Rozmowa z Markiem Skierczyńskim, dziekanem Rady Okręgowej Izby Radców Prawnych w Rzeszowie
Niektóre okręgowe izby radcowskie opowiedziały się przeciw połączeniu zawodów radcy i adwokata. Jak jest w Rzeszowie?
Na nadzwyczajnym zgromadzeniu delegatów izby dyskutowaliśmy o rządowych założeniach do projektu ustawy o nowej adwokaturze. Nie odrzuciliśmy tej koncepcji. Dominował pogląd, że trzeba iść w kierunku połączenia, ale ustawodawca musi wcześniej uwzględnić wiele uwarunkowań obydwu zawodów.
Nie można uciec od naturalnych ewolucyjnych przemian, jakie się dokonują w całej Europie. Już tylko w Polsce i Rumunii funkcjonują dwa prawie jednakowe zawody prawnicze.
Powiedział pan o uwarunkowaniach. Co budzi największy sprzeciw w założeniach rządowych?
Założenia, które przedstawiono nam do konsultacji, uważamy za zbyt skromne. Trudno się odnieść do takich ogólników. Poza tym jest w nich zapis, że przyszły adwokat, który funkcjonowałby w urzędzie lub jednostkach Skarbu Państwa, nie mógłby jednocześnie wykonywać swojej funkcji w podmiotach gospodarczych. Sporo naszych kolegów i koleżanek jest w takiej sytuacji – wykonują zawód radcy w urzędzie, a jednocześnie świadczą usługi na rynku. Wbrew projektowi sądzimy, że wystarczy rygorystycznie przestrzegać zasady wyłączenia się ze sprawy, kiedy dochodzi do kolizji interesów.
Czy to jest główny problem?
Chcemy, by wzięto pod uwagę nasze opinie. Ustawodawca nie może tracić z pola widzenia radców wykonujących zawód na podstawie stosunku pracy. Również oni powinni znaleźć swoje miejsce w nowej adwokaturze. Nie jest to sytuacja nadzwyczajna. Znam przykłady adwokatur w UE, gdzie adwokaci również wykonują czynności na tej podstawie.
Jakie korzyści daje fuzja?
Skoro wykonujemy te same czynności i różnimy się od adwokatów tylko tym, że nie występujemy w sprawach karnych i karnych skarbowych, a pozostałe uprawnienia mamy identyczne, to nie ma powodów, żeby funkcjonowały dwa takie same zawody w dwóch odrębnych samorządach.
Kontrahenci, którzy przyjeżdżają do Polski, nie bardzo rozumieją, kto to jest radca prawny. Również przeciętny Kowalski nie do końca rozumie, dlaczego jest taki podział, skoro zarówno adwokaci, jak i radcowie chodzą do sądów.
Co będzie najtrudniejsze w fuzji tych zawodów?
Jest potrzebny dłuższy okres vacatio legis, który ustawodawca musi wyznaczyć, żeby dojść do pełnych skutków ustawy. Rządowy projekt przewiduje, że trwałoby to do końca 2011 r. Wiele spraw w tym czasie trzeba pozałatwiać, m.in. wspólny kodeks deontologiczny, choć w tym wypadku są to raczej kwestie redakcyjne. Nasze kodeksy etyczne są bowiem do siebie zbliżone.
Bardziej złożoną sprawą są kwestie majątkowe – co zrobić z majątkami obu samorządów, ile pozostawić siedzib, jak uregulować kwestie wyboru przyszłych władz na zasadach parytetu itp. Jest wiele takich spraw, nad którymi trzeba się pochylić, dlatego warto ze sobą rozmawiać.
Czy władze rzeszowskich radców rozmawiały już z miejscową adwokaturą?
Nie było takich rozmów. Zresztą w większości izb w kraju taki dialog się nie toczy. Raczej odbywa się na szczeblu centralnym, bo tam są główne organy decyzyjne. Jestem optymistą i wierzę, że w wyniku partnerskiego dialogu znajdziemy rozwiązania służące interesowi publicznemu.
Tomasz Pietryga








nie ma przeszkód żeby zezwolić na pracę na etacie i wolne zlecenia z innych źródeł, w wielu krajach Europy pełnomocnicy pracują w taki sposób.
Uwaga osoby po aplikacji sądowej lub prokuratorskiej, które nie wpisały się jeszcze na listy i odbywają wymaganą w ustawie Prawo o adwokaturze (art. 66 ust. 1 pkt 4 lit. a i b) trzyletnią praktykę prawniczą!
Projekt założeń nowej ustawy o zawodzie adwokata (pkt 2.3.7.6) w ogóle nie przewiduje możliwości wpisu dla osób o których mowa w art. 66 ust. 1 pkt 4 lit. a i b obecnie obowiązującej ustawy. Mówi jedynie o zdanym egzaminie sędziowskim lub prokuratorskim na podstawie ustawy o KSSiP!
Namawiam do pisania w tej sprawie do MS i RPO
żadnego połączenia z adwokatusami. nie chciałem i nie chcę być adwokatem. chcę byc radcą. nie interesuje mnie ich deontologia zawodowa ani etos. mój głos to głos 80% moich znajomych radców. nie chce znęt i innych syfów. nie będę chodził na urzędówki.
w UK są barristers i solicitors i działa, także nie tylko w Polsce i Rumunii. Jeśli Pan Skierczyński chce być adwokatem to niech się przepisze i finito.
Przestańmy się oglądać na to, co jest na zachodzie. Tu jest Polska i pikuś mnie obchodzi co jest we Francji czy Luksemburgu. Jak się komuś Polska nie podoba to… droga wolna.
Radcowie przyjmują postawę jak Kali, co chciał zjeść i nadal mieć jabłko tzn. chcieliby bronić w sprawach karnych ale i pracować na etacie u wujka czy znajomego przedsiębiorcy.
Tak się Panowie nie da. Albo niezależność albo etat.
Panie rogalski, porównanie do wyodrębnienia barristera i solicitora jest troszkę nietrafione… Solicitorzy nie mają prawa występować przed sądem i zdaje się, że nieco bliżej im do naszych ‘doradców prawnych’.
Osobiście uważam, że za połączeniem przemawia najmocniejszy argument: jednolita adwokatura oznacza transparentność wewnętrzną i międzynarodową odnośnie profesji prawniczych. Pozostałe kwestie są do dogadania…
Panie mistertornister. pana zdanie nie jest trafione. proponuję popatrzeć sobie np na wikipedię http://en.wikipedia.org/wiki/Barrister by zobaczyć że solicitor występuje w niższych instancjach, podczas gdy barrister we wszystkich. z drugiej strony solicitor zajumuje sie ogólnym doradztwem podczas gdy ekspertami w danych dziedzinach prawa są zwykle barristerzy…..
o jakiej transparentości wewnątrznej pan mówisz? a co nie ma jej dzisiaj? wszystko jest jasne. a dla zagraniczych klientów i tak liczy się marka dużej kancelarii a nie tam czy ktoś jest adwokatem radcą czy doradcą czy się po prostu zna. nie jest to zatem argument za połączeniem.
Na połączeniu zyskuję tylko środowisko radcowskie poprzez nobilitacje tytułem adwokata. Jest o tyle istotne dla radców, że przeciętny człowiek nie ma pojęcia jaka jest różnica pomiędzy tymi profesjami. Mało tego, część osób nawet nie wie że istnieje taki zawód jak radca prawny, poza tym każdy kto chcę skorzystać z pomocy prawnej najpierw kieruję się do adwokata, nie radcy. Stąd też te zabiegi części środowiska radcowskiego o zmianę statusu ich zawodu. Mówiąc wprost chodzi o prestiż, który adwokatura wykształciła przez lata, podczas gdy zawód radcy jest tworem rodem z PRL-u.
Powinno się jednak pozostawić otwarte drzwi do adwokatury, tak jak to ma miejsce teraz. Nawet jeżeli częściowo ograniczało by to jej samorządność.