Łódzkie pogotowie: lekarz bez adwokata

Pięciu adwokatów odmówiło reprezentowania lekarza S., który naraził się łódzkiemu pogotowiu w kontekście afery „łowców skór”, a teraz w cywilnym procesie szuka satysfakcji.

Ostatni pełnomocnik (z urzędu) powiedział mu, że nie widzi szans na wygranie sprawy. Trudno stwierdzić, czy sprawa jest beznadziejna, czy to jakaś zmowa albo niechęć łódzkich prawników do podejmowania drażliwego tematu. W jednym jest zgoda: pełnomocnik (obrońca) powinien wierzyć w wygraną.

Afera „łowców skór”, przypomnijmy, polegała na podawaniu chorym przez ekipy wzywanych karetek z łódzkiego pogotowia leków powodujących śmierć. Głównych winowajców skazano, w tym na kary dożywocia. Motywem sprawców były dochody otrzymywane od zakładów pogrzebowych za dostarczonych „klientów”.

S., jako lekarz tego pogotowia, dość szybko nabrał podejrzeń co do całego procederu i próbował go przynajmniej ograniczyć. Za to zaczęto mu w pracy dokuczać, a następnie w ogóle zwolniono z pogotowia.

Szykany nie ustały także później, kiedy prowadził wyłącznie prywatną praktykę. Otóż w stanach bardzo poważnych musiał wzywać karetkę i w tych kilkunastu przypadkach pogotowie chciało go obciążyć kosztami za pochopne, w mniemaniu jego pracowników, wezwanie karetki.

W każdym razie trzy faktury trafiły do sądu. Ten wydał tzw. nakaz zapłaty na kwotę ok. 800 zł, która z kosztami egzekucji urosła do 2 tys. zł. S. dowiedział się o tym, kiedy komornik przyszedł pod jego dom z chętnymi do zakupu jego używanego tico, które później zlicytowano.

– Świadomie i złośliwie chciano mnie ośmieszyć – tłumaczył „Rz” lekarz – oraz podważyć moje kompetencje, bo lekarz, który nie potrafi rozpoznać zagrożenia życia, nie powinien być lekarzem.

Sprawa jest stosunkowo prosta: S. domaga się od pogotowia owych 2 tys. zł oraz przeprosin. Pogotowie odrzuca te żądania, nie widząc związku między sądowym nakazem zapłaty a „bliżej niesprecyzowanym dyskomfortem” lekarza. W poniedziałek przed łódzkim Sądem Okręgowym miała się odbyć pierwsza – i chyba ostatnia – rozprawa. Stawili się dwaj aplikanci, z każdej ze stron, sędzia sugerował kontynuowanie rozprawy.

– Wdzięczny jestem ostatniemu adwokatowi za szczerość, ale po co mi taki pełnomocnik. Wojny, procesy wygrywa się siłą woli. Do kapitulacji prawnik nie jest mi potrzebny – wyjaśniał lekarz, prosząc o innego pełnomocnika. – Jeśli nie znajdzie się chętny, będę walczył sam.

Sąd odroczył rozprawę, zawiadomi radę adwokacką o zastrzeżeniach lekarza. Następna rozprawa 16 kwietnia.

Marek Domagalski

Rzeczpospolita

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop

(11) Komentarzy do “Łódzkie pogotowie: lekarz bez adwokata”

    -
  1. komentator pseudowykształconych pisze:

    W jakim państwie żyjemy ? Jak długo patologia samorządów będzie trwała i szkodziła Polsce ?

    Dobre 0

  2. zeev pisze:

    Rynek wszystko ureguluje… Dlaczego nie wybiera pełnomocnika spoza samorządu? Taniej będzie, będzie walczył o jego racje.
    Dlaczego Rzepa o tym nie pisze?

    Dobre 0

  3. m pisze:

    a potem pojawią się wpisy jak to pełnomocnicy naciągają klientów na koszty

    Dobre 0

  4. z. pisze:

    Oczywiście, mają ciągnąć przegrane sprawy i narażać klienta na zwrot kosztów przeciwnikowi ( koszty będą z każdym etapem postępowania rosły)
    Dlatego, że pan lekarz tego chce. Jeśli biegli stwierdzili, że konkretne wezwanie pogotowia było niezasadne to sprawa jest przegrana. Oczywiście można wnioskować o kolejnych biegłych (o ile sąd te wnioski uwzględni), a to będzie generować kolejne koszty.
    „Procesy wygrywa się siłą woli” twierdzi pan powód, a gawiedź (podpuszczona przez populistyczny artykuł) wierzy w to twierdzenie głęboko. Tyle tylko, że to kompletna bzdura. Procesy wygrywa się dowodami, a nie chciejstwem.

    Dobre 0

  5. zeev pisze:

    Ale dlaczego patologia samorządów? Ze słów lekarza wynika, że jest niezadowolony, bo adwokat powiedział mu, że sprawę widzi źle.
    A dlaczego ma nie widzieć źle, skoro zasądzenie tych opłat jest prawomocne i te nakazy zapłaty wiążą sąd. Jak teraz sąd miałby stwierdzić, że zasądzenie tych należności z faktur było nieprawidłowe? A art. 365 kpc?
    Rozumiem, że gdyby adwokat go okłamał i powiedział, że na pewno wygra, to za parę miesięcy czytałbym w dziale prawnym Rzepy „Mecenas oszukał klienta”.
    Wiadomości jak z bulwarówki…

    Dobre 0

  6. m pisze:

    A poza Pan S. mija się z prawdą mówiąc że dowiedział się o wyroku nakazowym w momencie pojawienia się komornika, już widzę jak nie dostał nakazu :) na zarzuty w nakazie ma się dwa tygodnie jak się ich nie wnosi to takie są efekty

    Dobre 0

  7. DeeS pisze:

    @m:
    „A poza Pan S. mija się z prawdą mówiąc że dowiedział się o wyroku nakazowym w momencie pojawienia się komornika, już widzę jak nie dostał nakazu na zarzuty w nakazie ma się dwa tygodnie jak się ich nie wnosi to takie są efekty”
    Może nie odbierał korespondencji z poczyt?
    Bo od nakazu do komornika to jest cały czas na doręczenie, uznanie za doręczone, stwierdzenie prawomocności, nadanie klauzuli i dopiero skierowanie sprawy do komornika. A i tak tej wielkości kwota to byłaby ściągnięta w pierwszej kolejności z rachunku bankowego – nb. o takowym zajęciu komornik informuje… Nie wspominając o tym, że by się o tym pan doktor dowiedział, podobnie jak o ewentualnym poszukiwaniu majątku (gdyby wierzyciel nie znał numeru rachunku…).
    Ergo: jak się czeka z zaskarżeniem nakazu zapłaty, to takie są potem skutki…

    Dobre 0

  8. kiki de montparnasse pisze:

    Lekarz medycyny, znaczy – światły, wykształcony człowiek. A on w spiski wierzy. Co się dziwić zwykłym ludziom, że latają od adwokata do adwokata w nadziei na to, że któryś w końcu powie: panie, pozwól mi wziąć pańską sprawę, więcej, pozwól pan wnieść za pana opłatę.
    Do tego doprowadziło odsądzanie od czci i wiary fachowców. Człowiek pakuje się w proces przed Sądem Okręgowym a sprzeciwu nie był w stanie wnieść.
    Róbcie tak panowie dziennikarze dalej, wychowacie sobie społeczeństwo…

    Dobre 0

  9. komentator pseudowykształconych pisze:

    Czytanie ze zrozumieniem – dla tych którzy mówią dlaczego adwokat miał naciągać na przegrane sprawy – tą umejętność kształcić……. trzeba Wam

    Dobre 0

  10. fulukri pisze:

    Ten człowiek jest donosicielem społecznym (whistle blower), który ujawnił nieprawidłowości w funkcjonowaniu instytucji i w wyniku tego doznał rozległej dyskryminacji co jest typowe w takich przypadkach. Rola tych ludzi jest bardzo istotna i „ktoś”powinien się nimi zaopiekować i wspierać nie tylko pod względem prawnym ale i psychologicznym, ekonomicznym i czysto ludzkim. Po wykluczeniu ze środowiska działał zapewne w takim stanie emocjonalnym który powodował wezwanie karetki w sytuacjach które przy realnej i bezemocjonalnej ocenie nie wskazywałyby na taką konieczność. Naraził się swojemu środowisku w słusznej sprawie i w społecznym interesie i został sam bez żadnego wsparcia. Ani organy ścigania ani samorząd zawodowy lekarzy nie udzielili mu wsparcia. Pozostali prawnicy- ale oni mogą zająć się jedynie prawnym odcinkiem który jak się wydaje jest w niniejszej sprawie niekorzystny. W sprzeciwie od nakazu mógłby podnieść 5 kc który gdzie jak gdzie ale w tym przypadku powinien znaleźć zastosowanie. Obecnie nie ma jak się wydaje szans na zwalczenie tytułu wykonawczego. Można jedynie lobbować na organ założycielski pogotowia (samorząd województwa bodajże), powiadomić opinię społeczną że osobie takiej „dzieje się krzywda”. Eech, … aż się wzruszyłem … może by tak zrezygnować z prawniczego cynizmu ??

    Dobre 0

  11. obserwator pisze:

    Tajemnicą poliszynela jest fakt że do działań lekarzy i sanitariuszy pogotowia łódzkiego przyczyniły się zakłady pogrzebowe. To zakłady pogrzebowe zaczepy proceder wręczania łapówek lekarzom i sanitariuszom. Zaczęło się to na początku lat 90. Głównym i zarazem pierwszym zakładem pogrzebowym dającym łapówki jest znany w Łodzi właściciel, który zasiadał w Radzie Miasta Łodzi. Członkowie najbliżsi z jego rodziny są eurodeputowanymi.
    To może być obawą prawników do reprezentowania lekarza ujawniającego aferę.

    Dobre 0

Dodaj komentarz

Dodanie komentarza oznacza akceptację REGULAMINU blog.rp.pl. Komentarze nie spełniające zasad zawartych w regulaminie - nie będą publikowane. Więcej informacji można znaleźć na modblogu modblogu.