Jeśli z 12 milionów zakończonych postępowań odejmiemy najprostsze, to okaże się, że w zeszłym roku uzyskanie pomocy w sądzie nie było łatwiejsze
Ogólne dane są obiecujące: wprawdzie w 2009 r. znacznie zwiększyła się liczba spraw, które wpłynęły do polskich sądów – z 11 210 tys. do 11 897 tys., tj. o 6,1 proc. – ale jeszcze większy był wzrost spraw załatwionych – 12 080 tys., o 8,2 proc.
Sięgnijmy do statystyki spraw najważniejszych.
Wielkie liczby
Choć dla zainteresowanego jego sprawa może być najważniejsza, to przecież proces procesowi nierówny: sprawa o zabójstwo lub defraudację majątku znacznej wartości czy choćby o rozwód to przecież nie to samo co np. sprawa o wykroczenie za parkowanie auta na chodniku, których jest zresztą coraz więcej. A każda z nich w ministerialnej statystyce to jeden punkt.
Przyjrzyjmy się więc sprawom ważniejszym, a więc tzw. procesowym, w których strony zwykle mają adwokata i chodzi o znaczne pieniądze albo poważny zarzut, a więc te, które w I instancji trafiają przed sąd okręgowy.
Karnych do SO wpłynęło w 2009 r. 10,2 tys., w tym czasie sądy załatwiły 9,6 tys., a więc opanowały tzw. wpływ w 94 proc. Spornych spraw cywilnych wpłynęło 134,6 tys., a rozpoznano 133,5 tys., a więc 99,2 proc.; gospodarczych wpłynęło 9,3 tys., załatwiono zaś 8,6 tys., czyli zaledwie 92,7 proc.
Przejdźmy do drobniejszych spraw, ale tych dość skomplikowanych, czyli spornych, tyle że trafiających do sądów rejonowych. Do wydziałów karnych wpłynęło ich 320,6 tys., a załatwiono 91,7 proc. (294,1 tys.), do wydziałów cywilnych 166,0 tys., a załatwiono 154 tys. (93,3 proc.), do rodzinnych 188,2 tys., załatwiono 184,7 (98,2 proc.), pracy 74,7 tys. a załatwiono 70,3 tys. (94,1 proc.). Spraw gospodarczych przy wpływie 35,1 tys. załatwiono 89,8 proc.
Niejasny trend
Jak wynika z tych liczb, w kilkunastu najpoważniejszych kategoriach sądy nie nadążały z rozpatrywaniem całej fali nowych spraw. Wniosek? Uzyskanie wyroku nie jest szybsze.
– Używając języka giełdowego: za wcześnie mówić o trendzie, to najwyżej pozytywna korekta. Na razie język liczb nie przemawia do obywateli. W wielkich miastach czekają często latami, aż sprawa wejdzie na wokandę, a potem miesiące dzielą terminy kolejnych rozpraw – wskazuje mec. Jerzy Naumann, prezes Wyższego Sądu Adwokatury. – Nic tak nie wpłynie na likwidację zatorów w sądach jak dalsze dofinansowanie sądownictwa. To dobrze, że minister rozmawia z sędziami, ale ta rozmowa zamieni się w twórczy dialog dopiero wtedy, kiedy sędziom zacznie się godziwie płacić – uważa mec. Naumann.
Tymczasem minister Krzysztof Kwiatkowski zapowiada kolejne sukcesy.
– Ruszył e-sąd, który okazał się ogromnym sukcesem. W ciągu pierwszych tygodni trafiło do niego już ponad 80 tys. wniosków. Jeżeli ta tendencja się utrzyma, to z 1 mln 200 tys. drobnych spraw, które wpływają dzisiaj do tradycyjnych sądów, połowę przejmie e-sąd.
Kolejny pomysł MS to dostęp przez Internet do ksiąg wieczystych.
– Na początek uzyskają go notariusze i komornicy, a w przyszłości wszyscy obywatele. Dzięki temu nie będzie już trzeba iść do sądu i czekać na wypis, będzie można go zdobyć elektronicznie – mówi minister.
Marek Domagalski
—współpr. graż.








Liczba załatwionych spraw to jeszcze nie wszystko. Ciekawe, jak długie mają zaległości. Bo jeżeli wydział gospodarczy obsądza 90% spraw na bieżąco, w ciągu roku, to nie jest to tak straszny problem. Ale jeżeli wydział cywilny załatwi ilościowo 95% spraw – w stosunku do wpływu w bieżącym roku, ale są to sprawy sprzed 5 lat, to dla mnie w cywilnym nie sądzą sprawniej. Statystyka to piękna nauka – jeżeli ja jestem normalny, a mój kolega jest idiotą, to statystycznie obaj jesteśmy półgłówkami
Problemem są rozprawy co 4-6 tygodni.
Sędziowie w wiekszości są niezorganizowani. Zamiast ocenić, że potrzebne są np. 3 albo i 7 rozpraw i wyznaczyć je nawet i 3 miesiące ale PO KOLEI to trwa to latami.
Podam przykład z życia: prosta sprawa gdzie było do przesłuchania 2 świadków i do oceny 2 ekspertyzy (gotowe) trwała od kwietnia 2006 do listopada 2009(!)
Proces pierwszej instancji zboczeńsca seksualnego w Austrii trwał 5 dni. Po kolei. W piątym dniu był wyrok.
Inną kosmiczną bzdurą jest wymóg przedładania dokumentów w oryginale do których sąd ma dostęp z urzędu np. wyciągu z KRS.
To po co wydawano dziesiątki milionów złotych – jak nie więcej – na założenie elektronicznego KRS do którego sąd ma dostęp on-line by wymagać od stron przedkładania aktualnego wyciągu?
Kolejną bzdurą na galaktyczną skalę jest sformalizowanie postepowania w księgach wieczystych i właśnie KRS.
Pracujący tam sedziowie – ponoć prawnicy – działają jak automaty by przesiać przez sito NEGATYWNIE jak najwięcej wniosków.
Ja proponuję przesunąć tych ludzi do innych wydziałów i zatrudnić babcie z kiosków Ruchu które kupony totolotka prztyjmują.
Te też poptrafią bezbłędnie ocenić czy krzyżyki są we właściwych rubrykach postawione.
A do tego się sprowadza radosna działalność tych wydziałów do oceny, czy pieczątka jest okragła czy nie albo czy dokument podpisał rejent czy też nie.
I nic więcej.
W konsekwencji można tam każdą bzdurę zarejestrować byle miała okrągłą pieczątkę.
Wiem o czym piszę bo wykryłem spółki w KRS gdzie tylko chyba znaczki pocztowe na kopertach nie są sfałszowane a i tego nie jestem pewien.
Cała reszta to lipa.
No ale jak murzyn ma komputer i wydruk z ramkami z drukarki laserowej to już wszystko jest cacy.
Poziom polskiego sądownictwa jest skandaliczny – są pojedyńczy sędziowie na poziomie a reszta jest taka jak ten cały kraj.
wydziały księgowe-rejestrowe nie prowadzą procesów, nie przesłuchują stron ani świadków, jak sama nazwa wskazuje jedynie REJESTRUJĄ na podstawie przedłożonych dokumentów, jeżeli dokumenty są prawidłowo opisane, podpisane i opieczętowane a ich treść jest zgodna z danymi rejestru to niby jak mają ustalić że są fałszywe?
Fałszowanie dokumentów to sprawa karna a prostowanie nieprawdziwych danych w rejestrach sądowych odbywa się na drodze procesu cywilnego. Tam sąd ma wszelkie dostępne instrumenty i procedury na podstawie których może takie fakty ustalać, a nie sąd rejestrowy. Tak samo jest to zorganizowane na całym świecie.
Gdyby dopuścić takie ustalenia o jakich mówisz, prowadzenie postępowania dowodowego i procesów np. w wydziale ksiąg wieczystych to byle sprawa zamiast kilka dni trwałaby od kilku miesięcy do kilku lat a sam wydział zamiast załatwiać miesięcznie 500 wniosków rozpoznawałby ich ze 30…Wątpię żeby ktokolwiek był zadowolony z takiego rozwiązania. W żadnym państwie nie działa to w ten sposób, co chyba o czymś świadczy.
Nie wiem skąd wytrzasnąłeś informacje o negatywnej selekcji spraw – pracuję w księgach wieczystych i u nas 99,9% spraw jest załatwianych pozytywnie i od ręki. Nie czeka się ani jednego dnia.
Z punktu widzenia obywatela najistotniejsze jest sprawne rozpoznanie spraw najdrobniejszych. Sprawy wielkie o zabójstwo, o wielkie pieniądze to margines. Większość ludzi nigdy nie będzie miała z nimi styczności. I dobrze.
Proces w Austrii trwał 5 dni, ale sprawa jeśli dobrze pamiętam w sądzie do chwili rozpoznania była przygotowywana przez 6 miesięcy. Jak różnica, czy proces jest prowadzony przez 6 miesięcy, czy też sprawa jest rozpoznana po 6 miesiącach, nie po 5 dniach. Nie bez przyczyny ostatnio też sędziowie w Austrii strajkowali.
a na lekarza w przychodni czekam kilka miesięcy….
a na pozwolenie w urzędzie czekam kilka miesięcy….
a na pieprzone papierki do niczego nie potrzebne tłukę się tygodniami od okienka do okienka….
a nauczyciel mojego dziecka poszedł na „chorobę” i ma wszystko w tyle….
a żeby młodsze dziecko mi do przedszkola przjęli to muszę chyba wziąć rozwód z żoną bo inaczej miejsc nie ma do 2 lat do przodu…..
…i co się czepiacie tylko sądów, w tym kraju nawet ksiądz na mszę potrafi się spóźnić.
no i niestety na skutek kompletnie błędnego założenia autora cały artykuł bierze w łeb.
Od kiedy to sprawy tzw. procesowe czyli sporne są najbardziej skomplikowane? Najbardziej skomplikowane są akurat pewne kategorie spraw tzw. nieprocesowych, czyli np. podziały majątku po rozwodzie, czy działy spadku.
Rozwody to akurat jedna z naprostszych kategorii spraw spornych.
Kolizja drogowa – czyli tak naprawdę wypadek drogowy tyle, że bez ofiar czasami bywa o wiele bardziej skomplikowana od prostej sprawy o zabójstwo.
Ten artykuł pięknie pokazuje, że nie da się ująć pracy sędziego czy sądu w proste ramy statystyczne. Sprawa sprawie nierówna – nawet jeżeli teoretycznie należy do tej samej kategorii.
99 % wpisów do księgi wieczystej jest banalna. Ale potem trafia się ta jedna, która dotyczy serwitutów na podstawie ukazów carskich z XIX wieku, albo prawa własności piętra i wtedy sąd ma z nią więcej pracy niż z tymi 99 razem wziętymi.
Proszę popatrzeć na sprawę wpisu do rejestru zarządu TVP. Niby teoretycznie prosta sprawa rejestrowa…
Co to znaczy „sprawa załatwiona” ? Czy sprawy przekazane do załatwienia do kogoś innego – tzw. wypchniecie to też załatwienie” ? A orzeczenie rozwodu wydane bo powódka tak sobie życzy to też załatwienie? (kogo?)
Jeśli na wejściu byłby określony precyzyjnie cel pożyteczny i wszelkie weryfikacje wskazałyby jego słuszność, następstwem czego byłby proces i dalej osiągnięcie tego słusznego pożytecznego celu – to wtedy i tylko wtedy sprawę można by uznać za załatwioną. Także sprawa może być załatwiona w drodze porozumienia, bez żadnego procesu.
To jest kwestia definicji – co to znaczy załatwienie sprawy, od tego należałoby zacząć.
Należałoby zapytać sędziów z najlepszymi wynikami ilosciowymi i jakosciowymi w czym leży problem .Tymczasem pyta się sędziów cwaniaków którzy są wybierani czyli socjotechniczni ale nie pracowici. Można powiedzieć sędzia który jest wybierny przez środowisko jest tym który nigdy nie będzie reprezentował dobrych sędziów
cyt: „To po co wydawano dziesiątki milionów złotych – jak nie więcej – na założenie elektronicznego KRS do którego sąd ma dostęp on-line by wymagać od stron przedkładania aktualnego wyciągu?”
bo za odpis się płaci, a sądownictwo w polsce jest instytucją dochodową dla budżetu. człowiek w sądzie się nie liczy. liczy się to kto kogo lubi, kto ma jaką statystykę, kto jest mądrzejszy a kto głupszy i odwrotnie (we włąsnym rozumieniu definicji). człowiek to element, mały, czasami roszczeniowy ale tylko element.
proponuję aby minister pokazałby społeczeństwu ile pieniędzy rocznie sądy polskie wydają na wynajem lokali. prezesi nie liczą się z kosztami bo wydają nie swoje pieniądze. co najwyżej jak brakuje to się nie zwolni z opłaty babci co ma 500 zł renty.
w całym tzw. wymiarze sprawiedliwości jest niegospodarność, brak wrażliwości na krzywdę ludzką, czasami wręcz drukowanie wyroku tak byle prokurator nie pisał apelacji, kunktatorstwo, asekuracja. sąd to poprostu taki urząd, a sędziowie w znakomitej większości to urzędnicy.
smutne to, trochę dla wielu sędziów niesprawiedliwe ale ja to tak widzę i odbieram.
Drogi belzebubie!
Nie miej żadnych oporów w nazywaniu rzeczy po imieniu.
Zniesiemy wszystko, w końcu nazywanie nas niegospodarnymi, emocjonalnymi impotentami, urzędnikami „drukującymi wyroki” to takie tam sobie pisanie….Jakbyś napisał, że brak nam sal rozpraw, asystentów i zalewani jesteśmy potokami bezsensownych zmian w kodeksach- noooooooooooooooo! to wtedy każdy sędzia poczułby się do żywego dotknięty i normalnie na ubitą ziemię!
pozdrawiam
cyt: “To po co wydawano dziesiątki milionów złotych – jak nie więcej – na założenie elektronicznego KRS do którego sąd ma dostęp on-line by wymagać od stron przedkładania aktualnego wyciągu?”
UWAGA: Sąd rozpoznający sprawę cywilną czy karną NIE MA dostępu do bazy KRS i NIE MA dostępu do ksiąg wieczystych !!
A sprawy procesowe wyznaczane są na 4-6 tygodni na przód bo POCZTA POLSKA nie jest w stanie zapewnić sprawnego doręczania przesyłek. Choć zgadzam się że powinny być wyznaczane czasem 2-3 rozprawy na przód.
Czy rzeczywiście należy w ogóle zwracać uwagę ‘na ilość załatwionych spraw’, przecież sądy nie są do robienia jak w fabryce przy taśmie produkcyjnej, istotą ich istnienia jest /powinno być/ załatwienie sprawy z którą zwrócił się Kowalski – zgodnie z przepisami obowiązującymi. Zapewniam z własnego doświadczenia ostatnich lat jako klient sądów, iż wszystkie moje sprawy mogły być już dawno zakończone, lecz trwają nadal, chodzą po instancjach, ponownie są zaskarżane, i tak w koło, a zapewniam że nie są w ogóle skomplikowane. I tak się zasatanawiam, gdzie tkwi przyczyna, ano, sędzia nie jest zainteresowany aby sprawa szybko zakończyła się wyrokiem, wydaje wyrok z uzasadnieniem z sufitu, klient zaskarża, instancja ma co robić, SO oddala bo broni racji kolegi z SR, klient bierze adwokata, płacze, płaci i skarży do SN, SN odrzuca bo źle napisana skarga przez zawodowego prawnika, klient idzie do innego, ten wyszukuje inną podstawę i proces zaczyna się od nowa, instancje mają znowu co robić, i tak upływają cztery lata przy sprawie która mogła być załatwiona na jednej rozprawie /potocznie nazywając sprawa jest prosta jak drut/. Wniosek stąd oczywisty, sędzia nie wie o czym orzeka, nie chce się nawet orzecznictwa na temat poczytać, istnieje umowa między korporacjami aby gmatwać, przeciągać, a wówczas można głośno krzyczeć – jacy to my jesteśmy zapracowani, ile to spraw wpływa, nie nadążamy, ano tak, mam dziesięć spraw, wszystkie mają podobny obieg, więc zakładając iż inni klientów mają podobne problemy, zamiast jednej sprawy, robi się z niej kilka, zamiast rozpatrzenia na dwóch, trzech posiedzeniach, toczy się trzy, cztery lata. Tak wygląda rzeczywistość z punktu widzenia klienta sądów i wydaje się, iż takie wyrokowania są celowe, bowiem musimy wykazać że jesteśmy zawaleni robotą, to i o kasę walczyć łatwiej. A tak na marginesie opowiastki ciągłe, że sędziowie za mało zarabiają staje się już nudne, przecież to najlepiej opłacana branża wśród prawników i stabilna. Wymiar wymaga zmian, ale punktu myślenia, czas znieść imunitety, zrobić z sędziów urzędników i zacząć egzekwować odpowiedzialność osobistą za wydany wyrok, a zapewniam, wymiar sprawiedliwości wówczas szybko zmieni oblicze, a tego oczekuje społeczeństwo, przecież ich praca jest za pieniądze podatników, czy tak wiele obywatel wymaga, wymaga tylko aby otrzymał sprawiedliwy wyrok a nie zmodyfikowany przez sędziego.
„Statystyka jest jak bikini – ukazuje wiele, ale nie oddaje istoty rzeczy”. Tak można by podsumować cały artykuł.
Zadziwiające jest, że najgorsze statystyki są w sprawach gospodarczych, gdzie rzekomo procedura usprawnia proces
Od dawna piszę, iż doręczenie pisma adwokatowi przez drugiego adwokata nie ma sensu, jeśli rozprawy są wyznaczane za 4 miesiące i spadają później z powodu choroby sędziego (wiem, wiem – sędzia też człowiek i może zachorować. Szkoda tylko, że jego kolega z wydziału przychodzi na rozprawę i mówi, „ja w zastępstwie, odraczam, do widzenia Państwu”. Jak mecenas zachoruje, to jego substytut nie może liczyć na taryfę ulgową…).
Nadto skandalem jest, że KRS czy KW prowadzone przez sądy nie powodują, iż sąd z urzędu nie korzysta z tych zbiorów. Ale tu potrzebna byłaby rewolucja mentalna, by to zmienić.
@referendarz, sędzia MA dostęp do informacji zawartych w KRS- proponuję zajrzeć na stronę internetową Ministerstwa Sprawiedliwości i znaleźć elektroniczną wyszukiwarkę podmiotów. Oczywiście, nie jest to pełna informacja, ale można tam znaleźć m.in. dane adresowe, sposób reprezentacji i członków zarządu- czyli to, co jest wystarczające w 99,9% spraw.
Faktem jest, że nie jest to wina sędziów że nie korzystają z tych danych- jest to świadoma decyzja ustawodawcy. Sejm mógłby znieść obowiązek dołączania dokumentów potwierdzających uprawnienie do reprezentacji podmiotu- ale póki nie ma takiej nowelizacji, ten obowiązek wynika wprost z k.p.c.
Ad rem- jak widać połowa „statystyk” to sprawy rejestrowe, które IMHO powinny pozostać w gestii odpowiednich urzędów. Dopiero w razie odmowy rejestracji zgodnej z wnioskiem (albo gdy wpis narusza prawo) powinna zostać uruchamiana kontrola sądowa (tj. tak jak przy powództwie o uzgodnienie treści kw). Tak naprawdę powinno się przeanalizować dokładniej „numerki” wszystkich spraw poza rejestrowymi, żeby zaczynać dyskusję o wymiarze sprawiedliwości.
A statystyka jest jak bikini- wiele odsłania, ale najważniejsze pozostawia w ukryciu
wydziały ksiag wieczystych nie zajmują się rejestracją. Rozpoznając wniosek o wpis, sąd wydaje ORZECZENIE. Tym orzeczeniem jest wpis w księdze lub np. postanowienie o oddaleniu wniosku, zwrot wniosku itd. Nie ma czegoś takiego jak automatyczne załatwianie wniosków. Gdy wpływa np. akt notarialny dot. umowy sprzedaży nieruchomości należy badać (oprócz spraw stricte formalnych) także skuteczność tej czynności (zachowanie konieczności uwzględnienia prawa pierwokupu gminy, ANR,prawidłowość pełnomocnictw etc. )Bada się po prostu skuteczność tej czynności. A oddalenia wniosków o wpis w księgach wieczystych wcale nie są rzadkością. Tak więc skończmy z określaniem ksiąg wieczystych jako systemu rejestracji tego, co wpływa do sądu. A niedowiarków odsyłam do bardzo bogatego orzecznictwa Sądu Najwyższego w sprawach księgowowieczystych i wielu komentarzy dot. tej materii.
do sm:
do strony ministerstwa to każdy ma dostęp, ale niestety wydruk informacji tam zamieszczonej nie stanowi dokumentu urzędowego, którym jest odpis z pieczęciami – dokument urzędowy natomiast stanowi dowód objęty procesowym domniemaniem prawdziwości treści:) na tym cały dowcip polega.
Co nas czeka jak kobiety wywalczą sobie powszechny parytet to widać w sądach gdzie około 90 % sędziów to kobiety.
Do Alina
Gratuluje świetnego rozeznania w temacie !!!! Sędziowie najlepiej opłacanymi prawnikami w tym kraju !!!! A to ciekawe – czyli notariusze,radcowie i adwokaci zarabiają mniej od sędziów ???? Poza tym przed 90-tym rokiem sędziowie byli właśnie uzależnieni od władzy i byli urzędnikami zarabiającymi mniej niż nauczyciele i wydającymi wyroki na zlecenie – to wtedy też wszystkim było źle i wszyscy dążyli do niezależnego i niezawisłego sądownictwa. Teraz takie mamy ,jedynym jego problemem jest niewydolność systemu a to zależy od władzy – ministerstwa ,która jak pisze to praktyk – adwokat w artykule powinna dofinansować sądy i zacząć godziwie płacić sędziom a dopiero potem rozpoczynac dialog.
Moim zdaniem statystyki sądowe są niezgodne z rzeczywistym stanem rzeczy. Przykład: wiele spraw, które ciągną się latami co roku otrzymuje nową sygnaturę. Po co? Ano po to, aby statystyki były coraz lepsze. Sprawę ze starą sygnaturą wykreśla się z rejestru jako załatwioną i już jest dobrze.
Ktoś napisał, że rozprawy są wyznaczane co 3-4 tygodnie. Być może, ale nie w Warszawie, tutaj przerwa pomiędzy rozprawami trwa zazwyczaj kilka miesięcy.
statystycznie wyglada dobrze ta dyskusja, są głosy za i są przeciw. i nawet jest „belzebub” oraz „do belzebuba”.
to wtedy moje oceny mogłyby być indywidualne.
małe wyjaśnienie, nie chciałem pisać dosłownie, nie chciałem nikogo osobiście obrazić, dotknąć czy cokolwiek innego, chociaż gdyby ujawnił się znany mi z praktyki przedstawiciel cechu sędziów
ocena moja dotyczyła całości środowiska z jego wadami które widzę, które mnie denerwują, które czasami rozumiem a czasami nie. Być może zostało to wszystko spłaszczone ale brak jest możliwości zdefiniowania w jednej krótkiej wypowiedzi wszystkich problemów. dlatego pisałem o cechach osobowych a nie problemach instytucjonalnych.
problemem nie jest brak sal czy asystetnów. problemem jest nastawienie sędziów do tego małego człowieka co ośmielił się zakłócić spokój sali sądowej (tez oczywiście nie wszystkich).
a tym co wyprawiają nasi przedstawiciele w obojgu izbach nie wspominam bo tu się zgadzamy w 100%.
@rejonowy, tak właśnie jest- tylko skoro państwo powiedziało „A” i za (przypuszczam niemałe) zapłacone pieniądze podatników zbudowało elektroniczną wyszukiwarkę podmiotów KRS, to uważam, że powinno sie powiedzieć „B”- i zaprzestać żądania od stron składania na wszystko dokumentów z pieczątką.
@III, miałem przyjemność pisać skargę kasacyjną do ksiąg wieczystych, więc zdaję sobie sprawę, że jedna na ileś spraw w księgach wieczystych rzeczywiście ma charakter sporny i wymaga gwarancji prawnych właściwych dla ORZEKANIA. Niemniej nie zmieniam zdania- ogromna większość spraw w księgach wieczystych sprowadza się do czystej statystyki i z powodzeniem mogłaby być wykonywana przez odpowiedni urząd. Dopiero na etapie sporu co do wpisu powinny być zapewnione gwarancje niezawisłości sądu.
za dużo próżnego gderania ; nie chce mi się tego czytać
stawki minimalne nie zmieniły się od wielu lat
Czyli chcecie księgi wieczyste sprowadzić do roli urzędu administracyjnego. No to życzę powodzenia , to dopiero zacznie się wpływ spraw do cywilnego o uzgodnienie treści kw z rzeczywistym stanem prawnym. Brawo ! Dobrze,że obywatel dba o swoją własność. A urząd administracyjny ( w zamian za sąd) napewno mu w tym pomoże.
Należy rozliczać sędziów z wyników pracy. Sędziowie nie stosują się do przepisów o koncentacji dowodów, podstaw odroczenia rozprawy, postanowieniach dowodowych,nie ustalają co niesporne , itd .TO SĄ PRZYCZNY PRZEWLKŁOŚCI POSTĘPOWANIA.