Groźni magistrowie przed sądem

Ustawy, które pozwolą absolwentom prawa reprezentować strony przed sądami, mogą być sprzeczne z konstytucją. Ostrzegają przed tym sejmowi prawnicy.

Chodzi o propozycję przygotowaną przez Stowarzyszenie Doradców Prawnych, którą przyjęła jako swoją inicjatywę ustawodawczą komisja „Przyjazne państwo”.

Drugi, niemal identyczny projekt, jest autorstwa posłów Prawa i Sprawiedliwości.

Po proponowanej w obu zmianie przepisów kodeksu postępowania cywilnego oraz prawa o postępowaniu przed sądami administracyjnymi pełnomocnikami w obu rodzajach procesów mogliby być magistrowie prawa (z wyjątkiem spraw rodzinnych i opiekuńczych). Różnica jest w uprawnieniach absolwentów prawa do występowania przed Sądem Najwyższym; przewiduje to tylko projekt komisyjny.

Są wady prawne

Podczas prac sejmowych pojawiły się wątpliwości, czy projekty są zgodne z konstytucją, dlatego trafiły do Komisji Ustawodawczej, która ma je wyjaśnić. Poważne zastrzeżenia zgłosili sejmowi eksperci od legislacji.

Autorzy ekspertyz odnoszą się do dwóch orzeczeń Trybunału Konstytucyjnego z kwietnia i listopada 2006 r. w sprawie otwarcia dostępu do zawodów prawniczych. Kwestionując wiele z rozwiązań tzw. ustawy Gosiewskiego, TK sformułował w nich warunki poprawnej legislacji, zwłaszcza uregulowania kwestii świadczenia usług prawnych przez osoby, które nie są adwokatami ani radcami prawnymi. Tego właśnie dotyczą zarzuty sejmowych prawników.

Dopuszczenie szerokiej grupy prawników bez dodatkowego przygotowania do świadczenia pomocy prawnej na tym samym polu co adwokaci czy radcowie stoi w sprzeczności z bezpieczeństwem obrotu prawnego – pisze Elżbieta Witczak-Bielecka z sejmowego Biura Legislacyjnego. Jej zdaniem proponowane rozwiązania są sprzeczne z art. 2 konstytucji.

Podobne zastrzeżenie wynika z opinii Biura Analiz Sejmowych. Zdaniem Piotra Chybalskiego, eksperta ds. legislacji BAS, autorzy projektów nie przygotowali kompleksowej regulacji zasad i form wykonywania pomocy prawnej przez osoby bez tytułu adwokata i radcy. Nie rozgraniczyli również precyzyjnie ich kompetencji od zawodowych kompetencji prawników z uprawnieniami. Narusza to zasadę określoności przepisów, a więc jedną z reguł prawidłowej legislacji wyprowadzanych z konstytucyjnej normy stanowiącej, że Polska jest demokratycznym państwem prawa.

Ekspert podkreśla również, że – zwłaszcza w projekcie komisji – zakres uprawnień magistrów prawa jest tak szeroki, że ich faktyczna pozycja zawodowa byłaby taka sama jak osób wykonujących zawody zaufania publicznego. Przy tym nie byliby oni zorganizowani w samorząd zawodowy sprawujący pieczę nad ich pracą. To zaś nie spełniłoby wymogów art. 17 konstytucji.

Prawa korporacji

Inaczej rzecz ocenia autor opinii sporządzonej dla komisji „Przyjazne państwo”. Prof. Lech Morawski, kierownik Katedry Teorii Prawa i Państwa Wydziału Prawa UMK w Toruniu, pisze, iż jej projekt nie narusza żadnych praw korporacyjnych, o których mowa w art. 17 oraz uwzględnia inne wartości konstytucyjne, takie jak wolność wyboru i wykonywania zawodu, działalności gospodarczej, zrzeszania się.

– Z konstytucyjnego i społecznego punktu widzenia ochrona tych drugich wartości jest donioślejsza – konstatuje prof. Morawski.


Ireneusz Walencik

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop

(60) Komentarzy do “Groźni magistrowie przed sądem”

    -
  1. frodo pisze:

    c.d. dawali również kazusy to podniósł się straszliwy wrzask, że jak tak można. Że przecież od praktycznej nauki zawodu jest aplikacja (!).Najwyższa pora spojrzeć prawdzie w oczy. Od kilkunastu lat ma miejsce w naszym kraju nadprodukcja prawników i w sposób nieukniony pojawi się z czasem potężne rozczarowanie. A w to, że absolwent jest w stanie wyrwać klientów adwokatom i radcom to wierzyć może tylko absolwent. Adwokaci mają konatakty i zlecenia. Wytrzymają konkurencję bez ludzi z ulicy.”Obserwator” u góry napisał, że podstawowym problemem młodych prawników jest brak pracy. To prawda, ale żadną ustawą tego naprawić się nie da.

    Dobre 0

  2. Nie-frodo, nie-plosiak:-) pisze:

    Niedawno w mediach podnoszona była kwestia, że w myśl unijnych standardów szkoły wyższe mają przygotowywać do wykonywania zawodu. Mury uczelni powinni opuszczać ludzie z umiejętnościami i uprawnieniami. Jeżeli te postulaty zostaną uwzględnione, problem aplikacji i innych dziwnych progów rozwiąże się sam.

    Obecny poziom absolwentów uniwersyteckich wydziałów prawa nie jest tak niski, jak to niektórzy próbują nam wmówić. Opinie o naszych znikomych kompetencjach są kontrfaktyczne i bardzo krzywdzące. Proszę Państwa, odrobinę klasy w walce o pełny talerz. Dla wszystkich znajdzie się miejsce przy stole. Po co tyle emocji, po co tyle inwektyw? Argumentacja ad personam ujemnie świadczy o jej autorze. Wystawiając fałszywą ocenę komuś innemu, jednocześnie wystawia się prawdziwą sobie.

    Na pytanie przedmówcy, z czego chcę żyć, odpowiadam: z pracy w wybranym przeze mnie zawodzie, do którego od wielu lat się przygotowuję. Jestem absolwentem uniwersytetu, dzięki pracy i wyrzeczeniom. Nie jestem człowiekiem z ulicy. Ludzie, którzy szanują siebie, powinni okazywać szacunek innym.

    Dobre 0

  3. Obserwator pisze:

    Do Plosiaka:

    Szanowny Panie Sędzio
    Sprowadza Pan wszystko do absurdu…nikt nie mówi tutaj o sytuacji porównywalnej do operowania tętniaka przez szewca czy cieślę…przytacza Pan Sędzia niestety absurdalne porównania. Prawdopodobnie nie wie Pan jak wygląda kształcenie aplikantów adwokackich czy radcowskich. Wszystkie uregulowania rozbijają się zawsze o szczegóły – nikt nie powiedział, że kolejne rozwiazania mają doprowadzić do samowolki na rynku usług i nikt nie powiedział, że wszyscy dzięki jakiejś ustawie nagle znajdą pracę – mam nadzieję tylko, że będą mieli szansę na zarobienie na ten chleb od czasu do czasu np żeby pokryć opłaty za aplikację.
    Jestem przeciwko samowolce! czy ładowaniu się w najcięższe sprawy przez mgr ów. Radcowie też nie zawsze mogli obsługiwać osoby fizyczne i też nie zawsze mogli występować w sprawach rodzinnych czy o wykroczenia, zatem nie przesadzajmy!ale teraz mogą i co ? stała się jakaś tragedia? Podobnie obecnie nie mogą być obrońcami w sprawach karnych – ale być może parlament im to da.Kto wie? Warto jednak rynek prawniczy zliberalizować *zmiany w ustawach samorzadowych i procedurach) – m.in.w trosce o kształcenie aplikantów dla których pracy nie widać, problem z patronami to „mały pikuś” przy tym zagadnieniu. Gdzie Ci aplikanci mają się podziać skoro ich tyle przyjęto? Gdzie?
    Poza tym dopuszczenie by magistrowie prawa mogli zastępować przed sądami stwarzałoby możliwość dla kancelarii radcowskich i adwokackich by zatrudniać takich doradców czy nawet zlecać im zastępstwo pod swoim nadzorem i kontrolą. Nie odbywał Pan aplikacji adwokackiej czy radcowskiej zatem nie wie Pan jak one wyglądają, ma Pan pojęcie jedynie o aplikacji sądowej i pracował w kancelarii – wniosek jest taki, że zawodu uczył się Pan poza aplikacją adwokacką czy radcowską – skoro tak to niektórzy koledzy po fachu mogą Panu zarzucić, że nie ma Pan zielonego pojęcia o zawodzie, takie głosy można w środowisku spotkać. No bo jak sędzia może mieć pojęcie o zawodzie radcy?
    Ja tak nie uważam – mam wielki szacunek do Pana wiedzy.
    Mówi Pan jako radca….ale nie dostrzega Pan, że sam dostał się do zawodu na zasadzie wyjątku…poprostu Pan o tym zapomniał…Jak widać punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Nie znam tych projektów ustaw mam jednak nadzieję, że będą racjonalne i będą zabezpieczały ewentualne ryzyka zwiazane z liberalizacją usług. Można stworzyć pewne rozwiązania kontrolne, nadzorcze, podczepienia pod izby radców czy adwokaturę…patronaty oraz kodeks etyczny dla takich magistrów…pewne minimum np dotyczące czego nie wolno…pewne zakazy..ograniczenia..czy nawet instytucję nadzoru administracyjnego przy MS, która decyzją mogłaby zawieszać takiego magistra w możliwości prowadzenia obsługi procesowej na oznaczony czas…itd..wowczas szukałby sobie pracy w urzedzie czy u jakiegoś pracodawcy.Liberalizacja nie musi oznaczać samowolki a nawet może ją ukrócić. Trzeba umieć dostrzec pewne możliwości a nie od razu zacietrzewiać się. Nikt nie powiedział też że zaraz zaleje nas fala doradców prawnych….być będą to sami aplikanci…przymierający głodem oraz doświadczeni doradcy prawni. Poza tym wśród profesjonalnych pełnomocników nie brakuje….w jakimś procencie zdemoralizowanego partactwa. Równie dobrze w trosce o jakość rynku można by zablokować alternatywne ścieżki dojścia do zawodu profesjonalnego pełnomocnika. I co by Pan wówczas powiedział?Mam nadzieję, że Pan sobie doskonale poradzi i życzę Panu powodzenia, bo nie wątpię w Pana kompetencje!

    PS
    Dla mnie chore jest ze adwokatura nie pozwala aplikantom adwokackim zakładać własnej działalności – Ci biedni aplikanci muszą „za darmo” biegać do sądu z wywieszonym ozorem bo Pan Patron/ka- wład/ca/czyni im kazał/a. Skończmy z tym feudalnym systemem na miłość Boską!Skończmy z tym bo to jest nieludzkie.

    Dobre 0

  4. Zeev pisze:

    Niewątpliwie samorządy prawnicze (zwłaszcza w małych ośrodkach) mają wiele za uszami. Wiele też można by dyskutować o rzekomym ograniczaniu obecnie dostępu do zawodu. Każdy ma na ten temat inne zdanie i sądzę, że każdy pozostanie przy własnym – można oczywiście to skwitować, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, ale naprawdę wiele spraw można dostrzec dopiero, gdy dotyka się ich samemu.
    Bezsporne jest, że młodzi ludzie nie mają gdzie pracować, bo trwała i trwa nadprodukcja prawników, managerów i szeregu innych magistrów. I to jest wina państwa i systemu szkolnictwa (m.in. zasady, że pieniądze idą za studentem). Niewątpliwie spowoduje to wkrótce nadpodaż pracowników i więcej przypadków wyzysku absolwentów.
    Proszę mi wierzyć, kancelaria adwokacka nie stoi klientami, którzy wejdą, bo zobaczą szyld czy reklamę. Liczą się klienci z polecenia i oni stanowią grubo ponad 90% klientów kancelarii (u mnie – 99%, reszta to klienci z urzędu). Z tej przyczyny mało kto obawia się konkurencji wynikającej z dopuszczenia – jak to określiła Rzepa – magistrów.
    I to – przynajmniej moim zdaniem – są okoliczności, które ja okreśłiłbym jako bezsporne. Jeżeli ktoś uważa inaczej – nie będę polemizował, bo mi na tym nie zależy.
    Jednak proszę spojrzeć na co innego i nad czym innym się zastanowić. Ciągle (ostatnio w poście Obserwatora) pojawiają się propozycje uregulowania działalności doradców prawnych np. poprzez stworzenie zasad, których przestrzeganie miałby monitorować Min.Sprawiedliwości. Ale gdzie tu niezależność? Zobaczycie Państwo, że gdy dojdzie do prostego procesu o odszkodowanie od Skarbu Państwa, zasiedzenie gminnej działki czy niby łatwej sprawy administracyjej pojawi się obawa, czy aby zdecydowana postawa pełnomocnika nie spotka się z odwetem MSpraw. – bo zachował się „nieetycznie”. Kij zawsze się znajdzie.
    A zatem – może nowy samorząd?
    Spójrzcie z dystansem (nie patrząc na to co pisze Wyborcza, Rzeczpospolita, Wprost czy inna tuba) na sprawy Rywina, Sawickiej czy choćby niepolityczne sprawy o odzyskanie gruntów. Czy myślicie, że w sprawach nie ma nacisków, zawoalowanych gróźb, inwigilacji rozpasanych ostatnimi laty służb specjalnych, a także Policji? Jak Państwo widzicie w takiej sytuacji nadzór Państwa nad osobami, które z Państwem będą walczyć?
    Nad tym się proszę zastanowić, a nie nad jakimiś michałkami. To są kwestie ustrojowe, istotne z punktu wolności wykonywania zawodu tak dla Państwa, jak i dla Państwa klientów. Zeby do nikogo w piątek o 6 rano nie waliła w drzwi Policja, bo musi go przesłuchać pod bzdurnym zarzutem.
    Jakkolwiek można się tego domyślić, wyjaśnię. Jestem od 7 lat adwokatem. Dodam – bo to widzę ostatnio ważne, aby to podkreślić – nie z rodziny prawniczej. Podobnie zresztą jak 80% moich kolegów z rocznika na aplikacji. I w swojej praktyce spotkałem paru pełnomocników bez aplikacji, z którymi przyjemnie było rozmawiać i się procesować, niestety nieco więcej pełnomocników bez aplikacji, którzy doprowadzali sędziów do furii swoim brakiem profesjonalizmu, ale też paru pełnomocników fachowych, których najchętniej nigdy bym nie spotkał. Ludzie są różni.
    Rzeczywistość nie jest biała ani czarna, lecz szara. Im kto ma mniejszą wiedzę i dystans do siebie, tym jest pewniejszy, że owa szarość nie istnieje i go nie dotyczy. Czyli: palestra jest zła i mówi same bzdury, bo chce ograniczyć konkurencję, magistrowie są dobrzy, bo chcą pracy, są gnębieni, a chcą wszak nieść tańszą pomoc prawną.
    Czy Państwo naprawdę sądzicie, że członkowie Naczelnej Rady Adwokackiej (lub ich znajomi, a może adwokaci, którzy mogą wpływać na zdanie tych osób) mają problemy z klientelą i honorariami? Że ich przeraża otwarcie rynku z powodu zagrożenia dla dochodów?
    Zapewniam, że nie. Nawet mnie to nie przeraża.
    Więc może proszę się zastanowić, czy inni dyskutanci nie mają aby trochę racji i dlaczego.

    Życzę sukcesów i satysfakcji z pracy.

    Dobre 0

  5. pspot pisze:

    Dopóki nie wprowadzi się ustawy, na mocy której każdy absolwent prawa (dzienych, wieczorowych a wszczególności prywatnych szkół biznesu i prawa) będzie miał od państwa zagwarantowany żołd w wysokości średniej krajowej za to, że wyuczył się tak trudnej profesji i jest gotów świadczyć pomoc prawną, to te żenujące narzekania nigdy się nie skończą.

    A jak czytam wpisy osób, niby prawników, którzy pisza, że jak będą mogli wystepować przed sądem, to będą mieli godziwe życie, to nie wiem czy się śmiać, czy płakać. 15 lat temu godziwe życie miał zapewnić tytuł magistra, potem tylko tytuł magistra prawa, teraz młodsze pokolenie widzi godziwe życie w możliwości występowania przed sądem.

    Dobre 0

  6. rolnik pisze:

    A ja jestem za całkowitym otwarciem rynku sklepów mięsnych i spożywczych. Obcenie jak chce zabić krowę, to musi mięso zbadac lekarz weterynarz, podbić pieczątkę, sprawdzić paszport krowy, w sklepie jakieś inspekcje sanitarne sprawdzające czystość umywalek ciepłą wodę białe fartuchy itd. Jak każdy rolnik będzie mógł sobie sam zabić krowę, zbadać mięso i sprzedać je choćby w chlewie, bo klientowi nie bedzie zależało na higienie, to mięso będzie tańsze, rolnicy będą mieli więcej pieniędzy. Rynek sam zweryfikuje nierzetelnych rolników, którzy będą sprzedawać mięso z BSE i z pasożytami, a jak parę osób od tego umrze, to więcej nie przyjdą do takiego rolnika. To samo dotyczy np. mleka. Po co jakieś skupy, sprawdzanie czystości? W moim mleku nie ma żadnych bakterii, cedzę je przez gęstą szmatę.

    Dobre 0

  7. Dodi pisze:

    W Szwecji wspaniale funkcjonuje uregulowanie podobne do – właśnie tej proponowanej zmiany i wszyscy obywatele są zadowoleni.

    Dobre 0

  8. :-) pisze:

    Nie tylko występowanie przed sądem może zapewnić prawnikowi godziwe życie. Powtarzam: ludzie szanujący siebie powinni szanować innych. Ton dyskusji i sposób argumentacji świadczy o autorach wypowiedzi. Pozdrawiam.

    Dobre 0

  9. Anonim pisze:

    Nie da się otworzyć zawodu prawniczego dla osob z poza korporacji bez problemów. Korporacje dla ochrony swoich interesów majątkowych przepuszczą totalny atak. Zasypią posłów i senatorów opiniami, ekspertyzami itd dowodzą, że tylko oni mogą właściwie reprezentować klientów.
    Proponuję aby korporacyjnośc wprowadzić do pozostałych dziedzin naszego życia np. lekarzy, kierowców, sprzedawców. rzeżników, piekarzy, cukierników itp. Wszakrze każdy z nich ma wpływ na zdrowie lub bezpieczeństwo klientów – wartości równie ważnych co interes majątkowy , a może nawet wartości wyższych. Co Wy na to. Zobaczymy jak wtedy będzie wyglądała nasza RP. / oczywiści ironizuje/. Pozdrawiam

    Dobre 0

Dodaj komentarz

Dodanie komentarza oznacza akceptację REGULAMINU blog.rp.pl. Komentarze nie spełniające zasad zawartych w regulaminie - nie będą publikowane. Więcej informacji można znaleźć na modblogu modblogu.