Cenzurki już dla pięciolatków

Każdy przedszkolak ma dostać rodzaj świadectwa. – To może dzielić dzieci na lepsze i gorsze – ostrzegają eksperci.

Czy dziecko grzecznie zwraca się do innych, interesuje książkami, rozróżnia lewą stronę od prawej, liczy obiekty i nie gubi swoich rzeczy – to tylko niektóre umiejętności, za jakie każdy przedszkolak ma dostać na specjalnym druku opisową ocenę.

Pierwsze takie „świadectwa” mają obowiązkowo otrzymać pięciolatki i sześciolatki kończące przedszkole już w tym roku szkolnym. Minister edukacji Katarzyna Hall chce jeszcze wiosną podpisać odpowiednie rozporządzenie, na mocy którego wydawane będą druki: „Informacja o gotowości dziecka do podjęcia nauki w szkole”. Wypełniać je będą nauczyciele przedszkoli.

Rzecznik MEN Grzegorz Żurawski tłumaczy, że ma to być dokument podsumowujący pracę przedszkola z dzieckiem. Rodzicom ma pomóc w podjęciu decyzji o posłaniu malucha do szkoły, nauczycielom podstawówek podpowiedzieć, jakie dziecko ma uzdolnienia, a z czym ma trudności.

Przedszkola zawsze prowadziły obserwacje rozwoju dziecka. Od tego roku szkolnego na zlecenie MEN prowadzą też specjalną diagnozę, która ma ocenić jego możliwości przed rozpoczęciem nauki. – Jednak dotąd takie informacje przekazywane były rodzicom ustnie. Specjalny druk, który ma być jakby świadectwem przygotowania do szkoły, to nowość – mówi Jolanta Olszewska, dyrektorka Przedszkola nr 3 w Gubinie.

Za wcześnie na takie oceny

Eksperci ostrzegają, że za wcześnie na formalne ocenianie małych dzieci i może się to skończyć tworzeniem w szkołach klas dla geniuszy i dzieci z trudnościami.

– To niehumanistyczne klasyfikować człowieka, który się dopiero rozwija. Taka pierwsza etykietka często pozostaje na całą drogę edukacyjną dziecka. To pokusa do dzielenia dzieci na lepsze i gorsze i grupowania ich w klasach według uzdolnień – mówi prof. Danuta Waloszek z Uniwersytetu Pedagogicznego im. KEN w Krakowie.

Dodaje, że pomysł przypomina karty sześciolatka, na mocy których w latach 70. i 80. przyjmowano dzieci do szkół. – Oceniały, czy dzieci są bardzo dobrze czy niedostatecznie przygotowane do rozpoczęcia nauki. Zrezygnowano z ich wydawania, bo trudno jest wyznaczyć standardy wymagań dla tak małego dziecka, które już w kilka miesięcy po ocenie może nabyć zupełnie nowych umiejętności – podkreśla prof. Waloszek.

Eksperci wskazują, że nie ma pewności, czy wszyscy nauczyciele podstawówek są przygotowani na właściwe korzystanie z ocen. – Bardzo istotne jest, kto z tych nowych cenzurek będzie korzystał – podkreśla Alina Kozińska-Bałdyga, prezes Federacji Inicjatyw Oświatowych. – Jeśli mądrzy nauczyciele, to będą przydatne, ale jeśli trafią do nieprzygotowanych do pracy z dziećmi pedagogów, to mogą zaszkodzić dzieciom – twierdzi.

Także jej zdaniem oceny w rękach źle wykształconych nauczycieli mogą posłużyć do szufladkowania dzieci. – Dlatego zamiast wprowadzać formularze, które biurokratyzują edukację, zadbałabym o kształcenie nauczycieli – wyjaśnia.

Sami nauczyciele przedszkoli mają wątpliwości co do przydatności ich „cenzurek”. – Możemy ocenić, jakich dziecko nabyło umiejętności, ale nie opiszemy sfery emocjonalnej. To, że zapina guziki, nie zawsze znaczy, że jest samodzielne i gotowe na radzenie sobie ze szkolnym stresem – mówi nauczycielka z przedszkola w Warszawie.

– Taka ocena nie będzie dla nas wyrocznią, ale pomocą, gdy przyjmujemy dzieci, których zupełnie nie znamy. Szczególnie jeśli w klasach spotykają się sześcio- i siedmiolatki – odpowiada na to Anna Satuła, dyrektorka szkoły nr 12 w Białymstoku.

Dziecko z certyfikatem

Anita ze Śląska, mama czteroipółlatki, twierdzi, że wydawanie cenzurek nie sprawi, że szkoły będą przygotowane na przyjęcie sześciolatków.

– To taki certyfikat jakości dla dziecka. Dostanie certyfikat i już może iść do szkoły. Pewnie ma to służyć promocji posłania sześciolatków do pierwszych klas – podejrzewa Jarosław Komża, tata sześcioletniej Oli z Żyrardowa. Dodaje, że w przypadku sześciolatków wydawanie druków nie ma większego sensu, bo i tak w wieku siedmiu lat muszą iść do szkoły.

Grzeczny i sam się przebiera

Opisowe oceny dzieci kończących przedszkole mają przede wszystkim pomóc rodzicom pięciolatków podjąć decyzję, czy posłać dziecko jako sześciolatka do szkoły (do 2012 r. rodzice sześciolatków mają wybór: pozostawić dziecko w przedszkolu albo zapisać do pierwszej klasy). Co wpłynie na ocenę? Głównie to, czy dziecko opanowało tzw. umiejętności społeczne, m.in.: czy grzecznie zwraca się do innych, słucha z uwagą, umie się przedstawić, wie, że nie należy chwalić się bogactwem i dokuczać innym. Na formularzu ma się też znaleźć ocena przygotowania do nauki czytania i pisania oraz matematyki. Według wytycznych MEN dziecko jest do tego gotowe, gdy np. potrafi określić kierunki i miejsca na kartce papieru, rozumie polecenia typu „narysuj kółko w prawym górnym rogu kartki”, dzieli zdania na wyrazy, rozumie następstwo pór roku. Ocenione zostaną też sprawność i samodzielność dziecka oraz „umiejętności wykonywania czynności samoobsługowych”, czyli czy samo korzysta z toalety i przebiera się w szatni. Druk poinformuje też o predyspozycjach i trudnościach w edukacji.

Autorka: Renata Czeladko

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop

(4) Komentarzy do “Cenzurki już dla pięciolatków”

    -
  1. erka pisze:

    MEN zrobi wszystko by wypchnąć dzieci szybciej do szkól (czytaj do roboty), tak jedyne co dziecko ma posiąść do gotowość do szkoły. Pewnie wszystkie będą gotowe !!!!
    Rzygać mi się chce !!
    Ja odkładam na studnia dla mojej kilkuletniej pociechy by w normalniejszym kraju mogła zyć nie tu w Polce !!!!
    Wypowiedziałam się bardzo skrótowo (przepraszam) ale rzeczowo), pozdrawiam

    Dobre 0

  2. Samira pisze:

    Proponuję aby pani minister przepracowala z grupa dzieci 5 letnich chociaż 1 rok . Aha i zapraszam do siebie , może pani wpadnie do mnie wypełnić 25 sztuk takich ,,świadectw,, jak ma pani nadmiar czasu na papiery to chętnie oddam , bo ja mam już dość tych waszych idiotycznych wymysłów czego to jeszcze nauczycielka w przedszkolu ma nawypisywać i nawypełniać po pracy. My też mamy swoje rodziny , a w pracy poświęcamy się dzieciom.

    Dobre 1

  3. EWA pisze:

    Karty sześciolatka nie sprawdziły się;ale długo nie trzeba było czekać na następny wymysł;
    na co cenzurka dla dziecka 5- letniego,które nie pójdzie do szkoły???
    ono ma jeszcze czas aby posiąść nowe umiejętności…ale u nas to trzeba wszystkim przyklejać etykietki- słaby,niezdolny… i skreślony na dzień dobry.

    Dobre 0

  4. asssia pisze:

    A wiecie co głównie decyduje o wcześniejszym posłaniu dzieci do szkoły? Brak kasy na przedszkole. W naszej szkole do I klasy trafiło dużo 6-latków a nawet 5-latków, bo rodzice zbystrzyli się, że wyjdzie taniej, świetlica za darmo, i siedza te 6- a nawet (naprawdę!) 5- latki w świetlicy do 17, bez obiadu(!) na kanapkach od 7. Co Ty Polsko na to? I Pani Minister? Kto chce zauważyć biedę dzieci w Polsce? I nikogo nie interesowało w szkole badanie psychologiczne czy opinia z przedszkola. Taka jest prawda. A nauczycielka załamuje ręce, bo te 5-latki nawet nie wiedzą po co zeszyt, a już zmieszczenie się w liniach to dramat. Opisuję fakty. Wspólczuję rodzicom, nauczycielom, a najbardziej dzieciom. Rozsądne jest zastanawianie się nad posłaniem Waszego 6-latka, jeśli jest z pierwszej połowy roku, i dobrze sobie radzi społecznie, emocjonalnie  i inteklektualnie, zrobienie opinii u psychologa i opinia przedszkolanki też jest ważna. Ale nie w każdej szkole uwzględniono reformę do końca. Pani sobie radzą świetnie, ale podręczniki niektóre już się nie nadają, osobiście widze zmianę dopiero w podręcznikach Nowej Ery, a np. anglistki też mają problem, bo w starych metodach jest już w I klasie pisanie. Jednym słowem, na razie jeszcze jest chaos. Miejmy nadzieję, że nasze mądre Panie Nauczycielki to ogarną. Ale pewnie kilka dramatów z tego zamieszania wyjdzie…

    Dobre 0

Dodaj komentarz

Dodanie komentarza oznacza akceptację REGULAMINU blog.rp.pl. Komentarze nie spełniające zasad zawartych w regulaminie - nie będą publikowane. Więcej informacji można znaleźć na modblogu modblogu.