Sędziowie czekają na lepsze czasy

Nadal są osoby rezygnujące z urzędu i przechodzące do adwokatury czy notariatu. Ale ich liczba, mimo rosnącego niezadowolenia środowiska, powoli spada.

Z najnowszych danych statystycznych za 2010 r. wynika, że z sądów rejonowych odeszło 49 sędziów. Rok wcześniej, tak jak w 2009 r., takich wniosków było 51.

W sumie na wszystkich szczeblach było 57 zrzeczeń. Mimo zapowiedzi niezadowolonego środowiska, że sędziowie będą masowo odchodzić z urzędu, liczba odchodzących nie rośnie, ale wręcz (choć nieznacznie) spada. Skąd taka sytuacja?

– To tylko kwestia czasu – uważa sędzia Bartłomiej Przymusiński ze Stowarzyszenia Sędziów Polskich Iustitia. I dodaje, że to ogólna koniunktura gospodarcza sprawia, iż wielu z tych, którzy zamierzali zrzec się urzędu, postanowiło poczekać na lepsze czasy.

– Trudno zacząć teraz zawodowe życie np. w notariacie, bo rynek nieruchomości boryka się z wieloma problemami – dodaje sędzia Przymusiński. Na tym nie koniec przeszkód.

– Od chwili zrzeczenia się urzędu sędziego do momentu wpisu na listę np. notariuszy mija średnio około trzech miesięcy. W tym czasie trzeba z czegoś żyć – dodaje sędzia Jakub Węgrzyn.

Niemniej jednak ci, którzy podjęli decyzję w 2009 r. i przeszli do notariatu i adwokatury, nie żałują.

Sędzia Barbara Godlewska-Michalak, rzeczniczka Krajowej Rady Sądownictwa, która w 2009 r. informowała o groźbie wzmożonych odejść z urzędu, szuka innych przyczyn. – Może to wynika z faktu, że jednak w obecnej sytuacji gospodarczej wysokość zarobków sędziowskich nie wydaje się taka nieatrakcyjna.

Z drugiej strony, jak podaje sędzia Godlewska-Michalak, coraz więcej jest też kandydatów do zawodu sędziego.

I jeszcze jedna przyczyna: dość duża liczba adwokatów, doradców oraz notariuszy. Na rynku usług prawnych widać coraz większą konkurencję.

Dokąd odchodzą sędziowie? Najczęściej do notariatu. Na drugim miejscu pożądanych zawodów znajduje się adwokatura.

W połowie ubiegłego roku w sprawie niepokojącej liczby odejść z urzędu sędziego głos zabrała Krajowa Rada Sądownictwa. W specjalnej uchwale podnosiła, że niskie pensje powodują trudności z obsadzeniem wolnych stanowisk wobec braku odpowiednich – najlepszych – kandydatów. Zwracała też uwagę, że niezadowoleni z ustalonych mnożników obliczania pensji sędziowie będą przechodzić do bardziej atrakcyjnych finansowo zawodów.

Agata Łukaszewicz

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop

Tagi: , , , ,

(24) Komentarzy do “Sędziowie czekają na lepsze czasy”

    -
  1. Rafal_K pisze:

    Tak, jak pisałem już kilka razy. Za 3 lata zacznie brakować ODPOWIEDNICH kandydatów. Sami aplikanci ze szkoły w Krakowie ledwie wypełnią lukę DOBROWOLNIE odchodzących z zawodu. Pozostaje jeszcze liczba naturalnych odejść, w tym roku powołano łącznie 300 SSR. Rząd powinien zastanowić się nad przyszłością…

    Dobre 0

  2. exSSR pisze:

    Sam jestem przykładem odejścia z sądu do adwokatury w 2009 r. i mogę potwierdzić tezę z artykułu – nie żałuję i nie żałowałem ani przez chwilę decyzji. Zarobki są porównywalne, czasem większe, czasem mniejsze niż SSR, a poczucie wolności, swobody i braku nadzorcy ze statystyką w ręku – bezcenne ;)

    Dobre 0

    • inna ex pisze:

      odeszłam 3 lata temu, ale mam takie same spostrzeżenia jak kolega, dopiero po odejściu zaczęłam żyć normalnym życiem.  Polecam wszystkim wahającym się.
      Nigdy nie wrócę do sądu, nawet jeśli będą lepiej płacić to moim zdaniem – nie warto.

      Dobre 0

      • były sędzia pisze:

        Popieram zdanie moich przedmówców. Odszedłem z sądu w 2009 roku do notariatu. Średniomiesięczny dochód jest co najmniej kilka razy większy niż w sądzie, a komfort pracy zupełnie nieporównywalny, oczywiście na korzyść notariatu. Już zapomniałem, że weekend czy święta to dzień pracy. Każde odejście z sądu czy prokuratury wymaga odwagi, ponieważ zawsze wiąże się to z jakimś ryzykiem, które jest zależne od wielu czynników. Uważam  jednak, że  wciąż warto to ryzyko podjąć. Za dwa, trzy lata sytuacja na rynku z całą pewnością będzie gorsza. Dlatego też na swoję pozycję trzeba ostro pracować już teraz – im wcześniej tym lepiej, a to będzie procentowało w przyszłości. A na koniec dopowiem, że życzyłbym sobie, aby w sądownictwie pozostali najlepsi, co będzie z korzyścią i dla sądownictwa i dla notariatu.

        Dobre 0

        • była s. pisze:

          podpisuję się obiema rękoma pod tym co powiedział exSSR. W wolnym zawodzie zwłaszcza docenia się brak nadzorcy z batem nad głową, co w sądzie jest raczej normą (nie mówiąc już o tym co to będzie po wprowadzeniu ocen okresowych).
          Zarobki są oczywiście zależne od zdolności i nakładu pracy, są jednak tacy którzy potrafią wyciągnąć z rynku wielokrotność płacy sędziego. Ale pieniądze to nie wszystko – najważniejsza rzecz, tj. codzienny komfort życia jest zupełnie nieporównywalny.

          Dobre 0

  3. homunculus pisze:

    Lepszych czasów się już nie doczekają. W zawodzie prawnika będzie z czasem coraz trudniej a nie coraz łatwiej. Zwykła gra podaży i popytu. Odejścia z zawodu sędziego są i będą incydentalne, nawet jeśli rząd całkowicie zamrozi płace.

    Dobre 0

  4. RPR pisze:

    do niedawna sędziami zostawali aplikanci sędziowscy tuż po zakończeniu aplikacji, bez żadnej praktyki. Zostawali tzw. asesorami i pełnili obowiązki tak jak każdy sędzia. We wszelkiego rodzaju podsumowaniach i kontrolach zgodnie podkreślano że takie osoby pracują lepiej, staranniej i bardziej wydajnie niż mianowani sędziowie.
    Dziś oprócz aplikacji sędziowskiej wymaga się dodatkowo kilkuletniej praktyki w sądzie na innym stanowisku. I nagle ci sami ludzie po tej samej aplikacji sędziowskiej, specjalnie kształceni do tego zawodu są oceniani jako źli kandydaci do urzędu sędziego… Dodać należy, że mają oni znacznie dłuższy staż i przygotowanie niż większość sędziów którzy dostali się wcześniej, a do tego dysponują już praktyką zawodową w innym zawodzie, której tamci nie mieli.
    Moim zdaniem to jest hipokryzja w wydaniu KRS, promowanie niejako „na siłę” kandydatów z korporacji (którzy wcale się nie palą do tego by być sędziami) i stopniowe zamykanie dostępu tysiącom wykształconych, specjalnie przygotowanych osób, które chętnie podejmą się służby sędziego za te 5-6 tys. ma na celu tylko i wyłącznie wymuszenie podwyżek płac. No chyba że chodzi jeszcze o to żeby stworzyć prawnikom z korporacji łatwą drogę do załatwiania sobie na starość stanu spoczynku…

    Dobre 0

    • an pisze:

      dokładnie tak jak piszesz, środowisko sędziowskie promując korporantów niewiadomego pochodzenia których weryfikacja jest tak naprawdę niemożliwa, kosztem specjalnie przygotowanych do tej funkcji ludzi po sądówce wykazuje się niezłą hipokryzją.
      Z jednej strony sędziowie uważają, że sami są świetnie przygotowani do tego zawodu i znakomicie spełniają swoją funkcję, a z drugiej – że osoby po tym samym co oni kształceniu – nie posiadają predyspozycji.
      Albo albo, drodzy sędziowie.

      Dobre 0

  5. freddie pisze:

    żadnych problemów w sądownictwie nie będzie – przy takiej masie chętnych na studia prawnicze i wszelkie aplikacje rząd może najbliższe 10 lat nie dawać złotówki podwyżki tej grupie a i tak na każdy wolny etat będzie 40 chętnych. Po prostu dobrze będą wiedzieć, że w sądzie te pewne 5 tysięcy do ręki dostaną. A na wolnym rynku ogromnej konkurencji większość poumiera z głodu.
    Zwyczajnie dzisiaj wvbieranie zawodów prawniczych to pchanie się samemu w pułapkę, gdzie trzeba będzie coraz więcej się starać i robić a coraz mniej za to uzyskiwać.

    Dobre 0

    • Rafal_K pisze:

      Dlatego napisałem, że będzie brakowało odpowiednich kandydatów. Jednakże i tak nie będzie to 40 osób na miejsce;D Liczba korporacyjnych prawników stających do konkursów jest śmiesznie niewielka, o czym krs pisze w raporcie, dla zainteresowanych trzeba poszukać na stronach krsu. Więc kandydatów nie będzie wielu, chyba że asystenci i referendarze bez egzaminu sędziowskiego zaczną zdawać takowy i za kolejne dwa lata nabędą uprawnienia. W przeciwnym razie źródełko wyschnie za maks. 3 lata.

      Dobre 0

  6. Prawnik pisze:

    Dobrzy sędziowie zawsze odchodzili z zawodu a pozostawali ci którzy nie poradziliby sobie w innym zawodzie.Adwokat np musi znać wiele dziedzin prawa a sędzia rodzinny np kilka przepisów kro.Notariusz musi mieć umiejętności menadżerskie i socjotechnikę. Sędzia natomiast może być przysłowiowym tłukiem bo ma władzę..Nawiasem mówiąc skąd sędzia prowincjonalnego sądu z pogranicza kraju wie dlaczego sędziowie nie odchodzą z zawodu a garnie się do niego większość absolwentów prawa.

    Dobre 0

    • ex pisze:

      sądy i prokuratury to niestety od zawsze była i zawsze będzie przechowalnia najsłabszych i nieporadnych. Wyjątki się zdarzają ale rzadko, zwykle ci którzy znają swoją wartość długo tam nie zostają.
      Mówienie w tym kontekście o koronie zawodów to jakiś żart.
      Niedawno czytałem wywiad z ex-SSN T. Romer która stwierdziła że bycie sędzią powinno być marzeniem każdego korporacyjnego prawnika……..pani ex sędzia nie  mogła zrozumieć dlaczego wciąż tak nie jest. Jako były sędzia mało nie spadłem z krzesła. Zadufania, samozachwytu i humoru niektórym najwyraźniej nie brakuje.

      Dobre 0

      • freddie pisze:

        bo pani SSN Romer pracy miała mniej niż sędziowie liniowi w rejonie czy okręgu a to jest realne sądownictwo a nie apelacja czy SNowska elita. A zarobki odwrotnie proporcjonalne do nakładu i obłożenia pracą. Więc jeśli adwokat czy radca nie przemęczając się zbytnio miał 2x zarobków sędziego to nie dziwota że nie marzyli o pracy sędziego.

        Z drugiej strony to się zmieni – za chwilę zarobek SSR będzie nieosiągalnym marzeniem dla ogromnej większości adwokatów i radców. Więc za chwilę pogląd pani Romer dziwić nie będzie bo adwokaci będą rzeczywiście marzyć o zostaniu sędzią, dostawaniu 5 tysięcy na miesiąc i spokojnej głowie o to, że nie drżą czy ktokolwiek zajrzy po ich usługę albo jakaś firma nie wypowie umowy o usługi bo ktoś za rogiem zaoferował to samo za 400 zł taniej.

        Dobre 0

        • Teddy pisze:

          Jakimś dziwnym trafem podobno rynek usług już się skomplikował, a chętnych z korporacji na ssr jak nie było tak nie ma.
          Więc pocieszaj się dalej, drogi freddie. Musisz przecież jakoś uzasadnić swój brak odwagi i inicjatywy.

          Dobre 0

  7. lucyna rajchel pisze:

    nie wiem skąd takie wiadomości, że z sądu odchodą tylko najlepsi, a w sądach pozostają najsłabsi i nieporadni. Chyba, że komentatorzy sami z sądu odeszli i za najlepszych się uważają. W sądach oczywiście są lepsi i gorsi. Odchodzą i dobrzy i słabi.Tak jak pełnomocnicy bywają dobrzy, znakomici oraz niedouczeni i słabi. Ci, którzy odchodzą z sądów pewnie czynią to ze względu na chęc poprawy warunków finansowych i wyzwolenia się, jak to ktoś określił „spod bata”. Ich prawo. Ale ci, którzy zostają na pewno nie są nieporadni. Ciekawe jak poradzili by sobie pełnomocnicy z taką ilością spraw, a na ich wybór sędziowie nie mają wpływu tak jak pełnomocnicy. Znam wielu znakomitych sędziów, którzy z sądu nie odchodzą i zapewne nigdy nie odejdą bo po prostu ten zawód lubią i wykonują go z pasją i na wysokim poziomie czego wszystkim fachowym pełnomocnikom szczerze życzę.
    Prawnik  

    Dobre 0

  8. tryunnnn pisze:

    Będzie tak:
    - będzie coraz więcej adwokatów i radców prawnych
    - będzie rosła konkurencja
    - tylko uznane nazwiska i wielkie firmy prawnicze wczesniej wykreowane, będą jakoś tam funkcjonować
    - reszta będzie klepać biedę
    - bieda będzie bardzo duża w małych miastach w większych będzie mniejsza
    - sędziowie nie będą masowo odchodzić z sądu bo i tak więcej w adwokaturze nie zarobią niz w sądzie
    -  zapotrzebowanie na notariuszy też jest ograniczone
    - rynek niedługo też tutaj sie nasyci
    - notariusze też nie będą zarabiali znowu az takich kokosów
    - dlatego też rząd doskonale to wszystko co wyżej napisano wiedząc (bo jest to dość oczywiste), ma sędziów i prokuratorów w garści
    - żadnych podwyżek dla sędziów i prokuratorów nie będzie
    - rząd wcale się nie boi odejść sędziów bo kolejka chętnych do pracy na tym stanowisku niedługo będzie bardzo długa
    - jest to kwestia 5 – 10 lat, a będzie wielkie błaganie o pracę w sądzie ze strony rzeszy prawników
    - zoabczcie ilu adwokatów już przybyło w ciągu ostatnich 5 lat
    TAKA JEST RZECZYWISTOŚĆ. TAKIE SĄ REALIA RYNKU.

    Dobre 0

  9. tryunnnn pisze:

    Będzie tak:
    - rząd wie że niedługo do pracy w sądzie będzie tysiące chętnych
    - to rządowi daje mocna kartę w sporze z sędziami gdyż sędziów nigdy nie zabraknie chętnych do pracy będzie multum
    - to daje mozliwość wprowadzania instrumentów nacisku na sędziów i daje możliwość starszenia ich, podporządkowywania ich sobie, eliminacji leniwych, niesubordynowanych, krnąbrnych, zbyt mądrych, nieposłusznych
    - takim instrumentem będą oceny okresowe i masowe (juz niedługo) postepowania dyscyplinarne
    - na miejsce jednego wyrzuconego sędziego będzie 15 chętnych kandydatów (zubożałych adwokatów, rerendarzy, asystentów, etc)
    DLATEGO TEŻ SĘDZIOWIE MOGĄ SOBIE KRZYCZEĆ I PROTESTOWAĆ DO WOLI. NIKOGO TO BOWIEM NIE OBCHODZI I NIKT SIE TEGO NIE BOI. NA MIEJSCU RZĄDU POSTĘPOWAŁBYM TAK SAMO.

    Dobre 1

  10. tryunnnn pisze:

    Co roku studia prawnicze kończy tysiące osób. I co? Wszyscy będą adwokatami, radcami i notariuszami? Nic z tych rzeczy! Cudów nie ma! Jeszcze z pięć do dziesięciu lat i prawników korporacyjnych czeka walka na rynku o kromke chleba. Dosłownie. Chyba że wydziały prawa na uczelniach pozamykają :-)

    Dobre 0

  11. tryunnnn pisze:

    Każdy polityk rozsądnie myslący w ogóle nie przejmuje się protestami sędziów. Chętnych do pracy nie zabraknie. To oczywiste.
    O wiele bardziej rzą bał sie protestów lekarzy i dlatego lekarze wygrali olbrzymie podwyżki. Rząd się bał lekarzy bo lekarze mogli masowo wyjeżdżac za granicę. Zreszt tak właśnie jest. Lekarzy brakuje.
    A sędziowie? Juz przestaja odchodzić, jak piszą w artykule. Przecież sędziowie nie mają wcale tak źle. Zarabiają po 10 000 złotych brutto (zusowskie – sędziowie nie płacą składek na zus ale jakby płacili to ich pensja wynosiła by 10 000 złotych brutto zusowskie). To mało? A kto tyle zarabia? Mało kto!!!!!!!!

    Dobre 0

    • freddie pisze:

      otóż to, ale lekarze mają łeb na karku i jako lobby grają zawsze razem, nie ma podziałów i strzelają na jedną bramkę a nie jak u prawników – adwokaci sobie, radcowie sobie, rejenci sobie a sędziowie zbyt dumni żeby w ogóle z kimkolwiek siadać do stołu. Potem efekty są jakie są – 10 000 co roku wypuszczanych na rynek ludzi „po prawie”. Nie może więc być dobrze bo rynek na to nie pozwoli – pensje muszą spadać i za chwilę nawet o średnią krajową mecenasom będzie cholernie ciężko – bo niby kto ich wszystkich utrzyma ? gdzie ci klienci gotowi walić do kieszeni grube tysiące ? nie mówię o garstce kancelarii, których właściciele przez liczne znajomości i setki wypitych razem drinków i zjedzonych obiadów mają klientów wśród dużych spółek. Młodzi niech się nie łudzą – mogą mieć megawiedzę ale bez takich nieformalnych znajomości niczego nie osiągną poza bycie wyrobnikiem u takiego mecenasa, który wiedzę ma kiepściutką za to plecy – znakomite.

      A lekarze – wszystko na odwrót. Mało absolwentów, tylko państwowe kształcenie, i ogromne państwowe pieniądze. Znam powiatowe szpitale, w małych miasteczkach gdzie zwyczajni lekarze, ze specjalizacją zarabiają po 20 – 30 tysięcy miesięcznie. A i tak co i rusz straszą dyrektorów, że mają lepszą ofertę i odejdą, kręcą nosem itd.
      Pomyślcie sobie ilu z was, wielkich adwokatów i radców z elitarnym tytułem, który będzie za chwilę miał ktoś na każdej ulicy większego miasta dojdzie keidykolwiek do takich pieniędzy ? ia do tego będziecie drżeć całe życie i płaszczyć się przed byle łajzą żeby nie urazić bo 300 zł przyniesie.

      Te zawody to dramat i kto do nich próbuje jeszcze aspirować jest ekonomicznym samobójcą. Tak jest prawda i nic tego nie zmieni.

      Dobre 1

  12. tryunnnn pisze:

    Odejść do adwokatury? Zadna sztuka! Naprawdę żadna! Tylko trzeba potem umieć przymilać się klientom – przestepcom, poniżać się, być ich sługusem, słuchać ich uważnie, mieć dla nich czas i umieć za pieniądze (bo tylko o forsę tu chodzi a nie o żądne tam szczytne pomaganie ludziom) powiedzieć każdą największą bzdurę, każde największe kłamstwo.

    Dobre 0

  13. tryunnnn pisze:

    Po prostu. Trzeba mniej gadać, a więcej pracować. I dotyczy to wszystkich Polaków. Weźcie sie do pracy Sędziowie i szanujcie swoja pracę. Bo wkrótce możecie mieć gorszą.

    Dobre 0

  14. Prawnik pisze:

    W społeczeństwie panuje opinia ,że dobry adwokat to ten który ma znajomego sędziego.Adwokaci nie wyprowadzają ich z tego błędnego rozumowania.

    Dobre 0

  15. Przem pisze:

    Freddie:
    cyt”nie mówię o garstce kancelarii, których właściciele przez liczne znajomości i setki wypitych razem drinków i zjedzonych obiadów mają klientów wśród dużych spółek. Młodzi niech się nie łudzą – mogą mieć megawiedzę ale bez takich nieformalnych znajomości niczego nie osiągną poza bycie wyrobnikiem u takiego mecenasa, który wiedzę ma kiepściutką za to plecy – znakomite” – Popieram w 100% – tylko młodzi naiwni jeszcze wierzą, że ich wiedza powali wszystkich na kolana a klienci – zwłaszcza grube ryby – będą walić drzwiami i oknami – Dziś o sukcesie zawodowym przesądzają tylko biznesowe układy towarzysko-rodzinne.

    Dobre 0

Dodaj komentarz

Dodanie komentarza oznacza akceptację REGULAMINU blog.rp.pl. Komentarze nie spełniające zasad zawartych w regulaminie - nie będą publikowane. Więcej informacji można znaleźć na modblogu modblogu.