Naczelna Rada Adwokacka wydała oświadczenie, trudno zrozumieć, do kogo kierowane i w jakim celu wydane, przestrzegające adwokatów przed aktywnością medialną – pisze adwokat, członek Wielkopolskiej Izby Adwokackiej
Jak wynika z treści oświadczenia, władze palestry przypominają o powinnościach adwokatów oraz o zakazie promowania w wystąpieniach własnej osoby i naruszaniu tajemnicy klienta i jego interesów. Jednocześnie przestrzegają, że „(…) wszystkie wykroczenia naruszające zasadę rzeczowości, a także brak umiaru i taktu oraz inne zachowania sprzeczne z normami »Zbioru zasad etyki adwokackiej i godności zawodu« będą przez samorząd adwokacki bezwzględnie ścigane w postępowaniach dyscyplinarnych (…)”.
Tekst oświadczenia i czas jego wydania wskazuje, że jest ono skierowane do pełnomocników osób pokrzywdzonych wskutek katastrofy smoleńskiej mimo odżegnywania się przez NRA, że oświadczenie to nie dotyczy konkretnych adwokatów. Cel podjętego oświadczenia nie jest natomiast jasny, może wskazywać na próbę zamknięcia ust pokrzywdzonym i ich pełnomocnikom w celu uniemożliwienia opinii publicznej zapoznawania się z przebiegiem śledztwa w sprawie. Brak informacji z tego śledztwa powoduje liczne spekulacje i niepokój społeczny. Oczywiste winno być, że śledztwo to z uwagi na ogrom strat, śmierć pary prezydenckiej i wielu wybitnych obywateli Rzeczypospolitej jest najważniejszym postępowaniem we współczesnej historii Polski. Obywatele mają prawo do informacji na temat przebiegu śledztwa. Należy przypomnieć, że w katastrofie smoleńskiej ponieśli śmierć prezes Naczelnej Rady Adwokackiej Joanna Agacka-Indecka oraz wybitni adwokaci. Zasługi pani prezes dla adwokatury polskiej były wielokrotnie wskazywane w dniach żałoby także przez członków NRA. Joanna Agacka-Indecka, która jako prezes NRA należycie rozpoznała problemy korporacji, godnie reprezentowała adwokaturę przed władzami, wskazywała perspektywy jej rozwoju, a jej działania były skuteczne i przynosiły wielki pożytek dla adwokatury. Obowiązkiem korporacji jest zatem wspomaganie pokrzywdzonych wskutek katastrofy także przez doprowadzenie do ustalenia jej przyczyn. Zaniedbania państwa w zakresie wyjaśniania przyczyn katastrofy przez zaniechanie powołania komisji międzynarodowej dla wyjaśnienia jej przyczyn są oczywiste. Śledztwo nie powinno być prowadzone ani przez stronę rosyjską, z uwagi na miejsce katastrofy, ani przez stronę polską. Obie mają interes szukania winnych katastrofy po drugiej stronie. Nie można zapominać, że państwo, które utraciło w katastrofie wielu obywateli, zobowiązane jest podjąć wszelkie działania dla wyjaśnienia jej przyczyn. Naczelna Rada Adwokacka winna zatem wystąpić, kierując się pamięcią i obowiązkiem wobec zmarłych w katastrofie prezes i członków korporacji, a także jako przedstawiciel korporacji adwokackiej, do rządu RP o powołanie międzynarodowej komisji dla wyjaśnienia przyczyn tragedii.
Tymczasem podejmuje oświadczenie przestrzegające adwokatów informujących o przebiegu śledztwa o możliwości zastosowania wobec nich środków dyscyplinarnych.
Jako członek korporacji uważam za swój obowiązek publicznie postawić pytanie, czy nadeszły czasy, w których adwokatura – gwarancja obywateli dla dochodzenia ich praw – podejmuje działania służące interesom państwowej administracji.
Odpowiedź twierdząca będzie wskazywać na agonię polskiej adwokatury.
Małgorzata Heller-Kaczmarska








jeszcze jeden przykład walki starych adwokatów z młodą konkurencją. teraz będą przywalać etyką – zbiorem pustych frazesów, które nijak nie przystają do rzeczywistości i zasad wolnego rynku, ale będą skuteczną bronią przeciwko tym wszystkim którzy będą chcieli coś zmienić. jeszcze nie raz usłyszymi o zamachu na tradycję adwokatury, która nie jest niczym innym jak narzędziem służącym do obrony interesów korporacyjnego betonu. wyjątkowa obłuda czytelna dla wszystkich myślących racjonalnie.
Widać adwokatka Pisówka.Który to przepis upoważnia prokuratora do ujawniania wyników śledztwa. To adwokat napisał ten tekst?
Pani mecenas Heller-Kaczmarskiej polecałbym zapoznanie się z odpowiednimi regulacjami międzynarodowymi PRZED wypisywaniem (jako już kolejna osoba) sloganów o „powołaniu międzynarodowej komisji”. Jakaż bowiem miałaby to być komisja i z czyim udziałem? Jak miałaby zostać umocowana – i kiedy zacżąć działać? Takich komisji ine było, nie ma i zapewne nie będzie, choćby z uwagi na ochronę suwerenności oraz wyłącznej kompetencji własnych organów wobec zdarzeń zaistniałych na terytorium danego państwa.
@DeeS
Kim ty jestes zeby cokolwiek polecac jednej z najwybitniejszych przedstawicielek poznanskiej adwokatury?? Zanim cos napiszesz w tym temacie to najpierw przeczytaj najnowszy nr „Palestry”, a dowiesz sie ze powolanie komisji o jakiej pisze Pani Mecenas jest jak najbardziej mozliwe.
Natomiast Pani Mecenas naleza sie wyrazy uznania za odwage i przeciwstawienie sie probom kneblowania ust adwokatom starajacym sie dociec przyczyn tragedii smolenskiej.
wyjątkowa obłuda bije z tego tekstu, kolejna próba obrony korporacyjnego betonu, któremu było dotąd niezmiernie wygodnie.
Agonia tradycyjnej adwokatury będzie oznaczać początek normalności i uczciwych zasad wykonywania tego zawodu.
@Emer:
– szkoda, że w wersji internetowej nie dali artykułu doktora Żylicza zamiast „Pożegnań” i „Historii”.
„Kim ty jestes zeby cokolwiek polecac jednej z najwybitniejszych przedstawicielek poznanskiej adwokatury?? Zanim cos napiszesz w tym temacie to najpierw przeczytaj najnowszy nr “Palestry”, a dowiesz sie ze powolanie komisji o jakiej pisze Pani Mecenas jest jak najbardziej mozliwe.”
No to chyba sobie go zamówię
Poza tym między „możliwe” a „realnie wykonalne” jest drobna różnica, czyż nie?
BTW: czy mogę prosić o przykłady powoływania takich komisji w praktyce? Bo sama „możliwość” to jeszcze trochę za mało…
BTW2: czy „bycie jedną z najwybitniejszych przedstawicielek poznanskiej adwokatury” zwalnia od podlegania ocenie/krytyce?
O, jeszcze taka jedna drobna uwaga:
Rozbity pod Smoleńskiem Tupolew był niewątpliwie wojskowym statkiem powietrznym. W takim razie mam pytanie odnośnie analogicznej katastrofy tylko „w drugą stronę” – rok temu w Radomiu rozbił się białoruski samolot wojskowy Su-27, w którym zginęło dwóch białoruskich lotników.
Czy do badania jego katastrofy powołano jakąś „międzynarodową komisję”, czy też sprawę bada polska prkuratura i PKBWL?
w Polsce jest wszystko od d*** strony robione, a Polacy wybrali sobie prezydenta na miarę swoich możliwości , bo doktor prawa im się nie podobał . Teraz jesteśmy sługusami Rosji ( a własciwie spuściźny komunistycznej ).
Do korporacji wracając , w tym roku egzaminy korporacyjne pokazały , gdzie Polska ma polską inteligencję. Wymęczyć , upodlić , ażeby tylko w tym Państwie rządzili byli esbecy i komunistyczne św*** .
@DeeS
ad1 wg slownika jez polskiego pwn „mozliwy” to „taki ktory da sie urzeczywistnic” Jak cos „da sie urzeczywistnic” to chyba jest „realnie wykonalne” czyz nie?
ad2 przykladow nie znam i nie sadze by bylo istotne czy istnieja. Jezeli przepisy prawne daja okreslonym organom kompetencje do powolania takiej komisji to taka komisja moze powstac-i tyle. to czy bedzie to precedens czy tez nie, jest bez znaczenia.
ad 3 nie chodzi o zakaz krytyki tylko o to, ze piszac „Pani Mecenas polecalbym…” wypowiedziales sie wyjatkowo lekcewazaco, wrecz chamsko.
Tamta Pani ma już dłuższą historię medialną
http://maclawyer.wordpress.com/2008/01/
czekam, aż adwokaci sięgną po słoiki z fekaliami – dla dobra klienta oczywiście……
Co tam zmarli?.. Trzeba z żywymi na przód iść.
brakuje tylko do kompletu jakiejś teorii sPISkowej… może coś o współpracy ze służbami, tuszowaniu zamachów, ufo…
i głową kruszyć skałę.
Z uwagą przeczytałem tekst autorstwa Pani Małgorzaty Heller Kaczmarskiej, ale i z pewnym niedowierzaniem i smutkiem. Cóż bowiem Pani Mecenas nam oferuje i o co się spiera? Czy o to, że Rada Adwokacka w Poznaniu zakazała adwokatów kontaktom z mediami? Czy o to, że adwokaci założyli adwokatom kaganiec na usta? Czy też może o to, że katastrofę smoleńską,w której zginęli m.in. nasi koledzy ma wyjaśniać prokuratura w blasku fleszy, reflektorów i na zasadach pełnej jawności wszystkich czynności śledczych?
Jeśli chodzi o dwa pierwsze pytanie, to dla mnie oczywistym jest, że nikt w Poznaniu nie zamknął adwokatom ust, tylko przypomniał, że jeśli chcą promować swoją osobę, to nie jako celebryci, a jako prawnicy i nie w prasie, a w sądzie i w swojej pracy zawodowej. Że adwokata wiąże tajemnica adwokacka, bez której nie da się tego zawodu wykonywać, a którą – to już moja opinia – narusza m.in. informowanie prasy o tym jakie wnioski dowodowe za chwilę się złoży, o informacjach uzyskanych od Prokuratora i tym podobne. Dla mnie przytoczona uchwała jest też przypomnieniem o potrzebie dochowania należnej powagi czynności zawodowych, ale przede wszystkim przypomnieniem o konieczności zachowania zasady rzeczowości, a mianowicie, iż wypowiedzi dla prasy – których przecież adwokatom nie zakazano – mają odpowiadać zasadzie rzeczowości, czyli interesom Klienta i merytorycznej, a nie wydumanej potrzebie sprawy. Sądzę, że adwokatura doskonale zdaje sobie sprawę z tego, iż czasem wystąpienie adwokata przed kamerami jest niemal niezbędne, aby za pośrednictwem mediów przedstawić stanowisko swojego Klienta, by nie mówiła tylko jedna oskarżająca go strona . Media bowiem nader często ferują wyroki, zanim nawet prokurator komuś przedstawi zarzuty, często też aby kogoś zdyskredytować używa się tzw. przecieków ze śledztw, a media je powtarzają. Adwokaturze chodzi nie milczenie adwokata, a o to aby wypowiedzi dla mediów nie zamieniły wymiaru sprawiedliwości w sprawiedliwość wiecową, a adwokata w rzecznika prasowego, bo nie taka jest jego rola.
Odbieram wypowiedź ze smutkiem również dlatego, że aby dowieść swoich racji, Pani Mecenas powołuje się na osobę śp. Asi Agackiej – Indeckiej zapominając o Jej poglądach na rolę adwokata w postępowaniu karnym. A także dlatego, iż z przedstawionych nam poglądów zdaje się wynikać głęboka niewiara w możliwość uzyskania wiedzy o tym co doprowadziło do katastrofy w normalnym postępowaniu karnym. Przecież jeśli gwarantem prawidłowości ustaleń tego śledztwa ma być błysk fleszy i wrzask prasy, to znaczy, że autorka nie wierzy w prawidłowość działania instytucji Państwa Polskiego, lubo też – w co ja nie wierzę – przedkłada prawo obywateli do informacji nad ustalenie prawdy.
Uważam, że należy mieć więcej wiary w prawidłowość funkcjonowania Prokuratury Wojskowej w tej sprawie oraz w to, że w śledztwie będą realizowane postulaty i wnioski dowodowe pokrzywdzonych. To nie jest sprawa, w której by istniało ryzyko, że prokurator wnioski takie zbagatelizuje lub nie będzie chciał rozmawiać z pokrzywdzonymi (których przecież jest bardzo dużo), ale też nie można mieć do niego pretensji, że nie jest dla nich i ich pełnomocników dostępny na każdy gwizdek, i w kontakcie i w spełnianiu ich życzeń co do dowodów. Każdy adwokat wie, że śledztwo powinno być postępowaniem wnikliwym ale nie może być chaotyczne, musi być uporządkowane. Wiemy też, że najjawniejsze dochodzenie prawdy, jakie oferują nam komisje śledcze nie jest tak efektywne jak działanie prokuratury, co byśmy o niej złego nie mogli powiedzieć, a z pewnością jako adwokaci mielibyśmy o czym mówić.
Dlatego uważam, że piętnowanie organów adwokatury za przypominanie o podstawowych powinnościach adwokata i jego miejscu w procesie dochodzenia prawdy tak jak i darcie szat nad rzekomym zamykaniem ust adwokatom czy groźbie agonii adwokatury jest nieuzasadnione. Zaś de facto postulowanie uczynienia jawnym całości śledztwa smoleńskiego po prostu błędne.
Jako adwokat nie czuję się zakneblowany i zabieram głos w tej dyskusji, wierzę też, że pełnomocnicy pokrzywdzonych będą potrafili wykorzystać procedury przewidziane w kodeksie i nie będą musieli sięgać do „procedur” medialnych dla poprawienia swojej pozycji procesowej. Jako obywatel zaś oczekuję śledztwa w sprawie katastrofy smoleńskiej nie tyle szybkiego, co dokładnego i uporządkowanego oraz jawności końcowych ustaleń tego śledztwa.
@Emer:
„ad1 wg slownika jez polskiego pwn “mozliwy” to “taki ktory da sie urzeczywistnic” Jak cos “da sie urzeczywistnic” to chyba jest “realnie wykonalne” czyz nie?”
Nie. Wchodzimy na realia stosunków międzypaństwowych, gdzie „prawna możliwość zrobienia czegoś” całkiem często pozostaje li tylko „papierowym zapisem”. Pojęcie „martwego przepisu” jest chyba koledze znane?
„ad2 przykladow nie znam i nie sadze by bylo istotne czy istnieja. Jezeli przepisy prawne daja okreslonym organom kompetencje do powolania takiej komisji to taka komisja moze powstac-i tyle. to czy bedzie to precedens czy tez nie, jest bez znaczenia.”
O rany! Najwyraźniej wychodzi z Kolegi totalny teoretyzm zzabiurkowy… szkoda. Bo nie uwzględnia tzw. „prozy życia” i wspomnianych wyzej stosunków międzynarodowych. A wystarczyłoby sobie wyobazić potencjalne konsekwencje zgody na powołanie takiej komisji w zainteresowanych krajach, i już sam pomysł można odesłać w niebyt.
A rzecz jest prosta – z blizej niezanych powodów zainteresowane kraje mają się wzybyć istotnej cżęści swoich prerogatyw władczych, przekazując je w ręce organu… jak właściwie umocowanego i o jakich kompetencjach wobec zarówno stron trzecich, ale też stosownych organów obu zainteresowanych krajów?
Ba, w jaki sposób uregulować uprawnienia takiej hipotetycznej komisji, żeby były zgodne z odpowiednimi przepisami prawa WEWNĘTRZNEGO zainteresowanych krajów?
Już nie wspominając o tym, ze w prawie międzynarodowym precedensy ostatnio zaczynają żyć własnym życiem i dla wszystkich zaintersowanych potrafią być bardzo niewygodne. Ot, taki choćby „precedens kosowski”… Ergo: zaistnienie takowego „precedensu” bez dostatecznego rozważenia jego konsekwencji może przynieść więcej szkody niż pożytku. Ale to wymaga właśnie znajomości PRAKTYKI stosunków międzypaństwowych, a nie tylko konkretnych regulacji prawnych.
„ad 3 nie chodzi o zakaz krytyki tylko o to, ze piszac “Pani Mecenas polecalbym…” wypowiedziales sie wyjatkowo lekcewazaco, wrecz chamsko.”
To akurat podsumował p. Paduszyński, z którym się zgadzam.
Dołączanie się do chóru wołających o „międzynarodową komisję” uważam osobiście nie tylko za wątpliwe proceduralnie, ale też miażdżące jakiekolwiek zaufanie zarówno do własnego państwa jak tez państwa drugiego, co tak naprawdę stosunkom międzypaństwowym szkodzi. Nie wspominając przy tym o autorytecie własnych instytucji wewnętrznych RP, jak prokuratura i PKBWL.
Bo jaki byłby skutek takiego – precedensowego, nie czarujmy się – żądania? Komunikat byłby jasny: „nie ufamy organom włąsnego państwa, ale też nie ufamy organom państwa, w któym nastapiła katastrofa” – to komu mamy ufać? Sami sobie strzelamy w stopę a do tego oficjalnie sugerujemy, że władze Rosji… nie są obiektywne i mogą… co – mataczyć?
Międzynarodowy afront i samoośmieszenie gwarantowane.
Jeżeli p. mecenas Heller-Kaczmarska chciałaby osiągnąc taki właśnie cel… to naprawdę, nie ma się z czego cieszyć. A jeśli takich reperkusji nie uwzględniła w swoich rozważaniach – to już totalna porażka.
@ DeeS
ad 1 nie jestem twoim kolega
ad 2 Mylisz pojecie martwego prawa z sytuacja gdy aparat panstwa po prostu nie korzysta z danej instytucji bo nie widzi takiej potrzeby. Z martwym prawem mamy do czynienia gdy czesto maja miejsce okolicznosci wyrazone w hipotezie normy merytorycznej, natomiast nie ma miejsca zachowanie okreslone w dyspozycji tej normy albo w jej sankcji. Mowiac prosto-prawo jest martwe wtedy, gdy przez dlugi czas nie jest przez nikogo respektowane. W tej sprawie mamy do czynienia z norma kompetencyjna a nie merytoryczna. Nie mozna wiec powiedziec, ze organy panstwa w jakichs sporob „nie respektowaly” norm regulujacych powstanie i dzialanie miedyznarodowej komisji. Po prostu- nie korzystaly one z przyznanych im kompetencji. Tym samym przepisy te nie sa martwe.
ad 3 Jak chcesz sie bawic w „proze zycia” to chyba pomyliles forum. Tutaj rozmawia sie o prawie, nie o polityce. Zreszta w swoim rozumowaniu popelniasz blad circulis vitiosus. Na rzecz tezy ze te przepisy o komisji sa trudne w realizacji podajesz argument ze nikt z nich nie korzysta, a uzasadniajac teze ze nikt z nich nie korzysta podajesz argument ze jest tak bo sa trudne w realizacji.
ad 4 Znow mieszasz polityke z prawem. To ze holdujesz zasadzie klientelizmu w stosunkach z Rosja naprawde nie powinno miec wplywu na dokonywana przez Ciebie wykladnie przepisow prawa, bo w przeciwnym razie nie uda Ci sie prawidlowo zdekodowac norm zawartych w tych przepisach. Zycze ci ograniczenia tego politycznego zacietrzewienia bo cos takiego naprawde szkodzi dyskursowi prawniczemu.
@Emer:
„ad 1 nie jestem twoim kolega”
W takim razie – Panie Emer?
„ad 2 Mylisz pojecie martwego prawa z sytuacja gdy aparat panstwa po prostu nie korzysta z danej instytucji bo nie widzi takiej potrzeby. Z martwym prawem mamy do czynienia gdy czesto maja miejsce okolicznosci wyrazone w hipotezie normy merytorycznej, natomiast nie ma miejsca zachowanie okreslone w dyspozycji tej normy albo w jej sankcji. Mowiac prosto-prawo jest martwe wtedy, gdy przez dlugi czas nie jest przez nikogo respektowane. W tej sprawie mamy do czynienia z norma kompetencyjna a nie merytoryczna. Nie mozna wiec powiedziec, ze organy panstwa w jakichs sporob “nie respektowaly” norm regulujacych powstanie i dzialanie miedyznarodowej komisji. Po prostu- nie korzystaly one z przyznanych im kompetencji. Tym samym przepisy te nie sa martwe.”
Niczego nie mylę – istotne jest ustalenie DLACZEGO nie skorzystały? Ano właśnie. I tu się kłania „martwy zapis” bo co z tego, że jest, skoro NIKT z niego nie korzysta? Bo temu chyba Pan nie zaprzeczy?
Czyli – „przez długi czas nie jest przez nikogo respektowane” – jak sam raczył Pan napisać.
„ad 3 Jak chcesz sie bawic w “proze zycia” to chyba pomyliles forum. Tutaj rozmawia sie o prawie, nie o polityce. Zreszta w swoim rozumowaniu popelniasz blad circulis vitiosus. Na rzecz tezy ze te przepisy o komisji sa trudne w realizacji podajesz argument ze nikt z nich nie korzysta, a uzasadniajac teze ze nikt z nich nie korzysta podajesz argument ze jest tak bo sa trudne w realizacji.”
1) Niczego nie pomyliłem – prawo ze swej natury jest w owej „prozie życia” osadzone do głębi. W końcu zostało rozwinięte i wyniesione do znanego nam poziomu przez praktycznych aż do bólu Rzymian, czyż nie? W ich zachowaniu, do regulacji którego tworzyli normy prawne, na podstawie których do dzisiaj działamy, nie było nic z teoretyzowania i tworzenia konstrukcji nie mających praktycznego zastosowania.
2) W kwestii „circulus vitiosus” (czyli „błędnego koła) chyba coś się Panu pomyliło – nic podobnego nie napisałem. Rozumowanie jest proste – norma jest martwa bo nikt jej nigdy nie stosuje, a nie stosuje, bowiem jej praktyczna realizacja naruszałaby zbyt ważne prerogatywy państw. I tyle.
„ad 4 Znow mieszasz polityke z prawem. To ze holdujesz zasadzie klientelizmu w stosunkach z Rosja naprawde nie powinno miec wplywu na dokonywana przez Ciebie wykladnie przepisow prawa, bo w przeciwnym razie nie uda Ci sie prawidlowo zdekodowac norm zawartych w tych przepisach.”
Gdzie ja pisałem coś konkretnie o Rosji? Akurat to jest przypadek bezpośrednio z nią związany, ale ta sama argumentacja dotyczy bez wyjątku wszystkich państw, w których występują analogiczne zdarzenia. Czemu nie odniósł się Pan do sprawy z samolotem białoruskim? Albo gdy ładnych parę lat temu amerykański samolot EA-6B zerwał we Włoszech kolejkę górską? Czy w tych sprawach powoływano owe „międzynarodowe komisje”?
A już pisanie o „klienteliźmie” to w ogóle nieporozumienie – jakowaś antyrosyjska fobia z Pana strony, czy jak? Sprawa jest prosta, jasna i klarowna – postulowane rozwiązanie jest nie do przeprowadzenia z ŻADNYM państwem, czy to Rosją, czy to USA, czy Francją, czy Chinami… czy kimkolwiek innym. Jest to po prostu fakt, który trzeba uwzględniać w stosunkach międzynarodowych, nawet jeśli istnieją bardzo piękne normy prawne „możliwe” do zastosowania… ale nigdy nie stosowane.
BTW: polityka ma bardzo konkretne i bezpośrednie przełożenie na prawo międzynarodowe. Co widać czy to w tej sprawie, czy też w „precedensie kosowskim” (skutkującym następnie wydarzeniami w Osetii i Abchazji), czy np. w zakresie jurysdykcji MTK – jest takie jedno państwo, oczywiście wielce zaangażowane w proces „budowy wolności i demokracji na świecie”, które jakoś (nie wiadomo dlaczego…) ów Trybunał „olało” i swoich obywateli pod jego jurysdykcję nie poddaje. Co z tego, że przepisy o MTK są piękne, skoro tak naprawdę na tym przypadku widać praktyczną realizację zasady o „równych i równiejszych” tudzież jeszcze klasyczniejszej zasady o „niesądzeniu zwycięzców”…
„Zycze ci ograniczenia tego politycznego zacietrzewienia bo cos takiego naprawde szkodzi dyskursowi prawniczemu.”
Jak pisałem – prawo nie ma szans na zerwanie związków z polityką, bowiem powstaje właśnie wskutek politycznego dyskursu. Warto o tym pamiętać, choćby śledząc losy różnych przepisów z dziejów Rzymian – przecież „przepisy antykorupcyjne”, czy „ograniczające samowole urzędniczą” to oni pierwsi wprowadzili. I jak to wyglądało…?
Abstrakcyjny dyskurs prawniczy toczony w oderwaniu od rzeczywistości to jest coś, czym mogą się zajmować ludzie nie mający innych zmartwień ani nie mający nic innego do roboty w realnym świecie, przy czym i tak z reguły z takowego dyskursu nic konkretnego nie wynika. Albowiem prawnik ZAWSZE działa w rzeczywistości realnej, która oddziałuje tak na niego, jak i na stosowane (i tworzone) prawo – i vice versa oczywiście. Inaczej można by dojść do wniosku, że z prawnego punktu widzenia (np. konstytucyjnie) w swoim czasie ZSRR był prawdziwym rajem na ziemi
– i formalnie byłoby to twierdzenie prawdziwe…
@Piotr Paduszyński
Brawo Panie Mecenasie. Podpisuję się pod każdym Pana słowem. To nie w rzekomym kneblowaniu problem, a jak Pan trafnie zauważył – w obowiązku dotrzymania świętej tajemnicy adwokackiej, od której nie może adwokata zwolnić nawet jego klient.
Autorka artykułu przywołując pamięć śp. Pani Prezes dokonała obrzydliwej manipulacji, jakoby NRA uwłaczała pamięci Zmarłej.
Komentowana uchwala dyscyplinuje adwokatow,ktorzy zapomnieli o tym, ze sa prawnikami,zapominajacych o obowiazujacych ich przepisach, do adwokatow, ktorym „gwiazdorstwo”przeslonilo rzeczywistosc.Uwazam,ze kazdy z nas bez trudu wskarze czolowych przedstawicieli tej grupy(cale szczescie,ze niezbyt licznej)
Do Pana Piotra Paduszyńskiego
Obawiam się ,że rzeczowe i logiczne argumenty nie przekonają zarażonych Pisowską filozofią adwokatów. Dla nich sposób rozumowania samouka prawa Macierewicza jest prawniczo poprawne.
terminy „taktowność i umiar” poszły chyba w zapomnienie …
tego typu wypowiedzi w imieniu „zepsutej adwokatury”, „garstki sprawiedliwych” czy „narodu” obrażają mnie zarówno jako obywatelke jak i adwokata. ja sobie nie życzę aby ktoś wypowiadał się w taki sposób w moim imieniu.
… i mam nieodparte wrażenie że taki brak oględności w wypowiadziach jaki reprezentuje autorka artykułu i medialne kalanie „własnego” gniazda to domena hmmm adwokatów po aplikacjach radcowskich czy prokuratorskich…
To dziwne, że adwokatów trzeba o tak oczywistych sprawach pouczać
Czyżby początek cenzury?
Kalanie własnego gniazda? Czyli wszyscy adwokaci muszą mówić jednym głosem?
Do czego to doprowadzi?………..Odpowiedzialność zbiorowa? Komuna? Sekta?
Żyjemy już w DEMOKRATYCZNYM KRAJU, pobudka!!!
Ze strony RNA:
„Adwokat w wykonywaniu obowiązków zawodowych jest niezależny i podlega tylko ustawom”
jakieś brednie o powołaniu komisji międzynarodowej i o zamykaniu ust adwokatowi.Jakim adwokatem jest pisowska papuga/Rogala/, to widać z jego twarzy.Ani krzty w niej inteligencji,natomiast dopasowany wyglądem do całej czołówki pisowskiej.A teraz do rzeczy; z jakiego to niby powodu śledztwa/ w Polsce i w Rosji/mają być prowadzone w wariackim tempie – ze szkodą dla niego.Dlaczego premier Tusk ma interweniowac u premiera Putina skoro u nas i w Rosji także prokuratura jest niezależna.Przecież tę niezależność tak niedawno uchwaliliśmy i wprowadzili jako obowiązującą w naszym kraju.A proszę sobie wyobrazić jakie larum podnieśli by wszelkiej maści narodowcy,gdyby władze Białorusi naciskały na naszego premiera w sprawie wypadku ich samolotu w naszym kraju.Tylko tępe bydle/prostuję ;;sympatyczne zwierzęta są nieraz mądrzejsze od ludzi/ tych oczywistych uwarunkowań zrozumieć nie potrafi.Wstyd mi za panią adwokat z Poznania
Oto link:
http://gdansk.naszemiasto.pl/wydarzenia/880688.html
tak oto czlonek NRA obsmarowuje swojego klıenta ı to uchodzı bez zadnej reakcjı NRA
@DeeS
Pojecie martwego prawa ma w prawoznastwie scisle okreslone znaczenie. O zjawisku m.p. mowimy gdy norma prawna zawarta w danym przepisie jest przekraczana, tzn gdy jej adresat w okreslonych okolicznosciach nie przestrzego zawartego w niej nakazu albo zakazu okreslonego zachowania. Normy kompetencyjne-a z takimi mamy do czynienia w przypadku- nie staja sie martwe w wyniku niekorzystania z nich przez uprawnione organy, albowiem nie wyznaczaja one dla tych organow obowiazku korzystania z nich. Prosciej juz tego nie potrafie wytlumaczyc.
To ciekawa opinia, ze dyskusje o prawie zawsze trzeba ubabrac w polityce. Chyba jednak w dyskusji prawniczej w polityke uciekaja ci ktorzy slabo radza sobie z prawnicza argumentacja… Jak wiadomo w Polsce kazdy zna sie na polityce, gorzej ze znajomoscia prawa.
Co do Twoich uwag n.t. konstytucji ZSRR to naprawde przeszedles samego siebie… Podzielasz system aksjologiczny na ktorym byl oparty ustroj ZSRR??? Konstytucyjne bajdurzenie o dyktaturze proletariatu, skomunizowaniu gospodarki itp oznacza dla ciebie ze ZSRR formalnie byl rajem na ziemii?? czyli jak rozumiem, gdyby te zalozenia rzeczywiscie zrealizowac stwierdzilbys iz ZSRR to raj na ziemii nie tylko formalnie ale i praktycznie… Coz, ja wymiekam i dziekuje za wymiane pogladow. Szkoda ze twoje marksistowskie ciagoty nie wyszly wczesniej, to bym sobie darowal ta dyskusje.
„W państwie rządzonym dobrze wstyd być biednym, w państwie rządzonym żle, jest hańbą bycie bogatym” – Konfucjusz
Moim komentarzem do ostatnich wydarzeń, związanych z aresztowaniem prominentnych przedstawicieli zawodu zaufania publicznego, do którego wstęp mają jedynie ci, którzy udowodnią, że są nieskazitelnego charekteru, niech będzie list, jaki kilka mięsięcy temu, wysłałem do pani Joanny Agackiej – Indeckiej, na który niestety nigdy żadnej odpowiedzi nie otrzymałem.
Szanowna Pani Joanna Agacka – Indecka, Prezes Naczelnj Rady Adwokackiej
Urzeczony treścią Pani wystąpienia, wygłoszonego podczas zorganizowanej przez Naczelną Radę Adwokacką, wspólnie z Komisją Ustawodawcza Senatu RP konferencji, “DROGA KARIERY PRAWNIKA W POLSCE”, ośmielam się napisać do Pani te kilka słów, by dać wyraz temu, jak piękna teoria mija się z codzienną praktyką.
Opisując problemy wymiaru sprawiedliwości i korporacji prawniczych [”Prawo co dnia” z 23 sierpnia 07.}, zapewne w celu dowartościowania swoich racji, redaktor Marek Domagalski podparł się “autorytetem” adwokata Ziemisława Gintowta, który nadzieję na poprawienie złej sytuacji, widzi w młodzieży prawniczej, szturmującej aplikacje. Jak wiadomo, aplikacje adwokackie, odbywa się pod kierunkiem patronów. Jakim patronem był [jest?], Ziemisław Gintowt? Na początku transformacji ustrojowej, adwokat Ziemisław Gintowt, syn sędziego, oprócz zaszczytu, jakim jest bycie pomocnikiem wymiaru sprawiedliwości, zajmował się zakładaniem, a następnie kierowaniem, zarządzaniem, a także nadzorowaniem wielu spółek, których zadaniem było prowadzenie działalności gospodarczej. Jedną ze spółek, którą adwokat Ziemisław Gintowt [syn sędziego] założył a następnie kierował, zarządzał, oraz nadzorował jej działalność, była FORD OMC Motors Ltd. Jednak Ford OMC Motors, oprócz i pod przykrywką legalnej działalności gospodarczej, prowadził przestępczą działalność gospodarczą. Ta przestępcza działalność Ford OMC Motors Ltd., polegała na tym, że powypadkowe samochody pozyskane ze szrotów, lub może i ukradzione, szmuglowano do Polski, a w celu uniknięcia obowiązkowych opłat celnych fałszowano ich dokumenty, i następnie wstawiano je do autoryzowanych salonów Forda, i sprzedawano je jako auta bezwypadkowe. Adwokat Z. Gintowt nie tylko sprawował obsługę prawną firmy którą sam założył, ale gdy jej pracownicy zostali złapani za rękę na gorącym uczynku, był także jej pełnomocnikiem przed sądem. Mimo, że sędziowie byli w posiadaniu niepodważalnych, materialnych dowodów czynów kryminalnych opisanych w kk jako: oszustwo, paserstwo, fałszowanie dokumentów, posługiwanie się fałszywymi dokumentami, to z powodu tego, że ich nieskazitelność charakteru była porównywalna z nieskazitelnością charakteru Z.Gintowta, sprawa sądowa miała charakter ośmioletniej antypaństwowej hucpy, albowiem wyrok jaki zapadł uznać należy jako rozbój w biały dzień. Te adwokacko – sędziowskie gangsterstwo, dzięki imprimaturowi jakie uzyskało od kolegi Ziemisława Gintowta z sądu arbitrażowego przy Krajowei Izbie Gospodarczej, sędziego Tadeusza Erecińskiego – prezesa Sądu Najwyższego, stało się obowiązującym w Polsce prawem. Wracając zaś do adw. Gintowta, to stwierdzam a jest to do sprawdzenia, że oprócz tego co wyżej, dopuścił się on także i to wielokrotnie, obrazy sądu, poprzez to, że okłamywał sąd i to w wypowiedziach ustnych i w kilku pismach procesowych. Nie usprawiedliwił nieobecności na kilku rozprawach. Przysyłał aplikantkę, która osłaniając swojego patrona, poświadczała nieprawdę. Też uważam, że należy stawiać na młodzież, mam jednak nadzieję, że adwokat Ziemisław Gintowt nie będzie tym, którego chciałaby naśladować aplikantka, którą wysyłał on do sądu w jego sprawie. O tych karygodnych wyczynach adwokata Ziemisława Gintowta, informowałem i Okręgową Radę Adwokacką [pismo z 24 stycznia 2000r.], oraz Naczelną Radę Adwokacką [pismo z ORA do NRA z dnia 2 lutego 2000r.], a także pana mecenasa Czesława Jaworskiego [pismo z dnia 29czerwca 2000r.], który był wówczas prezesem NRA. Niestety, nikogo skandaliczne postepowanie adwokata Ziemisława Gintowta nie tylko nie raziło, ale nawet nie przeszkadzało mu, ani w błyskotliwej karierze w Palestrze, ani w karierze arbitra sądów gospodarczych.
Jakoś Szanowna Palestra zamilkła
Gratulacje Pani Mecenas za odwagę !
Tak się składa, że jestem adwokatem, zatem czuję się upoważniony do zabrania głosu w sprawie wypowiedzi NRA i Pani Mecenas Heller – Kaczmarskiej.
Uważam, że niestety – zabrakło jej trochę umiaru. Adwokaci są od tego, żeby świadczyć „pomoc prawną”. Występowanie w mediach, ujawnianie dokumentów, wypowiadanie jawnie politycznych nie licuje z godnością adwokata. „Pełnomocnik ofiar” jest dla mnie osobą, która radośnie „wypływa” na tragedii, a nie rzetelnie wykonującym swoją pracę adwokatem. Co gorsza – istnieje prawdodpodobieństwo, że się mylę. Że on wykonuje swoją pracę (świadczenie pomocy prawnej) świetnie tylko że ja – z uwagi na przekaz medialny – tego nie dostrzegam. I przed tym przestrzegała NRA. Tego też nie zrozumiała mec. Heller – Kaczmarska, czując się „kneblowana”. Adwokat tylko na sali sądowej ma pełną wolność słowa, wszędzie indziej wiąże go tajemnica adwokacka i obowiązek zachowania rzetelności i profesjonalizmu. I jeszcze jedno – adwokat ma obowiązek (!!) zachowania dystansu i umiaru w sprawach dotyczących swoich klientów. Toga zobowiązuje. Chodzenie na skróty (czyt: do mediów) często prowadzi do nikąd.
@AT
a o czym z Panem Bińkowskim dyskutować? Sądy go skrzywdziły, adwokaci go skrzywdzili, NRA go skrzywdziła, J.Agacka – Indecka go skrzywdziła, bo do niej wysłał list kilka miesięcy temu, a Ona właśnie od kilku miesięcy nie żyje . Facet wyraźnie ma pecha albo też nie najlepsze rozeznanie w rzeczywistości i ciągłe pretensje do całego świata o to, że w życiu mu nie wyszło.
w pełni popieram tekst pani Mecenas. I gratuluję odwagi oraz charakteru. Jest to doskonały respons zarówno na inkryminowaną uchwałę NRA, jak i na tekst mec. Kondrackiego i Stępińskiego, zamieszczony parę tygodni temu w GW.
@adwokat
trochę to dziwne Panie Mecenasie, co Pan pisze. Z Pańskiej wypowiedzi wynika, że „Adwokat tylko na sali sądowej ma pełną wolność słowa, wszędzie indziej wiąże go tajemnica adwokacka i obowiązek zachowania rzetelności i profesjonalizmu”.
Z powyższego wynika, że na sali sądowej adwokat ani nie jest związany tajemnicą adwokacką ani rzetelnością ani profesjonalizmem. Wiąże go to bowiem wszędzie indziej…
@lojer
cóż by rzec na Twoje uwagi…? Po pierwsze gratuuję celnej uwagi skierowanej do Adwokata. Tyle tylko, że to czepianie się słówek, a nie meritum.
W pełni się zgadzam z tym co napisał mec.Piotr Paduszyński.
W gruncie rzeczy chodzi o to, że wszystko można lecz z ostrożna. Bez przegięć po prostu. Adwokat, to po prostu nie jest krzykacz jarmarczny, jakim wielu z tu obecnych dyskutantów chciałoby go widzieć.
Więcej zaufania do organów Państwa Polskiego i ludzi tam pracujących!!!
hmmm… a na jakiej podstawie mam „więcej ufać” organom Państwa Polskiego? Mam na co dzień styczność z tymi organami wszystkich możliwych szczebli i aż nadto dobrze wiem, że są one – delikatnie mówiąc – częstokroć niedoskonałe lub zgoła w ogóle do wymiany. Poza stycznością osobistą czytam sobie o pracy organów – o urzędach działających w sprawie Rycha, Mira, Zbycha, o komisjach wyjaśniających tego typu sprawy, o grupach trzymających władzę, etc. Gdzież to ostatnio prokuratorzy chowali akta za szafę? W Pszczynie? Nawoływanie do okazywania ‘zaufania’ organom Państwa jest albo wyrazem albo dziecięcej naiwności (i fajnie, lepiej się żyje gdy się wierzy, że dookoła świat jest piękny) albo świadomą próbą robienia ludziom wody z mózgu (gorzej).
A gdy w grę wchodzą kwestie polityczne, zwłaszcza tej wagi jak katastrofa smoleńska, tymże organom należy patrzeć na ręce. I powinni to robić m. in. adwokaci, działający dla dobra swoich klientów. Od tego w końcu są.
@lojer
Z tego co piszesz wynika, że błedne oskarżenie, błędny wyrok, czy błędna decyzja jest regułą, a prawidłowe rozstrzygnięcie jedynie się zdarza. Że w więzieniach siedzą niemal sami niewinni, a na wolności chodzą sami bandyci. Wybacz, ale to jest po prostu kompletny nonsens.
Oczywistym jest, że to patologie i błędy się zdarzają, inaczej by nie było tych wszystkich szczebli lub instancji, które są od kontrolowania innych instancji.
Od 20 lat chodzę po sądach, prokuraturach i organach administracji wszelkich instancji i doskonale wiem jakie wpadki im się zdarzają. Tyle tylko, że od moich partnerów z innych państw świata wiem, że i u nich jest tak samo.
Błędy od których usuwania jest system instancyjny (a i tak nie wszystkie usunie) nie powinny zasłaniać całości obrazu Państwa, które po zdzisiątkowaniu elity politycznej w Smoleńsku funkcjonowało całkiem sprawnie i normalnie, co dostrzegali komentatorzy największych gazet na świecie, a czego nie chcą widzieć niektórzy w Polsce.
Pisząc o zaufaniu do organów Państwa pisałem również w kontekście systemu prawa w tym kraju obowiązującego i dającego określone gwarancje pokrzywdzonym i uważam, że ten system co do zasady pracuje poprawnie i w miarę sprawnie, a to jest wynik 20 lat doświadczeń własnych, a nie naiwności.
Natomiast problem jest inny, czy adwokat to adwokat, czy też odpustowy vel telewizyjny gwiazdor, który jeszcze nic nie osiągnał, a już musi sobie pogardłować, bo inaczej by go nie zauważyli.
@p
niech będzie. ja też nie twierdzę, że u nas nic nie działa jak należy. także mam nieco doświadczenia i przyznaję, że można zarówno uzyskać sprawiedliwy wyrok, jak i być przyzwoicie i kompetentnie obsłużonym w tym czy innym urzędzie – nawet w większości spraw, okej.
w zbyt wielu jednak przypadkach, te sprawiedliwe wyroki i normalne standardy trzeba sobie wywalczyć, a czasem wręcz wyrąbać maczetą czy wydrapać pazurami, tak jak się wyrębuje ścieżkę w dzikiej dżungli. i częstokroć pożądany stan sprawiedliwości czy praworządności uzyskuje się po latach udręk, po przedarciu się do najwyższych instancji odwoławczych.
w mojej ocenie takie rzeczy dzieją się w Polsce ZBYT często. Bo, że i u nas i na tamtejszym obszarze platniczym się w ogóle dzieją i dziać się muszą, to rzecz wiadoma i musi tak być, choćby statystycznie w masie spraw, urzędnikow, sędziów i innych funkcjonariuszy.
Tym niemniej, wszelkie patologie winny być skutecznie likwidowane, piętnowane i rugowane. A tak niestety nie zawsze jest. Albo jest, ale po latach, co jest z reguły dla pokrzywdzonego już średnio przydatne.
i dlatego jestem podejrzliwy i zaufanie mam OGRANICZONE.
@lojer
adwokat jak maczeta w dżungli, to zawsze lepiej niż jak błazen na jarmarku
@AT
Facet z Palestry[?] dał głos. Dał też dowód, że wprawdzie czytać umie, ale ze zrozumieniem tego co czyta, ma spore trudności. Moj tekst, nie był o panu Bińkowskim, ale właśnie o takich facetach o mentalności i etyce „łowców skór”, dla których prawnicza aksjologia i deontologia oraz rudymenty i imponderabilia prawnicze, mają tyle wspólnego co świnia z pomarańczami.
Pozdrawiam Marian Bińkowski.
@ Marian Binkowski
Panie Marianie, nie wnikajac w Pana osobiste doswiadczenia w kontaktach z wymiarem sprawiedliwosci uwazam ze dokonuje Pan nieuzasadnionej generalizacji… To naprawde nie jest tak iz Palestra to jakas klika chroniaca swoje interesy za wszelka cene. To srodowisko dba o kondycje moralna swoich czlonkow, czego dowodem sa postepowania dyscyplinarne w reakcji na sporadyczne zreszta nieetyczne zachowania niektorych adwokatow. Apeluje o wiecej umiarkowania w ferowaniu wyrokow, bo dla zdecydowanej wiekszosci mecenasow Panski poglad jest troche krzywdzacy.
@Bińkowski
Hmmm…
tyle wspólnego co świnia z pomarańczami?
No cóż, przeczytałem poszedłem do wuja do chlewu i dałem świniom parę pomarańczy… Chyba je lubią bo zjadły natychmiast i chciały jeszcze…
Wychodzi na to, że wg Pana adwokaci cenią sobie deontologię, aksjologię, imponderabilia i rudymenty prawnicze, wręcz zasmakowali w nich.
@Kwach
Szanowny Panie
Serdecznie dziękuję za dobre słowo, jednak nie mogę się zgodzić z zarzutem , że generalizuję, bo nie genarlizuję, czego najlepszym dowodem jest to, że w swoim tekscie, krętaczy, mataczy i zwyłych oszustów poprzebieranych w togi, wymieniłem z imienia i nazwiska. Różnica między nami w ocenie Palestry bierze się stąd, że Pan pisze jak powinno być, a ja napisałem jak jest. Ja Panu naprawdę szczerze zazdroszcze tego, że Pana doświadczenia z polskim [choć nie tylko], wymiarem sprawiedliwości są takie. Moje niestety są inne. Pozwoli Pan, że zostaniemy każdy przy swoim. Bo z tymi niezależnymi sądami, niezawisłymi sędziami, nieskazitelnymi adwokatami, jest tak, jak z tymi wyspami na których żyją słonie z trąbami dwiema, tylko, że takich wysp nigdzie nie ma.
Pozdrawiam Pan serdecznie.