W medialnej burzy, jaka wybuchła wokół nowej biografii Ryszarda Kapuścińskiego bardzo intrygujący jest wątek, którego konsekwencjami nikt chyba jeszcze szerzej się nie zajął (jeśli jest inaczej, proszę o wybaczenie za nieuwagę).
Owszem, pojawiły się stwierdzenia – jak najbardziej zresztą z przesłaniem książki Artura Domosławskiego zgodne – że Kapuściński był „odważnym, ideowym komunistą”, „prawdziwym komunistą”, „prawdziwym człowiekiem lewicy”, „ideowcem dla którego komunizm był przeszłością i przyszłością”, „wierzącym komunistą”. Ale zabrakło odpowiedzi na pytanie „co to właściwie oznacza?”. Ano to, że w czasach PRL mieliśmy w Polsce prawdziwych komunistów! To prawda niesłychanie niewygodna dla tych, którzy próbują Polakom wmówić, że w Polsce między 1944 a 1989 rokiem żadnego komunizmu nie było, a były jedynie geopolityczne uwarunkowania: „wicie-rozumicie, Ruskie były silne, to trzeba było ich słuchać, Zachód nas zdradził, ale żebyśmy tam byli komunistami? Nigdy w życiu!”
Jest to między innymi ulubiona metoda tłumaczenia się dawnych komunistycznych aparatczyków, którzy w wolnej Polsce się uwłaszczyli i zrobili karierę polityczną. Przekonują, że co prawda kiedyś wstąpili do PZPR, ale żadnymi komunistami nigdy nie byli, najwyżej „realistami”; kariery inaczej się zrobi nie dało, oni chcieli być przedsiębiorcami (dziś nimi przecież są), pracowali nie dla dobra partii, tylko dla dobra ludowej Polski (bo innej Polski przecież nie było). Nie zdążyli do armii Andersa, to weszli do armii Berlinga, tak jakoś wyszło.
Ale tak tłumaczą się również autorzy stanu wojennego, którzy byli tak wielkimi realistami i patriotami (przynajmniej tak wynika z ich opowieści) że z miłości do Polski sami kazali zaszlachtować trochę robotników, żeby niedobrzy Rosjanie nie musieli tego robić. O żadnym bronieniu komunizmu mowy nie było. No, może bronieniu socjalizmu. A właściwie chodziło o obronę Polski (innej Polski przecież nie było).
Idźmy dalej – weterani PZPR wielokrotnie próbowali po 1989 r. przekonywać, że prawdziwi komuniści to byli u nas dawno temu, może w Komunistycznej Partii Polski. Potem nad Wisłą występowali już tylko najwyżej zwolennicy socjalizmu z ludzką twarzą (czyli miłośnicy Gomułki). A potem już tylko reformatorzy i zwolennicy dialogu społecznego.
Co więcej, oficjalna wykładnia środowiska „Gazety Wyborczej” na temat Marca 1968 to zdanie Adama Michnika, że wtedy „cham i ciemniak ubrani w mundur ułański z ryngrafem na piersi, manipulując fobiami i emocjami, sięgali po władzę nad Polską”. Znaczy czystek antysemickich dokonywali nie komuniści (tych, jak już ustaliliśmy, w Polsce nigdy nie było), tylko jakaś tajemnicza grupa endeków. Prawdopodobnie z PZPE (Polskiej Zjednoczonej Partii Endeckiej).
Zbliżamy się więc oto do naukowego udowodnienia faktu, że w Polsce nigdy nie było ani komunistów, ani komunizmu, że byli jedynie patrioci i przyszli biznesmeni transformacji ustrojowej, a cała historia lat 1944-1989 wydarzyła się tak jakoś sama, nie wiadomo dlaczego.
A tu nagle taki niefart… Tak dobrze żarło, a tu nagle biografia Kapuścińskiego dowodzi, że w Polsce byli prawdziwi komuniści, którzy w dodatku całkiem na serio traktowali walkę przeciw kapitalizmowi i imperializmowi. Którzy nie tylko piórem służyli sprawie światowej rewolucji, ale jak trzeba było, sami sięgali (jak Kapuściński – co pięknie opisuje Domosławski) po broń, żeby wywalić magazynek w parszywe gady reakcji amerykańskiej, sługusów CIA i wyzyskiwaczy ludów uciśnionych. Bądźmy szczerzy – zwolennik dialogu społecznego oraz transformacji ustrojowej by tego nie zrobił. To zaś prowadzi do pytania – czy to możliwe, że Ryszard Kapuściński był w całym PRL jedynym prawdziwie wierzącym komunistą? Chyba niemożliwe.
Więc może ci czczeni dziś czerwoni generałowie PRL też robili to, co robili nie dlatego, że już pół wieku temu starali się wypracować drogę do aksamitnego pojednania narodu z władzą, tylko dlatego, że wierzyli wujkowi Leninowi, stryjkowi Stalinowi i ciotce Rewolucji Światowej?
Może jednak ubecy i esbecy katowali opozycje nie z tęsknoty za wolnym rynkiem i pluralizmem partyjnym, tylko marząc o rozwinięciu swej ubeckiej działalności drogą eksportu przesłuchań na nowe rynki: Europy Zachodniej czy Ameryki Północnej? Eksportu, którego taśmociągiem miała być niezwyciężona Armia Czerwona?
Może jednak Polacy nie zniewolili się sami, tylko pomogli im w tym nieco komuniści? Prawdziwi komuniści, ideowi, wierni, walczący. Tacy jak Bolesław Bierut. Jak Władysław Gomułka i Mieczysław Moczar. Jak Wojciech Jaruzelski.
Może jednak to nie Polacy okłamywali się sami, tylko propagandę sprzedawali im zainfekowani komunizmem pisarze, dziennikarze, reportażyści? Także ci, którzy kłamali podczas zagranicznych delegacji.
I za ten materiał do przemyślenia Arturowi Domosławskiemu wypada serdecznie podziękować.









Bardzo ciekawy i prześmiewczy artykuł, przyczepić się mogę jedynie do tego, że socjalizm z ludzką twarzą dotyczył Gierka a nie Gomułki. Gomułka raczej uchodził za beton a jego 14 lat władzy zostało zapamiętane głównie jako krwawa rozprawa ze strajkującymi.
„Potem nad Wisłą występowali już tylko najwyżej zwolennicy socjalizmu z ludzką twarzą (czyli miłośnicy Gomułki).”
@ stary wiarus z 13.30
Wspomniał pan niejakiego Benito M. Był marksistą i wielbicielem Lenina do końca. Kiedy razem z Klarą zawiśli na stacji benzynowej głowami w dół, okazało się że nosił medalik z Marksem. Powiesili go swoi ( „mjr Valerio” z NKWD) czyli komunistyczna partyzantka, starym zwyczajem wcześniej dokładnie ich okradli.
Po wojnie w calej Europie kolaborantow wsadzano do obozow koncentracyjnych,poddawano lustracji,stawiano pod sad i odbierano prawo pracy w zawodach publicznych..Najgorszych skazywano na kare smierci.Wyroki wykonywano,przy powszechnym uznaniu spolecznym.
Zbudowano w ten sposob podstawy moralne odrodzenia powojennego demokracji w Europie,ktorego efekty mozemy dzisiaj ogladac.
Trzeba tak bylo zrobic po 1989.Wbrew pozorom jednak komunisci nigdy wladzy nie oddali.Podzielili sie nia z przedstawicielami przegranej,ale rowniez komunistycznej frakcji, Pulawian (stalinisci po smierci Stalina),ktorzy w celu odzyskania wladzy przylaczyli sie do opozycji i Solidarnosci.Kuron,Michnik,Mazowiecki et cetera.
Cala ideologia Gazety Wyborczej to odbicie ideologii Komunistycznej Partii Polski i stalinizmu.Narod Polski to wcielenie szatana.Dlatego „szlachetni ludzie” musieli zawierac „tragiczne kompromisy”,by zwalczac „faszyzm i antysemityzm”.
Komunizm i nazizm wszelkich odmian szczegolnie nienawidzi narodu i kultury polskiej.Nic dziwnego ,ze Tusk zlikwidowal historie Polski i historie literatury polskiej w szkolach.
W swietle etyki katolickiej sprawa jest prosta.Kto skrzywdzil drugiego czlowieka popelnil ZLO.Komunizm zas byl NAJWIEKSZYM ZLEM w historii ludzkosci.
Ale kazdy czlowiek ZA ZYCIA ma jeszcze otwarta mozliwosc zalu za grzechy,decyzji o poprawie ,restytucji zla uczynionego,i nawrocenia.
Prosze przeczytac powyzsze wpisy ubekow na tym blogu.Widac wyraznie ,ze przegralismy wojne solidarnosciowa z KOMUNA.
ZADEN ubek nie zaluje popelnionych grzechow,swojego udzialu w masowym,powszechnym niszczeniu ludzi porzadnych-POLAKOW.Denerwuja sie,ktorzy sami siebie,dobrowolnie, sprowadzili do poziomu zwierzat,kiedy my mowimy o Prawdziwych Polakach.Wrazliwy punkt.Rzeczywiscie,nie jestem sklonny przypisywac im polskosci w zadnym sensie.Dopoki NAPRAWDE i PUBLICZNIE nie pozaluja za grzechy.Tego jednak dotychczas nie widzialem. Zaden rowniez nie jest NAM wdzieczny,ze nie zostal SLUSZNIE powieszony.WSZYSCY agresywnie demonstruja swoja nienawisc do wszystkiego co polskie.Nie boja sie ani nie wstydza.
Wlasciwie nawet w PRL ,po1956,nie byli tak bezczelni, pewni siebie,i agresywni.
Nasza biernosc,zbyt male poparcie dla jedynej polskiej partii PIS-u,zbyt slaba obrona polskiego bloku ksiedza Rydzyka,uleganie propagandzie komunistycznej GW i prywatnej TV,daje im sile i wiare,ze moga juz zaczac walke o calosc.Tylko od Ciebie zalezy,czy ruszysz sie z miejsca,czy zaczniesz sie serio interesowac tym,co sie dzieje ,by wyrobic sobie WLASNE zdanie .
Nie dla zabawy Bog spowodowal,ze urodziles sie wlasnie w tym narodzie ,i z tego bedzie Ciebie rowniez rozliczal.Narod ten jest dzisiaj na krawedzi zaglady.Siedzac biernie ,unicestwiasz przyszlosc i swobodne zycie TWOICH dzieci ,wnukow,i ICH dzieci.Bo wlasnie ONI,jeszcze nienarodzeni, to NAROD,zalezny od TWOJEGO lennistwa i lekkomyslnosci.
@Gość
Trafne spostrzeżenie. Porównanie niemożliwe bo Kapuściński ideowiec komunistyczny to zdrajca Polski jednocześnie – z założenia. Teraz niektórzy próbują to przedstawiać jako zaletę pan Żakowski na przykład. Wańkowicz to klasa dla Kapuścińskiego nieosiągalna. Polak, patriota, mistrz pióra, dzielny człowiek mimo razów jakich los mu nie oszczędzał.
Polak Wańkowicz i towarzysz Kapuściński nic dodać nić ująć.
byli i sa,chociazby wychowanek Kruczkowskiego Yaro Raymundowicz…
Jako członkowie nielegalnego Klubu Antykomunistów Jaskiniowych ( Michnik”), rozważaliśmy tą kwestie na zjeżdzie tegorocznym w Ojcowie (Jaskinia Ciemna-wrzesień). Sprawa nie jest niestety prosta i kłopot mamy nawet z odnalezieniem przedwojennej rzezby Xawerego Dunikowskiego „Bolszewik”. Profesor pytany co uosabia odparł ” najgorsze cechy rodzaju ludzkiego”. Nie trafiliśmy na jej ślad ! Może nam ktoś wskaże trop.
Skoro nie sposób ustalić nawet gdzie się podziała ta „główka”, chcieliśmy dotrzeć przynajmniej do II nagrody prawdziwego komunisty Mariana Spychalskiego ( to ten co sypnął na gestapo własną drukarnie bo myślał że akowska),
na pomnik „Cudu na Wisła” – konkurs w II RP !!!. Także kłopoty i apel o pomoc .
Jak w takim razie prześledzić losy Czerwonych Kapturków? Barwy ochronne jakie przyjęli, charakterystyczne dla gatunków prymitywnych, bardzo utrudniają rozpoznanie, zwłaszcza że ułatwia im maskowanie odPOwiednie tło z którym jakby się zlewali. W jeszcze gorszej sytuacji jest oblężony IPN gdzie napastnicy „demokraci ” pragną go przekształcić w placówkę
ochrony przyrody w tym głównie gatunków endemicznych do których oczywiście zaliczają się będący pod ochrona komuniści.
Sami wiec Państwo widza , że zajmowanie się Kapuścińskim czy wcześniejsza wFurczością Szymborskiej itp – bez generalnego ustalenia kim byli i czy byli istotnie nad Wisłą – jest tylko przyczynkiem do problemu !
1. PRL nigdy nie istniala.
2. Jesli nawet istniala, to jedynie jako ideał socjalistycznego humanizmu, dobra i piekna, zaś żadnych czynow paskudnych nigdy tam nie dokonywano.
3. Jesli nawet ich dokonywano, to czyny takie dokonywaly sie same, zaś PZPR nie miala z nimi nic wspólnego. PZPR byla jedynie klubem towarzysko-dyskusyjnym mysli lewicowej.
4. Jesli nawet PZPR miala z paskudnymi czynami coś wspolnego, to były to godne pozalowania błędy popelnione przez nie wiadomo kogo, pod nie wiadomo czyim wplywem, na nie wiadomo czyje polecenie; natomiast nikt z byłego tzw. ścisłego kierownictwa PZPR osobisśie za nic takiego nie odpowiada.
5. Nikt z byłego ścisłego kierownictwa PZPR osobiscie za nic nie odpowiada, bo w partii bylo, za jej szczytowego rozkwitu, ponad trzy miliony osob. 3 000 000 to jest liczba magiczna, jak 7, 13 albo 666. Magiczna liczba 3 000 000 ma byc, automatycznie i sama w sobie, niewzruszona podstawa absolutnego, nienaruszalnego, dozywotniego immunitetu prawnego i moralnego dla (tak na oko) 100-200 zyjacych do dzis dygnitarzy PZPR, ktorzy w okresie 45 lat tzw. socjalizmu realnego naprawde mieli cos do powiedzenia w sprawie rzadzenia PRL-em (w przeciwienstwie do tzw. mas czlonkowskich PZPR, ktore mialy pelne prawo wiwatowac na pochodach, uczeszczac na zebrania, placic skladki i glosowac bez skreslen).
6. Jesli nawet ktokolwiek z bylego kierownictwa PZPR osobiscie za cokolwiek odpowiada, to nie sposob juz dzis dojsc kto, no bo to przeciez przeszlosc tak zamierzchla (dwadzieścia lat, toż to jak przed potopem!), ze trzeba by wolac archeologow, aby mozolnie odtworzyli ze skorup, drzazg i hieroglifow, kto to mogl byc taki np. Rakowski, Kiszczak albo Jaruzelski, co takiego oznaczaly zagadkowe akronimy ZSMP, WRON, PRON, ZOMO, ORMO, GUKPPiW i FJN, albo do czego (poza przeprowadzaniem staruszek przez ulicę) sluzylo w PRL Ministerstwo Spraw Wewnętrznych.
7. Jezeli nawet mozna by dojsc do tego, kto za co odpowiada, to nie nalezy tego robic, bo w partii bylo ponad 3 000 000 osob, i wszystkie 3 000 000 co do jednej sa wspolpowiedzialne, a przeciez jakze tu zamknac 3 000 000 ludzi – niesprawiedliwość! Twierdzenie, ze nikt nie chce zamykac trzech milionów, bo wystarczy KC, to bełkot malkontentow, lewica wie lepiej.
8. Sojusz Lewicy Demokratycznej, dawniej Socjaldemokracja Rzeczypospolitej Polskiej, nie ma nic, ale to nic wspolnego z PZPR ani z PRL, zaś wytykanie, ze SLD kieruja ci sami ludzie, ktory kierowali SdRP, PZPR i PRL, to bełkot malkontentów.
9. Jesli nawet SLD i PZPR maja ze soba cokolwiek wspolnego, to bylo dawno i nieprawda. Utrzymywanie jakoby bylo inaczej, to bełkot malkontentow.
10. Wobec czego lewicy slusznie sie nalezy rownoprawny z wszystkimi innymi formacjami politycznymi spoleczny kredyt zaufania, zeby mogla pokazac jak, jako nowoczesna europejska socjaldemokracja, zmieni Polske w kraine wiecznej szczesliwosci (dajcie mi wladze, a ja was urzadze, jak powiedzial swego czasu Benito Mussolini). Wytykanie, ze juz raz probowali taka szczesliwosc zaprowadzic, to bełkot malkontentow.
Napisałem!!!Ale żeście mój głos wyrzucili.Nie jesteście obiektywni!!!Czego się boicie,PRAWDY!!!!!
Świetny tekst. Faktycznie można by uznać, że komunistów w Polsce, jak na lekarstwo. ale sam poznalem jednego już w szkole. Ateista i komunista z niego był zatwardziały, więc wiodłem z nim spory ideowe, a dzisiaj, jak Pan to słusznie napisał, kolega ten w awangardzie kapitalizmu na szczytach biznesowych. Jedynie ateizm mu został, ale to w laickiej Europie też jest trendy…
Żeby mówić o komunistach trzeba przyjąć jakąś definicję komunizmu.
Znany filozof, logik i sowietolog na wstępie swojej książki „Komunizm religia sowietologia” podaje dwa rozumienia komunizmu.
Komunizm w sensie szerszym, to postulat wspólnej własności dóbr. W tym sensie można go odnaleźć i u PLatona i w Dziejach Apostolskich i w zakonach chrześcijańskich.
Komunizm w sensie węższym, to teoria i praktyka KPZR.
Dalej Bocheński się zastrzegał, że w dalszym ciągu książki będzie pisał tylko o komunizmie w sensie węższym.
Kapuściński był chyba komunistą w sensie szerszy. Ale komunistą w sensie węższym jeżeli był, to w stopniu coraz mniejszym.
Pozdrowienia Panu, Panie Redaktorze i niektorym Czytelnikom,
Swietny artykul, komentarza nie potrzebuje. Uwaga moja dotyczy sprawy, nie poruszonej jeszcze przez « Rzeczpospolita », a ktora warto podjac, to jest pytania, w jakich celach zostal « stworzony » z niebytu tow. Kapuscinski i jemu podobni « specjalisci » ? Pomijajac aspekty wyslugiwania sie wywiadowi PRLu czy sowieckiemu, co moze byc zrozumiale przy stwierdzeniu, ze tow. Kapuscinski byl zaangazowanym komunista, sadze ze wypada wspomniec o spoleczenej niejako roli nowego typu reporterow, oddanych i poddanych wladzy sowieciarzy, w epoce, kiedy istnieli jeszcze w Polsce redaktorzy czy reporterzy dawnego, przedwojennego chowu. Mowiac o przedwojennych reporterach, mam na mysli przede wszystkim Melchiora Wankowicza. Otoz dobrze byloby przeprowadzic porownanie (mysle ze duch sp. Melchiora Wankowicza wybaczy mi tego typu naduzycie) postaci i dzialalnosci Melchiora Wankowicza z Kapuscinskim, zalety tego porownania beda wielostronne. Smiem twierdzic, ze komunisci, bedac swiadomymi wielkosci piora jak tez postawy partiotyczno-spolecznej p. Wankowicza (to przeciez Wankowicz we wczesnych latach 60 przeznaczal ogromne, jak na owe czasy, sumy pieniezne na pomoc Polakom przesladowanym przez rezym komunistyczny), chcieli stworzyc jak najszybciej nowego chowu « autorytety » i « slawy », oddane idei komunizmu, jako przeciwwage dla przedwojennych autorytetow. Bardzo wazny aspekt w dziale komunistycznego « wychowania obywatelskiego » Tow. Kapuscinski, jak i inni tego pokroje czynownicy, mial sluzyc celowi zdetronizowania « krola reportazu », jakim byl i pozostanie, mam nadzieje, w swiadomosci Polakow, Melchior Wankowicz. Tak, trzeba powtarzac ciagle, ze komunisci mieli za zadanie deprawacje polskiego spoleczenstwa, poprzez towrzenie nowych wzorcow, czlowieka sowieckiego, tow. Kapuscinski byl zarowno tworem tego typu zabiegu, jak tez kontynuatorem i realizatorem.
Z powazaniem
Czytelnik
Bardzo dobry artykul, bo wielu zwiazanych „z ludzmi honoru” chce wszystko zamazac. Nikomu, ale to nikomu nie wypada nazywac rzeczy po imieniu, bo niby wszystko bylo skomplikowane, wszyscy byli wplatani, wszyscy kradli, pili i donosili. Otoz nie: fakty sa proste i jasne nie wszyscy byli wplatani, nie wszyscy kradli i donosili, moze z piciem przesadzilam, ale moj ojciec nie pil.
@ Rafał Nowicki napisał:
05 marca 2010 at 18:26
„Są na tej liście nazwiska piękne, jak Herling-Grudziński czy Kopaliński”
Oj bylabym z Kopalinskim ostrozna -Kopalinski to nie jest prawdziwe nazwisko, poprzednio byl bodaj „Stefczyk” ale i to nie bylo prawdziwe.
Prawdziwego sie wyparl po wyjsciu z UB w ktorym „utrwalal wladze ludowa”
” Środki masowego przekazu, nawet jeżeli im nie wierzymy, jeżeli uważamy, że kłamią, mają na człowieka olbrzymi wpływ, ponieważ ustalają mu listę tematów, ograniczając w ten sposób jego pole myślenia do informacji i opinii, jakie decydenci sami wybiorą i określą. Po pewnym czasie, nawet nie zdając sobie z tego sprawy, myślimy o tym, o czym decydenci chcą, abyśmy myśleli ( najczęściej są to sprawy błahe, lecz celowo wyolbrzymiane albo fałszywie przedstawione problemy). Dlatego ktoś, kto mniema, że myśli niezależnie, ponieważ jest krytyczny wobec treści podawanych mu przez środki masowego przekazu – jest w błędzie. Myślenie niezależne to sztuka myślenia własnego, osobnego, na tematy samodzielnie wywodzone ze swoich obserwacji i doświadczeń, z pominięciem tego, co usiłują narzucić mass media” Ryszard Kapuściński Lapidarium I
Myślę, że Ryszard Kapuściński miał świadomość co niesie ze sobą komunizm i miał do tego dystans.
Boze, ilez jeszcze mozna o oczywistosciach
Ale to dobrze bo niektoryz zdaje sie wciaz nie wiedza.
Charakterystyczna dla Polski jest rozdwojona jazn PRL-u. Owczesny ustroj nam wepchnieto do gardla. Znalezli sie ci, co lykneli i zostali ‘komunistami’ by miec talony na samochod, dyrektorowac czy mieszkac w bloku. Reszta sie nie poddala.
Wsrod tych dwoch glownych obozow jest mikropartyjka tych, co uwierzyli w komunizm. Lekcewazona zreszta przez obie glowne frakcje. Uwierzyli w glebi serca. O przyczyny tej wiary nie pytam bo odpowiedzi moze byc wiele. Ci wierzacy calym sercem to komunisci rowni komunistom w krajach demokracji, tej prawdziwej. Tych ludzi nie powinnismy pietnowac a raczej ogladac z zainteresowaniem jak okazy zoologiczne w zoologu. Sa niewinne i czyste w swej wierze. Wiara jest darem jak powiedzial jeden z papiezy.
pzdrw
soso
… bo innej Polski przecież nie było. I nie bedzie.
byli prawdziwi komuniści – funkcjonariusz UB Władysław Cz.
Po rozbiciu oddziału „Lalusia” i zakończeniu walk, przybył do Kraśnian kierownik sokolskiego Urzędu Bezpieczeństwa i polecił sołtysowi Antoniemu Tochwinowi wyznaczyć ludzi w celu zakopania zwłok „bandytów” zabitych w czasie walki. Sołtys wysłał mnie oraz Józefa Czaplejewicza, Jana Minkowskiego i Michała Miltyka, poszedł z nami również funkcjonariusz UB Władysław Cz. wraz ze swymi kolegami, by wskazać ciała zamordowanych akowców. Po przybyciu na teren walk, Władysław Cz. wszedł nogami na klatkę piersiową pierwszemu zabitemu 19-letniemu żołnierzowi AK i z uśmiechem zaczął skakać oraz kopać butami po twarzy i uzębieniu, krzycząc po rosyjsku „nu czto ot adwajawał Polszu job twoju mać”.
Widząc to bestialstwo jego kolega zawołał do Władysława Cz. – „Włodek! Co ten młody człowiek zrobił złego tobie, że ty tak go po śmierci maltretujesz”. Pomyślałem sobie wtedy, co się stało z tymi rzekomymi Polakami, którzy z tak zimną krwią zabijają rodaków idących z kresów do swojej ojczyzny.
źródło:Walka oddziału „Lalusia” po przekroczeniu „linii Curzona”
@ gajowy bronek napisał:
05 marca 2010 at 20:41
„Choć apeluję od dawna to mój głos niknie w powodzi spraw zupełnie miałkich choć idzie o całkiem fundamentalną sprawę.
Chciałbym zwrócić uwagę, że każdy mieszkaniec naszego kraju, który uzyskał pełnoletność przed 1989 rokiem był albo dzielnym, demokratycznym opozycjonistą albo nędznym sługusem Kremla.”
Dlatego że twój „apel” jest miałki! To kompletny bezsens i idiotyzm! A gdzie zakwalifikujesz tych którzy pracowali, wychowywali dzieci i martwili się żeby przeżyć.
Nie byli bohaterami ale też nie byli w pzpr i nie donosili SB.
Wydaje ci się tylko że piszesz takie mądrości.
Jasne, ci którzy zrobili karierę dzięki współpracy z SB co dzisiaj mają powiedzieć?
Dlatego tak wielka jest nienawiść do Braci Kaczyńskich i do PiS-u którzy chcą ujawnić osoby współpracujące ze służbami PRL.
Skoro to nic strasznego to dlaczego się boicie?
Myślę, że prawdziwi komuniści, tacy psychicznie zdrowi, zniknęli po roku 1960. Później byli tylko idioci, którzy wierzyli w tę ideę, albo zwykli karierowicze, chociaż jedni i drudzy stanowili większość przez cały okres komunizmu.