Notariusze mogą mieć strony internetowe

Krajowa Rada Notarialna zezwoliła notariuszom na zakładanie stron kancelarii w Internecie, rada warszawska natomiast na swoim terenie zabroniła. Takie zróżnicowanie jest niedopuszczalne – uznał Sąd Najwyższy

Rada Izby Notarialnej w Warszawie w uchwale z czerwca 2009 r. postanowiła, że zakładanie przez notariuszy indywidualnych stron internetowych lub zamieszczanie danych na stronach innych niż prowadzona przez radę jest niedozwoloną reklamą. Kazała rejentom je zamknąć. Tym, którzy by tego nie zrobili, zagroziła postępowaniem dyscyplinarnym.

Minister sprawiedliwości sprawujący nadzór nad działalnością samorządu zaskarżył uchwałę do Sądu Najwyższego. Przedstawiciel MS mówił podczas rozprawy, że nie ma ona podstaw, ponieważ ustawa – Prawo o notariacie nie przewiduje podejmowania przez rady izb takich uchwał. Zgodnie natomiast z uchwałą Krajowej Rady Notarialnej z lutego 2008 r. notariusze mogą mieć strony internetowe swoich kancelarii. Zdaniem przedstawiciela MS samorząd ma prawo określać zasady wykonywania zawodu, ale należy to do organu ogólnokrajowego, a nie do rady w Warszawie czy Poznaniu. Warszawska uchwała dzieli tymczasem polskich notariuszy na lepszych, którym wolno prezentować się w sieci, i na gorszych, którym nie wolno.

Przedstawiciele władz warszawskiego notariatu bronili przed SN prawa do podejmowania takich uchwał jak zaskarżona. Rada nadzoruje przestrzeganie przez notariuszy powagi i godności zawodu – twierdzili – a witryna w Internecie jest formą zakazanej reklamy, niezgodnej z zasadami wykonywania profesji. Pełnomocnik rady dowodził, że uchwała KRN ma charakter opiniodawczy, niewiążący, bo taka może być tylko uchwała dotycząca regulaminu urzędowania kancelarii. Argumentował, że rada może określać warunki działalności notariuszy na swoim terenie. – Inne znaczenie ma prowadzenie stron w Lublinie, a inne w Warszawie – twierdził.

SN uchylił jednak uchwałę. Podkreślił stanowczo, że ustawa – Prawo o notariacie utworzyła jeden, a nie wiele samorządów; tworzą go izby oraz krajowa rada, które nie są wobec siebie autonomiczne. Stwierdził, że uchwałę przewidującą, iż notariusz może założyć jedną stronę internetową, KRN podjęła na podstawie innej uchwały: o regulaminie urzędowania kancelarii.

– Nie można mówić, że między nią a uchwałą warszawską nie ma sprzeczności – uzasadniał orzeczenie sędzia Andrzej Wróbel. – Postanowienia Krajowej Rady adresowane są do wszystkich notariuszy, także warszawskich. Rada izby nie może też samodzielnie określać, co jest przewinieniem dyscyplinarnym, bo to jest ujęte w kodeksie etycznym.

Ireneusz Walencik

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop

(41) Komentarzy do “Notariusze mogą mieć strony internetowe”

    -
  1. aros pisze:

    Uchwała Izby Warszawskiej ilustruje tylko głupotę i zacofanie tych notariuszy Izby którzy głosowali za zabronieniem tworzenia strony sieciowej kancelarii notarialnej.

    \Równie dobrze możnaby zabronić ozdobnych szyldów lub eksponowanych miejsc w których ulokowana jest kancelaria.
    A także narzucić jednakowy odstraszający wystrój kancelarii aby nic nie kojarzyło się z reklamą.

    Dobre 0

  2. Zygmunt pisze:

    A odzywać się do klientów można?

    Dobre 1

  3. legalis pisze:

    samorząd notarialny to relikt przeszłości, dobry może w czasach PRL ale nie obecnie. Im szybciej ukróci się podobne działania tym lepiej. Brak konkurencji w tej grupie prowadzi do takich patologii jak zamykanie i blokowanie naboru, zmowy cenowe, stosowanie wyłącznie maksymalnych stawek za czynności, gdzie tu miejsce na „negocjowanie” o którym tak lubią mówić rejenci samorządowcy? Brak jakiejkolwiek zdrowej konkurencji, ba nawet nie ma rzetelnej informacji o notariuszach i cenach ich usług, klient jest traktowany tylko jak dojna…ciesząc się że łaskawca notariusz zechciał go w ogóle przyjąć…

    Dobre 0

  4. Yanek pisze:

    @Legalis

    z tego co piszesz to chyba dawno nie byłeś u notariusza. Często korzystam z różnych Kancelarii i jeszcze nikt maksa nie wziął za czynność, pomijając drobne czynności jak poświadczenia czy pełnomocnictwa.

    Dobre 0

  5. XXz pisze:

    A to bardzo ciekawe, bo akurat za PRL nie było w ogóle samorządu notarialnego. Nie było wówczas ż a d n y c h organów czy istytucji samorządowych w notariacie. Obecnie istniejący samorząd, jak i zasady zakazu reklamy (regulujące nawet wielkość i wzór tablic notariuszy) są wierną kopią wzorców przedwojennych (tyle, że przed wojną nie istniała Krajowa Rada Notarialna). Zasady te powstały więc w czasach agresywnego kapitalizmu. Niech wreszcie ta banda PiSowskich nieuków przestanie powtarzać te swoje brednie o PRLowskich rodowodzie samorządów prawniczych. Najpierw się uczyć, a potem zabierać głos.

    Dobre 0

  6. qwerty pisze:

    proponuję: zabronić osobom niespokrewnionym z jakimś notariuszem bycia rejentem, powiedzmy to jawnie, niech ten zawód w końcu będzie dziedziczny. Dostęp do zawodu wyłącznie po stwierdzeniu pokrewieństwa I stopnia w linii prostej. Może to usatysfakcjonuje w końcu notariuszy.

    Dobre 1

  7. temida pisze:

    w krajach zachodnich reklamy notariuszy są czymś powszechnym, w UK i USA pełno jest biur notarialnych oferujących usługi z dojazdem do klienta, nie mówiąc o łatwiejszym dostępie do tego zawodu.
    A u nas….notariusze z lubością kiszą się we własnym sosie, dostęp do zawodu jest bez przerwy blokowany, jak nie w ten to w inny sposób. Skorzystanie z usługi często wymaga wzięcia urlopu w pracy a ceny mają z kosmosu, zupełnie nieadekwatne do czynności jakie wykonują. W miejscowościach gdzie jest 1 notariusz klient ma szczęście jeśli w ogóle uda mu się umówić na wizytę szybciej niż 2-3 tygodnie naprzód, o wizytach w wygodnej dla klienta porze (np. wieczorem lub w dni wolne) albo usługach wyjazdowych notariusze nawet nie słyszeli…i nie chcą słyszeć. Bo dla tej grupy społeczeństwo to tylko źródło wygodnego zarobku, państwo i klientów mają gdzieś.

    Dobre 0

  8. Do temida pisze:

    Nie kłam, w USA i UK nie ma notariuszy. Są tzw. „notary public”, ale oni nie są prawnikami i nie zajmują się tym co polscy notariusze. „Notary public” zajmują się tylko poświadczaniem podpisów (nie muszą nawet rozumieć treści dokumentu pod którym składane są podpisy) . Ale nawet te ich „poświadczenia” nie mają w prawie anglosaskim takiej mocy dowodowej jak poświadczenie podpisu przez polskiego notariusza w prawie polskim.

    W pozostałych krajach zachodnich (m.in. Francja, Austria, Włochy, Hiszpania, Niemcy, Szwajcaria, Belgia) notariusz pełni taką rolę jak w Polsce i jest to zawód ściśle kontrolowany. Bardzo trudno zostać tam notariuszem (jest ściśle określona, prawie niezmienna liczba kancelarii, ogólnokrajowe, bardzo trudne konkursy na stanowisko notariusza, taksa notarialna jest sztywna i nie podlega żadnym negocjacjom (np. we Francji 7 % wartości nieruchomości). Oczywiście w krajach tych są także ścisłe regulacje co możliwości tworzenia stron internetowych (oczywiście zróżnicowane w zależności od kraju).

    Dobre 0

  9. Xymoxon pisze:

    Jeżeli komuś się wydaje, że wszystko będzie kosztować u notariusza po 100 PLN, bo o to chyba chodzi władzy, by wmówić społeczeństwu, to się srodze rozczaruje. Ceny spadną, ale nieznacznie. Koszty prowadzenia kancelarii są tak znaczne, że dokonywania czynności za grosze nie było, nie ma i nie będzie.

    Przede wszystkim jednak ceny usług notarialnych wyznaczają dwa elementy: bezstronność i nieograniczona odpowiedzialność majątkowa notariusza, za to co podpisuje. To one stanowią o sensie tego zawodu, który polega na tym – i to podkreślają sądy – że w zakresie dokonywanych czynności notariusz korzysta z ochrony prawnej przysługującej funkcjonariuszom publicznym, posługuje się pieczęcią urzędową z godłem Państwa, pełni funkcję płatnika podatków. W Europie Zachodniej ludzie jakoś to pojmują, u nas ciągle chyba jeszcze nie bardzo.

    Dobre 0

  10. wawa pisze:

    odpowiedzialność notariusza za popełnione błędy to bajka którą lubią powtarzać rejenci. Niestety jest ona nieprawdziwa. W przypadku błędu notariusz zwykle wypiera się i zwala całą winę na strony, sąd, kogokolwiek. Nie słyszałam jeszcze żeby jakikolwiek notariusz odpowiadał majątkowo za cokolwiek, choć podstawy do tego na pewno wystąpiły nie raz. Podobnie w kategoriach bajki można oceniać odpowiedzialność notariuszy przed sądem koleżeńskim – pusty śmiech mnie bierze jak o tym wspominają. Sądy koleżeńskie to forum rozgrywek personalnych dla co lepiej ustawionych rejentów, nic więcej, kto chciałby tam dociekać jakiejkolwiek sprawiedliwej oceny sytuacji srodze się rozczaruje.

    Jeśli chodzi o ceny czynności: drodzy panowie, notariusz nie musi zarabiać 50-100 tys brutto by być w stanie opłacić jedną sekretarkę i wynająć niewielkie pomieszczenie, ja rozumiem że czterocyfrowa pensja jaką pobiera większość obywateli tego kraju to dla was marne grosze niewarte uwagi, ale wierzcie mi że znajdzie się mnóstwo chętnych którzy za takie pieniądze będą rzetelniej niż wy wykonywać usługi notarialne.
    I może doczekamy się kiedyś czasów gdy notariusz wizyty domowej lub wezwania na telefon nie będzie traktował jako strasznej ujmy na honorze, tylko jako normalny element swojej pracy.

    Dobre 1

  11. Do wawa pisze:

    Notariusz to nie ksiądz, a czynności prawne to nie spowiedź. Czynność notarialna musi być przemyślana, solidnie przygotowana, napisana bez błędów i mnóstwa poprawek, zarejestrowana itd. Nie da się tego zrobić w cudzym domu na kolanie między ubikacją a legowiskiem psa. W żadnym cywilizowanym kraju notariusze nie biegają po domach (nie mówię tu o wspomnianych wyżej notary public, gdyż ci, owszem biegają, ale ich praca nie polega na sporządzaniu dokumentów, lecz na przystawieniu podpisu i pieczątki na kartce podanej przez klienta). Poza tym bardzo często zdarza się strony podczas odczytywania aktu zmieniają swoją wolę. I co wtedy ? Przepisywać od nowa ? Wtedy jedna czynność zajmie pół dnia. A może wozić całe biuro ? Od dokonywania czynności notarialnych jest kancelaria notarialna. Potwierdza to sam ustawodawca wprowadzając (istniejący w tym kraju od co najmniej 200 lat) zasadę dokonywania czynności w lokalu kancelarii, a tylko wyjątkowo dopuszczając możliwość dokonywania czynności poza kancelarią (art. 3 par. 1 Prawa o notariacie). Także orzecznictwo sądowe potwierdza tę zasadę. Tym samym praktyka notarialna zgodna jest z prawem i tylko dobrze świadczy o notariuszach, którzy muszą przede wszystkim legalistami. Dlatego powtarzam jeszcze raz: nieuki do nauki, najpierw czytać przepisy,a potem wypowiadać się na forach !
    A już legendy o braku odpowiedzialności notariuszy, to już zupełna aberracja. Proszę sobie wpisać w google „notariusz odszkodowanie”, a natychmiast znajdą się artykuły o sprawach przeciwko notariuszom (i to o jak subtelne zaniedbania!). Jeśli ignorant, o czymś nie słyszał, to wcale nie znaczy, że to coś nie istnieje. Skoro więc notariusz bierze odpowiedzialność majątkową za zgodność z prawem czynności, dlatego też musi być odpowiednio wynagradzany. Rozumie się to w wszystkich krajach notariatu łacińskiego. Tam stawki są nie tylko nienegocjowalne, ale i o wiele wyższe niż w Polsce. Tylko w Holandii stawki są w ogóle nie uregulowane (dodajmy, że likwidacja stawek – w imię wolnego rynku – skończyła się tam upustami dla dużych klientów i drożyzną dla zwykłych ludzi. W wielu przypadkach klienci wolą kupić bilet lotniczy do Polski niż płacić za pełnomocnictwo cenę podaną przez holenderskiego notariusza).
    Nieszczęściem polskiego notariatu jest przede wszystkim to, że publicznie wypowiadają się o nim głównie kompletni ignoranci specjalizujący się jedynie w zaglądaniu do cudzego portfela i ocenianiu pracy, o której nie mają pojęcia.

    Dobre 0

  12. logiczny do bólu pisze:

    tak tak, było tych pozwów kilkanaście w ciągu wielu lat działania setek notariuszy, milionów czynności notarialnych przez nich przeprowadzonych. Rzeczywiście – ogromna dolegliwość i aż dziw, że ktoś jeszcze chce ten ryzykowny i mało opłacalny zawód dziś wykonywać. Tym trudniej zrozumieć ciągłe rzucanie kłód pod nogi nowym adeptom, którzy chcieliby też ulżyć w tej ciężkiej robocie panom rejentom ale ci nie dają. Podejrzewam, że z altruistycznej chęci ochrony młodzieży przed rozczarowaniem i tymi wielkimi kosztami i odpowiedzialnością wykonywania zawodu.

    @xymoxon

    a powiedz no, z czego to wynikają te „znaczne koszty prowadzenia kancelarii” ?? Czyżby z konieczności płacenia aplikantom po 1200 zł za miesiąc roboty ? No a może za abonament za lexa ? Bo te koszty są typowe dla prowadzenia biznesu prawnego i każda kancelaria (notarialna, adwokacka, radcowska) je ponosi. Co więcej – może będzie to dla ciebie zaskoczenie ale prowadzenie kiosku czy sklepu z butami tudzież zakładu fryzjerskiego również nie odbywa się bezkosztowo. Chodzi więc o bilans tych kosztów i dochodów, a ten wychodzi nieproporcjonalnie korzystnie dla rejentów. Nieproporcjonalnie zwłaszcza do ich wiedzy i pracy porównywanej z innymi profesjami prawniczymi

    Dobre 1

  13. pol pisze:

    maksymalne utrudnianie dostępu do zawodu wynika z wielkiej i nieograniczonej chęci czynnych rejentów na rzecz uchronienia jak najszerszej rzeszy młodych adeptów prawa przed jakże ciężkim i niewyobrażalnie nieopłacalnym zawodem notariusza, nikt kto nie wykonuje tego zawodu nie wie jaka to kara być rejentem…Szkoda słów by dyskutować z tymi ludźmi.

    Dobre 1

  14. Szymon pisze:

    stawki za czynności nie byłyby problemem w momencie otwartego i uczciwego naboru do zawodu notariusza, niestety wąska grupka PRL-owskich, miernych pseudo-prawników zawłaszczyła sobie ten zawód, zamknęła środowisko tak że nie sposób się do niego dostać (nawet wieloletnim radcom i sędziom urządza się „egzaminy” choć jest to ewidentnie sprzeczne z prawem) i teraz śmie jeszcze gardłować że nalezą im się wyższe stawki za taką „pracę”?

    Notariusze i ich samorząd przypominają mi najgorsze, najbardziej obłudne i fałszywe decyzje NRA sprzed paru lat. Teraz tutaj dzieje się dokładnie to samo co tam, zasłanianie się „interesem Klienta” który rzekomo skorzysta na monopolu, nepotyzmie i windowaniu stawek…
    Pora wyczyścić tą stajnię Augiasza. Może którys z polityków zechce się wykazać. Na pewno znajdzie społęczne poparcie.

    Dobre 2

  15. Xymoxon pisze:

    Do logiczny do bólu:
    Proszę udowodnić tezę, że wiedza notariusza (w zakresie dziedzin prawa, którymi się zajmuje) jest nieproporcjonalnie mniejsza od wiedzy adwokata czy radcy. Proszę też wykazać, że notariusz pracuje mało. Tylko nie wypisywać, że jest to dogmat na podstawie jednej wizyty u rejenta czy znajomości jednego rejenta.

    Proszę czytać ze zrozumieniem i zwrócić uwagę na dwa proste pojęcia – bezstronność oraz nieograniczona odpowiedzialność majątkowa. Jeżeli notariusz ma być bezstronny, nie może pobierać opłat niewspółmiernie niskich do swojej odpowiedzialności majątkowej i wymogu neutralności wobec stron.

    Proszę nie porównywać notariusza z zawodami prawniczymi działającymi całkowicie na zasadach wolnorynkowych. Notariusz działa jak funkcjonariusz publiczny, w imieniu państwa, za które odprowadza daniny. Porównanie z fryzjerem świadczy tylko o samym porównującym i tyle.

    Dobre 1

  16. Howk pisze:

    Nikt tu nie mówi o utrudnianiu dostępu do zawodu. To przecież Minister Sprawiedliwości, a nie samorząd notarialny powołuje na stanowisko notariusza. Notariat chce jedynie, aby nie zaprzepaścić wypracowanego przez 20 lat zaufania do tej profesji (potwierdzanego badaniami opinii publicznej – wykazującymi, że notariusze cieszą się w społeczeństwie największym zaufaniem wśród zawodów prawniczych – pisała o tym Rzepa). Zaufania, które potwierdza także niewielka (stosunkowo) liczba procesów przeciwko notariuszom. To, że procesów tych jest niewiele, to właśnie zasługa owych „niekompetentnych nierobów”, a nie tego, że ten zawód rejenta jest prosty. Wystarczy porównać, ile procesów mają niemieccy notariusze (spełniający w tamtejszym systemie prawym taką samą rolę jako polscy notariusze w naszym), aby docenić jakość polskiego notariatu. Notariusze nie chcą niczego więcej, jak tylko trzymania się poważnych, europejskich standardów w odniesieniu do ich zawodu, czyli m.in. – rzeczywistej kontroli umiejętności teoretycznych i praktycznych kandydatów do zawodu, określenia zasad rozmieszczenia kancelarii zapewniającego dostęp do notariatu na terenie całego kraju, ustalania stawek taksy nie na skutek medialnej nagonki, lecz po rzeczowej dyskusji itd.
    Poza tym trudno się chyba dziwić, że to akurat notariusze starają się wyjaśniać i tłumaczyć wagę wykonywanej przez siebie profesji. Kto miałby to czynić, jeśli nie oni ? Niestety żyjemy w czasach, w których trzeba na okrągło przypominać rzeczy niegdyś oczywiste. Przed wojną nie budziło żadnych wątpliwości, że notariusz to zawód tylko dla osób poważnych i odpowiedzialnych. Nie ma w nim bowiem miejsca na błędy. Jeden nieważny akt klient może przypłacić utratą całego życiowego dorobku, a w najlepszym wypadku długoletnim procesem. Tym samym nie jest to zawód dla najgłośniej go krytykującego stada niedouczonych „żelków” po prowincjonalnych Prywatnych Akademiach Pana Kleksa. Widzimy do czego doprowadzili owi „młodzi, dynamiczni” w sferze doradztwa finansowego / bankowego – dziś każdy rozsądny człowiek sam osobiście bada oferty banków, omijając na kilometr „doradców”. Rozdanie tej hałastrze notarialnych uprawnień zawodowych skończy się chaosem na rynku nieruchomości, tysiącami procesów odszkodowawczych, odmową ubezpieczania OC ze strony firm ubezpieczeniowych, a w końcu upadkiem zaufania do instytucji notariatu jako całości. Przypomnijmy, że w Galicji w okresie zaborów nie istniał przymus notarialny w zakresie obrotu nieruchomościami – skończyło 50 letnim porządkowaniem bałaganu własnościowego (mimo istnienia systemu ksiąg wieczystych prowadzonych przez sądy). Ale czy jest sens tłumaczyć to wszystko osobom, które nawet nie rozumieją, jaka jest prawdziwa rola notariusza w systemie prawnym? Czy da się takim osobom wytłumaczyć, że ostatnią rzeczą, której obawiają się dzisiejsi notariusze (często z wieloletnim doświadczeniem, mający rozkręcone kancelarie, kontakty biznesowe, cieszący się szacunkiem i zaufaniem poważnych, powracających klientów) jest konkurencja ze strony jakiegoś tam pryszcza, który w swej naiwności śni, iż poważni klienci zaryzykują oddanie mu swoich milionowych transakcji, aby oszczędzić kilkaset złotych na zaniżonej taksie ? Jeżeli notariusze żądają poważnej, państwowej kontroli nad dostępem do swego zawodu, to tylko dlatego, że chcą ochronić sens istnienia swego zawodu. Albowiem żadna profesja wymagająca odpowiedzialności nie przetrwa, jeśli zasady dopuszczania do jej wykonywania będą tworzone nieodpowiedzialnie.

    Dobre 0

  17. XXIwiek pisze:

    Notariusze nie chcą niczego więcej jak utrzymania status quo, bowiem gwarantuje im on krociowe zyski za proste prace biurowe, które w normalnym kraju mógłby wykonywać prawie każdy prawnik, w niektórych państwach dopuszcza się do nich nawet nieprawników. Ot co. I żadne zaklinanie rzeczywistości przez jaśnie rejentów nikogo nie zwiedzie.
    Jeśli ktoś już powołuje się na „wspaniałe” tradycje to nie zapominajmy że dzisiejszy notariat tworzą niedouczeni kandydaci na prawników z czasów PRL, których nie chciano nawet w prokuraturze oraz dzieci notariuszy, nieważne czy zdolne czy zdolne inaczej, ważne że spokrewnione. Dziś dzięki zdobytym łatwym kosztem majątkom obrośli w piórka i – jak widać – lubią się puszyć, ale tak naprawdę poza pieniędzmi nadal niewiele więcej sobą nie reprezentują.
    Nie przekonują mnie pseudo argumenty jakie tu padłu ze strony rejentów, co dyskusja to z ich strony takie same komunały i populizmy, banały na które nabrać mogą się tylko zupełnie nie znający tematu.
    Czy jest tu ktoś kto poważnie bierze te ich opowieści?

    Dość tego monopolu, pora żeby notariat razem z resztą niewydolnych, przestarzałych, monopolistycznych, opartych na znajomościach i nepotyzmie korporacji prawniczych wkroczył w końcu w XXI wiek. Jak widać po licznych komentarzach w tym i innych podobnych tematach ludzie mają już serdecznie dość żerowania na Polsce i Polakach.

    Dobre 1

  18. Xymoxon pisze:

    XXI wiek:

    „Urzekająca” jest Twoja tyrada, ale zarazem to szczyt populizmu podszytego ślepą zawiścią i brakiem jakiejkolwiek znajomości profesji. Wszystko na co Cię stać, to pogardliwe epitety i powtarzanie wyświechtanych bajek o notariuszach-milionerach. Zero konstruktywizmu, za to wyłącznie toczenie żółci na żenującym poziomie. To takie polskie, proszę państwa.

    Dobre 0

  19. Howk pisze:

    Chciałbym zwrócić uwagę, że PRL skończył się 20 lat temu. Jak wykwalifikowani byli wówczas notariusze, to już raczej kwestia historii i trudno to oceniać. Na ich korzyść świadczy to, że mimo wszelkich trudności okresu przemian jakoś sobie jednak poradzili, zdobyli szacunek klientów i uznanie w zawodzie. Minęło jednak DWADZIEŚCIA LAT i obecnie większość notariuszy to osoby, które zdobyły swoje uprawnienia w III RP (najczęściej przechodząc do notariatu z innych zawodów np. sędziego). Ciągłe powoływanie się na doświadczenia PRLu jest, więc tylko dowodem braku jakichkolwiek argumentów merytorycznych.
    Czy pora kończyć z notariatem, to szczęśliwie nie zależy jeszcze od internetowych pieniaczy. Mogę im tylko przypomnieć, że dokładnie takie same argumenty przeciwko notariatowi łacińskiemu podnosili pod koniec lat 40tych moskiewscy pachołkowie rządzący w Polsce. Wówczas notariat łaciński zlikwidowano (wprowadzając PBNy). Szczęśliwie część przedwojennych notariuszy i pracowników hipotecznych otrzymała zatrudnienie w PBNach, dzięki czemu mogła przekazać swoje umiejętności zawodowe i piękną tradycję przynajmniej części nowych notariuszy. Ostatecznie jednak prawdziwy notariat w swoim szlachetnym (wzorowanym przecież dokładnie na ustawodawstwie przedwojennym) kształcie odrodził sie 20 lat temu. I jestem pewien, że jeśli dziś na skutek medialnej nagonki nasz notariat zostanie zlikwidowany lub osłabiony, to ostatecznie będzie musiał się odrodzić w obecnym kształcie. Jest on bowiem – jak pokazuje przykład najbardziej rozwiniętych państw europejskich takich jak Francja, Belgia, Holandia, Niemcy, Austria, Hiszpania czy Włochy – niezbędnym składnikiem systemu prawa cywilnego. Dowodzi tego też praktyka amerykańska i skandynawska, gdzie zamiast jednemu notariuszowi płaci się dwóm adwokatom (dla każdej ze stron) oraz zakładowi ubezpieczeń, a i tak na koniec nie ma żadnego urzędowej gwarancji, że zawarta umowa jest ważna. Brak notariatu łacińskiego powoduje więc, że np w USA około 30 % umów na rynku nieruchomości rocznie kończy się sporem sądowym (we Francji natomiast niecałe 4%, w Polsce mniej niż 1 %). Różnice w kosztach społecznych są oczywiste.
    Bez prawdziwego, poważnego i poważanego społecznie notariatu w obrocie prawnym może być tylko drożej, mniej bezpiecznie i bardziej chaotycznie.

    Dobre 0

  20. ika pisze:

    ja czegoś nie rozumiem – dla wszystkich spoza tego środowiska oczywiste jest że rola samorządu notarialnego sprowadziła się do zamykania dostępu do zawodu, blokowania wszelkimi możliwymi sposobami konkurencji. O przykładach pisali już poprzednicy, ale wystarczy zajrzeć w kolejne uchwały KRN – cuda już wymyślają żeby tylko nie wpuścić nowych ludzi w swoje szeregi, aż sam minister musi interweniować. Ciekawa jestem czy mówiąc o „szczytnych tradycjach” itp. ci tutejsi notariusze to właśnie mieli na myśli?
    Dziś dzięki wysiłkom obecnych rejentów i ich samorządu polski notariat stał się wręcz wzorcowym modelem chorej patologii, obserwuje się tam wszelkie negatywne zjawiska związane z organizacja monopolistyczną.
    Niedawno podobnym monopolem dysponowała TP. ceny usług mieliśmy wówczas najwyższe w Europie, TP zapowiadała że absolutnie nie da się inaczej. Monopol złamano. I co? konkurencja sprawiła że dostępność i jakość usług wzrosła, a ceny potaniały. Dokładnie tak samo będzie z notariatem.

    Dobre 0

  21. Omega pisze:

    - żeby zostać adwokatem/radcą i doradzać w procesach dotyczących najważniejszych sprawa osobistych – wystarczy aplikacja
    - żeby zostać sędzią i decydować o cudzym życiu, rodzinie i majątku – wystarczy aplikacja,
    - żeby zostać notariuszem i przepisywać proste, oklepane umowy z gotowego szymla….- ooooo tu już aplikacja nie wystarczy, potrzeba jeszcze wieloletniej asesury w trakcie której jakiś notariusz zechce delikwenta przyjąć do siebie (a prawie żaden nie chce bo po co ma szkolić sobie przyszłego konkurenta), predyspozycji „genetycznych” i zdania się na łaskę i niełaskę samorządu który zrobi wszystko byle nie dopuścić niechcianego konkurenta w poczet rejentów…

    Dobre 2

  22. logiczny do bólu pisze:

    @ xymoxon

    jakość twojej argumentacji jest żałosna – nie potrafisz odpowiedzieć merytorycznie na argumenty tylko ciągle odwołujesz się do „ślepej zawiści” i innych tego typu pustych formułek.
    Każdy normalnie myślący człowiek a zwłaszcza prawnik – praktyk wie, że robota notariuszy jest wielce nieskomplikowana.
    Gardłujesz o wiedzy jaką to posiadacie – owszem, tylko powiedz mi z jakich dziedzin ? Siłą rzeczy rejenci są ograniczeni do prawa nieruchomości z dodatkiem podatków. Czasem dojdzie coś z prawa spółek i tyle. Jest to więc zaledwie wycineczek wiedzy, jaką dysponują na co dzień sędziowie, dobrzy adwokaci radcowie. Więc nie rozśmieszaj tutaj ludzi opowieściami o wielkiej fachowości rejentów – są to w zasadzie nieźle wykwalifikowani urzędnicy. Ciągłe powtarzanie o fachowości świadczy tylko o ciągle żywych kompleksach wobec pozostałych profesji prawniczych (w dużej części kompleksach uzasadnionych – patrz zawód rejenta w PRLu)

    Nie przytoczyłeś też żadnych przykładów tych niebotycznych kosztów funkcjonowania kancelarii notarialnej (nic dziwnego bo wiadomo jaka jest prawda). Argumenty o innych przedsiębiorcach i ich kosztach również nie trafiają, (przykład fryzjera obrazuje że nie rozumiesz istoty porównania).
    Wszystko to razem zatem śmieszna i żałosna obrona notariatu w obecnej formie. Ale koń jaki jest każdy widzi.

    Dobre 1

  23. czytelnik pisze:

    notariusz na prezydenta ?

    Pierwsze co taki zarządzi to ogłosi notariat koroną zawodów, „w interesie klienta” zamrozi całkowicie nabór i ogłosi konieczność podniesienia stawek za „arcytrudne” rejenckie czynności do poziom europejskiego :) , gdyż marne 2 tysiaki za każdą 2-3 stronicową umowę jakich codziennie sporządza kilka to zdaniem rejentów jeszcze za mało, i nie starcza im nawet na opłacenie kancelarii, notariusz łaciński musi się cenić, wiadomo.

    Śmiech przez łzy.

    Dobre 1

  24. dura lex pisze:

    to oburzające, notariusze lubią sobie podwyższyć ego mówiąc o sobie jako o zawodzie zaufania publicznego, a tymczasem mało kto tak jak oni drwi sobie z prawa, o jakimkolwiek “zaufaniu” nie mówiąc.
    Ostatnie wydarzenia pokazują że notariusze jawnie śmieją się z rządu, ministra i z nas wszystkich, pokazując że jak nie zechcą (a nie życzą sobie żadnej konkurencji) to nikt im nic nie zrobi.

    Dobre 1

  25. kaz pisze:

    Tegoroczni aplikanci którym nie wyznaczono patrona powinni zrobić wszystko, aby zainteresować tym problemem media, opinię publiczną, organizacje studencki oraz polityków. Szczególnie ważne może być zainteresowanie tych ostatnich, bowiem należy pamiętać, że zbliża się okres wyborczy (wybory prezydenckie – jesień 2010, wybory parlamentarne – wiosna 2011), a aplikanci oraz ludzie, którzy zamierzają zdawać na aplikację, stanowią pokaźną grupę wyborców. Dlatego należy pisać listy do biur poselskich przedstawiające problem z wyznaczenia patrona przez organy korporacji notarialnej. Być może spowoduję to odpowiednie zmiany w przepisach. W 2005 r. ustawa otwierająca drzwi do zawodów prawniczych normalnym ludziom została przyjęta glosami PiS i PO, a więc członków tych partii należy przede wszystkie zainteresować problemem patronatu na aplikacji i asesurze notarialnej.

    Dobre 1

  26. nexus pisze:

    Żenujące jest przede wszystkim wypisywanie, że zawód notariusza nie polega na podpisaniu gotowego wzorka przygotowanego mu przez niewykwalifikowanych pracowników – a na czym polega? polega na tym, że pan notariusz raczy raz na kilka dni i przyjść podpisać umowę przygotowaną mu w całości przez pracowników, czasem po jej odczytaniu a czasem i bez tego, ale ciężko doprawdy…
    Poza tym największy problem to nie tania siła robocza w postaci aplikantów a chora asesura, która tak naprawdę blokuje wejście do zawodu, bo aplikant z wynikiem 149/150 pracujący na etacie 5 dni w tygodniu i zdanym egzaminem bez odbycia asesury zostaje na lodzie i tu nie ma nic związanego z wolnym rynkiem czy uczciwością. A z wcześniejszych wypowiedzi notariuszy aż bije dwulicowość i obłuda.

    Dobre 2

  27. prawnik pisze:

    widzę, że część wypowiadający się na forum notariusze strasznie, wręcz panicznie boją się o poziom usług :D i zarobki, no bo nie oszukujmy się to jest ogromna, nieproporcjonalna kasa za podpisanie kartki papieru i to się na szczęście już kończy, notariuszy będzie więcej i więcej bo to nie żaden zawód szczególny tylko taki jak każdy inny, trzeba się z tym pogodzić

    “Notariuszem powinna byc osoba z predyspozycjami do tego zawodu, z wysokim poziomem wiedzy” – jak napisał niedawno jeden rejent – taka wypowiedź jest co najmniej śmieszna, większość aktywnych zawodowo notariuszy nie pasuje do tego opisu. I jeszcze to blokowanie dostępu – Ktoś to uczył się 5 lat na studiach, zdał egzamin wstępny, ukończył kilkuletnią, praktyczną aplikacje specjalistyczną nie ma predyspozycji do bycia notariuszem z tego powodu, że nikt nie jest w stanie zmusić notariusza do przyjęcia go na asesurę? żenujące

    Dobre 2

  28. Maria pisze:

    W jaki sposób Pan Minister chce zwiększyć liczbę notariuszy?
    skoro by zostać notariuszem najpierw po zdanym egzaminie notarialnym trzeba zostać asesorem. Tymczasem aby zostać asesorem musi się znaleźć notariusz, który go zatrudni. I tu właśnie jest zamknięty dostęp, bo kto przy zdrowych zmysłach wyszkoli sobie konkurencję? Jedynym rozwiązaniem jest ZNIESIENIE ASESURY stanowiącej anachroniczny system cechowy ze Średniowiecza i to Panu Ministrowi skromnie doradzam.

    Dobre 2

  29. aplikacja wystarczy pisze:

    Kolejny przejaw nieustającej “troski” notariuszy o jak najmniejszy stan osobowy własnej korporacji. Never ending story. Oczywiste jest, że asesura nie ma racji bytu. Przecież obecni aplikanci nie mają szans na zatrudnienie u notariusza, a tym samym na pracę w zawodzie. Nie powinno być takiej sytuacji, że aplikacja stanowi powtórzenie studiów, natomiast asesura jest dopiero prawdziwą aplikacją – wszystko po to, żeby wydłużyć drogę do uzyskania samodzielnych uprawnień. Aplikacja ma być szkoleniem przygotowującym do samodzielnego wykonywania zawodu. W obecnej sytuacji zapowiedź zniesienia asesury którą forsują już chyba wszystkie partie polityczne stanowi naturalną kolej rzeczy. Takie zmiany muszą nadejść.
    Napływ nowej kadry z pewnością notariatowi nie zaszkodzi. I nie zmieni tu nic zawodzenie panów rejentów ani ich fałszywa troska o „poziom” kandydatów, dla wszystkich jest jasne że gra toczy się o duże pieniądze i zachowanie monopolu.

    Dobre 1

  30. wwdr pisze:

    Ktoś tu uprawia dziecinne wishful thinking. A jakież to ugrupowania polityczne tak zaciekle forsują zniesienie asesury notarialnej ? Może jakiś cytat z wypowiedzi polityków lub fragment jakiegokolwiek oficjalnego dokumentu na poparcie tej bzdury ?
    Ja mam zupełnie inne informacje – że asesura notariana ma być wydłużona do 3,5 roku…

    Dobre 0

  31. tekla pisze:

    Szkoda gadać. Chodzi o to aby nie popadać ze skrajności w skrajność. Dostęp do zawodu – tak, ale nie taki jaki miał miejsce w tym roku (na ok 2000 tys notariuszy dostało się ok 1000 aplikantów). A co będzie w przyszłym roku? Kolejne 1000 i znowu 1000? Trochę zdrowego rozsądku Panie Ministrze. Uważam, że wszyscy zagalopowali się w swoich ocenach. Chciałabym zwrócić także uwagę na to, że notariusz odciąża państwo tylko że robi to na własną odpowiedzialność. W urzędach/ sądach / prokuraturach mamy ograniczoną liczbę miejsc pracy. Nikt nie zatrudnia ponad stan, w sądach też nie tworzy się wolnych miejsc pracy zeby przyjąć rokrocznie 1000 osób. Przypomnijmy sobie problemy ludzi po aplikacji sądowej, tylko że tu nie można obwinić jakiejś grupy zawodowej. Państwo płaci i nie zatrudnia 1000 osób rocznie. Apeluję o zdrowy rozsądek, dostęp do zawodu tak ale nie w takim wymiarze.
    Pozdrawiam.

    Dobre 0

  32. Xymoxon pisze:

    Wszystkim tutejszym krzykaczom-pieniaczom, którzy opowiadają bajki o usługach notarialnych po 100 złotych i kompromitują się plując na czyjeś kwalifikacje cytuję słowa Ministra Sprawiedliwości, który tak określił podczas inauguracji szkolenia dla aplikantów istotę tego zawodu:

    „Cieszy mnie tak duże zainteresowanie tym szczególnym zawodem, zawodem zaufania publicznego, w którym zasady tj.: uczciwość, rzetelność, niezależność, bezstronność, a także zachowanie tajemnicy zawodowej są czymś powszechnym i oczywistym. Notariusz jako osoba zaufania publicznego, wyposażona przez Państwo w określone funkcje władcze, w swoich działaniach powinna zachować równowagę między publicznym charakterem działań, a także statusem wolnego zawodu – dodał.”

    Tyle są warte wasze dekonstruktywne pełne zawiści pomyje wylewane regularnie w stosunku do tego zawodu. Nie będzie całkowicie wolnorynkowych reguł w polskim notariacie, więc co niektórzy tutejsi krzykacze mają całkiem sporą szansę popaść w totalną frustrację.

    Dobre 0

  33. Xymoxon pisze:

    Monopol oczywiście pozostanie, bo jest to monopol PAŃSTWOWY, co tak trudno niektórym ludziom wchodzi do głów.

    Dobre 0

  34. bobek pisze:

    xymoxon

    uważaj żebyś to y nie popadł w totalną frustrację. Na razie cieszysz się, że jakoś to idzie, ale widać że już tego naporu nikt nie zatrzyma. Będzie was z każdym rokiem kilkuset nowych i ciekawe co wtedy powiesz ? Zgaduję, że należy ograniczyć nabór bo zawód zaufania nie może być dostępny dla tak dużej liczby ludzi.
    Frustracja pojawi się pierwsza właśnie u ludzi, którzy zaczynają aplikację – na razie myślą że złapali Pana Boga za nogi a jak dobrną do końca, obudzą się jako jedni z tysięcy urzędników. O zarobkach oczywiście nie ma co marzyć, pójdą na łeb na szyję skoro w najmniejszej dziurze będzie po 2-3 rejentów. Ale to już nie moje zmartwienie, życzę więc wielu radości ;)

    Dobre 1

  35. Xymoxon pisze:

    @ bobek

    dziękuję ci za jakże serdeczną troskę o mój byt, jakoś sobie poradzę. I nie będę się oburzałł, że mnie ktoś nazwie urzędnikiem. Wszak żadna to obelga, a fakt, że się wykonuje funkcje państwa. Proroctwa o kilkuset kolejnych adeptach corocznie to oczywiste bajdy. Dopóki aplikacja ma formułę częściowo państwową, częściowo samorządową powtórek z zeszłorocznego naboru nie będzie. Minister w trosce o dostępność do zawodu zamknął ją kolejnym rocznikom na kilka lat.

    Dobre 0

  36. [...] mogą mieć strony internetowe swoich kancelarii. Pełna treść tego bełkotu na stronach RP. Wniosek nasuwa się jeden, jeśli macie znajomego notariusza zaproponujcie mu stronę www. [...]

    Dobre 0

  37. bobek pisze:

    @ xymoxon

    Minister zamknął dostępność na kilka lat dla kolejnych roczników ? A po czym to wnosisz ? Bo mnie się zdaje, że akurat Minister (kto by nim nie był) to najprostszą rzecz co może zrobić, to taki nabór jaki miał miejsce w 2009. W populistycznym geście będziemy zatem tkwić obserwując kolejne „trudne” egzaminy wstępne, które świetnie wyedukowana młodzież zda w 80%. Ministra to przecież nic nie kosztuje a gawiedź będzie się choć chwilę cieszyć że „zostanie w przyszłości rejentem” a rodziny jak będą kraśnieć z dumy !
    A izby niech się martwią, jak będą za mocno skakać albo psioczyć, to się zrobi łatwiejsze końcowe egzaminy albo poluzuje wymogi tak żeby i te masy zdołały ukończyć. Niech się wszyscy cieszą, a co. Minister będzie dobre panisko – dał im się uczyć i zawód zdobyć.

    Dobre 0

  38. kriss pisze:

    samorząd notarialny „reliktem PRL-u” spadłem z krzesła……. od kiedy to w PRL-u była samorządnośc??niezłe ma pan pojęcie.

    Dobre 0

  39. bolo pisze:

    kiedy wreszcie w Polsce będzie tak jak we Francji czy w Niemczech i reszcie cywilizowanych państw europy – tam nie ma problemu, od lat jest wprowadzony limit kancelarii albo na ilośc mieszkańców albo na km kwadratowe….. skończyłyby się wreszcie te głupie gatki. Nie wiem dlaczego chcecie na siłę wmówic wszystkim że notariusze powinni uczestniczyc w tak zwanym wolnym rynku i do tego porównujecie ich do adwokatów czy radców. Notariusz jest organem pomocy sądowej, wydaje akty poświadczenia dziedziczenia, niedługo pewnie będzie wydawał nakazy zapłaty i wyroki rozwodowe bez orzekania o winie. To jest zawód pół państwowy z maksymalnie ustaloną przez państwo stawką wynagrodzenia, z orłem na ścianie i wpisaną w ustawę bezstronnością. Natomiast radca czy adwokat reprezentują stronę, nie sprawują funkcji urzędnika publicznego, jak można nie widziec różnicy między tymi zawodami i porównywac je do siebie.

    Dobre 0

  40. miki. pisze:

    „”"”"”Notariusze nie chcą niczego więcej jak utrzymania status quo, bowiem gwarantuje im on krociowe zyski za proste prace biurowe, które w normalnym kraju mógłby wykonywać prawie każdy prawnik, w niektórych państwach dopuszcza się do nich nawet nieprawników. Ot co. I żadne zaklinanie rzeczywistości przez jaśnie rejentów nikogo nie zwiedzie.”"”"”"”"”"

    ale się uśmiałem, ostatnio widziałem jak nowo wpisana na listę notariuszy pani mecenas(adwokat) sprzedawała nieruchomośc bez zamieszczenia w akcie wniosku o wpis do Kw nowego właściciela, w następnym akcie używała na przemian pojęcia spółdzielczego własnosciowego prawa do lokalu i lokatorskiego,albo usiłowała sprzedac osobno prawa związane mocą ustawy…. w normalnym kaju(we wszystkich krajach UE oprócz Polski)jest limit kancelarii notarialnych. Żenujące są te wywody internetowych krzykaczy… przyświeca maksyma, zarabiasz więcej niż ja?to niesprawiedliwe- zabrac!!!

    Dobre 0

  41. MARC7YSIA pisze:

    Nic się nie martwcie, Rady Notarialne poradzą sobie z taką ilością nowego „naryybka” jakie otrzymały w 2009r, świadczą o tym uchwały podjęte przez Radę Notarialną w Warszwie, egzamin po roku aplikacji w formie ustnej, losowanie 10 pytań i możliwość zadawania dodatkowych pytań przez komisję egzaminacyjną- czyli taj jak było przed reforma ułatwiającą wejście do zawodów prawniczych, nic się nie zmieniło. Po tym „egzaminie” tj po roku trwania aplikacji ntarialnej pozostanie już tylko zapwne połowa kandydatów na notariuszy, pozostanie bez pracy, bo Rada nie zezwala na wykonywanie żadnej pracy podczas trwania aplikacji i zmniejszonym zasobem pieniędzy o prawie 5 tys zł, które trzeba było zapłacić za pierwszy rok aplikacji. Mamy tutaj klasyczne rozdwojenie jaźni, zjednej strony Państwo dba aby nabór był pokaźny na aplikację z drgiej Rada po cichutku podejmuje uchwały, zmierzające do eliminacji potencjalnych kandydatów na notariuszy. Szkoda że Ministerstwo tego nie widzi albo nie chce widzieć.

    Dobre 1

Dodaj komentarz

Dodanie komentarza oznacza akceptację REGULAMINU blog.rp.pl. Komentarze nie spełniające zasad zawartych w regulaminie - nie będą publikowane. Więcej informacji można znaleźć na modblogu modblogu.