Rząd nie przyjął przygotowanego w Ministerstwie Sprawiedliwości projektu ustawy o państwowych egzaminach prawniczych
Zdecydował, że w ciągu miesiąca powinien zostać poprawiony. Ministrowi Andrzejowi Czumie mają w tym pomóc szef Zespołu Doradców Strategicznych premiera minister Michał Boni oraz Rządowe Centrum Legislacji.
Jak się dowiedziała „Rzeczpospolita”, zaproponowane w projekcie drogi dostępu do aplikacji oraz wykonywania profesji adwokata, radcy prawnego i notariusza premier Donald Tusk uznał za niewystarczające i zbyt wąskie. Zalecił ich poszerzenie i dalszą liberalizację.
Przypomnijmy, że Donald Tusk na spotkaniu ze studentami w lutym 2009 r. w Olsztynie zapowiedział, że zrobi wszystko, aby samo ukończenie studiów prawniczych dawało możliwość rozpoczęcia pracy w zawodzie. Opowiedział się wtedy za „przełamaniem monopolu korporacji zazdrośnie strzegących dostępu do zawodów prawniczych”.
Ustawa o państwowych egzaminach prawniczych, której pierwszy projekt przygotował jeszcze minister Zbigniew Ćwiąkalski, ma wprowadzić reformę naboru na aplikację oraz uzyskiwania uprawnień zawodowych. Pierwszy egzamin zdawany po studiach dawałby wstęp na aplikację lub prawo wykonywania profesji doradcy prawnego, czyli nie tylko doradzania w problemach prawnych, lecz także występowania przed sądami rejonowymi. Zaliczenie egzaminu drugiego, który mogłyby zdawać osoby po dwuletniej aplikacji oraz po pięciu latach praktyki jako doradca, uprawniałby do legitymowania się tytułem adwokata lub radcy prawnego.
– Nasza propozycja – mówi Dariusz Sałajewski, wiceprezes Krajowej Rady Radców Prawnych – pokazuje, że nie blokujemy dostępu do aplikacji, która ma być drogą do zawodu radcy. Egzamin powinien być natomiast warunkiem wykonywania profesji doradcy prawnego. Absolwenci prawa mieliby wybór.
Jest jeszcze jedna propozycja zmiany zasad uzyskiwania uprawnień do wykonywania usług prawniczych.
We wrześniu sejmowa komisja „Przyjazne państwo” ma skończyć prace nad projektem przygotowanym przez Stowarzyszenie Doradców Prawnych. Przewiduje on, że magistrowie prawa bez żadnych aplikacji i egzaminów będą mogli występować jako pełnomocnicy stron w procesach cywilnych i administracyjnych.
Ireneusz Walencik








skandalem jest , że o przyjęciu do korporacji decydują…korporacje (chodzi o wpis). To jest chore i blokuje konkurencję. Pownno być tak jak u notariuszy , że wpisuje Minister a korporacje (adwokacka, radcowska) niech czuwają później nad prawidłowym wykonywaniem zawodu.
ten projekt Cwiąkalskiego to zwykły gniot,i nie powinno być o nim juz w ogóle słychać !
Najlepsze w tym wszystkim jest to co mówią obecni praktycy, jak ciężko dochodzili do zawodu, wszyscy rozpoczynali w PRL, kiedy notariusz siedział w Urzędzie Gminy jako zwykły urzędas bez aplikacji, radcą prawnym zostawało się po paru latach pracy jako prawnik w przedsiębiorstwie państwowym, a komornikiem mógł być, aż do 1997r absolwent szkoły średniej. Ciężko wszyscy dochodzili do zawodu, bardzo…
„u notariuszy” jest tak, że nie przyjmują NIKOGO. Notariusze piętrzą przeszkody jak tylko potrafią, słyszałam o przypadkach gdy chcącemu przejść do notariatu sędziemu czy adwokatowi z kilkuletnim stażem urządzali „egzamin” po czym (oczywiście) orzekli że nie daje rękojmi… Co z tego że żadna ustawa nic nie mówi o egzaminowaniu takich kandydatów przyznając im automatyczne prawo wpisu na listę – samorząd notarialny robi co może żeby chronić swoich przed jakąkolwiek konkurencją… I póki będą mieli jakikolwiek wpływ na obsadę notariatu będą takie i inne praktyki uskuteczniać nadal, nie ma się co czarować.
Zamknąć, Zablokować, Nie Dopuścić – taki jest podstawowy cel istnienia korporacji prawniczych.
Może wreszcie coś zrobi!!!!
…czas pokaże. 19.września egzamin, oby ta kropla nadziei wyrażana przez MS i samego Premiera w przeddzień egzaminu, nie okazała się kubłem zimnej wody wylanym na rozgoryczonych tegorocznych kandydatów po jego przeprowadzeniu.
Plany i projekty przedstawia się od lat… i jak dotąd niewiele się zmieniło. Czyżby zapowiadała się powtórka z zeszłego roku??
Niech najpierw zmienią system szkolenia studentów na studiach prawniczych a dopiero potem można się zastanowić nad zmianą regulacji dotyczących dostępu do zawodu prawnika. Wg mnie obecny mgr prawa po studiach bez dodatkowej pracy w kancelarii nie potrafi napisać wniosku o uzasadnienie wyrok a co dopiero reprezentować kogoś przed sądem. Jeszcze MS będzie się z tego pomysłu wycofywać rakiem jak obecnie z sądów grodzkich.
Jeśli chodzi o notariuszy to coś wiem na ten temat…nie wiem natomiast skąd faust czerpie informacje jakoby notariusz siedział w uzrędach gminy i był za PRL urzędasem. Notariusze w tamtych czasach może i siedzieli w budynkach, w ktorych również były urzędy gminy, ale w takim razie również w tych samych budynkach były Panstwowe Biura Notarialne, ktore istnieją od 50 lat XX wieku. Notariusze musieli skończyć studia prawnicze i odbyć aplikację oraz asesurę, tak było za czasów PRL, a nawet jeszcze trudniej, a ztego względu, że liczba miejsc była ściśle reglamentowana przez Ministerstwo Sprawiedliwości i co roku zdawało tylko kilka, ewentualnie kilkanaście osób w całym kraju… dzisiaj jest to o wiele więcej…
Jeśli chodzi o przypadki egzaminowania prawników z innych zawodów…niestety muszę stwierdzić obserwując z bliska takie osoby, ktore przyszły do tego zawodu, będąc wcześniej radcami prawnymi, czy sędziami, że naprawdę nie radzą sobie, że wszystkimi aspektami tej pracy…ale i tak takich osób, ktore przeszły do zawodu notariusza z innych jest cale mnóstwo…a czy notariusz poradziłby sobie ze wszystkim chcąc zostać sędzią, czy adwokatem?też miałby trudności, każdy z tych zawodów różni się, inaczej się go uczy.
A co do aplkacji notarialnej, zawsze było tak, że Ministerstwo Sprawiedliwości czuwało nad tymi egzaminami, a teraz od 2004 roku, notariat nie ma nic do gadania w kwestii przyjęć na aplikacje, układania pytań, a więc jak można twierdzić coś zupełnie odmiennego…Prowadzi to do wniosku, że opinie, ktore czytam wyżej muszą pisać osoby, które niestety nie znają komplatnie realiów wykonywania tego zawodu.A szkoda…
Mnie się podoba jak notariusze i adwokaci martwią się o poziom obsługi prawnej społeczeństwa.Co za obłuda!
Młodzi prawnicy, którzy tak tłumnie pchacie się do zawodu. Zapraszamy! Jak już zdobędziecie uprawnienia, to będzie pracować na swoim po 70 godzin tygodniowo w tym w weekendy i na czysto wyciągniecie może 4-5 tysięcy. Przed opodatkowaniem. Zdziwicie się lekko.
Na aplikacjach jest teraz więcej ludzi, niż praktykujących adwokatów i radców prawnych – więc włóżmy między bajki te bzdury o blokowaniu dostępu do zawodu. Wszyscy zostali przyjęci przez rzekomo blokujące dostęp korporacje.
Dajecie sobie zamydlać oczy politykom, którzy liczą tylko na mięso wyborcze. Najbadziej bawi mnie, kiedy studenci, podejmując praktykę na ostatnich latach studiów w mojej i innych kancelariach, szeroko otwierają oczy ze zdumienia, ile się pracuje i jak niewiele faktycznie zarabia.
Większość z nich puka się w czoło i twiedzi, że gdyby wiedzieli, toby nigdy nie wybrała tego zawodu.
Po pięciu latach studiów nie dość, że nie potraficie napisać bez elementarnych błędów NAJPROSTSZEGO pisma procesowego, odbyć rozmowy z klientem, udzielić prostej porady prawnej, rozwiązać kazus na poziomie stosowania jednej ustawy, to nawet porządnie zdać prostego testu wstępnego na aplikację. I podnosicie larum, że test za trudny. Może trzeba się najpierw trochę pouczyć i wysilić, bo waszych błędów jak lekarza i sapera – nie da się naprawić.
Nic dziwnego, skoro poziom studiów w większości uczelni produkujących absolwentów prawa jest żenujący.
Prawda jest też taka, że od kilu lat koropracje nie maja monopolu na przeprowadzanie naboru, który organizowany jest centralnie przez Ministerstwo Sprawiedliwości. Nie ma żadnych limitów na aplikacje koropracyjne, wystarczy tylko zdać egzamin. W związku z tym ciągłe głosy o braku mozliwości dostania się na aplikację dla osób „spoza korporacji” zupełnie nie odzwierciedlają rzeczywistego stanu rzeczy, a domniemywam że są to poglądy sflustrowanych, którym niestety nie powiodło się na egzaminie, co do którego nie może byc watpliwości iż jest obiektywny, i sprawiedliwie weryfikuje poziom wiedzy niezbędny do odbywania aplikacji.
i tak już nie zdąża przed końcem kadencji więc o czym my tu mówimy
Egzamin wstępny należy natychmiast zlikwidować i przyjmować na aplikacje wszystkich chętnych.Taki jest standard w europie.
Kolega chyba nie wie, o czym pisze. Standardem w Europie jest ścisła kontrola korporacji nad prawem wykonywania zawodu regulowanego, z bardzo trudnymi egzaminami. Standardem w Europie są również studia prawnicze, które czegoś uczą z praktyki oraz dyplom, który coś znaczy i którego otrzymanie wiąże się z serią trudnych egzaminów, a nie odbębnieniem pracy magisterskiej.
Cóż
Pan premier chyba stara się konkurować z Gosiewskim. Jak głosuję na PO, tak obawiam się aby losu Gosia nie podzielił.
Generalnie jestem zdecydowanym zwolennikiem otwarcia drzwi do zawodu adwokata każdemu, kto skończył studia, aczkolwiek uważam, że i ten warunek możnaby znieść. Niech po prostu decyduje rynek. Nie jest to sarkazm czy ironia. A to dlatego, iż studia prawnicze z reguły nie dają żadnej praktycznej wiedzy o zawodzie adwokata, sędziego, prokuratora czy radcy prawnego. Znam wielu przedsiębiorców znających lepiej prawo gospodarcze niż 80% nowych absolwentów prawa i wielu recydywistów znających lepiej prawo karne, niż owi dopiero co upieczeni absolwenci.
Tak więc próg posiadania magisterium z prawa jest iluzoryczny i w praktyce zbędny.
Z drugiej strony jako adwokat i pracodawca zatrudniający nastu innych prawników zdecydowanie na takiej zmianie skorzystam. Jak wzrośnie konkurencja, to po prostu mniej im płacić będę. Już w tej chwili absolwenci są gotowi pracowac za minimum krajowe byleby złapać choć trochę praktyki. dobremu prawnikowi zatrudnionemu poza Warszawą teraz nie trzeba płacić nawet średniej krajowej. A tu rząd oferuje mi jeszcze spadek kosztów. Powiecie, że Was prowokuję, bo przeiceż nie będą musieli już czekać na tytuł zawodowy i będą mogli odejść. I tu się mylicie. Premier chce przerzucić odpowiedzialność na polisy ubezpieczeniowe, które trzeba będzie wykupywać. Już teraz to jest ubezpieczenie obowiązkowe. Jak wprowadzą nową ustawę to ich ceny skoczą, że hej, zwłaszcza dla tych, którzy się nie wykażą samodzielną praktyką popartą egzaminem adwokackim. Teraz skłądkę negocjuje Naczelna Rada Adwokacka i jest jedna dla wszystkich, ale później nikt z Naczelną Radą Adwokacką nie będzie chciał negocjować, bowiem poziom kompetencji i doświadczenia adwokató będzie tak różny, że żaden zakład ubezpieczeń nie zaryzykuje.
Konsekwencje tego będą śmieszne. Wszystko co złe z dawnego systemu naboru na aplikacje już zlikwidowano, ale zlikwiduje się cały system. Co po tym? Wbrew pozorom nie zwiększenie szans wykonywania zawodu, a ich zmniejszenie i koncentracja rynku w rękach największych i najsilniejszych. Oni będą zatrudniać i zbierać owoce pracy innych.
Klient nie przychodzi na tym rynku na ogłoszenie prasowe, kieruje się renomą i nazwiskiem. Najlepsza i najskuteczniejsza reklama, to reklama szeptana.
A jeśli pozwolą się reklamowac jak firmom zajmującym się odszkodowaniami, cóż, skończy się tak jak tam jest. Prasa raz po raz o łajdactwie i niekompetencji donosi. Już teraz wyłudzają podpisy pod umowami od chorych po wypadkach. Ale i wtedy na akcję reklamową będzie stać tylko najsilniejszych.
Jestem jak najbardziej za egzaminem wstępnym. Nie ma już egzaminów ustnych tak jak kiedyś, więc nie można każdego „przepuścić” lub też każdego „odrzucić”. Co by było gdyby wstęp na aplikację był wolny? Masa ludzi poszła by na aplikację. Przygotowanie w trakcie aplikacji byłoby na bardzo niskim poziomie – efekt byłby taki, że prawdopodobnie egzaminu radcowskiego/adwokackiego nie zdawałoby większość przyjętych na aplikację. To byłby dopiero szum. Ja zdaję w tym roku. Nie wiem czy zdam, ale wiem jedno – czy się dostanę czy też nie zależy tylko ode mnie. Jeszcze kilka lat temu było przecież zupełnie inaczej i dostęp był wtedy naprawdę zamknięty.
TO WSZYSTKO TO
tylko
G R A P O L I T Y C Z N A
a i tak liczy sie tylko czy przekroczysz na koncu prog punktowy na egzaminie, jak i zdarzysz przed kolejna niekorzystna nowelizacji czy tez wygracz w WSA z MS i korporacjami..
Stanowisko adwokatów, radców i innych szczęściarzy, jest takie – niech lepiej na 100 tysięcy osób jedna ma dostęp do pomocy prawnika, ale najwyższej jakości, niż 50 tysięcy do jakiejkolwiek pomocy w ogóle. W Polsce, uwaga, w 1,5 % spraw cywilnych ludzie korzystają z pomocy prawnika. Moim zdaniem, w bardzo wielu przypadkach pomoc nawet najgorszego studenta prawa będzie lepsza niż tej pomocy brak. Monopoliści bronią się jak mogą. Po co dzielić się kasą? Czy ktoś nie z rodziny prawniczej, bez znajomości, może rzetelnie wykonywać zawód? Przecież to elitarny zawód dla wybranych! Wszyscy wiemy, jak od lat wyglądał dostęp do zawodu. Zbrodnia w biały dzień. Teraz trzeba to naprawić. Będzie na początku ciężko, ale w końcu rynek zadecyduje, kto może dalej wykonywać ten zawód, a kto nie.
Kiedyś stałem po stronie walczących o otwarcie zawodów prawniczych. Dziś nadal stoję po ich stronie ale spokojniej, bo bogatszy jestem o doświadczenia – od trzech lat prowadzę kancelarię adwokacką. Do korporacji przeszedłem z prokuratury. Pokrzykiwania o zwiększeniu konkurencji i obniżeniu cen traktuję z przymrużeniem oka. Oto dlaczego: po trzech miesiącach prowadzenia działalności gospodarczej, taki świeżo upieczony pełnomocnik z nowego nadania, zmieni zdanie co do konkurowania, bo dopadnie go polska rzeczywistość czyli ZUS, US, koszt najmu biura, koszt telefonu, internetu, składki, nierzetelny klient, który zapomniał zapłacić, itp. Do tego pewnie za takim pełnomocnikiem wlecze się kredyt studencki, a potem kredyt na mieszkanie i samochód. Jak sobie to uświadomi ów pełnomocnik to nagle sam zrezygnuje z konkurowania ceną za usługę i…. zrówna ją z ceną za usługę adwokata czy radcy, bo głupio być ważnym pełnomocnikiem z wypowiedzianym kredytem mieszkaniowy (znam takich).
Chętnych do zawodu prawnika zapraszam serdecznie. Na tzw. „swoim” nie obowiązuje norma czasu pracy przewidziana w kodeksie pracy. Dzięki temu można sprawdzić ile wytrzymuje nasz organizm bez snu, odpoczynku, urlopu. Jak więc widać wiele nowych doświadczeń, nie tylko zawodowych, czeka w tym zawodzie.
Jeszcze raz zapraszam. Serdecznie.
Bez snu, odpoczynku, urlopu? Bo pazerni jesteście. Bierzecie tysiące spraw i często nie pamiętacie, jak wasi klienci wyglądają. Zapach kasy robi swoje. Biedni adwokaci.
Drogi były prokuratorze,
urzekająca jest Twoja historia, bo chcesz nam wcisnąć, że przecież nikt w tym kraju oprócz prawników nie ma kredytu mieszkaniowego na garbie i nikt oprócz ludzi palestry nie płaci zusu, podatków i rachunków.
Nie rozśmieszaj ludzi takimi tekstami, ok ?
Jako młody adept prawa czuję się wystarczająco na siłach, żeby zmierzyć się z tym rynkiem i nie potrzeba mi tych „bezcennych” i „troskliwych” patronatów moich przyszłych konkurentów, którzy jakby mogli to by utopili każdego wchodzącego na rynek usług człowieka, niezależnie od tego jak zdolny i pracowity jest. Ja mogę zarabiać i 3 tys. jako adwokat, ale nie chcę żeby mi jakiś jeden czy drugi palestrant „patronował”. Jest 20 lat po komunie i czas najwyższy, żeby te korporacyjne kokosy już się skończyły.
Dokładnie. Tyle lat funkcjonowała patologia pod tytułem Korporacje Prawnicze. Czyli kolesie i rodzinki trzymające łapy na ogromnej kasie. Teraz próbuje się naprawić ten chory system. Trzeba po pierwsze zmienić konstytucje. Prawo tworzyli prawnicy i sobie zapewnili w konstytucji śliczny monopol. Sprytne, ale taki stan nie może dłużej trwać. Społeczeństwo nie może cierpieć, bo pazerni kolesie i rodzinki chcą szybciutko dorobić się majątków.
Sanczo masz rację w 100%!
co najmniej raz w miesiącu dwa dni non stop, rzadko mam więcej niż 6 tyś, 10 lat praktyki, dwie aplikacje, trzy wrzody, pasmo sukcesów i stresu, duża kancelaria
sprawę którą absolwent zajmuje się przez trzy dni za 1 tyś/mc, ja robię w godzinę, żeby się utrzymać robię jak 60 absolwentów prawa a i tak ciągle boję się że mi podziękują
Na ile szacowany jest rynek usług prawnych w Polsce? Czy ktoś wykonywał badania w tym kierunku?
Rozwalają mnie na łopatki teksty że prawnicy nie spią, nie urlopują się i wogólę nie mają czasu na życie.Zapewne niektórzy tak czyli tacy nie wyrabiają się, zaczynają dopiero lub tacy którzy w zawodzie adwokata upatrzyli sobie niezłą kasę i potem ma taki jeden dom, letniska na mazurach, mieszkania dla dzieci studiującychi samochody dla wszystkich w rodzinie tylko niech nie mówią że im jest ciężko bo to ich wybór.
Mieszkanie mieć trzeba, ale już samochód można sobie odpuścić skoro nie stać na niego.
Ja podchodzę do egzaminu za dwie doby.To czy zdam zależy ode mnie i do pomysłowości komisji w sprawie pytań.Skończyły się układy i układziki już rok temu gdy moi znajomi jako dzieci prawników się nie dostały.
No i jeszcze dobija mnie teoria jakoby potomkowie prawników byli bardziej predestynowani do wykonywania zawodu przodków.I pytam się niby na jakiej podstawie?Genetycznej?Wątpię bo ja zacięcia inżynieryjnego i ekonomicznego po rodzicach nie nabyłam…
Co do dyskusji: oczywistym jest, że student prawa, przed którym stoi perspektywa 3 letniej aplikacji, egzaminów wstępnych i końcowych, będzie za maksymalnym „otworzeniem” drogi do zawodu adwokata czy radcy prawnego (czytaj: obniżeniem poziomu egzaminu wstępnego i końcowego), a korporacje będą za maksymalnym ograniczeniem dostępu do tych zawodów. Prawda jak zwykle leży gdzieś po środku, a prawdę mówią liczby. Po pierwsze chyba nie każdy wie, że uprawnienia radcy prawnego czy adwokata są niezbędne tylko do tego, aby móc reprezentować stronę przed sądem. W sądzie jak wiadomo są dwie strony, które z założenia winny być reprezentowane przez radcę prawnego lub adwokata, z wyłączeniem spraw karnych, gdzie po jednej stronie jest zawsze prokurator. W Polsce mamy 10 tys. sędziów, wychodzi więc na to, że pracy jest dla maks. 20 tys. radców prawnych i adwokatów (dwóch na jednego sędziego, każdy po przeciwnej stronie, a nawet i dwóch po jednej stronie, bo w sprawach karnych oskarżycielem jest prokurator) a w Polsce mamy ponad 30 tys. osób wykonujących zawód adwokata i radcy prawnego, w trakcie szkolenia jest kolejne 5 tys. Powiedzcie więc wszystkim młodym prawnikom, że pracy jest tylko dla 20 tys., reszta będzie musiała się zająć czymś innym. A im niższy poziom weryfikacji kandydatów, tym większe prawdopodobieństwo, że taki kandydat który zdał „rzutem na taśmę” nie sprosta konkurencji. I nie mówcie mi, że zawód radcy prawnego czy adwokata to nie tylko występowanie przed sądem ale również i inne czynności (pisanie umów, etc), bo te inne czynności może wykonywać każdy, nawet maturzysta, i do tego nie jest wymagane żadnymi przepisami posiadanie uprawnień radcy prawnego lub adwokata, gdyż działalność pt: „doradztwo prawno-gospodarcze” nie jest reglamentowana i uzależniona od posiadania jakichkolwiek uprawnień. W ogóle to najlepiej byłoby zmienić kodeks postępowania cywilnego i napisać, że pełnomocnikiem może być każdy (nie tylko radca prawny czy adwokat) i po problemie. Ciekawe, jakie wtedy mieliby argumenty zwolennicy „szerokiego otwarcia zawodu adwokata czy radcy prawnego”. Zauważam też pewna prawidłowość: na początku lat 90-tych wszyscy chcieli mieć magistra, bo to był klucz do sukcesu i kariery, potem już nie wystarczał magister z byle czego, trzeba było być magistrem przynajmniej marketingu i zarządzania, potem już tylko prawa, ekonomii, medycyny. Teraz okazuje się, że i magister prawa nie wystarcza, więc rozpoczęła się dyskusja nad „otworzeniem” korporacji, bo niby przynależność do korporacji jest obecnie przepustką do sukcesu zawodowego. Ciekawe na jak długo i ciekawe co będzie następną barierą do pokonania w drodze do sukcesu zawodowego miernych studentów prawa, w szczególności tych prywatnych szkół biznesu i prawa, dla których obiektywny państwowy i na odpowiednim poziomie (takim jak egzamin sędziowski) egzamin wstępny na aplikację radcowską lub adwokacką i państwowy egzamin końcowy to „zamkniecie” drogi do zawodu.
„o rany-julek”…! czytam i nie wierzę…
zapraszamy młodzi adepci studiów prawniczych do korporacji! zapraszamy na te… KOKOSY…. :>
Drodzy Państwo,
chce podzielić się z Wami jedną uwagą. Nie jest przy tym istotne, za którym z dyskutowanych stanowisk się opowiadam. Jednakże, dopada mnie smutna refleksja związana z językiem, którym posługują się zwolennicy zniesienia egzaminów na aplikacje prawnicze w stosunku do zwolenników utrzymania wysokiego pozimu wykonujących zawody prawnicze.
Język, którym piszą zwolennicy zniesienia egzaminów jest nadęty, agresywny, wszechwiedzący, bywa obraźliwy, brak w nim wyczucia. Dodać należy, że takim językiem posługują się osoby, który aspirują do świadczenia pomocy prawnej ludziom. Powstaje zatem pytanie, czy takim językiem będą posługiwać się świadcząc swoje usługi? Zwrócę uwagę przykładowo na: „kolesie i ich rodzinki trzymający łapy na ogromnej kasie”, „projekt Ćwiąkalskiego to zwykły gniot”, i podobnymi zwrotami znanymi z wcześniejszych dyskusji.
Dbajmy o stosowny poziom języka w dyskusji na temat zmian w prawie RP.
również moim zdaniem fikcją jest tzw. zamknięcie koroporacji , nad całością czuwa państwo (MS) od egzaminu konkuroswoego po egzamin zawodowy, inaczej trochę jest z notariuszami, którzy pomimo formalnie spełnionych warunków mogą „blokować” dostęp do zawodu, i dziwne jest, że nikt nic z tym nie robi ? tym bardziej, że obowiązujące stawki za poszczególne czynności są delikatnie mówiąc dość wygórowane a przecież ustalane przez Min. Sprawiedliwości ??? tymczasem tu się ludziom mydli oczy „potężnymi” kwotami u adw. czy radców , nie wspominając już o sędziach, prokuratorach … które w zdecydowanej większości nie mają odzwierciedlenia w rzeczywistości
Przede wszystkim przygotowując projekty dostępu do wykonywania zawodów prawniczych pomija się dwa aspekty :
- prawo jest coraz bardziej skomplikowane / z powodu słabej legislatury i małej ilości prawników w Sejmie i Senacie,
- nie pyta się sędziów – czy oni chcą takich pełnomocników – bez rzetelnej wiedzy,osób które ” kwalifikacje ” uzyskały na skróty.
Kładzie się nacisk na najlepsze wykształcenie sędziów i prokuratorów / to bardzo dobrze / a z drugiej strony na sale rozpraw zamierza sie wpuścić amatorów czy półamatorów.
Z faktu ukończenia studiów lekarskich nie wynika,że absolwet może być uznany za specjalistę,a co dopiero np.chorurga.
Tak samo jest przy wykonywaniu zawodów prawniczych.
Pan Premier nie zdaje sobie sprawy,że najwięcej szkody przyniesie to osobom,które skorzystają z pomocy takich pełnomocników tylko, że dowiedzą się o tej szkodzie,jak będzie za późno i nie będzie ona juz do naprawienia.
Sanchos i reszta, skoro jesteś taki dobry, zapraszam, napisz poprawnie choć jeden pozew w uproszczu. Albo sprzeciw w post. gospodarczym. Tylko nie zapomnij o wps, odpisach i opłacie i o innych rzeczach, o których nie masz pojęcia, bo nikt cię nie uczył. I sprawdź proszę, po której stronie sali sądowej będziesz siedział.
Ostatni wyczyn doradcy prawnego, jaki widziałem, z czym człowiek poszedł do sądu, to „wniosek o nabycie testamentu”. Skasował za to 20 zł.
Niezły pomysł co do zasady – wprowadziłbym go we wszystkich dziedzinach życia. Łatwiejszy dostep do zawodu sędziego, prokuratora, chirurga, kariochirurga, neurologa i wszytskich innych, w których wymagana jest wiedza i doświadczenie zdobywane przez lata… W sumie czemu lekarze też mają robić specjalizacje, które ciężko jest otworzyć i skończyć itp…
Niech nas leczą, sądzą i spowiadają osoby „wykształcone”. Pracownicy służby więziennej, syndycy masy upadłości będą a w końcu i grabarze będą przynajmniej mieli więcej pracy…
Do pani radczyni,
jak nie ma kokosów, to po co pani w tym tkwi ? Za karę się kiedyś zostawało radcą ?
A jak się profesja już nie podoba, to zawsze można się przepoczwarzyć w polityka i startować w wyborach – prawnik lubi dużo gadać, to się nada i jakie kokosy! LOL
A tak na marginesie to nie ma żadnych korporacji ale samorządy adwokatów i innych zawodów prawniczych.
Kto tego nie wie to lepiej niech nie zabiera głosu bo sam się ośmiesza i dyskwalifikuje.
Korporacje prawnicze to wynalazek niedouczonego Ziobry z PiSu a reszta „dyskutantów” bezmyślnie tylko to powtarza.
Premier Donald Tusk zapowiedział, że zrobi wszystko, aby samo ukończenie studiów prawniczych, dawało możliwość rozpoczęcia pracy w zawodzie. Szef rządu spotkał się w czwartek ze studentami w Olsztynie.
Tusk przyznał, że – jeśli chodzi o „otwarcie” zawodów prawniczych – był w „ciągłej dyskusji” z poprzednim ministrem sprawiedliwości Zbigniewem Ćwiąkalskim.
Tusk przyznał, że – jeśli chodzi o „otwarcie” zawodów prawniczych – był w „ciągłej dyskusji” z poprzednim ministrem sprawiedliwości Zbigniewem Ćwiąkalskim.
„Namolnie pytałem ówczesnego ministra sprawiedliwości, dlaczego tak powoli i opornie idzie wprowadzania zmian, które trochę przełamałyby monopol korporacji (prawniczych) zazdrośnie strzegących dostępu do zawodu prawniczego” – zaznaczył premier.
„Minister Andrzej Czuma jaki jest, taki jest, jeśli chodzi o to wszystko, ale w tej sprawie jest bardzo zdeterminowany” – oświadczył Tusk. Jak dodał, Czuma „dostanie po głowie” od korporacji za to, że będzie się chciał energicznie wziąć za „otwarcie” zawodów prawniczych.
Premier ocenił, że „otwarcie” zawodów prawniczych, to jedna z trzech spraw, które pomogą Czumie zmienić nie najlepszy wizerunek – jeśli chodzi o jego start na stanowisku ministra sprawiedliwości. „Jeśli na tym polegnie, to w ogóle polegnie” – podkreślił.
Zdaniem Tuska, Czuma już kilka razy w życiu pokazał, że jest „twardziel”. „Potrzeba tu twardego człowieka, który potrafi postawić opór własnym kolegom i koleżankom z zawodu. Wierzę, że Czuma będzie to robił w sposób bardziej zdeterminowany niż poprzednik” – zaznaczył premier.
Artykuł GP z dnia: 2009-02-26, ostatnia aktualizacja: 2009-02-26 18:48
„W sądzie jak wiadomo są dwie strony, które z założenia winny być reprezentowane przez radcę prawnego lub adwokata, z wyłączeniem spraw karnych, gdzie po jednej stronie jest zawsze prokurator. W Polsce mamy 10 tys. sędziów, wychodzi więc na to, że pracy jest dla maks. 20 tys. radców prawnych i adwokatów (dwóch na jednego sędziego, każdy po przeciwnej stronie, a nawet i dwóch po jednej stronie, bo w sprawach karnych oskarżycielem jest prokurator) a w Polsce mamy ponad 30 tys. osób wykonujących zawód adwokata i radcy prawnego, w trakcie szkolenia jest kolejne 5 tys.”
Większych bzdur już dawno nie czytałem. Naprawdę gratuluje.
„Język, którym piszą zwolennicy zniesienia egzaminów jest nadęty, agresywny, wszechwiedzący, bywa obraźliwy, brak w nim wyczucia. Dodać należy, że takim językiem posługują się osoby, który aspirują do świadczenia pomocy prawnej ludziom. Powstaje zatem pytanie, czy takim językiem będą posługiwać się świadcząc swoje usługi? Zwrócę uwagę przykładowo na: “kolesie i ich rodzinki trzymający łapy na ogromnej kasie”, “projekt Ćwiąkalskiego to zwykły gniot”, i podobnymi zwrotami znanymi z wcześniejszych dyskusji.
Dbajmy o stosowny poziom języka w dyskusji na temat zmian w prawie RP.”
Język jest dostosowany do chamstwa, obłudy i hipokryzji naszych „profesjonalnych prawników”. Dostosowany do sytuacji, w której zamknięta grupa ludzi przez lata ograniczała obywatelom dostęp do pomocy prawnej, a jeśli już jej udzielała do za ogromne, nieadekwatne do zakresu usługi pieniądze. Agresja będzie narastać, bo coś trzeba z tym w końcu zrobić. Monopol, jaki sobie samorządu zapewniły jest zbrodniczy i uderza w prostego człowieka. Dość tej obłudy i okradania społeczeństwa.
haha.. Jak zawsze! Pojawiło się porównanie prawnika do chirurga. jeszcze brakuje tylko argumentu taksówkarskiego. Może pójdźmy w drugą stronę. Gdzies czytałem, że przecież zły fryzjer może może zniszczyć fryzurę, czasem nawet na długie miesiące. Zatem w imię dobra ogółu lepiej powołać samorząd fryzjerów i strzyc baranów po 1000 zł od łebka.
do V-adwokat
Ja mogę napisać pozew w uproszczonym i nie zapomnę o wps. Potem mogę nawet wystąpić o nadanie klauzuli wykonalności i sporządzić wniosek egzekucyjny.
I jestem świeżo upieczonym studentem prawa.
Zastanawia mnie tylko jedna sprawa. O co chodzi KRRP z tym zniesieniem egzaminów wstępnych na aplikację? Najprawdopodobniej o pieniądze, ale musi być jeszcze coś, ponieważ domniemanie dobrej wiary u nich nie istnieje.
Do V-adwokat
Ja mogę napisać pozew w uproszczonym i nie zapomnę o wps i opłacie sądowej. Potem specjalnie dla Ciebie sporządzę wniosek o nadanie klauzuli wykonalności oraz dodam odpowiednie załączniki do tego wniosku, a już na samym końcu, żebyś był szczęśliwy, napiszę wniosek egzekucyjny. A jestem świeżo upieczonym absolwentem prawa i nie zajmuje się żadnym doradztwem.
Zastanawiają mnie dwie rzeczy:
1) dlaczego V-adwokat obserwuje i dodaje komentarze (może boi się o konkurencję, bowiem sam nie daje sobie rady na rynku)
2) o co chodzi KRRP ze zniesieniem egzaminów wstępnych. Jest to dla mnie podejrzane, bo przecież domniemanie dobrej wiary u nich nie istnieje.
Pozdrawiam wszystkich tych, którzy w sobotę będą pisać egzamin (JA TEŻ)
Do pana adwokata:
za zaproszenie dziękuję i tak już z góry założyłeś, że absolwent prawa nic nie umie i się nie nadaje – i to jest Wasz jedyny argument w dyskusji, tak jakby państwo z palestry wszystko pewnie umieli jeszcze zanim do podstawówki poszli, co ?
Teraz to możecie już tylko lobbować o NUMERUS CLAUSUS na studia prawnicze, bo tej tamy absolwentów, z których niemała grupa to mocni i ambitni ludzie, już nie zatrzymacie.
Adwokacie, system kształcenia prawników w Polsce jest taki sam od dziesiątek lat i też się w nim kształciłeś. Wszystkiego nauczyłeś się od ludzi, a nie na studiach. Teraz trzęsiesz portkami, bo się zanosi na duże zmiany i powtarzasz przeszkody, żeby bronić stanu posiadania. Pewnie to wszystko w trosce o dbałość o poziom usług dla klientów, co ? Pazerność przez was przemawia droga elito społeczeństwa, nic wiecej!
Adwokacie a możesz mi zdradzić ile osób zda w tym roku egzamin kończący aplikacje adwokacką bo ja słyszałem że mniej niż 10%.Popraw mnie jeśli się mylę.
Po co ten Tusk się ośmiesza wypowiedziami na temat naprawy sytuacji na rynku usług prawniczych skoro nie ma o tym zielonego pojęcia? Prawda jest taka, że Tusk to skromny magistrzyna historii dla którego prawo to „paragrafy” i ma o nim taką wiedzę jaką mu przekażą doradcy w ad hoc przygotowywanych briefingach. Które muszą być na tyle krótkie, żeby mógł się nauczyć na pamięć przed wystąpieniem publicznym i na tyle ogólne żeby można było się chyłkiem wycofać ze złożonych deklaracji w razie zmiany sondaży. Doskonały przykładem takiej tuskowej klepaniny bez zrozumienia była debata Tuska z Kwaśniewskim. Wtedy to irlandzki cudotwórca chciał pokazać się jako wytrawny ekonomista i znawca prawa gospodarczego. Na podstawie wyuczonej, krótkiej notatki sporządzonej przez doradców od PR albo ściągniętej z internetu pouczył Kwacha jak skomplikowane czynności należy wykonać aby założyć działalność gospodarczą a następnie bredził coś o uproszczeniu podatków. O ile poszczególne kroki zakładania działalności jakoś zapamiętał z szybkiej lektury w poczekalni do studia TVP, to już na pytanie Kwacha, które wymagało realnej wiedzy ekonomicznej, o system podatkowy w Irlandii, już odpowiedzieć nie potrafił i w swoim stylu przyciął głupa. Po dojściu do władzy pokazał, że jego ignorancja w sprawach gospodarczych jest totalna. Jak wyszło uproszczenie procedury rejestracji firmy, sporządzone przez Palikota, z namaszczenia Słońca Peru, można sobie poczytać choćby w dodatkach do RZ (żółte strony, DB). Kłopotliwe procedury przekształciły się w urzędniczą gehennę. Wprawdzie główny wniosek RDG składa się w jednym okienku w gminie, ale dane do US, ZUS i REGON nie są weryfikowane przez gminę lecz wysyłane do tych urzędów. W razie braków, te urzędy ślą wezwanie do poprawki spowrotem do gminy a gmina dopiero wzywa petenta. Poprawki petent składa do gminy a gmina śle do US,ZUS, REGON …. Jeżeli w taki sposób Donaldu Tusku chce reformować „korporacje” i „palestrę”
to powiem tylko tyle: wyborcy, nie idźcie drugi raz tą drogą!!!
Do misia:
„Większych bzdur już dawno nie czytałem. Naprawdę gratuluje.”
Co Ci się w tym nie zgadza? Pewnie nawet nie wiesz, gdzie się takich danych szuka (poza google).
Popytaj kolegów na aplikacji, jak im idzie szukanie pracy i zleceń, a jesli pracują, to ile zarabiają. Nie wiem jak mozna być tak naiwnym na tą kiełbase wyborczą – i czemu nikt się nie spyta, dlaczgo MS nie „otworzy” zawodu sędziego – ponoć sprawy długo trwają, sędziowie twierdzą że mało zarabiają – otwórzmy zawód sedziego, niech bedzie ich 3 razy więcej – sprawy będą się toczyć 3 razy szybciej, a może i konkurencja sprawi, że zarobki spadną, załata się dziurę budżetową.
No ile osób zda ten egzamin.Kto wie ?
Jakie znowu „ogromne pieniądze za porade prawną”? 100 zł za godzinę pracy prawnika to dużo? U fryzjera Wasze dziewczyny/żony więcej zostawiają za godzinę siedzenia na fotelu (w tym 45 min pod suszarką).
Aha – przeciwnicy porządnych egzaminów państowych na poziomie egzaminu sędziowskiego/na aplikację sędziowską – kto z Was skończył państwowe dzienne studia prawa ze średnią powyżej 4.0 niech pierwszy wrzuci post.
Panowi,spokojnie,przecież nie długo wybory.Trzeba dać tej publice
jakąś marchewkę na poprawienie nastroju.
Tyle już lat trwają te przymiarki do ułatwienia dostępu dla magistrów,
i co,i tak praktycznie nic.Pożywiom,uwidzim.
Gdyby PIS był u władzy dostęp do zawodów prawniczych byłby już dawno otwarty! Warto pamiętać, że to PIS w 2005 roku poparł projekt stowarzyszenia FairPlay i po raz pierwszy otworzył dostęp do zwodów wprowadzając państwowe egzaminy! Platforma w końcu się uczy….
tak się zbiegło, że na forum obok jest dyskusja o kazusach egzaminacyjnych na apliakcję państwową (tą nową). polecam wpisy, jak to się dyskryminuje biednych „świeżo upieczonych” absolwentów, którzy przecież „nie ze swojej winy” nie umieją rozwiązywać takich starsznie trydnuch kazusów i jak to studia zle przygotowuja etc.
jak widac punkt widzenia od miejsca siedzenia.
co do korporacji, otwarica zawodu i tych wszystkich bzdur:
samorzady zawodowe winny byc calkowicie zklikwidowane
panstwo powinno regalmentowac prawo do posługiwania sie tytułami zawodowymi i sprawdzac kompetencje kandydatow do tego – tuytuł jest infomacja dla klienta
pełnomocnikiem przed sadem powinien moc byc kazdy – jesli ktos chce powierzyc swoja sprawe np smieciarzowi – jego pieniadze, jego sprawa i tylko i wyłącznie jesgo
co do amatorów na sali – nie ma ogolnego przymusu adwokackiego, wiec jesli amator moze sam w swojej sprawie wystepowac, to czemu nie moze miec pelnomocnika amatora – co za roznica??
jak w kazdym biznesie takze i w prawie „młodzi, ambitni, zdolni” i nie wiem jeszcze jacy absolwenci niech zakładaja swoje kancelarie i znajudja klientow. czy komus sie wydaje ze wystarczy miec wiedze i talent zeby rozkrecic firme? prze osiagneiciem samodzielnosci w wiekszosci przyaodkow przez wiel lat pracujesz dla kogos, kto juz na rynku jest i ten ktos weryfikuje twoje mozliwosci
adwokaci i radcowie nie topia w szklance wody absolwentów, tylko daja im prace i pokreslam – jak w kazdej innej branzy – pracodawcy poszukuja najlepszych kandydatow i takim najwiecej płacą
jak komus korporacja „blokuje dostep” nie pokaze jaki jest dobry i znajdzie sobie prace w miedzynarodowej kancelarii w dziale korporacyjnym, kapitalowym, nieruchomosci czy jakimkolwiek innym, gdzie APLICKJA DO NICZEGO NIE JEST POTRZEBNA.
podsumowując: 90% z tego co tu napsiano to pure nonsens, argumenty oderwane od rzeczywistosci i calkowicie chybione, bo sendo sprawy lezy gdzie indziej.