Od połowy roku rusza nagrywanie rozpraw. Po cywilnych także karnych, a nawet śledztw. Po kilku latach przymiarek projekt jest gotowy.
Jeszcze w tym roku sale sądowe na obszarze dwóch apelacji mają być wyposażone w sprzęt audio-wideo do nagrywania rozpraw. Za 40 mln zł, które przewidziano w tegorocznym budżecie. W 2011 r. w czterech kolejnych apelacjach, a w 2012 r. w jeszcze pięciu. W sumie program ma objąć 4000 sal (wszystkich jest 4381), a będzie kosztował 250 mln zł.
Projekt noweli kodeksu postępowania cywilnego Ministerstwo Sprawiedliwości przekazało na posiedzenie rządu (ustawa ma wejść w połowie roku).
Od lat wiadomo, że protokoły często nie oddają rzeczywistego przebiegu rozpraw, zarówno w małych procesach, np. o alimenty, jak i tych głośnych, ale do tej pory nie rozwiązano tego problemu. W praktyce wygląda to tak: świadek zeznaje, a sędzia po kilku zdaniach dyktuje protokolantowi „opracowane fragmenty zeznania”.
Wiarygodny protokół
Projekt ma być optymalny, przynajmniej na dzisiaj. Wszędzie tam, gdzie to technicznie możliwe, będzie elektroniczne protokołowanie. System testowano we wrocławskim Sądzie Okręgowym, a wyniki są jednoznaczne: rozprawa z audio-wideo protokołem jest o 1/3 krótsza niż tradycyjna, choć zaangażowano protokolantów posługujących się metodą pisania bezwzrokowego. Te same badania pokazują jednak, że sporządzenie transkrypcji jednej godziny zapisu audio-wideo na papier zajmuje protokolantowi cztery godziny. Wniosek: nie będzie przekładania całych nagrań na papier, lecz niezbędnych fragmentów (za zgodą prezesa sądu). Będzie jednak program, który pozwoli odnaleźć odpowiednie fragmenty nagrania.
Papier pozostanie
Pozostanie też protokół papierowy, ale mocno skrócony. Protokolant będzie do niego wpisywał tylko najważniejsze dane i czynności: oznaczenia sądu, miejsca i daty posiedzenia, nazwiska sędziów, stron, oznaczenie sprawy, treść rozstrzygnięcia. Nie będzie natomiast zapisywał czynności dowodowych, w szczególności zeznań świadków, co zabierało najwięcej czasu.
Jak się dowiedziała „Rzeczpospolita”, za zmianą procedury cywilnej ma pojść także karna, najbardziej ekonomiczne byłoby bowiem wyposażanie w sprzęt do nagrań całych sądów.
Elektroniczne protokoły mają być elementem wszechstronnego wykorzystania nowoczesnych technik w sądach, choć całkowite wyeliminowanie pisma z sądu nie jest możliwe – napisano w uzasadnieniu noweli.
Ale to nie pierwsza i zapewne nie ostania próba rozwiązania problemu protokołów.
Całkiem niedawno fonetycy z Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu zaprezentowali program komputerowy, który ma pozwolić przekładać mówiony język z rozprawy na pismo, ale wciąż jest w fazie testów. Wymaga przy tym dodatkowych zabiegów: np. dźwiękochłonnych sal czy ok. półgodzinnych przygotowań, aby sprzęt „tłumaczący” przygotował się do języka konkretnej osoby, np. świadka.
– Tego typu usprawnienia mają sens pod warunkiem, że strony procesu miałyby łatwy dostęp do całych nagrań i możliwość ich przełożenia na papier. Pełnomocnikowi np. w każdej chwili mogą być one potrzebne, więc pomysł, by dostęp był do nich utrudniony, jest chory – uważa mec. Juliusz Janas.
– To rozwiązanie dobre z punktu widzenia polityków, ale nie praktyków. Być może rozprawa będzie krótsza o kwadrans czy godzinę, ale później zapoznający się z materiałem na taśmach sędzia straci kilka godzin – wskazuje Piotr Górecki, sędzia poznańskiego Sądu Apelacyjnego. – Nowe zasady będą nie tylko kosztowniejsze, ale niebezpieczne: grozi bowiem przekłamanie protokołu przy przekładaniu na papier, wreszcie zniszczenie nagrań, które nie są wieczne. Trzeba mieć więcej zaufania do sędziów, a tradycyjne protokołowanie też można usprawnić – dodaje.
Komentuje prof. Jacek Gołaczyński, członek Komisji Kodyfikacyjnej, współautor projektu
Do obecnego protokołowania jest wiele zastrzeżeń ze strony prawników, ale też samych uczestników rozpraw. Zmiany są więc niezbędne. Wybieramy optymalny na dzisiaj model: pisemne protokołowanie będzie ograniczone do minimum, tak samo przekładanie nagrań na papier, choć będzie to możliwe. Jeśli natomiast zostanie doprowadzona technika przekładania mówionego języka bezpośrednio na pismo, to będzie ją można zaaplikować do tego programu. Dobrze byłoby też, by zaraz za sprawami cywilnymi elektroniczne protokołowanie objęło sprawy karne, choć one z tej perspektywy są bardziej skomplikowane. Jeszcze bardziej skomplikowane będzie wprowadzenie elektronicznych protokołów w postępowaniu przygotowawczym, które często prowadzi policja – a znamy stan komend.
Marek Domagalski








Jak zwykle „reforma” która tylko pogorszy rzeczywistość.
Oszczędność na rozprawie 3 godzinnej 1 godzinę, a potem „wydatek czasowy” protokolanta na sporządzenie protokołu pisemnego, z którym można by się zapoznać – 8 godzin, albo 2 godziny czasu sędziego by to tylko odsłuchać. Genialne.
ja jestem jak najbardziej za!
orzekam w karnym i ostatnio miałem videokonferencję, którą mogłem nagrać. Co za komfort! Zamiast myśleć o treści protokołu i zajmować się dyktowaniem, mogłem patrzeć na przesłuchiwanego i zajmować się tylko sprawą.
A jaka kultura ze strony stron postępowania! Żadnych głupich pytań i wzajemnych docinków
Oczywiście nagrywanie spotka się z największym sprzeciwem ze strony sędziów odwoławczych. Szybciej się czyta protokoły niż odsłuchuje nagrania – więc oni najbardziej na tym stracą.
W pierwszej instancji nagrywanie będzie miało sens jeżeli sędzia będzie prowadził góra 20 spraw na raz. Jeżeli będzie miał ich 300 (a taka jest norma w polskim sądzie), to każdorazowa rozprawa będzie wymagała odsłuchania całości nagrań. Wtedy nowy system to będzie porażka.
Dlatego skutezne wprowadzenie nagrywania będzie wymagało rewolucji w procedurze. Sędzia powinien prowadzić sprawę dzień po dniu – aż do jej zakończenia, a nie 1 termin na 3 miesiące. I dopiero jak sprawę zakończy, bierze się za następną.
Ciekawi mnie bardzo jak sędziowie będą pisać uzasadnienia i powoływać się na dowody >Dotyczy to szczególnie spraw karnych.A w apelaccji jak będą sprawdzać prawidłowość procedur i oceny dowodów.Oczekuje dyskusji prawników a szczególnie sędziówna ich forum.
Do komentarza profesora Jacka Gołaczyńskiego ; Pan nie wie o czym pisze i jakie skutki dla procesu przyniesie takie rozwiązanie.
Z tych kompletnie nieprzystosowanych do rzeczywistości polskiego sądownictwa regulacji po 3-4 latach funkcjonowania trzeba się będzie cichutko wycofać. Tak jak z sądów 24-godzinnych, które obecnie praktycznie nie funkcjonują.
ok rozprawa krotsza o 1/3 tyle tylko , ze po rozprawie trzeba ten protokol i tak przepisac na papier – bo jak z plyty napisac uzasadnienie??
A wiec ktos poza sala i tak bedzie musial tego wszystkiego odsluchac raz jeszcze i przepisac – czyli znowu leci to 2/3 rozprawy plus czas niezbedny na pisanie – wlasnie brakujace 1/3
W efekcie oszczednosci mamy 2/3 rozprawy na rozprawie i 3/3 rozprawy poza rozprawa – a wiec oolem 5/3 rozprawy – a za czas protokolanta placi Skarb Panstwa
dziekuje
Moim zdaniem póki co programy przekładające mowę na pismo są zbyt zawodne żeby mogły sprostać wymogom protokołu sądowego.
Najlepiej gdyby tradycyjny protokół pozostał, natomiast wybrane kategorie spraw (np. z pominięciem uproszczonych i wykroczeniowych) były dodatkowo nagrywane. W ten sposób każdy, kto kwestionowałby treść protokołu pisemnego mógłby zwrócić się do Sądu o udostępnienie nagrania i w oparciu o nie żądać sprostowania protokołu.
Inna kwestia to brak monitorów dla stron- w takiej sytuacji tylko sędzia może na bieżąco kontrolować to, co znajdzie się w protokole, natomiast stronom pozostaje prowadzić swoje notatki, potem płacić 1 zł/stronę i wykłócać się później z sądem czy dane stwierdzenie padło, czy nie.
Kolejna sprawa- protokołowanie byłoby całkiem sprawne, gdyby pracownicy sądu byli w miarę opłacani. Przez niskie wynagrodzenie rotacja pracowników jest ogromna, co powoduje że rzadko kiedy piszący protokół ma już jakieś doświadczenie i robi to sprawnie.
Krótko mówiąc- po raz kolejny wychodzi niedofinansowanie wymiaru sprawiedliwości. Ale póki polityków bardziej interesuje co robią Miro, Zbysio i Rychu i laptop Zbyszka, to nic się w tym zakresie nie zmieni.
Zgadzam się z poprzednimi wypowiedziami. Zachwyt nad tą formą zapisu to tylko z perspektywy stron. które często mówią o przekłamaniach protokołu. Powinny więc tego pilnować na rozprawie we własnym interesie. A dla sędziów i pracowników sekretariatu to żmudna praca. Ja jestem sędzią i nie wyobrażam sobie jak mam pisać uzasadnienie na bazie zapisu na płycie. Mam pamiętać wszystko z rozprawy? I jak szybko łączyć treść zeznań jednego świadka z dwoma innymi? Przecież jak odsłucham to i tak sobie muszę robić notatki żeby nie zapomnieć. Jak widzę na piśmie, to zupełnie inaczej. A do tego będę szukać właściwego fragmentu nie wiem ile. Może w sprawach cywilnych to wyjdzie, bo tam jest krótsze przesłuchanie i więcej dokumentów. Ale w karnych? I to jeszcze jak wprowadzą to w przygotowawczym, to jakiś koszmarek się szykuje. A nie można to tak, żeby sąd decydował, żeby istotne rzeczy od razu nanosić pisemnie do protokółu, jak to już jest w kpk? Jak strony zechcą sobie sięgać do pełnego zapisu na płycie, to niech to robią.
Zaprawdę nie rozumiem, co Profesorowie z Komisji czynią nam, praktykom. Samo nagrywanie może nie jest złe, ale pomysł by skrócić protokoły rozpraw, to wydłużenie i utrudnienie pracy dla wszystkich zawodowych uczestników procesu.
Jak zwykle problem leży zupełnie gdzie indziej. Lepiej – i taniej! – zacząć od uproszczania procedury, a nie fundować sobie kosztowne pomysły o niepewnej skuteczności…
Powinno się zacząć od wprowadzenia wymogu bezwzrokowego pisania dla protokolantów, wprowadzenia monitorów dla stron, i na tym na razie zakończyć.
Dla teoretyków, którzy byli w sądzie parę razy w życiu, dyktowanie przez sędziego „opracowanych fragmentów zeznania” może wydawać się nieco dziwne, a nawet nie licujące z powagą sądu. Jest to jednak bardzo praktyczne.
Na przykładzie stenogramów z podsłuchów można łatwo zobaczyć, jak „na papierze” wygląda to, co mówimy – zmiana funkcji, przy niezmienionej formie.
Rozprawa będzie zapewne sprawniejsza, ale… Prawie nikt nie będzie się potem zapoznawał z tym, co działo się na rozprawie. Będzie to po prostu zbyt czasochłonne.
Nie tak dawno wprowadzono w niektórych sądach wyświetlacze wokand przed salami – zupełnie bezużyteczne urządzenia, na które wydano olbrzymie pieniądze. Dzisiaj często są wyłączone, zepsute, lub wisi na nich kartka. Wydruk takiej kartki to ok. 8 gr., ich roczny koszt nie przekracza 40 zł. Pytanie po jakim czasie zwróci się koszt owych wyświetlaczy. Odpowiedź: Nigdy.
Tak się u nas wyrzuca pieniądze w błoto.
Wszystko super!!! Może i faktycznie uprości postępowanie. Protokolant zostanie odciążony. Strony bardziej zadowolone bo wszystkie okoliczności nagrane. Tylko jak asystent, ktory ma czasami 3 godziny na uzasadnienie w Sądzie Rejonowym sporządzi w extra szybkim tempie uzasadnienie??Proponuje też dodatkowe rozporządzenie w przedmiocie sporządzenia uzasasdnienia z CD.
Nareszcie będzie można sprawdzić co się działo na rozprawie.Dobrzy sędziowie są zadowoleni z tego rozwiązania. Niestety nie wszyscy sędziowie dobrze znają KPC !
pomysł nie jest zły, ale niestety nie sprawdzi się, lepiej byłoby ściągnąć wzorce z zachodu. jak ja mam napisać apelację skoro nie wiem czy sędzia widział i słyszał całe przesłuchanie czy tylko jego fragment bo tylko fragment opisuje, nie wiem dlaczego nie widział dalej, będę w apelacji posługiwał się zwrotem minuta 1,28 świadek mówi AAA, a sąd dał mu wiarę kiedy w minucie 1,15 mówił B.
świadkowie w trakcie jednego przesłuchania mówią czasami rzeczy przeciwstawne i tak naprawdę tylko „drukowanie” przewodniczącego pozwala mu wydać jakiś wyrok w sprawie w rozsądnym czasie. Oczywiście nie podoba mi się pisanie przez przewodniczącego protokołu po rozprawie ale moim zdaniem nagranie powinno być elemetem oceny materiału dowodowego a nie pracy sędziego. Zresztą nagranie z 30 rozpraw po 1 godzinie zajmuje 30 godzin, powodzenia przed pisaniem uzasadnień koledzy. a jak z tego napisać apelację to sam nie wiem.
Kolejna głupota. Sądy nie mają pieniędzy, sędziowie siedzą poupychani po kilka osób, przy starych biurkach i komputerach, brakuje na remonty i modernizacje, nie mówiąc o wstrzymanych pożyczkach dla sędziów, a nasi wspaniali fachowcy od reform chcą wydać kilkaset milionów na bzdurny system, utrudniający i przedłużający pracę, przynajmniej protokolantom. Brawo! Można wprowadzić to, alr na podobnej zasadzie, na jakiej odbywają się telekonferencje, czyli w uzasadnionych wypadkach. Ciekawe kiedy w komisjach kodyfikacyjnych będą siedziec praktycy: bez tytułów przed nazwiskiem, za to z trzeźwym i rozsądnym podejściem do rzeczy
Nagrywanie bez transkrypcji na tekst jest absurdem. Zawsze trzeba sięgnąć do tekstu, praca z nagraniem jest niemożliwa.
Po co to całe komplikowanie sprawy ? Wystarczy, że wszystkie przesłuchania będą utrwalane w formie audio-wideo. Niezależnie od tego należy sporządzać protokół tak jak dotychczas.
Nagrania rozpraw byłyby wykorzystywane tylko w przypadku zgłoszenia przez stronę wniosku o sprostowanie protokołu. Z doświadczenia wiem, że jeśli protokół sporządza osoba biegła w bezwzrokowym pisaniu to opóźnienie jest minimalne. Dopiero jak technika automatycznego konwertowania nagrań dźwiękowych na formę pisemną zostanie dopracowana do perfekcji to będzie można pomyśleć o zmianach.
A ja chcialam zwrócić uwagę na jeden bardzo pozytywny aspekt tego pomysłu. Otóż nagrywanie rozpraw spowoduje podniesienie jakości naszej pracy w myśl zasady, że ilość przechodzi w jakość. Wskutek nagrywania obsądzimy znacząco mniej spraw – a to spowoduje, że obsądzimy je znacząco lepiej:)
Dlaczego?
Otóż przy nagrywaniu rozpraw ilość spraw rozpoznanych na wokandzie spadnie – przynajmniej jeśli o mnie chodzi – mniej więcej o 2/3. Tzn. jeśli teraz mam na wokandzie (wydział cywilny) np. 25 spraw egzekucyjnych, to w czasie rzeczywistym i przestrzegając procedury (ogłaszanie orzeczeń wraz z uzasadnieniem do pustej sali, czyli pod nieobecność stron) będę mogła zrobić ich nie więcej niż 10. Na sesji nieegzekucyjnej w życiu nie uda się poprawnie przeprowadzić np. 14 spraw. Będzie 5-6. Wszystkie te 10-ciominutowe spadki, 5-ciominutowe wyjawienia majątku, 5-ciominutowe ogłoszenia orzeczeń, 10-ciominutowe wyroki zaoczne – cała ta fikcja, którą uprawiamy, by nakarmić statystykę czyli opanować wpływ – wszystko to się nareszcie skończy. No i fajnie. Nie mam nic naprzeciwko, jak mówią nasi klienci. Spadnie załatwialność, a nikt nie będzie się mógł nas czepić, bo – proszę bardzo, nagrania pokazują, że sesja się toczyła bez przerw na toaletę, nie mówiąc o obiedzie, i więcej się nie da. Jesteśmy czyści. Zaległości rosną. Jest świetnie.
Rozumiem, że nie-prawnicy nic z tego nie rozumieją. Jak to? Będą krótsze rozprawy, a mniej rozpraw na sesji. Ano tak. Sędziowie i adwokaci wiedzą.
Dalej: mniej spraw – to mniej uzasadnień. A ponadto: ile czasu sędzia ma na napisanie uzasadnienia? Co najmniej tyle, ile potrzebuje na odsłuchanie akt. Bardzo wymierne. Bardzo wygodne dla nas, sędziów. Powiedzmy, napisze taki sędzia zamiast 15-tu uzasadnień miesięcznie, jak teraz – 4. I nic mu nie będzie można zarzucić. Bo proszę: ta sprawa trwa w nagraniu tyle godzin, ta – tyle, doba ma tych godzin 24 – i jesteśmy w porządku. Np. rozprawa ze słuchaniem 2-ch świadków w mocno spornej sprawie spadkowej trwała 3,5 godziny; protokół liczy 6,5 strony; przeczytanie go zajmuje paręnaście minut – odsłuchanie – zajmie 3,5 godziny.
Kochani, to nie będzie takie straszne. Po prostu będziemy MNIEJ WYDAJNI.
Sędziowie znają ten projekt już od paru miesięcy. Dyskutowali o nim żywo n forum sędziowskim. Martwią się o strony i ich pelnomocników, o finanse sądu, o sąd odwoławczy.
Sędziowie są po prostu zbyt odpowiedzialni.
Władza (ta pierwsza i druga) chce nagrywać? Niech nagrywa. Strona ma pretensje? Niech idzie do swojego posła. Albo niech sobie wybierze innego. Rosną zaległości? Na spadek czeka się 2 lata? Niech sobie obywatele idą do sądu polubownego albo do notariusza.
Jestem prostym sędzią. Nie zbawię świata. Nie mogę kopać się z rządem i teoretykami – profesorami z Komisji Kodyfikacyjnej.
Sądzę, że jeśli ten projekt wejdzie w życie, zaległości urosną w kwartał takie, jak przez dwa lata 1990 – 91. Wtedy MS wróci do protokołów pisanych – i w ciągu następnych 10-ciu lat wyjdziemy z tych zaległości. Albo wymyślą coś innego – i wtedy też przyjmiemy to ze stoickim spokojem. A co.
Matko, za te pieniądze, które chcą w to władować, można by zatrudnić nie tylko protokolantów, którzy potrafią pisać bezwzrokowo i bez błędów ortograficznych, ale też wyposażyć każdą salę w dyktafony.
Żeby było jasne: nie mamy nic przeciwko nagrywaniu – choć to kolejny przejaw braku zaufania do sędziów. Sprzeciwiamy się odejściu od pisemnych protokołów przy pozostawieniu reszty systemu bez zmian.
Żeby nie spisywać protokołów, trzeba by przejść na system pracy 1 sprawa naraz u jednego sędziego – jak ją skończy, to zaczyna kolejną; bez odracznia – co najwyżej przerwy do następnego dnia; bez pisemnych uzasadnień – ustna rozprawa, ustne uzasadnienie; i ciężar gromadzenia dowodów całkowicie przerzucony na strony (przychodzą na rozprawę z gotowymi opiniami biegłych, sąd co najwyżej wybiera tę, na której się oprze wyrokując – a nie dopuszcza sam dowód z opinii biegłego – bo to wymusza odroczenie rozprawy na co 2-3 miesiące: biegły musi dostać zlecenie i zapoznać się ze sprawą, sporządzić opinię, przesłać ją do sądu, sąd ją musi dostarczyć stronom żeby miały czas się z nią zapoznać przed rozprawą); innymi słowy – wymagałoby to wprowadzenia modelu amerykańskiego. A na to oczywiście nasi teoretycy nigdy się nie zgodzą. Bo oni wolą model niemiecki, i już.
Protoklant powinien pozostać na starych zasadach ponieważ celem tego rozwiązania nie powinno być przyspieszenie rozprawy (narazie), ale wyeliminowanie „patologii” na sali sądowej ponieważ sama świadomość zapisu działałaby prewencyjnie.
Czekałem na opinie sędziów i niestety się nie zdziwiłem
Dla kogo jest sąd ? Dla podsądnych, czy dla sędziów ? Czy procedura ma jedynie ułatwiać pracę sędziom, czy może jednak prowadzić do sprawiedliwego wyroku i oddania rzeczywistego przebiegu rozprawy ? Dlaczego w SO w Szczecinie jak przeniesiono 2 wydziały cywilne do nowej siedziby, to parking jest dla sędziów (ponumerowane stanowiska z klamrami), a dla petentów już nie ? Dlaczego na korytarzu nie działa ogrzewanie, a w salach jakimś cudem już działa ? Krew mnie zalewa, jak czytam takie posty.
Obecny system protokołowania jest czystą fikcją, o czym wie każdy praktyk. Jaki sens ma skracanie wypowiedzi świadków, stron, skoro nie oddaje to przebiegu rozprawy ? Mam co drugie zdanie wnosić o dosłowne protokołowanie pytań i odpowiedzi ? Dlaczego sędziowie nie nakazują protokołowania pytań ? Z protokołów wynika, że świadek staje i na kilka stron A4 wypowiada się swobodnie.
Jedynym sensownym rozwiązaniem jest właśnie nagrywanie przebiegu rozpraw – jeśli będę chciał sprostować protokół, nie będę miał problemu. Bo jak niby dziś mam tego dokonać ? Sędzia przyzna się, że coś zostało zaprotokołowane inaczej, niż widnieje to w protokole ? Zresztą co mi da monitor na sali, kiedy i tak protokół jest podpisywany dzień później, już po „obróbce” ?
Obok nagrania powinien istnieć protokół z tegoż nagrania właśnie. I nie obchodzi mnie, czy zostanie zatrudnione 1000 dodatkowych pracowników, którzy będą przepisywać treść nagrania. SĄD JEST DLA LUDZI!
„Jedynym sensownym rozwiązaniem jest właśnie nagrywanie przebiegu rozpraw – jeśli będę chciał sprostować protokół, nie będę miał problemu.”
Ależ drogi Obywatelu, w ogóle nie będziesz go mógł sprostować. Instytucja sprostowania protokołu jest w tym projekcie zlikwidowana. Bo protokół jest w ogóle zlikwidowany. I o to nam, drogi Obywatelu, chodzi. Żeby nie likwidować protokołu. Może sobie nasza Władza Wykonawcza z Ustawodawczą nagrywać, co chce, i ile chce – ale niech nie likwiduje protokołów.
Brawo „plosiak”, jedyny post, który świadczy o celu działania wymiaru sprawiedliwości. Jestem zwykłym interesantem sądów od lat i to co wyczyniają sędziowie podczas rozpraw, to można odebrać tak jakbym przyszła do jego prywatnej firmy coś załatwić a przepisy dotyczące postępowania są nagminnie łamane i nie stosowane. Zadałam pytanie jako strona procesu świadkowi, pomimo iż jak najbardziej miało związek z przedmiotem procesu, sąd stwierdza
ddalam”, proszę o zaprotokołowanie iż sąd bezpodstawnie oddalił, sąd stwierdza „to ja tu decyduję’. Uważam, że przede wszystkim w interesie stron postępowania nagrywanie jest jak najbardziej potrzebne, ułatwi stronie rzeczywiste odtworzenie przebiegu rozprawy, a sędziowie w końcu zaczną prowadzić sprawy z zachowaniem podstawowych praw należnych zgodnie z procedurą a nie swoim widzimisię. Wzrośnie kultura prowadzenia i bez pokrzykiwania, co niejednokrotnie ma obecnie miejsce. Czas aby do sędziów dotarło, że sąd to jego miejsce pracy za które otrzymuje wynagrodzenie z budżetu państawa, a służyć ma nie jemu lecz utworzono je właśnie dla zwykłych Kowalskich, by mógł spokojnie i zgodnie z przepisami załatwić nurtujący go problem i przy okazji nie być narażonym na humory sędziego, co jest niestety dość częste, dlatego ten opór właśnie z ich strony.
Do plosiak
Sądy są oczywiście dla ludzi, jednakże nie będę pracował 12 godzin dziennie. Uzasadnienia będę pisał w godzinach pracy, a nie w domu. Aby napisać uzasadnienie, będę musiał spędzić na „odsłuchiwaniu” nagrań kilka godzi. OK, żaden problem. Będę rozpoznawał sprawy wg kolejności wpływu. A że ludzie będą czekać miesiącami na wyznaczenie sprawy?
Jestem jak najbardziej za,bowiem każdy nie tylko adwokaci wie jak trudno jest (wręcz niemożliwe)sprostowanie protokołu,z reguły sedzia odmawia i podaje formułkę,ze mozna to bylo zrobić na rozprawie,oswiadczenie też składa protokolant podpierający odmowę sedziego , a wszystko po to,żeby wydać wyrok jaki sędzia (sędziowie) umyślil sobie już przed rozprawą i do protokołu dyktuje tylko to co mu odpowiada do uzasadnienia,posuwa się także do kłamstw i przekłamań szczególnie widać to przy zeznaniach świadków ,oświadczeniach stron itp.Dlatego tez nie dziwia mnie tutaj negatywne wypowiedzi sędziów wszak ukróci to łamanie przez nich prawa i praw stron.Pisanie zaś,że trzeba odsłuchiwać kilometry plików z CD to wymówka,bo zawodowiec(prawnik) b.szybko wyłapuje z wypowiedzi wszystko to co jest najistotniejsze dla sprawy.
@sędzia
Niestety masz rację. Jako pełnomocnik też się cieszę. W sprawach karnych np. po „uchyłce” nikt mi już nie da 7 dni na przygotowanie się do sprawy liczącej 45 tomów akt. Będę musiał słuchać przez 200 – 300 godzin? Akurat mój czas poświęcony na czytanie akt sądu nie bardzo obchodzi, ale tylko do czasu apelacji.
Krótko mówiąc niech protokół „papierowy” zostanie, a nagrywanie może być swoją drogą.
plosiak napisał „I nie obchodzi mnie, czy zostanie zatrudnione 1000 dodatkowych pracowników, którzy będą przepisywać treść nagrania. SĄD JEST DLA LUDZI!”
Masz słuszność, tylko proponuję abyś płacił wyższe podatki na tych 1000 pracowników (ciekawe skąd ich weźmiesz i gdzie posadzisz w sądach) oraz zakup przez sądy gruntów na parkingi i na ogrzewanie (no chyba że wolisz aby sędziowie mieli zimno na salach – wtedy będziesz płacił w podatkach na odszkodowania dla nich i zwolnienia chorobowe).
Drodzy państwo Izba Morska w Gdyni nagrywa całe rozprawy a potem je przepisuje i ma „normalny” protokół na papierze ale zawierający wszystko co sie działo na rozprawie. Oczywiście że Izba ma mniej spraw ale to jest kwestia organizacji pracy sadów, prościej i szybciej na rozprawie bo czas sadu i stron jest drogi dłużej i drożnej po rozprawie ale w ogólnym rozrachunku lepiej i bardziej profesjonalnie także dla sędziów, znane będzie pytanie adwokata i konkretna odpowiedź strony co sie przydaje w uzasadnieniu. Pomysł aby nagrywać ale nie przepisywać jest po prostu śmieszny, bo pełnomocnik będzie odsłuchiwał w sądzie czy w kancelarii a może mp3? To jest akurat praktyczny problem wszystkich stron i sędziów a nie tylko sędziów przy uzasadnieniu. Podsumowując co do nagrywania uważam to za konieczność, cała reszt to technika i logistyka wbrew pozorom wcale nie tak skomplikowana.
a mnie ciekawi, kto zarobi na technicznym wprowadzaniu tych niezwykle potrzebnych nowinek i czy będzie z tego kolejna afera z nową komisją śledczą:)
czytając te wszystkie komentarze dochodzę do jednego wniosku: sędziowie są święcie i nieodwołalnie przekonani że sądy są stworzone dla nich, a obowiązkiem obywateli jest dostarczanie sędziom zajęcia, pensji i rozrywki.
Jedyne argumenty jakie padają to: będzie nam niezbyt wygodnie, będzie się źle pisało uzasadnienia bo trzeba będzie coś tam odsłuchiwać itp.
Nic sędziów nie obchodzą masowe wręcz zarzuty o manipulowanie treścią protokołu, nic ich nie interesuje że podobne formy zapisu wprowadza się w pozostałych krajach, ONI chcą rządzić, chcą oceniać, protokołować, wpływać na sprawę od początku do końca. Obywatel, podsądny – kogo oni interesują, najmniej sędziów. W końcu to tylko pozycje w statystyce. Czują wtedy swoją władzę i mogą się nią upajać.
Horror…
może sędziowie by w końcu podnieśli po co w ogóle maja sporządzać pisemne uzasadnienia skoro przecież ustne uzasadnienie wyroku będzie teraz nagrane co do słowa i można w tym ustnym uzasadnieniu zawrzeć wszystko co potrzeba.
Szybciej, taniej, prościej. I dla sędziów mniej pracy, i strony będą bardziej zadowolone z takiego uzasadnienia bo zamiast prawniczego bełkotu będzie podane normalnym , zrozumiałym językiem. I w końcu będzie ono podawane osobiście przez sędziego, a nie pisane tydzień czy dwa po wyroku przez jakiegoś asystenta który w ogóle nie uczestniczył w procesie, nie słyszał i nie widział stron.
Normalne uzasadnienie, zwięzłe i rzeczowe, a nie książkowe streszczenie procesu – jak chcieliby sędziowie odwoławczy którym się nie chce zapoznawać ze sprawą.
Dlaczego o tym się nie mówi?
I jeszcze jeden plus: wreszcie sąd odwoławczy będzie mógł zobaczyć tych wszystkich pieniaczy, wariatów i łgarzy na żywo i w całej krasie
Ja tam się cieszę, nic tak dobrze nie przemawia za słusznością wyroku i jego zgodnością z zasadami słuszności, jak posłuchanie sobie przez kwadransik bezładnego bełkotu przekonanego o swej słuszności pieniacza. Ludzie nawet sobie nie uświadamiają, jak bardzo niekorzystne dla nich (wręcz bezlitosne….!) będzie odsłuchiwanie rozpraw „w naturze” zamiast czytania ocenzurowanych i wygładzonych protokołów…
Pan profesor Jacek Gołaczyński jest wiceprezesem SO we Wrocławiu. To drobna uwaga w związku z komentarzami o „teoretykach z komisji”. W tym kontekście trudno zarzucić panu profesorowi, że nie wie, o czym się wypowiada. Niezależnie od tego uważam, że pan prezes myli się popierając dyskutowany projekt.
Z wypowiedzi przedmówców wynika oczywisty wniosek. Alternatywa protokół-nagranie stanowi w istocie wybór między dżumą i cholerą. Dla praktyków (tych orzekających i zastępujących strony) powinno być oczywiste, że protokół i nagranie powinny być stosowane wspólnie. To rozwiązania komplementarne, nie konkurencyjne. Dzięki równoczesnemu zapisu i protokołu można korygować niedostatki tego ostatniego przez odwołanie do treści nagrania. Pełnomocnikom ułatwi to prostowanie protokołu, ale też ograniczy swawolę pełnomocników w procesach, w których kierownictwo rozprawy szwankuje i „sprawa prowadzi sędziego, a nie sędzia sprawę”. Ograniczy to również tendencję do dyktowania do protokołu treści „pod uzasadnienie” (ileż razy widziałem to, gdy w środku postępowania dowodowego sąd ma już wyrobione zdanie i układa w myśli treść sentencji tendencyjnie dyktując tekst zeznań protokolantowi, byle nie uchylili). Jednocześnie skład apelacyjny będzie mógł zweryfikować zapis protokołu, skonfrontować go z nagraniem, zweryfikować ocenę dowodów i uchybienia procesowe w toku posiedzenia, jeśli stosowne zarzuty podniesie pełnomocnik dysponujący treścią nagrania.
Rzecz jasna pożytki z równoczesnego stosowania protokołu i zapisu są oczywiste tylko dla rzetelnych sędziów, którzy wiedzą, że nie są urzędnikami lecz stanowią jedną z władz Rzeczpospolitej, oraz pełnomocników świadomych, że nie są komiwojażerami wciskającymi tandetę, a ich wystąpienia na sali kształtują zaufanie stron wymiaru sprawiedliwości jako takiego, a więc i do państwa.
Ktoś te 250 mln zgarnie. Więc w końcu jacyś zadowoleni z tego projektu jednak będą.
Pomysł ten nie usprawnia w zasadzie nic. Będą fajerwerki, będą nagrania, będzie kolorowo… i nic więcej. Nie wiem w jaki sposób np. mają być odsłuchiwane nagrania przez strony. Czy będa dodatkowe sale (tylko gdzie?) z możliwością odsłuchu nagrania ? Czy będa dawane ludziom na płytach ? Tylko co z osobami które np. nie mają gdzie odsłuchac nagrań ? Będa pozbawione podstawowych praw. Odsłuchać nie odsłuchają (nie ma przymusu posiadania odtwarzacza, a nawet jeśli odtwarzacza to jaki format? Na jedna płytę wejdzie coś ok. 80 minut nagrania… to ilez to ich będzie przy sprawie na 20 dni sesyjnych?). Więc te osoby nie odsłuchają nagrania… zostanie się protokół papierowy…. i protokolant, który i tak musi przekładać wszystko na pismo. Zapewniam wszystkich, że nie ma możliwości by protokolanci pisali WSZYSTKO. Ten protokół MUSi być w formie skróconej. Innymi słowy…. dochodzimy do punktu w którym już wiemy, że protokół pisany jednak być musi. Ale musimy wydać 250 mln. PLN żeby się o tym przekonać.
samo nagrywanie nie jest złym pomysłem. Może jednak po prostu nagrywać tylko (samo audio) same rozprawy. Pisac protokół jak teraz…. a do nagrań sięgać tylko w spornych sytuacjach, kiedy ktoś domaga się sprostowania (ale wtedy tych sprostowań z pewnością będzie dużo więcej). inaczej sądy zakopią się poprzez to „usprawnienie”. Współczuję sędziom i asystentom, którzy będą musieli odsłuchać czasami nawet kilkaset godzin nagrań by napisać uzasadnienie. jedno uzasadnienie. Odsłuchać to zresztą jedno. Trzeba bowiem w uzasadnieniu odnieść się do treści zeznań poszczególnych świadków, wskazać dlaczego sąd dał wiarę temu a nie tamtemu itd. Czyli to samo zeznanie trzeba będzie odsłuchać kilka razy.
I tak mamy kolejne usprawnienie, które nic nie usprawnia. Po elektronicznych wokandach. Koszt e-wokand był przeogromny. I co to daje ? nic. Wokanda jest taka sama. Sprawa trwa tyle samo. W żaden sposób nic to nie przyśpieszyło. Zresztą paradoksem już jest to, że w monitorowanych przez czujne oko kamer ochrony korytarzach musiały być zamontowane monitory w obudowach majacych uchronić je przed wandalami. Piknie. Ja przez kilka lat pracy nie spotkałem się nawet z przypadkiem by ktoś zdarł wokande papierową, a tu obudowy metalowe z grubą szybą hartowaną, której ponoć nie sposób niszczyć. Chore toto. Wystarczyłyby normalne monitory. Nawet gdyby co któryś monitor chciał ktoś zniszczyć to przecież jest ochrona, są inne osoby na korytarzu wiec wandalowi łatwo by nie było. . Nawet gdyby co któryś monitor został uszkodzony to koszt naprawy i tak byłby kilka razy mniejszy niż te całe e-wokandowe obudowy ze stali i szkła.
A te 250 mln nie lepiej przeznaczyć chociażby na szkolenia ? Prawo zmienia sie cały czas. Zmieniają się procedury…. tylko szkoleń brak. Chcemy mieć super sądy, a pieniądze są po prostu marnotrawione, wydawane na zbędne fajerwerki. Wiele milionów złociszy ucieka co roku z budżetu na różne tego typu nieprzemyślane programy. Ktoś zarabia, się cieszy.
Projekt mocno niedopracowany. Przede wszystkim czemu nikt nie bierze pod uwagę zdania PRAKTYKÓW. te osoby najlepiej widzą gdzie są największe braki, niedociągnięcia i co mozna usprawnić. Ministerstwo wyskakuje z kosztownymi pomysłami które NIC nie ułatwiają. Mało tego, ten pomysł może akurat zaszkodzić, bowiem więcej będzie czynności zwiazanych z odsłuchaniem i przełożeniem protokołu.
do rolnika
A jak ty rolnik jesteś, to nie zabieraj głosu w sprawach, na których się nie znasz. Ja o rolnictwie nie rozprawiam, że możesz sobie pole obsiać w minutę, bo zawodowiec jesteś. Zastanów się, jak w mig wyłapiesz wszystkie sprzeczności w sprawie 150 tomowej (tom to 200 kart), przy np. 26 oskarżonych i 185 świadkach? Obawy ludzi, którzy mają do czynienia z tym wszystkim z racji zawodu są uzasadnione. I nie chodzi wcale o sobiepaństwo sędziów, co tak razi obywateli (Polak władzy nad sobą nie lubi, oj nie lubi), bo mówimy tylko o zachowaniu protokołu lub jakiegokolwiek zapisu w formie pisemnej sporządzanego w trakcie rozprawy, żeby nie powodować dodatkowych kosztów i wydłużanie czasu pracy. Ludzie z zewnątrz nie mają pojęcia jak wygląda praca sędziego i np.protokolanta od podszewki. A my mamy prawo wyrażać swoje obawy, bo to przełoży się na nasz system pracy.
Nikt nie wspomniał o zagrożeniu, jakim będzie internet. Strona niezadowolona z rozstrzygnięcia, a będąca w posiadaniu nagrania (nawet, gdy dostęp do nagrań będzie ograniczony/utrudniony, to przy dzisiejszej technice skopiowanie ich choćby przy pomocy kamery, czy dyktafonu w telefonie zapewne nie będzie stanowiło problemu) bardzo łatwo będzie je mogła zamieścić w serwisach typu youtube. Szczególnym powodzeniem będą się cieszyły wpadki sędziów. Coś, co dotychczas na sali przyjęto by ze zrozumieniem (gorszy dzień, trudna sprawa, wielu świadków itp.), wyjęte z kontekstu i wrzucone do sieci skompromituje sędziego. A że usunąć coś z sieci to rzecz w zasadzie niemożliwa, zostanie w niej po wsze czasy, jeszcze bardziej podważając zaufanie obywateli do wymiaru sprawiedliwości.
Z powyższych komentarzy jasno wynika, że to jest kolejne panaceum na miarę wejścia do strefy euro, połączenia adwokatów z radcami i innych działań szamańskich. Cały pomysł okaże się porażką i już wkrótce się o tym przekonamy, tyle że będziemy biedniejsi o 40 mln.
Moim zdaniem to nagrywanie rozpraw może jedynie pełnić funkcję pomocniczo-dokumentacyjną, chyba że sędziowie będą mieli kilkanaście maks. kilkadziesiat spraw w referatach…. I może władza zaczęłaby od inwestycji w liczbę sędziów … bez większej liczby sędziów w dużych okręgach (np. Wawa) wszystkie te zabawki to wyrzucanie kasy w błoto… podobnie jak gadanie o euro, połączeniu radców i adw. itd. Ile czasu potrzeba jeszcze rządzącym by wysnuć wnioski podane na tym forum!
A swoją drogą podziwiam wiarę, że staranna rejestracja czyjegoś bredzenia ułatwi rozpoznanie sprawy w porównaniu z syntetycznym streszczeniem tego, co istotne dla sprawy.
kopra, (co za nick…fuj)
no to już wiemy czego boją się sędziowie, w końcu wydało się to co wszyscy od dawna mówili – boja się że ktoś mógłby zobaczyć i ocenić jak pracują…rozprawy są jawne, potknięcia i nadużycia sędziów również, nie rozumiem dlaczego miałyby być utajniane? Może niektórym sędziom to w końcu uświadomi że nie są u siebie w domu ale w pracy i sami również powinni zachowywać pewne standardy a nie tylko wymagać od innych.
Boją się nagrywania tylko nieprzygotowani, nierzetelni i leniwi, dla tych którzy prowadzą rozprawy prawidłowo nagrywanie czy nie – nic to nie zmieni.
Dla tych którzy narzekają na uzasadnienia polecam lekturę postu „ad vocem” – czy to jakaś świętość te elaboraty które sędziowie piszą zamiast normalnych uzasadnień, krótkich i rzeczowych tak jak np. w Niemczech, Francji? Komu to potrzebne skoro jest ustne uzasadnienie i teraz jeszcze dodatkowo będzie ono nagrywane? Robota głupiego.
Smutno mi, że niektórzy nie zrozumieli kilku zdań mojej wypowiedzi. Nie jestem za likwidacją protokołu pisemnego. Jestem za tym, by przebieg rozprawy był nagrywany. Sędzia będzie miał protokół jak teraz, więc postępowania się nie opóźnią. A jest szansa, że przyspieszą, bo zaoszczędzimy czas na rozprawach. Przecież ja też nie chcę odsłuchiwać iluś tam godzin nagrań pisząc każde pismo, jednak sami przeciwnicy podają idealne argumenty, za wprowadzeniem nagrań. Przykład: zeznania jakiegoś pieniacza. Dziś z protokołu wynika, że oto staje stateczny obywatel i piękną polszczyzną zeznaje to i owo. Na tej podstawie zapada wyrok. Skąd sąd odwoławczy ma wiedzieć, że to pieniacz, a jego zeznania to chaos i bezład ? Przy zastosowaniu nagrania błyskawicznie wykażę, że protokół sporządzony na dzisiejszą modłę to kpina, bo nic nie oddaje z przebiegu wydarzeń na sali.
Nie atakuję sędziów. Moim zdaniem pracują dobrze. Nie twierdzę, że sądy to miejsce korupcji itd. Ale dzieckiem też nie jestem – większość sędziów dyktuje do protokołu już pod konkretne tezy uzasadnienia. I zadają czasem pytania, które mi co prawda jako pełnomocnikowi odpowiadają, ale druga strona też już wie, że przegrała. Gdyby było nagranie, nie sądzę by się ktoś odważył zapytać już po głosach stron „a jeszcze jedno pani mecenas, może pani nazwać te zasady współżycia społecznego, dokładniej je dookreślić ?”. Po czym wyrok oparty na 5 kc.
Żeby nie było, że wrzucam do jednego ogródka – nagrywanie rozpraw zmobilizuje też pełnomocników, nie będzie głupich docinków, ciągłych wniosków o zakreślenie terminu itd.
A że będzie trzeba zatrudnić dodatkowe osoby – czy w sądach ważniejsze są oszczędności czy jednak sprawiedliwość ? Nie wiem ile osób trzeba by zatrudnić, ale niech to będzie 1000 – koszt rzędu 2,5 miliona miesięcznie – zakładam 2,5 tys. na pracownika już z zusami itd.
Polak to dziwny człowiek. Ciągle śnimy amerykański sen, jak to fajnie zagranicą. Tam sądy są szybkie i sprawiedliwe. To przypomnę co sąd brytyjski zrobił w sprawie sławetnego Jakuba jakiegośtam. Ile oburzenia było, że za szybko, zbyt powierzchownie i odwołać się trudno. A może przykład Polańskiego, gdzie po 30 latach od przestępstwa sędzia robi co chce i szwajcarscy prawnicy opłacani 20.000 euro na minutę mogą go co najwyżej w pięty pocałować. A tam drodzy moi nie ma żadnego nagrywania. Tam sobie pan kredkami buźki ławników koloruje i po rozprawie zostaje stenogram. NICZEGO nie można nagrać. A w Polsce Polak chce nagrywania, szybkości, transparentności i czegoś tam jeszcze. Dokładnie i transparentnie to się można opalać na plaży.
Chcemy nagrywać. Proszę bardzo -na wniosek strony i na jej koszt, łącznie z przepisaniem protokołu. Proste? Obecni oburzeni jak to trudno prostować fałszowane protokoły błyskawicznie zmienią zdanie co do rzetelności protokołów. A i przejrzą na oczy, że proste sprawy dlatego są proste bo się ich nie komplikuje.
tu właśnie chodzi o to by sąd odwoławczy w końcu raczył samodzielnie zapoznać się z zeznaniami świadków, a nie tylko z uzasadnieniem I instancji, no przy wyjątkowej staranności czasami także z wygładzonym i skrótowym protokołem. Niech zobaczą jakie sprawy uchylają i ile to problemów przynosi. Mam nadzieję że nagrywanie przyniesie również zmianę w zakresie bizantyjskiej formy uzasadnienia.
Jestem ZA.
nagrywanie TAK, protokołowanie NIE.
Kolejnym krokiem MS powinno być ograniczenie roli protokolanta, w końcu po co on ma godzinami siedzieć bezczynnie na sali rozpraw? godzinę rozpoczęcia i nazwisko świadka, bo niewiele więcej będzie w nowym protokole, sędzia chyba mógłby wpisać sam? Zamiast zatrudniać nowe osoby byłyby olbrzymie oszczędności.
Wczoraj pisali że na 34 tys. spraw złożonych przeciw Polsce w Strasburgu do kosz ląduje od razu 30 tys. Polak swojego Państwa nie lubi i jawnie go kontestuje .
Jak praktyk coś radzi ma na pewno w tym ukryty interes. W końcu Teczkowy buzka wie lepiej. Widać Grzecho I Rycho może walić lud po rogach do woli i tak lud wszytsko kupi , wystarczy magiczne słowo Reforma i obietnica wzięcia czarnej mafii za twarz. Sąd sądem… ale jak mawiał Kargul).
W obronie projektu proponuję kupić sędziom łokmeny : będą mógł słuchać na swojej daczy, jadąc swoim mercedesem (wiadomo skąd..) , śpiąc ( sita lerning !) a nawet gryząc naprędce kanapkę w przerwie 16 sprawowej wokandy w swojej Ogrzanej ( o zgrozo, jak można dopuszczać taki luksus tym nierobom ) sali.
Moja rodzina jest dziś na wokandzie zamiast na zwolnieniu ale wiadomo dziś strony będą wypłacać …. Dzięki za uznanie Bracia Polacy !
proponuję w takim razie, by uzasadnienia sądowe sporządzane były nie na piśmie, ale w formie ustnej i nagrywane na płytę CD, a strony może niech wnoszą na płytach CD pozwy i apelacje.
Uważam, że proponowane zmieny wprawdzie mają zalety, ale nikt nie bierze pod uwagę dużej ilości czasu jaką sędzia poświęci na odsłuchiwanie wszystkich zeznań – myślę, że nikogo to nie obchodzi, bo właściwie wszyscy inni będa zadowoleni – strony, z powodu szybkich rozpraw, protokolant z przyczyn oczywistych, a sędzia i tam ma nienormowany czas pracy, nikt mu za nadgodziny nie płaci – niech pracuje sobioe wieczorami i w weekendy, a jak się nie wyrobi to uruchomi się postępowanie dyscyplinarne.
„A może przykład, gdzie po 30 latach od przestępstwa sędzia robi co chce i szwajcarscy prawnicy opłacani 20.000 euro na minutę mogą go co najwyżej w pięty pocałować. A tam drodzy moi nie ma żadnego nagrywania. Tam sobie pan kredkami buźki ławników koloruje i po rozprawie zostaje stenogram. NICZEGO nie można nagrać. A w Polsce Polak chce nagrywania, szybkości, transparentności i czegoś tam jeszcze. Dokładnie i transparentnie to się można opalać na plaży.”
no tu się pan panie sędzio popisał….strach bierze jak się to czyta, sędziom w Polsce roi się pełna samowolka, sobiepaństwo i brak jakiejkolwiek kontroli, tak by mogli robić z ludźmi co im się żywnie podoba. W końcu to nietykalna kasta, czyż nie?
Faktycznie wyjątkowo „dziwne” jest domaganie się jawności i transparentności i „czegoś tam jeszcze” w sądzie – w ogóle dziwne jest domaganie się czegokolwiek od sędziego, toż to osoba namaszczona, prawie boska, po nominacji nie ma żadnych obowiązków i nic nie musi, należą jej się same laury i zaszczyty….
Wszystko będzie w porzadku ale tylko w części. Jak zwyke w RP. Będzie nagrywania czyli szybsze rozprawy ale nie będzie przepisywania czyli tworzenia protokołu odpowiadającego przebiegowi rozprawy. Zatem powodzenia życzę adw, prok, sędziom , stronom, osk w odsłuchiwaniu . Z tym bowiem szybciej nie będzie. Zatem tylko dodatkowe pieniądze na przepisywaczy rozwiążą problem w całości.
Znowu poronione pomysły ludzi, którzy kompletnie oderwali się od praktyki i w zaciszu gabinetów prowadzą swoje gry komputerowe.
Problem nie w tym,aby skrócić rozprawę o kilkanascie minut, tylko aby cała sprawa nie toczyła się latami, na kilkunastu albo kilkudziesięciu posiedzeniach.
Potrzebne sa nowe przepisy, nakazujace w jeszcze większym stopniu koncentrację postępowania dowodowego, nie tylko w sprawach gospdarczych i skuteczniejszy nadzór ze strony prezesów i wizytatorów.
W sprawach karnych konieczna jest większa kontradyktoryjność postępowania i prowadzenie procesu dzień po dniu, aż do wyroku, bez możliwości powołania dowodów, które przed rozprawą były stronom znane i dostępne (w sprawach, w których występują profesjonalni pełnomocnicy i obrońcy).
Co do protokołów, to wystarczy dobry sprzęt komputerowy i odpowiednio wyszkolony protokolant. W praktyce każda ze stron żąda dla siebie kserokopii protokołu rozprawy, który teraz dostaje w terminie kilku dni. Ponieważ prawa do tego nie można stronom odebrać, proponowane rozwiązania wiążą się z kolosalną uciążliwością i znacznym dodatkowym nakładem pracy.
Natomiast możnaby co najwyżej (przy nadmiarze funduszy i po zaspokojeniu innych pilnych potrzeb sądów) prowadzić nagrania rozpraw równolegle z protokołowaniem pisemnym. Sprzyjałoby to kulturze rozpraw a w razie konieczności służyłoby weryfikowaniu rzetelności protokołu.
Zdaje się, że zaszło nieporozumienie…
Odnosząc się do treści komentowanego artykułu i proponowanych zmian, wypada zauważyć, że nie przewiduje się zapisu audio-video rozprawy OBOK protokołu „papierowego”, tylko ZAMIAST. Ten ostatni ma sprowadzić się do oznaczenia sądu, listy osób obecnych i treści rozstrzygnięcia. Natomiast czynności dowodowe mają być utrwalane już tylko w wersji audio-video, sędzia – strony również – nie będzie miał więc protokołu, „jak teraz”…
Oczywiście, pozostać ma możliwość przekładu zapisu na formę tradycyjną, tyle że będzie to czasochłonne..
Z zatrudnianiem nowych osób w sądach nie jest tak łatwo, jak może się wydawać – trzeba przecież zorganizować im miejsca pracy. Można takimi „detalami” się nie zajmować, jeżeli w pokoju stoją dwa biurka (chociaż miejsce jest na jedno), dostawi się trzecie albo nawet czwarte; tyle jednak, że piąte już się nie zmieści…
Bez względu na wszystko rzeczywistość i tak zweryfikuje również i tę reformę (jak było to np z elektronicznymi wokandami…).
Tylko pieniędzy podatników żal…
a ja jestm sędzią i jestem za nagrywaniem. I nie tylko za nagrywaniem. A gdzie jest powiedziane, że uzasadnienie musi wyglądać tak jak teraz? Po co w sprawie karnej ustalanie stanu faktycznego i żmudne wymienianie tych wszystkich dowodów? Żeby odwoławczy nie musieli czytać akt?
Widziałem kiedyś niemieckie uzasadnienie do wyroku wymierzającego dożywocie. Liczyło 1,5 strony A4. Zawierało ocenę dowodów i motywy wymiaru kary. No i jeszcze sędzia po kolei przytoczył numery przepisów (same numery brz przepisywania ich treści). Reszta była w aktach i Sąd II instancji musiał je po prostu przeczytać.
Dlaczego tak nie może być u nas?
Dlaczego wezwania na rozprawę musi doręczać Poczta Polska? Nie można za 3 razy mniejsze pieniądze stworzyć instytucji woźnych sądowych, co pozwoliłoby kończyć sprawę w 2 tygodnie, ale sądzenia dzień po dniu zamiast w dwa lata (1 termin na 2 miesiące)? Dlaczego jeżeli obrońca wnosi o przesłuchanie świadków nie może sam zapewnić ich stawiennictwa? Po co te wszystkie wezwania wysyłane z Sądu?
Polska procedura wymaga całkowitej rewolucji i dostosowania do wymogów XXI wieku. Na razie jest osadzona głęboko w XIX wieku. Sposób myślenia co poniektórych praktyków niestety chyba też…
pałacowy się oburzył bo z wprowadzeniem e-protokołu i być może likwidacją pisemnych uzasadnień tacy jak on – wygodniccy do granic możliwości pałacowi dostojnicy w sądach – zanim podejmą decyzję będą w końcu musieli osobiście zapoznać się ze sprawą a nie tylko przelecieć uzasadnienie sądu I instancji i treść apelacji, nie czytając w ogóle akt. Niestety w wielu wypadkach decyzja sądów odwoławczych jest wzięta z powietrza i widać że nikt tam nie zadał sobie trudu zapoznania się ze sprawą, przykre to ale często więcej zależy od osobistych sympatii dla sędziego rejonowego…
No cóż, pora w końcu zarobić na swoją pensję, panie pałacowy.
do xvart
brawo, w końcu ktoś ze środowiska odważył się to powiedzieć głośno.
Podobnie jak ty nie boję się nagrywania audio-video, nie mam sobie nic do zarzucenia i nie widze w tym zagrożeń. A jesli wraz z nagrywaniem miałyby w końcu zniknąć kilkudziesięcio-/kilkusetstronicowe pisemne uzasadnienia, nie wiedzieć czemu i komu poza SSO służące, i w końcu s.odwoławczy musiałby rzetelnie zapoznać się ze sprawą to podpisuję się obiema rękoma pod tym projektem.