Od wtorku do czwartku czekają nas kolejne dni bez wokand. Sędziowie nie rezygnują z żądań mimo uwag krytycznych dotyczących takich akcji.
Nawet gdyby chcieli zrezygnować z protestu, to decyzja o dniach bez orzekania zapadła kilka miesięcy temu i nie sposób jej teraz odwołać: wokandy nie zostały wyznaczone.
Środowisko idzie za ciosem
Sędziowie są nie tylko coraz bardziej rozgoryczeni, ale i podzieleni. Wszyscy twierdzą, że zarabiają zbyt mało, ale już co do dróg dojścia do wyższych pensji zgody nie ma. Jedni chcą protestować radykalnie i w ten sposób osiągnąć sukces, drudzy namawiają do dyskusji. Zdaniem jednych w najbliższej akcji weźmie udział 80 proc. sędziów, według drugich zaledwie 20 – 30 proc.
– W żadnym razie nie odwołujemy dni bez wokand zaplanowanych jesienią na 20 – 22 stycznia przez Stowarzyszenie Sędziów Polskich Iustitia – zapewnia “Rz” sędzia Irena Kamińska, prezes Iustitii. – W naszej sytuacji nic się nie zmieniło. – Nie ma żadnej ustawy, której domagali się sędziowie, nie ma też uchwalonych podwyżek. Przekonaliśmy tylko ministra sprawiedliwości i rząd do odejścia od kwoty bazowej przy ustalaniu sędziowskiej pensji. To jednak za mało – twierdzi.
O przygotowaniach do zbliżających się dni bez wokand mówi “Rz” także Bartłomiej Przymusiński, rzecznik Iustitii.
– Uchwała Krajowej Rady Sądownictwa krytykująca sędziów za podejmowane akcje nie odniosła żadnego skutku. Środowisko jest zdeterminowane – twierdzi.
O terminach (kolejny 23 – 27 lutego) wiedziano od dawna. Stowarzyszenie ustaliło je jesienią 2008 r. Sędziowie od kilku miesięcy nie wyznaczali wokand na zaplanowane dni protestu. Akcja dni bez wokand polegać ma bowiem nie na zdejmowaniu spraw z wokand – bo to mogłoby uderzyć w zwykłych obywateli, lecz na planowanym nieorzekaniu.
Z takiego obrotu sprawy nie jest zadowolona Krajowa Rada Sądownictwa. W ostatniej uchwale po raz pierwszy potępiła, i to ostro, sędziów za protesty.
Grozi pat wyborczy
Najbardziej dostało się stowarzyszeniu za planowaną nową formę protestu: odmowę udziału sędziów w pracach komisji wyborczych. Po raz pierwszy problem dał o sobie znać podczas organizowania komisji do wyborów prezydenta miasta Olsztyna.
Kilka dni temu doszło do spotkania stowarzyszenia z Państwową Komisją Wyborczą. Przedmiotem rozmów była ewentualna odmowa sędziów udziału w pracach komisji wyborczych w czerwcowych wyborach do Parlamentu Europejskiego.
Obie strony uznały, że udział sędziów w pracach takich komisji jest ważnym elementem systemu demokratycznego w państwie prawa. Członkowie PKW uznali postulaty podnoszone przez środowisko sędziowskie za słuszne, ale równocześnie wyrazili zaniepokojenie, że sędziowie mogą odmówić udziału w komisjach wyborczych.
Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, pewna jest także lutowa akcja polegająca na prowadzeniu dni bez wokand.
Kalendarium
Dni bez wokand odbyły się:
– 31 marca 2008 r.
(udział sędziów ok. 10 proc.)
– 30 maja 2008 r.
(ok. 50 proc.)
– 24 – 25 września 2008 r. (ok. 50 proc.)
– 25 – 27 listopada 2008 r. (ponad 70 proc.)
Są planowane na:
– 19 – 23 stycznia 2009 r.
– 23 – 27 lutego 2009 r.
– 23 – 27 marca 2009 r.
– 20 – 24 kwietnia 2009 r.
| Opinia: Stanisław Dąbrowski przewodniczący Krajowej Rady Sądownictwa
Uchwała była ostra, ale i sytuacja powoli wymyka się spod kontroli. Rozumiem sędziów. Od lat mówi się przecież, że dzisiejsze wynagrodzenia nie są adekwatne do zadań, jakie stawia przed nami konstytucja. Ale protestów nie pochwalam. Rada nie jest organem samorządu sędziowskiego. Musieliśmy zareagować. Głosy, jakie dochodzą do Rady o planowanym bojkocie udziału w komisjach wyborczych do europarlamentu, brzmią bardzo poważnie. Mam nadzieję, że skończy się na zapowiedziach. Liczę też na to, że jak najszybciej zakończą się prace nad projektami, których oczekują sędziowie. Dzięki temu sytuację uda się uspokoić i do zapowiadanego bojkotu komisji wyborczych nie dojdzie. |
Agata Łukaszewicz








Od poniedziałku do piątku mają trwać DBW (TBW), a nie jak napisane na począku artykułu. Chyba nie dziwne, że protesty nadal trwają, skoro żadne postulaty spełnione nie zostały, a aktualne obiecanki tych postulatów również nie spełniają.
Szanuję sędziego Dąbrowskiego, ale może się grubo przeliczyć, jak wszyscy politycy zresztą. Sędziowie żądają bardzo radykalnych podwyżek, bez których nie będzie w Polsce niezawisłego sądownictwa. To jest warunek sine qua non zniesienia protestów, które się jeszcze mogą zaostrzyć. TO MUSZĄ zrozumieć politycy i KRS, że sędziowie nie tylko chcą podwyżek, bo za mało zarabiają, ale też dlatego, że bez tego nie ma niezawisłego sądu. Myślałem, że KRS przynajmniej to rozumie. Ale się pomyliłem. Ten kraj to jedna wielka pomyłka, nie ma już tu racjonalizmu.
Obiegowy pseudo-argument, że bez znaczących podwyżek dla sędziów nie ma niezawisłego sądu jest obłudnym frazesem, którego już nie sposób słuchać dłużej.
Frazes ten jest też obrażliwy dla wszystkich sędziów, bo jaki wypływa z niego wniosek. Że jeśli nie otrzymają podwyżek to co, nie będą bezstronni? Ludzie zastanówcie się zamiast wypisywać takie bzdury.
Ciekawe, że wiadomość o proteście sędziów ma dla mediów 8-rzędowe znaczenie. To mówi wszystko o wadze jaką przykłada się do pozycji sądów w Polsce. Jednocześnie powinno być dowodem na to, że tylko radykalne protesy znajdą jakikolwiek odzew.
gwk. Nie tyle nie będą bezstronni, co nie będą sędziami. Tylko protest jeszcze mnie trzyma w zawodzie.
jak dla mnie wystarczy odcięcie wynagrodzeń od tzw. kwoty bazowej choć 1000 obiecanej podwyżki, a więc tyle ile rząd wciąż obiecuje i obiecuje , na więcej i tak nie liczę w polskich realiach. No ale kiedy w końcu rząd wywiąże się ze składanych wielokrotnie obietnic – podwyżki miały być już dawno, a tu koniec stycznia i nawet nie zaczęto uchwalać tej ustawy?
Ile można czekać, jestem za obostrzeniem protestu do czasu uchwalenia obiecanej podwyżki.
A Pani Agata dyżurny specjalista od tematyki sądowej w Rz nawet nie wie że protest już trwa. Ale to nic dziwnego, rodzime wszystkowiedzące redaktory zwykle piszą o sądach metodą sufit – biurko…
Popieram stanowisko Sędziów. Niezawisłość Sędziów musi mieć odzwierciedlenie w poziomie ich wynagrodzeń, w odniesieniu do przedstawicieli władzy ustawodawczej i wykonawczej. Aktualnie takie odniesienie istnieje może na poziomie Sądów Apelacyjnych. Najwięcej pracy mają jednak Sędziowie w Sądach Rejonowych i to właśnie te sądy są dla ludzi sądami „pierwszego kontaktu”. Nie powinno się porównywać wynagrodzeń sędziowskich do płac na rynku usług prawniczych, bo Sędzia i Prokurator, to funkcjonariusze państwowi. Nie chodzą ot tak do pracy, ale pracują de facto cały tydzień. Mają dyżury aresztowe, muszą w dniach wolnych przygotowywać się do rozpraw, pisać orzeczenia wraz uzasadnieniami. Ponoszą całe odium społeczne z powodu tego, że swoimi wyrokami ingerują w życie ludzi. Muszą podejmować nierzadko dramatyczne decyzje w sprawach rodzinnych i karnych. Dlatego postulaty płacowe Sędziów są całkowicie zasadne. Podobnie zresztą, rzecz się ma w przypadku funkcji prokuratora. To jest również funkcja, która wymaga odpowiedniego dofinansowania i obudowania asystentami z konkretnymi uprawnieniami procesowymi (np. udział w rozprawach i posiedzeniach), w celu odciążenia prokuratorów.
Nie wiem czy autorka tego artykułu wie jak odbywają się dni bez wokandy np. w Sądzie dla Warszawy Pragi. Otóż sprawy z dni w których ma nie być wokand są przenoszone na dni w które sędziowie nie sądzą. Cóż więc ze strajku skoro wszyscy sędziowie muszą i tak w miesiącu mieć wymaganą ilość sesji i osądzonych spraw. Dużo mówi się o dniach bez wokand, a sami sędziowie-Przewodniczący wydziałów stawiają takie wymagania. Dla przewodniczących nie mają znaczenia oczekiwania sędziów a jedynie wyniki wydziału na koniec miesiąca. Jednolitość środowiska sędziów jest tak naprawdę czystą fikcją. Znam sprawę z autopsji, proszę mi wierzyć.
Mnie również zastanawia całkowity wręcz brak jakiejkolwiek reakcji mediów . Kilka miesięcy temu kiedy w Pakistanie protestowali sędziowie to w każdym serwisie informacyjnym była to jedna z głównych wiadomości.
Uprawnienia procesowe dla asystentów to chyba przesada
a coz to za temidka sie podszywa dzis w poludnie moze temida bo ja juz od dluzszego czasu pisze jako temidka wiec co zrobimy
choc zdanie mam podobne
i tak nic się nie zmienia… póki nie będzie roku bez wyborów do Parlamentu Europejskiego w Polsce to nikt nie zrozumie i nie zwróci uwagi na rzeczywistość sądową…
Ciekawe ile zarabia Stanisław Dąbrowski?
Bez przesady. Za co Wam podwyżki? Za tą żenującą Waszą pracę? Poza tym nie wiem, czy wiecie ale jest kryzys. Byście się wstydzili chcieć więcej jak ludzie idą na urlopy przymusowe, a potem na bruk!
Czytając te wypowiedzi nachodzi zwykłego obywatela refleksja, czy aby ci sędziowie co tak usilnie domagają się pieniędzy, czy rzeczywiście są źle dotąd opłacani, i czy w ogóle na takie profity zasługują. Otóż, jako klient sądów, bo przecież istnieją one dla zwykłych mieszczkańców tego kraju, mam niestety wątpliwości. Tak się złożyło, iż moje sprawy były i są nadal rozpatrywane przez różne sądy. Ale pytanie dlaczego, otóż SR nie rozpatrzył zgodnie z przepisami obowiązującymi, złożoną apelację SA uzasadnił na podstawie uzasadnienia Sądu Rejonowego, bez rozpatrzenia w ogóle zarzutów apelacyjnych. Jako strona muszę mieć pieniądze i skorzystać z pomocy adwokata i złożyć kasację. SN przyznaje w orzeczeniu stronie rację, i jednocześnie minęło 3 lata od rozpoczęcia sprawy sądowej. Takich spraw łącznie na przestrzeni ostatnich lat było już 6. I co, jaki wniosek z tego wynika, ano, teczki pęcznieją od dokumentów, kilka sądów ma zajęcie na 3 lata, nikt za błędne wyroki nie odpowiada, a klient musi mieć na to wszystko pieniądze, gdyż bez nich dostępność do wymiaru sprawiedliwości ma zamkniętą. A sędziowie narzekają że muszą pisać uzasadnienia. A ja się pytam, dlaczego, jeżeli wyrok został wydany niezgodnie z prawem, dlaczego taki sędzia dalej orzeka. Zamiast wołać o podwyżki i narzekać jak jesteśmy obłożeni pracą, należałoby uważam wpierw rozpocząć od zreformowania systemu pracy sędziów, za każdy niezgodny z prawem wyrok kara pieniężna, brak podwyżki, a za kilka złych wyroków – niestety, musisz odejść, na ich miejsce czeka rzesze młodych dla których brak etetów. A korzyść dla obywateli – wiara, iż sąd jest dla niego, a nie on jak dotąd, obywatel jest intruzem w sądach. I tego należałoby oczekiwać, a nie protestów, które obecnie ośmieszają tylko sędziów.
barrak, kryzys to my już mamy od wielu lat.
Do Anny – No to zapraszam do Sądu i niech Pani wydaje same słuszne wyroki. Tak już kiedyś było. Gdyby sędziowie byli nieomylni (czytaj Duchem Świętym) to nie były by potrzebne te Sądy Odwoławcze. A chcę Pani przypomnieć, że nie znam krajów cywilizowanych, w których takich sądów nie ma. Natomiast ocena prawna nie zawsze jest jednolita. Sam miałem uchylony wyrok, gdzie następnie przy ponownym rozpoznaniu sprawy Sąd Okręgowy uniewinnił podobnie jak ja za pierwszym razem człowieka. No jestem zły sędzia, jak nic. Przecież uchylono mi wyrok.
Moczymordy z ministerstwa przestraszyły się obstrukcji wyborów. trzeba tak trzymać bo samym gadaniem gauno nam dadzą. Ostro z nimi, bez litości.
Obiecanki cacanki Pana Ministra Zbigniewa Ćwiąkalskiego i puszczona w mediach informacja skopiowana przez Helsińską Fundację Praw Człowieka jakoby sędziowie o t r z y m a l i podwyżki wskazuje dostatecznie na brak woli politycznej wśród tzw. ekipy rządzącej, aby sytuację sądownictwa poprawić. Ż a d n e j podwyżki nie było, było za to kilka projektów, które pojawiały się i znikały (zupełnie jak Józek w piosence Bajmu).
Oczywiście, chodzi o pieniądze, ale nie tylko na wynagrodzenia dla sędziów, lecz także dla asystentów i sekretarzy (1200 zł dla sekretarza koniecznie z wyższym wykształceniem to kpina). W moim sądzie kiedy widzę odrapane ściany w salach rozpraw, 5 sekretarek na powierzchni ok. 12 m2, czy też 4 sędziów na powierzchni 16 m2, to wstyd mi za takie państwo, w imieniu któego wydajemy wyroki. Jeśli sytuacja się nie poprawi, zaczną (i już zaczęli) odchodzić najlepsi, a potem zostaje już tylko negatywna selekcja do zawodu i na pewno łatwiej o błędne orzeczenia. Wszyscy rozumieją, że jeśli chcesz mieć piękny dom, zatrudnij najlepszych murarzy. Ale gdy rzecz się tyczy sądownictwa – to najlepiej po kosztach i po godzinach, za które nikt nikomu nie zapłaci. Mamy dość pracy wieczorami i w weekendy za takie wynagrodzenie. W moim mieście kierowca TIR-a dostaje o 600 zł więcej niż sędzia…
1200 zł dla sekretarza to kpina ???
A co powiesz na to, że aplikant sądowy ma 1208 zł i to z ryczałtem za pracę poza miejscem zameldowania – 8 zł.
To jest kraj – im człowiek bardziej wykształcony tym bardziej zasługuje na to żeby go zrównać z glebą.
Ja już oświadczam, że w tym roku w żadnej komisji wyborczej nie będę brał udziału !!! Po prostu mam dość czcej gadaniny Ministerstwa Spraw. A po za tym ten udział w wyborach to co najmniej kilka dni pracy organuzacyjnej po godzinach za niską dietę (jakieś 200 zł). Nie mam czasu, zarobiony jestem !
przecie prezes okregowki bierze dodatet i to duzy komisarza wyborczego to niech wala do tych komisji gdyby co
Czytając przeróżne artykuły zastanawiam się skąd autor ma te informacje. W wydziale, w którym ja pracuje żaden z sędziów czy tez asesorów nie protestował ani dzisiaj ani nie zamierza jutro czy pojutrze. I z tego co mi wiadomo protesty co miesiąc uważane są za bzdurę.
Po pierwsze, nikt nikogo nie zmusza do pracy w charakterze sędziego.
Po drugie, sędziowie mają możliwość przeniesienia się do innych zawodów prawniczych (wystarczy wpis na listę). Jeśli więc uważają, że pracują zbyt dużo i za nieproporcjonalnie niskie kwoty, mogą wykonywać zawód adwokata, notariusza, radcy itd.
Po trzecie, mam wrażenie, że etos sędziego gdzieś się zapodział. Czy protestujący (nota bene nie tak liczni, jak to opisują media) nie zapomnieli, że ciążą na nich pewne obowiązki? I że pewne zachwania nie przystoją (nie godzi się!)?
Po czwarte, chcę być sędzią.
Ci którzy chcą zostać sędziami (aplikanci) – NIE MOGĄ, ci którzy już są – nie chcą nimi dalej byc, ci którzy mieliby przyjść na ukoronowanie też mają to głęboko gdzieś – co więć pozostaje – KRYZYS W NAJBLIŻSZYM CZASIE nie tylko w gospodarce ale też w wymirze sprawiedliwości, no chyba, że ministerstwo tym razem wprowadzi jakieś kolegia ławnicze do orzekania, gminne komisje rozjemcze albo inne śmieszności.