Powaga sądu ważna, ale sprawność ważniejsza

Projekt obowiązkowej obecności na wyrokach budzi niepokój adwokatów.

Niemcy np. nie mają tego problemu. Tam sami adwokaci są zainteresowani obecnością na wyrokach. W Polsce rzeczywiście adwokatów, prokuratorów, ale i podsądnych często na wyroku nie ma.

Członkowie Stowarzyszenia Sędziów Polskich Iustitia w swym projekcie zmian procedury karnej (szczegóły: „Sędziowie proponują szybsze procesy karne”, „Rz” z 27 lipca) zaproponowali wprowadzenie przepisu (art. 418 § 4 kodeksu postępowania karnego), że strony powinny być obecne podczas ogłoszenia wyroku.

Apelacja w ciemno

Sankcją za nieobecność (nieusprawiedliwioną) ma być to, że 14-dniowy termin do wniesienia apelacji dla osoby nieobecnej na wyroku biec ma od złożenia wniosku o sporządzenie uzasadnienia na piśmie (ma na to siedem dni od wyroku), ale samego uzasadnienia już nie dostanie.

Na złożenie apelacji obrońca miałby zatem mniej czasu (pisanie uzasadnienia trwa wszak często kilka miesięcy), po drugie nie będzie znał motywów sądu, bo pisemnego uzasadnienia nie dostanie, a ustanego nie słyszał.

– To sankcja wobec strony, która lekceważy ogłoszenie wyroku – napisano w uzasadnieniu projektu. – Celują w tym prokuratorzy i obrońcy, którzy na ogłoszenia wyroków częściej nie przychodzą, niż przychodzą. Potem żądają uzasadnienia pisemnego z tego tylko powodu, że nie wysłuchali ustnych motywów. Prokuratorzy muszą przed przełożonymi „rozliczyć” wokandę, a nie wiedzą, czemu sąd orzekł tak, a nie inaczej, więc występują o pisemne uzasadnienie.

To zmusza sędziego do dodatkowej pracy, choć i tak często apelacja później nie zostaje złożona. Tymczasem ogłaszanie wyroku w pustej sali lub dla samej publiczności uchybia powadze wymiaru sprawiedliwości. W innych krajach jest to po prostu niespotykane.

Adwokaci kontra

– Ustne motywy rozstrzygnięcia różnią się nieraz od wskazanych w pisemnym uzasadnieniu. Po przyjęciu takiego rozwiązania sędzia będzie się mógł zapoznać z argumentacją strony skarżącej orzeczenie jeszcze zanim sporządzi uzasadnienie. Będzie mógł odnosić się również do argumentacji z apelacji. Propozycja rażąco narusza więc prawa stron postępowania – wskazuje adwokat Bartłomiej Owczarek z Gdyni.

– Może w mieście powiatowym, gdzie jest jeden mały sąd, adwokat da radę stawiać się na każdy wyrok, ale np. w Warszawie, gdzie pełnomocnik musi przemieszczać się z sądu z jednego krańca miasta na drugi, taki wymóg znacznie utrudni obronę klientów – wskazuje adwokat Rafał Wąworek.

Jeszcze ostrzej mówi adwokat Jacek Kondracki.

– Pisanie apelacji bez uzasadnienia pisemnego, znajomości motywów sędziego jest bez sensu, nie napiszemy przecież „ten wyrok mi się nie podoba”. To idiotyczny pomysł.

Dla Stefana Hambury, adwokata z Berlina, ten pomysł nie jest jednak specjalnie rewolucyjny. W Niemczech adwokat na napisanie apelacji ma siedem dni, pisze ją na podstawie ustnego uzasadnienia wyroku, dlatego jest zainteresowany obecnością na jego ogłoszeniu. Później, gdy dostaje pisemne uzasadnienie, może uzupełnić apelację.

Takie rozwiązanie podoba się prof. Stanisławowi Waltosiowi, znanemu karniście z Uniwersytetu Jagiellońskiego, nawet bardziej niż zaproponowane przez Iustitię (patrz komentarz).

Temat pustej sali podczas wyroku wraca co jakiś czas. Pół roku temu głośno było o wyroku skazującym w tzw. seksaferze, tymczasem sami oskarżeni (dwaj z Samoobrony) nie pofatygowali się na jego ogłoszenie (szerzej: „Wyrok bez oskarżonego wygląda niepoważnie”, „R” 21 lutego 2010 r.).

Opinia prof. Stanisław Waltoś karnista z Uniwersytetu Jagiellońskiego

Sądzę, że dobrym rozwiązaniem byłoby wprowadzenie jednolitego terminu na składanie apelacji, niezależnie czy skarżący występuje o pisemne uzasadnienie, czy nie. Np. siedem dni na wzór niemiecki. Wraz z apelacją pełnomocnik mógłby występować o pisemne uzasadnienie, po uzyskaniu którego mógłby się jeszcze odnieść (podobnie jak druga strona). Dzięki tej stosunkowo prostej zmianie stawiennictwo na wyrokach by się poprawiło i procedura odwoławcza byłaby prostsza. Jednak wymagania proceduralne stawiane samej apelacji są dużo większą przeszkodą dla odwołujących się w sprawach karnych.

Marek Domagalski

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop

(15) Komentarzy do “Powaga sądu ważna, ale sprawność ważniejsza”

    -
  1. DeeS pisze:

    O ile pomysł z liczeniem terminu do wniesienia apelacji od ogłoszenia wyroku nie jest taki najgorszy, to „sankcja” w postaci pozbawienia prawa otrzymania odpisu uzasadnienia jest bez sensu i przy okazji sprzeczna z prawem do rzetelnego procesu.

    Dobre 0

  2. Lu pisze:

    W przypadku prowadzenia spraw na Kocjana lub na Terespolskiej, względnie wielokrotnych wizyt w sądzie objętym obowiązkiem opłacania pakometru, koszty uzyskane za obronę z urzedu będą niższe niż faktyczne wydatki poniesione przez obrońcę w związku z prowadzeniem sprawy (abstrahując od okoliczności, że koniecznosć pojawienia się w sądzie w sprawie z urzędu generuje kolejne straty – np. odwołanie spotkania z klientem).
    Może oprócz notorycznych nowelizacji kpk warto zajać się takze urealnieniem wysokości kosztów przyznawanych w sprawach z urzedu.

    Dobre 0

  3. plosiak pisze:

    Pomysł jest – jak już napisano – idiotyczny. Sąd jest dla ludzi, nie odwrotnie. Nie uważam, by było możliwe pisanie apelacji opartej na kilku zarzutach, np. błędzie w ustaleniach faktycznych, gdy sąd tłumaczy przez kilka minut, dlaczego coś ustalił tak, a coś innego siak. Sąd przecież nie dyktuje do protokołu ustnych motywów rozstrzygnięcia, a trudno zakładać, iż możliwe jest notowanie w czasie rzeczywistym.

    Strona ma prawo dowiedzieć się, dlaczego sąd wydał konkretny wyrok. To, czy złoży apelację, to już inny temat. Mi na przykład zdarza się, choć to dotyczy bardziej spraw cywilnych, składać wniosek o uzasadnienie w sprawie wygranej, bo ma charakter skomplikowany, klient o to wnosi itd.

    Bardzo bym chciał, by pod pozorem usprawnienia procedury, nie próbowano przemycać pomysłów polegających na niczym nieuzasadnionym ułatwieniu sobie pracy kosztem innych stron procesu.

    Zarzut, że prokurator czy obrońca nie stawia się na ogłoszenie wyroku jest wprost potwierdzeniem faktu, że nagminnie nagina się przepisy i odracza publikację w wielu sprawach, które zawiłe nie są. Inaczej wyroki – co powinno być regułą – powinny zapadać bezpośrednio po zamknięciu przewodu sądowego. Chyba, że autorzy projektu sądzą, iż ktoś uwierzy w to, że strony po wygłoszeniu mów końcowych uciekają z sądu podczas chwili przerwy na naradę i sporządzenie wyroku.

    Ale przyjmując nawet oczywistą fikcję za rzeczywistość – skoro w sądach większość spraw ma charakter zawiły uzasadniający odroczenie wydania wyroku – jak uzasadnić fakt, że sąd prowadzący przecież proces potrzebuje z jednej strony więcej czasu na wydanie wyroku, a z drugiej strony zainteresowani mieliby pisać apelację bez pisemnego uzasadnienia ?

    Żeny mi nikt nie imputował – zawsze stawiam się na ogłoszenie wyroku. Przez wzgląd na szacunek dla sądu oraz ciekawość – dlaczego wyrok jest właśnie taki. Choć każdy praktyk w zdecydowanej większości spraw i tak dobrze wie, jakie będzie rozstrzygnięcie. Może się nie wstrzelić idealnie w karę, ale w winę, zawiasy itp. już raczej tak. Dlatego pisanie, że strony nie mają pojęcia o motywach wyroku, co rzekomo jest jedyną przyczyną wniosku o uzasadnienie, jest zwyczajnie kpiną.

    Dobre 0

  4. Nieznośny Liberał pisze:

    Jestem adwokatem (byłym sędzią), i uważam co następuje: z takim rozwiązaniem musiałoby iść w parze nałożenie obowiązku wyrokowania bezpośrednio po zamknięciu rozprawy. Tymczasem cały problem nie tylko jest wydumany, ale i wytworzony przez samych sędziów, którzy z odraczania ogłoszenia wyroków stworzyli regułę! A miał to być w zamyśle ustawodawcy wyjątek, dla spraw szczególnie zawiłych. Obecnie do rzadkości należą sytuacje, w których wyrok ogłasza się bezpośrednio po zamknięciu rozprawy. Sędziowie myślą także, że gdy strona wysłucha motywów ustnych, nie złoży wniosku o uzasadnienie, ale to myślenie życzeniowe. Sami przy tym uzasadniają wyroki krótko, kończąc, że reszta będzie w pisemnym uzasadnieniu. Wnioski o uzasadnienie składa się przy tym z różnych przyczyn – to specyfika pracy adwokata i często pewna taktyka procesowa. A przychodzenie na publikacje to często strata czasu. Zamiast po raz kolejny zmieniać procedurę (ostatnie zmiany są zawsze niekorzystne dla adwokatów i stron), tym razem wystarczyłoby zwolnienie sędziów z ogłaszania wyroków przy pustej sali i uznanie tekstu za odczytany (plus adnotacja w protokole).

    Dobre 0

  5. Anonim pisze:

    Zgadzam się ze wszystkimi ww. wypowiedziami (w momencie pisania posta ostatnią napisał Nieznośny Liberał).

    Nota bene, jak strony nie przychodzą na ogłoszenie, to sami sędziowie nie wygłupiają się z jakimś bardzo długim ogłaszaniem wyroków – wygodne i dla sędziów, i dla stron (oszczędza to czas).

    Poza tym myli się ten, kto myśli, że jak Jan Kowalski przekonany o swojej racji usłyszy od sądu, że racji nie ma i do tego 3 zdania uzasadnienia, to taki Jan Kowalski nie będzie wnosił o uzasadnienie. Czy po usłyszeniu ustnych motywów, czy bez nich, jak strona będzie chciała złożyć o uzasadnienie, to złoży, a jak nie to nie. I nie ma na to przeważnie wpływu to, co sędzia w tym ustnym uzasadnieniu powie.

    Poza tym, jak napisali poprzednicy, odraczanie ogłoszenia stało się regułą, a miało być wyjątkiem. Jeśli ogłoszenie następuje po rozprawie, zawsze na nie chodzę. Zdarzyło mi się przychodzić na ogłoszenie odroczone (w zawiłych sprawach, gdzie naprawdę ciekawiło mnie, co sąd powie), rekordzista odraczał 4 razy (i te 4 razy i ja, i pełnomocnik strony przeciwnej się stawiliśmy, bo sprawa była skomplikowana).

    Często to jednak sąd po prostu nie ma czasu ogłosić orzeczenia zaraz po rozprawie (bo już jest poślizg) i odracza tylko, żeby sobie czasu zaoszczędzić.

    Dobre 0

  6. adwokat pisze:

    Co ma zrobić pełnomocnik mający kancelarię np. w Warszawie i prowadzący sprawę dajmy na to w Katowicach? Przyjeżdżać specjalnie na ogłoszenie wyroku? Prosić kolegę z Katowic o przysługę i pofatygowanie się do sądu w jego imieniu? A co jeśli przyjadę (przez pół Polski) na termin i okaże się, że Wysoki Sąd raczył otworzyć na nowo zamkniętą rozprawę i odroczyć ją bez terminu?
    Pomysł kompletnie oderwany od rzeczywistości; mam wrażenie, że także wyraz kompleksów, frustracji a także niechęci części środowiska sędziowskiego wobec palestry.

    Dobre 0

  7. Mellon pisze:

    To proste.
    Jak ma kancelarię w Warszawie to nie powinien brać spraw w Katowicach.

    Dobre 0

  8. zeev pisze:

    Koledzy adwokaci!!!
    Trochę cynizmu!
    Przecież ta nieroztropna propozycja to faktycznie przymus adwokacki – strony będą potrzebować pełnomocnika/obrońcy jeszcze dodatkowo po to, by ktoś mógł im wyrok przetłumaczyć (nie mówiąc o innych prawach płynących z obecności na ogłoszeniu i zwiększeniu możliwości zaskarżenia)

    Dobre 0

  9. SSO pisze:

    Problem wydumany – po co mi strona/adwokat na ogłoszeniu wyroku? Do niczego nie są potrzebni. Chyba że chodzi o to, aby łatwiej ukręcić łeb ewentualnej apelacji. Niech szanowne Koleżanki i Koledzy przestaną z byle powodu i bez powodu odraczać ogłoszenie wyroków, to będą mieli – wedle życzenia – strony/pełnomocników/obrońców na sali rozpraw. Poza tym jakoś wątpię, czy np. w sprawach cywilnych wszystkie wyroki są odczytywane przy pustej sali, a jeszcze bardziej wątpię, aby przeszkadzało to składom orzekającym.

    Dobre 0

  10. ref. pisze:

    Zgodzę się że odraczanie ogłoszenia wyroku jest nadużywane i bardzo często bezzasadne.
    Ale…
    Ja sam, będąc asystentem, widziałem zarzuty w apelacjach wnoszonych przez profesjonalistów (!) że wyrok napisany był przed zamknięciem rozprawy. Bo miał 2-3 strony tekstu, wyliczenia odsetek, kosztów, biegłych, rozpisanie działek, ksiąg wieczystych etc. etc. A ogłoszenie było po 5 minutowej przerwie po głosach stron….

    Co było prawdą, bo sam przed sesją przygotowywałem projekty wyroków czy postanowień do spraw które sędzia spodziewał się kończyć i żeby poszło sprawnie (i nie odraczać ogłoszenia!) przygotowywaliśmy to wcześniej (!)

    Pamiętajmy (także szanowni koledzy adwokaci) że napisanie wyroku, np. w sprawie rozrachunkowej, rozgraniczeniowej czy podział majątku, jest często pracochłonne ‘pisarsko’, choć sprawa sama w sobie merytorycznie strasznie skomplikowana nie jest.

    Dobre 0

  11. plosiak pisze:

    Drogi ref – jeśli sprawa jest skomplikowana, nikt nie ma pretensji, że się odracza publikację. Ile jest takich spraw – 10% ?

    Poza tym nikt nie może zabronić przygotowania projektu wyroku (postanowienia), który po zamknięciu rozprawy się drukuje i podpisuje.

    @ Mellon – mam nadzieję, że to tani sarkazm, a nie twój rzeczywisty pogląd.

    Dobre 0

  12. ssr pisze:

    zamiast faktycznie niepotrzebnie wymuszac obecnosc stron na ogloszeniach wyroku trzeba wprowadzic rozwiazanie niemieckie – ustne motywy po ogloszeniu wyroku, apelacja, pisemne uzasadnienie, ewentualne uzupełnienie apelacji – i nie ma w tym zadnego naruszenia prawa strony do obrony, czy rzetelnego procesu. pewnie zaraz odezwa sie szanowni mecenasi, ktorzy stwierdza, ze my w Polsce wiemy lepiej co jest dorzeczne, a co niedorzeczne.

    Dobre 0

  13. zeev pisze:

    @ ssr
    Nie, dlaczego mamy krytykować? Jeżeli po pisemnym uzasadnieniu miałbym szansę uzupełnić apelację – to wyśmienicie.
    Nieraz zdarzyło mi się przekonać klienta, że nie ma sensu składać wniosku o uzasadnienie, bo skoro sędzia powiedział co powiedział, to na pewno to napisze, więc tym bardziej szkoda czasu sędziego i pieniędzy na apelację. Dotyczyło to jednak ustnych uzasadnień przemyślanych i starannych, które przekonywały mnie, że nie miałem racji.

    Dziwiło mnie jedynie, że gdy mówiłem o tym sędziom (że ustne uzasadnienie może przekonać do nieskładania wniosku o uzasadnienie) – zawsze się dziwili.

    Dobre 0

  14. adwokat z Łodzi pisze:

    Witam wszystkich

    Jak zwykle z dużej chmury mały deszcz, albo też jeszcze większa zabawa będzie.
    Załóżmy, że nie dotrę na ogłoszenie wqyroku, bowiem w tym samym czasie będę miał inną rozprawę nawet na sąsiedniej sali. W pierwszej kolejności będzie mi przysługiwała możliwość wystąpienia o przywrócenie terminu, pytanie tylko do czego, czy do wniosku o uzasadnienie, czy też do ponownego ogłoszenia wyroku ? ;-)
    Cóż, papierków nie ubędzie, ale za to będzie zabawniej. W drugiej kolejności pozostaje pytanie, co zrobić jeśli sędzia co innego napisze w uzasadnieniu pisemnym, a co innego powie w uzasadnieniu ustnym? Wypadałoby chyba płytę z nagraniem przesyłać. Bowiem jeżeli uzasadnienie ustne ma być nieistotne z punktu widzenia kontroli instancyjnej (a tak jest teraz), to bez sensu ludzi ciągać na ogłoszenia wyroku (no chyba, żeby sędzia miał audytorium, a dziennikarze mniej biegania za komentarzem adwokata).
    Jest jeszcze jedno rozwiązanie, a mianowicie zawsze będzie można wysłać apelację imieniem Klienta na zasadzie „Ja się wysoki Sądzie z wyrokiem nie zgadzam i proszę o jego anulowanie”. Cóż Sąd zrobi, ano zacznie pisać uzasadnienie, a potem sobie adwokat pouzupełnia zarzuty.
    Słowem jest to kolejna chora propozycja Justitii lub też tego, co z niej pozostało, której celem jest stworzenie pod szyldem kolejnego wymogu formalnego pozoru dla zmniejszenia sobie pracy, tym razem uzasadnień, łatwiej się je bowiem pisze pod konkretne zarzuty. Jeśli się zważy, że – jak napisałem wyżej – ten rygoryzm będzie nie tak trudno obejść, to jedynym celem, jaki przyświecać się zdaje autorom projektu jest własne lansowanie się i nic więcej.

    Dobre 0

  15. Iudex pisze:

    Najmniej w tej sprawie powinien wypowiadać się adw Jacek Kondracki.Dlaczego to on dobrze wie.Projekt bardzo ciekawy.Najlepiej na nim w przyszłości wyjdą oskarżeni.Popieram.

    Dobre 0

Dodaj komentarz

Dodanie komentarza oznacza akceptację REGULAMINU blog.rp.pl. Komentarze nie spełniające zasad zawartych w regulaminie - nie będą publikowane. Więcej informacji można znaleźć na modblogu modblogu.