Proces cywilny czeka gruntowna reforma

Sąd wysłucha strony przed rozprawą. Podsądni bez pełnomocnika otrzymają pomoc. Sprawy firm będą rozstrzygane tak jak obywateli.

Choć rząd zapowiedział skrócenie listy ustaw skierowanych do Sejmu wobec zbliżającego się końca kadencji, nowela kodeksu postępowania cywilnego ma szanse – znalazła się na liście projektów priorytetowych.

Najważniejszą zmianą jest przemodelowanie przebiegu cywilnej rozprawy sądowej, a przypomnijmy, że k.p.c. stosuje się nie tylko do spraw ściśle cywilnych (wraz z księgami wieczystymi stanowią one 57 proc. wszystkich), ale także rodzinnych, pracowniczych i gospodarczych.

Istną nowością jest nałożenie na uczestników procesu tzw. ciężaru wspierania postępowania zgodnie z dobrymi obyczajami. Jego niedochowanie może skutkować obciążeniem kosztami sądowymi.

Rozbudowano tzw. informacyjne słuchanie stron na początku procesu, które pozwala zorientować się, o co dokładnie im chodzi, co jest sporne, a co wymaga dowodzenia. Krytykowaną tzw. prekluzję, czyli nakaz przedstawiania na czas dowodów pod rygorem ich pominięcia, zastąpiono elastycznym uprawnieniem sądu do wydawania zarządzeń w tym względzie.

Rozszerzono obowiązek pouczania strony bez adwokata przez sędziego, ale – jak wskazuje prof. Karol Weitz, członek zespołu Komisji Kodyfikacyjnej, która projekt opracowała – wprowadzenie przymusu adwokacko-radcowskiego w poważniejszych sprawach nie znalazło poparcia.

Projekt przesądza, że w trakcie procesu pisma można składać tylko na zarządzenie sądu. Ma to ukrócić „przemycanie” pod nieobecność drugiej strony dodatkowej argumentacji. – To wynik przyjęcia założenia, że adwokaci przeszkadzają w wydaniu wyroku – ocenia adwokat Andrzej Michałowski. – Ja i tak będę składał pisma, kiedy uznam, że wniosą coś do sprawy. Dobry sędzia przeczyta je, jeśli nawet nie zgodzi się na ich złożenie.

Drugą najważniejszą zmianą jest likwidacja odrębnej procedury w sprawach gospodarczych (z pozostawieniem sądów gospodarczych). Wszelkie spory cywilne, czy to między Kowalskim a Nowakiem, czy między przedsiębiorcami, będą rozstrzygane na takich samych zasadach.

Marek Domagalski

Czytaj też:

Jednolity proces cywilny

Dalej już tylko kodeks

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop

(79) Komentarzy do “Proces cywilny czeka gruntowna reforma”

    -
  1. xyz pisze:

    No to teraz procesy będą trwały po 10 lat …

    Dobre 0

    • 12XU pisze:

      Po 10 już trwają, teraz to już będą trwać po dwadzieścia lat! Od dawna wszystkim doradzam, że jak naprawdę nie muszą to niech nie idą do sądu bo szkoda zdrowia i nerwów.

      Dobre 0

  2. DeeS pisze:

    Zobaczymy…
    A na razie to „Rzepa” mogłaby linki zaktualizować, bo się nie otwierają…

    Dobre 0

  3. obserwator nowojorski pisze:

    To jest wszystko polowiczna reforma procedury.  Jest wiele innych spraw do zalatwienia.  Najwazniejsza rzecza jest natomiast komunistyczne prawo, szczegolnie w sprawach wlasnosci i praw obywatela.  Oraz totalna korupcja sadow:  nepotyzm, kolesiostwo i lapowki. 

    Jedynie Kaczynski i Ziobro rozumieja jak  zestalinizowane sa polskie sady.  I za to zostali zniszczeni.  Bez lustracji sedziow, prokuratorow i adwokatow, Polska nie ruszy do przodu.

    Dobre 0

  4. ja pisze:

    Nie wiem czy zastąpienie prekluzji ustawowej prekluzją na zarządzenie sędziego nie spowoduje w praktyce zaostrzenia tej zasad. Choć w sumie prekluzja na zarządzenie już funkcjonuje.
    Prekluzja jest bardzo wygodna dla tych sędziów, którzy nie lubią myśleć.

    Dobre 0

  5. anna pisze:

    No wreszcie coś drgnęło bo procedury są u nas jak za króla ćwieczka, a inaczej mówiąc jak za czasów świetności PRL-u, jestem prawnikiem i niem mogę się zgodzić ze zbytnim sformalizowaniem procedur sądowych, które utrudniają i przeciągają proces, należny je uprościć i unowocześnić, a jednocześnie dać możliwość działania stron przed sądem bez wymuszania zatrudnienia pełnomocników procesowych, gorąco popieram te zmiany.

    Dobre 0

  6. P.Mrówka pisze:

    Nie zgodzę się ze stwierdzeniem, że procedura jest mniej ważnym problemem w polskich sądach.
    To dopiero jest problem: sędziowie manipulują procedurami do tego stopnia, że prawa stron do rzetelnego sądu są fikcją. Wszelkie skargi są oddalane, mało tego: przełożeni sędziów z reguły „nie widzą” problemu proceduralnego a każdą skargę traktują jako, uwaga, uwaga!! – niedopuszczalną ingerencję strony w obszar niezawisłości sądu czyli orzecznictwo. To się MUSI skończyć, nam, tutaj, w Polsce nie jest potrzebna żadna rewolucja tylko PORZĄDEK i to najlepiej taki gruntowny!!!!! Jeżeli przy okazji trochę śmieci odstawimy do śmietnika – tym lepiej!

    Dobre 0

  7. dsf pisze:

    To nie jest próba zablokowania dyskusji, więc proszę moderatora o niekasowanie posta. Wklejam (za LEX) tylko te zmiany procedury cywilnej, które nastąpiły po czerwcu 1989 r.
    A teraz proszę sobie wyobrazić ruch samochodowy w kraju, w którym kodeks drogowy byłby zmieniany równie często. Na takich pomysłach „reformatorów” sędziowie muszą pracować, a strony i pełnomocnicy cierpieć…

    1989-02-10 zm. Dz.U.1989.4.21 art. 116 ust. 1
    1989-10-01 zm. Dz.U.1989.33.175 art. 6
    1990-04-13 zm. Dz.U.1990.14.88 art. 25
    1990-05-27 zm. Dz.U.1990.34.198 art. 3 pkt 6, art. 5 pkt 13, art. 18
    1990-08-10 zm. Dz.U.1990.53.306 art. 3
    1990-10-01 zm. Dz.U.1990.55.318 art. 1
    1990-12-05 zm. Dz.U.1990.79.464 art. 11
    1991-01-01 zm. Dz.U.1990.53.306 art. 3
    zm. Dz.U.1991.7.24 art. 92
    1991-04-22 zm. Dz.U.1991.22.92 art. 23
    1992-03-15 zm. Dz.U.1991.115.496 art. 4
    1993-03-01 zm. Dz.U.1993.12.53 art. 1
    1994-11-12 zm. Dz.U.1994.105.509 art. 48
    1995-10-20 zm. Dz.U.1995.83.417 art. 3
    1996-01-01 zm.wyn.z Dz.U.1995.141.692 art. 4 ust. 1
    1996-04-30 zm. Dz.U.1996.43.189 art. 1
    1996-06-02 zm. Dz.U.1996.24.110 art. 29
    1996-07-01 zm. Dz.U.1996.43.189 art. 1
    zm. Dz.U.1996.73.350 art. 48
    1997-05-15 zm. Dz.U.1997.43.270 art. 1
    1997-09-15 zm. Dz.U.1997.75.471 art. 4
    1997-10-17 zm. Dz.U.1997.102.643 art. 83
    1997-10-22 zm. Dz.U.1997.121.770 art. 16
    1997-11-30 zm. Dz.U.1997.133.882 art. 95
    1997-12-05 zm. Dz.U.1997.54.348 art. 58
    1998-01-01 zm. Dz.U.1996.149.703 art. 47
    zm. Dz.U.1997.117.752 art. 2
    zm. Dz.U.1997.140.940 art. 40
    1998-09-01 zm. Dz.U.1997.141.944 art. 119
    1998-11-15 zm. Dz.U.1998.117.757 art. 2
    1999-01-01 zm. Dz.U.1998.106.668 art. 25
    1999-04-01 zm. Dz.U.1997.139.934 art. 223
    1999-12-16 zm. Dz.U.1999.52.532 art. 3
    2000-06-01 zm. Dz.U.2000.22.269 art. 2
    2000-07-01 zm. Dz.U.2000.22.271 art. 19
    zm. Dz.U.2000.48.552 art. 2
    zm. Dz.U.2000.48.554 art. 1
    2000-07-17 zm.wyn.z Dz.U.2000.55.665 ogólne
    2000-10-01 zm. Dz.U.2000.48.554 art. 1
    2001-01-01 zm. Dz.U.1997.121.769 art. 63
    zm. Dz.U.2000.73.852 art. 126
    zm. Dz.U.2000.94.1037 art. 597
    zm. Dz.U.2000.122.1314 art. 5
    zm. Dz.U.2000.122.1322 art. 2
    2001-01-04 zm. Dz.U.2000.114.1191 art. 71
    2001-04-01 zm. Dz.U.2000.122.1319 art. 107
    2001-04-24 zm. Dz.U.2001.4.27 art. 28
    2001-08-22 zm. Dz.U.2001.49.508 art. 312
    2001-09-23 zm. Dz.U.2001.63.635 art. 2
    2001-09-27 zm. Dz.U.2001.98.1069 art. 1
    2001-10-01 zm. Dz.U.2001.98.1070 art. 180
    2001-11-30 zm. Dz.U.2001.125.1368 art. 2
    2002-01-01 zm. Dz.U.2001.98.1071 art. 92
    zm. Dz.U.2001.123.1353 art. 55
    2002-03-25 zm.wyn.z Dz.U.2002.26.265 ogólne
    2002-04-01 zm. Dz.U.2002.25.253 art. 12
    2002-06-05 zm. Dz.U.2001.138.1546 art. 4
    2002-06-25 zm.wyn.z Dz.U.2002.84.764 ogólne
    2002-06-29 zm. Dz.U.2002.74.676 art. 154
    2002-09-09 zm. Dz.U.2002.126.1070 art. 2
    2002-12-15 zm. Dz.U.2002.129.1102 art. 2
    2002-12-18 zm.wyn.z Dz.U.2002.219.1849 ogólne
    2003-01-15 zm. Dz.U.2002.240.2058 art. 2
    2003-02-10 zm. Dz.U.2002.126.1069 art. 44
    2003-03-10 zm.wyn.z Dz.U.2003.41.360 ogólne
    2003-04-24 zm. Dz.U.2003.60.535 art. 525
    2003-06-27 zm.wyn.z Dz.U.2003.109.1035 ogólne
    2003-07-01 zm. Dz.U.2003.42.363 art. 23
    2003-08-24 zm. Dz.U.2003.130.1188 art. 71
    2003-10-01 zm. Dz.U.2001.63.635 art. 2
    zm. Dz.U.2003.60.535 art. 525
    2003-11-30 zm.wyn.z Dz.U.2002.84.764 ogólne
    2004-01-01 zm. Dz.U.2002.153.1271 art. 5
    zm. Dz.U.2003.139.1323 art. 10
    zm. Dz.U.2003.199.1939 art. 2
    2004-01-27 zm.wyn.z Dz.U.2004.11.101 ogólne
    2004-05-01 zm. Dz.U.2003.228.2255 art. 34
    zm. Dz.U.2004.68.623 art. 2
    zm. Dz.U.2004.91.871 art. 14
    zm. Dz.U.2004.93.891 art. 2
    2004-06-30 zm.wyn.z Dz.U.2003.119.1121 ogólne
    2004-07-01 zm. Dz.U.2004.121.1264 art. 2
    2004-07-19 zm. Dz.U.2004.162.1691 art. 2
    2004-07-30 zm.wyn.z Dz.U.2004.169.1783 ogólne
    2004-08-19 zm. Dz.U.2004.172.1804 art. 1
    2004-09-17 zm.wyn.z Dz.U.2004.204.2091 ogólne
    2004-10-01 zm. Dz.U.2004.210.2135 art. 197
    2004-11-13 zm. Dz.U.2004.236.2356 art. 2
    2005-01-01 zm. Dz.U.2004.121.1264 art. 2
    2005-01-20 zm. Dz.U.2004.162.1691 art. 2
    2005-01-21 zm. Dz.U.2005.13.98 art. 1
    2005-02-05 zm. Dz.U.2004.172.1804 art. 1
    2005-02-06 zm. Dz.U.2005.13.98 art. 1
    2005-02-09 zm.wyn.z Dz.U.2005.22.185 ogólne
    2005-02-22 zm. Dz.U.2005.13.98 art. 1
    2005-06-01 zm. Dz.U.2005.86.732 art. 19
    2005-07-13 zm.wyn.z Dz.U.2004.9.75 ogólne
    2005-07-22 zm. Dz.U.2005.122.1024 art. 2
    2005-08-24 zm. Dz.U.2005.150.1239 art. 1
    2005-09-01 zm. Dz.U.2005.143.1199 art. 2
    2005-10-07 zm. Dz.U.2005.169.1413 art. 2
    2005-10-17 zm. Dz.U.2005.178.1478 art. 1
    2005-10-24 zm. Dz.U.2005.183.1538 art. 186
    2005-11-04 zm.wyn.z Dz.U.2004.237.2384 ogólne
    2005-12-10 zm. Dz.U.2005.172.1438 art. 1
    2006-01-14 zm. Dz.U.2005.267.2258 art. 5
    2006-02-09 zm. Dz.U.2006.12.66 art. 2
    2006-03-02 zm. Dz.U.2005.167.1398 art. 126
    2006-03-15 zm. Dz.U.2005.169.1417 art. 68
    2006-05-06 zm. Dz.U.2006.66.466 art. 1
    2006-07-24 zm. Dz.U.2006.104.708 art. 142
    2006-10-01 zm. Dz.U.2006.104.711 art. 6
    2006-10-13 zm.wyn.z Dz.U.2006.186.1379 ogólne
    2006-12-11 zm.wyn.z Dz.U.2006.226.1656 ogólne
    2007-01-01 zm. Dz.U.2006.208.1540 art. 2
    2007-01-17 zm.wyn.z Dz.U.2007.7.58 ogólne
    2007-02-22 zm. Dz.U.2006.208.1537 art. 11
    2007-03-16 zm.wyn.z Dz.U.2007.47.319 ogólne
    2007-03-20 zm. Dz.U.2006.235.1699 art. 1
    2007-04-06 zm.wyn.z Dz.U.2007.61.418 ogólne
    2007-04-21 zm. Dz.U.2007.50.331 art. 115
    2007-06-15 zm.wyn.z Dz.U.2007.106.731 ogólne
    2007-06-20 zm. Dz.U.2007.99.662 art. 2
    2007-07-14 zm. Dz.U.2007.115.794 art. 3
    2007-07-28 zm. Dz.U.2007.112.766 art. 1
    2007-10-07 zm. Dz.U.2007.121.831 art. 1
    2007-10-26 zm. Dz.U.2007.176.1243 art. 2
    2007-12-28 zm. Dz.U.2007.112.769 art. 2
    2007-12-29 zm.wyn.z Dz.U.2007.247.1845 ogólne
    2008-02-01 zm. Dz.U.2007.123.849 art. 21
    2008-04-09 zm.wyn.z Dz.U.2008.59.367 ogólne
    2008-06-05 zm.wyn.z Dz.U.2008.96.619 ogólne
    2008-06-26 zm.wyn.z Dz.U.2008.110.706 pkt 2
    2008-07-06 zm. Dz.U.2008.96.609 art. 1
    2008-07-07 zm.wyn.z Dz.U.2008.119.772 ogólne
    2008-07-08 zm.wyn.z Dz.U.2008.120.779 ogólne
    2008-07-10 zm.wyn.z Dz.U.2008.122.796 ogólne
    2008-08-03 zm. Dz.U.2008.116.731 art. 2
    2008-10-01 zm. Dz.U.2007.192.1378 art. 33
    2008-10-02 zm. Dz.U.2007.181.1287 art. 3
    2008-10-08 zm. Dz.U.2008.171.1056 art. 2
    2008-12-12 zm. Dz.U.2008.234.1571 art. 1
    2009-01-08 zm. Dz.U.2008.228.1507 art. 31
    2009-01-13 zm. Dz.U.2008.231.1547 art. 2
    2009-02-17 zm. Dz.U.2009.26.156 art. 1
    2009-05-05 zm.wyn.z Dz.U.2009.67.571 ogólne
    2009-05-22 zm. Dz.U.2009.69.592 art. 1
    zm. Dz.U.2009.69.593 art. 1
    2009-06-13 zm. Dz.U.2008.220.1431 art. 3
    2009-07-01 zm. Dz.U.2008.234.1571 art. 1
    2009-10-28 zm.wyn.z Dz.U.2009.179.1395 ogólne
    2010-01-01 zm. Dz.U.2009.26.156 art. 1
    zm. Dz.U.2009.216.1676 art. 2
    2010-01-28 zm. Dz.U.2010.3.13 art. 2
    2010-02-15 zm.wyn.z Dz.U.2010.24.125 ogólne
    2010-03-31 zm. Dz.U.2010.40.229 art. 2
    2010-04-19 zm. Dz.U.2010.7.45 art. 1
    2010-06-22 zm.wyn.z Dz.U.2010.109.724 ogólne
    2010-07-01 zm. Dz.U.2010.108.684 art. 1
    2010-08-01 zm. Dz.U.2010.125.842 art. 3
    2010-09-04 zm. Dz.U.2010.152.1018 art. 2
    2010-09-25 zm. Dz.U.2010.155.1037 art. 2
    2010-11-09 zm. Dz.U.2010.197.1307 art. 2
    2010-12-22 zm. Dz.U.2009.216.1676 art. 2
    2011-01-02 zm. Dz.U.2010.182.1228 art. 77
    2011-02-20 zm. Dz.U.2009.131.1075 art. 3

     

    Dobre 0

  8. 12XU pisze:

    Oczyma wyobraźni widzę posiedzenie sądu na którym jedna strona jest reprezentowana przez prawnika, a druga dla równowagi przez sędziego. Nie widziałem jeszcze posągu Temidy z podniesioną opaską nad jednym okiem, ale Pan Kwiatkowski coś takiego rzeźbi. Procedurę cywilną można zmienić jedynie przez stworzenie całkowicie nowego uregulowania, a nie przez kolejne nowelizacje wprowadzające coraz większy chaos. Likwidacja sądów gospodarczych doprowadzi do całkowitego paraliżu sądownictwa! Nie wyobrażam sobie wrzucenia spraw gospodarczych pomiędzy sprawy o stwierdzenie nabycia spadku i spory sąsiedzkie. Ciekawe kto po tym posprząta, o ile będzie jeszcze co sprzątać.

    Dobre 0

  9. obserwator pisze:

    Mój proces cywilny przed sądem okręgowym trwa 10 lat. W sprawie został powołany biegły sądowy, który miał sporządzić opinię w sprawie zrealizowanej na mojej działce linii 15 kV. Biegły sądowy nie dość, że nie wypełnił wielu głównych tematów zlecenia sądu, to podawał akty prawne niezgodne z stanem faktycznym. Brak wykonania głównych tematów opinii tj. o zgodności zrealizowanej linii z przepisami prawa budowlanego i miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego, biegły wskazał na niemożność dostania do dokumentacji projektowej i decyzji pozwolenia na budowę oraz dokumentacji oraz dokumentacji planistycznej. Cała dokumentacja projektowa znajdowała się w sądzie administracyjnym, gdzie jako biegły sadowy miał możliwość się z nią dokładnie zapoznać lub wypożyczyć. Przez trzy miesiące biegły dotarł tylko do nadzoru budowlanego, gdzie do opinii przedłożył ustną opinię inspektora budowlanego o zgodności zrealizowanej linii z projektem, co było sprzeczne z decyzją tego urzędu budowlanego wskazującego, że budowa przedmiotowej linii 15 kV na mojej działce odbyła się jako istotne odstępstwo od projektu zatwierdzonego pozwoleniem na budowę. Biegły w aktach sprawy miał prawomocne decyzje stwierdzającą nieważność pozwolenia na budowę linii 15 kV oraz decyzje stwierdzającą nieważność decyzji o ustaleniu lokalizacji linii. Biegły nie ustalił nawet, czy inwestor energetyczny posiadał prawa do gruntu do mojej działki, co było główna podstawą  przez Głównego Inspektora Nadzoru Budowlanego stwierdzenia nieważności decyzji pozwolenia na budowę, a co z mocy prawa dawało postawę do stwierdzenia nieważności decyzji o ustaleniu lokalizacji inwestycji. Sąd w postanowieniu postawił zarzut znacznego zawyżenia kosztów opinii zmniejszając ją o 30%. Ponadto w zarzutach do opinii wskazałem, że biegły sądowy prawdopodobnie prowadzi działalność projektową budowy urządzeń elektroenergetycznych, co mogło wpłynąć na celowym braku dotarcia do dokumentacji projektowej tej linii złożonej do sądu administracyjnego i celowemu poświadczaniu nieprawdy w opinii. Do sądu wystąpiłem o uzupełnienie opinii lub o zlecenie sporządzenia drugiej w tym zakresie opinii przez innego niezależnego biegłego sądowego. Sąd oddalił moje wnioski tylko przystając na zawieszenie postępowania cywilnego do zakończenia postępowań administracyjnych toczących się przed nadzorem budowlanym o usunięcie linii 15 kV z mojej działki. To spowodowało zawieszenie postępowań na okres 6 lat, gdzie będę nadal zmuszony o wystąpienie o dalsze zawieszenie postępowania, gdyż przed nadzorem budowlanym postępowania toczące się od 1999r. dotychczas się nie zakończyły.
    Nadmieniam, że sąsiadka mojej działki podjęła taki sam proces cywilny dotyczącej tej samej linii 15 kV wybudowanej tak samo bezprawnie na jej działce, gdzie biegły sądowy z tego samego sądu dotarł do dokumentacji pozwolenia na budowę złożonej do sądu administracyjnego, z której biegły na dwa tygodnie wypożyczył do sporządzenia opinii, w której w wnioskach stwierdził, że ta linia 15 kV została zrealizowana niezgodnie z pozwoleniem na budowę i prawem budowlanym oraz niezgodnie z miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego obowiązującym w dacie budowy. Był to niezależny biegły sądowy pracownik naukowy nie prowadzącej działalności gospodarczej związanej z zakładami energetycznymi.
    Ostatnio ustaliłem, że biegły sądowy wydając opinię w mojej sprawie prowadził działalność gospodarczą związaną z projektowaniem i budową urządzeń elektroenergetycznych, a więc był całkowicie zależny od strony pozwanej Zakładu Energetycznego, który bezprawnie bez wiedzy, zgody i podczas nieobecności właściciela nieruchomości oraz niezgodnie z projektem i decyzją pozwolenia na budowę zrealizował na mojej działce i innych działkach linię 15 kV.
    Stwierdzam, że przepisy postępowania cywilnego powinny zobowiązać Sądy do kontroli wydanych opinii przez biegłych sądowych na zlecenie tych Sądów. W swojej sprawie występowałem bez pomocy prawnej adwokata starając się dokładnie przedstawić fakty i wszystkie dowody. Sąd powinien je przyjąć i sprawdzić z stanem faktycznym i prawnym za pośrednictwem biegłego, który byłby osobą niezależną od stron. W przypadku stwierdzenia takiej zależności Sąd obligatoryjnie na podstawie przepisów kodeksu postępowania cywilnego powinien wszcząć postępowanie przeciwko biegłemu sądowemu.  
    Uważam, że Sądy zbytnio tolerują niezgodności z stanem faktycznym i prawnym w opniach biegłych sądowych, co powoduje że procesy sądowe ciągną się latami bez postępu, co podważą wiarygodność orzeczeń sądowych.  Biegli sądowi na razie są świętymi krowami, gdzie wymiar sprawiedliwości nie karze ich za celowe poświadczanie nieprawdy w opiniach sądowych. W tym kierunku powinny iść zmiany kodeksu postępowania cywilnego.

    Dobre 0

  10. praktyk pisze:

    Ktoś kto chce usunąć prekluzję w postępowaniu gospodarczym nigdy nie miał styczności z obrotem gospodarczym w praktyce(nie prowadził firmy). Zamiast marnować pieniądze na projekty ustaw i opinie eksperckie na ich temat dajmy każdemu sędziemu asystenta na wyłączność (a nie jak teraz np 1 dzień w tygodniu) skróci to czas rozpatrywania spraw i zwiększy poczucie sprawiedliwości w społeczeństwie.

    Dobre 0

  11. Sm pisze:

    Ta nowelizacja to jakieś nieporozumienie. Czy po to w 2004 r. uchwalono gruntowne przemodelowanie procedury w kierunku kontradyktoryjności, żeby po siedmiu latach wrócić do zarzuconych wcześniej rozwiązań? Czy ktoś przeprowadził analizy, z których wynika w ilu sprawach sąd musi wyręczać stronę w prowadzeniu postępowania za nią, przez co brakuje czasu na rozpoznanie innych postępowań w rozsądnym terminie?

    Nie wiadomo po co wprowadza się ”ciężar wspierania postępowania zgodnie z dobrymi obyczajami” – od tego jest prekluzja, czy z ustawy, czy z postanowienia sądu, żeby postępowanie trwało sprawnie. A na wypadek bezpodstawnego przedłużania czy przewlekania procesu sąd ma odpowiednie środki do dyscyplinowania stron (w tym przepis pozwalający na obciążenie kosztami mimo wygranej).

    Ostatnia sprawa- pomysł, żeby sąd z urzędu decydował kiedy pomoże osobie niereprezentowanej, a kiedy nie, jest bez sensu. Albo pouczanie jest obowiązkiem sądu w każdym przypadku, albo nie powinno się tego robić- natomiast uznaniowość w tym zakresie jest nie do przyjęcia. Jest to też m.zd. niekonstytucyjne, bo dwa podmioty mające identyczny stan faktyczny, mogą zostać zgodnie z taką procedurą potraktowane całkowicie różnie- ot przykładowo: w jednej sprawie sąd podpowie podsądnemu, żeby zgłosił zarzut przedawnienia (i po sprawie, powód nie będzie mógł zakwestionować takiej pomocy), a w drugiej, identycznej- sąd nic nie powie, a pozwany sprawę przegra. I oczywiście ten drugi podsądny też nie będzie mógł zakwestionować takiej decyzji sądu.

    Co by tu jeszcze ………., Panowie z Komisji???

    Dobre 0

    • Mariannek pisze:

      Wprowadza się to po to, żeby pełnomocnik nie mógł kłamać bez konsekwencji. Teraz bedzie tak: zgłaszasz fałszywe zarzuty/kłamiesz w zeznaniach/obstruujesz proces (korporant bierze za to pieniądze od swego mocodawcy) - dostajesz zasądzenie kosztów procesu dla drugiej strony w wyższym wymiarze. Proste. I dla niektórych bolesne.

      Dobre 0

      • karzeł reakcji pisze:

        o kto to korporant? zapluty karzeł reakcji? woda na młyn odwetowców? jak żyję to nie słyszałem żeby istniały „fałszywe zarzuty” „kłamanie w zeznaniach” litości. co za bełkot. kto to definiuje? sędzia? jeden? drugi ? trzech? sn? a o pomyłkach sądowych koleżko słyszałeś? a dlaczego skoro sąd rejonowy stwierdził że ja kłamie a okręg że nie to biedny chłop z przeciwka ma płacić podwójne koszty? może tak sedzia by płacił albo państwo polskie? to byłoby sprawiedliwsze ale oczywiscie nie do zrobienia.
         

        Dobre 0

  12. bg pisze:

    „pisma w toku tylko na zarządzenie sądu” – co za brednia. to może oznaczać pozbawienie strony prawa do obrony swoich praw – wystarczy, że sędzia obrazi się na pełnomocnika…
    zgadzam się z zarzutem, że nie po to wzmocniono kontradyktoryjność w 2005 r., żeby teraz wracać do starych rozwiązań…
    z kolei przymus adwokacko-radcowski w niektórych sprawach nie jest złym pomysłem, ale jak wynika z artykułu ten pomysł nie przeszedł…

    Dobre 0

  13. washko pisze:

    Dwie kwestie. Pierwsza – zakaz sporządzania pism procesowych w toku postępowania, to jakieś kuriozum. W zasadzie trudno znaleźć inny powód wprowadzenia takich przepisów niż chęć uniknięcia konfrontowania się z nowymi wywodami prawnymi stron. W ochronę lasów nie wierzę :>

    Druga sprawa – pomaganie przez sąd stronom bez pełnomocników, to socjalizm pełną gębą. Są w ogóle nie powinien mieć prawa niczego podpowiadać stronom, a one powinny znacznie łatwiej niż obecnie móc uzyskać pełnomocnika z urzędu. To jednak kosztowałoby więcej, więc rząd woli przerzucić koszty pomocy prawnej na sądy. Rozwiązanie to w pierwszej kolejności uderzy w rynek usług prawnych, a w szczególności w młodych pełnomocników, którzy nie mają jeszcze wypracowanej renomy i rzeczy klientów. Teraz nawet na urzędówki nie będą mogli liczyć, bo skoro sąd będzie mógł pomagać stronom, to pełnomocnik profesjonalny nie będzie do niczego potrzebny. A potrzeba posiadania pełnomocnika jest jedną z przesłanek jego ustanowienia – art. 117 par. 5 kpc.

    Dobre 0

  14. wanam pisze:

    Oczekuję tylko analizy, ile to będzie kosztować podatnika. Jeżeli Sąd ma wykonywać dodatkowe czynności w toku rozpoznawania sprawy faktycznie za stronę to wydłuża się czas rozpoznania spraw.
    Jak duże w tej sytuacji będą konieczne nakłady z mojej kieszeni jako podatnika, by sprawność sądów była nie mniejsza, niż przez planowanymi zmianami kpc?
    I nie zadowolę się uzasadnieniem projektu, iż nakłady z budżetu nie wzrosną, bo nie planuje się nowych etatów. Ekonomiczna analiza prawa pozwala na ustalenie rzeczywistych kosztów.
    Jeżeli ktoś bierze się za majstrowanie przy prawie, niech czyni to profesjonalnie.

    Dobre 0

  15. Kapral pisze:

    Projekt jest niebywale beznadziejny. Nie dość że przywraca stare, niesprawdzone, rozwiązania, które zarzucono w 2004 r., to w dodatku wprowadza zupełnie kuriozalne rozwiązania (jak np. zażalenie do Sądu Najwyższego na wyrok sądu apelacyjnego uchylający wyrok sądu pierwszej instancji), pisany jest jakimś osobliwym żargonem pseudoprawnym (projekt art. 3 w nowym brzmieniu) i zgłoszony jest (a jest to projekt obszernej nowelizacji), na pół roku przed zakończeniem kadencji Sejmu. Wprowadzenie tych rozwiązań w życie w znakomity sposób spowoduje znaczące wydłużenie postępowań i to nie tylko w sprawach gospodarczych. Owszem, procedurę cywilną należy poprawić, najlepiej w końcu przygotować nowy Kodeks, ale zdecydowanie nie w taki sposób w jaki proponuje komisja. Jako ciekawostkę należy dodać, iż w skład tej komisji, podobnie jak w skład komisji przygotowującej zmiany uchwalone w roku 2004 r. wchodzą ci sami ludzie z profesorem Erecińskim na czele!

    Dobre 0

    • karzeł reakcji pisze:

      nowy kodeks po 12 latach od wejścia w życie starego. udany to był twór, tak samo jak twórcy.

      Dobre 0

      • łania pisze:

        Sorry, ale o jakim kodeksie mówisz???? Jak się ma problemy z matematyką, to lepiej nie wypowiadać się na forum. Skoro rok 1964 i 2011 dzieli 12 lat, to sugeruję udać się do szkoły, ewentualnie do psychoanalityka.

        Dobre 0

  16. lex posterior pisze:

    a co z przydziałem spraw? Nadal będzie ręcznie sterowane?  

    Dobre 0

    • Ludwik pisze:

      Obawiam się, że zawsze tak było, mówmu oczywiście o sprawach ważnych — ma się rozumieć nie dla Kowalskiego

      Dobre 0

  17. Co to za dyskusje o pisze:

    cudownych reformach procedury,które są lekiem na całe zło.Jedyna reforma procedur karnej i cwyilnej,która może usprawnić wymiar sprawiedliwości,to zmniejszenie kognicji sędziów i maksymalne możliwe,zgodne z konstytucją rozszerzanie uprawnień referendarzy i odpowiednie ich umocowanie ich ustrojowe,oraz nowe etaty dla nich,za czym musiałyby pójść wydatki,liczone,w wysokości około kilkuset milionów złotych.

    Dobre 0

  18. Co to za dyskusje o pisze:

    To całe mieszanie w tym K.P.C  to tak jakby ktoś wygrać wojnę,siedząc na tyłku rozmyślając nad nowymi rodzajami cudownej broni,zamiast się zająć produkcją uzbrojenia będącego w zasięgu jego możliwości. Przeważnie taka strategia to się raczej średnio sprawdzi.

    Dobre 0

  19. prawnik praktyk pisze:

    Kilka lat temu pod pozorem usprawnienia postępowania „naukowcy” powiązani z MS przeprowadzili kolejną gruntowną reformę pod założeniami: wzmocnienia kontradyktoryjności, ograniczenia zaangażowania sądu w postępowanie zgodnie z zasadą strony dają fakty sąd wydaje wyrok – założenia słuszne i uzasadnione. Minęło zaledwie kilka lat i następuje kolejna reforma – zwrot o 180 stopni.
    Czy kolejne manipulowanie przy procedurze cywilnej oznacza, że wcześnejsze tzw.reformy robiła grupa ludzi niedouczonych i bezmyślnych teoretyków. O co w tym wszystkim chodzi? Czasem odnosi się wrażenie, że projekty tzw. reform forsują ludzie, którzy nigdy nie byli w sądzie, albo sprawę cywilną prowadzili (czy jako sędzia, czy jako pełnomocnik strony) jeszcze w połowie zeszłego wieku. W tym przypadku administracja marnuje nasze podatki na bezmyślne manipulowanie przy prawie

    Dobre 0

    • alina pisze:

      bo reformy projektują właśnie tacy ludzie, profesorowie i sędziowie/prokuratorzy typu SSN Romer, którzy  ostatni raz na sali rozpraw byli 20 lat temu i bujają sobie w obłokach.

      Dobre 0

  20. Piotronius pisze:

    Z tą wymianą pism to rzeczywiście jest problem. Z jednej strony mamy formalnie ustność postępowania a z drugiej bez wymiany pism procesowych trudno sobie wyobrazić dzisiaj prowadzenie spraw do tego stopnia, że postępowanie nabiera charakteru pisemnego. Przykładowo nawet przed rozprawą wręcza się sądowi pismo z wnioskami co na pierwszy rzut oka wygląda na kuriozum a w rzeczywistości znakomicie ułatwia pracę sądowi i pełnomocnikom. Powiedzmy sobie szczerze protokół nie zawsze dokładnie odzwierciedla wnioski czy też stanowiska stron. Nawet strona bez adwokata łatwo uzyska poradę mając takie pisma. Co do udzielania porad i wskazówek to nie mam większych obiekcji ale dla ułatwienia życia warto by przygotować gotowe formuły i formularze informacyjne. Prosty przykład z życia. Strona nie zrozumiała treści orzeczenia wobec czego złożyła wniosek o odpis wyroku. Zanim dotarła z nim do adwokata było już po terminie apelacji.

    Dobre 0

    • belzebub pisze:

      mysle że wcześniej była u wujka józka spytac czemu sprawe przegrala. adwokat to wróg, najgorszy ze wszystkich.
      po 6 miesiącach bedziem robili sprawe spadkową bo łojceic narobił długów i nie kcemy spadku. my w gazecie przeczytali, że po 6 miesiacach tylko 50 zl za sprawe. :-) koledzy wiedzą o co chodzi, a ciemny lud i tak węszy spisek sędziego.

      Dobre 0

  21. delta pisze:

    CZEMU W TYM KRAJU DOROSŁEGO OBYWATELA TRAKTUJE SIĘ JAK OSOBĘ NIENORMALNĄ.
    Dlaczego nie mogę sobie sam wybrać pełnomocnika. Skoro mogę występować sam, dlaczego nie mogę wskazać dowolnie osoby, która według mojego rozeznania będzie mi pomocna w trakcie rozprawy.
     
    Utrzymywanie przymusów adwokacko-radcowskim to cios w podstawowe prawo do wolnego wyboru. Wolnego wyboru tam, gdzie mój wybór działa tylko na moją korzyść lub niekorzyść.
    Obecny system tzw. profesjonalnej pomocy prawnej opiera się na zwiększaniu profitów w razie przegrania sprawy przez adwokata/radcę.  Już na etapie porady prawnej, bardziej niż rozwiązanie sprawy bez procesu, korzystne jest doprowadzenie właśnie do procesu. Bo za poradę pieniędzy mało, za proces można już kasować jelenia w tysiącach. Przegrana sprawa jest w zasadzie tak samo zyskowna, jak wygrana. Więc po co się męczyć. Tym bardziej, że….
     
    Kiedy już do procesu dojdzie, to przegranie go, znowu pomnaża profity tzw. profesjonalnego pełnomocnika. Apelacja. I znowu koszty jeszcze większe, a wynagrodzenie się należy, nawet jak sprawę pełnomocnik tzw. profesjonalny przegra. Ale to jeszcze nic…
     
    Jak się stronę podkręci, to i kasacja/skarga, za jeszcze cięższe pieniądze pójdzie sobie do SN czy NSA. Tu już pod przymusem trzeba korzystać z tzw. profesjonalisty. To nic, że większość tych pism to dno, o czym pisali już sędziowie SN. Ważne, że kasa leci.
     
    Potem jeszcze można przejechać się na koszt klienta do ETS-u lub do ETPC.
     
    Dziwne tylko, że państwo w bardziej newralgicznych dziedzinach życia nie dba tak o obywateli. Nie interesuje państwa to, że emeryt nie ma na leki, że młody człowiek na mieszkanie, że ojciec rodziny może przegrać wypłatę w kasynie, że żona może zainwestować pieniądze w oszukańczy fundusz powierniczy etc… etc….
    Wszystko państwo ma gdzieś… oprócz tego, co mogło by uderzyć w interesy kasty korporacyjnej.

    Dobre 0

    • Alfred Surma pisze:

      Uprzejmie  wyjaśniam,  że  dotąd  tak  będzie  dopóty  nie  będzie  powrotu  ‘KODEKSU  HONOROWEGO”.  Proszę  sobie  wyobrazić  jaki  stan  liczebny  byłby  w  zasobach  kadrowych  sądów??.

      Dobre 0

    • Mariannek pisze:

      Delta, ta tzw. Komisja Kodyfikacyjna usiłowała wprowadzić przymus adwokacki/radcowski w tym projekcie. Na szczęście „pomysł” korporantów upadł i w projekcie faktycznie przyjętym nie ma po nim śladu. Gdyby przeszedł, uprawnienia do reprezentacji w sądzie (co prawda „tylko” od okręgowego wzwyż) samych siebie utraciliby nie tylko zwykli ludzie, ale i np. pracownicy przedsiębiorców, czyli osoby o wiele bardziej wyspecjalizowane w materii, co do której reprezentują, niż jakikolwiek korporant z przypadku, czy też osoby pozostające w stałym stosunku zlecenia i zawiadujące majątkiem reprezentowanego. Jednym słowem korporantom krojono bez żenady kawał przymusowego tortu. Nie udało się, ale czuwać, rzecz jasna, ciągle trzeba.

      Dobre 0

    • karzeł reakcji pisze:

      a był w tej bajce smok? oczywiście polak jak polak, sam wie wszystko najlepiej. sam się bedzie leczył, no chyba że przyjdzie mu rękę uciąc to wtedy bedzie szukał profesora co najmniej. sam sie bedzie bronił, no chyba że wezwanie do stawienia się w zamkniętym zakładzie otrzyma. wtedy , boze ratuj, panie wszystkie pieniądze byle nie siedział. panie pomóż pan. my wiemy, że nikt nie pomoże tylko pan, pan jest najlepszy. klekają przed biurkiem i płaczą. :o jakie my głupie byliśmy” bo to człwowiek się nie zna. bo to w telewizji mówili itp.
      bo myślec najpierw to za trudne. trzeba oszczędzać. i krzewić wolność, bo korporacje to beeeee. kazdy moze sam sie bronić to i drugiego obroni.

      Dobre 0

  22. Maria pisze:

    Który sędzia stosuje KPC ? Możnaby sprawdzić gdyby strona mogła nagrywać przebieg rozprawy ale sędziowie stanowczo zabraniają tego.BEZPRAWIE !

    Dobre 0

    • Alfred Surma pisze:

      Jest  to  prawda,  że  sędziowie  obawiają  się  nagrań  z  uwagi  na  poniżające  dowody  korumpcji  i  kryminogennego  interpretowania  prawa.

      Dobre 0

      • karzeł reakcji pisze:

        co ty ściemniasz. protokół jest prowadzony pod okresloną teze, ale nie z powodu korupcji czy czegoś tam ale z powodu wygody.

        Dobre 0

  23. Do REF. pisze:

    Rozszerzanie uprawnień referendarzy do uprawnień dawnych asesorów.W kółko to samo!

    Dobre 0

  24. Alfred Surma pisze:

    Polskie  sądy są  bardziej  skorumpowane  niż  za  komuny. Sędziowie  nie  dorośli  moralnie  i  emocjonalnie  do  roli  sędziego  niezawisłego.  Niezawisłość  jest  używana  jako  zasłona  dymna  do  korupcji  i  zorganizowanej  przestępczości  prawników  i  unikania  odpowiedzialności  sędziów  przestępców  w  togach.  Mam  przykład  na  własnym  przykładzie,  sędzia  w  Olsztynie  nie  uznaje  dokumentów  w  sprawie  bo  one  dowodzą  faktu  przestępstwa  jakiego  się  sędziowie  dopuścili.  Jestem  w  posiadaniu  dowodów  na  piśmie  i  to  pisanych  ręką  pani  sędzi.

    Dobre 0

    • karzeł reakcji pisze:

      to pisz do prokuratury. no chyba ze i tam sami zwyrodnialcy, kasta i woda na młyn odwetowców z bonn.

      Dobre 0

  25. Alfred Surma pisze:

    Przez  ponad  dziesięć  lat  staram  się  sędzinom  z  sądów  w  Olsztynie  na  biurkach  położyć  dowody  oszustwa  w  samym  sądzie  niestety  „MORALNA  ŚLEPOTA  NIE  ZEZWALA  NA  ICH  ZAUWAŻENIE”.

    Dobre 0

  26. adam pisze:

    Projekt przesądza, że w trakcie procesu pisma można składać tylko na zarządzenie sądu. Ma to ukrócić „przemycanie” pod nieobecność drugiej strony dodatkowej argumentacji. – To wynik przyjęcia założenia, że adwokaci przeszkadzają w wydaniu wyroku – ocenia adwokat Andrzej Michałowski. proponuje od razu wystąpić z tym projektem do TK o stwierdzenie niezgodności z Konstytucja i art. 6 Europejskiej Konwencji o obronie Praw Człowieka i Obywatela- jako naruszające prawo do sądu i prao do obrony.

    Dobre 0

    • nix pisze:

      A to dobre, korporacje powołują sie na konstytucje, z której złamania sami korzystają.
      Nie są zawodem zaufania publicznego, ale się za taki podają ograniczając dostęp młodych ludzi do zawodu.
      Łamią zasady społecznej gospodarki rynkowej. Gospodarka rynkowa, jeszcze społeczna wyklucza tworzenie prywatnych monopoli w usługach.
       
      Tak samo Europejska Konwencja Praw Człowieka. Najpierw trzeba ją samemu przestrzegać:
      art. 6 ust. 3 lit c mówi: każdy ma prawo bronienia się osobiście lub przez ustanowionego przez siebie obrońcę. Nie ma tu nigdzie powiedziane, że obrońca ma być członkiem kasty adwoaktów czy radców. Art. 6 mówi o ustanowionym przez siebie obrońcy. Obrońca to nie jest tytuł zawodowy, a jako że przepis przyznaje obywatelom uprawnienia, nie może on być interpretowany zawężająco. Zatem łamiemy konwencję, a jak nam się przypadkiem ta konwencja przydaje to miauczymy, że ona jest – co za profesjonalne postępowanie :) ))
       
      Art 13 – prawo do skutecznego środka odwoławczego. Odwołanie do SN uzależnia się od wykupienia usługi w prywatnym stowarzyszeniu – czyli korporacji. Nie stać cię na wykupienie, to do widzenia.
       
       

      Dobre 0

      • belzebub pisze:

        nie ma odwołań do SN, warto pisac w temacie który się choć trochę zna. kasacja czy skarga kasacyjna lub konstytucyjna to nadzwyczajny środek odwoławczy (wyrok po apelacji jest prawomocny). jak cie nie stać na adwokata to pisz do rzecznika praw obywatelskich, on wnosi tego typu środki, z zastrzeżeniem, że tylko w sprawach przez niego ocenianych jako wygrane :-) .

        Dobre 0

  27. ata pisze:

    Zakaz swobodnego wyboru pełnomocnika, to dla mnie naruszenie moich praw i wolności.
    Wybierając dowolnego pełnomocnika nie szkodzę nikomu oprócz siebie, dlatego tak jak pisze Delta niezrozumiałe jest przymuszanie przez państwo do korzystania określonej prywatnej korporacji prawnej.
    Korzyści dla państwa z tego przymusu też nie ma, sprawy ślimaczą się wprost nieprzeciętnie. Profesjonalny pełnomocnik wie przecież jak rozciągnąć sprawę i w dodatku im dłużej ona trwa tym więcej kasy wpada.

    Dobre 0

  28. DeeS pisze:

    1. EKPC nigdzie nie przesądza, KTO może być obrońcą. To jest kateria wewnętrzna państw-stron owej Konwencji.

    2. Nie ma przeszkód do złożenia skargi konstytucyjnej w sprawie stwierdzenia niezgodności z Konstytucją odpowiednich przepisów KPK, KPC, PPSA tudzież Prawa o adwokaturze i ustawy o radcach prawnych. Czemu nikt tego nie robi?

    3. Żeby wzmocnić „wagę” zaprezentowanego „argumentu” dobrze byłoby zamiast włąsnego „przekonania” przedstawic konkretne dowody przemawiajace za tym, że to właśnie „przymus korzystania z usług wyłącznie adwokatów lub radców prawnych” jest przyczyną owego „rozciągania”… :D :P

    Dobre 0

  29. jo pisze:

    Do DeeS
    1. A podstawowe standardy wykładni? To według Ciebie można zawężać uprawnienia przyznane przez konwencję w drodze ustaw?  Postępując w taki sposób można by doprowadzić wszystko do absurdu. Zdefiniujmy każdy wyraz tak jak to będzie odpowiadać państwu – konwencja już nie będzie niczemu przeszkadzać.
     
    2. A kto ma to złożyć? My nie możemy. Adwokat albo radca – nie złoży. W w TK członkowie korporacji, w trosce o bezstronność się nie wyłączą. UPS – państwo prawa :)
     
    3. Konwencja mówi o „ustanowionym przez siebie obrońcy”. Jeżeli w sądzie może występować adwokat i radca, to już pokazuje, że słowo obrońca nie jest tożsame ani z adwokatem ani z radcą. Słowo obrońca ma zakres szerszy. Ma zakres szerszy niż adwokat i radca razem wzięci. Gdyż zwrot „adwokat i radca” powinien być synonimem słowa obrońca(y).  W języku polskiem obrońca to ten który broni, bez ograniczenia przynależności zawodowej. Jak zapewne wiesz ze szkoły, prawo wykłada się w pierwszej kolejności według języka potocznego, jeżeli sam akt nie zawiera odrębnych definicji. Konwencja odrębnych definicji nie zawiera – więc zostje język powszechnie używany przez Polaków w znaczeniu jakiego mu oni nadają.

    Dobre 0

  30. jo pisze:

    Uzupełnienie.
    Nie każdy obrońca to adwokat i nie każdy obrońca to radca, a więc zakres jest szerszy. Nawet w drugą stronę jest podobnie. Nie każdy radca to obrońca, nie każdy adwokat to obrońca (np. oskarżyciel posiłkowy). No chyba, że oskarżyciel to obrońca (furda semantyka! furda słowniki! :) )
    Takie tam podstawy rachunku zbiorów. Elementarz logiki.

    Dobre 0

  31. jo pisze:

    KPK stanowi – Obrońcą może być jedynie osoba uprawniona do obrony według przepisów o ustroju adwokatury – oczywiste naruszenie konwencji. Wyobraźmy sobie, że ministrem zostaje krasnoludek – i załatwia nowelizację ustawy – obrońca może być tylko Koszałek Opałek. Jeżeli ustawąm można zawężać rozumienie konwencji – to można coś takiego zrobić. Będzie to dobry przykład polskiego podejścia do podstawowych wolności.

     

    Dobre 0

    • belzebub pisze:

      o do pracy na wózku widłowym jedynie osoba która skończyła kurs. maszynistą może być tylko odpowiednio przeszkolony człowiek, kierowcą autobusu również. czy to źle? ja wole żeby mnie sądził jedynie sędzia a nie wujek zenek spod budki z piwem.
      jedyne co ózni państwo od anarchi to pewne kanony i reguły postepowania. i gadanie bzur że kazdy może być obrońca w procesie karnym to twierdzenie, że moja ciotka chce żebym ją przewiózł samochodem i ja to zrobie chociaz prawa jazdy nie mam.

      Dobre 0

      • nando pisze:

        Gdybyś znał podstawy prawa, to byś wiedział o czym pisze Jo.
        Konwencja rzeczywiście mówi o ustanowionym przez siebie obrońcy. Nie wspomina nic, że to ma być adwokat. Uprawnienie nie może być interpretowane zawężająco. To przecież elementaż prawniczy. Ale widać nie dla belzebuba.

        Dobre 0

        • Milo pisze:

          Do nando
          To ty nie znasz podstaw prawa, bo owszem, konwencja nie definiuje obrońcy, gdyż jest to zdefiniowane w ustawach państw-stron konwencji. W Polsce w ustawie Prawo o adwokaturze. Nie wystarczy przeczytać jednego przepisu konwencji, aby zrozumieć, co z niego wynika. Ale do tego potrzebna jest solidna wiedza prawnicza. Internet ani ciocia Wandzia-księgowa w gminie nie wystarczą.

          Dobre 0

          • etyka_patyka pisze:

            A gdzie konwencja odwołuje się do możliwości modyfikowania jej znaczenia przez przepisy niższej rangi?

            Dobre 0

          • deksi pisze:

            Do Milo
            Taaa… przedefiniujmy znaczenie wyrazów, nie będzie nam przeszkadzać jakaś konwencja.
            Konwencja użwa wyrazu obrońca. Nie profesjonalny obrońca, ale obrońca. To znaczy, że nie ogranicza ona wyboru do adwokatów.

            Dobre 0

    • belzebub pisze:

      a borni ktoś komuś bronić się samemu? skoro taki bystrzak to obrońca mu niepotrzebny. przymusu nie ma. anarchia tym się różni od państwa prawa, że tam każdy może wszystko, nie ma żadnych zakazów ani nakazów. dlaczego pełnomocnikiem może być każdy a sędzią osoba tylko po egzaminie? skoro byle matoł może być jak adwokat to skoro adwokat i sędzia jedna studia skończyli to znaczy że byle matoł może być sędzią. i już. a kobiety na traktory.

      Dobre 0

      • nando pisze:

        Skoro może sam się bronić, to czemu nie może sobie wybrać pomocnika do tej obrony, takiego jakiego sam chce.
        Rozumiem panikę adwokatów, że mogło by się okazać, że są gorsi już nie tylko od magistrów, ale nawet od zupełnych amatorów, którzy nie skończyli żadnych studiów. Bo jak inaczej wytłumaczyć ich ciągłe zasłanianie się przed konkurencją czy pomocy państwowego aparatu przemocy.
        Żałosne, że takie rzekome wykształcenie nie potrafi się bronić samo, tylko potrzeba do tego aparatu urzędniczego, żeby nikt nawet nie mógł spróbowac się porównać. ŻENADA

        Dobre 0

        • belzebub pisze:

          i żeby kierować autobusem z ludźmi trzeba mieć inny rodzaj prawa jazdy. zgroza, toż każdy jeździć w tym kraju potrafi. skoro sam jeździ to i innych przewiezie.

          Dobre 0

          • mes pisze:

            No wiadome, że inny rodzaj prawa jazdy, który może zrobić praktycznie każdy. Jedynym przeciwskazaniem jest zdrowie. Nie ma jednak korporacji kierowców, która decydowała by o kształceniu czy liczebności tej grupy zawodowej..

            Dobre 0

  32. mits pisze:

    Polska za rządów PO jest jak lodziarnia dla ziomków czy kolesi. Korporacje prawnicze obrastają w sadło mając gdzieś interes społeczny. PO temu klaska powierzając funkcje ministerialne osobom związanym z korporacjami prawniczymi.
    W dodatku ludzi traktuje się jak jakichś obłąkańców, którzy nie mogą sami zdecydować o tym kogo chcą ustanowić pełnomocnikiem. Normalnie, rzecz niebywała, żeby dorosły Polak był stawiany przed alternatywą albo będziesz sobie w tym prawnym bagnie radził sam, albo zapłacisz korporacjom, które sobie, przy zezwoleniu PO, regulują podaż.

    Dobre 0

    • belzebub pisze:

      tak, tak.
      i wymagaja prawa jazdy żeby jeździć samochodem, zdrajcy, przeciez kazdy powinien na własną odpowiedzialnośc wsiadać do samochodu z kimś kto nie ma prawa jazdy. a potem ja z moich podatków mam płacić za leczenie takich kretynów. to jest demokracja i wolny rynek.
       

      Dobre 0

      • erg pisze:

        Cienka, typowo korporacyjna argumentacja. Prowadząc samochów zagrażasz nie tylko sobie, ale innym użytkownikom drogi. Dokonując swobodnego wyboru pełnomocnika, nie mogę wyrządzić krzywdy nikomu oprócz siebie.
        Wypadek samochodowy, jest zdarzeniem nieodwracalnym (zaskoczyłeś się?). Wyobraź sobie, że w drodze apelacji, nie cofniesz czasu do chwili sprzed wypadku. W trakcie wypadku nad przebiegiem wypadku nie czuwa niezawisły sędzia, który mógłby zareagować gdy sprawy przybierają niezgodny z prawem bieg.
         
        Skutkiem wypadku może być kalectwo lub śmierć, a mimo tak przerażających sktuków, prawo jazdy otrzymują nie członkowie korporacji, ale każdy, kto zrobi krótki kurs i zda egzamin państwowy. Wynika z tego, że państwo Polskie wyżej ceni interes korporantów niż życie i zdrowie swoich obywteli.

        Dobre 0

        • belzebub pisze:

          naprawdę? a coś takiego jak dobro wymiaru sprawiedliwości i zasady państwa prawa to znane sa koledze czy może nie do końca. ale to oczywiście cienka argumentacja. jest coś takiego jak kompetencje, wykształcenie, umiejętności. skoro każdy będzie mógł robić wszystko bez tych przymiotów to po co się uczyć, kształcić, dokształcać. od pucybuta do adwokata bo gęba ładna. zrobi sie kasting i smsami będą telewidze wybierać kto ma kogo bronić.
          zresztą byłby to ewenement na skalę światową. nie ma kraju gdzie obrońcą może być kazdy a nie adwokat. nawet w republikach bananowych są pewne reguły w tym wzgledzie. rozumiem, że rewolucja tego nie aprobuje.
           

          Dobre 0

          • mes pisze:

            Myślałem, że wiedza sama się broni. Jak ktoś ma wiedzę, nie potrzebuje się na każdym krokiem zasłaniać papierkiem o nazwie dyplom.
            .
            Dochodzimy do żenujących czasów, w których osoby po uniwersytetach, ze strachu przez niewykształconymi amatorami, muszą się zasłaniać dyplomem. Skoro cokolwiek Cie nauczyli, to nie powinieneś się tak bać amatorskiej konkurencji. A tymczasem… :)

            Dobre 0

        • belzebub pisze:

          szczególnie gdy chodzi o majątek rodzinny. również wtedy gdy spraw dotyczy gościa co ma dzieci. czy to ważne że gość nie do końca normalny i broni go wujek zenek.  posiedzi to zmądrzeje, w tym czasie pozbawione pieniędzy i normalnej rodziny dzieci wyrosną na podobych do tatusia ynteligientów. a majątek to skorumpowany sąd zabrał. :-) . ale oczywiscie chciał to ma. koszty społeczne debilizmu niektórych są nieważne.

          Dobre 0

          • mes pisze:

            Daj spokój, bo jeszcze ktoś uwierzy, że cie interesuje co się stanie z tym „nie do końca normalnym” i jego dziećmi :)
            Większość Polaków jednak jest normalna. I nie ma logicznego wytłumaczenia czemu osobnika x mogą reprezentować jego rodzice (dowolnego zawodu i wykształcenia) lum małżonek lub dzieci. Może on również występować sam (mająć dowolne wykształcenie czy zawód). No to dlaczego nie może sobie wybrać dowolnie swojego pełnomocnika.
            Jeżeli chce wydać całe zarobione pieniądze na niepewną inwestycję może to zrobić przez pełnomocnika, prawda? Nie może natomiast ustawnowić pełnomocnika do sądu, takiego jakiego chce. Przecież pełnomocnik nie zrobi mu większej krzywdy niż on sam by sobie mógł zrobić, gdyby występował bez niego. A że może się trafić jakiś dziwny pełnomocnik… no cóż ryzyko takie same, że ten który go ustanowił również był dziwny.
            Siedzieć nie idzie się dlatego, że reprezentuje kogoś wujek Zenek, tylko dlatego, że zrobiło się coś, w stosunku do czego prawo przewiduje karę więzienia. Od tego, żeby dojść prawdy jest sędzia. W Polskim prawie decydują profesjonalni sędziowie, nie amatorska ława przysięgłych, więc ryzyko jest mniejsze. Tymczasem w USA osądzają amatorzy, a i od adwoakata zależy wiele, a i ta w USA dopuszczają nawet adwokatów po kursach korespondencyjnych.

            Dobre 0

  33. belzebub pisze:

    za 4 lata reformatorzy znów utworzą sady grodzkie. przecież oni wydaja nie swoje pieniądze to nie myślą nad tym ile te pomysły kosztują. zrobili e-sąd i juz się zapchał, a to dopiero początek.
    w tym proponowanym modelu lepiej nie miec pełnomocnika bo sedzia powie co trzeba zrobić jego zdaniem w sprawie. po co ryzykować, wydawac kasę. chyba po to te tysiace nowych radców i adwokatów. sąd pouczy, sad podpowie, sad osądzi. a gdzie bezstronność. jedna strona przyjdzie z adwokatem – o krezus, trzeba go uwalić bo po drugiej stronie jest biedak i trzeba mu pomóc. socjalizm w wydaniu tuska.
    a bezrobotni młodzi gniewni będą dalej słuchać jak im jeden z drugim poszzerzy dostęp do zawodu, zniszczy korporacje i zastąpi w procesie przez sedziego. rewelacja :-)

    Dobre 0

    • erg pisze:

      Do belzebub
      Rewelacyjne jest to, że niektórzy adwokaci lub radcy nie znają prawa, a mimo to ochronka wytworzona przez monopol utrzymuje ich na rynku.
      Niektórzy nawet nie wiedzą kto może być pełnomocnikiem w sądzie administracyjnym, a mimo to szydzą z innych. Jak nazwać taki wręcz ironiczny brak samokrytycyzmu?

      Dobre 0

  34. PrawniK pisze:

    CZYTAJCIE WYŻEJ :dsf pisze:

    Dobre 0

  35. ekon pisze:

    CO KOMU W TYM PAŃSTWIE PRZESZKADZA WOLNOŚĆ WYBORU?
     
    Pełnomocnikiem powinien być każdy, kogo wybierze mocodawca. To on powierza swoje pieniądze i nikomu nic do tego.
    Troska o pieniądze jest przejawem skrajnej obłudy. Gdyby państwo troszczyło się o pieniądze to powinno interweniować w sprawie opcji walutowych, funduszy inwestycyjnych wysokiego ryzyka, kasyn gry itd. Skoro państwo pozwala mi żeby stracił swoje pieniądze na setki różnych sposobów, to nie rozumiem, czemu akurat w sądzie zostaję objęty taką niechcianą „troską”. Chyba sąd jest bezpieczenijszym miejscem dla pieniędzy obywatela niż np. kasyno gry.
     
    OBŁUDA DO KWADRATU. W tym kraju nie ma nawet krzty liberalizmu gospodarczego, jest reglamentacja gorsza niż a czasów Stalina i Bieruta.

    Dobre 0

    • plosiak pisze:

      Tak. Każdy powinien mieć prawo robić to, co chce. Np. kierować samochodem bez uprawnień, leczyć bez ukończenia medycyny, budować mosty bez niezbędnej wiedzy itd.
       
      Na całe szczęście nie żyjemy w ułudzie, a w rzeczywistości. To sprawia, że część wolności jest nam odbierana, ale w zamian jest ład i porządek.

      Dobre 0

      • lf pisze:

        Do plosiak
        Marna sofistyka.
        Kierowca ryzykuje ŻYCIE LUB ZDROWIE nie tylko swoje ale pasażerów i innych użytkowników drogi. A tymczasem co? Państwo pozwala zrobić prawo jazdy każdemu, kto zechce. Sprawdzają tylko umiejętności i wiedzę podstawową. Co więcej do egzaminu przygotowują ośrodki konkurencyjne, których liczba nie jest sztucznie ograniczana rządowymi zakazami. I to wszystko ma miejsce w dziedzinie, która stanowi potencjalne zagrożenie (powtórzę) dla życia lub zdrowia.
        Więc jak tu porównać troskę o moje pieniądze. W sądzie w sprawie cywilnej stracę co najwyżej pieniądze. Mało tego, będę mógł się odwoływać na wiele różnych sposobów.
         
        Wygląda na to, że państwo mniej dba o życie i zdrowie obywateli niż o ich pieniądze. I to tylko o pieniądze w sytuacji sprawy sądowej. Bo w reszcie przypadków o nasze pieniądze państwo też nie dba. Gdyby tak nie wolno by mi było postawić moich pieniędzy podczas gry w ruletkę, bez pomocy profesjonalnego hazardzisty.

        Dobre 0

  36. tod pisze:

    POLSKA ZA RZĄDÓW PO – to kraj będący zaprzeczenim liberalizm gospodarczego na który powoływała się PO, a to co się dzieje z korporacjami to ewidentny dowód.
    III RP to państwo kolesi żyjących dostatni kosztem społeczeństwa. Dlaczego jednym się tworzy państwowe ochronki zmuszająć innych do korzystania z ich usług?
    Zlikwidować korporacje, niech wreszcie w tym kraju będzie normalnie.

    Dobre 0

  37. Kevin Lomax pisze:

    Ja jako korporant i prawnik z 12 letnim doświadczeniem też chce zlikwidowania samorządów . Szczerze mówiąc tylko przeszkadzają , a to filie nie w tym mieście, a to płacić im za to by ich paść.. A klientów nikt mi do kancelarii nie narai ..
    Uczestniczę w tych śmiesznych szkoleniach , które są chyba tylko po to by poogladać swoje fizysy.  To już lepiej zorganizować szkolenia on-line..
    A wolnej konkurencji się nie boję , bo mam już markę
     
     

    Dobre 0

    • belzebub pisze:

      a podobno jesteś in housem więc do korporacji ci daleko jak do gwiazd.

      Dobre 0

    • rezim tuska pisze:

      toż kolega twierdził że nie jest korporantem, niedawno czytałem, razem z nijakim ergiem obdarzonym iście rewolucyjną czujnością czekisty. to jest kolega korporantem czy też in housem po studiach i przed aplikacją bo to do niczego nie potrzebne?

      Dobre 0

  38. Iwo pisze:

    a propos pism przygotowawczych: kto, na podstawie nowych i „przyspieszających” proces przepisów,zabroni mi stanąć na rozprawie i wygłosić to co miałem do powiedzenia w piśmie? Chyba nikt.
    Kto mi zabroni złożyć jako załącznik do protokołu na podstawie art. 161 kpc streszczenie moich wywodów ? Też chyba nikt.
    Szkoda tylko, że jeżeli mój przeciwnik wpadnie na taki pomysł to nie ma żadnego przepisu (poza obowiązkiem wynikającym z ze Zbioru Zasad Etyki…) który zobowiąże go, żeby złożył odpis takiego załącznika dla mnie…
    Taka rozmowa i taka nowelizacja.

    Dobre 0

Dodaj komentarz

Dodanie komentarza oznacza akceptację REGULAMINU blog.rp.pl. Komentarze nie spełniające zasad zawartych w regulaminie - nie będą publikowane. Więcej informacji można znaleźć na modblogu modblogu.