Aplikanci nie chcą nowej punktacji za kolokwia

Radcowscy aplikanci buntują się przeciwko zmienionym zasadom rocznych kolokwiów sprawdzających ich wiedzę.

Wśród części warszawskich aplikantów radcowskich pierwszego roku wrze. Otrzymali oni e-mail z Okręgowej Izby Radców Prawnych w Warszawie, w którym zapowiedziano nowe, bardziej rygorystyczne – jak twierdzą – zasady przeprowadzania rocznych kolokwiów sprawdzających (aby zdać, trzeba zdobyć 75 punktów ze 100 możliwych, w innych izbach próg ten jest niższy – 60).

Wielu z ponad 2 tys. aplikantów, którzy sposobią się do wykonywania zawodu radcy prawnego, poczuło się zagrożonych. Obawiają się, że bezpośrednim celem przyjęcia ostrzejszych zasad weryfikowania ich wiedzy jest ograniczenie liczby aplikantów radcowskich w stolicy. W ubiegłym roku w Warszawie przyjęto ich rekordową liczbę – 2170 (w 2008 r. zdało tylko ok. 300). Niektórzy podpisali już oficjalny protest przeciw proponowanym regułom oceniania. List w tej sprawie przygotowany został przez powołaną właśnie Radę Starostów Grup.

Trwają rozmowy

– Nikt nie czuje się komfortowo, kiedy żąda się od niego więcej, niż pierwotnie się spodziewał. Nie ma się więc co dziwić, że moi koledzy boją się o swoją przyszłość. Mówiąc krótko, jest panika wśród części aplikantów – twierdzi jeden ze starostów 200-osobowej grupy aplikantów radcowskich.

Obawy bez powodu

Agnieszka Kurach, wicedziekan OIRP w Warszawie, zapewnia, że nikt nie dąży do dyskryminowania bądź wyeliminowania kogokolwiek z aplikacji radcowskiej. – Aplikanci nie mają powodów do obaw. Kolokwia są dostosowane do egzaminu końcowego – dodaje. Uważa, że i tak egzaminatorzy podchodzą bardzo liberalnie do zdających.

– Nam zależy na nauczeniu aplikantów, a nie na ich eliminowaniu. Przecież gdyby duża ich część nie zdała rocznego kolokwium, byłoby to równoznaczne z podważeniem naszego systemu szkolenia – wyjaśnia Agata Rewerska, zastępca przewodniczącego Komisji do spraw aplikacji w OIRP w Warszawie.

Dodaje, że rozbicie jednego kolokwium na sześć części tematycznych tylko ułatwi jego zaliczenie (w innych izbach jest jeden egzamin łączący sześć przedmiotów). Potwierdza też, że spotkała się dwukrotnie ze starostami grup, którzy postulują obniżenie z 75 do 60 punktów pułapu warunkującego zaliczenie.

Inne pokolenie

Część aplikantów nie zgadza się z wymową listu. – Jest podział na aplikantów bezpośrednio po studiach i tych, którzy skończyli je kilka czy nawet kilkanaście lat temu. Zauważam roszczeniową postawę moich młodszych kolegów, którzy bez wysiłku chcą skończyć szkolenie. To inne pokolenie – podkreśla jedna z aplikantek.

Inna dodaje, że prawdziwym problemem jest poziom wykładów i ich bardzo ograniczona liczba godzin. Na przykład wykłady z postępowania cywilnego mają się odbywać od 10 czerwca do 15 lipca po sześć godzin w tygodniu. – To naprawdę za mało – uważa.

Zwraca też uwagę na niezharmonizowaną kolejność wykładów. Tak np. procedura jest wcześniej niż prawo materialne.

– Największym minusem aplikacji jest niski poziom nauczania. Przy zaproponowanych poprzeczkach zaliczania, odsiew będzie jak się patrzy – ocenia aplikantka.

Co jest w liście

Starostowie grup warszawskich aplikantów radcowskich domagają się:

– szczegółowego i jednakowego dla wszystkich zakresu wykładów, zaliczeń i kolokwiów – niezależnie od ich formy – z wszystkich przedmiotów objętych programem nauczania,

– zmiany 75-procentowego minimalnego progu punktowego koniecznego do uzyskania pozytywnego wyniku,

– przejrzystych i jednolitych kryteriów przyznawania ocen oraz punktów za zaliczenia i kolokwia,

– podawania wyników prac pisemnych w sposób jednolity poprzez wywieszenie zbiorczych list wyników w extranecie lub w formie papierowej,

– możliwości uzyskania oceny dostatecznej i pozytywnego wyniku, gdy uzyskało się za zaliczenie i kolokwium od 60 do 74 pkt na 100 możliwych.

Jerzy Kowalski

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop

(40) Komentarzy do “Aplikanci nie chcą nowej punktacji za kolokwia”

    -
  1. xxx pisze:

    Może od razu dać im wszystkim togi? Po co egzaminy, kookwia? Oni chyba myślą, że po skończeniu studiów są prawnikami na poziomie Safjanów i de Virion’ów ! Gosiewski odbija się czkawką!

    Dobre 0

  2. Mark pisze:

    Kiedy wreszcie panstwo Polskie skonczy z ta patologia zwana korporacyjnymi aplikacjami prawniczymi!? Przeciez to chore, zeby pozwalac korporantom na szkolenie (czyt. eliminowanie) przyszlej konkurencji. Aplikacje korporacyjne powinny byc zlikwidowane, a w ich miejsce powinno sie wprowadzic aplikacje organizowane przez panstwo, wzglednie w ogole zrezygnowac z aplikacji i wprowadzic sytem licencji i panstwowych egzaminow. Ktos pewnie zaraz napisze, ze tylko radcy, adwokaci i notariusze, wiedza co jest potrzebne przyszlym w szkoleniu przyszlych adeptow tych zawodow. Ale skoro tak to dlaczego na aplikacjach korporacyjnych nie wykladaja korporanci tylko sedziowie i nauczyciele akademiccy?

    Dobre 0

  3. maqoos pisze:

    Nawet na studiach obowiązywał u mnie próg 75% dla zdania egzaminu. Panika przed ustaleniem takiego progu na aplikacji jest żałosna. Poziom wykładów nie ma znaczenia – trzeba się pogodzić z myślą, że wiedzę teoretyczną na aplikacji trzeba zdobyć przede wszystkim samemu.
    Ale komu by się chciało uczyć – najlepiej jakby pozwolili zostać radcą już po samych studiach, a człowiek doczytywałby do konkretnej sprawy…

    Dobre 0

  4. mlodyradca pisze:

    Nie uważam korporacji zawodowych za „patologie” (chociaż zaraz pewnie usłyszę, że jako członek takiej korporacji nie jestem obiektywna) – ale rozumiem „buntujących” się aplikantów. Nie chodzi o próg – 60 czy 75%, tylko o dotrzymywanie słowa. Jeżeli zgodnie z zapowiedziami próg zaliczenia miał wynosić 60 punktów, to zmienianie go teraz jest po prostu nie fair.

    A co do samego systemu szkolenia – hmm, byłam najlepszą studentką na roku i po skończonych studiach uważałam, że znam się na prawie. Zycie mocno zweryfikowało to moje przeświadczeni;) na szczęście nikomu nie zrobiłam krzywdy moją ignorancją – ale widzę teraz wyraźnie, że dodatkowe szkolenie po studiach było naprawdę potrzebne. Inna sprawa, że znacznie więcej dała mi moja samodzielna praca i problemy, które musiałam (też samodzielnie) rozwiązywać w kancelarii, w której pracowałam.

    Jak zawsze – moim zdaniem – prawda leży po środku. Obecny system kształcenia zawodowego (czyli porządnego przygotowania do wykonywania zawodu) ma sporo wad, ale póki co nie ma lepszego. Bo absolwent prawa – może poza jakimiś chlubnymi wyjątkami – naprawdę nie ma pojęcia o tym, jak wykonywać zawód tak, żeby nie skrzywdzić swojego klienta. Studia dają tylko wiedzę teoretyczną, nijak nie przygotowują do jej praktycznego zastosowania. I dopóki to się nie zmieni, aplikacje (czyli praktyki – bo doświadczenie jest tu najważniejsze) będą konieczne.

    Dobre 0

  5. Aplikant pisze:

    Jestem jednym z tych nielicznych uczestików aplikacji, którzy nie muszą jej robić. Poszedłem na nią tylko po to żeby się czegoś nauczyć. Niestety, w tej chwili to jedna wielka farsa. Więcej można się nauczyć samemu.

    Dobre 0

  6. ojciec studenta 5 roku pisze:

    Nalezy zlikwidować wladzę korporacji prawniczych i wprowadzić egzaminy państwowe. Korporacje powinny pilnować zachowań etycznych swych członków , a nie mieszać się do tego kto zostanie adwokatem itp. Od tego jest państwo. Znaleźć teraz patrona nawet mając zdany egzamin wstępny na aplikacje to sztuka nie lada-zwłaszcza w mniejszych miastach. Tam rządzą sitwy tak jak np. w Legnicy, gdzie żaden z notariuszy nie chciał przyjąć aplikanta.

    Dobre 0

  7. zeev pisze:

    Tak, tak… Państwo powinno pilnować kto może zostać adwokatem/radcą/doradcą podatkowym. Pożądane będą jednostki bierne, mierne, ale wierne, aby Państwu nie zaszkodziły, a zajmowały się rozgrywaniem spraw maluczkich z maluczkimi. Dlatego lepiej jest, aby było ich jak najwięcej, bo wtedy nie będzie problemów z tym wymysłem jakim jest patronat.

    Dobre 0

  8. Bogusław L. pisze:

    Co Ty wiesz o aplikacji?

    Dobre 0

  9. ktoś pisze:

    Nie sprowadzajcie problemu do tego, że aplikanci chcą niewielkim kosztem uzyskać tytuł, bo to nie o to tu chodzi. Chcemy jedynie znać odpowiedź na bardzo proste pytanie – dlaczego w Warszawie próg ustalono na 75%, a w innych rejonach Polski na 60%?

    Dobre 0

  10. E pisze:

    Myślę, że Ci, którzy krytykują aplikantów nie do końca rozumieją na czym polega problem. A mianowicie na tym, że OIRP Warszawa wprowadziła 75% próg dopiero w tym roku, kiedy się okazało, że nie jest w stanie poradzić sobie z organizacją aplikacji dla 2170 aplikantów (np. do dziś nie ma legitymacji aplikanckich). Po drugie poziom niektórych zajęć, także tych prowadzonych przez przedstawicieli korporacji, jest po prostu żenujący, a oczekiwania egzaminacyjne ogromne. Moim zdaniem chodzi po pierwsze o nierówność (dlaczego koledzy z innych roczników zaliczali na innych zasadach), a po drugie o dysproporcję pomiędzy poziomem zajęć a poziomem egzaminu/kolokwium przy jednoczesnym niskim poziomie zajęć. A co do poziomu punktowego egzaminu końcowego, o którym mówi p. Kurach, to z art. 36[4] ust. 9 pkt 1 lit. d ustawy o radcach prawnych do zaliczenia I cz. egzaminu radcowskiego (testu) wystarczy 60 pkt na 100 pkt możliwych, więc na jak na moje skromne umiejętności matematyczne, to jest 60% a nie 75%.

    Dobre 0

  11. apl.adw. pisze:

    Lepiej się weźcie do roboty, szanowni koledzy, a niech zostaną tylko najlepsi i najbardziej pracowici. To chyba logiczne? Cała reszta, skoro się boi magicznego progu 75 %, niech może się zastanowi nad zmianą profesji.

    Dobre 0

  12. aplikant II roku - izba warszawska pisze:

    Ja już przeszedłem 1.rok, ale parząc na plan zajęć tegorocznych aplikantów nie dziwię się , że w nich wrze…. u mnie zajęcia wyglądały tak, że miałem blok karny i za 3 miesiące egzamin…jest to o wiele lepsze rozwiązanie, aniżeli nauka i egzamin z procedury cywilnej i karnej w odstępstwie tygodnia. No ale coś za coś, jest Was dużo, więc odsiew musi być.

    Dobre 0

  13. aplikant pisze:

    Mi się wydawało, że jak skończę studia to aplikacja będzie tym czymś wyjątkowym. A tu tak naprawdę niczym się nie różni poziomem od zajęć na uczelni, dodam tylko że skończyłem WPiA UW. Brak legitymacji, grupy po 230 osób, poziom zajęć z niektórych materii wręcz śmieszny. Człowiek więcej się uczy pracując w kancelarii jakiejkolwiek niż uczestnicząc w tej przepłacanej farsie.

    Dobre 0

  14. gideon pisze:

    młodzi aplikanci chcieliby od razu wszystko i jak najmniejszym kosztem, a tak naprawdę około połowa osób w wawie na I roku nadaje się do pracy na kasie w biedronce, gdzie wam do tak intratnych posad, WIĘCEJ POKORY

    Dobre 0

  15. aplikant.. pisze:

    Jeśli chodzi o poziom zajęć to straszna mizeria. Jedynie sędziowie prowadzący zajęcia reprezentują wysoki poziom. Po co OIRP w Warszawie zatrudnia radców i doktorów celem powielania wykładów z uczelni?

    Dobre 0

  16. Marzanta pisze:

    Ja jestem aplikantem tego właśnie roku. Nie narzekam. Nie chcę taryfy ulgowej, tylko jasnych zasad, równych dla wszystkich. Jestem pracującą mamą trzylatka, jest ciężko, okay, ale niech będzie wiadomo, czego mam się uczyć i na jakich zasadach są egzaminy. Dodam, że „starsi” aplikanci, tacy jak ja, ze stażem zawodowym, również popierają postulaty listu.

    Dobre 0

  17. mark pisze:

    Proponuje prog 110% jako rozwiazanie kwestii aplikantow!

    Dobre 0

  18. Przeciwnik petycji pisze:

    Jestem aplikantem I roku i nie podpisałem się pod petycją. Uważam, że zasady przeprowadzania kolokwiów i egzaminów nie są rygorystyczne. Trzeba się po prostu uczyć. Zdawałem egzamin z prawa karnego i widziałem innych zdawających. Większość z nich, Ci którzy nie zdali, przezentowali skandalicznie niski poziom. Nawet gdbyy zrobić 50 proc. i tak by nie zdali. Drodzi aplikancji – trzeba się uczyć, a nie szukać wymówek. Aplikacja to nie przedłużenie studiów. Uczcie się i korzystajcie z wszystkiego co Wam OIRP oferuje, bo oferuje wiele i na przejrzystych zasadach! Trzeba tylko się solidnie i systematycznie uczyć!!! Wszystko jest do zdania!

    Dobre 0

  19. Polak ..do czasu pisze:

    Zniszczyc ten zawod, na co komu prawnicy, teraz byle kto moze zostac radca prawnym i adwokatem. Mnoza sie szkoly prywatne nastawione na ilosc, kiedys dostac sie na prawo to bylo cos, teraz kazdy moze byc prawnikiem, jak ma kase, a nawet radca i adwokatem,co za problem… PIS rozpoczal niszczenie inteligencji polskiej. Niedlugo wszyscy bedziemy adwokatami,notariuszami, radcami… niestey PO kontynuuje dzielo PIS, zobaczyli ze da sie rzadzic przy pomocy nieudacznikow i dlatego w instytucjach panstwowych mamy miernoty, ktore niewiele potrafia, dyrektorzy komerek prawnych juz od jakiegos czasu sa posmiewiskiem pracownikow… ZENADA.

    Dobre 0

  20. M3 pisze:

    Zlikwidować korporacje!!! ZERO (!!!!!!) pozytku, same problemy, utrudnienia i kłody…

    Dobre 0

  21. Aplikantka pisze:

    Jestem młodą aplikantką i nie oczekuje : „od razu wszystko i jak najmniejszym kosztem”.Oczekuję natomiast dobrego szkolenia, jasnych i sprawiedliwych zasad oceniania.Tymczasem mam:

    1. Prace zaliczeniowe, których cel jest nieokreślony ( oddaje je na początku wykładu, nikt mi nie powie kiedy się dowiem jak je napisałam, jakie jest dobre rozwiązanie, jak wygląda dobrze napisana praca)
    3. Nikt mi nie pokaże ani jednego pisma procesowego, dobrze sporządzonej apelacji-ale ja mam obowiązek na zaliczenie taką napisać.
    4.Nie wiem kiedy będę pisała egzaminy
    5. Nie mam legitymacji do dziś.

    Do poziomu 75% to ja najmniej mam zastrzeżeń.

    Dobre 0

  22. eek pisze:

    to co piszecie to jest jakiś zły sen!

    Zajęcia w grupach 200-osobowych? Nie macie żadnej dyskusji na zajęciach? Nie macie praktyk w sądzie? Nie rozmawiacie z sędziami? Nie czytacie akt? Nie piszecie uzasadnień? Nie terminujecie u swoich patronów? Nie piszecie pism procesowych, które sprawdza patron? Nie chodzicie na rozprawy z patronami? Nie macie legitymacji?!?

    Od lipca przecież chodzimy na substytucje, z czym do ludzi?!
    Cieszę się, że nie poszedłem na radcę, a ponad wszystko się cieszę, że nie jestem z Warszawy.
    Pozdro!

    Dobre 0

  23. ? pisze:

    aplikantko na litość boską jak ja Tobie wspóczuję… te znienawidzone aplikacje sądowe w okręgach to przy tej waszej rzeźni to był raj…grupy maks. 20-30 osobowy i to w większych okręgach. wszystko mieliśmy podane jak należy, wszystko było jasne. pisaliśmy sporo prac i były one sprawdzane i omówione, toczyły się dysusje, każdy miał praktyki na poziomie, sędziowie mimo ich różnego poziomu zdolności przekazywania widzy, zawsze służyli pomocą. na zajęciach, na których sprawdzano obecność jak w szkole!!! i trezeba było usprawiedliwiac każdą nieobecność było zawsze sporo dyskusji i wymiany poglądów… to wszystko mimo mankamentów miało sens. u was widze wszystko poszło na totalny żywioł. ja nie wiem jak wy to ograniecie i co z tych aplikacji wyniesiecie?

    Dobre 0

  24. XxX pisze:

    A co to za afera z brakiem legitymacji? One dają jakąś zniżkę w barach albo darmowe wejście do ZOO? Na co komu legitymacja aplikanta? I czemu jej brak tak boli?

    Dobre 0

  25. A pisze:

    No i właśnie, oczywiście szanowny dziennikarz nie zauważył, że problem (?) progu zaliczeniowego jest JEDNYM Z WIELU i w mojej ocenie akurat jest to problem najmniejszy.

    Większym problemem jest to, że do dziś nie wiadomo:
    - z CZEGO DOKŁADNIE (zakres) będzie przeprowadzony egzamin,
    - KIEDY? (i czy – niektórych egzaminów miało nie być, potem w grudniu na łącznym, potem w sierpniu a teraz się okazuje, że są w ciągu najbliższego 1,5 miesiąca.
    - czemu informacje o terminach egzaminów zostały podane na niecałe 3 tygodnie przed w wypadku niektórych,
    - co się dzieje z legitymacjami,
    - tajność reguł oceniania – nie dotyczy to kryteriów, a często tego, czy dana praca w ogóle będzie oceniana,

    etc.
    Nie wydaje się, by problemem większości był próg, a raczej to jakie zasady postępowania się wobec aplikantów stosuje.

    Dobre 0

  26. bachus85 pisze:

    problemem nie są tu aplikanci, tylko Ci, który nie godzą się z tym, że przyjęto ich w takiej ilości na aplikację. Czemu nagle zmienia się punktację, ano po to żeby utrącić tych, którzy mogli by zmienić coś w układzie sił w palestrze. W całym cywilizowanym świecie jest reglamentacja dostępu do zawodów prawniczych i dobrze. Niemniej w Polsce nadal nie można dojść do tego że to rynek, a nie sąd koleżeński powinien decydować o tym kto i w jakiej ilości powinien działać jako radca prawny. Ciekaw jestem jak wyglądała procentowa punktacja 10 15 lat temu?? może by tak od czasu do czasu robić egzaminy dla tych, którzy prowadzą praktykę obecnie?? Mogło by się zrobić luźniej na rynku…

    Dobre 0

  27. lex pisze:

    A, czy zapoznałaś się z załącznikiem do uchwały nr 96/VII/2009 Krajowej Rady Radców Prawnych z dnia 27 listopada 2009 r?

    Dobre 0

  28. kh pisze:

    Jestem tegorocznym aplikantem OIRP w Warszawie.

    Podpisałam się pod listem, mimo że nie do końca się z nim zgadzam. Najmniejszy problem to dla mnie ten 75% próg.

    Problemem jest to, co wskazali moi koledzy z roku.

    Piszemy prace na zaliczenie (apelacje, odp na kazusy), ale nie mamy szans się zapoznać z naszymi poprawionymi pracami. Tym samym nie wiemy, jakie popełniliśmy błędy, jak ich uniknąć. Raczej nie mamy też prawa wglądu do naszych prac pisemnych. Otrzymujemy informację typu: „zwrot”, „niezrozumiale sformułowane zarzuty”. To wszystko co wiemy o naszych pracach zaliczeniowych, a liczą się one do 100 pkt zbieranych z przedmiotu.

    Jeśli chodzi o kwestię egzaminów nie jest respektowana zasada równości. Jedni mają 2 egzaminy w tygodniu, inni w tej części roku 1, a potem 5 w jednym momencie. Nie patrzę nawet na aplikantów z wyższych lat, bo to jest inna bajka

    Legitymacje – są problemem. Jeśli ktoś bywa w sądzie, to musi śmigać do sekretariatu OIRP po zaświadczenie, że jest aplikantem. Mamy praktyki w sądzie. W lipcu będziemy mogli już zjawiać się w SR…

    Może jest nas dużo, może wielu z nas jest na aplikacji przypadkiem, ale chrzanienie, że nadajemy się na kasy do biedronki, że mamy roszczeniowe postawy, jest nie na miejscu. Każdy odpowiada za siebie. Uczę się, pracuję nad swoim warsztatem prawniczym i chcę kiedyś wykonywać ten zawód. To że dostałam się z naboru 2009, nie znaczy nic ponad to.

    I jeszcze łyżka dziegciu: Aplikant adwokacki to się raczej nie powinien odzywać i nawoływać nas do uczenia się. Z tego co mi wiadomo, jak są organizowane szkolenia w różnych radach adw. (nie tylko warszawskiej), to robicie połowę tego materiału, co my. Na poprawkach dają wam te same testy co na 1 terminie i też je oblewacie…

    Dobre 0

  29. aplikant-nowy pisze:

    Jestem aplikantem I roku w W-wie. 9 lat po studiach. Czas ten czas przepracowałem na etatach w kilku firmach mając do czynienia z przepisami. Poziom zajęć rzeczywiście jest różny. Zapłaciłem za aplikację razem ok. 6000 zł (4500 + składki +opłaty za egzaminy + książki), i jak na razie inwestycja ta mi się zwraca. Napisałem „inwestycja”, bo cynicznie podchodzę do sprawy bardzo biznesowo. Siedząc na wykładach już kilka razy dowiedziałem się wielu ciekawych rzeczy, na które sam – mimo godzin główkowania – nie wpadłbym. Także w przerwach wykąłdowcy udzielili mi odpowiedzi na kilka zadanych pytań, które wprost przełożyły się na cash dla mnie. Dla kancelarii, w której pracuję, oznacza to kilka spraw „popchniętych” do przodu i wielotysieczne zyski. Nie narzekam – inwestycja przynosi profity, nieżależnie, czy w ostateczności dojdę do egzaminu radcowskiego.
    Nie mam złudzeń – trwa eliminacja przyszłej konkurencji, zwłaszcza, że ok. 20-30 % ludzi na aplikacji to zatrudnieni w kancelariach lub mających przed aplikacją doświadczenia w pracy prawniczej. Są dobrzy, można ich nazwać ekspertami w wąskich działkach, którymi się zajmują, mają większy kontakt z praktyką niż wielu zawodowych radców.
    Coraz bardziej utwierdzam się jednak w przekonaniu, że tytul „radca prawny” nie jest mi niezbędny, zwłaszcza, że kancelaria, w której pracuję obsługuje wiele spraw administracyjnych (budowlanka, pozwolenia gospodarcze, odszkodowania za nieruchomości). Występuję w nich jako pełnomocnik (w oparciu o k.p.a.) i nie ma wielkiego problemu.

    Dobre 0

  30. gosc pisze:

    OIRP W-wa to niestety ogromny balagan z egzaminami, caly czas zmienianie trybow, wymogow itp. I rok zajecie z wykonywnaia zawodu… i zadane praca to napisanie skargi konstytucyjnej potem kasacyjnej… sorry ale moze od razu po I roku zrobic egzamin radcowski po co sie dalej meczyc

    jak widac dla OIRP W-wa zajecie to meczarni wiec po co sie meczyc

    Dobre 0

  31. beata pisze:

    Co myślicie o poziomie zajęć na pierwszym roku i poziomie wykładowców ?

    Dobre 0

  32. pytający pisze:

    Co do legitymacji – dla nie wiedzących, legitymacja jest dokumentem potwierdzającym przynależność do OIRP i pozwala na podejmowanie różnych działań w sądzie, gdzie wejście na tzw. legitymacje jest potrzebne.
    Argumenty Rady o tym, że ileś osób nie zapłaciło jeszcze za nie kilkunastu złotych lub nie dało zdjęcia jest śmieszny wobec tych blisko 2000, którzy zdjęcia dali i zapłacili. Osobiście nie słyszałem, żeby trzeba było za coś płacić i czekać na kogoś kto blokuje całą sprawę, aż się łaskawie namyśli i dopełni formalności.

    Nie jest fair również to, że we wszystkich innych OIRP poza Warszawą są inne progi wymagań. W Warszawie jak widać Radcą Prawnym jest zostać najtrudniej tylko dlatego, że akurat pojawił się taki kaprys.

    Dla tych natomiast, którzy mają wątpliwości czy jest sens obniżać wymogi aplikantom i piszą głupoty o tym żeby wszystkim dać togi to proponuję spojrzeć na regulacje ustawy o radcach, kto może zostać wpisany na listę radców i świadczyć potem pomoc prawną. W mojej ocenie lepszy aplikant zdający na 60% materiał niż urzędnik pracujący 5 lat w urzędzie, albo „doktor nauk prawnych” z 3 letnią praktyką w kancelarii (może nawet pracować o dzieło – czyli niech każdy czyta jak chce, ale dla mnie to oznacza, że mógł tej kancelarii nawet nie widzieć).

    Dobre 0

  33. buhahaha pisze:

    może od razu kolokwium jak matura na poziomie podstawowym – 30% by zaliczyć ;P

    Dobre 0

  34. kiki de montparnasse pisze:

    Nie macie legitymacji – noście ze sobą uchwałę o wpisie. Z niej ładnie wynika, kto, kiedy (ważne w kontekście występowania przed wojewódzkimi sądami administracyjnymi i powszechnymi wyższego rzędu) i kogo wpisał.

    Dobre 0

  35. aplikantkaII pisze:

    Nie, nie będę nosiła uchwały o wpisie. Chce nosić ze sobą legitymację za którą zapłaciłam w terminie, 4 miesiące temu i do której mam prawo i koniec. Żeby ktoś mi jeszcze grzecznie powiedział: przepraszamy, mamy kłopoty, legitymację będą prawdopodobnie wtedy a wtedy. Ja stosuje się do wszytskich instrukcji i wypełniam swoje obowiązki.

    Dobre 0

  36. karol pisze:

    Zasady zdawania co do progu punktowego powinny być jednolite w każdej izbie, nie może być tak że tylko w Warszawie próg punktowy to 75 na 100,a w innych izbach 60 na 100, tak wysoki próg w Warszawie został ustanowiony z tego względu ze jest tu ponad 2000 osób na pierwszym roku a Izba wyraźnie nie radzi sobie z organizacją szkoleń dla tak dużej liczby aplikantów, i chce się dużej większości pozbyć, kolejnym krokiem izby będzie pewnie tak wyśrubowanie egzaminów i żądanej na nich wiedzy aby jak najmniej osób je zdało, a wymówką gdy będzie pogrom, że aplikanci mają niski poziom dostały się osoby które nie były odpowiednio przygotowane do aplikacji itp. i dlatego tyle osób nie zdało. za parę miesięcy wspomniecie moje słowa

    Dobre 0

  37. jem pisze:

    autor artykułu i ten kto mu sprzedał temat strzelili nam wszystkim w kolana. próg nie jest jakimś problemem. a podział na kilka części jest dobry.

    w szczególności zaś, ten kto chce skorzystać z zajęć to z nich skorzysta.

    Dobre 0

  38. aplikantka wwa pisze:

    o strzale w kolana – święta prawda

    o problemach na aplikacji (bo nie ma co przeczyć pewne są) należy rozmawiać we własnym gronie i starać się je rozwiązać z władzami OIRP polubownie, tym bardziej, że z tego co wiem, były na to szanse

    kolegę „aplikanta”, który tego nie rozumie i idzie do gazet BEZ POROZUMIENIA z osobami, których jego wybryk dotyczy i dotknie powinien być dyscyplinarnie usunięty z aplikacji.

    pozdrawiam.

    Dobre 0

  39. maggie147 pisze:

    Do tego pana co pisał, że apl. adw. ma się nie odzywać -> odezwie się.

    Nasze koła były na 75% od początku, dopiero 1 rok temu obniżyli próg, mój rok pisał jeszcze z wymogami 75% i na każdym terminie były inne pytania (nota bene egzamin na apl. zdało ok. 35 % osób, jest nas niespełna 40 osób na roku). Aha – bez podziału na części, łącznie karne, cywilne i administracyjne (materialne + procedury). Były osoby, które udało im się wywalić, były i takie, które w WSA wygrały sprawy o pozostanie na aplikacji (tak, wygrali z decyzjami ORA i NRA).

    Pisanie pism ćwiczymy intensywnie w kancelariach z patronami (i tam przede wszystkim powinno się ich uczyć!). Zajęcia są różne, dobre, ale i takie, które porywające nie są i do wszystkich kolokwiów trzeba się było praktycznie i tak przygotowywać samemu, bo nikt nam nic na tacy nie podawał.

    Także zweryfikuj swoje informacje, zwłaszcza te o apl. poza Wawą, ok?

    I jeszcze dla Ciebie łyżka dziegciu: egzamin wstępny był taki prosty, że przyjęto wiele osób, które nie zostały przyjęte wcześniej, bo nie mogły uzyskać wymaganego progu (a próg obecnie obniżono) – od nas wymagano 190/250 (78%) – i to już na wstępie, obecny pierwszy rok miał 100/150 (66,6%). Co dalej? 30% jak na maturze?

    Dobre 0

  40. BED pisze:

    66% dostali się | 76% wcześniejsze lata
    i teraz tylko w dół, 60%, cyli nizej niż próg by dostać się na aplikację

    żenada

    Dobre 0

Dodaj komentarz

Dodanie komentarza oznacza akceptację REGULAMINU blog.rp.pl. Komentarze nie spełniające zasad zawartych w regulaminie - nie będą publikowane. Więcej informacji można znaleźć na modblogu modblogu.