<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Piotr Gociek</title>
	<atom:link href="http://blog.rp.pl/gociek/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://blog.rp.pl/gociek</link>
	<description>Ja wiem, że to niesłuszne</description>
	<lastBuildDate>Sun, 05 Feb 2012 17:15:50 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.1</generator>
		<item>
		<title>Względne prawdy Tuska</title>
		<link>http://blog.rp.pl/gociek/2012/02/05/wzgledne-prawdy-tuska/</link>
		<comments>http://blog.rp.pl/gociek/2012/02/05/wzgledne-prawdy-tuska/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 05 Feb 2012 17:15:50 +0000</pubDate>
		<dc:creator>rp</dc:creator>
				<category><![CDATA[Piotr Gociek]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.rp.pl/gociek/?p=480</guid>
		<description><![CDATA[Najnowszą wypowiedź premiera Donalda Tuska dla tygodnika &#8222;Wprost&#8221; trudno uznać za coś innego, niż szokujący zabieg propagandowy. Oto fragment wywiadu na temat komentarzy internautów protestujących przeciw ACTA: &#8222;zdarza się tam ONR-owiec i gość który wpisuje mojej córce, że modli się o śmierć moją i jej każdego dnia&#8221;. Informuję pana premiera i jego służby porządkowo-internetowe, że [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Najnowszą wypowiedź premiera Donalda  Tuska dla tygodnika &#8222;Wprost&#8221; trudno  uznać za coś innego, niż szokujący  zabieg propagandowy. Oto fragment  wywiadu na temat komentarzy  internautów protestujących przeciw ACTA:  &#8222;zdarza się tam ONR-owiec i  gość który wpisuje mojej córce, że modli się o śmierć moją i jej każdego  dnia&#8221;.</p>
<p style="text-align: justify;">Informuję pana premiera i jego służby  porządkowo-internetowe, że Google  na szukanie frazy &#8222;modlę się o śmierć  premiera Tuska&#8221; lub w ogóle &#8222;modlę  się o śmierć premiera&#8221; odpowiada  &#8222;Nie znaleziono żadnych wyników  wyszukiwania dla hasła&#8221;. Jedyne strony  które pokazuje to te, na których cytuje się lub komentuje powyższą  wypowiedź Tuska.</p>
<p style="text-align: justify;">Być może fraza oryginalna jest drastyczniejsza.  Może inaczej  sformułowana (ale  zbliżonych zdań też Google nie  pokazuje). Podejrzewam  jednak, że (podobnie jak w wielu innych  kwestiach) pana premiera ponosi  PR-owa fantazja. Zwłaszcza, że nawet  pobieżna analiza cytowanej wypowiedzi pokazuje, jakim celom  propagandowym ma służyć.</p>
<p style="text-align: justify;">1) sugeruje, że przeciw ACTA (i rządowi)  występują jedynie jacyś  &#8222;ONR-owcy&#8221; (czyli mamy tu kontynuacja linii TVN  &#8211; że protestujący to  &#8222;kibole&#8221; i &#8222;PiS&#8221;)</p>
<p style="text-align: justify;">2) sugeruje, że ludzie  którzy się modlą, czynią to w niecnych celach &#8211;  czytaj: mohery, o.  Rydzyk, nienawiść itp (czyli kontynuacja linii znanej  z niesławnego  klipu wyborczego PO &#8222;Oni pójdą na wybory, a ty?&#8221;)</p>
<p style="text-align: justify;">3) kolejny  fragment wywiadu, w którym Tusk ceni &#8222;potrzebę podmiotowości    internautów&#8221; i deklaruje że &#8222;nie zamierza w niczym ograniczać wolności&#8221;   sugeruje, że bohaterski premier w imię swobód jest nawet pogodzić się z   tym, że jacyś ludzie &#8222;modlą się o jego śmierć&#8221;.</p>
<p style="text-align: justify;">Kto chce poznać  prawdziwe poglądy premiera, niech zwróci uwagę na inny  fragment  wywiadu, ten w którym mówi on: &#8222;Ja jestem odpowiedzialny za to,  żeby w  Polsce użytkownicy internetu czuli się względnie bezpiecznie i   względnie swobodnie&#8221;.</p>
<p style="text-align: justify;">Podkreślam &#8211; względnie. Względnie, czyli  jak? Względnie dobrze w  porównaniu z Chinami? Względnie źle w  porównaniu z USA? Względnie  bezpiecznie &#8211; jak strony www rządu wysłane w  kosmos przez paru względnie  utalentowanych nastolatków? Względnie  swobodnie &#8211; jak swobodnie manifestował swe poglądy autor zamkniętej  przez ABW strony  Antykomor.pl?</p>
<p style="text-align: justify;">Jeżeli rzeczywiście ktoś w  internecie modli się o śmierć urzędującego  premiera lub wzywa do jego  uśmiercenia, dlaczego o tym nie wiemy? Czy to  nie skandal większy niż  to, co trafiało na stronę Antykomor.pl? Gdzie  jest policja i  prokuratura?</p>
<p style="text-align: justify;">Wzywam premiera do ujawnienia rzekomych wpisów i  komentarzy. I bardzo  proszę, żeby nie były stworzone i antydatowane  przez stosowną komórkę  ABW. Oczekuję kopii i logów ocenionych przez  niezależnych ekspertów, a  nie faktów medialnych typu „minister Graś  mówi że&#8221;</p>
<p style="text-align: justify;">Dopóki ich nie zobaczę, będę uznawał, że premier mówi &#8222;względnie prawdę&#8221;.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.rp.pl/gociek/2012/02/05/wzgledne-prawdy-tuska/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>81</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Polska szkoła dla matoła</title>
		<link>http://blog.rp.pl/gociek/2012/02/03/polska-szkola-dla-matola/</link>
		<comments>http://blog.rp.pl/gociek/2012/02/03/polska-szkola-dla-matola/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 03 Feb 2012 11:08:20 +0000</pubDate>
		<dc:creator>rp</dc:creator>
				<category><![CDATA[Piotr Gociek]]></category>
		<category><![CDATA[edukacja]]></category>
		<category><![CDATA[komentarz]]></category>
		<category><![CDATA[Platforma Obywatelska]]></category>
		<category><![CDATA[Szkoła]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.rp.pl/gociek/?p=476</guid>
		<description><![CDATA[Zmiany, zmiany, zmiany, od września 2012 r. uczniowie polskich liceów będą mieli mniej o: 90 godzin historii, 60 godz. języka polskiego i 120 godz. przedmiotów ścisłych. Będą za to mieli takie nowe ciekawe zajęcia jak: „zdrowie i uroda”, „śmiech i płacz” czy „woda – cud natury”. Ponieważ te informacje wywołały zamęt w umysłach nieufnych ludzi [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Zmiany, zmiany, zmiany, od września 2012 r. uczniowie polskich liceów będą mieli mniej o: 90 godzin historii, 60 godz. języka polskiego i 120 godz. przedmiotów ścisłych. Będą za to mieli takie nowe ciekawe zajęcia jak: „zdrowie i uroda”, „śmiech i płacz” czy „woda – cud natury”.</p>
<p>Ponieważ te informacje wywołały zamęt w umysłach nieufnych ludzi małej wiary, którzy podejrzewają rząd o najgorsze, śpieszę z wyjaśnieniem, że wszystko jest jak najbardziej w porządku.</p>
<p>Oto jak przedstawia się zawartość nowych zajęć:</p>
<p><strong>&#8222;Zdrowie i uroda&#8221;</strong> &#8211; jak za 26 miliardów złotych podobać się w Unii Europejskiej</p>
<p><strong>&#8222;Śmiech i płacz&#8221;</strong> &#8211; jak cieszyć się głosując na PO, płakać na widok rosnących podatków i nie zauważać między tymi faktami związku</p>
<p><strong>&#8222;Woda &#8211; cud natury&#8221;</strong> &#8211; jak dziękować rządowi za ciepłą wodę w kranach</p>
<p>Oto najważniejsze informacje ze skróconego programu historii Polski:</p>
<p><strong>&#8222;Powstanie styczniowe&#8221;</strong> &#8211; powstanie Platformy Obywatelskiej (24 stycznia 2001 r.)</p>
<p><strong>&#8222;Powstanie listopadowe&#8221;</strong> &#8211; powstanie pierwszego rządu Donalda Tuska (16 listopada  2007 r.)</p>
<p><strong>&#8222;Westerplatte&#8221;</strong> &#8211; miejsce pojednania polsko-rosyjskiego</p>
<p><strong>&#8222;Rozbiory Polski&#8221;</strong> &#8211; coś, co chcieli zrobić kaczofaszyści próbując podziału na Polskę liberalną i Polskę solidarną.</p>
<p><strong>&#8222;Józef Piłsudski&#8221;</strong> &#8211; Lech Wałęsa</p>
<p><strong>&#8222;Ignacy Paderewski</strong>&#8221; &#8211; Lech Wałęsa</p>
<p><strong>&#8222;Maria Curie-Skłodowska&#8221;</strong> &#8211; Lech Wałęsa</p>
<p><strong>&#8222;Marzec 68&#8243;</strong> &#8211; miesiąc urodzin Kamila Durczoka</p>
<p><strong>&#8222;Sierpień 80&#8243;</strong> &#8211; miesiąc niepokojów społecznych prowadzących ostatecznie do powstania Platformy Obywatelskiej</p>
<p><strong>&#8222;Cud nad Wisłą&#8221;</strong> &#8211; dopuszczenie do użytkowania Stadionu Narodowego</p>
<p>Wybrane ćwiczenia z jęz. polskiego (program skrócony)</p>
<p><strong>&#8222;chrząszcz brzmi w trzcinie&#8221;</strong> &#8211; chyba PiS</p>
<p><strong>&#8222;stół z powyłamywanymi nogami&#8221;</strong> &#8211; pisowcy połamali, bo nie chcieli oddać władzy</p>
<p><strong>&#8222;nie bądź bezpieczny, poeta pamięta&#8221;</strong> &#8211; felietony Jastruna w &#8222;Newsweeku&#8221;</p>
<p><strong>&#8222;Litwo, ojczyzno moja&#8221;</strong> &#8211; Litwa? Nie ma takiego miasta.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.rp.pl/gociek/2012/02/03/polska-szkola-dla-matola/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>50</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Czekając na obozy internetowania</title>
		<link>http://blog.rp.pl/gociek/2012/01/24/czekajac-na-obozy-internetowania/</link>
		<comments>http://blog.rp.pl/gociek/2012/01/24/czekajac-na-obozy-internetowania/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 24 Jan 2012 12:33:23 +0000</pubDate>
		<dc:creator>rp</dc:creator>
				<category><![CDATA[Piotr Gociek]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.rp.pl/gociek/?p=474</guid>
		<description><![CDATA[Szczerze mówiąc nie mogę się doczekać chwili, w której prezydent Komorowski ogłosi w odpowiedzi na demonstracje warchołów internetowych stan wyjątkowy, znany z polskiej tradycji jako wojenny. Pomyślcie, szanowni państwo!: - powstaną obozy internetowania - przy koksownikach zamiast bezdomnych grzać się będą funkcjonariusze ZAIKS-u i BSA - ABW będzie niszczyć przechwycone egzemplarze bloguły (czyli niezależnych blogów, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Szczerze mówiąc nie mogę się doczekać chwili, w której prezydent  Komorowski ogłosi w odpowiedzi na demonstracje warchołów internetowych  stan wyjątkowy, znany z polskiej tradycji jako wojenny.</strong></p>
<p>Pomyślcie, szanowni państwo!:</p>
<p>- powstaną obozy internetowania</p>
<p>- przy koksownikach zamiast bezdomnych grzać się będą funkcjonariusze ZAIKS-u i BSA</p>
<p>- ABW będzie niszczyć przechwycone egzemplarze bloguły (czyli niezależnych blogów, które są uznawane za bibułę)</p>
<p>- podczas przeszukań w domach podejrzanych agenci CBA sprawnymi ruchami dłoni zrzucać będą na podłogę strony internetowe, szukając tych nieprawomyślnych</p>
<p>- przesyłanie informacji z miasta do miasta bez zezwolenia władz będzie zakazane</p>
<p>- obudowy serwerów powyginają się od pałowania</p>
<p>- w telewizji nie będzie teleranka</p>
<p>- na ulice ruszą patrole platformersko-chłopskie tropiąc spekulantów empetrójkami i empegami</p>
<p>- OBWE i Amnesty International wydadzą stanowczy komunikat przeciwko męczeniu Chomika</p>
<p>- ciocia z Niemiec znów przyśle mi paczkę z szynką, gumami rozpuszczalnymi Maomam i paroma dojczmarkami (dla niepoznaki przebranymi za tzw.twarde euro).</p>
<p>Panie prezydencie! Na co czekać &#8211; ad ACTA! (to znaczy chciałem powiedzieć &#8211; do dzieła!). Czas najwyższy powiedzieć jasno: &#8222;jeśli ktoś podniesie na władzę swój dostęp internetowy, to władza mu ten dostęp odetnie!&#8221;.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.rp.pl/gociek/2012/01/24/czekajac-na-obozy-internetowania/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>96</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Kochani Antyfaszyści!</title>
		<link>http://blog.rp.pl/gociek/2011/11/06/kochani-antyfaszysci/</link>
		<comments>http://blog.rp.pl/gociek/2011/11/06/kochani-antyfaszysci/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 06 Nov 2011 09:06:39 +0000</pubDate>
		<dc:creator>rp</dc:creator>
				<category><![CDATA[felieton]]></category>
		<category><![CDATA[Piotr Gociek]]></category>
		<category><![CDATA[antyfaszyści]]></category>
		<category><![CDATA[faszyści]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.rp.pl/gociek/?p=466</guid>
		<description><![CDATA[Piszę do Was z dużej litery, bo Antyfaszyzm to bardzo ważna sprawa. Cieszę się bardzo, że Wy i Wasi przyjaciele chcecie zrobić coś dobrego dla świata i fizycznie wyeliminować Różnych Złych Ludzi. Ale martwię się też bardzo, bo widzę, że nie do końca zdajecie sobie sprawę, ile zła i faszyzmu zalęgło się w tej części [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Piszę do Was z dużej litery, bo Antyfaszyzm to bardzo ważna sprawa.</p>
<p style="text-align: justify;">Cieszę się  bardzo, że Wy i Wasi przyjaciele chcecie zrobić  coś dobrego dla świata i  fizycznie wyeliminować Różnych Złych Ludzi.  Ale martwię się też bardzo,  bo widzę, że nie do końca zdajecie sobie  sprawę, ile zła i faszyzmu zalęgło  się w tej części Europy, leżącej nad  Wisłą (piszę celowo tak na  okrągło, by nie użyć słowa &#8222;państwo&#8221; bo  jest to słowo faszystowskie).</p>
<p style="text-align: justify;">Łatwo jest wymierzać sprawiedliwość Złym Ludziom, kiedy zgromadzą się  w jednym miejscu, na przykład podczas planowanej faszystowskiej  demonstracji z okazji &#8222;niepodległości&#8221; (przepraszam z góry za użycie  tego faszystowskiego słowa). Bez  trudu można ich wtedy nauczyć moresu,  bić i podpalać koktajlami  mołotowa. Ale wielu innych faszystów kryje  się po kątach i odnalezienie  ich i zdemaskowanie nie jest taką łatwą  sprawą.</p>
<p style="text-align: justify;">Najgorsi  są tacy umundurowani, często całkiem młodzi. Nazywają  siebie samych  (dla niepoznaki) „harcerzami&#8221;. Ja nie jestem głupia i  wszystko  policzyłam. W słowie &#8222;harcerz&#8221; i &#8222;hitler&#8221; powtarzają się aż  trzy litery, co biorąc  pod uwagę, że w słowie &#8222;hitler&#8221; jest tylko sześć  liter, oznacza że kiedy  spotykamy harcerza to jest aż 50 proc szans,  że to hitlerowiec!</p>
<p style="text-align: justify;">A  nie dalej jak wczoraj widziałam na przykład kolejnego faszystę z   plecakiem &#8222;Jack Wolfskin&#8221; &#8211; powtórzę &#8222;Wolf &#8211; skin&#8221;!!! To szokujące, jak   otwarcie można przyznawać  się do bycia skinem i nikt nie zwraca na to  uwagi. A takich  faszystowskich skinów są tysiące &#8211; widziałam nie tylko  takie plecaki,  ale i spodnie, koszule czy skarpetki. Faszyści  zaopatrują się w te produkty w specjalnych sklepach udających sklepy dla  podróżników. Wiadomo przecież o jaką podróż chodzi &#8211; do faszystowskiej  dyktatury!</p>
<p style="text-align: justify;">Niedawno  też jeden podejrzany pan, Adam Michnik, dostał nagrodę  Super-Wiktora.  &#8222;Wiktor&#8221; jak wiadomo, pochodzi od &#8222;Wiktorii&#8221;, a  &#8222;Wiktoria&#8221; od &#8222;wiktorii wiedeńskiej&#8221;, niesławnych wydarzeń  historycznych, kiedy to wojska polskich faszystów zaatakowały pod  Wiedniem bojowników walczących pod wodzą Kara Mustafy o wyzwolenie  arabskiej Palestyny. To mówi samo za siebie!</p>
<p style="text-align: justify;">Piszę  do Was o tym wszystkim z dużą obawą o własne życie, bo sama  jestem  otoczona faszystami i ich Różnymi Złymi Wynalazkami. Nawet w  domu mama  trzyma na ścianie krzyż, a to znak faszystowski. Niemieccy  faszyści też mieli  krzyż, tylko taki z połamanymi końcówkami i trochę  przekrzywiony.</p>
<p style="text-align: justify;">Kiedy  wczoraj mama wysłała mnie do sklepu, obejrzałam dokładnie  banknot,  który mi dała. A na nim wyraźnie napisane było „Narodowy Bank  Polski!&#8221; –  aż trzy faszystowskie słowa w jednej nazwie! Aż wstyd  powtarzać! Przecież  „narodowy&#8221; to słowo skrajnie faszystowskie, tak jak  i „polski&#8221;, bo to  Polacy zabijali Żydów i robili różne niedobre obozy  zagłady. A „bank&#8221; to  nazwa takiej niedobrej międzynarodowej organizacji  faszystowskiej, przez którą cierpią kraje rozwijające się, a greckim   antyfaszystom ledwie starcza pieniędzy na butelki z benzyną.</p>
<p style="text-align: justify;">Bardzo  mnie to wszystko niepokoi, dlatego piszę, by powiedzieć, że  jestem z  Wami! Walczcie dzielnie, walczcie odważnie, walczcie do końca!  Jak mawiali w Hiszpanii, faszyzm &#8211; no pastrami!</p>
<p style="text-align: justify;">Wasza</p>
<p style="text-align: justify;">Oliwia B., klasa III a</p>
<p style="text-align: justify;"><em>PS. Będę wdzięczna za podpowiedź &#8222;co czytać&#8221;. Do niedawna  czytałam &#8222;Krytykę  Polityczną&#8221;, ale strasznie się skonserwowali, Cezary  Michalski, Tomasz  Piątek i Jaś Kapela to jednak nie są autorzy naprawdę  RADYKALNI. Całuję</em></p>
<p style="text-align: justify;"><em>O.</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.rp.pl/gociek/2011/11/06/kochani-antyfaszysci/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>84</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Więźniowie złudzenia</title>
		<link>http://blog.rp.pl/gociek/2011/11/04/wiezniowie-zludzenia/</link>
		<comments>http://blog.rp.pl/gociek/2011/11/04/wiezniowie-zludzenia/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 03 Nov 2011 23:53:32 +0000</pubDate>
		<dc:creator>rp</dc:creator>
				<category><![CDATA[Piotr Gociek]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.rp.pl/gociek/?p=463</guid>
		<description><![CDATA[Jarosław Kaczyński i Zbigniew Ziobro doskonale wiedzą, że są sobie nawzajem bardzo potrzebni. Mimo to wszystko wskazuje na to, że pójdą osobnymi drogami – pisze publicysta „Rzeczpospolitej”. 11 października, konferencja prasowa Jarosława Kaczyńskiego. Jest wtorkowe przedpołudnie, dwa dni po przegranych przez PiS wyborach. Państwowa Komisja Wyborcza podała już wyniki z niemal wszystkich okręgów. Sytuacja jest [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Jarosław Kaczyński i Zbigniew Ziobro doskonale wiedzą, że są sobie nawzajem bardzo potrzebni. Mimo to wszystko wskazuje na to, że pójdą osobnymi drogami – pisze publicysta „Rzeczpospolitej”.</strong></p>
<p>11 października, konferencja prasowa Jarosława Kaczyńskiego. Jest  wtorkowe przedpołudnie, dwa dni po przegranych przez PiS wyborach.  Państwowa Komisja Wyborcza podała już wyniki z niemal wszystkich  okręgów. Sytuacja jest jasna – szósta kolejna klęska największej partii  opozycyjnej. Niespełna 30 proc. poparcia to za mało, by odsunąć PO od  władzy. Co gorsza, wiadomo także, że w liczbach bezwzględnych Prawo i  Sprawiedliwość zdobyło mniej głosów niż w roku 2007.</p>
<p>Zmęczony prezes PiS odpowiada na pytania dziennikarzy, z trudem  kryjąc irytację. „Prędzej czy później zwyciężymy, bo po prostu mamy  rację&#8221; – mówił dwa dni wcześniej, wieczorem w sztabie wyborczym PiS,  kiedy ogłoszono niekorzystne dla jego partii wyniki exit polls.  Komentatorzy w studiach telewizyjnych od razu jednak zaczęli  przypominać, że w 2008 r. Kaczyński deklarował: „jeśli w 2011 roku  wyborów nie wygramy, to pozostawię miejsce innym. Pewnie młodszym. Oni  będą dalej to prowadzili&#8221;.</p>
<p>Teraz pytanie o tę deklarację powraca. Prezes PiS tłumaczy, że  zmienił zdanie i do Sulejówka się nie wybiera. Dlaczego? „Znaczną rolę  odgrywała katastrofa smoleńska i to, co się działo po niej&#8221; – mówi. Aż  wreszcie wypala: „To mnie witają «Jarosław, Polskę zbaw»&#8221;.</p>
<p><strong>Drogi Panie Jarosławie!</strong></p>
<p>Szef PiS zaczął wierzyć ulicy, słuchać tłumów, lubić publiczne  wystąpienia. Tej zmiany nie przewidział nikt. Zdumieni są nawet  niektórzy wieloletni współpracownicy Kaczyńskiego. Nie chodzi tylko o  rytualne przemarsze dziesiątego dnia każdego miesiąca, upamiętniające na  Krakowskim Przedmieściu w Warszawie ofiary smoleńskiej tragedii. Rzecz  jest głębsza.</p>
<p><cite></cite>Jesienią 2010 roku jeden z polityków PiS opowiadał mi, jak bardzo  zaskoczyło go to, co działo się podczas kampanii prezydenckiej (był  zresztą jednym z jej wielu współtwórców). – Jarosław po raz pierwszy od  bardzo dawna poczuł, że ludzie są z nim – opowiadał mój rozmówca. – Na  początku to go peszyło, ale potem wyglądało na to, że zmienia się w  innego człowieka: uśmiechał się, rozmawiał z ludźmi, czuł w nich siłę,  która może mu pomóc, która może go ponieść.</p>
<p>Kiedy rozpoczął się ten proces? Kiedy to gabinetowy polityk, który  zawsze lepiej czuł się wśród profesorów, historyków, prawników, odkrył,  że może być trybunem ludu? Gdy pod Pałacem Prezydenckim zaczęły  gromadzić się tłumy i zapłonęło morze zniczy? Gdy setki tysięcy  warszawiaków witały w żałobnym szpalerze trumny Marii i Lecha  Kaczyńskich?</p>
<p>– To był pogrzeb pary prezydenckiej w Krakowie (18 kwietnia – red.) –  wskazuje bez wahania mój rozmówca. – Te kwiaty rzucane nie tylko na  lawetę, ale także pod nogi Jarosława. On wiedział, że są także dla  niego. Ci płaczący ludzie, te wezwania, żeby się nie poddawał.</p>
<p>Kropkę nad i postawił Jarosław Marek Rymkiewicz w przesłanym do  „Rzeczpospolitej&#8221; i adresowanym do prezesa PiS wierszu (ukazał się 20  kwietnia 2010 r.). Prócz ostrych słów o podzielonej Polsce padającej  ofiarą łajdaków i złodziei był w nim i apel: „Pan musi coś zrobić w tej  sprawie/Niech się Pan trzyma – Drogi Panie Jarosławie&#8221;.</p>
<p><a href="http://www.rp.pl/artykul/9133,746649-Zbigniew-Ziobro-i-Jaroslaw-Kaczynski---Piotr-Gociek.html">Czytaj cały artykuł</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.rp.pl/gociek/2011/11/04/wiezniowie-zludzenia/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>37</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Czy Polska jest państwem prawa</title>
		<link>http://blog.rp.pl/gociek/2011/11/02/czy-polska-jest-panstwem-prawa/</link>
		<comments>http://blog.rp.pl/gociek/2011/11/02/czy-polska-jest-panstwem-prawa/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 02 Nov 2011 18:35:11 +0000</pubDate>
		<dc:creator>rp</dc:creator>
				<category><![CDATA[Komentarz redakcyjny]]></category>
		<category><![CDATA[Piotr Gociek]]></category>
		<category><![CDATA[11 Listopada]]></category>
		<category><![CDATA[koktajl Mołotowa]]></category>
		<category><![CDATA[Marsz Niepodległości]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.rp.pl/gociek/?p=459</guid>
		<description><![CDATA[Bardzo użyteczne są barykady, zza których można razić podchodzących policjantów kamieniami i innymi pociskami&#8221; – czytamy w internetowym poradniku dla uczestników zadymy, której organizatorzy chcą rozbić legalny Marsz Niepodległości organizowany 11 listopada przez organizacje narodowe, patriotyczne i prawicowe. &#8222;Do rozbijania szyku idealnie też nadają się koktajle Mołotowa. Ważne jest, aby każda dziura, każdy wyłom natychmiast [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Bardzo użyteczne są barykady, zza  których można razić podchodzących policjantów kamieniami i innymi  pociskami&#8221; – czytamy w internetowym poradniku dla uczestników zadymy,  której organizatorzy chcą rozbić legalny Marsz Niepodległości  organizowany 11 listopada przez organizacje narodowe, patriotyczne i  prawicowe.</p>
<p>&#8222;Do rozbijania szyku idealnie też nadają się koktajle  Mołotowa. Ważne jest, aby każda dziura, każdy wyłom natychmiast był  atakowany dużą ilością kamieni&#8221;.</p>
<p>Wyobraźmy sobie, że jakieś prawicowe organizacje umawiają się na  forach internetowych, żeby z bronią w ręku (czy kije albo koktajle  Mołotowa to nie broń?) zaatakować Paradę Schumanna organizowaną przez  zwolenników integracji z Unią Europejską. Wyobraźmy sobie, że w  hipotetycznym &#8222;Poradniku prawicowego zadymiarza&#8221; przeczytać można: &#8222;do  przeganiania euroentuzjastów najlepiej nadają się cegłówki. Ważne jest,  by przeszkadzających w tym policjantów podpalać&#8221;. Jestem dziwnie  przekonany, że na drugi dzień huczałyby o tym wszystkie dzienniki  europejskie – i słusznie. A autorzy owych apeli trafiliby do aresztu w  czasie krótszym, niż funkcjonariuszowi ABW zajęło pukanie do drzwi  właściciela strony Antykomor.pl.</p>
<p>&#8222;Jesteśmy przekonani, że zadaniem dobrej władzy jest rozwiązywanie i  łagodzenie konfliktów, a nie żywienie się tymi konfliktami&#8221; – deklarował  w 2007 roku pewien wpływowy polityk Platformy Obywatelskiej. Ten  polityk nazywa się Donald Tusk, a cytowane wystąpienie to jego exposé.</p>
<p>Z przekonaniami i dobrymi chęciami władzy bywa różnie, niezależnie od  tego, kto kieruje państwem. Na szczęście w przypadku konfliktu wokół  Marszu Niepodległości sprawa jest prosta – nie trzeba niczego specjalnie  rozwiązywać. Wystarczy przestrzegać zasady oczywistej w państwie prawa   – że obywatele mają prawo do pokojowego demonstrowania swoich poglądów,  a policja zajmuje się tymi, którzy podżegają do używania przemocy i  chcą innym możliwość wyrażania poglądów odebrać. Czy zatem Polska  Donalda Tuska jest państwem prawa?</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.rp.pl/gociek/2011/11/02/czy-polska-jest-panstwem-prawa/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>211</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Brukselska reduta Ordona</title>
		<link>http://blog.rp.pl/gociek/2011/10/30/brukselska-reduta-ordona/</link>
		<comments>http://blog.rp.pl/gociek/2011/10/30/brukselska-reduta-ordona/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 30 Oct 2011 10:10:45 +0000</pubDate>
		<dc:creator>rp</dc:creator>
				<category><![CDATA[Piotr Gociek]]></category>
		<category><![CDATA[Bruksela]]></category>
		<category><![CDATA[felieton]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.rp.pl/gociek/?p=442</guid>
		<description><![CDATA[W zamieszaniu ostatnich dni umknęły chyba uwadze większości zainteresowanych pyszne stwierdzenia Konrada Niklewicza o tym, jak wielkim sukcesem polskiej prezydencji był ostatni szczyt w Brukseli. &#8222;Pod przywództwem Polski został przygotowany pakiet systemowego wzmocnienia sektora bankowego&#8221; rzecze Niklewicz. &#8222;Europa pokazała, że potrafi wspólnymi siłami zapobiec rozprzestrzenianiu się kryzysu&#8221; dodaje. A nie było lekko. &#8222;Dyskusja nad osiągnięciem [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">W zamieszaniu ostatnich dni umknęły chyba uwadze większości zainteresowanych pyszne stwierdzenia Konrada Niklewicza o tym, jak wielkim sukcesem polskiej prezydencji był ostatni szczyt w Brukseli. &#8222;Pod przywództwem Polski został przygotowany pakiet systemowego wzmocnienia sektora bankowego&#8221; rzecze Niklewicz. &#8222;Europa pokazała, że potrafi wspólnymi siłami zapobiec rozprzestrzenianiu się kryzysu&#8221; dodaje. A nie było lekko. &#8222;Dyskusja nad osiągnięciem porozumienia była trudna, gdyż w grę wchodziły setki miliardów euro&#8221; zauważa celnie Niklewicz (wszystkie cytaty za IAR).</p>
<p style="text-align: justify;">Niestety, nie wszyscy w Europie przekonani są o licznych zaletach polskiego przywódcy, a o wielkości i ważności polskiej prezydencji &#8211; w szczególności. Na przykład taki &#8222;The Economist&#8221;, który chyba dostał się w ręce jakichś nieodpowiedzialnych czarnowidzów, bo jego wrażenia ze szczytu w Brukseli były całkiem odmienne.</p>
<p style="text-align: justify;">&#8222;Tragedia planu ratunkowego przyjętego przez grupę euro polega na tym, że przewiduje mechanizmy i gwarancje, które nie przekonają inwestorów, ich obawy nieuchronnie powrócą, a nad euro zawiśnie znów widmo katastrofy&#8221; czytamy w najnowszym, sobotnim &#8222;The Economist&#8221;. Ustalenia szczytu są &#8222;w najlepszym razie &#8211; nieprzekonywujące&#8221;, w dodatku &#8222;niedoróbki w każdym elemencie tego triumfalnie przyjętego planu okażą się wkrótce ewidentne, inwestorzy się przestraszą, oprocentowanie obligacji zagrożonych krajów wzrośnie, banki będą miały problemy z finansowaniem i znowu grupie euro zagrozi katastrofa&#8221;. Wnioski? &#8222;Po całej tej euforii, która towarzyszyła ogłoszeniu planu ratunkowego, należy powiedzieć, że przywódcy znowu zawiedli. Będzie więcej kryzysów i więcej szczytów. Ale zanim w końcu wypracowany zostanie plan, który działa, koszty jego wdrożenia znacznie wzrosną&#8221;. Tyle &#8222;The Economist&#8221;.</p>
<p style="text-align: justify;">Śmiem twierdzić, że na szczęście nic takiego jak odmienna ocena rangi wydarzeń w Brukseli (i rzekomej polskiej roli w owych wydarzeniach) nie przeszkodzi kontynuowaniu na krajowym podwórku propagandy sukcesu, której podstawowymi cechami są wszak czujność i spójność. Spójność szeregów chwalców oraz czujność wobec tez nieprawomyślnych. Kto wie, może w odpowiedzi na brutalne potwarze &#8222;Economista&#8221; doczekamy nawet czegoś na kształt pisanej na nowo (z okazji prezydencji) mickiewiczowskiej &#8222;Reduty Ordona&#8221;, ot coś w stylu poniższym:</p>
<p style="text-align: justify;">Kryzysie, jak Bóg silny, jak szatan złośliwy,<br />
Gdy Greków za Bałkanem twoje straszą spiże,<br />
Gdy poselstwo paryskie but Pekinu liże, -<br />
Warszawa jedna twojej mocy się urąga,<br />
I na spotkanie w Brukseli przywódców przyciąga,<br />
Jedna polska prezydencja nie odwraca głowy,<br />
I rzuca na kolana kryzys walutowy!</p>
<p style="text-align: justify;">Można by ten wierszyk wprowadzić do kanonu lektur szkolnych wraz z obowiązkowym podręcznikiem  Kazimiery Szczuki o aborcji oraz zeszytem ćwiczeń &#8222;500 sukcesów polskiej prezydencji&#8221;.</p>
<p style="text-align: justify;">Nie miejmy wątpliwości, komu te 500 sukcesów zawdzięczamy. Jak szczyt pod przywództwem polskiej prezydencji, to i pod przywództwem polskiego przywódcy, a polski przywódca, jak wiadomo jest jeden &#8211; Donald Tusk. Wielki sukces Tuska w ratowaniu Europy nie dziwi, bo potrafi wiele. W końcu już wcześniej jego chwalcy opowiadali tym, jak to osobiście ratował Grecję przed kryzysem, że tak w ogóle to &#8222;dotknięty jest przez Boga wielkim geniuszem&#8221; (Sławomir Nowak), a niemowlaki na jego widok się uśmiechają (jedna z posłanek PO o reakcji swego dzidziusia na obraz premiera w telewizorze).</p>
<p style="text-align: justify;">Amerykanie muszą żałować jednej rzeczy &#8211; że podczas wojny w Wietnamie nie mieli takiego rzecznika, jak Konrad Niklewicz. Gdyby mieli, to do dziś żyli by w przekonaniu, że tę wojnę wygrali.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.rp.pl/gociek/2011/10/30/brukselska-reduta-ordona/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>40</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>E-rewolucja czy e-fikcja?</title>
		<link>http://blog.rp.pl/gociek/2011/10/26/e-rewolucja-czy-e-fikcja/</link>
		<comments>http://blog.rp.pl/gociek/2011/10/26/e-rewolucja-czy-e-fikcja/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 25 Oct 2011 22:16:08 +0000</pubDate>
		<dc:creator>rp</dc:creator>
				<category><![CDATA[Komentarz redakcyjny]]></category>
		<category><![CDATA[Piotr Gociek]]></category>
		<category><![CDATA[informatyzacja]]></category>
		<category><![CDATA[komputery]]></category>
		<category><![CDATA[urzędy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.rp.pl/gociek/?p=444</guid>
		<description><![CDATA[Nowoczesne urzędy, uproszczenie obiegu informacji, masowe wykorzystanie Internetu – to święty Graal kolejnych ekip reformujących polską biurokrację. Raport MSWiA opisywany pokazuje, jak huczne zapowiedzi mają się do rzeczywistości. Przebadane urzędy, owszem, są zinformatyzowane. Stoją w nich komputery, urzędnicy mają pocztę elektroniczną, a same urzędy – strony internetowe. Z niektórych stron można nawet pobrać potrzebne formularze. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify">Nowoczesne urzędy, uproszczenie  obiegu informacji, masowe wykorzystanie Internetu – to święty Graal  kolejnych ekip reformujących polską biurokrację.</p>
<p style="text-align: justify">Raport MSWiA opisywany pokazuje, jak huczne zapowiedzi mają się do rzeczywistości.</p>
<p style="text-align: justify">Przebadane urzędy, owszem, są zinformatyzowane. Stoją w nich  komputery, urzędnicy mają pocztę elektroniczną, a same urzędy – strony  internetowe. Z niektórych stron można nawet pobrać potrzebne formularze.   I na tym koniec, bo potem  i tak trzeba do urzędu pomaszerować  osobiście.</p>
<p style="text-align: justify">Z sukcesami informatyzacji urzędów jest więc trochę tak, jak było z  jednym okienkiem, które miało pomóc przedsiębiorcom zakładać firmy.  Pomysł teoretycznie był świetny, ale szybko okazało się, że jedno  okienko tylko wydłuża procedurę rejestracji działalności gospodarczej.   Po złożeniu w nim papierów urzędnicy i tak musieli je rozesłać do  stosownych instytucji – tych samych, po których wcześniej biegał petent.</p>
<p style="text-align: justify">W elektronicznej komunikacji obywatel – urząd na razie rewolucji nie  ma, choć bardzo by się przydała. Oczywiście łatwo winić obywatela. Że  nie stara się o uzyskanie podpisu elektronicznego albo że nie jest  świadomy, ile rzeczy już można załatwić przez Internet. Obywatele jednak  sami się nie uświadomią, a pozostawienie w ich rękach pozyskiwania  elektronicznych podpisów może oznaczać, że prędzej Bałtyk wyschnie, niż  wszyscy o nie wystąpią. Tymczasem zastanówmy się – skoro już dziś można  przez Internet sprawdzić, że wystawiono nam nowe prawo jazdy, co stoi na  przeszkodzie, by nie można było jednym kliknięciem zasygnalizować  urzędowi &#8222;proszę je do mnie wysłać&#8221;?</p>
<p style="text-align: justify">Polsce potrzebna jest e-rewolucja, tylko że do jej przygotowania  potrzeba czegoś więcej niż wstawienia komputerów do urzędów. Potrzeba  dobrej woli, dobrego pomysłu i dobrych ustaw, które stworzą powszechny  system elektronicznej identyfikacji dla obywateli. Na razie w miejsce  e-rewolucji jest e-fikcja.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.rp.pl/gociek/2011/10/26/e-rewolucja-czy-e-fikcja/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>19</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Rząd drugiej świeżości</title>
		<link>http://blog.rp.pl/gociek/2011/10/23/rzad-drugiej-swiezosci/</link>
		<comments>http://blog.rp.pl/gociek/2011/10/23/rzad-drugiej-swiezosci/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 23 Oct 2011 10:49:06 +0000</pubDate>
		<dc:creator>rp</dc:creator>
				<category><![CDATA[Piotr Gociek]]></category>
		<category><![CDATA[Donald Tusk]]></category>
		<category><![CDATA[felieton]]></category>
		<category><![CDATA[rząd PO]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.rp.pl/gociek/?p=440</guid>
		<description><![CDATA[Wedle dość powszechnej opinii i deklaracji samych zainteresowanych Donald Tusk już w powyborczy poniedziałek rozpoczął pracę nad sformowaniem nowego rządu. To nie do końca prawda. W istocie tego dnia Donald Tusk rozpoczął coś więcej &#8211; pracę nad wygraniem przez PO kolejnych wyborów. Nagła hibernacja procesu tworzenia nowego (starego?) gabinetu wynika moim zdaniem właśnie z tych [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Wedle dość powszechnej opinii i deklaracji samych zainteresowanych Donald Tusk już w powyborczy poniedziałek rozpoczął pracę nad sformowaniem nowego rządu. To nie do końca prawda. W istocie tego dnia Donald Tusk rozpoczął coś więcej &#8211; pracę nad wygraniem przez PO kolejnych wyborów.</p>
<p style="text-align: justify;">Nagła hibernacja procesu tworzenia nowego (starego?) gabinetu wynika moim zdaniem właśnie z tych powodów. Nie chodzi tylko o to, by stworzyć koalicję i obsadzić resorty odpowiednimi (z punktu widzenia Tuska) kandydatami. Idzie o to, by już teraz zacząć przygotowywać się do zagrożeń, którym trzeba będzie stawić czoła za dwa, trzy cztery lata, a które mogłyby zagrozić hegemonii Platformy. W tym momencie pytanie &#8222;z kim tworzyć rząd&#8221; staje się kluczowe, a powstanie koalicji z PSL &#8211; wcale nie jest takie oczywiste.</p>
<p style="text-align: justify;">Sytuacja finansowa Polski nie będzie się poprawiać, ciąg dalszy wstrząsów w strefie euro czeka nas niechybnie. Prędzej czy później nowy rząd będzie musiał sięgnąć do naszych kieszeni. Jeśli będzie do tego potrzebne rozwalenie KRUS oraz podniesienie podatków pośrednich – Tusk zrobi to bez mrugnięcia okiem (powie najwyżej, że tak jest „rozsądnie i odpowiedzialnie&#8221; i że konsultował to z ekspertami, to znaczy z Bonim i Bieleckim), ale wówczas będzie miał olbrzymie kłopoty z koalicjantem. PSL będzie broniło KRUS jak niepodległości, a wszelkie zwiększanie podatków (wyższa akcyza na paliwa, większy VAT) bijące w rolników może sprawić, że ludowcy poniosą ciężkie straty w elektoracie. A wybory samorządowe odbędą się wszak wcześniej niż parlamentarne&#8230;</p>
<p style="text-align: justify;">Jeśli nie PSL, to kto? Ruch Palikota wcale nie jest koalicjantem niemożliwym. Istnieją są całkiem racjonalne (z punktu widzenia Tuska) powody wpuszczenia go do koalicji. Przy, jak się wydaje, trwale zmarginalizowanym na poziomie 30 proc.PiS, to właśnie Ruch Palikota może być kluczem do wygrania kolejnych wyborów. Palikot w opozycji punktujący PO za zaniechania w polityce pro-biznesowej oraz sprawy światopoglądowe, Palikot zbierający głosy niezadowolonych z PO, a zbyt wystraszonych by głosować na PiS, może doprowadzić do sytuacji w której w wyborach AD 2015 Platforma otrzyma np. 25-30 proc., a Ruch Palikota &#8211; 15-20 proc. Czy aby uniknąć takiej sytuacji nie lepiej byłoby już teraz wziąć do koalicji palikotowców, skorumpować ich stanowiskami, rozpuścić w wielokrotnie silniejszej, póki co, Platformie?</p>
<p style="text-align: justify;">Kandydat kolejny – SLD. „Kurtuazyjna&#8221; rozmowa Leszka Millera z Donaldem Tuskiem odbyła się niemal natychmiast po wyborze Millera na szefa Klubu SLD. Sojusz jest w koszmarnej sytuacji – podgryzany przez Ruch Palikota, ciężko poobijany w wyborach, głęboko rozczarowany brakiem stanowisk do konsumpcji: przecież Napieralski miał być wicepremierem, a stado działaczy szykowało się do tek ministerialnych. Z punktu widzenia Tuska SLD jest koalicjantem znakomitym, bo bardzo tanim. Sojusz wejdzie do rządu za cokolwiek i może okazać się bardziej potulny od Ruchu Palikota lub ludowców. Także i w tej sytuacji całkiem prawdopodobne jest, że w następnych wyborach nie będzie już SLD, który rozpłynie się w PO lub zostanie zredukowany do roli przystaneczki. Minus takiej koalicji to możliwość nawiązania bliskiej współpracy między ludźmi Schetyny i ludźmi SLD wewnątrz układu rządowego.</p>
<p style="text-align: justify;">Nadchodzące burzliwe cztery lata są także powodem, dla którego Donald Tusk coraz wyraźniej daje sygnały, że zamiast całkiem nowego gabinetu będzie tworzył staro-nową hybrydę. Oddanie resortów takich jak MSWiA czy Ministerstwo Zdrowia ludziom tak bezbarwnym i mało rozpoznawalnym jak Tomasz Siemoniak czy Jakub Szulc oznacza, że już teraz, z premedytacją, przygotowuje się ich do roli zderzaków. Kiedy będzie trzeba zamydlić oczy opinii publicznej, będzie można ich bez żalu wymienić na trzymanych w odwodzie polityków wagi cięższej. A po drugie, taki rząd „niktosiów&#8221; to również jasny sygnał w stronę tych partii, które (na razie?) do koalicji rządowej nie wejdą. Coś w rodzaju zapowiedzi „jak będzie trzeba, to stanowiska czekają, nikt nie będzie żałował tych no name&#8217;ów&#8221;. Spodziewam się więc rządu w którym oprócz kilku ikon dotychczasowego gabinetu (jak Sikorski) wejdzie sporo zderzaków, które zostaną wyrzucone do śmieci albo kiedy będzie trzeba wymienić koalicjanta, albo gdy nadejdzie kolejne uderzenie kryzysu i zajdzie potrzeba ucieczki do przodu – czyli rozgrywania kwestii personalnych, by pokazać wyborcom, że „coś się robi&#8221;.</p>
<p style="text-align: justify;">Niezależnie od tego, czy z Pawlakiem, Millerem czy Palikotem czeka nas zatem „rząd drugiej świeżości&#8221; – w sam raz na druga kadencję partii, która choć podobno mogłaby wszystko, to tak naprawdę chce zrobić tylko jedno – wygrać kolejne wybory.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.rp.pl/gociek/2011/10/23/rzad-drugiej-swiezosci/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>43</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Inżynieria strachu &#8211; jak PO wygrała finisz wyborów</title>
		<link>http://blog.rp.pl/gociek/2011/10/16/inzynieria-strachu-jak-po-wygrala-finisz-wyborow/</link>
		<comments>http://blog.rp.pl/gociek/2011/10/16/inzynieria-strachu-jak-po-wygrala-finisz-wyborow/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 16 Oct 2011 15:42:47 +0000</pubDate>
		<dc:creator>rp</dc:creator>
				<category><![CDATA[felieton]]></category>
		<category><![CDATA[Piotr Gociek]]></category>
		<category><![CDATA[kampania wyborcza]]></category>
		<category><![CDATA[oni pójdą na wybory a ty?]]></category>
		<category><![CDATA[sondaże wyborcze]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.rp.pl/gociek/?p=438</guid>
		<description><![CDATA[&#8222;Sondaże tym razem się nie pomyliły&#8221; twierdzą zgodnie komentatorzy. Ale sama gra sondażami w kampanii wyborczej AD 2011 warta jest jeszcze chwili rozważań. Szczególnie jedna zagrywka Platformy Obywatelskiej, czyli hasło &#8222;PiS nas dogania&#8221;. Tymczasem w nieoficjalnych rozmowach przedstawiciele TNS OBOP przyznają, że sondaże były przez niemal całą kampanię stabilne (nie mam powodu, by im nie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify">&#8222;Sondaże tym razem się nie  pomyliły&#8221; twierdzą zgodnie komentatorzy. Ale sama gra sondażami w  kampanii wyborczej AD 2011 warta jest jeszcze chwili rozważań.  Szczególnie jedna zagrywka Platformy Obywatelskiej, czyli hasło  &#8222;PiS  nas dogania&#8221;.</p>
<p style="text-align: justify">Tymczasem  w nieoficjalnych rozmowach przedstawiciele TNS  OBOP przyznają, że  sondaże były przez niemal całą kampanię stabilne  (nie mam powodu, by im  nie wierzyć), a różnica w przewidywanym wyniku  PO i PiS nie była przez niemal trzy  miesiące ani razu mniejsza niż 6-7  pk. proc. na korzyść tej pierwszej  partii. To oczywiście nie oznacza,  że Platforma miała od początku  wygraną w kieszeni. Ale sprawia że warto  zadać pytanie, dlaczego nagle kwestia zbliżania się PiS do PO stała się  tak ważna i  nagłaśniana.</p>
<p style="text-align: justify">Wróćmy  do końca sierpnia. Grzegorz  Schetyna udziela &#8222;Newsweekowi&#8221; obszernego  wywiadu, w którym mówi m.in.:  &#8222;Gdy dziś widzę, że mamy 15 proc. przewagi  nad PiS w badaniach, to  robi mi się zimno. To nieprawda, w rzeczywistości  prowadzimy o parę  punktów&#8221;. Wywiad wywołuje burzę i jest komentowany  przez kilka dni.  Innym ważnym przesłaniem tej rozmowy jest obszerny  wywód na temat tego,  że PO „nie wszystko się udało&#8221;, ale gwarantuje stabilność i mocno stara  się. To tak naprawdę dwa filary  kampanii Platformy: „Polska w budowie&#8221;  oraz objawiana publicznie troska o  to, czy aby PiS już nie dogania PO w  sondażach (w domyśle: czy aby jej  na finiszu nie przegoni).</p>
<p style="text-align: justify">Genialność   tej wrzutki pokazuje fakt, jak bardzo za jej nagłaśnianie wziął się  nie  tylko obóz rządzący, ale i opozycja. Trudno się dziwić –  kilkakrotnie  pobici w poprzednich kampaniach zwolennicy PiS znaleźli w  niej nadzieję: „oto  dowód, warto! Sprawa nie jest stracona, może się  udać! Sami platformersi  to przyznają!&#8221;.</p>
<p style="text-align: justify">Kulminacyjnym  punktem  akcji „PiS nas goni&#8221; były wypowiedzi samego premiera Donalda  Tuska,  który przed kamerami TVN24 podczas objazdu po Polsce zaczął  wygłaszać z  zasępioną miną stwierdzenia, o tym, jak bardzo opozycja dogania PO w   sondażach. W tym samym czasie sztabowcy PiS poszli jeszcze dalej –   zaczęli twierdzić, że z „wewnętrznych sondaży&#8221; wynika, iż Prawo i   Sprawiedliwość już zrównało się z Platformą, albo że nawet prowadzi.  Potem prezes Jarosław Kaczyński podbił jeszcze bębenek  twierdząc, że  trzy ostatnie „wewnętrzne sondaże&#8221; pokazują wygraną  opozycji.</p>
<p style="text-align: justify">W   jednym czasie zarówno PO jak i PiS generowały więc w istocie&#8230; ten  sam  przekaz: różnica w poparciu między głównymi graczami zmniejsza się   szybko, lub nie istnieje.</p>
<p style="text-align: justify">Powtórzę  – przez cały czas trwania  kampanii notowania tych partii były – według  wiarygodnych informacji –  bardzo podobne: różnica ok. 6-7 pkt. proc. Po co zatem obydwie partie  nagłaśniały to samo kłamstwo?</p>
<p style="text-align: justify">PiS  zapewne po to, by  zmobilizować swoich wyborców, co (jak pokazał końcowy  wynik), było w  tej kampanii niesłychanie trudne – w końcu PiS dostał  mniej głosów w  poprzednich wyborach parlamentarnych i w pierwszej turze prezydenckich.   Gra szła zatem o to, by pokazać im, że zwycięstwo jest możliwe. Tylko   jak można cieszyć się z tego, że „sondaże są wreszcie po naszej   stronie&#8221;, kiedy wcześniej latami mówiło się, że kłamią? Pytanie, czy  mobilizując własnych wyborców PiS przy okazji nie pomógł  Platformie  zmobilizować jej zwolenników.</p>
<p style="text-align: justify">PO  grała tymczasem o coś innego.  Nie tylko o to, by wygrać – tego raczej  Platforma była pewna – ale by  wygrać we właściwych proporcjach. Czyli  tak, by do stworzenia koalicji  rządowej nie był potrzebny nikt prócz PO i PSL.</p>
<p style="text-align: justify">Takie  założenie  jest kluczem do zrozumienia wydarzeń ostatnich 10 dni przed  wyborami.  Wtedy to w kampanii Platformy nastąpił nieoczekiwany zwrot – w  miejsce  przekonywania o tym, jak bardzo Polska jest w budowie pojawił się spot  „Oni pójdą na  wybory. A Ty?&#8221;. Przedstawiał zwolenników PiS jako  tłuszczę składająca  się w połowie z kiboli, a w połowie z religijnych  nienawistników. Jedni  komentatorzy albo oburzali się (słusznie), że  spot przekracza kolejne granice dobrego smaku w czarnym politycznym PR,   bo po raz pierwszy zamiast atakowania przeciwnika pokazuje pogardę dla   wyborcy. Inni argumentowali „z PO musi być bardzo słabo, skoro chwyta   się tak desperackich chwytów&#8221;.</p>
<p style="text-align: justify">Sądzę,  że chodziło o co innego.  Ted Brader w arcyciekawej książce „Campaigning  for Hearts and Minds&#8221;  zajmuje się szczegółową analizą tego, w jaki  sposób emocje  wykorzystywane są w politycznych reklamach. W jednym z rozdziałów   przygląda się reklamie negatywnej wykorzystującej czynnik strachu. Z   jego badań wynika, że ten typ przesłania praktycznie nie oddziałuje na   zwolenników sponsora przekazu  (nie ponosi  się zatem strat we własnym  elektoracie), natomiast bardzo mocno  poszerza grono niezdecydowanych i  częściowo zmienia nastawienie najmniej  przekonanych zwolenników  przeciwnika.</p>
<p style="text-align: justify">Spot  „Oni pójdą na wybory&#8221; nie miał więc mobilizować elektoratu PO.  Miał  zwiększyć liczbę niezdecydowanych. Ale po co, skoro jednocześnie   komentatorzy podkreślali, że wynik wyborów może być zaskakujący właśnie  ze względu na rekordową  liczbę niezdecydowanych? Odpowiedzią jest  kolejne, ostatnie posunięcie  sztabowców PO, którym było hasło „Tusk czy  Kaczyński – ty wybierzesz  premiera&#8221;.</p>
<p style="text-align: justify">I  sekwencja staje się  dość jasna. Akcja „PiS nas dogania&#8221; była początkiem  inżynierii strachu  na finiszu kampanii PO. Spot „Oni pójdą na wybory&#8221;  jej apogeum, a hasło  „Tusk czy Kaczyński – Ty wybierzesz premiera&#8221; – logiczną konkluzją   podsuniętą niezdecydowanemu wyborcy. W ostatnim przedwyborczym tygodniu   (a nawet dniu) miał on stanąć przed alternatywą: albo człowiek, który   zdaje sobie sprawę z własnych błędów, ale jednak obliczalny i który  „chce dobrze&#8221; albo człowiek za którym stoi dziwaczna  moherowo-bandycka  koalicja, który w dodatku powtarza z uporem stare  błędy (z tego punktu  widzenia afera ze słowami Merkel była najgorszą  rzeczą, jaka mogła  Kaczyńskiemu się w tym momencie przydarzyć).</p>
<p style="text-align: justify">Cel  został  osiągnięty – najmniej zaangażowani zwolennicy PiS zostali w  domu,  inżynieria strachu zmobilizowała mniej zaangażowanych i wątpiących   zwolenników PO  do pójścia na wybory; w efekcie frekwencja zamiast  spodziewanych 40  proc. wyniosła niemal 48 proc., a różnica między  wyborczym wynikiem PO i  PiS zamiast dwóch, trzech, może pięciu punktów  procentowych wyniosła  tych punktów aż dziesięć. W ten sposób Platforma  wygrała batalię o bezpieczną większość w parlamencie – bez konieczności   poszerzania nowej-starej rządowej koalicji.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.rp.pl/gociek/2011/10/16/inzynieria-strachu-jak-po-wygrala-finisz-wyborow/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>121</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

