Decyzje w sprawach aresztowych muszą zapaść w ciągu kilku godzin. Czy gdy zajmują się nimi sędziowie cywilni, ryzyko pomyłki jest większe?
Dyżury aresztowe nie cieszą się w sądach dużą popularnością. Sędziowie dyżurni mają ograniczoną swobodę, muszą być pod telefonem, liczyć się w każdej chwili z wezwaniem i koniecznością wyjazdu na posiedzenie do sądu. Nic więc dziwnego, że sędziów, którzy dobrowolnie zgłaszają się na listy dyżurujących, po prostu nie ma.
W mniejszych sądach brakuje ich coraz częściej. Kiedy nie ma karnistów, na listy dyżurów aresztowych wpisywani są sędziowie z wydziałów cywilnych. Taka procedura oburza nie tylko tych drugich, ale i potencjalnych sądowych petentów. Poza dodatkowymi obowiązkami sędziów boli też to, że dyżury są bezpłatne. – To zła organizacja pracy – oceniają.
Dyżur bez obsady
– Trudno jest dobrze organizować sobie pracę, kiedy mam do dyspozycji 12 sędziów, z czego cztery kobiety są na kilkumiesięcznych zwolnieniach lekarskich – tłumaczy „Rz” prezes jednego z niewielkich sądów rejonowych na Podkarpaciu.
I trudno mu się dziwić. On sam nie sięga jeszcze wprawdzie po pomoc do sędziów cywilnych, ale niebawem nie będzie miał innego wyjścia. W lepszej sytuacji są prezesi dużych sądów – tu wydziały karne są bardzo liczne i ze skompletowaniem listy nie ma większych kłopotów.
Trudniej, bo nie ma bieżącej praktyki
– Nie ujmując oczywiście ich wiedzy, uważam, że ze względu na doniosłość decyzji o pozbawieniu kogoś wolności w dyżurach tych powinni brać udział tylko sędziowie orzekający w sprawach karnych – to opinia jednego z sędziów zabierających głos na zawodowym forum. I w tej sprawie środowisko jest niemal jednomyślne.
– Nie mając bieżącej praktyki w prowadzeniu spraw karnych, trudniej prawidłowo ocenić, czy zebrany przez prokuratora materiał dowodowy wskazuje na przesłanki tymczasowego aresztowania. I nie chodzi tu o samo skonstruowanie postanowienia, lecz o zbadanie, czy najsurowszy środek jest konieczny – wyjaśnia w rozmowie z „Rz” sędzia Marcin Łochowski (cywilny) z Sądu Okręgowego w Warszawie.
Przyznaje, że prawo karne, jak każda gałąź prawa, ma swoją specyfikę i choć wszyscy sędziowie na aplikacji mieli zajęcia z prawa karnego, to jednak karnista trafniej i szybciej oceni sytuację. Będzie też od razu wiedział, gdzie w aktach szukać niezbędnych do zbadania sprawy aresztowej dowodów.
Mało czasu
O specyfice procedury karnej wspomina też sędzia Rafał Puchalski (karny).
– W grę wchodzi nie tylko badanie samego materiału dowodowego, stwierdzenie, czy popełnienie przestępstwa przez oskarżonego zostało uprawdopodobnione, oraz zbadanie, czy istnieją przesłanki do zastosowania aresztu – wymienia sędzia Puchalski. Ocenia też, że na pewno karnistom łatwiej jest szybko i sprawnie przeanalizować akta, ale nie oznacza to, że cywiliści robią to źle.
– Szkopuł w tym, że sprawy aresztowe są ograniczone czasowo – wylicza z kolei sędzia Jakub Malicki (karny). – Na podjęcie decyzji jest zazwyczaj kilka godzin, a akta niejednokrotnie liczą kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt tomów.
– Podejmując decyzję, mamy świadomość, że umieszczenie w areszcie jest ogromnym szokiem dla oskarżonego – dodaje sędzia Malicki.
Komentuje prof. Stanisław Waltoś z Uniwersytetu Jagiellońskiego:
Wszędzie tam, gdzie sędzia napotyka ogrom materiału i musi szybko podjąć tak trudną decyzję, istnieje ogromne ryzyko pomyłki. I to zarówno in plus, jak i in minus. Zwłaszcza kiedy za sędziowskim stołem zasiada młody, mało doświadczony człowiek, a prokurator sprawnie i przekonująco przedstawi dowody i przekona do swoich racji. Tym bardziej jeśli jest to sędzia nieorzekający na co dzień w sprawach karnych. Jednocześnie cywilista gwarantuje inne, świeże spojrzenie na zebrany materiał dowodowy. Doskonale potrafi też przeanalizować przesłanki. Tak więc nie można z góry zakładać i przesądzać, że będzie podejmował gorsze decyzje niż karnista.
Agata Łukaszewicz








Proponuję w ramach „świeżego spojrzenia” by zajęcia z prawa karnego na UJ prowadzili cywiliści. Przecież prawo skończyli, mieli na studiach blok karny. Np. prof. Radwański wyłoży czyn ciągły, w rewanżu prof. Waltoś wytłumaczy żakom różnicę między zwłoką a opóźnieniem i skutkami z tego mogącymi wyniknąć.
Dla prawników jest oczywiste,że najtrudniejsze egzaminy były z prawa cywilnego , a najtrudniejsze sprawy to cywilne. Niemcy mówią że: Kein ciwilist kein jurist.
najlepszym sędzia aresztowym byłby adw. który przed emeryturką załapał się do sądu by sobie załatwić szybko stan spoczynku. Obecnie adwokatura lansuje ten myk pod nazwą „sędzia – koroną zawodów” tłumacząc wszem i wobec że najlepszymi sędziami będą emerytowani mecenasi.
Taki adw.-sędzia podejrzanego znałby osobiście, być może nawet byliby na „ty”, w końcu wiele razy wspólnie „pracowali” jak by tu wyciągnąć klienta z więzienia, szczodrości i hojności podejrzanego oraz jego gangu adw.-sędzia zawdzięczałby wiele, być może nawet większośc z tego co posiada. Rozumieli by się doskonale, w końcu po tylu wspólnych latach to prawie jak rodzina.
Zaiste byłby to świetny i niezależny sędzia żeby teraz uczciwie takiego zbója osądzić…
W opinii społecznej najważniejsze są sprawy karne. Najzdolniejsi absolwenci prawa wybierają „specjalizację ” cywilistyczną. Znane jest też powiedzenie „prokurator to lepszy policjant” Każdy cywilista poradzi sobie ze sprawą karną ale odwrotnie jest to wykluczone.
Droga Mario, nie przesadzaj! Nie sądzę by sędzia cywilista bez doświadczenia w sprawach karnych (o aplikacji nie wspominam) będzie tak samo dobry w stosowaniu (lub niestosowaniu) tymczasowego aresztu i będzie w stanie tak samo dobrze zapoznać się z materią sprawy i ocenić wpływ jego decyzji na losy śledztwa jak sędzia karnista. Nie zapominajmy, ze jest to środek zapobiegawczy, a zatem ma on zapobiec wpływaniu na tok postępowania przygotowawczego (i zniweczenie tego co da się ustalić). Swoją drogą niegłupie byłoby wprowadzenie sędziego ds śledztwa (ale nie w tej dziwacznej formie o której się aktualnie dyskutuje), który by podejmował decyzje w zakresie postępowania przygotowawczego. W mojej skromniej opinii powinni to być na takie stanowisko powoływani prokuratorzy ze stażem powiedzmy 5 lub 8 letnim lub sędziowe z takim samym stażem w wydziałach karnych. Wtedy jasne byłoby, ze osoba taka ma doświadczenie, wie jakie konsekwencje ma areszt (lub jego brak dla dalszego toku sprawy) i nie da sobie byle czego wcisnąć tak przez prokuratora jak i adwokata.
Ale czy ktoś uznaje za ważną rolę sądu w postępowaniu przygotowawczym? Sędziowie uznają tą działkę za zło konieczne i nieco po macoszemu.Wielu bez refleksji zaklepuje wszystkie decyzje prokuratorów, inni bez refleksji nieuwzględniają wniosków aresztowych, tylko po to by wykazać swoją władzę i rzekomą niekompetencję prokuratorów. Po drodze często ginie gdzieś interes wymiaru sprawiedliwości i interes zwykłych ludzi. Nie zapominajmy że dla zwykłych ludzi, których często bardzo istotne sprawy zostają umorzone w prokuraturze z uwagi na koniunkturalizm, pośpiech, straszliwą statystykę albo zwykłe nieróbstwo, że dla tych zwykłych ludzi sąd jest ostatnią nadzieją. Niestety nikt tym osobom nie pomoże bo w większości przypadków sędziowie tam zasiadający, choć znający dobrze prawo karne, mają mierne i marne pojęcie o prowadzeniu postępowań przygotowawczych, możliwości w tym zakresie i metodologii. Cóż zatem mogą zobaczyć w aktach, jakie braki dostrzec i jakie czynności do wykonania wskazać?
Nadzór nad śledztwem w tej postaci jaka istnieje niestety jest fikcją
Ja jestem karnistą i od kilkunastu miesięcy cywilistą. Uważam, że decyzja w przedmiocie tymczasowego aresztowania jest w wielu przypadkach trudna, nie wspominając o jej konsekwencjach. Uważam, że nie każdy cywilista, który z prawem karnym miał do czynienia na aplikacji, mógł w sposób rzetelny zająć się taką sprawą. Są to trudne sprawy. Często jest takie oczekiwanie ze strony Prokuratury, aby podjąć decyzję w tym samym dniu, kiedy wpływa wniosek, nawet jeżeli jest to w godzinach popołudniowych. A przecież Sąd ma 24 h na podjęcie decyzji. Nieraz siedziałem nad sprawami karnymi do późna w nocy, aby następnego dnia podjąć prawidłową, w mojej ocenie, decyzję.
Uważam zatem, że sędziowie cywiliści nie powinni orzekać w sprawach tymczasowego aresztowania.
Chciałbym jeszcze dodać, że w mojej ocenie stosowanie tymczasowego aresztowania jest nadużywane, co wynika zapewne z nie dość dokładnej analizy przesłanek do jego stosowania.
Uzasadnienia wniosków prokuratorskich o zastosowanie tego środka zapobiegawczego często liczą 3 – 4 zdania.
Sądy nie mogą aprobować wszystkiego, co przedstawia im Prokurator.
Panie „Maria’ zaręczm Panu, że nie każdy cywilista poradzi sobie ze sprawą karną – cp znam z własnego podwórka, a parę ładnych lat jestem sędzią. Poza tym zapomina Pan, że do rozstrzygnięcia cześci spraw karnych niezbedna jest również duża wiedza z zakresu prawa cyalinego / gospodarczego. Pamiętam jedną ze spraw z art. 296 par. 1 Kk gdzie musiałem szczegółowo ocenić, czy oskarżeni działali na szkodę dość znaczącego i majętnego podmiotu godpodarczego, analizując szczegółowo podejmowane prez nich czynności prawne czego bez wiedzy z zakresu cywilnego nie mógłbym prawidłowo dokonać. Przypominam, że egzamin sędziowi, który zdawał każdy sędzia, w większości składa się z elementów szeroko pojętego prawa cywilnego. życzę więcej rozwagi przy formułowaniu wniosków.
Jestem radcą prawnym, ale ukończyłem aplikację sędziowską (10 lat temu). Uważam, że pewna specjalizacja jest nieunikniona, bo nie da się znać na wszystkim, a prawo karne i cywilne to jednak dość odległe gałęzie. Często specjalizacja zaczyna się juz na studiach, przez wybór tematu pracy mgr. Wiem po sobie, że cywilista będzie na aplikacji interesował się przede wszystkim prawem cywilnym, a prawo karne traktował jako zło konieczne. I po aplikacji raczej nie będzie inaczej. Ponieważ po egzaminie sędziowskim możliwa była asesura tylko w wydziale karnym, zrezygnowałem z niej. Po prostu, choć mam pewne pojęcie o prawie karnym, to jednak go nie czuję.
Tak jest – a potem kwiatki typu: doprowadzenie do niekorzystnego rozporządzenia mieniem (kara pozbawienia wolności oraz śk naprawienie szkody), przy czym czynność nieważna. Nemo iurista nisi civilista.
Szanujmy się wzajemnie i nie licytujmy, kto w czym lepszy. Każdy sędzia jest w stanie przygotować się rzetelnie do posiedzenia, jest to kwestia woli i czasu.
no i proszę, cyt:
korona zawodów napisał:
10 marca 2010 at 19:12
najlepszym sędzia aresztowym byłby adw. który przed emeryturką załapał się do sądu by sobie załatwić szybko stan spoczynku. Obecnie adwokatura lansuje ten myk pod nazwą “sędzia – koroną zawodów” tłumacząc wszem i wobec że najlepszymi sędziami będą emerytowani mecenasi.
Taki adw.-sędzia podejrzanego znałby osobiście, być może nawet byliby na “ty”, w końcu wiele razy wspólnie “pracowali” jak by tu wyciągnąć klienta z więzienia, szczodrości i hojności podejrzanego oraz jego gangu adw.-sędzia zawdzięczałby wiele, być może nawet większośc z tego co posiada. Rozumieli by się doskonale, w końcu po tylu wspólnych latach to prawie jak rodzina.
Zaiste byłby to świetny i niezależny sędzia żeby teraz uczciwie takiego zbója osądzić…
ciekawe jaki zawód wykonuje ten korona zawodów, chyba jest asystentem lub aplikantem. on wie, że najmocniejszym dowodem w procesie karnym jest akt oskarżenia. on wie że tylko policja i prokuratura prawdę mówi. on wie, że adwokat to przestępca b oprzecież broni przestępcę. on do innych przykłada włąsne cechy charakteru i ocenia innych według kryteriów swojego postępowania więc ja gratuluję koledze koronie zawodów inteligencji i iście rewolucyjnej czujności czekisty w demaskowaniu ewentualnych zagrożeń.
zresztą myślę że powinno zniszczyć się zawód adwokata, po co komu obrońca, nie dość że kasy nabierze to jeszcze są z nim kłopoty, uzasadnienia trza pisać i takie tam. zlikwidować obrońców prawda sama się obroni. ciekawe, że nie znam żadnego sędziego co sam by się bronił jak mu się oga podwinęła. ale to tylko doświadczenie życiowe nabyte w kontaktach z bandytami.
Jestem sędzią karnistą, w małym sądzie. Oczywiście pełnię dyżury aresztowe, no bo jakże by inaczej? Ale należę do tych niezadowolonych, że cyklicznie moja wolność osobista jest ograniczana urzędowo: mam być pod telefonem niczym na smyczy, nie mogę nigdzie pojechać w dni wolne od pracy, mam być trzeźwy (z tym jest akurat najłatwiej, ale nie daj Boże chóćby jedno piwo…). I to wszystko bez jakiejkolwiek gratyfikacji, a tu okazuje się, że każdy lekarz, hydraulik itp. dyżurujący pod telefonem – mają płacone takie dyżurowanie! I nikogo to nie dziwi. Ktoś powiedziałby: taki zawód, taka korona… To niech sam się ukoronuje, tylko czy aby nie będzie to korona cierniowa i to trochę za ciasna? Co do cywilistów – też dyżurują, bo mały sąd. Można powiedzieć, że niewiele mają do powiedzenia. Ciężko im zwłaszcza w soboty i niedziele, ale jakoś dają radę. Tylko, że oni też za darmo, na smyczy i bez ruchu. Dziękuję wszystkim za kulturalne i merytoryczne wpisy. Gratuluję tym, co poprawnie się wpisują, bo inaczej – to sIe zle zcyta takji text.
To jest nieuczciwe stawianie sprawy!!!!
Artykułu niepotrzebnie próbuje wywołać jakieś napięcia. Przecież „Rz” to nie jakiś tabloid by krzykliwym nagłówkiem pozyskiwać czytelników.
Nie wolno tak stawiać sprawy!!!!
Praca każdego sędiego jest trudna i niczemu nie służy wzajemne licytowanie się.
Faktycznie cywilista pracuje głównie „na prawie”, dlatego to chwytliwe i trochę złośliwe w stosunku do karnistów powidzenie, z którego wynika, że tylko cywiliści są prawdziwymi prawnikami. Uważam jednak, że grzebanie się w stanie faktycznym wcale nie jest takie łatwe jak wielu cywilistom się wydaje. Potrzeba do tego dużej wiedzy ogólnej, doświadczenia i życiowej mądrości. Może faktycznie przepisów karnych jest dużo mniej i generalnie jak się ich raz porządnie nauczy to powinno wystarczyć. Nie powinno być to jednak powodem niepotrzebnych zaczepek kierowanych do cywilistów, bo w większości odbierzemy to jako wyraz kompleksów karnistów.
Moim zdaniem cywilista prawdopodobnie szybciej jest w stanie wdrożyć się do spraw karnych niż odwrotnie, nie zmienia jednak to mojego zdania, że każdy powinien robić swoje. Specjalizacje są niezbędne aby poziom był wyższy.
Z moich zaś obserwacji wynika, że cywiliści sądzący sprawy karne częściej uniewinnialiby a raczej umarzaliby w sprawach drobnych, zaś w poważnych byliby chyba surowsi.
Profesorowi Waltosiowi, który w komentarzu twierdzi, że:
„cywilista gwarantuje inne, świeże spojrzenie na zebrany materiał dowodowy. Doskonale potrafi też przeanalizować przesłanki. Tak więc nie można z góry zakładać i przesądzać, że będzie podejmował gorsze decyzje niż karnista.”
proponuję, żeby z chorą nogą poszedł do okulisty. W końcu też lekarz, będzie miał świeże spojrzenie, i na pewno wyda dobrą diagnozę, a leczenie zaordynuje jeszcze lepsze.
to że nie płacą to akurat draństwo. ale może dają dzień wolny

i skończyło się rozbiorem i to nie jednym.
na areszt przeciez jest 72 godziny. więc weekendowe dyżury to potrzeba czwartkowych zatrzymań. kiedyś były obiady czwartkowe i też nie wszystkim się to podobało
mam pomysł, za 6 tys. netto będę pod telefonem 20 dni w miesiącu. poświęcę się i nie będę pił i będę czekał na areszcik. oczywiście nic innego w tym czasie i w ciągu 10 dalszych dni nie będe robił bo przecież mam dyżur.
myślę że pomysł jest dobry. jeden czy dwóch sędziów tylko do pełnienia dyżurów. wtedy nie nazywaliby się sędziami dużyrnymi a np. Sąd Aresztowy. nie byliby obciązeni pracą bieżącą. a jeden czy dwa etaty na powiat to niewiele. oczywiscie nie przejdzie bo kasy nie ma.
Jako sędzia karnista w małym sądzie mam dyżury przez 1/3 roku. Nie uważam tego za normalne, gdyż dyżurują tylko karniści. Oczywiście cały czas pod telefonem ( prywatnym z którego na własny koszt należy porozumiewać się z prokuratorem i sekretariatem ), nigdzie nie można się ruszyć, a rodzina niech się zatroszczy sama o siebie. Samochód też do dyspozycji sądu prywatny. To że jest to dodatkowo praca bez jakiejkolwiek dodatkowej gratyfikacji lub dni wolnych jest skandalem. Gdzie jest KRS ? No cóż, oni nie dyżurują…
Odnośnie wątku materialnego dyżurów rozpoczętego przez Maxyma to uprzejmie przypominam, że od pewnego czasu adwokaci też dyżurują – w ramach trybu przyspieszonego, również bez żadnego wynagrodzenia. W gotowości. Jak ten wspomniany hydraulik. Tyle, że dyżur taki trwa 7 dni, przez które trzeba się zdobywać na wspomniane przez Maxima „poświęcenia”.
Zaś prokuratorzy dyżurują od lat – również bez dodatkowego wynagrodzenia. Nie przemawia do mnie to biadolenie. Ale może to podejście do wykonywanego zawodu – jak się kocha to co się robi i bilans zadowolenia z wykonywanego zawodu wychodzi na plus to sie nie narzeka. Dla niezadowolonych z konieczności dyżurowania sędziów polecam zawód radcy prawnego – członkowie tej grupy zawodowej jako jedyni nie dyżurują.
TYTUŁ ARTYKUŁU KŁAMIE !!!
Komentarz prof. Waltosia („świeże spojrzenie”) wskazuje na dosyć wątły kontakt z rzeczywistością sądową. Jeżeli takie było podejście do rzeczy twórców aktualnych kodyfikacji karnych, to nie ma się dziwić, że owa rzeczywistość teraz tak wygląda…
No i masz babo placek. Okazuje się, że mamy nominowanych sędziów prawa karnego i cywilnego. Przypomnę więc, iż nominacja sędziego jest na sędziego sądu rejonowego, okręgowego idt. czyli sędziego RP a nie na sędziego cywilnego i karnego. Takie stanowisko dowodzi, iż sędziowie nie znają prawa i nie douczają się. I to jest niestety prawda. Błędem od poczatku jest, że sędziowie Sądów rejonowych i okręgowych orzekają całe życie w jednym wydziale. Nie znają różnic w prawie karnym, cywilnym a już w sprawach gospodarczych są wręcz dyletantami. Nie znają podstawowych zasad rachunkowości, nie chcą dopuszczać dowodów z procedur np. bankowych, policyjnych bo i po co. A co z sędziami sądów rodzinych, pracy i ubezpieczeń społecznych? Ci już zapomnieli wszystko. Potem są problemy jak ktoś jest chory. Nikt nie podnosi sprawy jeszcze istotniejszej, że w składach odwoławczych często zasiadają sędziowie z innych wydziałów nawet nie znający sprawy, byle skompletować skład i podpisać wyrok przez trzech sędziów. To jest kolejna kompromitacja sędziów. Każdy z nich musi umieć czytać akta, znać procedury a nie płakać, że oni są z innego wydziału. Sędziowie na poczatku kariery winni przechodzić kolejno wszystkie wydziały a także przez różne procedury. Rzecz w tym, że im sie nie chce a także, że są obciążani idiotyczną sprawozdawczością.
e nie przesadzajmy z tymi dyżurami, ja nie wiem kiedy mam dyżur w lex ziobro i chyba nigdy nie miałem nawet w czasie gdy ta nowinka pojawiła się w sądach, zreszta w sądach do których uczęszczam (jak do szkoły
) nie ma już trybu przyśpieszonego, a szkoda, co niektórzy koledzy mogli cos zarobić a tak nędza prowincjonalnego adwokata skazanego na łaskę i niełaskę sądu
.
gratuluję przedstawicielom wszelkiej maści stowarzyszeniom znajomości materii w której zabieraja głos. niby dużo racji ale jak przychodzi do wnioskowania to lipa.
rozumiem że kolega lub koleżanka ze stowarzyszenia przeciwko bezprawiu zna polskie prawo cywilne i karne. rozumiem że kolega lub koleżanka zna bieżące orzecznictwo w sprawach cywilnych i karnych. rozumiem że kolega i koleżanka wie co to postępowanie gospodarcze. Z cała odpowiedzialnością więc twierdzę, że kolega lub koleżanka ze stowarzyszenia jest omnibusem i marnuje sie w stowarzyszeniu zamiast zostac sędzią. gdyby takie chetne osoby zostawały sędziami to nie byłoby kłopotu i takich artykułów jak komentowany.
po 10 latach w wydziale cywilnym sędzia nie potrafi nawet „czytać” akt karnych.
i vice versa , a ja proponuję,żeby wszyscy , którzy czytają internet w godzinach pracy wzięli się do roboty, bo mają płacone za pracę , a nie odpoczynek powiązany z rozrywką.
riot grrrl napisał:
11 marca 2010 at 13:02
Odnośnie wątku materialnego dyżurów rozpoczętego przez Maxyma to uprzejmie przypominam, że od pewnego czasu adwokaci też dyżurują – w ramach trybu przyspieszonego, również bez żadnego wynagrodzenia. W gotowości. Jak ten wspomniany hydraulik.
++++++++++++++++
Zgoda, dyżurują, ale jeśli dochodzi do rozprawy, to zarabiają w 15-30 minut, bez żadnego wysiłku, takie pieniądze, że tylko pozazdrościć. To zresztą spowodowało upadek trybów przyśpieszonych, bo wreszcie wyszło, że nasze państwo na taką rozrzutność nie stać. Poza tym każdemu adwokatowi dyżurującemu mówię, że palestra (wolny zawód!) została wmanewrowana przez władzę państwową w działanie wymiaru sprawiedliwości pod swoistym przymusem, co stawia pod znakiem zapytania wskazaną „wolność zawodu”. Jednocześnie powinien to ktoś z NRA przeanalizować pod kątem zasad konstytucyjnych, czy władzy publicznej wolno tak bez ceregieli i w trybie tylko rozporządzenia (!!!) wikłać przedstawicieli wolnego zawodu w funkcjonowanie sądownictwa. Ale znając życie – do takiej analizy nie dojdzie. Cieszę się więc z upadku trybów, bo sądy to nie dojna krowa dla dyżurujących adwokatów. Czyli – nie tylko biadolę. Pozdrowienia dla ostatnich Mohikaninów wolnych zawodów – radców prawnych, bo istotnie nie dyżurują. A notariusze to pewnie też jakieś plemię wolne, swobodne i szczęśliwe…
Ten artykuł to jest żart ze strony redakcji.
Prawie 100% wniosków o tymczasowe aresztowanie jest rozstrzygane pozytywnie. W artykule same wypowiedzi sędziów jakby inne środowiska nie miały czegoś do powiedzenia w tej sprawie. Co więc zmienia tych kilku sędziów karnych w tą czy w tamtą.
Sędziowie w polsce ZAWIEDLI i ZAWODZĄ jako grupa. W sądach nie ma po co szukać sprawiedliwości.
Wymiar sprawiedliwości w Polsce musi przejść radykalne reformy bo w chwili obecnej bardziej opłaca się go likwidować niż utrzymać.
Ten system jest chory.
Maksym, tak off topic. Jakież to rozp. ogranicza moją wolność?
Problem w tym ,że do państwowych sądów stosuje się zasady prawa spółdzielczego. Zgromadzenie ogólne, tajne głosowanie , wybór zarządu i prezesów, przyjmowanie członków spółdzielni, samorządność itd Różnica jest jedynie w tym ,że to naród finansuje sądy. Projekty ustaw już przygotowuje sobie justicia.
cyt: Cieszę się więc z upadku trybów, bo sądy to nie dojna krowa dla dyżurujących adwokatów. ” napisał Maxym
a ja uważam, że sądy to nie dojna krowa dla dyżurujących sędziów. sądy są dla ludzi o czym tacy koledzy jak maxym zapomnieli
. a więc zamiast wykonywac dobrze płatną pracę traciło się czas na rozrzutność państwa.
zresztą żadna sprawa przyśpieszona nie trwała 15 minut. adwokat musi przyjść do sądu, poczekac łaskawie na sędziego ok. 30 minut – 1 godzinę, bo akurat ten coś innego robi, rozprawa trwa 15 minut a potem trzeba poczekać na wyrok, ustalić z klientem czy chce apelacji czy nie. i za to wszystko zarabia (szumne słowo) 439,20 ale w tym jest 22% vatu który zgarnia Skarb Państwa, 19 % podatku dochodowego który zgarnia Skarb Państwa. z pozostałości tj. NETTO 302 zł ten wraży syn adwokat musi opłacić ZUS 850 zł; lokal średnio 2000 zł; sekretarkę średnio 1500 zł; telefony, energia, materiały biurowe, paliwo itd. średnio 800 zł.
a więc tracąc 2,5 godziny pracy (średnio) adwokat osiaga dochód który pozwala mu na opłacenie 1/3 zusu miesięcznego a żeby wyłącznie pokryć koszty musiałby mieć spraw tak dochodowych jak urzędówki w przyśpieszonym 17 miesięcznie. a są to tylko koszty. z czegoś przeciez trzeba te marmury kupowac żeby kłuły w oczy sędziów
Uważam, że każdy sędzia, który sie sumiennie przygotuje do posiedzenia jest w stanie wydać trafną decyzję w przedmiocie tymczasowego aresztowania. Nadto nie zarzucajmy Prokuraturze nadużywania aresztów, gdyż należy zwrócic uwagę, że sprawy aresztowe w tej instytucji są objęte zawsze szczególnym nadzorem przełozonych i nikt by sobie nie pozwolił na wnioskowanie o areszt, gdyby nie było ku temu przesłanek. Poza tym odnośnie odpłatności za dyżury – chciałbym zauważyć, iż np. prokuratorzy też je pełnia i to nieodpłatnie i nie zawsze w warunkach ciepłego gabinetu czy sali sądowej, a często w warunkach niesprzyjających, w nocy, itp. i nikt im nie płaci. Co do stwierdzenia „prokurator, to lepszy Policjant” szkoda, że środowiko prawnicze ma o prokuratorach takie mniemanie, ale to chyba dobrze, bo ktoś musi patrzeć na ręce wszystki, w tym również sędziom.
Pozdrawiam – prokurator
jak można sumiennie przygotować się do aresztówki jeśli sędzia dostaje wiadomość najczęściej godzinę przed terminem posiedzenia, znudzony prokurator i cała ekipa gorączkowo czeka aż wyda decyzję, w takich warunkach nie ma czasu nie tylko na rzetelne zapoznanie się, jeśli sprawa ma kilka-naście tomów to już w ogóle zabawne jest oczekiwanie że sędzia przeanalizuje lub choćby przeczyta takie akta w godzinkę
, w ogóle nie ma za bardzo czas na cokolwiek, czyta się a/o, kilka najważniejszych stron akt i przyjmuje na wiarę wszystko to co podaje prokuratura, i tyle. Decyzje zapadają najczęściej też takie jak życzy sobie prokurator.
Przyczyniłem się rzeczywiście do zmiany tematu. PRZEPRASZAM. To nie jest artykuł o dyżurach aresztowych (sędziów, adwokatów i prokuratorów), ale o przydatności sędziów cywilistów do orzekania o aresztach. A więc – ad rem. No jest im ciężko. Przynajmniej – nie jest łatwo. Ale – jakoś tak tylko w rejonach, bo na poziomie sądów okręgowych sporadycznie trafia się w składzie decydującym o areszcie cywilista. Ktoś na naszym forum napisał o „dołach” i „pałacach”. Coś w tym jest, bo jakoś brakuje systemowego uregulowania tego, czym można danego sędziego w sądzie rejonowym obciążyć. Jak to jest, że w jednych sądach dyżurują sami karniści, a w innych – także inni sędziowie? To nie jest normalna organizacja wymiaru sprawiedliwości. Ja rozumiem, że prezes sądu może wiele, że zna najlepiej potrzeby sądu, że kieruje nim i takie tam ble-ble-ble, ale brak tutaj jasnych (transparentnych) kryteriów podziału pracy w sądach. Porównanie z lekarzami już w tej dyskusji padło i jest ono trafne. Od sędziego rozstrzygającego o wolności człowieka oczekuje się profesjonalizmu, a nie strachu przed uchyleniem orzeczenia. Jest też jednak dostrzegalny wątek nierównego podziału obowiązków: jedni dyżurują, a inni nie. A przy wynagrodzeniu – wszystkim po równo… Ale mi sprawiedliwość!
cyt: Od sędziego rozstrzygającego o wolności człowieka oczekuje się profesjonalizmu, a nie strachu przed uchyleniem orzeczenia.
ten strach jest wszechobecny i nawet nie przed uchyleniem ale przed prasą, przed następstwami zwykła asekuracja. ja go zamknę a jak coś nie tak to okręg go puści. ale szef prokuratury nie przyjdzie do mnie albo do przewodniczącego i nie będzie stękał, a jeszcze mi kilka wyroków zaskarzy na złość i co wtedy zrobię? człowiek i jego wolność w wymiarze sprawiedliwości już dawno zanikł, liczy się statystyka, koniunkturalizm itd. była moda na wsadzanie domowych ninja obecnie jest moda na wsadzanie za narusznie funkcjonariusza. dorabia się ideologię o usiłowaniu rozboju i gra gitara. prkurator się wykazuje jaki to pilnujący a sądowi jak to sądowi, zależy kto sądzi i kiedy. smutne to ale inaczej pracy bym nie miał
więc chyba nie ma co narzekać.
Maxym – czytałeś wcześniejsze posty ? Jeśli np. w Szczecinie są 2 sądy rejonowe, w których w każdym jest po 3 wydziały z pionu karnego, a w każdym jest kilku sędziów karnistów, to bez większego problemu można te dyżury aresztowe zorganizować. Zresztą ja nie widziałem jeszcze postanowienia wydanego w sobotę lub niedzielę – 72 godziny od chwili zatrzymania pozwalają na wydawanie postanowień poza dniami wolnymi od pracy. Rzadko kiedy tych dni jest więcej niż 2 z rzędu.
Są także sądy rejonowe w mniejszych miejscowościach – gdzie sędziów karnistów jest 2, a czasem jeden. Siłą rzeczy dyżury pełnią i cywiliści, co jest normalne. Więc nie jest to żadna dyskryminacja, lecz logiczna konsekwencja faktu, że nikt nie zatrudni 10 sędziów do wydziału karnego w małym sądzie, by móc zorganizować dyżury tak jak w dużych sądach.
Nadto sądzę, że w interesie nas wszystkich jest, by sędziowie się specjalizowali. Ja bym nie chciał, by o moim areszcie orzekał nawet najlepszy cywilista, który nie zna najnowszych orzeczeń TK, SN itd. w tym przedmiocie. Z mojej praktyki wynika, że SSR po prostu nie mają czasu na czytanie akt przed decydowaniem o areszcie, zatem prawie 100% wniosków jest uwzględnianych.
Jeżeli dyżur w oddziale okulistycznym będzie pełnił ftyzjatra, to będzie lepiej, niż gdyby taki dyżur pełnił (z szacunkiem! mechanik samochodowy) ale może być gorzej niż w razie obsady okulistycznej. Jeżeli kołdra jest za krótka, to lepiej niż gdyby do przykrycia pozostawał tylko ręcznik, itd.
A życie swoje: w maleńkim kąciku siedzą dwaj policjanci, na ulicy radiowóz, z zimna trzęsie się zdenerwowany i już podtrzeźwiały delikwent, żona na sobotnie przedpołudnie dała listę zakupów ( bo musi napisać zaległe uzasadnienia …) parlament ukończył dziesiątą nowelizację w tym roku.
Wybory powszechne na sędziów i prokuratorów, to odzyskają energię do pracy i wyczucie dobra wymiaru sprawiedliwości.
Skończy się, jak ktoś wyżej napisał, spółdzielnia i zacznie sprawiedliwość.
Cywiliści są 10 razy mądrzejsi od karników, co wcale nie oznacza, że uczciwsi.
Karnicy w większości nie czytają akt, a tylko wnioski prokuratorów, po czym je w zuchwały sposób przepisują. Z moich obserwacji – większość z nich, to nieomal ignoranci i osobnicy o cechach psychopatycznych.
Nieco lepiej jest tylko tam, gdzie pierwszą instancją jest sąd okręgowy. Tam wyższego poziomu pilnują niektórzy adwokaci i obawa przed przegraną kasacją w Sądzie Najwyższym.
Reforma wymiaru sprawiedliwości nie przyjdzie ze środowiska prawników.