Egzaminy zawodowe wypadły całkiem dobrze. Kandydaci do adwokatury lepsi od radcowskich. Z aplikacją łatwiej było zdać niż bez niej
„Rz” uzyskała w Ministerstwie Sprawiedliwości informacje o rezultatach czerwcowych państwowych egzaminów adwokackiego i radcowskiego. Z niepełnych, ale reprezentatywnych danych z większości komisji wynika, że poszły nieźle. Był to dopiero drugi rok, kiedy organizuje je MS, ale można być pewnym, że bezpowrotnie minęły czasy, gdy pod egidą korporacji zdawali je wszyscy.
– Zdaniem członków komisji egzaminy wypadły dobrze, a zadania były średnio trudne – mówi Iwona Kujawa, dyrektor Departamentu Nadzoru nad Aplikacjami w MS.
Przymierzać adwokackie togi może już dziś ok. 560 osób, ale gdy sprawdzanie prac egzaminacyjnych zakończą wszystkie komisje, może przybyć nawet 1200 nowych adwokatów. Sprawdzian pozytywnie zakończyło bowiem 86 proc. zdających, przy czym zdecydowanie lepiej poszło aplikantom niż prawnikom bez aplikacji adwokackiej, spośród których zdała zaledwie ponad połowa. Okazuje się, że szkolenie samorządowe daje wciąż większe szanse na zdobycie uprawnień zawodowych niż samodzielna praktyka prawnicza.
Nieco słabiej niż adwokacki poszedł egzamin radcowski. Pytanie, co o tym przesądziło: czy różnice w jakości szkolenia, poziomie aplikantów, trudności zadań czy surowości egzaminatorów, pozostaje otwarte.
– Pierwsze wyniki wskazują, że aplikanci radcowscy poradzili sobie bardzo dobrze – ocenia Maciej Bobrowicz, prezes Krajowej Rady Radców Prawnych, choć zastrzega, że z ostatecznymi wnioskami trzeba poczekać do podania wszystkich rezultatów.
Dziś wiadomo, że uprawnienia zdobyło 1,1 tys. osób, ale prognoza oparta na wyniku procentowym (71 proc.) wskazuje, że po zakończeniu prac przez wszystkie komisje egzaminacyjne ta liczba może się podwoić. Sprawdzian dla radców zdecydowanie słabiej przeszli kandydaci bez aplikacji; zaliczyło go nieco ponad 40 proc.
Ireneusz Walencik








Panie Redaktorze,
Celem uczynienia artykulu bardziej rzetelnym wypadaloby napisac o dysproporcjach w ocenianiu egzaminu radcowskiego w roznych komisjach.
Przykladowo Torun 91%, Lublin (jedna komisja) 94% a w Warszawie poki co ok. 50%.
„Pierwsze wyniki wskazują, że aplikanci radcowscy poradzili sobie bardzo dobrze – ocenia Maciej Bobrowicz, prezes Krajowej Rady Radców Prawnych, choć zastrzega, że z ostatecznymi wnioskami trzeba poczekać do podania wszystkich rezultatów.”
Powiedz to Pan Panie Bobrowicz zdającym w Warszawie egzamin radcowski, gdzie zdawalność póki co wynosi ok. 50%, w Gdańsku 36% czy Zielonej Górze 47%.
Jedna uwaga – zdawałam egzamin korporacyjny i był to jeden z najtrudniejszych egzaminów w moim życiu (szczególnie część ustna). Poza normalnym stresem egzaminacyjnym – towarzyszył nam stres związany z tym, żeby zdać jak najlepiej i nie „wygłupić się”. A zdawalność była bardzo duża, bo myśmy zdawali egzaminy do szkoły średniej ( do Liceum Ogólnokształcącego naprawdę nie dostawali się wszyscy), potem maturę, potem był egzamin na studia, potem (w moim przypadku) egzamin na aplikacje sadową, potem egzamin sędziowski, potem egzamin na aplikacje adwokacką. Wszystko to były trudne egzaminy, wymagające czasami wielomiesięcznych przygotowań. Nic dziwnego zatem, iż po takim sicie – egzaminy zdawali wszyscy. Nie było przypadkowych naborów, nie było testów, oceniana była również forma wypowiedzi i odporność na stres.
Tak sito było duze tylko czemu czesto egzamin wstepny na aplikacje radcowska lub adwokacka (nawet sedziowska) zdawali również Ci co na studiach ledwo zaliczali jakiekowliek egzaminy i pernamentnie byli na tzw. warunku. Nagle egzamin wstepny i oto GENIUSZE polskiego prawa!
Teraz mamy komisje egzaminacyjne – moze i w W-wie byla bardziej surowa,a moze IZBA W-wska nie daje sobie rady ze szkoleniem??? NiechIzby pamietaja ze nie tylko o kasowanie gotowki chodzi a o rzetelne przedstawianie problemow.
Zgadzam się, że problem zaczyna się już na etapie egzaminu wstępnego. MS nie będzie robiło trudnych egzaminów bo przecież osoby podchodzące do egz to potencjalni wyborcy. Mnóstwo osób na szkoleniach, wykładowcy brani w zasadzie z łapanki (szczególnie w Wwa) i robi się problem…
Nawet nie wie że zdawała egzamin samorządowy a nie korporacyjny. Nie ma korporacji prawniczych a samorządy. W Polsce im ktoś coś głupszego palnie tym szybciej się to przyjmuje do codziennego stosowania.
I tak plecie wielu adwokatów czy radców prawnych.
do wjw : oczywiście, ze wie – ale czy ktoś poza członkami samorządu to zrozumie??????????
Proszę jednak o wzajemny szacunek, nawet w takich komentarzach
Pogodzę was – to był egzamin cechowy – w stylu średniowiecznym.
Obiektywizm egzaminu ustnego jest równy zeru. Przed Lex Gosiewski pytania w stylu jaka rzeka płynie przez jakieś tam miasto, czy jaki pomnik stoi w jakiejś stolicy były pytaniami powszechnymi. Gdyby się ktoś przypadkiem przez kilka miesięcy uczył prawa.
Państwo powinno sprowadzić korporację na właściwe miejsce – czyli do prywatnej organizacji zrzeszającej dobrowolnych członków. Anie radca prawny ani adwokat nie są zawodami zaufania publicznego i powinny być traktowane jak inne zawody świadczące usługi na rzecz klientów.
Brak reakcji na łamanie zapisów konstytucji jest przykładem na to jak przegniłe są podstawy naszego państwa. Tzw. „elity” nie respektują nawet praw, które sami spisali. Przecież konstytucja RP jest aktem prawnym korzystniejszym dla władzy niż dla obywateli, a i to nie jest przez tą władzę przestrzegana.
Najpierw mianuje się zupełnie egzotyczne zawody (jak np. radca prawny) zawodami zaufania publicznego, potem olewa się zasadę społecznej gospodarki rynkowej, ogranicza się ludziom dostęp do wymiaru sprawiedliwości, różnicuje ludzi pod względem dostępu do ochrony prawnej ze względu na kryterium zamożności… itd.
Mam propozycję – jak wam tak przeszkadza ta konstytucja to ją uchylcie. Nikt nie będzie płakał to tak kiepskiej ustawie, w dodatku nieprzestrzeganej.
moim zdaniem adwokatura została całkowicie ubezwłasnowolniona w zakresie szkolenia aplikantów – aplikantów jest za dużo, aby ich dobrze przeszkolić a każda próba zaostrzenia kryteriów sprawdzania wiedzy spotka się z zarzutem eliminowania konkurencji – tak więc jest to klasyczny szach-mat i każdy ruch w tej sytuacji prowadzi do klęski – jedynym wyjściem jest całkowite wyłączenie się ze szkolenia aplikantów
Tak, i przez to ubezwłasnowolnienie co niektóre oirp-y zaczęły porządne merytoryczne szkolenie dla swoich aplikantów z tematyki egzaminacyjnej na 3 m-ce przed egzaminem zawodowym ,a nie na 3,5 lata wcześniej. Jasne. Biedna adwokatura, biedny samorząd. Ale przynajmniej co nieco zarobili na aplikantach, nieprawdaż ?
Jeśli dziekan jednej z izb w której co trzecia osoba nie zdała,( a wśród nich aplikanci pracujący od lat w kancelariach, prowadzący z powodzeniem własne sprawy, wygrywający tysiące złotych dla klientów)mówi wprost, że stałby się cud gdyby wszyscy zdali( a w poprzednich latach jakoś działy się takie cuda) i że nie mógł przepuścić więcej osób to o jakim egzaminie i świetnych wynikach my tu mówimy, zwłaszcza, że wiele komisji poczeka do sierpnia a jedna do września. Co to za kłamliwa propaganda. Wzięto od nas pieniądze za szkolenie, z którego nic nie wynikło, odsiano kilkadziesiąt procent zdających tylko dlatego żeby nie wpuścić nas na rynek a teraz publicznie twierdzi się jak to wszystkim świetnie poszło i jak sprawiedliwie oceniano rezultaty tego ŚREDNIO TRUDNEGO EGZAMINU PAŃSTWOWEGO! Szanowny Pan Bobrowicz doskonale wie, że większość izb ma wyniki dużo gorsze od ubiegłorocznych, na poziomie zdawalności 40-50% No chyba, że KRRP przyjęła za główny cel egzaminu odsianie konkurencji to wtedy rzeczywiście można ten rezultat uznać za świetny. Do tej pory sądziłam, ze Rzepa to ostatnie źródło dziennikarskiej uczciwości ale teraz chyba przestanę czytać. Żeby nie było, moja porażka wynikła ze swobodnej interpretacji kazusu z prawa administracyjnego i mam duże szanse w odwołaniu ale nawet wtedy nie zmienię zdania co do oceny tegorocznego egzaminu.
Przykro że tak się dzieje. Jestem ciekaw co by się działo gdyby w jednym roku nikt nie złożył podania o przystapienie do egzaminu wstepnego na aplikacje samorzadowe, taki rok bez naboru. Finansowy krach samorządów prawniczych? W polsce mamy rozdwojenie pod tym względem jażni ponieważ z jedenj strony opowiadamy sie za wolnym rynkiem swobodą działalności a z drugiej strony tolerowane sa zapisy o ograniczaniu swobody gospodarczej podając że : adwokat i radca to zawód zaufania publicznego, że społeczeństwo musi mieć fachową pomoc prawną, że ci prawnicy bez aplikacji to niedouczne i nieprofesjonalne elementy ( może jeszcze reakcji antyprawniczej?) . I tak w kółko a wystarczy otworzyć rynek a samorzady prawnicze sprowadzić do roli stowarzyszenia bez ustawowego zapewnienia klientów. Tak na marginesie – i profeslonalni pełnomocnicy przegrywają sprawy a więc jest to normalne i nie robi się z tego tragedii.
Istnienie korporacji to PARODIA JEST.
Moja dziewczyna pracuje w PIP, jako prawnik od udzielania porad. Kiedyś miałem problem z pracodawcą i chciałem ją poprosic, aby pomogła mi wystąpić w sądzie. Jak się dowiedziałem, że nie może ona wystąpić w sądzie. Ma wieloletnią praktykę i jej nie wolno.
Wolno natomiast mojemu bratu, po zawodówce, moim rodzicom – rolnikom, mojemu koledze z pracy np. dozorcy z bramy zakłądu w którym pracowałem. PARANOJA
Może ktoś by się tym zajął, czemu nie mogę skorzystać z pomocy prawnej takiej osoby jaką sobie wybiorę.
idź do kowala bo umie zęby wyrywać i gitara. a udzielanie porad w pipie ma się tak do znajomości prawa szczególnie proceduralnego jak nieprzymierzając gagarin.
z drugiej strony masz rację co do brata, rodziców i kolegi z pracy. więc wyjścia są dwa, ożeń się chłopie lub wynajmij kogoś kto prawo zna i nie udziela porad a doświadczył swej wiedzy na sali sądowej.
To czemu więc ty masz prawo udzielać porad z prawa materialnego?
Rozwiązanie jest prostsze, nikogo nie zmuszać do korzystania z twoich usług. Moje pieniądze nie twoja sprawa.
a broni ci ktoś płacić swojej kobiecie za porady prawne? czy gdyby była salową w szpitalu powiatowym to byś się domagał uprawnień dla niej żeby mogła ci operację zrobić? toż przecież w szpitalu pracuje.
Pytanie jest czemu ty możesz udzielac porad, skoro nie masz do tego ani doświadczenia ani kompetencji. Myślisz, że pare godzinek zajęć na aplikacji zrobiło z ciebie eksperta?
No i na koniec trochę logiki czowieku. Musisz być strasznie zalękniony, skoro boisz się, że w sądzie dokopie ci prawnik bez żadnej aplikacji.
A jeśli tak się martwisz o klientów, no to występuj za darmo, skoroś taki troskliwy.
Znowu z jakiegoś mecenasa wyłazi kompleks lekarza
)))
)))
Może zacznę od tego, że lekarz ryzykuje zdrowiem i życiem pacjenta czyli wartościami stawianymi przez każdego normalnego wyżej niż pieniądze. Pełnomocnik sądowy nie zagraża życiu klienta tylko jego pieniądzom.
Dodatkow w przeciwieństwie do sali operacyjnej, na sali sądowej jest jeszcze (HALO!!!!!) SĘDZIA – który podobno nie jest marionetką adwokata (a może się mylę?). Od nieudanego leczenia nie ma instytucji apelacji ani kasowania wyroków. Uszkodzonego pacjenta nie uzdrowi sie skarga do ETPS_u. DROBNE RÓŻNICE – KTO W KORPORACJI BY JE ZAUWAŻYŁ
Lekarz po studiach i obecnie króciutkim stażu może leczyć. Chirurg to specjalizacja lekarza jak dziesiątki innych. Żeby zostać chirurgiem lekarz uczy się chirurgii (to będzie prawdziwy szok dla korporantów prawniczych), a nie okulistyki, psychiatrii, dermatologii czy seksuologii.
Gdyby salowa chciała robić operację, a chirurg wył w niebogłosy, że państwo powinno jej tego zabronić, bo nie należy do związku chirurgów, to by znaczyło, że chirurg jest idiotą albo jest tak cienki, że salowa może go wygryźć z posady.
Do belzebub
A to twoj zęby czy moje? Państwo mi nie zabrania wyrywać zęby u kowala, dekarza czy murarza.
Więc skoro nie zabrani mi sie leczyć u kowala, to czemu zabrania mi swobodnego wyboru pełnomocnika procesowego? Czyżby zdrowie państwo ceniło niżej niż pieniądze.
Jedyna różnica, że nie refunduje takiego leczenia, ale go nie zabrania.
Nikt nie żąda zwrotu kosztów występowania pełnomocnika, ale niech będzie można swobodnie sobie wybrać. Dlaczego mam być skazany na jakiegoś CIENIASA, KTÓRY SIĘ BOI MAGISTRÓW PRAWA.
widzę że doskonale wiesz o czym piszesz. i wiesz że ten cienias czyli adwokat jest również magistrem prawa tylko trochę lepiej wykształconym i bogatym w doświadczenie.
a tak poza tym państwo zabrania kowalowi wyrywać zęby za pieniądze nawet takim rozumnym, światłym i wykształconym obywatelom jak ty.
warto znać choć płytko temat w którym się gardłuje na forum, bo inaczej wychodzi że jednak magister musi się dokształcić.
To może podasz podstawę prawną, która zabrania mi poprosić kowala o wyrwanie mi zęba w ramach jego usług kowalskich, jemu na wykonanie tego zadania, a mi na to, żeby mu zapłacić.
)))))
Zielarzom tez pańśtwo zabrania tej działalności, bo nie dalej niż w promieniu 5 km od mojego miejsca zamieszkania działa z 5 zielarzy świadcząycch usługi. Jak mi podasz podstawę, to polecę z wywieszonym językiem złozyć zawiadomienie do NFZ-tu
tylko drobna uwaga – jak kowal źle wyrwie Panu/Pani zęby za Pana pieniądze wg Pana/ Pani wyboru – to potem za nasze będzie musiał robic operacje szczękową. Jak w sprawie karnej nie – adwokat źle obroni – to potem Państwo za nasze pieniądze będzie musiało zapłacić za brak profesjonalnej pomocy prawnej i brak zagwarantowania prawa do obrony (Strasburg).
Jak ktos chce isc do kowala na ekstrakcje zeba to powinien miec taka mozliwosc. Jego zab, jego sprawa-na pewno nie moja, ani nie Twoja drogi belzebubie. Tak samo jest z poradami prawnymi, to usluga jak kazda inna. Zreszta nieporozumienia w tej kwestii, pomijajac motywacje polegajaca na obronie interesow korporacji, wynikaja z wyznawania odmiennych systemow wartosci. Albo wyznaje sie zasade autonomii jednostki i nieingerencji otoczenia, albo twierdzi sie, ze otoczenie moze ingerowac w sfere osobistych spraw danego czlowieka pomimo jego sprzeciwu. Innymi slowy albo indywidualizm albo kolektywizm. Dla kazdego przyzwoitego czlowieka wybor jest oczywisty, szkoda ze dla ciebie nie jest.
No to nas ubawiłeś… Takim właśnie jesteś specjalistą, że nie potrafisz czytać przepisów proceduralnych (art. 465 kpc). Może „dziewczyna” bardziej się postara, aby Cię zadowolić i zostanie Państwowym Inspektorem Pracy? A może znudzi Ci się konkubinat i w końcu poprosisz ją o rękę? Wówczas może chodzić z Tobą jako pełnomocnik nawet do WC.
rok wyborczy rokiem cudów. inna sprawa, że jest to rok po dobrej selekcji na wstępnym więc i wyniki na końcowym nie powinny być złe bdw.
co za bzdury w tym artykule, jaki optymistyczny ton….a w warszawie wyniki slabe…
Skoro w Wawie wyniki ogłosiły 4 komisje z 18, to czy nie za wcześnie na statystyki ????
Czy starsi adwokaci/radcy kupili już sobie taksówki? Czeka ich chyba zmiana zawodu….
pewnikiem. młodych nawet na fiata palio nie stać.
Pan Redaktor trochę bzdur nawypisywał. Skutek jednak został osiągnięty. Fama, że egzamin poszedł dobrze poszła w kraj.
A ILE TO DLA REDAKTORA ‘WIELU’ ?
))
)))))))))))
1000 na 40 000 000 to według redaktor. Wychodzi na to, że przybył 1 radca na czterdzieści tysięcy ludzi – no to po prostu będziemy mieli przesyt na rynku
do ding i raul krótka odpowiedź. gdzie napisałem że się czegoś boje? szczególnie takich tuzów prawa jak wy? co mi dokopią w sądzie? pewnie w sprawie karnej. uchuchu, boję się że strach.
a sprowadzanie sprawy sądowej do roli sądu który będzie czuwał nad wami, po to żeby jasnie oświecony magister nie popełnił błędu na szkodę klienta oznacza tylko całkowitą ignorancję tematu u osoby która tego typu brednie wypisuje.
i ta skarga do ETS-u, wy nawet nie zdajecie sobie sprawy ile kosztuje cała droga sądowa w polsce tylko same opłaty. a do ets-u idziecie. czyli klient przylazł, sprawa dęta ale to do emerytury będziem go doić obiecując „Panie ale w sztrasbiurgu to my wygramy”? sprawiedliwość. dokopiemy głupiemy sprzedajnemu polskiemu sądowi co się wysługuje adwokatom. czysta parodia.
nie macie zielonego pojęcia o sali sądowej, wiedzę czerpiecie z serialu w tvn i jesteście najmądrzejsi. a wszystkich tych którzy protestują przeciwko głupocie nazywacie korporatami, nieudacznikami, cieniasami i wodą na młyn odwetowców co boi się konkurencji.
bez odbioru
@belzebub
rozmowa z tymi goścmi nie ma sensu – oni są jak pod wpływem narkotyków - posługują się demagogią – obrażają rozmówców – są prostaccy – ich cechą rozpoznawczą jest to, iż wszyscy są niby fanatykami wolnego rynku – myślę, że jak już oni osiagną to co chcą to stworzą taki system, że mysz się nie przesliźnie do ich korporacji – oni nawet nie czytają do końca twoich wypowiedzi – oni nie strarają się tego zrozumieć – ignorancja do kwadratu – bezczelność – prostactwo – ograniczone horyzonty umysłowe – uważam jednak, że powinni wejść do sądów, ale po to, aby się skompromitować
Piszesz: „oni są jak pod wpływem narkotyków”, „są prostaccy”, „ignorancja do kwadratu – bezczelność – prostactwo – ograniczone horyzonty umysłowe” itd…
))).
Twój post to natomiast kwintesencja korporacyjnej kultury i wysublimowania
Dalszy komentarz właściwie zbędny.
a skąd wiedza że kolega nalezy do jakiejkolwiek korporacji? gdzie on to napisał?
Do belzebub
)))
)
Napisałeś „boje się ze strachu” – a to można bać się z jakiegoś innego powodu?
Z takim logicznym myśleniem powinieneś jednak się zacząć „bać ze strachu”
a ja myślę że masz kolego kłopot z czytaniem, a tu już powrót do 1 klasy szkoły podstawowej konieczny.
ja napisałem „boję się że strach” a nie jak ty sugerujesz „boję się ze strachu”, wystarczy średniouważnie czytać co inni piszą.
kłopoty z czytaniem to nie jedyny problem magistróf.
Może i racja, że egzaminy zgodnie z ogłoszonymi danymi wypadły lepiej niż w roku ubiegłym. Statystyki mówią same za siebie. Jednakże sugerują rozwinięcie tematu w zakresie przyczyn tak diametralnych różnic w poszczególnych komisjach, których bynajmniej nie można tłumaczyć różnicą w poziomie aplikantów.
Co do dziewczyny szanownego przedmówcy, nie wątpię, iż zna się na prawie tylko proszę nie zapominać, iż na przykład adwokat może występować zarówno w sprawie cywilnej, karnej jak i rodzinnej a śmiem wątpić aby pracownik PIP mógł kompetentnie reprezentować forumowicza np. w sprawie działu spadku czy wypadku drogowego.
W istocie konskwencje błędu w sztuce adwokata czy radcy nie muszą być tak poważne jak błędu lekarza. Jednakże uważam, iż jeżeli w istotnej życiowej sprawie, korzystam z pomocy prawnika – dewelopera który mnie oszukał, wziął ode mnie pieniądze na które zaciągnęłam kredyt i następnie zarządał dopłaty za mieszkanie na która pozwolić sobie nie mogę – oczekuję, iż jeżeli przestąpie próg kancelari adwokackiej lub radcowskiej uzyskam poradę osoby której wiedzę zweryfikowano trudnym egzaminem a nie że osoba taka będzie się dopiero uczyła na mojej sprawie bo wiedze ma tylko teoretyczną wyniesioną ze studiów. I jeżli ktoś mi powie ze to tylko pieniądze to znaczy, iż nie ma pojęcia o czym pisze.
Do smoczyca
Ale adwokat nie zna się na prawie pracy nawet w ułamkowej części tak jak zapewne zna się dziewczyna tego gościa. A jednak ktoś pozwala mu udzielać porad w takich sprawach. Pozwala mu też występować w takich sprawach, choć dla klienta istotne jest aby prawnik, który go reprezentuje doskonale znał materialną stronę problemu a nie proceduralną. Proceduralna ma w sobie prostotę cepa. Jest tak prosta, że klienci sami występują z powodzeniem we własnych sprawach.
Mój znajomy z kolei zajmuje się urzędzie sprawami budowlanymi, jest prawnikiem. Świetnie się zna na prawie administracyjnym – bo w nim pracuje. No i nie mogę go zaangażować w sprawę sądową, którą mam z pewną dużą firmą o zawłaszczenie gruntu. Jeżeli będę chciał mieć prawnika, to będę musiał wynająć jednego z kilku adwokatów w mieście, ktorzy nawet nie mają pojęcia o tych sprawach, bo się nimi nie zajmują.
Ja Ci powiem, że to tolko pieniądze. To moja sprawa czy wygram czy nie. W dziesiątkach spraw o tym decyduję. Na przykład czy kupię akcje jakiejś firmy i zyskam czy też stracę. Moje ryzyko.
Natomiast prawdpodobieństwo przegrania sprawy, którą by prowadził mój kolega – wieloletni praktyk w tych sprawach jest nieskończenie mniejsze niż w przypadku adwokata, który z taką sprawą być może zetknie się po raz pierwszy w swojej karierze. Ile taki adwokat będzie mógł poświęcić na tą sprawe czasu, tak aby cena jego usługi mieściła sie w normalnych granicach? Mój kolega zajmuje się takimi sprawami od 5 lat (wczesniej też zajmował się podobnymi), więc jego doświadczenie jest bez porównania większe niż w przypadku adwokata, który zajmie się sprawą przez kilka godzin.
„(…) choć dla klienta istotne jest aby prawnik, który go reprezentuje doskonale znał materialną stronę problemu a nie proceduralną. Proceduralna ma w sobie prostotę cepa. Jest tak prosta, że klienci sami występują z powodzeniem we własnych sprawach.”
PROSZĘ NIE OPOWIADAĆ LUDZIOM BAJEK!
Owszem, zdarza się sprawa tak prosta, a czasem nawet i taka trudniejsza, gdzie ktoś, kiedyś, sam występował przed sądem i było wszystko OK.
Ale częściej jest jednak przeciwnie.
Gdy prosta sprawa o stwierdzenie nabycia spadku mojej mamy akurat w trakcie zeznań na sali sądowej zaczęła się komplikować, właśnie ten sędzia, o którym ktoś wyżej pisał, że „jeszcze jest na sali sędzia” tak „poprowadził” sprawę, że musiał to odkręcać adwokat. Okazało się, że gdy sędzia dyktował protokół, włożył w usta słowa, które wcale nie były korzystne, a być może nawet nie padły, ale oczywiście jaki laik by się na tym znał. Na szczęście, adwokat pojawił się jeszcze w pierwszej instancji, bo później to już by było po spadku.
Inny przykład: podział majątku, znajomy na sali zawiera ugodę z byłą żoną (albo wydaje mu się, że zawiera, bo potem w protokole okazuje się, że nie ma ani wzmianki). Godzi się na niższą spłatę w przekonaniu o rzekomo ważnie zawartej ugodzie. Efekt: dostaje o połowę mniej pieniędzy w zamian za nieistniejącą ugodę. Idzie do adwokata, który mu tłumaczy, że z akt sprawy wynika, że dobrowolnie zgodził się na niższą spłatę, a ugody żadnej nie było.
Tak więc, jeśli ktoś idzie do mechanika i nie zna się na samochodach, to może trafi dobrze, a może go durniem zrobią. Niestety, tak samo jest w sądzie.
Do Ewelina
No właśnie. Jak ktoś się zna na spadkach to niech się zajmuje spadkami. Ale dlaczego adwokat, który się nie zna na przykład na prawie budowlanym, może reprezentować klienta w takiej sprawie. Przecież on nie daje rękojmi rzetelnego poprowadzenia sprawy, bo w ciągu paru godzin nie pozna prawa budowlanego w stopniu wystarczającym.
Dlatego powinno się zostawić wybór klientom. Zdecydowana większość ludzi jest normalna – doskonale wie kto będzie najlepszym pełnomocnikiem w danej sprawie. Oczywiście ktoś może być oszustem, ale od tego ryzyka w żaden sposób nie chroni przynależność do korporacji – na co mamy wiele dowodów dostępnych choćby w achwiach TV albo prasie.
@ Smoczyca
W sprawie działu spadku wiadome, że specjalista od prawa pracy nie będzie miał wprawy. Ale pytanie brzmi – czemu nie może reprezentować klienta w sprawie prawa pracy???? Ktoś od wielu lat zajmuje się jakąś problematyką i traktowany jest jakby niczego nie potrafił, a aplikant, który, o ile w ogóle, miał kilka godzin teoretycznych zajęć i być może zero praktyki z jakiejś dziedziny – traktowany jest jako pełnoprawny ekspert.
Jeżel nie może w jego sprawie z zakresu prawa pracy występować jego dziewczyna, która ma zapewne duże doświadczenie, to dlaczego może występować w nich adwokat (lub radca) z doświadczeniem zerowym.
Ponadto – przecież są książki. Kto potrzebuje to doczyta. Adwokaci też nie czerpią swojej wiedzy z objawień tylko z książek i orzecznictwa. Każdy kto umie czytać na poziomie szkoły średniej może zostać prawnikiem. To tylko kwestia doczytania odpowiedniej ilości materiału.
Do mnie trafiłą firma ( właśnie sprawa z prawa pracy) którą kancelaria adwokacka wprowadziła w błąd i naraziła na przegranie sprawy o rozwiązanie stosunku pracy z naruszeniem przepisów . Ja prawem pracy i ubezpieczeń społecznych zajmuję się od 1988 roku i wielokrotnie wystepowałem w sądzie. Od 8 lat zajmuję się jeszcze ogólnie rzecz ujmując prawem gospodarczym. Uważam że mam w tym zakresie przyzwoite pojęcie i aby pozostać ” na topie” to należy się dokształacać ( kursy szkolenia ale przede wszystkim własna praca). Otawrcie rynku usług prawniczych w moim przekonaniu doprowadzi do autentycznej konkurencji – nie ograniczonej ustawą a także do wyspecjalizowania się poszczególnych prawników czy kancelarii i swobodnego wyboru pełnomocnika.
Pan Redaktor to chyba został tubą propagandową ekpiy rządzącej (5 kolumna w Rzepie??
)) ). Z resztą nie pierwszy już raz (w zeszłym roku podobne bzdety Pan wypisywał). Niestety prawda jest taka, że egzamin nie poszedł tak świetnie (w Gdańsku zdało go chyba 37% osób, w Wawie wyniki oscylują około 50%). Dziennikarska rzetelność wymagałaby aby zbadać te rewelacje – ale po co skoro można się ograniczyć do kopiowania inf. ze strony ministerstwa, robota odfajkowana, wierszówka jest i git.
To proste jak drut, jeśli Tusk myśli poważnie o wygraniu tych wyborów to nie może lekceważyć 300 000 magistrów prawa i ich rodzin, którym korporanci bezprawnie, łamiąc konstytucję, odbierają prawo wykonywania zawodu.
magister prawa nie ma zawodu, zrozum to wreszcie. może udzielac porad kolegom spod budki z piwem. do występowania przed sadem za pieniądze potrzebne są większe kwalifikacje niż rozwiązanie kilku testów na 3 w ciągu 5 a może 10 lat. przecież ten co będzie studiował10 lat będzie takim samym według was fachofcem jak ten co studia skończy z wyróżnieniem w ciągu 5 lat.
widać, że jesteś niedouczony, bo byś wiedział mgr prawa to tytuł zawodowy. Przez te większe kwalifikacje pewnie rozumiesz ta fikcyjna aplikacje.
@smoczyca:
„jeżeli w istotnej życiowej sprawie, korzystam z pomocy prawnika – dewelopera który mnie oszukał, wziął ode mnie pieniądze na które zaciągnęłam kredyt i następnie zarządał dopłaty za mieszkanie na która pozwolić sobie nie mogę – oczekuję, iż jeżeli przestąpie próg kancelari adwokackiej lub radcowskiej uzyskam poradę osoby której wiedzę zweryfikowano trudnym egzaminem a nie że osoba taka będzie się dopiero uczyła na mojej sprawie bo wiedze ma tylko teoretyczną wyniesioną ze studiów.”
Sprawę z deweloperem bym spokojnie wziął. Ale sprawy z prawa pracy już nie – nie moja działka. Dostałabyś za to skierowanie do kumpla, który ma na odwrót – robi m.in. w sprawach z zakresu prawa pracy, ale dewloperki, lokalówki itp. nie rusza.
@log:
„Ale adwokat nie zna się na prawie pracy nawet w ułamkowej części tak jak zapewne zna się dziewczyna tego gościa. A jednak ktoś pozwala mu udzielać porad w takich sprawach. Pozwala mu też występować w takich sprawach, choć dla klienta istotne jest aby prawnik, który go reprezentuje doskonale znał materialną stronę problemu a nie proceduralną. Proceduralna ma w sobie prostotę cepa. Jest tak prosta, że klienci sami występują z powodzeniem we własnych sprawach.”
Akurat procedura ma co najmniej parę takich miejsc, na których można się wyłożyć nawet mając super wiedzę z zakresu prawa materialnego, jego stosowania, wykładni itp.
„Mój znajomy z kolei zajmuje się urzędzie sprawami budowlanymi, jest prawnikiem. Świetnie się zna na prawie administracyjnym – bo w nim pracuje. No i nie mogę go zaangażować w sprawę sądową, którą mam z pewną dużą firmą o zawłaszczenie gruntu. Jeżeli będę chciał mieć prawnika, to będę musiał wynająć jednego z kilku adwokatów w mieście, ktorzy nawet nie mają pojęcia o tych sprawach, bo się nimi nie zajmują.”
To niech ci przygotuje sprawę materialnie, a ty występuj samodzielnie – albo poszukaj prawnika, który w „budowlance” siedzi – też są tacy.
„Natomiast prawdpodobieństwo przegrania sprawy, którą by prowadził mój kolega – wieloletni praktyk w tych sprawach jest nieskończenie mniejsze niż w przypadku adwokata, który z taką sprawą być może zetknie się po raz pierwszy w swojej karierze. Ile taki adwokat będzie mógł poświęcić na tą sprawe czasu, tak aby cena jego usługi mieściła sie w normalnych granicach?”
1. Co do owej „szansy przegranej” – tego się tak naprawdę nie wie, póki sprawa nie trafi na wokandę – aż do wymiany pierwszych pism przygotowawczych.
2. Gdyby twój kolega mógł występować w sprawach z zakresu prawa budowlanego to też by kasował klientów odpowiednio – liczy się jego wiedza; czas jest wtórny.
@make:
w zawodach prawniczych założenie ustawodawcy jest takie, że adwokat/radca powinien potrafić występować w każdym rodzaju spraw, nie tylko w jakimś ograniczonym wycinku – specjalizacje jako takie formalnie nie istnieją (w odróżnieniu od np. lekarskich). Ale faktycznie i owszem, dlatego są prawnicy wyspecjalizowani w konkretnych branżach – a zgodnie z zasadami etyki jak się trafia sprawa, w której dany delikwent nie ma odpowiedniej wiedzy, to jest obowiązek co najmniej dokształcenia się, albo nawet przekazania sprawy innemu (na zasadzie odmowy przyjęcia sprawy z ważnych powodów – właśnie brak stosownej wiedzy jest jednym z nich) – klient powinien wyjść z kancelarii poinformowany.
DeeS – nie trać czasu na dyskusję z tymi frustratami. Ja nie wierzę w bajki, że mityczni specjaliści zarabiają po 2 tysiaki w urzędach, gromią mecenasów na sali sądowej zamiast kosić te miliony na rynku. Też nie biorę każdej sprawy, bo trzeba się specjalizować. Zresztą – kto nie zdał egzaminu zawodowego ten nie wie, o czym pisze.
Do plosiak
))
)))
To się mitów boisz? Takiś lękliwy.
Państwo ci musi klientów naganiać, bo tak się do ciebie garną?
Tak, trzęsę gaciami przed gościem, który „myśli”, że jak w urzędzie klepie w kółko to samo, to jest mistrzem świata w swej dziedzinie. Po prostu umieram ze strachu. Państwo mi żadnych klientów nie nagania, jest wolny rynek – możesz sobie wybrać spośród dziesiątek tysięcy zawodowych pełnomocników i nie wiem ilu bez tytułu zawodowego. Oczywiście przed sądem już takiej anarchii nie ma, ale w szpitalu też „kroi” chirurg, a nie absolwent medycyny, dom projektuje gość z uprawnieniami itd.
Między medycyną a prawem nie ma analogii. Gdyby było, to by oznaczało, że operację może wykonywać ktoś z bliskiej rodziny, albo sam pacjent.
))). Może trochę ochłońcie drodzy państwo. Wasza praca dotyczy pieniędzy i to nie waszych.
Ponadto jeżeli wytniesz komuś nerki, to mu w drodze apelacji z powrotem ich nie przywrócisz. Na sali operacyjnej zaś nie ma sędziego, który będzie kontrolował przebieg operacji.
Korporanci mają nawyraźniej kompleks lekarza. Ubrdało im się, że ich praca jest równie odpowiedzialna
A kolega na jaką ocenę złożył egzamin adwokacki?
Porady DeeS’a
))
Łał hahahaha
No to jeżeli w tej procedurze z zakresu prawa pracy są takie miejsca, no to czemu pracownik może występowac sam. A może małżonek zna te wszystkie kruczki. No i oczywiści magister prawa nigdy ich ni emoże poznać. Są one przekazywane na tajnych spotkaniach, na których aplikant spija tą tajemną wiedzę prosto z ust patrona. Bo oczywiście nie można tego nigdzie zapisać.
Z przecieków doszło do mnie, że DeeS’owi chodzi o to, że magister prawa nie będzie wiedział, że się wstaje jak sąd wochodzi. Ta wiedzia należy do korporacji. Uuuuhuhuhu
bedzie nabór w tym roku na sędziowską w KSSip??
Czy asystent bez aplikacji ma szansę zdać egzamin radcowski bez aplikacji?
Tak, w Olsztynie osoby bez aplikacji (dwie), zdały egzamin radcowski, natomiast poległo 20 osób po aplikacji.
a mój kolega kastruje za pieniądze knury. myślę że i ludzi mógłby kastrować. dużo taniej niż u pseudowyuczonego lekarza. niech rynek zdecyduje kto może kastrować.
Jak odczuwasz potrzebę, to skorzystaj z jego usługi.
To dobry pomysł. Zbadajmy inteligencję patronów i ich dzieci. Zobaczymy jak to się ma do średniej krajowej. Oczywiście test nie może być prowadzony przez korporacje.
Gdyby nie grożba uchwalenia ustawy o państwowych egzaminach prawniczych oblaliby 90 %, a tak mogą pokazać ,że przecież liczba prawników się powiększa. Ale wyniki w Warszawie to już takie optymistyczne nie są. Założę się , że za rok kiedy nie będzie grożby ustawy o pap wszystko wróci do starej normy oblewania.
Jaka „groźba” ? Przecież to miał być pewnik, przed wyborami nie ma ważniejszej kwestii, niż los frustratów i leni, którzy nie potrafią zdać banalnego testu na aplikację.
A pisze to „geniusz”, który do korporacji dorwał się dopiero wtedy, gdy mu drogę otwarło PIS i doradcy prawni.
)))
Wcześniej nie poznali się na jego „talencie”.
Jesteś plosiak – dodowdem, na to co pisze Ola.
Człowieku, żaden doradca prawny mi drogi życiowej nie prowadził. Wpisałem się na listę w 2009 r. – jeśli wtedy rządził pis – to zmień forum. Nie masz pojęcia o obowiązującym wówczas stanie prawnym, to twój problem, nie mój. Wcześniej nie ubiegałem się o wpis, choć ty i twoi koledzy wiecie na pewno lepiej. Do tego powtórzę po raz kolejny – nie jestem członkiem żadnej korporacji. Nie używaj słów, których znaczenia nie rozumiesz.
Do plosiak
Miałem wielu znajomych po sądówce i przed PIS-em to sobie mogli pomarzyć o pracy w zawodzie prawnika.
Takie baje to sobie sadź na rodzinym raucie. Gdyby nie PIS i nie doradcy prawni, to by cie olali z góry na dół. Myślisz, że by potrzebowali jakieś aplikanta sędziowskiego czy asystenta?
To, ze się wpisałeś za czasów PO, niczego nie zmienia. Gdyby nie ruch doradcó prawnych, to byś wyrabiał jako asystent w sądzie, albo byś parzył kawki koleżankom po ogólniaku, w jakims biurze.
Plosiak ! Frustrat to może ty jesteś. Nie obrażaj innych, trochę kultury w wypowiedzi.
Co do aplikacji- nie chodzi o banalny test jak go nazywasz ale o zasadę wolnego dostepu do zawodu prawnika. Chcesz to bądź apliakntem a potem radcą, adwokatem ale dlaczego państwo ma ustawowo gwarantować tylko tym osobom pełne wykonywanie zawodu prawnika. Nie mów tylko że z dbałości o bezpieczeństwo prawne społeczeństwa. Zostaw slogany na boku i podaj jeden argument przemawiający za uprzywilejowaniem samorzadów prawniczych w dostępie do zawodu prawnika. Zgodzę się że sędzia jest zawodem zaufania publicznego i tutaj nie dyskutuję, ale adwokat , radca przecież reprezentuje interes swego klienta a nie interes publiczny czy społeczny. Często interes prywatny jest rozbieżny od społezcnego , publicznego. Każdy nieubezwłasnowolniony człowiek ma prawo decydowania o tym komu powierzy swoje sprawy.
dosyć tej wszechwładzy korporacji – otwórzmy zawód piekarza, kominiarza, szewca, murarza, cieśli, diagnosty samochodowego, położnej, lekarza weterynarii, dentysty, pośrednika nieruchomości, specjalisty BHP, ochroniarza, lotnika, policjanta – będzie mniejsze bezrobocie i ich usługi tańsze – pozdrawiam
Do Czysta Wyborowa
Obudź się!!! Te zawodu już są otwarte.
Otworzyć natomiast należy zawody prawnicze. W każdym z opisanych wyżej zawodów (może z wyjątkiem kominiarza) można bez przeszkód wykonywać po skończeniu państwowej szkoły, albo kursu.
Tak mędrcze – lekarz weterynarii powinien ukończyć kurs. Żadnych studiów. Stomatolog to już w ogóle kowal, który nie potrafi jednak nic w kuźni wytworzyć.
Panie plosiak, czy normalne jest, że ktoś zostaje wpisany na listę, jak Pan, nie mając żadnego doświadczenia, jako pełnomocnik procesowy?
Do plosiak.
Weterynarz kończy „państwową szkołę” – wydział weterynarii np. na UR.
A lekarz stomatolog „państwową szkołę” – wydział stomatologii na jakimś Uniwersytecie Medycznym
murarz – państwowa szkoła – tyle że zawodowa albo kurs
szewc – tu wogóle można bez szkoły i kursu
cieśla – państwowa szkoła zawodowa – albo kurs
diagnosta samochodowy – kurs
położna – państwowa szkoła – dawniej pomaturalna albo średnia teraz wyższa
pośrednik nieruchomości – tu niestety jest coś na kształt korporacji
specjalista BHP – państwowa szkoła plus rok pracy (ale żadna korporacja)
ochroniarz – kurs
lotnik – szkoła państwowa lub kurs
policjant – szkoła państwowa
Takie masz plosiak pojęcie o czymkolwiek, jak to członek korporacji.
w każdym z tych zawodów, aby być pełnoprawnym fachowcem musisz mieć odpowiednią praktykę potwierdzoną egzaminem zawodowym.
1/ rzemiosło : piekarz, kominiarz itd – uprawnienia czeladnika lub mistrza ;
2/ położna, lek wet., stom. – tzw. prawo wykonywania zawodu (kilka lat praktyki w zawodzie)
3/ reszta – licencje też związane z praktyką i egzaminami
możesz oczywiście pracować jako piekarz, kominiarz czy murarz bez tych uprawnień, ale ktoś ze stosownymi uprawnieniami powinien wziąć za ciebie odpowiedzialność – wszędzie też jest jakaś komisja, która sprawdza spełnienie tych wymagań i którą zawsze można posądzać o nepotyzm i kumoterswo
To nie wolno otworzyć piekarni bez członkowstwa w cechu piekarzy??? Pierwsze słyszę. Pięć kilometrów miejsca w któym mieszkam kupuję chleb tradycyjny, wypiekany przez rolnika, który nie jest żadnym piekarzem, a ma piekarnię. Piecze lepszy chleb niż ten, który mogę kupić w sklepie. Wedłlug ciebie ten rolnik prowadzi działalność przestępczą?
Położna ma mieć kilka lat pratyki w zawodzie? A skąd żeś to człowieku wziął? Mam koleżanki, które po szkole pomaturalnej zostały położnymi. Nie musiały mieć wieloletniej praktyki. Mam też znajomych stomatologów. Wszyscy po studiach rozpoczynali pracę, bez konieczności wyrabiania wieloleniego stażu
Wskaż te resztę licencji – dla policjanta, murarza, cieśli …. itd.
W KAŻDYM Z WYMIENIONYCH PRZEZ CIEBIE ZAWODÓW ABSOLWENT SZKOŁY MOŻE BEZ DODATKOWYCH PRZESZKÓD PODJĄĆ PRACĘ W ZAWODZIE. TYLKO MAGISTER PRAWA NIE MOŻE NIC, BO TO BY GODZIŁO W INTERES KORPORACJI, KTÓRYM ZALEŻY NA REGLAMENTACJI PODAŻY
@mick
tak – masz rację – przekonałeś mnie – we wszystkich tych zawodach absolwent szkoły może podjąć pracę bez dodatkowych wymagań – tylko absolwenci prawa są dyskryminowani – niech żyje wolny rynek – hurraa !!!
do Czysta Wyborowa
No widzisz.
Gdyby w informatyce były korporacje takie ja w prawie, to byś nie mógł tego napisać na tym forum. Więc z tym, że „niech żyje wolny rynek” się z tobą zgodzę.
O co Wy się tu spieracie? I tak nie macie nic do powiedzenia. To ustawodawca o wszystkim decyduje. Proces faktycznej likwidacji korporacji jest w toku. Obecnie w Polsce 1 adwokat/radca prawny przypada na okolo 1099 osób. w Niemczech 1 adwokat przypada na okolo 560 osób. No my do tego zmierzamy. Nie ma od tego odwrotu. I koniec. No co zrobicie? Oflagujecie się? Niedługo będzie adwokatów masa!!! Będą walczyć o finansowe przetrwanie! I bardzo dobrze! Nie można ludziom zabraniać wyboru takiego czy innego zawodu. Co roku studia prawnicze kończy tysiące ludzi. Co? Zabronicie im robić aplikacji adwokackiej? Ustawodawstwo zostało uchwalone i funkcjonuje. To wcale nie jest trudny zawód. Bez przesady.
Jak się nie przykładasz, to żaden zawód nie jest trudny.
Jeżeli już piszesz o Niemcach to zobacz sobie jeszcze jaki tam jest zakres przymusu adwokackiego, dopiero wtedy pogadamy o swobodzie. Zresztą, jak się nie mylę, w Niemczech masz właśnie adwokatów, nie absolwentów studiów prawniczych. A niemieckie studia prawnicze i tak stoją o kilka rzędów nad naszymi. Polski student dostaje furę przestarzałej teorii i nic poza tym.
Niemniej jednak ja jestem za pełnym otwarciem i dopuszczeniem magistrów do reprezentowania klientów w sądach. Nic mi tak nie napędzi klientów jak kilkanaście spartolonych przez nich spraw. Dla mnie to lepiej, za poprawianie po innych policzę drożej.
No i bardzo dobrze. To będą spartolone sprawy. I kogo to obchodzi? Kogo poza tymi którzy dokonają wyboru złego prawnika? Są dentyści którzy biorą za plombę 80 złotych i są którzy biorą 200 złotych.
Znam też neurologa który wziął ode mnie 100 złotych za prywatną wizytę. Potem poszedłem do profesora który wziął 250 złotych i zanegował diagnoze tego za 100 złotych. No tak to jest. A jak miało by niby być inaczej? Są prawnicy i będą prawnicy bardzo dobrzy i oni zawsze będą mieć klientów i będą słabeusze, co to rok pofunkcjonuje i go rzeczywistość zje. A po nim przyja nastepni i tak dalej ruch w interesie być musi. Ja jak będę miał problemy prawne to pójdę do najlepszego adwokata na jakiego mnie stać. I tyle. Jak przegram to trudno. No tak to jest. Wszyscy jednako mądrzy nie są.
dziesiątki tysięcy obywateli naszego kraju od lat oczekuje w napięciu kiedy w końcu będą mogli skorzystać z taniej i dobrej obsługi prawnej świadczonej przez młodych doradców prawnych bo mają już dosyć tej zachłannej i niedouczonej zgrai adwokatów i radców prawnych wyciskającej z nich ostatni grosz
@Tadeusz Wilk – Owca
myślę, że Polskę stać na to, aby produkować nawet 100.000 prawników rocznie – dlaczego mamy mieć tylko 560 osób na 1 prawnika jak w Niemczech ? U nas może być 1 prawnik i 1 psychiatra na 10 obywateli – w ramach bezpłatnej gwarantowanej przez państwo obsługi prawnej i lekarskiej
Ale to nie o to chodzi. Tak jak Pan pisze to nigdy nie będzie. Rynek do takich rzeczy nie doprowadzi. Po prostu będzie tylu adwokatów ilu trzeba. Jeden bedzie zarabiał dwa tysiące miesięcznie a drugi dwadziesćia tysięcy a trzeci splajtuje i tyle. Nie ma się czym przejmować. Co? Mamy się adwokatami przejmować? Bo im będzie źle? Mój szwagier prowadzi dość dużą firmę (branża motoryzacyjna). Zatrudnia ponad 30 osób. Sam sobie radzie ze wszystkimi problemami prawnymi. Nie potrzebuje pomocy prawnej adwokata czy radcy prawnego, choć nie jest prawnikiem. Ma taką wiedzę prawną jaka mu jest potrzebna. Sam ją nabył ze swojej praktyki. Radzi sobie świetnie z ZUSEM USEM i windykacją swoich należności. Bez przesady z tą pomocą prawną.
Co? Mamy zakazać ludziom zostawać adwoakatami? Bo Pan tak chce?
Tak sobie to czytam i przychodzi mi do głowy, że wy w jakiejś wirtualnej przestrzeni żyjecie.
Jak ta hipotetyczna dziewczyna kogoś z powyższych komentatorów jest świetną specjalistką z prawa pracy i chce reprezentować ludzi w sądzie – to przecież może! Wystarczy skorzystać z art. 25 ust 2 pkt 4 ustawy o radcach prawnych, który pozwala na przystąpienie do egzaminu radcowskiego osobie, która:
„po ukończeniu wyższych studiów prawniczych przez okres co najmniej 5 lat w okresie nie dłuższym niż 10 lat przed złożeniem wniosku o dopuszczenie do egzaminu były zatrudnione w urzędach organów władzy publicznej i wykonywały wymagające wiedzy prawniczej czynności bezpośrednio związane ze świadczeniem pomocy prawnej na rzecz tych urzędów”.
Czemu wszyscy wybitni specjaliści urzędowi, o których tak często wspominacie, nie podchodzą do egzaminu? Przecież to obiektywny pisemny sprawdzian, żadne widzimisię komisji jak bywało kiedyś.
Zrozumcie, że wszyscy którzy tak naprawdę chcą reprezentować ludzi w sądzie albo (większość) i tak robią aplikację (starą sędziowską / prokuratorską albo którąś korporacyjną) albo pracują gdzieś i przystępując do końcowego. Wbrew temu, co się niektórym wydaje, osoba bez znajomości może skończyć aplikację. Wystarczy, że się będzie uczyła.
Mam natomiast wrażenie, że narzekający mają pretensję, że ktoś w ogóle śmie sprawdzać ich umiejętności praktyczne.
I tak, adw i rpr zdarzają się błędy. Ale to naprawdę powód, żeby dopuszczać do zawodu jeszcze mniej doświadczonych ludzi, którzy popełnią więcej błędów? Serio ma to sens teraz, kiedy każdy kto tylko chce i się uczy może skończyć aplikację?
No będzie coraz ciężej sie utrzymać z prawnictwa!!!!!!
No nic sie na to nie poradzi.
Jeżeli tak to ma wyglądać to po co w ogóle pchać sie na prawo?
@Tadeusz Wilk – Owca
„Jeżeli tak to ma wyglądać to po co w ogóle pchać sie na prawo?”
A to się proszę pytać tych, którzy co roku „się pchają” na prawo tu i tam. W końcu jak chcą „wolnego rynku” to go będą mieli.