PIT: Fiskus chce opodatkować osoby, które pomagają sobie w codziennych sprawach, na przykład sprzątają mieszkanie za naukę angielskiego.
- Czy oznacza to, że nie można sobie już nawet nawzajem pomagać, aby nie podpaść urzędowi? – dziwi się Elżbieta Kurek, założycielka opolskiego banku czasu, grupy wzajemnie wspierających się osób. – Świadczymy sobie zwykłe codzienne przysługi, takie jak pomoc w przygotowaniu przyjęcia, odebranie dziecka ze szkoły, naprawa kranu – opowiada Piotr Bielski z fundacji Białe Gawrony, prowadzący podobną grupę w Łodzi. – Robimy to społecznie, od czego więc płacić podatek?
Fiskus jest jednak bezwzględny. Każdą korzyść musimy opodatkować – czytamy w katowickiej interpretacji – czy jest to mycie okien, czy wyprowadzenie psa. Urzędnicy wiedzą też, jak to zrobić. Trzeba ustalić rynkową wartość przysługi. Przykładowo osoba, która korzysta z darmowej nauki angielskiego, powinna sprawdzić, ile kosztuje lekcja na mieście.
Inne uprzejmości też można wycenić – nawet taka usługa jak spacer z psem ma swoją wartość. Według internetowych ofert za wyprowadzenie czworonoga trzeba zapłacić od 5 do 15 złotych za godzinę. Jeśli ta przysługa jest darmowa, powstaje przychód z tzw. nieodpłatnego świadczenia. Wpisujemy go w zeznaniu rocznym i płacimy PIT – 18 albo 32 proc.
Z opodatkowania zwolniona jest tylko darmowa pomoc w rodzinie.
- Interpretacja katowickiej izby budzi grozę – mówi Arkadiusz Michaliszyn, partner w kancelarii CMS Cameron McKenna. – To przykład absurdu, który utrudnia ludziom życie. – Opodatkowanie każdej uprzejmości to fiskalny totalitaryzm – wtóruje Jerzy Bielawny, wiceprezes Instytutu Studiów Podatkowych. – Takie postępowanie sprowadzi do podziemia wszystkie cenne społecznie inicjatywy.
Skąd urząd może wiedzieć, że obywatele sobie pomagają? Społecznicy często ogłaszają się w Internecie, informują o swoich działaniach media. W bankach czasu czy innych podobnych organizacjach przysługi są rejestrowane i przeliczane na godziny pracy. Jeżeli ktoś skorzysta z godziny pomocy – na tyle się zadłuża i może (ale nie musi) się potem odwdzięczyć innej osobie. Nie jest to więc sfera niedostępna dla fiskusa, bo po tych działaniach zostaje ślad w dokumentach.
- Tylko czy warto ścigać za życzliwość? – pyta Katarzyna Kopczak-Zagórna ze Stowarzyszenia Wspierania Inicjatyw Społecznych. – Ludzie mogą pomyśleć: po co pomagać, skoro ryzykuje się spór z urzędem – podsumowuje Piotr Bielski z fundacji Białe Gawrony.
Przemysław Wojtasik
Czytaj też „Szkodliwa interpretacja”








Ręce opadają… i nie tylko ręce. Tak właśnie zbliżamy się w stronę jedynego słusznego modelu , gdzie życzliwość, wspieranie się – jest patologią, a za wszystko trzeba płacić…
Jak ma powstać społeczeństwo obywatelskie, nastawione na działania a nie na roszczenia w takich realiach. Jestem przerażona. A jak zaproszę znajomych na wódkę i zakąskę, to oni będą wzbogaceni o to co zjedli i wypili u mnie w gościach?
Kogoś po prostu pogięło. W ten sposób ludzie kompletnie zaprzestaną jakiejkolwiek wzajemnej pomocy, samoorganizowania się itd. itp. Chyba, ze właśnie to jest celem naszych władz skarbowych i ogólnie – publicznych – niezorganizowana, zatomizowana masa jest znacznie łatwiejsza do kontroli – ale czy o to nam chodziło?
Społeczeństwo obywatelskie ludzi świadomych swoich potrzeb i wzajemnie sobie pomagających – czy będzie musiało zejść do podziemia?
Niech się w końcu ktoś walnie w pust łeb, bo inaczej to trzeba będzie pozamiatac włądzę obecną i każdą inną, która będzie miała takie pomysły.
Nie wiem, co się porobiło (poza brakiem kasy w budżecie…), ale nawet „postkomunistyczne” SLD nie miało takich chorych pomysłów na opodatkowywanie wszystkiego jak (podobno) „liberalna” PO.
Najwyraźniej czas przemówić rządzącym do rozumu…
Banki czasu to zupełny margines.
Urząd przeoczył znacznie większą grupę przypadków świadczeń.
Te tłumy umawiające się na randki, płacące za kolacje, bilety do kina, kwiaty, prezenty walentynkowe. Niewątpliwie jedna ze stron ma w takim przypadku przychód. A kłopotów z określeniem ile to kosztowało jest dużo mniej niż przy korepetycjach. Kwiatki należy wręczać razem z fakturą VAT a na koniec roku wystawić łącznego PIT-a.
nie chce mi się pisać
ja radziłbym polskiemu fiskusowi podawać jeszcze takich życzliwych delikwentów do prokuratury…
Powiem krótko – horror.
No cóż zgniły kapitalizm , człowiek człowiekowi wilkiem ,
jeżeli pomożemy komuś kto zasłabł na ulicy to fiskus opadatkuje chorego za usługę świadczenia pomocy medycznej !!! Zrobienie zakupów chorej sasiadce – opodatkuje !!! Odwiezienie niewidomego do przychodni zdrowia ( podatek – przeciez mógł wziąśc taksi )
Kasa , kasa , kasa
Nie tyle „Fiskus chce opodatkować” – co fiskus stwierdził, że to JEST opodatkowane. Wszak mowa o interpretacji, która dotyczy przecież przepisów już obowiązujących. I to obowiązujących od lat.
do Sylwester
jaki znowu kapitalizm, to komunizm w czystej postaci, w jakim niby ustroju wszystko zależy od państwa i płacisz od wszystkiego wysokie podatki?
Czyli jak sprzątamy u sąsiada, to POsprzątamy w Urzędzie Skarbowym (a jest co …). A jak wyprowadzamy psa – np. AMSTAFA, to dostaniemy ratlerka do wyprowadzenia od Prezesa US.
Jak to dobrze, ze juz nie mieszkam w tym kraju!… Wam czytajacym radze to samo…
A no i trochę „czekaliście” z tym „newsem”. Znalazłem tę interpretację – jest z 18 lipca 2008 r. Teraz już wiem czemu w artykule nie ma daty…
w ukraińskiej telewizji co chwila leci reklama, w której premier Tymoszenko apeluje do obywateli żeby pomagali sobie wzajemnie. ciekawe, czy w Polsce już kręcą reklamówkę, w której Tusk będzie apelował „traktujcie sąsiadów, przyjaciół i ludzi, którym potrzeba pomocy jak wroga, albo płaćcie mi haracz”.
Boże jakim parszywym krajem stała się Polska, pokolenia tych którzy za wolność i solidarność walczyli w grobach się przewracają…
Skoro „każdą korzyść należy opodatkować” i można „rynkowo wycenić”, to powstaje dość ciekawa sytuacja prawna.
W świetle obowiązujących przepisów obowiązkiem jest udzielenie pierwszej pomocy. Korzyść (do opodatkowania) jest oczywista: życie lub zdrowie.
Pytanie doi naszych inteligentnych urzedników: Co będzie, gdy osoby ratowanej nie będzie stać na zapłacenie podatku, bo jej zycie uzyska wysoka wartość rynkową?
Cytat z interpretacji:
„Wobec tego należy wyjaśnić, że osoby otrzymujące świadczenia od wolontariuszy osiągają z tego tytułu przychód, który jest zwolniony z podatku dochodowego od osób fizycznych. W tym miejscu należy zaznaczyć, iż zwolnienie ma miejsce pod warunkiem, że świadczenia są udzielane na zasadach określonych w ustawie o działalności pożytku publicznego i wolontariacie. W niniejszej sprawie uzasadnioną wątpliwość budzi okoliczność, że z opisanego zdarzenia przyszłego wynika, iż osoby dokonujące świadczeń na rzecz innych osób będą otrzymywały w zamian inne świadczenia, czyli formę odpłatności.”
- mówiąc prosto: te czynności są opodatkowane MOGĄ BYĆ TYLKO wtedy, gdy w zamian uzyskuje się rekompensatę – w postaci innej „życzliwości”. np. Ja wyprowadzę Ci psa, a ty W ZAMIAN umyjesz okna. Natomiast jeśli wyprowadzę Ci psa z czystej życzliwości, bo tym np. jesteś chory – to żadnego podatku nie ma.
Super, chłopcy i dziewczęta z katowickiej izby podatkowej. Odpowiedzcie mi teraz na pytanie:
Powiedzmy, że wyprowadzam komuś za darmo psa i ten ktoś płaci od tego podatek.
Tymczasem ja w związku z wyprowadzniem psa poniosę stratę, np. złamię sobie nogę, albo się chocby przeziębię. Czy wyceniając tę stratę (analogicznie, jak chłopcy i dziewczęta z katowickiej izby wyceniają wszelkie korzyści), będę sobie mógł pomniejszyć o te stratę podatek?
Przede wszystkim należałoby opodatkować ranne wstawanie. Dlaczego? Kto rano wstaje, temu Pan Bóg daje, a jak daje to przecież ma przychód.
Spójrzcie na to z innej strony – przynajmniej zwiększy się nam PKB ;>
To naprawdę chore. Dojdzie do tego że moja sąsiadka będzie musiała zapłacić podatek za pomoc w zakupach, za umycie okien czy podany obiad. Ona samotna na wózku inwalidzkim dzięki pomocy sąsiadów może w miarę normalnie żyć. Chyba będą musieli ją zapuszkować bo przy poziomie swojej emerytury nie zawsze stać ją na leki. Ostatnio sąsiedzi zrobili zrzutkę, ale czy zechcą zrobić zrzutkę na podatek. Pogubiłem się. Od tego też pewnie naliczą podatek.
Czy jak przeprowadzę osobę niewidomą przez jezdnię to będzie musiał sobie doliczyć do pit-u korzyści – no tego to by nawet Mrożek by nie wymyślił…
Trzeba wyjaśnić dwie sprawy:
1. Fiskus nie chce opodatkować, tylko to już jest opodatkowane zgodnie z ustawą o podatku dochodowym i jest tak od dawna. Co najwyżej rośnie świadomość ludzi, którzy zaczynają poznawać przepisy i z każdym dniem poznawania nie moga wyjść ze zdumienia, że kraj w którym żyją nie jest tym o którym słyszą w telewizyjnej propagandzie sukcesu. Jeśli ktoś ma pretensje do takich podatków to po „kiego” głosuje na sejmową eSBecko-postsolidarnościową mafię, która od 20 lat utrzymuje wszystkie te komunistyczne zapisy w ustawach.
2. Jeśli mój kolega, znajomy, przyjaciel, przypadkowo napotkany na drodze miły człowiek oferuje za darmo pomoc typu porzyczenie klucza do świec, to czy zdrowo umysłowy człowiek leci do wyceny tej usługi a potem do urzędu żeby zgodnie z mafijnymi przepisami tzw. III RP (lub jak kto woli IV RP) zapłacić podatek? Przecież zgodnie z przepisami w takim wypadku uzyskałem korzyść w postaci darmowej usługi, więc powinienem zapłacić podatek. Niestety gorzej mają ci co pozostawiają po takich usługach ślad w internecie, ale to od ich inicjatywy zależy ile z tego co robią pozostanie śladów.
Na szczęście to jest nie do ściągnięcia. Nikt nie zadeklaruje takiego „przychodu”, anie też skarbówka w żaden sposób nie jest w stanie tego sprawdzić. Tak więc kolejny pusty przepis – do kosza i nie przejmujmy się urzędniczym kretynizmem.
Polska wyhodowała nowy typ urzędnika, któremu takie brednie nie tylko przychodzą do głowy, ale nie wstydzi się ich upubliczniać w urzędowej formie! Oczywiście, czasami literalna wykładnia prawa prowadzi do dziwnych wniosków, ale po to są inne jej metody, aby uniknąć niemądrych rozstrzygnięć i po prostu narażenia się na śmieszność.
Ciekawe, że pana naczelnika nie zniechęcił fakt, iż bez względu na jego dotychczasowe dokonania życiowe, kojarzony już do końca swych dni będzie z tym poronionym pomysłem. Ma szanse przejść do historii – jak „sławojka”.
@Tomek
Odpowiedź brzmi nie będziesz mógł bo zgodnie z komunistycznymi przepisami powinienieś być ubezpieczony w NFZ. Natomiast nie pokrywane z ubezpieczenia przychody, których nie osiągnąłeś w wyniku złamania nogi, przeziębienia jak i straty które poniosłeś w praktyce w polskich sądach są nieudowadialne. No chyba że miałeś kontrakt spisany na czas przyszły i ktoś wypowiedział Ci go z powodu złamania Twojej nogi i masz to na piśmie. Jeśli zaś nie byłeś ubezpieczony w NFZ tzn. że nie pracowałeś i nie rejestrowałeś się jako bezrobotny i natychmiast zciągniesz na siebie kontrolę. W zasadzie to jest chyba nawet gorsze, bo oni jak chcą to znajdą na Ciebie paragraf nawet jeśli w mniemaniu zwykłego człowieka jesteś czysty jak papież, bo takich kruczków jak opisany w powyższym artykule są w polskim prawie setki i nawet nie wiesz ile dziennie z nich łamiesz.
do TYMa:
czyli jesli sasiad mi wyprowadzi psa, a ja jemu jutro kota, to obydwoje placimy? Bo byla wzajemnosc? Co za bzdura.
oki, jade a4, jest wypadek, jestem poza praca lae pomagam przy wyciaganiu ofair z pojazdów i ratowaniu ich życia, mam też liczyć godziny”pracy-pomocy” i potem od tego podatek płacić ? PRZECIEŻ TO JESY CHORE !!!!!!
Powiem tak – podatki trzeba płacić,sam to robię,ale ta propozycja to jest pomysł tyleż kuriozalny co k…To jakiś kompletny idiotyzm.Było kiedyś tak,że zachodziłem do wiekowej sąsiadki której mąż zrządzeniem losu został przykuty do łóżka ,pomagałem czasem „poprawić ” posłanie i czy od tego miałby być płacony haracz…Istotnie jak ktoś wyżej zauważył powstaje ciekawy problem prawny- pierwsza pomoc…etc.Mamy morderczy system fiskalny ,ale jakoś dajemy radę niekoniecznie kręcąc tylko pracując i myśląc,jestem pełen podziwu dla Polaków którzy radzą sobie mimo inercji kolejnych rządów będących emanacją nędzy klasy politycznej i niestety nas samych- wszak skądś ci sejmici się biorą.Pozdrawiam i idę popracować…
Alez o co ten krzyk ?…
)))…
Przeciez to jak najbardziej normalne mechanizmy, schylkowej „demokracji” ?..
I naturalna konsekwencja mnozenia „dobrych checi”, ktorymi wybrokowane jest – jak powszechnie wiadomo – pieklo ?
Po prostu NIE NALEZY tworzyc nowych INSTYTUCJI, typu ten „Bank Czasu”.
I NIE INISTYTUCJONALIZOWAC zyczliwosci i przyslug.
I przyjac wreszcie do wiadomosci, ze na WSZELKIE media i wszelka wymiane INFORMACJI ma monopol Wladza.
I trudno wymagac, zeby bylo inaczej.
Informacje prywatne – nt. pomocy i zyczliwosci – nalezy przekazywac sobie – jak swiat swiatem zawsze – rowniez PRYWATNIE, a NIE za posrednictwem JAKICHKOLWIEK instytucji..
Czy to tak trudno pojac ?..
Szanowni Panstwo Socjalistyczne Pieski Pawlowa ? Nie mogace zrozumiec naturalnych konsekwencji Systemu, jaki sie stworzylo i co 4 lata nan glosuje ?
..a to przeciez jeszcze dluugo nie jest ostatnie slowo Systemu
..
..
…
…
Naturalna koleja rzeczy zyczliwosc zejdzie do poziemia.
A Fiskus zejdzie tam za nia
Zrezygnujemy, nie tylko z inwigilowanego juz od dawna Internetu, oraz wszelkiego slowa pisanego, nie mowiac juz o slowie MOWIONYM (przez telefon), ale i do reszty przestaniemy sobie ufac, w efekcie dalszej progresji agresji Fiskusa – rowniez i w lonie rodziny
Bo zawsze znajdzie sie PROWOKATOR, nawet brat przeciw bratu – aby DONIESC Fiskusowi (a nawet udokumentowac..) nieopodatkowana przysluge zyczliwosciowa
Jak siwat Orwella – to swiat Orwella
Ot – jeden z coraz liczniejszych przejawow FASZYZACJI Panstwa, aktualnie okupujacego terytorium Polski (i Europy, USA, Australii i wiekszosci swiata w ogole), nic nadzwyczajnego.
Po prostu normalne postepy na drodze „demokracji” ku SAMOzagladzie, poprzez lawinowo rosnace tempo przepompowywania dobr z kieszeni mas niewolniczych – do kieszeni rzadzacych oligarchow, az po krach i…kolejny obrot Kola. Az po samo ponowne wynalezienie tegoz kola…
Ludzie. Po prostu „robta swoje !” – jak wolal ongis Wojtek Mlynarski
…
I nie zwaracajcie sie do zadnych „bankow czasu” – bo widzicie, jakie to niesie ze soba konsekwencje
Skoro jeszcze nie zrobiliśmy krzywdy katowickim urzędnikom i sa oni cali i zdrowi, na prawdę powinni za te korzyśc zapłacić wysoki podatek.
Właśnie wpadliśmy z sąsiadem na pomysł.
Postanowiliśmy, że 3 razy w tygodniu jego seksowna żona bedzie przychodziła do mnie na noc, a moja seksowna żona, na zasadzie wzajemnie świadczonych usług, pójdzie na noc do niego.
Żeby być w zgodzie z nową dyrektywą katowickiej Izby Skarbowej, powinniśmy zapłacić podatek od usług świadczonych przez nasze żony. Może wobec tego Izba pomoże je nam wycenić, bo sami nie potrafimy?
Jaką powinniśmy zastosować stawkę godzinową i w oparciu o jakie kryteria?
Jak taka usługa powinna być opisana w deklaracji podatkowej?
Do Rafal Sopot: tak, zgodnie z interpretacją z Katowic – podlegałoby to pod PIT.
To jest kompletne przegiecie…. jak uslysze ze polska to kraj demokratyczny to umre ze smiechu…. Jak juz nie ma co opodatkowac to nakladaja podwojne podatki na co popadnie, albo wymysla cos tak idiotycznego ze szkoda gadac…. DLACZEGO KUR*A W IRLANDII MOZNA PLACIC 22% PODATKOW I NIC PONADTO?? Dlaczego za wode sie nie placi? dlaczego prad jest tanszy? Pomimo tego kraj sie rozwija, idzie do przodu, a ta smieciarnia polska wymysla jak zniszczyc swoich wlasnych obywateli wyciagajac lapska do wszystkiego co sie tylko da. Szczera nienawisc w kierunku wladz polski.
A ja myślę, że w katowickiej Izbie Skarbowej jest za dużo pracowników. Normalnej pracy nie starcz dla wszystkich i dlatego co poniektórzy płodzą takie głupoty i jeszcze im za to płacą! To dopiero trzeba by opodatkować!!!!!!!!!!!!!
Proponuję – pozbądźmy się wszelkich skrupułów i opodatkujmy także zwolnioną jeszcze z podatku darmową pomoc w rodzinie. Dajmy ulgę dla „życzliwych” a wnet dzięki ich pomocnym donosom uratujemy budżet.
Cała Polska…….
Krisp:
Ja myślę, że wówczas Państwo Polskie przestanie istnieć do lat trzech, zgodnie z ustawą z dnia 6 czerwca 1997 r. – kodeksu karnego, Dz.U. 1997 nr 88 poz. 553, § 2, która mówi, że „karze określonej w § 1 podlega, kto czerpie korzyści majątkowe z uprawiania prostytucji przez inną osobę”. Natomiast definicja prostytucji mówi wyraźnie, że „prostytucja to świadczenie usług seksualnych za pieniądze lub —> inne korzyści
Wobec powyższego opieka nad dzieckiem przez matkę w okresie trwania np. bezpłatnego urlopu wychowawczego winna też mieć „określoną cenę i wartość” i za utrzymanie i prowadzenie domu przez małżonkę (w sytuacji gdy tylko mąż pracuje) też powinno państwo „kosztować” i powinno się takiej Pani „zapłacić” w postaci np. wyższej podstawy wymiaru składki na ubezpieczenie społeczne tak jakby w tym okresie pracowała i otrzymywała wynagrodzenie za pracę. Wtedy byłaby sprawiedliwość społeczna i zabezpieczenie niepracujących kobiet.
To brzmi jak jakiś głupi żart. Nie wiadomo czy sie śmiać czy płakać… Poprostu żenujące. Władze robią co tylko się da aby zwykłemu człowiekowi nie dało się w tym kraju normalnie żyć, a później publicznie ubolewają, że ludzie masowo emigrują. A niby na co mają czekać – aż jakiś kolejny mądlala kurczowo trzymający sie własnego stołka wymyśli podatek np. od zużytego powietrza… Wstyd i hańba
A czy „rządzący” będą płacili podatek za „wojaże” na Nasz koszt? To jest też (dla Nich) przychód który b.łatwo wyliczyć. A prezenty jakie otrzymują, darmowe przejazdy, hotele i inne „przywileje”? Czy to nie jest osiągnięcie korzyści majątkowej? Zacznijcie od siebie!!
Proponuję wprowadzić podatek od życia , każdą żywą istotę proponuję opodatkować … każdy kwiatek w doniczce , drzewo w lesie , trawę na łące itd.
Ludziom już przestają się takie pomysły podobać , więc pewnie niedługo jakiś urząd skarbowy wyleci w powietrze
Proponuję opodatkować Urzędniczą Głupotę !
Wtedy nie byłoby dziury w finansach publicznych
Aż strach pomyśleć, co będzie, gdy geniusze ze „skarbowego” dowiedzą się, ile zaoszczędziłem robiąc sam remont mieszkania? Jeśli jeszcze umyję sam okna – to zamiast zapłacić, powiedzmy, 50zł za okno jakiejś studenckiej spółdzielni (za 7 okien byłoby 350zł) tyle zostaje mi w kieszeni, a więc jestem winien skarbowemu podatek od tej oszczędności. Na koniec, za przejście spacerem odcinka drogi pomiędzy przystankami autobusowymi będę winien podatek za zaoszczędzone w ten sposób środki na nabycie biletu MZA? BRAWO! BRAWO! BRAWO! Wszyscy pracownicy „skarbówki” na stanowiskach kierowniczych powinni przechodzić obowiązkowe badania psychiatryczne co… miesiąc? Może – dzień?
To jeszcze raz ja, Jarząbek Wacław. Wczoraj moja żona dała sąsiadce 2 (dwie) łyżeczki soli – nieodpłatnie.
zgroza ogarnia jak się to czyta…kolejny przyklad wspierania przez nasz kraj cennych inicjatyw, tym razem zaangażowania społecznego mocno u nas kulejącego. państwo nie pomaga i jeszcze zabrania pomagać, skandal. i jak ktoś gdzieś napisał fiskalny totalitaryzm.
ludzie, spokojnie. jeżeli to się ziści, należy dowiedzieć się, kto to wymyślił, spisał i podpisał. następnie zbieramy się i kolektywnie (mam tu na myśli DOSŁOWNIE WSZYSTKICH, którym ten przepis nie pasuje) tych ludzi podajemy do sądu i umieszczamy w więzieniu.
zapędy totalitarne i chęć zniewolenia społeczeństwa i całkowitego uzależnienia go (choćby w razie klęski żywiołowej, czy innej katastrofy) od systemu to ogromna zbrodnia wobec wolności człowieka. Polacy nie po to walczyli z hitlerowcami, żeby teraz żyć w takim samym faszystowskim ustroju.
dość pobłażania urzędasom! trzeba w końcu pociągnąć do odpowiedzialności ludzi, którzy prawo tworzą. jeżeli już dziś nie zareagujemy, jutro RZECZYWIŚCIE będziemy płacić ten podatek. władza nie dla jaj mówi ludziom o takich rzeczach, lecz zwyczajnie krok po kroku nas ze swoim planem oswaja. nie jest tajemnicą że Polacy od tzw. upadku komunizmu okradani są przez urzędasów na każdym kroku. nasze życie to ciągła walka z paragrafami. najgorzej w tym procesie wychodzą ludzie uczciwi, którzy dodatkowo naiwnie jeszcze wierzą, że państwo jest po to, żeby im umilać życie, podczas gdy od wielu wielu lat widać jak na dłoni, do czego służy demokracja. hitler został przecież wybrany w demokratycznych wyborach, Niemcy przed wojną były krajem jak najbardziej demokratycznym. wolność w tym ustroju to ułuda, fikcja – na każdym kroku państwo trzyma obywateli za gardło, a wkrótce złapie nas dosłownie za mordy, ale wtedy już nic nie zrobimy – O TO TU CHODZI!!!