Raczej nie potrzebujemy adwokata, radzimy sobie sami

Polacy pozytywnie oceniają profesjonalizm prawników i jakość ich pracy, ale ceny usług uznają za wysokie – wynika z badań opinii publicznej zaprezentowanych 23 lutego przez Naczelną Radę Adwokacką.

Sondaż na temat prawników przeprowadziła na zlecenie NRA firma SMG/KRC. Badanie odbyło się na przełomie stycznia i lutego, objęło ponad tysiąc osób w wieku od 15 do 75 lat.

Pierwsza część ankiety przedstawia ogólne opinie respondentów, druga zaś ocenę doświadczeń wynikających z osobistego kontaktu z prawnikiem.

Jak wykazuje badanie, większość (56 proc.) Polaków źle ocenia wymiar sprawiedliwości. Na tym tle korzystniej wypadają przedstawiciele poszczególnych zawodów prawniczych. Najlepsze oceny ogólne zbierają notariusze (58 proc. pozytywnych), następni są radcowie prawni (53 proc.) oraz adwokaci (47 proc.). Badani wysoko cenią ich profesjonalizm – ponad połowa pochwaliła ich pracę. Podobnie było z opinią na temat jakości usług prawniczych.

Ceny tych usług natomiast zostały uznane za wysokie przez dwie trzecie ankietowanych. Zdaniem tyluż pytanych w Polsce nie ma jednak problemu z dostępnością usług prawników. – Opinie o cenach wynikać mogą ze stereotypowych wyobrażeń o poziomie zarobków w branży prawniczej – skomentował Kuba Antoszewski z firmy SMG/KRC.

Oprócz opinii, poglądów i przeświadczeń badanie pokazuje również doświadczenia osób, które zlecały jakąś sprawę prawnikowi. W ostatnich pięciu latach miało taką okazję tylko 19 proc. ankietowanych. Najczęściej odwiedzali oni notariuszy (52 proc.), następnie adwokatów (42 proc.) i radców prawnych (31 proc.). Jako powód niekorzystania z usług prawnych 91 proc. badanych podało brak takiej potrzeby. Tylko 5 proc. twierdziło, że nie miało wystarczająco dużo pieniędzy. Zaledwie co szósty respondent dowiadywał się kiedykolwiek u prawnika, ile kosztuje jego usługa.

Zdaniem Krzysztofa Boszki, sekretarza NRA, te dane rozbijają mit zbyt wysokich cen obsługi prawnej. – Po prostu w Polsce nie mamy nawyku korzystania z pomocy prawników – stwierdził.

Prawie 70 proc. ankietowanych pozytywnie oceniło swoją współpracę z adwokatem, 30 proc. – negatywnie. Ze wsparcia adwokata respondenci najczęściej korzystali w sprawach karnych, gospodarczych i administracyjnych.

W opinii Joanny Agackiej-Indeckiej, prezes Naczelnej Rady Adwokackiej, badanie pokazało, jak ważną sprawą jest wzmacnianie świadomości prawnej w polskim społeczeństwie.

Ireneusz Walencik

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop

(33) Komentarzy do “Raczej nie potrzebujemy adwokata, radzimy sobie sami”

    -
  1. anka pisze:

    jakie by ceny nie były, ludziom zawsze będzie za dużo.
    czy 150 zł. z aporade to tak dużo?
    ale jak kafelkarz za zrobienie 6 m2 łazienki ( prostej ) zawoła 5 tys. zł. to nie jest mało?

    Dobre 0

  2. Rudobrody pisze:

    Zgadzam się z Anką: w innych usługach kwota wynagrodzenia nie razi klientów. Czy to za zreperowanie auta, położenie kafelków, pomalowanie ścian, gotowi są zapłacić duże pieniądze, ale za to efekt cieszy oko. A dlaczego mam płacić jakiemuś facetowi w garniturze, który sobie rąk nie pobrudzi pracą? Myślenie na zasadzie: sam „se” zrobię, poczytam w internecie, jest bardzo powszechne. Ludzie dębieją na pytanie, na ile wycenia pan zatem swoją wolność? Są zaskoczeni kiedy słyszą, że w razie wygranej będa dostawać co miesiąc większą emeryturę itp, tylko trzeba o to mocno zawalczyć. Jak to? Przeciez mi się to nalezy! Nalezy mi się ta działka, ta emerytura… wszystko się należy! Więc prawda mnie obroni. I dlatego nie idą do prawnika. Smutne.

    A kiedy efektem ich własnych starań sprawa jest toczona gangreną błędów i zaniedbań, wówczas jest potrzebny prawnik. Na przykład aby poszedł i poparł osobistą apelację i tak powiedział, aby sąd oniemiał o orzekł na korzyść.

    Szkoda mi ludzi tak myślących. Nie dlatego, że nie zarobię pieniędzy pomagając im, tylko że efektem ich zadufania będzie pogrążająca ich w irytacji promieniejąca nienawiść do wymiaru sprawiedliwości.

    Dobre 0

  3. belzebub pisze:

    drogo bo 22% vatu kochane państwo nasze polskie bierze dla siebie. Prosta metoda na obniżenie cen – znieść vat. ale juz słysze głosy, że vat jak się zniesie to ceny pozostaną a dochodó skarbu państwa nie będzie.

    w Polsce jest tak – Państwo robi obywatelowi sprawę i jeszcze zarabia na tym, że obywatel nie godzi się z werdyktem pracowników Państwa i idzie do Państwowego Sądu. nie może być tanio poprostu;.

    Dobre 0

  4. kacha pisze:

    no to i ja
    zrobienie przez fachowca elewacji na dom 200 m2- to wydatek 40 tys. zł.!!!
    mało. ???
    żaden adwokat tyle nie weźmie za żadną sprawę

    Dobre 0

  5. leon pisze:

    Kiedyś miałem taką sytuację, że po półgodzinnej rozmowie z klientem, analizie dokumentów procesowych, które przyniósł i udzieleniu porady, klient chciał po prostu wyjść nie pytając nawet czy coś się należy. Poprosiłem, żeby zostawił w sekretariacie 122 zł i wziął rachunek, na co on oburzony rzucił 50 zł i wyszedł…
    Generalnie ludzie bardzo nisko cenią wiedzę, uważają, że to przecież nic takiego, ot parę okrągłych słów, za co tu płacić?

    Lekarzom płacą chętniej, nie mówiąc już o fizolach, mechanikach i innych hydraulikach, którzy za godzinę czy za tzw. „punkt” winszują sobie te 100 czy 200 zł i jest wszystko OK.

    Dobre 0

  6. Absolwent pisze:

    …tak, prawnik w oczach naszego społeczeństwa zawsze będzie zarabiał za dużo… dlaczego ? Bo częściowo schedą PRL-u, jest uważanie (błędne) nas za „tamtych”, a nie tych zwykłych ludzi, tych ‘Kowalskich”… A z drugiej strony, dlaczego prawnik ma zarabiać mało ??? Za te lata nauki, doskonalenia się, poświęcania czasu ??? A ile to jest mało ?? Kiedy „Kowalski będzie zadowolony, jak mało musi zarobić prawnik by „Kowalski” był usatysfakcjinowany „maleńkością” tych zarobków ?? Żaden prawnik nie uczy się tyle, by zarabiać mało, to pewne. Ale prawda jest jak Rudobrody napisał, bo Polak nie wie dokładnie za co płaci, – a płaci za wiedzę w tym wypadku, która jest dla większości czymś ulotnym, niemierzalnym (jak przytoczone ileś m2 kafelków…) Przyszedł fachowiec do pieca gazowego w moim domu, robi swoje 40 min., żadnej części nie wymieniał (zapytałem) i chce 200 zł (!?!). Mój patron udziela skomplikowanej porady, która z całą pewnością zajmie więcej czasu, za pieniądze, których wysokości tu nie wspomnę, ale prostuje komuś skomplikowaną sytuację…. Dużo czy mało ?? „Kowalski” w efekcie naprawdę dużo „złotych polskich” zyskał, albo nie stracił, dzięki „niemierzalnej” -w prosty sposób- wiedzy prawnika. Ale to trudno dostrzec, dużo łatwiej dostrzec ileś m2 kafelków…

    Dobre 0

  7. bambuko pisze:

    cale to prawo to kicha
    pozamykac wreszcie te idiotyczne uniwerki i lipy nie robic

    Dobre 0

  8. pika pisze:

    A wiecie Szanowni Państwo z czego wynika niechęć do płacenia prawnikom/ architektom/ artystom? – z braku szacunku do własności intelektualnej, wynikającego z nawyku wykształconego za komuny, gdzie „wszystko było wspólne”. To również z tego względu w Polsce korzystanie z pirackich kopii oprogramowania/ filmów/ muzyki nie jest mocno napiętnowane w społeczeństwie. Szacunek dla wytworu pracy umysłowej trzeba w tym kraju odbudować. Dopiero wówczas prawnicy będą szanowani.

    Dobre 0

  9. derfderf pisze:

    Do tego kolejne badanie oparte na osobach, które nie korzystają z żadnych porad, ale mają złe doświadczenia – paranoja, czy takie badanie może być wiarygodne – mam złe zdanie, nie wierzę, booo….., ale sam nigdy nie byłem.
    Ale oczywiście i media, i tzw. społeczeństwo będzie tylko opierać się na tych liczbach – tak naprawdę to przede wszytskim dziennikarze (przynajmiej poczytnych renomowanych gazet) powinni trochę czsu poświęcić na przeczytanie całego materiału, a nie jedynie robić wyciąg i jako news, który będzie poczytny (znowu komuś dokopaliśmy – światnie jeśli to Sąd, prokuratura, adwokat, lekarz i bronimy uciśniony lud), to nie jest wiadomość tylko kolejne kłamstwo mające na celu przedstawienie jak jest znowu źle

    Dobre 0

  10. Sm pisze:

    Zgadzam się z przedmówcami, najlepiej ujął to Rudobrody- w powszechnym przekonaniu „prawda mnie obroni”. To znaczy to, co zgodnie z przepisami (we właściwym trybie i terminie) wywalczy prawnik to po prostu to, co się „należy”. A to, że po drodze trzeba pamiętać o n-niuansów, przez które można polec, to już nie jest ciekawe.

    Tak jest, to pokomunistyczna spuścizna- praca niematerialna to nie jest praca, a kto nie wytwarza, ten nie je.

    Dobre 0

  11. plosiak pisze:

    No i gdzie są teraz pisowscy zwolennicy bajek, że 99% Polaków nie stać na usługi prawników ? Od dawna się na tym form pisze, że po prostu nasi rodacy sami wiedzą najlepiej. Są gotowi płacić 10 zł od piętra za wnoszenie lodówek ale 100 zł za poradę już nie.

    Tacy ludzie jak przychodzą do mnie, gdy już „się pali” płacą więcej niż ci, którzy np. konsultują umowę przed jej podpisaniem, a nie po. Taki mój malutki wkładzik w edukowanie społeczeństwa ;)

    Dobre 0

  12. Saszakrates pisze:

    Nie zobaczą oczy barbarzyńcy co widzi dusza Greka…!

    Dobre 0

  13. Ziemianin pisze:

    PŁAKAC ZOSTAJE….DZIEŃ ŚWIRA W PRAWNICZYM ŚWIECIE..

    „Nie no to nie do wiary, nie to być nie może 8 lat podstawówki i 4 liceum, potem 5 bite studiów, dyplom z wyróżnieniem, 3,5 roku aplikacji, zdany egzamin, 20 lat praktyki i oto mi płacą jakby ktoś dał mi w mordę, ja p..e……..k…wa. O bracia prawnicy i siostry prawniczki 2000 było nas na pierwszym roku, myśleliśmy że nogi Boga złapaliśmy, że oto nas przyjęto do szkoły LOJERÓW, szkoła LOJERÓW dżisus k…a ja p…e przez 5 lat stron tysiące,młodość w bibliotekach, a potem bida bida i rozczarowanie, a potem beznadzieja i starość pariasa i wszechporażająca nas wszystkich pogarda władzy od dyktatury aż po demokrację, która nas prawników ma za mniej niż zero, dlaczego władza każdej maści ma mnie za nic, czerwona czy biała jestem dla niej śmieciem, k…a.. pod każdą władzą czuję się jak kundel.Czemu nie jestem chamem ze sztachetą w ręku?Ktoś by się ze mną liczył gdybym rzucił cegłą!tfuu..przecież stanowimy sól ziemi tej ziemi…moze nie jestesmy prymitywną siłą..dyktaturami zawsze wstrząsają prawnicy…wtedy nas potrzebują zrozpaczone masy, które nie widzą dalej niż kawał kiełbasy..które nie widzą dalej…”

    http://www.youtube.com/watch?v=pVlMddE8TOc

    Dobre 0

  14. dizzy pisze:

    naród korzystać nie chce, a adwokatów i radców coraz więcej. Ci bardziej rozsądni widzą już, że to nie może się dobrze skończyć dla ogromnej większości z nich. Wołanie o wolny rynek i weryfikację przez klienta ładnie wygląda na papierze, ale w polskiej rzeczywistości oznaczać będzie śmierć głodową dla 80 % z tej masy. Ostaną się ci, co mają mocne plecy i złapią się gdzieś znajomościami do roboty jak również ci, którzy przez różne kontakty będą mieli znajomych klientów zlecających im różne fuchy.
    Cała reszta będzie mogła prosić tych pierwszych o jakąkolwiek pracę za minimalną krajową albo zmieniać z goryczą zawód, pytanie tylko na jaki, skoro nic się nie umie po takich studiach ?

    Dobre 0

  15. rolnik pisze:

    Oto jak wyglądają sondaże robione dla określonych grup- można je sobie wsadzić do pieca.Gratuluje NRA samozadowolenia ,ale niech nie wciska kitu społeczeństwu,tylko calkowicie nierozgarnięci (czytaj z problemami natury psychicznej)” kupią” ten kit.

    Dobre 0

  16. żwirek i muchomorek pisze:

    tak, tak społeczeństwo wie lepiej… „rolnik” o tym wciskaniu kitu pewnie dowiedział się od swojej babci albo cioci… podobnie dziadek poinstruował go jak się interpretuje i stosuje prawo…

    Dobre 0

  17. adwokat młody pisze:

    Ortodonta za 10 minut grzebania w jamie ustnej i podkręcenie aparatu ortodontycznego + jakieś 15 minut czyszczenia ząbków, bierze 400 złotych … chodzę to wiem

    Pan fachmajster za przykręcenie rurek do pieca gazowego w domu, co mu zajęłe dwa boże dni, wziął 3000. Wiem bo zapłaciłem

    Lekarz w prywatnej przychodni za konsultację dermatologiczną (15 minut) bierze 90 złotych.

    Ale zapłacić adwokatowi za poradę powyżej 100 złotych – o, co to, to nie. Przecież on nic nie robi, tylko pogada, co to dla niego, przecież cała wiedzę w głowie ma ( no a jak nie ma i zajrzy do kodeksu, to tym bardziej nie zasługuje na zapłatę).
    Dać parę tysięcy za sprawę karną – o nie, przecież on się nie narobi, pójdzie do sądu, coś tam powie parę razy, po co, dlaczego.
    Wniosek o dział spadku to se samemu można napisać, a pozew w sprawie gospodarczej najlepiej napisać na dostępnych w internecie wzorach.
    Albo jeszcze lepiej – iść na darmową poradę do DORADCY prawnego. To dopiero gość, za darmo udziela porad, a za pismo bierze tylko 50 złotych.

    Dobre 0

  18. zeev pisze:

    A ile zarabia taki Kierownik w McDonald? Taki, do którego mówią „Panie Kierowniku”?
    Ja bym się nie użalał, bo mentalności nie zmienimy.
    Może jednak trzeba było zostać hydraulikiem…. Fach w ręku to skarb.
    Zastanówmy się.

    Dobre 0

  19. Alina pisze:

    Szkoda, iż ten sontaż nie dotarł do mnie, akurat mam trochę obserwacji z osobistych wizyt na rozprawach sądowych, styczność przy okazji z różnymi adwokatami i radcami. Moi drodzy, część żalów ukazanych powyżej jest tylko zasadna, gdyż faktem jest, iż ludzie nie zdają sobie sprawy że za wiedzę, umiejętność interpretacji należy zapłacić, ale w praktyce stosowania tej wiedzy nie wygląda to w ogóle tak różowo jak przedstawiacie w swoich wpisach. W dwóch instancjach prowadziłam proces sama, widzę oczywiste naruszenie prawa przez sądy, sprawa jest bardzo ważna życiowo, przymus adwokacki do skargi kasacyjnej, płacę za napisanie 2 tys., SN oddala, gdyż z przyczyn formalnych źle napisane, szok a adwokat nie łysy, siedzi cicho, nie odbiera telefonu, unika kontaktu. Inna sprawa, równie ważna życiowo, podobna sytuacja, idę do radcy, płacę 2 tys. i pisze skargę kasacyjną, SN oddala, braki formalne skargi nie może być rozpatrzona, radca przez kilka miesięcy przetrzymuje, nie informuje klienta że nie przyjęto. Inna sprawa, adwokat przyznany z urzędu, sprawa bardzo ważna, nie przychodzi na rozprawy, nie pisze żadnego pisma w interesie klinta, odmawia napisania apelacji, klient składa sam, wygrywa sprawę. Moi drodzy, patrząc ze strony klienta ten obraz jakości, rzetelności, umiejętności nie jest taki kryształowy jak przedstawiacie, klient płaci, traci, sprawa jest poprowadzona źle, a adwokaci unikają kontaktu, tak niestety wygląda smutna rzeczywistość. Czasem czytam różne porady żeby skorzystać „z dobrego prawnika”, tylko jest proste pytanie, czy ten prawnik ma na czole napisane „jestem dobry”. I niestety to co piszę z życia potwierdza się, gdyż niedawno był na łamach prasy artykuł, iż 50-60 % skarg kasacyjnych jest odrzucanych przez SN z powodu nieprawidłowego ich napisania, zastanawiano się nawet czy nie należałoby stworzyć specjalizacji „adwokat do pisania skarg kasacyjnych”. No tak, ale póki co, adwokat zepsuł, klient nie ma już żadnych innych możliwości do rozstrzygnięcia swojej sprawy i co dalej, ano, prawnik jeden z drugim kasę zainkasował i nie łysy. Można by jeszcze długo wyliczać wszystkie niedoróbki, fuszerki, także chwalenie się jacy to my jesteśmy wykształceni moim zdaniem jest po prostu nie na miejscu, bowiem w praktyce ta fachowa pomoc często zamiast pomóc, niestety szkodzi.

    Dobre 0

  20. enzo pisze:

    Widzę, że przynajmniej na forum większość to ludzie, którzy mają pojęcie o pracy prawnika, nawiasem mówiąc to ubolewający rządzący nad drożyzną w kancelariach mogli to już dawno zmienić, przecież stawki minimalne są ustalane przez Ministra Sprawiedliwości, ja w swojej mieścinie nawet nie odważam się w sprawach cywilnych proponować wyższego wynagrodzenia, bo i tak mam pustki. Jak przychodzi klient i mówi, że chce dochodzić odszkodowania 60 tys, ja dyktuję mu w/w rozporządzenie i proszę o 3600 + VAT to słyszę, że jestem zdzierca i w ogóle. Zapomina się, że to PP Pazerne Państwo tak lubi podatki, że nie ma ochoty na zmiany. Zresztą ile w indywidualnej kancelarii tych spraw można przyjąć? Towarzystwo „wrogości drożyzny” zapomina, że czas w kancelarii to również sprawy z urzędu – pracownicze czyli często rok i 10 posiedzeń za 60 PLN, sprawy rodzinne niewiele lepsze. No ale przecie my to jesteśmy hieny. Na zakończenie słowa z mojej rozmowy, z przyjacielem po fachu z Londynu „(…) to normalka, że w sprawach karny koszty barystera kończą się najczęściej dla klienta, zaciąganiem kredytu pod hipotekę”.

    Dobre 0

  21. J pisze:

    Korporacje z przeprowadzanymi na ich zlecenie badaniami w natarciu, ale… z argumentacją co najmniej o 5 lat spóźnioną.

    Obecnie zadaje się już pytania inne (nawet na forum sejmu, ustami posłów partii rządzącej):

    Dlaczego,w wolnym kraju, wolnym i dorosłym obywatelom, działającym na własne ryzyko i własny koszt ogranicza się prawo ustanowienia swoim pełnomocnikiem procesowym dowolnie wybranej przez nich osoby ???

    Dobre 0

  22. J pisze:

    Nie macie żadnego prawa porównywać się z hydraulikami, mechanikami czy kafelkarzami !!!
    Ich ceny wynikają z równowagi panującej na wolnym rynku, a wasze 3.600 zł + VAT za dochodzenie długu z faktury na 60.000 zł wynika z dyktatu państwa (albo biorę pełnomocnika z korporacji który życzy sobie zgodnie z rozporządzeniem „3.600 zł + VAT” – albo nie mam prawa odzyskać kosztów od drugiej strony).
    Ceny hydraulików, mechaników czy kafelkarzy – są zweryfikowane na rynku, a mecenasi skutecznie przed weryfikacją ich cen się wzbraniają, zachowując prawo do dyktatu cen nierynkowych (z „haraczem monopolistycznym”).
    Tak więc – nie obrażajcie ludzie mających uczciwe ceny.

    Prawidłowe ceny dyktuje nie państwo ale tylko wolny rynek (z jednej strony nikt nie zejdzie poniżej kosztów utrzymania kancelarii, a z drugiej strony klient, mając nieograniczone prawo wyboru, wybierze sobie najtańszą kancelarię).

    Dobre 0

  23. enzo pisze:

    Oczywiście można tak to sobie założyć, że wszystko powinien dyktować wolny rynek jeżeli chodzi o cenę i tak się dzieje w dużych kancelariach i niestety koszty są wielokrotnie wyższe, po prostu klienta obciąża się godzinowo i wystawia kolejne faktury. Według mnie żelazne prawo demokracji wybierać sobie adwokata w cenie, za którą zgodzi się pracować, jak dla mnie stawki nie powinny istnieć, tylko jak się będzie czuł przeciwnik, a co gorsza piewca wolnego rynku, który przegra proces, jak Sąd po przegranej sprawie zasądzi koszty zastępstwa procesowego według wystawionej faktury np. na 50% wartości sporu, przedmówca zaraz zacznie wygłaszać, że to też niesprawiedliwe i tak dojdziemy do finału, że w zasadzie to nic nie jest sprawiedliwe itd. itd. Może też wolny rynek powinien kształtować wynagrodzenia biegłych i okaże się, że byle opinia będzie kosztowała stronę procesową kilka tysięcy złotych. Z tym wolnym rynkiem, jest trochę jak z fotoradarami, niby wszyscy chcą bezpieczeństwa na drogach, ale z 99% kierowców ma już dość tej „dbałości” o ich życie.

    Dobre 0

  24. enzo pisze:

    Do Aliny. Po pierwsze adwokaci są ubezpieczeni więc ich oczywiste zawinienie otwiera drogę do procesu odszkodowawczego. Pod drugie odrzucenie skargi z uwagi na braki jest równoznaczne z wszczęciem wobec adwokata postępowania dyscyplinarnego. Po trzecie już od dawna jest dyskutowana możliwość oceny formalnej przez SN. Najczęściej skarga jest odrzucana z uwagi na brak uzasadnienia wniosku o przyjęcie skargi do rozpoznania /choć ten wniosek jest/ po prostu Sędzia /a to już zupełne widzi mi się / uznaje, że choć to uzasadnienie jest, to de facto nie jest uzasadnieniem i odrzuca skargę z uwagi na brak formalny wg zdecydowanej większości prawników to jest nic innego, jak nie formalna, a merytoryczna ocena pisma. Po czwarte to nawet jak nie ma odrzucenia z tytułu braku formalnego, to istnieje małe prawdopodobieństwo, że Sąd Najwyższy przyjmie skargę do rozpoznania, proszę spojrzeć na statystyki.

    Dobre 0

  25. J pisze:

    Właśnie będzie dokładnie tak jak jest teraz z… biegłymi.

    Obecnie (na podstawie dekretu z 1950 roku) biegły składa rachunek (fakturę VAT) wg. swoich stawek – i na tej podstawie ma przyznane wynagrodzenie (ściągne później od strony przegranej).
    Jeśli biegły ma za wysokie stawki godzinowe, albo ma wpisane za dużo godzin – Sąd „obcina” mu wynagrodzenie do racjonalnego poziomu (choć z tego co wiem w 99% przypadków – Sąd zasądza zgodnie z rachunkiem przedstawionym przez biegłego bo biegli dają w miarę rzetelne rachunki).
    Proste i jasne zasady które sprawdzają się już od wielu lat.

    Owszem – każdy będzie mógł sobie ustanowić pełnomocnikiem profesora prawa, albo partnera dużej międzynarodowej kancelarii – ale na własny koszt !
    Sąd będzie zasądzał, zgodnie z rachunkiem przedstawionym przez stronę, ale racjonalnie, zgodnie z własnym doświadczeniem (odnosząc się do przeciętnych cen na rynku, i spodziewanej dla danej sprawy ilości godzin).
    …a te przeciętne ceny na pewno spadną – zawsze zwiększona podaż (a takiej można się spodziewać po ewentualnym uwolnieniu tego rynku) obniża ceny (to elementarne prawo ekonomii) – więc wszystkie strony procesów na tym skorzystają.

    Dobre 0

  26. enzo pisze:

    Szanowny przedmówco i właśnie wpada Pan/i/ w przedział definicji z małym jądrem znaczeniowym i duża sferą interpretacyjną. Co oznacza do racjonalnego poziomu? Dla mnie to nie oznacza nic i pozostaje w swobodzie sędziowskiego uznania. A co do elementarnych praw ekonomii, to proszę sobie darować. Nic nie jest pewne, no może poza śmiercią. Proszę Pana od 2000 roku w moim mieście przybyło z 30 aptek, z 40 składów budowlanych, a liczba informatyków obsługujących sieci zwiększyła się pewnie z 20 x. Ja osobiście nie widzę tej magicznej ręki rynku. Wręcz przeciwnie wydaje mi się, że wszystkie usługi podrożały w ostatnich latach.

    Dobre 0

  27. Przem pisze:

    Obecnie na rynku adwokatów jest tak, że częściej do kancelarii pukają aplikanci szukający patrona czy pracy, niż klienci. I nie łudzmy się, że ceny usług spadną – to że w mieście będzie tysiąc piekarń nie oznacza, że chleb będzie po 20 gr – po prostgu 995 piekarni upadnie, a reszta nadal będzie sprzedawać chleb po 2 zł. I tak samo będzie albo już jest z kancelariami – przetrwają ci, co mają kontakty z biznesmenami i ich obsługują za rozsądne pieniądze – nie ma się co oszukiwać, na obsłudze rencistów, samotnych matek walczących o alimenty i eksmitowanych lokatorów na pewno się nie zarobi na przeżycie.

    Kolejne mity:
    - ludzi nie stac na adwokata – przeciez jak nie stać, to państwo przyzna z urzędu – nie chce przyznać? aaaa to zdaniem państwa znaczy że jednak stać…

    - Drogi prawnik? A czemu nikt nie powie, że barierą dostepu do wymiaru sprawiedliwości są jedne z najwyższych w Europie wpisów sądowych? Od roszczenia za 50 tys trzeba zapłacić 2.500 wpisu sądowego za każdą instancję, więc prawnikowi chyba tym bardziej się nalezy 2.500 + VAT (3050), zważywszy, że sądy są dotowane przez państwo, a prawnik nie…

    Dobre 0

  28. Alina pisze:

    szanowny „enzo”, trochę wywodu nie rozumię, z jednej strony istnieje możliwość żądania odpowiedzialności adwokta za nieprawidłowe napisanie skargi, a jednocześnie podajesz, iż statystycznie SN może nie przyjąć skargi do rozpoznania. Tylko w tym miejscu należy zadać pytanie, czy SN może ot tak sobie wybiórczo weryfikować co wziąć a czego nie do rozpatrzenia. Według takiej metody po co wówczas istnieje w ogóle możliwość wystąpienia ze skargą, takie podejście do weryfikacji co przyjąć a co odrzucić byłoby wręcz łamaniem przepisów obowiązujących, załóżmy jednego klienta sprawa jest ciekawa – to bierzemy, innego nudna – odrzucamy. Moim zdaniem taka metoda to nie jest stosowanie prawa co jest przecież podstawą działania wymiaru sprawiedliwości.

    Dobre 0

  29. Sm pisze:

    @Alina, z całym szacunkiem, ale wystarczy sięgnąć do k.p.c. i doczytać w jakich przypadkach Sąd przyjmuje lub nie skargę kasacyjną do rozpoznania- i jest to nieweryfikowalna, uznaniowa decyzja sądu.

    Co do odrzucania skarg kasacyjnych- Enzo słusznie napisał, że gros (choć oczywiście nie wszystkie) odrzucanych skarg kasacyjnych dotyczyło przypadku gdy SN dopatrzył się braku spełnienia jednego z warunków skargi, tj. braku wniosku uzasadniającego przyjęcie skargi kasacyjnej do rozpoznania. SN wielokrotnie odrzucał skargi kasacyjne nawet mające odrębny punkt „uzasadnienie wniosku o przyjęcie skargi do rozpoznania” z powodów takich, że wniosek w ocenie SN jest niewystarczający, bo powinien zawierać odrębny wywód, argumentację i nie może powtarzać argumentów na zasadność skargi kasacyjnej. Szkopuł w tym, że nigdzie nie jest jasno sformułowane w którym miejscu należy zawrzeć jaki element- a decyzja SN nie podlega żadnej dalszej kontroli…

    A jeszcze co do skarg kasacyjnych- nierzadko sądy nie przydzielają pełnomocnika z urzędu w trakcie postępowania w I lub II instancji, gdy można coś zdziałać, ale dopiero po wyroku w II instancji, do napisania skargi kasacyjnej. Wtedy pełnomocnik często ma nieciekawy wybór- napisać skargę kasacyjną w oparciu o słabe podstawy (czym naraża się na agresję klienta, że przegrał jego sprawę) albo zgodnie z własną oceną sporządzić opinię o braku podstaw do wniesienia skargi kasacyjnej (wtedy też naraża się stronie, bo nikt w sądzie nie przetłumaczy, że sprawa jest po prostu przegrana). Statystyki nieprzyjmowania spraw do rozpoznania są psute także przez takie właśnie sprawy, gdy Sądy udzielają stronom spóźnionej sprawiedliwości.

    Dobre 0

  30. J pisze:

    I znowu ten sam błąd. Porównujecie się do wolnego rynku mimo, że wolnym rynkiem nie jesteście ! Oprócz bardzo mądrych sformułowań (z których kompletnie nic nie wynika) potrzebna jest jeszcze odrobina rozsądku.

    Cena chleba (niech będzie to 2-3 zł za małych bochenek) i liczba piekarni wynika z równowagi rynkowej.
    Tak więc nikt rozsądny nie wyda swoich pieniędzy aby otwierać 1000 nowych piekarni – bo to będą pieniądze wyrzucone w błoto. Dlatego też cena nie spadnie do 20 groszy !

    Cena małego chleba wynosi 2-3 zł bo:
    - są piekarze którzy potrafią tak tanio upiec mały chleb,
    - są klienci którzy tak drogo za mały chleb zapłacą.
    …i jest ich dokładnie tyle samo.
    To jest właśnie równowaga rynkowa.

    Oczywiście piekarzy cena ta niesankcjonujące. Wejdzie sobie na dowolny portal dla piekarzy a tam przeczytacie „lamenty”, że cena na poziomie 2-3 zł za mały chleb nie odpowiada cenie mąki, energii, kosztów prowadzenia działalności, podatków… że to skandal.. itd. itp.
    Że „prawidłową” ceną chleba powinno być 5-7 zł za mały i 8-10 zł za duży chleb. Że taka cena rekompensowałaby koszty i dawała godny zarobek…

    …i powiem więcej:
    Jakby była korporacja piekarzy, jakby piekarzami mogli zostać nieliczni, po długich latach edukacji, po egzaminach państwowych, po uzyskaniu członkostwa w korporacji piekarzy – chleb kosztowałby właśnie 5-7 zł za mały i 8-10 zł za duży. A dalej będzie tak…
    Nielicznych będzie stać na prawdziwy chleb po 8-10 zł. Pozostali będą sami sobie w domach ugniatali i wypiekali wyrób chlebo-podobny, jedli wyroby chlebo-podobne zrobione przez rodzinę i znajomych. I te wyroby chlebo-podobne będą uznawać za chleb.
    Po latach zwykli ludzie uznają, że przecież chleb mają (no bo sami sobie wypiekają wyroby chlebo-podobne) i tak naprawdę piekarze nie są im do niczego potrzebni.
    Nieliczni piekarze zrzeszeni w korporacjach będą piec drogi chleb dla bogatych. Piekarze będą narzekać, że nie można dopuszczać więcej osób do zawodu, bo nie da się już „wepchnąć” bogatym chleba po 8-10 zł.
    I tak to będzie się kręcić długimi latami… hmmm…. scenariusz jakby znany…

    A przy wolnym rynku… o swoich wymarzonych cenach chleba piekarze mogą sobie tylko śnić !!! Podwyższą cenę o kilkadziesiąt groszy – i już może im wyrosnąć konkurencja. Ponieważ każdy (nawet mechanik samochody) może otworzyć piekarnię – zawsze obok drogiej piekarni, w jeden wieczór (czyt: nie więcej niż 1 miesiąc) może wyrosnąć tańsza piekarnia – i drogi piekarz zbankrutuje.
    Ciekawostka: na szybko wszedłem na jedno z forum dla chcących otworzyć własny biznes, gdzie jest dział „piekarnia” i przywitał mnie wpis: „Chcę otworzyć piekarnię w południowej Polsce. Mam już promesę kredytu w banku. Dajcie znać czy gdzieś na waszym terenie chleb kosztuje więcej niż 4,50 zł. W 2-3 tygodnie po tym jak znajdę lokal będziecie mogli kupować chleb o wiele taniej.”

    Dobre 0

  31. pq pisze:

    @ J

    Wszystko fajnie tylko czy jesteś pewien, że obecne 2-3 zł u piekarzy nie jest przypadkiem tym 5-7 z twojego posta?

    Dobre 0

  32. J pisze:

    Tak, jestem pewien.

    Jeśli koszt upieczenia małego chleba wynosiłby 20 groszy, a jego cena w sklepie wynosiłaby 2-3 zł – piekarnie powstawałyby jak grzyby po deszczu. Zresztą – jakby na chlebie była taka „przebitka”: koszt wytworzenia 0,20 zł a cena zbytu 2-3 zł – to myślę, że za kilka tygodni w mojej okolicy można by kupić chleb z moim logo „J”. Jak każdy piekarz – po miesiącu miałbym LEXUSA a po kilku miesiącach hacjendę…

    Piekarze i prawnicy tym różnią się, że:

    - w środowisku prawników są głosy planujących wejść do zawodu aby choć na chwilę pozwolić im świadczyć usługi prawnicze, a będę je świadczyć znacznie taniej.
    - w środowisku piekarzy są głosy planujących wejść do zawodu, że ceny są na granicy opłacalności, i mimo skończonej szkoły piekarniczej lepiej zająć się budowlanką niż otwierać piekarnię.

    - co najmniej dwie trzecie polaków uważa ceny prawników za wysokie,
    - niczym nadzwyczajnym (niestety), i to nawet na biedniejszych osiedlach, jest widok niezjedzonego chleba wyrzuconego na śmietnik (nawet połówki albo całego bochenka).

    Dobre 0

  33. pq pisze:

    @ J

    moim zdaniem nie dostrzegasz istoty problemu:

    prawnikiem możesz przecież zostać (podobnie jak piekarzem)
    spełniasz wymagania (państwowe egzaminy, aplikacja lub praktyka) i nim jesteś… (piekarze też nie mogą otworzyć sobie piekarni z wypalaniem chleba na grillu zaraz obok wejścia do metra, są też pewne wymogi sanitarne do spełnienia).

    niestety w każdym państwie (nawet w ultraliberalnych) są pewne zawody regulowane do wykonywania których wymagane jest potwierdzenie pewnych umiejętności i wiedzy… masz z tym jakiś problem?

    jestem przekonany że te same 2/3 polaków jest zdania że ceny chleba są za wysokie

    a w zakresie usług prawnych niestety nie ma takiego popytu (jak przy chlebie) i nie wynika to wcale z rzekomo wysokich cen ale po prostu braku takiej potrzeby wśród społeczeństwa (praktycznie braku elementarnej świadomości prawnej)

    Dobre 0

Dodaj komentarz

Dodanie komentarza oznacza akceptację REGULAMINU blog.rp.pl. Komentarze nie spełniające zasad zawartych w regulaminie - nie będą publikowane. Więcej informacji można znaleźć na modblogu modblogu.