w ciemnej ulicy i nakazywali kupno nieruchomości ? Nie, jest dokładnie tak jak z architektami – nie masz kasy to najwyżej domu nie kupisz i notariuszowi też nie zapłacisz.
Ale prawdę mówić, nawet i to nie jest prawdą, gdyż – i tu pokazałeś, że o notariacie masz wiedzę zerową - osoby ubogie mogą zawsze wystąpić do sądu o całkowite zwolnienie z opłat notarialnych. I co łyso Ci ?
Oj DoDo mało wiesz o wolnym rynku. Architektów jest na rynku „jak psów” wybór masz tak ogromny, że możesz wybierać w firmach projektowych i cenach za ich usługi jak ulęgałkach. Poza tym nie musisz budować domu żeby zamieszkać. Możesz go kupić już jako wyrób gotowy!!! a do notariusza i tak MUSISZ iść żeby dopełnić formalności jego kupna. Nie pisz o wolnych zawodach jak nie masz pojęcia i nie porównuj ich bardzo ciężkiej pracy do „czynności” notariusza ! Notariusz to święta krowa, która w Polsce żyje jak pączek w maśle. Czy notariusz staje w jakimkolwiek przetargu żeby zbijając cenę za usługę dostać temat?. Pokaż mi grupę wolnych polskich zawodów, która swoje zjazdy urządzają na Majorce, Krecie czy w innym luksusowym zagranicznym kurorcie. Może i w większych miastach jest konkurencja wśród notariuszy, ale wynika tylko z tego że ich jest kilku i wówczas jeden nie dostaje całej puli. Jakie straszne rozterki musza przeżywac notariusze w kryzysie kiedy zamiast 1 miliona rocznie zarobią tylko 950 tysięcy. Jaki to ból. Niech rezygnują. Myślę że młodzi, mniej rozpasami będa pracowali za 100 tyś rocznie i też nie będą mięli krzywdy. Pozdrawiam i życze wszystkim żeby mięli taką biedę w kryzysie jak notariusze
Ludzie nie są głupi i nie będą chcieli płacić więcej skoro mogą płacić mniej. Dlatego konkurencja będzie miała wielkie używanie!!!!!!!!!!!!!!!!!
Powiedzmy wreszcie prawdę w oczy!
To koniec eldorado!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Starzy notariusze i tak będą mieli Eldorado, bo zdążyli zainwestować poważne sumy w nieruchomości, akcje i przedsiębiorstwa. I przez całą drogę do banku będą mogli śmiać się szczerze z zawistnych, małych polskich gnid, które cieszą się z niepowodzeń młodych notariuszy.
Może przyjść taka władza, która im naliczy domiar i wszystko zabierze. Poza tym, na rynku nieruchomości może być zastój, a ceny akcji mogą spaść. Już nie takim mocarzom bieda w oczy zajrzała. DoDo reprezentuje typowo notarialne nastawienie wobec bliźnich. Ten się śmieje, kto się śmieje ostatni.
Nie mogę się zgodzić z taką opinią,że obniżenie taksy notarialnej m.in. spowodowało zmniejszenie aktów notar. nie, usługi rejenta w Polsce są najdroższe w Europie ,a poza tym popatrzmy na USA tam nie ma notariuszy w takim sensie jak u nas i wszystko świetnie funkcjonuje , to że notariusze pobierają niektóre tylko podatki i są z tego tyt. płatnikami tego podatku to jest normalne tak było przed wojną i tak jest w Europie dlaczego jeszcze za to należałoby im płacić , przecież obciążenie plamistościami np, sprzedaży nieruchomości to prawie 1/3 kwoty całości , taksa notarialna w Polsce jest bardzo wysoka, za wysoka w sytuacji gdy istnieje tzw. przymus notarialny , gdyby go nie było to rozumiem, ale dlaczego w końcu klient ma za wszystko płacić , obniżcie taskę notarialną a przybędzie na pewno klientów , dziwne jest to ze jakość notariusze egzystują i to nie źle, zobaczcie Państwo jakie sobie wille budują i to po kliku latach pracy, gdzie przy innych zawodach prawniczych tak różowo nie jest, trzeba walczyć o klienta bo w przeciwieństwie do notariuszy sam nie przyjdzie bo nie ma takiego przymusu .
Należy się zastanowić, czy notariusze są potrzebni.
W USA nie ma zawodu notariusza i jak chcesz dokonać czynności którą u nas sporządza notariusz (testamenty, spółki, nieruchomości), musisz iść do adwokata. Druga strona umowy też idzie do swojego adwokata i wszyscy negocjują kontrakt. Tak więc to co w Polsce wymaga uczestnictwa jednego prawnika, w Stanach wymaga udziału kilku prawników, co za tym idzie, pociąga za sobą znacznie większe koszty. Oczywiście ciekawie by było, gdyby notariusze zarabiali, tyle co adwokaci w USA, ale chyba nie to ci chodziło. Z jednej strony proponujesz by za te czynności płacić więcej, na wzór rozwiązania amerykańskiego, z drugiej mówisz, że jest za drogo. Do końca nie wiadomo do czego zmierzasz. Twój przekaz jest niejasny chyba z tego względu, że nie masz zbyt dużej wiedzy na temat, na który się wypowiadasz. Serdecznie pozdrawiam.
Artykuł na zamówienie owej notarialnej kasty. To bardzo bogaci ludzie którym prawo dało możliwość czesania frajerów. Podobnie z lekarzami. Jęczą ale jeszcze biednego nie spotkałem.
Dostęp nie jest otwarty. Może do aplikacji notarialnej ale nie do asesury notarialnej. ZLIKWIDOWAĆ ASESURĘ NOTARIALNĄ. Aplikacja i egzamin zawodowy powinien wystarczyć. Adwokatom wystarcza. Radcom wystarcza. Ale kaście notarialnej już nie.
Zbyt szerokie otwarcie dla młodych prawników…
Już sam nie wiem, czy mam się śmiać, czy płakać? A co ma być czynnikiem hamującym? Kolejny wyśrubowany do granic możliwości egzamin, czy może powiedzmy wprost: badania DNA
„Rynek otwarto zbyt szeroko” – to ma być jakiś żart? Przez lata notariusze byli zamkniętą kastą a usługi notarialne zbyt drogie dla przeciętnego obywatela. Bardzo dobrze że wreszcie jest choć trochę normalniej. To konkurencja rynkowa powinna decydować o liczbie notariuszy, a nie korporacyjna reglamentacja.
Obawiam się, że masz nikłe pojęcie o tym zawodzie, bo opiera się ono na jednej albo dwóch wizytach w kancelarii notarialnej. Tak samo jest z innymi „znawcami” tematu, którzy powtarzają bez końca jak katarynka frazesy o podbijaniu stemplem i układaniu wszystkiego do wzoru. Usługi notarialne to nie handel jabłkami na bazarze, gdzie handlujący nie ponosi żadnej odpowiedzialności za swoje usługi i nie musi operować dogłębną wiedzą oraz doświadczeniem. Notariusze mają za zadanie równoważyć interesy klientów, odpowiadają za majątki ludzi swoimi majątkami bez ograniczenia, odprowadzają za nich wysokie podatki ręcząc też swoimi majątkami, przeciwdziałają praniu brudnych pieniędzy, także ponosząc za to surową odpowiedzialność. W kancelariach codziennie na życzenie klientów pisze się trudniejsze i bardzo trudne umowy. Ale skąd ty masz o tym wiedzieć, skoro przed oczyma tylko te pieczątki i wzory.
No dobra, a sędziowie i prokuratorzy? Dlaczego tak mało zarabiają? Bez przesady z tą ciężką odpowiedzialnością notariusza!!!!! Wszystko za nich komutery i sekretarki robią!!!!! Dokładnie tak jest!!!!!!
Bo sędziowie i prokuratorzy są na państwowym garnuszku, jak nauczyciele. A notariusze, tak jak np. hurtownicy alkoholi albo firmy farmaceutyczne są przedsiębiorcami.
Jeśli są przedsiębiorcami to niech ich usługami rządzi wolny rynek. Albo albo, jak mawiał generał Balbo.
Przedsiębiorcami, którym dochody gwarantuje państwo.
i immunitet:)
mój boże znam notariat od podszewki od wielu lat uwierzcie mi notariusze stoją jak górnicy
zresztą:


kiedyś były państwowe biura notarialne i też dobrze było tylko notariusze mało zarabiali
ale akty notarialne były dobrze sporządzane – o dziwo
referendarze za pińć tysiyncy a sędziowie a szyść tysiyncy dokonuja wpisów w księgach wieczystych i krs i dobrze też jest a notariusz za akt umowy sprzedazy mieszkania społdzielczego kasuje dwa tysiunce
no ludzie bez przesady!!!!!!!!!!!!!!
No tak, tyle tylko, że referendarze i sędziowie w wydziałach wieczystoksięgowych i rejestrowych jedynie przepisują z aktów notarialnych, to co wymyślił i napisał kto inny. A kto ? No właśnie notariusz.
no nie tylko…………
zresztą sprawa jest prosta:
będą klienci bedzie dobrze
nie będzie klientów bedzie źle
proste!
Za PBNów były ogromne kolejki do notariuszy, których było za mało. Komuś tutaj druga Białoruś się marzy.
Tak i przy okazji znajdują błędy, bo niezłe kwiatki notariusze w aktach potrafią sadzić.
tia a sędziowie w wydziałach karnych jedynie przepisują z aktów oskarżenia, to co wymyślił i napisał kto inny. A kto ? No właśnie prokurator.
Sugerujesz, że praca umysłowa referendarza z ksiąg wieczystych jest równoważna pracy umysłowej sędziego sądu karnego ?
Brawo. Z informacji, iż 3 ze 130 krakowskich rejentów odeszło z zawodu próbuje się wywieść wniosek o kryzysie w notariacie.
Tak i w państwowych biurach notarialnych klient płacił stałe 3% wartości, czyli kilkakrotnie więcej niż teraz, a terminy były takie, że się 4 miesiące czekało.
Może doczekamy państwowego notariatu, który znów będzie droższy a jakość obsługi będzie jak w państwowej służbie zdrowia. Wszystkim, którzy teraz doświadczają zbyt dużego komfortu w kancalariach serdecznie tego życzę.
zresztą sędziowie jeszcze wyroki wydają za marne 6 tysięcy.
bez przesady
erozja korporacji jest nie do zatrzymania
i to jest piękne!!!!!!!!!
za chwilę sie dowiemy że notariusze to sól polskiej ziemi
Zwietrzała sól.
Skoro waszym zdaniem notariuszom jest tak dobrze, zarabiają miliony za pieczętowanie wydruków przygotowanych przez sekretarki, wykonują najprostszy z zawodów prawniczych itd., to powiedzcie, dlaczego tych siedmiu notariuszy zrezygnowało ? Czyżby mieli za dużo pieniędzy ? A może to masochiści i wolą by im było gorzej ? A może samorząd namówił ich do rezygnacji z owych „złotych i marmurowych synekur”, by siać propagndę na stronie, jakże zawsze życzliwej rejentom, Rzeczpospolitej ?
Skoro jest tak źle, to dlaczego tylko siedmiu zrezygnowało? Czy to nie były przypadkiem przejścia na emeryturę, jak ktoś już wspomniał?
Za chwilę będą rezygnować kolejni. Jeszcze te masowe nabory od roku 2007 nie otworzyły masowo swoich kancelarii. Gdy to nastąpi codziennie będą się zamykać kancelarie. Notariuszy jest za dużo i są nierównomiernie rozmieszczeni.
Aj waj, biedni notariusze, nie zarabiają już wszyscy jak leci po minimum 50.000 miesięcznie, obniżyły się dochody do 20.000 i jak tu teraz przeżyć taką bidę ?? I do tego konkurencja, panie dzieju, ludzie już nie czekają w kolejkach tygodniami aż pan rejent wróci z obiadu do kancelarii. Straszne czasy idą
Pewnie częsciowo masz rację Kolego Stefan ale ja znam kilku notariuszy co 5000 zł miesięcznie nie potrafią wyciągnąć a ta piątka nie wystarcza na pokrycie kosztów prowadzenia kancelarii. Z 20.000 zł po opłaceniu wszystkich wydatów związanych z kancelarią notariuszowi zostanie jakieś 10.000 zł, dużo? Za taki nakład pracy i odpowiedzialność? Dla absolwentów malkontentów pewnie dużo się wydaje, mi też się kiedyś wydawało dużo, dziś mam inne zdanie
nie da się tego czytać, przeciętny notariusz posiada większą wiedzę niż przeciętny adwokat czy radca prawny… z prostej przyczyny, notariusz musi wiedzieć bo inaczej umoczy (jak wiadomo człowiek w stresie lepiej się uczy), a mecenasi mogą sobie sprawę przysłowiowo olać… nie jestem prawnikiem, ale regularnie korzystam z pomocy różnej maści prawników… i niejednokrotnie byłem po wrażeniem nowoczesnego notariatu – skomplikowane konstrukcje prawne, które teoretycy znają tylko z teorii, ogromne wartości transakcji – kwoty po kilkaset milionów złotych nie śnią się przeciętnemu kowalskiemu, w transakcji w której brałem udział (pełnomocnik) notariusz skasował maksymalną taksę 10tyś złotych – zgromadził dokumenty, napisał (wiedział jak), wyjaśnił, odczytał, podpisał i do tej pory za to odpowiada, natomiast 2 mecenasów którzy poza poleceniem notariusza zbytnio się nie napracowali , skasowali po 30 tyś złotych każdy. Ale żeby to zobaczyć trzeba zajmować się porządnym biznesem i trafić do dobrego fachowca. Ja osobiście jestem zadowolony ze swojego notariusza, wiem że nie opłaca mu się mnie ani nikogo innego oszukać bo zbyt wiele ryzykuje , taki układ mi się podoba i gwarantuje bezstronność. Ten zawód jest tak skonstruowany że nie jest nam potrzeby adwokat radca prawny itp… dla zwykłych i niezwykłych ludzi, ktoś kto zagwarantuje pewność obrotu. Nie wyobrażam sobie sytuacji jak w USA gdzie na spisanie umowy każdy ciągnie swojego adwokata, a konsekwencji umowa napisana jest po myśli tego kogo było stać na lepszego. Apeluje o trochę rozsądku i logicznego podejścia do sprawy. Polacy z natury są zawistni,
pewnie sam jesteś notariuszem i wciskasz ludziom takie bajki.
Jako adwokat napiszę, że post bolka jest w 100 słuszny. Czytelnikom faktu wydaje się, że wielomilionowe transakcje pisze się na wzorach i dodaje kilka zer. Podziwiam notariuszy, którzy mają ogromną wiedzę i potrafią ją stosować w praktyce. Oczywiście nie twierdzę, że każdy z nich potrafi napisać każdą umowę. Ale znam takich, co zarabiają grubo powyżej 100 tys. miesięcznie (zarabiają w ścisłym słowa znaczeniu), regularnie się dokształcają i do nich ustawiają się kolejki.
Wreszcie głos rozsądku i to obiektywny, nie pochodzący od prawnika, tylko zadowolonego z pracy notariusza klienta. I co ważne – docenił tę pracę.
Te skomplikowane konstrukcje są dla zmydlenia oczu, żeby uzasadnić wysokie stawki. W nazbyt skomplikowanych konstrukcjach łatwo się może zatracić istota rzeczy.
Sędzia w uzasadnieniach wyroków też rozstrzyga bardzo skomplikowane stany faktyczne i prawne a jego wyroki bezpośrednio kształtują sytuacje prawną ludzi i firm.
Notariusz to urzędowy pisatiel, skriba, protokolant (walne zgromadzenia spółek). Zarabiali tak dużo nie dlatego że są tacy dobrzy tylko dlatego że było ich bardzo mało i korzystali z imperium państwa, z przymusu dokonywania określonych czynności prawnych w formie aktu notarialnego.
I tyle.
Przypisywanie temu zawodowi mistycyzmu jest grubym nieporozumieniem.
Zobaczcie ilu ludzi jest na apilkacjach notarialnych!
To koniec bogactwa!
To wspaniała przecież wiadomość (jesli rzeczywiście tak jest, bo to, że zamknięto trzy kancelarie w Krakowie o niczym przecież nie świadczy). Jeżeli tak jednak jest to doskonale bo tak właśnie powinien działać rynek….o to chodziło w reformie zapoczątkowanej przez PIS i zamykanie kancelarii notarialnych jest jednym z naturalnych objawów działania rynku.
Jak jest im tak źle to mogą przechodzić do innych zawodów np. żaden notariusz chyba nie został jeszcze sędzią w RP. odwrotnie na razie też nie za wielu. kilku odeszło, ale nie wiadomo gdzie. w kraku jest dużo notariuszy, ale to miasto może jeszcze wielu przyjąć. bez obaw. notariusz ma wiedzę równą wiedzy sędziego rejonowego ale tylko przez 2 lata pracy, potem już rutyna go zjada. poza tym, jak w każdym zawodzie są lepsi i gorsi. ci lepsi mają oczywiście lepsze auta, domy itp. ale też dużo lepsze układy w branży. nie da się ukryć, że dobrze jest współpracować z developerką, pośrednikami itp. nie maścisz daleko nie zajedziesz – jak mówią rosjanie. i taka jest prawda. po repach widzę, ze jedni mogą i 23 tysiące wyciągać, inni bidusio po 3 tysie, ale jakoś pod mariackim nie zbierają na opłaty stałe w tej kancelarii. dlatego – ten artykuł – zamówiony przez izbę krakowską
Sugerujesz, że osoby zaufania publicznego w Krakowie dokonują nieopodatkowanych przysporzeń na rzecz deweloperów i pośredników ? Dziękuję za informację, to bardzo ciekawe. Zwrócę się niezwłocznie do Wywiadu Skarbowego o wszczęcie postępowania wyjaśniającego. W końcu notariuszy z numerem repertorium 23 tys pewnie nie ma zbyt wielu…
Jak rozumiem notariat dąży tu do udowodnienia że stawki notarialne są zbyt niskie. Dla nich wyjśce jest tylko jedno – podwyżka. Natomiast w normalnej firmie wyjściem byłaby w pierwszej kolejności obniżka kosztów. I nie mówię tu o obniżeniu pensji czy zwolnieniu personelu pomocniczego który tak naprawdę odwala cała robotę, panu notariuszowi pozostawiajac w zasadzie tylko odczytanie aktu i zażadanie odpowiedniej opłaty. Otóż wystarczy zrezygnować z Bizancjum w kancelariach która to okolicznośc jak może nie wszyscy wiedzą jest skutkiem narzucenia zasad przez samorząd i niekoniecznie wolą wszystkich notariuszy. Nie każdemu notariuszowi zależy by podejmować klientów w marmurach, ze specjalną toaletą itd itd. Klient też wzamian za niższą cenę chętnie zrezygnuje z tej zbędnej otoczki. Proste ??? Ae dzisiejsze zasady sa lepsze bo jak widać są w stanie coraz skuteczniej zniechęcać nowych niechcianych adeptów zawodu. „jeśli nie wykończymy ich zasadami przyjmownania - to chociaż załatwimy ich kosztami stałymi” - zdaje mówić sie notariat. Poddaję to pod uwagę dziennikarza.
Pozdrawiam.
Następny „specjalista od 7 boleści i notariatu”. Duby smalone Waść opowiadasz, takie, że to się w głowie nie mieści. A od kiedy to samorząd notarialny nakazuje notariuszom marmury w kancelariach wykładać lub inne Bizancjum odstawiać ?!! Wymóg posiadania ubikacji w każdym biurze przewidują przepisy BHP, i to w odniesieniu do każdego biura, nie tylko notarialnego…. Ale oczywiście fantazja zawistników nie zna granic. Pójdzie taki raz na 10 lat do kancelarii notarialnej, zostawi oszałamiającą sumę 7,38 zł za poświadczenie odpisu, poogląda z fotela obitego skajem parapet z tworzywa w marmurowy szlaczek i dalej opowiadać wnukom jak to „rejenty w Bizancjum żyjo”.
A prawda jest taka, że niektórym żółć i zawiść mózg zalewa kompletnie. Zawsze będą niezadowoleni: urządzisz kancelarię na poziomie - źle, bo Bizancjum. Urządzisz kancelarię skromnie – też źle, bo „take piniondze bierze, a nawet ło klienta ni zadba i łobrazów do pouglondania w poczekalni nie powiesi i kanapy skórzanej do posiedzenia nie da !!!”
Niech idą do sądów.Zobaczymy jak długo tam popracują.
Za przeproszeniem ale farmazony o notariacie piszecie (za nielicznymi wyjątkami). Czasy kiedy rejenci trzepali kokosy odeszły do lamusa, w chwili obecnej na 50 tys/miesięcznie mogą liczyć tylko największe kancelarie w największych miastach ( a co to jest przy analogicznych zarobkach adwokatów czy radców z największych Kancelarii). Śmieszy was informacja, że „aż” 7 kancelarii się zamknęło w skali kraju, no to informuję że jeszcze 2 lata temu było nie do pomyślenia żeby ktoś z własnej nie przymuszonej woli zamknął Kancelarię. Świadczy to o tym że Kancelarii już jest za dużo, a przecież największa fala asesorów i aplikantów dopiero nadchodzi.
Co by tu nie mówić o notariuszach (wiadomo w każdym zawodzie zdarzają się czarne owce), to trzeba przyznać, że jest to najsprawniej funkcjonujący zawód prawniczy w naszym kraju (2-3 dni na załatwienie sprawy) w którym nie opłaca się naciągać/oszukiwać klientów (między innymi dlatego że można uczciwie dobrze zarobić). Niestety przyszłość notariatu rysuje się w ciemnych barwach, pewno kwestia 10-20 lat i ten zawód zniknie co poczujemy wszyscy, gdy zwiększy się nagle ilość sądowych spraw dotyczących kwestii obecnie objętych przymusem notarialnym.
Dyżurna troska o dobro obywateli, bezpieczeństwo obrotu i losy zagrożonego notariatu.
Notariuszom jest źle, bo „za szeroko otworzono dostęp do zawodu”. Tzn. że było fajnie, jak było ich miało i mieli naturalnie dużo zleceń. Biedni notariusze – po 20 latach wdrażania wolnego rynku w Polsce, wciąż nie mają pojęcia jak to jest konkurować i nie potrafią się dostosować. W dodatku publicznie płaczą, jaka wielka krzywda się im dzieje, bo ludzie odchodzą. Żałosne. Obudźcie się – tak wygląda świat i życie – kto lepszy, zostaje, kto gorszy, zmienia zawód. Stare dziadki z notariatu nie rozumieją, że mogliby być zastąpieni dobrze napisanym programem komputerowym i Panią Jadzią wpisującą dane za 1/10 kosztów, które są obecnie.
Kiedy taki „konkurencyjny” notariusz sporządzi Twoim spadkodawcom – oczywiście dzięki „programowi komputerowemu – Pani Jadzi” i „konkurencyjnemu” wynagrodzenia od konkurenta do spadku – nieważny testament (o czym dowiesz się oczywiście po śmierci spadkodawcy, więc sprawa będzie nie do naprawienia), to inaczej będziesz śpiewał o „dziadkach z notariatu”.
Przez ostatnie 200 lat obrót nieruchomościami w Europie zachodniej opierał się na „dziadkach notarialnych”, którzy mieli dbać o jakość dokumentów urządowych, a nie konkurowanie między sobą, i nikt nie narzekał. Wręcz odwrotnie, w cywilizowanych krajach od wieków ceni się bezpieczeństwo i pewność obrotu gwarantowane przez notariat łaciński. I u nas przedwojenne akty notarialne pozwalają dzisiejszym następcom prawnym odzyskać fortuny przodków.
Ale zawiść jest ważniejsza od bezpieczeństwa obrotu, szczególnie dla tych, którzy w tym obrocie nie uczestniczą, a notariusza widzieli raz w życiu (w serialu dla gospodyń domowych).
zapewne… wniesienie cypryjskiego przedsiebiorstwa do spółki komandytowo akcyjnej, gdzie komplementariuszami są cztery zagraniczne spółki zoo, wktórych to spółkach wspólnikami są spółki zoo i komandytowe a komandytariuszami malezyjczyk i chińczyk…. o wartości 100 mln złotych, pani jadzia będzie bardzo kompetentna.
Tylko ptasiego mleka i notariusza im brak. Nie stać ich na wybitnych specjalistów. Nie wynajmą sobie prawników, którzy im zredagują umowę. Potrzebny im kancelista, co się zowie – polski rejent. A może oni po prostu nie potrafią się podpisać?
Notariusze zarabiali po 50.000 zł, a teraz zarabiają po 15.000 zł miesięcznie. Spadek dochodów znaczący, ale nie widzę powodu do obaw o upadek zawodu notariusza. Przecież nawet po tak znaczącej obniżce zarobków doświadczeni notariusze nie rzucą fachu. Bo i dokąd mają iść? Do sądu, po jeszcze niższe zarobki? A to właśnie doswiadczeni notariusze, te stare dziadki są siłą tego zawodu. Koszty mają przy tym niskie, kancelarie własne i pospłacane dzięki czasm prosperity. To co zarabiają obecnie, na ich utrzymanie najzupełniej wystarczy. Zarabiają przy tym dzięki masówce i znacznej ilości aktów notarialnych. Znacznie gorzej sytuacja wygląda natomiast nowych adeptów tego zawodu. Na początek trzeba wyłożyć paręset tysięcy na lokal (oszczędności, kredyt?), potem znaczne sumy na ruch interesu. A klientów będzie tyle co na lekarstwo. Już teraz wieść gminna niesie, że sądy często gęsto odmawiają wpisów aktów zawieranych u nowych notariuszy, bądź pisane przez nich umowy pękają w sądach.
skoro są źle napisane to nie ma się czemu dziwić….. ale fakt, złote lata notariatu bezpowrotnie minęły, no chyba że notariusze przejmą KRs i księgi – co zresztą byłoby wskazane bo to co się teraz dzieje z terminami wpisów woła o pomstę do nieba.
Notariat łaciński to instytucja, która zgodnie z nazwą pasuje do standardów Ameryki Łacińskiej. Obecny notariat polski nic nie ma wspólnego z tym, co było przed wojną i dawniej. To kominowe uwłaszczenie garstki peerelowskich urzędników. Notariat gwarantem bezpieczeństwa obrotu? Na jakich podstawach opiera się to stwierdzenie? Gwarantem zgodności z prawem jest sądownictwo. Zagwarantowanie przymusem dochodów uprzywilejowanej grupie „prywatnych przedsiębiorców” to bardzo śmiałe posunięcie względem obywateli. Dowiodło ono słabości naszej demokracji. Czy tego rodzaju rozwiązanie będzie w stanie obronić się w przyszłości?
oczywiście że obecny notariatt nie ma nic wspólnego z tym przedwojennym, kiedys notariuszami zostawało się za zasługi i w dowód uznania, dziś trzeba przejść przez drogę kształcenia zawodowego. stwierdzenia te opierają się na podstawowej znajomości róznych dziedzin prawa. Przymus notarialny istnieje od wieków i jest jednym z wyznaczników cywilizowanego państywa i nikt, a w szczególności sędziowie nie kwestionują tego. dyskusja na takie tematy kończy się gdy pada pytanie, jesli nie notariat w takim kształcie to co wzamian???
aha.. i jeszcze jedno, internetowi trole na ogół milkną po wizycie u notariusza w celu sprzedaży jakiejść nieruchomości, założenia spółki itp… wtedy ma się okazje popatrzeć przez pryzmat swoich zerowego pojęcia o tym co się dzieje
Trzeba bronić korytka. Przymus notarialny istnieje od wieków? To chyba, delikatnie mówiąc, nieścisłość. Wyznacznik cywilizowanego państwa? To już oczywista nieprawda. Sędziowie nie kwestionują? A co mają kwestionować? Orzekają na podstawie obowiązującego prawa. Bardzo istotne jest pytanie: jeśli nie notariat w takim kształcie, to co w zamian? Powinno padać jak najczęściej. Odpowiedź brzmi: notariat jest niepotrzebny. To instytucja pasożytnicza. Przymus notarialny ogranicza swobody obywatelskie i nie powinien istnieć. Strony mogą umawiać się w granicach prawa swobodnie. Redaktorem i negocjatorem umowy może być dowolny prawnik wybrany przez każdą ze stron, jeżeli strony uznają to za konieczne. Ludzie w stopniu wystarczającym dbają o własne interesy. Nie potrzebują przymusowego arbitra. Notariusz potrzebny jest chyba tylko analfabetom. Ale notariuszem we właściwym znaczeniu tego słowa może być każda osoba umiejąca pisać. Bo notariusz to nic innego jak skryba właśnie, po polsku: pisarz.
kompletnie nie znasz realiów , 90% obywateli nie potrafi wyrazić swoich myśli w ojczystym języku, a co dopiero złożyć ważne oświadczenie woli w formie przewidzianej przez prawo. Co w takim razie z setkami ograniczeń w obrocie nieruchomościami, pierwokupami, odkupami, kto tłumaczyłby ludziom co tak naprawdę znaczą oświadczenia przez nich złożone i jakie skutki ze sobą niosą. Większość umów byłaby od początku nieważna a pozostałe lądowałyby w sądzie. Przeczytaj Prawo o Notariacie, bo jak na razie widać że nie masz pojęcia czym tak naprawdę zajmuje się notariusz, tym samym taka rozmowa nie ma sensu.
Ma Pan bardzo niskie mniemanie o swoich współobywatelach. Czy nie jest to przypadkiem wywyższanie się? Pański sposób formułowania myśli również pozostawia wiele do życzenia. Obywatel nie potrafiący wyrazić swoich myśli również powinien mieć swobodę składania oświadczeń woli. Konsekwencje tych oświadczeń to jego sprawa. Każdy powinien mieć prawo składania wszelkich oświadczeń samodzielnie lub przy pomocy dowolnie wybranej osoby, np. prawnika czy też specjalisty w określonej dziedzinie lub osoby zaufanej. Kwestia ważności umów to problem stron, które je zawierają. Ius civile vigilantibus scriptum est. Od rozstrzygania kwestii spornych jest sąd. Ustawa Prawo o notariacie nie ma tu nic do rzeczy. Mogłoby jej nie być. Podobnie, jak samego notariatu.
to nie jest mniemanie tylko kwestia praktyki;) i sytuacji z którymi spotykam sie na codzień. Idąc takim tokiem rozumowania można dojść do wniosku „po co sądy”?? Każdy ma swobode składania oświadczeń woli, ale nie każdy wie co ze sobą niosą… prawnicy nie potrafia się odnaleźć w gąszczu przepisów a co dopiero nie prawnicy. Kupuje pan działke budowlaną, buduje wymarzony dom… a po 3 latach okazuje się że tak naprawde nie jest pan właścicielem nieruchomości i czeka pana długi proces o zwrot nakładów – do tego właśnie doprowałdziłaby taka wolna amerykanka jaką pan proponuje. ale jak pisałem, pan tak naprawde nie wie czym się zajmują notariusze…. więc dyskusja nie ma sensu.
Ale czy w ogóle istnieje społeczne i gospodarcze zapotrzebowanie na to, czym się notariusze zajmują? Pan jest notariuszem? Tylko wtedy Pańskie poglądy byłyby w jakikolwiek sposób uzasadnione. Uzasadnione korzyścią własną oczywiście.
nie jestem notariuszem. Takie poglądy są zupełnie zrozumiałe dla osób które regularnie korzystają z usług notariuszy i wiedzą jakie to korzyści za sobą niesie. Nie istnieje ani społeczne ani gospodarcze zapotrzebowanie, takie zapotrzebowanie wysąpiłoby po kilu miesiącach od zlikwidowania notariatu. Jest to najsprawniej działająca instytucja na rynku prawniczym podparta interesem państowym i tak pozostanie.
Pozostanie na wieki, należałoby dodać. Dopóki nie okaże się inaczej. Natomiast co do wyżej wymienionych poglądów, to charakteryzują one raczej osoby wąsko patrzące na rzeczywistość, stroniące od pogłębionej refleksji i nieświadome, że obserwowana w danym momencie forma rzeczywistości społecznej, gospodarczej i politycznej nie jest jedyną możliwą i niekoniecznie tą najbardziej korzystną.
a co za różnica, że ktoś zarabia więcej – to tylko pieniądze
no tak.. co by tu sobie kupić… myśli sobie notar po 6h pracy.. hmm.. może w tym roku jakieś ferrari..
no cóż trzeba pasa zacisąć i zrezygnować z planów na buggatti veyron 1001 KM..
a propos.. adwokatów i radców jest około 30.000 i jakoś dają radę.. a was całe 2.000.
Kpina..
nie można zapomnieć, żę składka notariusza to 4% taksy, nie mniej niż 350 zł.. także koło 10000 się wyciąga w tej biedzie.. o ile dane są w ogóle prawdziwe..
Tym siedmiu to mogę kupić za własne środki kupić tobołek na drogę i tenisówki z Biedronki ,żeby nie nałapali odcisków chodzac za pracą. Oczywiście nie jestem prawnikiem niemniej jako dobry człowiek mogę podać parę adresów jadłodajni Brata Alberta,żeby nie musieli grzebać w śmietnikach za suchym chlebem uchybiając godności zawodu notariusza.