W medialnej burzy, jaka wybuchła wokół nowej biografii Ryszarda Kapuścińskiego bardzo intrygujący jest wątek, którego konsekwencjami nikt chyba jeszcze szerzej się nie zajął (jeśli jest inaczej, proszę o wybaczenie za nieuwagę).
Owszem, pojawiły się stwierdzenia – jak najbardziej zresztą z przesłaniem książki Artura Domosławskiego zgodne – że Kapuściński był „odważnym, ideowym komunistą”, „prawdziwym komunistą”, „prawdziwym człowiekiem lewicy”, „ideowcem dla którego komunizm był przeszłością i przyszłością”, „wierzącym komunistą”. Ale zabrakło odpowiedzi na pytanie „co to właściwie oznacza?”. Ano to, że w czasach PRL mieliśmy w Polsce prawdziwych komunistów! To prawda niesłychanie niewygodna dla tych, którzy próbują Polakom wmówić, że w Polsce między 1944 a 1989 rokiem żadnego komunizmu nie było, a były jedynie geopolityczne uwarunkowania: „wicie-rozumicie, Ruskie były silne, to trzeba było ich słuchać, Zachód nas zdradził, ale żebyśmy tam byli komunistami? Nigdy w życiu!”
Jest to między innymi ulubiona metoda tłumaczenia się dawnych komunistycznych aparatczyków, którzy w wolnej Polsce się uwłaszczyli i zrobili karierę polityczną. Przekonują, że co prawda kiedyś wstąpili do PZPR, ale żadnymi komunistami nigdy nie byli, najwyżej „realistami”; kariery inaczej się zrobi nie dało, oni chcieli być przedsiębiorcami (dziś nimi przecież są), pracowali nie dla dobra partii, tylko dla dobra ludowej Polski (bo innej Polski przecież nie było). Nie zdążyli do armii Andersa, to weszli do armii Berlinga, tak jakoś wyszło.
Ale tak tłumaczą się również autorzy stanu wojennego, którzy byli tak wielkimi realistami i patriotami (przynajmniej tak wynika z ich opowieści) że z miłości do Polski sami kazali zaszlachtować trochę robotników, żeby niedobrzy Rosjanie nie musieli tego robić. O żadnym bronieniu komunizmu mowy nie było. No, może bronieniu socjalizmu. A właściwie chodziło o obronę Polski (innej Polski przecież nie było).
Idźmy dalej – weterani PZPR wielokrotnie próbowali po 1989 r. przekonywać, że prawdziwi komuniści to byli u nas dawno temu, może w Komunistycznej Partii Polski. Potem nad Wisłą występowali już tylko najwyżej zwolennicy socjalizmu z ludzką twarzą (czyli miłośnicy Gomułki). A potem już tylko reformatorzy i zwolennicy dialogu społecznego.
Co więcej, oficjalna wykładnia środowiska „Gazety Wyborczej” na temat Marca 1968 to zdanie Adama Michnika, że wtedy „cham i ciemniak ubrani w mundur ułański z ryngrafem na piersi, manipulując fobiami i emocjami, sięgali po władzę nad Polską”. Znaczy czystek antysemickich dokonywali nie komuniści (tych, jak już ustaliliśmy, w Polsce nigdy nie było), tylko jakaś tajemnicza grupa endeków. Prawdopodobnie z PZPE (Polskiej Zjednoczonej Partii Endeckiej).
Zbliżamy się więc oto do naukowego udowodnienia faktu, że w Polsce nigdy nie było ani komunistów, ani komunizmu, że byli jedynie patrioci i przyszli biznesmeni transformacji ustrojowej, a cała historia lat 1944-1989 wydarzyła się tak jakoś sama, nie wiadomo dlaczego.
A tu nagle taki niefart… Tak dobrze żarło, a tu nagle biografia Kapuścińskiego dowodzi, że w Polsce byli prawdziwi komuniści, którzy w dodatku całkiem na serio traktowali walkę przeciw kapitalizmowi i imperializmowi. Którzy nie tylko piórem służyli sprawie światowej rewolucji, ale jak trzeba było, sami sięgali (jak Kapuściński – co pięknie opisuje Domosławski) po broń, żeby wywalić magazynek w parszywe gady reakcji amerykańskiej, sługusów CIA i wyzyskiwaczy ludów uciśnionych. Bądźmy szczerzy – zwolennik dialogu społecznego oraz transformacji ustrojowej by tego nie zrobił. To zaś prowadzi do pytania – czy to możliwe, że Ryszard Kapuściński był w całym PRL jedynym prawdziwie wierzącym komunistą? Chyba niemożliwe.
Więc może ci czczeni dziś czerwoni generałowie PRL też robili to, co robili nie dlatego, że już pół wieku temu starali się wypracować drogę do aksamitnego pojednania narodu z władzą, tylko dlatego, że wierzyli wujkowi Leninowi, stryjkowi Stalinowi i ciotce Rewolucji Światowej?
Może jednak ubecy i esbecy katowali opozycje nie z tęsknoty za wolnym rynkiem i pluralizmem partyjnym, tylko marząc o rozwinięciu swej ubeckiej działalności drogą eksportu przesłuchań na nowe rynki: Europy Zachodniej czy Ameryki Północnej? Eksportu, którego taśmociągiem miała być niezwyciężona Armia Czerwona?
Może jednak Polacy nie zniewolili się sami, tylko pomogli im w tym nieco komuniści? Prawdziwi komuniści, ideowi, wierni, walczący. Tacy jak Bolesław Bierut. Jak Władysław Gomułka i Mieczysław Moczar. Jak Wojciech Jaruzelski.
Może jednak to nie Polacy okłamywali się sami, tylko propagandę sprzedawali im zainfekowani komunizmem pisarze, dziennikarze, reportażyści? Także ci, którzy kłamali podczas zagranicznych delegacji.
I za ten materiał do przemyślenia Arturowi Domosławskiemu wypada serdecznie podziękować.









Nie mozna zapominac o tym,ze nastepcom tj SLDowcom teraz lepiej wszystko wychodzi,ale3 tez pozuiom intelektualny spoleczenstwa ulegl dalszej degradacji,a to jeszcze nie koniec,trzeba siegnac dna,a do tego zmierza Platforma,Mnie zastanawia cos innego – gdzie podziala sie polska inteligencja i polski patriotyzm.Czy ludzie nie znaja historii?
@ Jurek G napisał:
06 marca 2010 at 06:44
„Pytanie, które absolutnie nie interesuje polskich socjologów, jest następujące: jaki procent obecnych profesorów w polskich uczelniach ma w swym życiorysie przynależność do PZPR?”
Jaki procent ludzi z tzw. świecznika należało do PZPR i było TW?
Jak skończyli Ci na których oni pisali donosy?
A ja pytam Lisa czy moze telewidzom spojrzec prosto w oczy.Przyjdzie czas ze i jego rozlicza za manipulowanie widzami w imie wlasnych interesow
Kolejny strzał erystycznym śrutem z fuzji dzielnego gajowego. Tym razem z rodzaju, jakby powiedział klasyk, „jestem za, a nawet przeciw”:
gajowy bronek napisał:
05 marca 2010 at 20:41
Choć apeluję od dawna to mój głos niknie w powodzi spraw zupełnie miałkich choć idzie o całkiem fundamentalną sprawę.
Chciałbym zwrócić uwagę, że każdy mieszkaniec naszego kraju, który uzyskał pełnoletność przed 1989 rokiem był albo dzielnym, demokratycznym opozycjonistą albo nędznym sługusem Kremla.
Stąd byłem zawsze przeciwny “Wildsteinowskiej lustracji” czy tropicielskiemu oddziałowi IPN.
Czas rozliczyć WSZYSTKICH, których wskazuję a nie według rejestru IPN.
Albo obywatel, w dowolny, przekonywujący sposób, udokumentuje swoją przynależność do ruchu antykomunistycznego, w okresie PRL, albo poniesie konsekwencje.
A te bzdety TW, PKP, OHP i podobne zostawmy babciom w maglu chyba, że są dodatkowe dowody na kryminalną działalność obywatela, który nie dość, że z komuną nie walczył to kopał swoich sąsiadów, co naturalnie podpada pod kodeks karny.
Jest ryzyko, że proponowanej przeze mnie akcji sprzeciwią się konserwatywni publicyści, którzy po tak radykalnie interpretowanej dekomunizacji stracą 80 procent tematów będących sferą ich zainteresowania ale jest to problem uboczny.”
CZK napisał:
„05 marca 2010 at 16:34
Najprawdziwsza prawda!
Aby dotarła do rodaków.”
Wystarczy zrobić lustrację, ale koniecznie!
Słabości ludzi wielkich, nieprzeciętnych są pożywką dla miernot, którym niczego nie udało i nie uda się dokonać.Na wsi mówią”a tera głupek się cieszy”.
@ gajowy bronek:twój głos już dawno temu POwinien stąd zniknąć
Gratulacje – kapitalny tekst!
Trafił pan redaktor Piotr w sedno, ależ to musiało zaboleć zakłamywaczy najróżniejszego autoramentu…
Pytanie, które absolutnie nie interesuje polskich socjologów, jest następujące: jaki procent obecnych profesorów w polskich uczelniach ma w swym życiorysie przynależność do PZPR?
sceptyk-bis napisał:
05 marca 2010 at 22:11
„A ja bym chciał postawić proste pytanie: czy ustrój PRL utrzymałby się przez z górą 40 lat, gdyby nie znajdował oparcia wśród ludu? ”
Nie ma co oburzać sie na „sceptyka-bis”, ze postawił takie pytanie,- cóż, są ludzie mądrzejsi i sa też mniej bystrzyi i dobrze, że ci ostatni tych pierwszych pytają nawet o takie proste sprawy…;-)
A odpowiedź jest tak jak i pytanie prosta i oczywista,- nie , nie utrzymałby się!! Nie teoretyzując niepotrzebnie dowodzi tego wszak historia,- na początku wbrew ludowi trzeba go było WBREW LUDOWI! na siłę wprowadzać mordując kilkadziesiąt tysięcy polskich patriotów najmocniej temu się sprzeciwiających, trzeba było utworzyć pod obcym w większości przywództwem aparat przemocy a i tak w końcu niezbednym stało się fałszerstwo wyborcze i w referendum. A potem cały czas trzeba było rozbudowywac aparat przemocy przeciwko temu ludowi tak rzekomo wspierającemu narzucony ustrój ! Mimo to, na koniec, jak tylko moskiewski najwyższy protektor nieco osłabł to i tak wszystko w diabły poszło.
Jak to? Przecież komunizm w Polsce wprowadził się sam.
Szanowny Panie Redaktorze,
to jest fenomenalny tekst.
Kłaniam się Panu!
Natura ludzka jest natura ludzka. Historia nas uczy ze kazde spoleczenstwo sie jakos dostosowywalo do panujacego rezimu. Dlaczego, zycie po prostu jest lepsze i bespieczniejsze w konformismie, z pradem. Wiekszosc zwyklych ludzi nigdy nie jest nastawiona idealistycznie (bo do tego trzeba miec jakis poziom wyobrazni czy inteligencji) i nie bedzie narazac siebie ani swoje rodziny na represje.
To samo w Polsce. Wiekszosc Polakow byla w PZPR konformistycznie, a nie z powodow ideowych, co nie znaczy ze takich w Polsce nie bylo. Nawet ci tzw ideowi byli bardzo wspomagani w swojej wiarze przez fakt ze mieli z tego jakies korzysci. Im wiecej mieli korzysci tym bardzie wierzyli ze prawda jest po ich stronie (bo jak sie wspaniale zyje to wszystko gra). Takie pomieszanie „dobrego” z „pozytecznym” bardzo apeluje do ludzkich umyslow. Psychiczne przkrycie swojej osobistej rzadzy do wladzy, pieniedzy i lepszego zycia, futerkiem idealismu zmiany swiata na lepsze, to zawsze byla i bedzie, bardzo potentna motywacja.
Zwykle kiedy korzysci sie koncza to i konczy sie ideologia, i tak sie stalo w Polsce. Ale to tez nie jest takie proste. Duzo osob z rozrzewnieniem pamieta dobre czasy nomenklatury i przekazuje swoje tesknoty swoich mlodym pokoleniom (oj, przyjemnie sie rzadzilo masami i bylo ludziom tak dobrze i nam tez). O osobistych korzysciach sie zwykle nie wspomina (bo to juz tak jest), ale zwykle pokresla sie szlachetna motywacje swojego dzialania (bo to tez juz tak jest), ze to niby wszystko (i wszystkie lajdactwa) dla dobra kraju.
Obrona zasranych zyciorysow i przetrwalych korzysciach materialnych, staje sie dla bylej nomenklatury najwazniejszym celem zycia. A poniewaz jest ich duzo, maja pieniadze, sa wszedzie, i sa wlascicielami postkomunistycznych mediow, dlatego ta cala propaganda tak intensywnie stara sie mydlic oczy przecietnym Polakom, a szczegolnie mlodym, bo ci na wlasne oczy tego nie doznali tych dobrodziejstw.
„był umarły, a znów ożył; zaginął, a odnalazł się”
Ludzie, opamiętajta się!
nie lękajta się … komunistów (już wam nic nie zrobią),
Kochajta się! (nienawiść i zemsta są drogą do piekła),
tak nas przecież nauczał Nasz Papież!
@A’propos: skoro tylu TW patrzy codziennie Polakom w oczy to i Kapuściński mógłby popatrzeć.
Kundle zawsze patrzą tak oddanie w oczy…
a propos – wywołane symbole 1944-56 to było skrzyżowanie sowieckiego sierpa z polskim młotkiem
W swoim programie Lis zapytał Domosławskiego czy spojrzałby teraz Kapuścińskiemu w oczy. Ten nie zaprzeczył.
Mnie bardziej interesuje czy Kapuściński mógłby spojrzeć obecnie rodakom prosto w oczy.
Brawo, dla tych co maja dzieci, prosze ich uczyc historii na wlasna reka bo program szkoly panstwowej niedlugo bedze ukladal Adam we wlasnej osobie.
@mlotkowy
Czasy sie zmieniaja ludzie nie – od kiedy ludzie stapaja po ziemi sa osobnicy probujacy styranizowac reszte w ten czy inny sposob. I zazwyczaj historia im sie nie podoba, nie mowiac juz o innych pogladach. Oczywiscie potrzebuja duzo pomocnikow tzw. uzytecznych idiotow jak to mawial wojownik o wolnosci Lenin.
I proby te nigdy nie ustana – jak to mawial swiatowy tyran i morderca ktory powalil pokojowo nastawiony Zwiazek Radziecki Ronald Reagan „utrata wolnosci jest odlegla tylko o jedno pokolenie”.
Ale widze ze lepiej sie gapic w TVN i powtarzac jakies pierduly o PIS’ie ktory tak naprawde niewiele moze, a wladza lezy w mediach ktore moga wypromowac kogo chca i powalic kogo chca (zwlaszcza w Polsce) i tu lezu prawdziwe zagrozenie.
A ja bym chciał postawić proste pytanie: czy ustrój PRL utrzymałby się przez z górą 40 lat, gdyby nie znajdował oparcia wśród ludu? Dlaczego ten temat jest nieustannie zakłamywany opowieściami o „złych elitach”? To była bardzo dobrze funkcjonująca wieloletnia symbioza, oczywiście ubezpieczana przez wojsko i aparat bezpieczeństwa, bo jak wiadomo lud kapryśnym jest. Załamała się, gdy zabrakło kasy (tych 2 tysięcy na podwyżki).
Warto też zastanowić się, dlaczego płk. Kukliński jest uważany za zdrajcę przez poważny odłam opinii publicznej. Kogo on mianowicie zdradził? Ano swój „naród” zdradził, bo przecież naród uczestniczył w obronnym sojuszu przeciwko rewizjonistom i imperialistom… A co z płk. Pawłowskim? Czy ktoś odważył się kiedyś go usprawiedliwić? Nie wiem, może i brał pieniądze, ale dzisiaj np. nasi rolnicy też biorą pieniądze i to im się chwali…
Jaruzelski to patriota tyle, że sowiecki.
Niech będzie, że nie było komunizmu. Nie było systemu totalitarnego, w którym zarządzały bydlaki. Niech sobie szanowne pryszcze wyobrażą, że:
- redakrorzy Krytyki Politycznej są mordowani (od czasu do czasu),
- nie można wyjechać za granicę bez podpisania aktu lojalności wobec PIS lub wstąpienia do młodzieżówki PIS lub Młodzieży Wszechpolskiej,
- wylatujesz z pracy jeśli nie uczestniczysz w corocznych manifestacjach poparcia dla PIS (np. 3 maja) i nie głosujesz na PIS (oczywiśie „w tajnych wyborach”), etc., etc.
Rozumiem, że jedynym pragnieniem członków PO i SLD jest żyć w takim systemie.
Gajowy, idź na grzyby, już pewnie dla rosną w głębokim gaju.
Choć apeluję od dawna to mój głos niknie w powodzi spraw zupełnie miałkich choć idzie o całkiem fundamentalną sprawę.
Chciałbym zwrócić uwagę, że każdy mieszkaniec naszego kraju, który uzyskał pełnoletność przed 1989 rokiem był albo dzielnym, demokratycznym opozycjonistą albo nędznym sługusem Kremla.
Stąd byłem zawsze przeciwny „Wildsteinowskiej lustracji” czy tropicielskiemu oddziałowi IPN.
Czas rozliczyć WSZYSTKICH, których wskazuję a nie według rejestru IPN.
Albo obywatel, w dowolny, przekonywujący sposób, udokumentuje swoją przynależność do ruchu antykomunistycznego, w okresie PRL, albo poniesie konsekwencje.
A te bzdety TW, PKP, OHP i podobne zostawmy babciom w maglu chyba, że są dodatkowe dowody na kryminalną działalność obywatela, który nie dość, że z komuną nie walczył to kopał swoich sąsiadów, co naturalnie podpada pod kodeks karny.
Jest ryzyko, że proponowanej przeze mnie akcji sprzeciwią się konserwatywni publicyści, którzy po tak radykalnie interpretowanej dekomunizacji stracą 80 procent tematów będących sferą ich zainteresowania ale jest to problem uboczny.
Zdecydowana większość tzw. intelektualistów, w tym różnej maści ludzie pióra [m.in.prawdziwi pisarze jak i grafomani], jeżeli chcieli w czasach „komuny” utrzymać się z tego co robią, nie mogli nie pójść na lep współpracy z systemem. Zawsze wydanie książki, to było „wicie, widzicie, rozumicie…itp”. Kapuściński to nie wyjątek, a raczej reguła. Dzisiejszy „salon”, to głównie te mamuty z czasów komuny, ich rodziny i dzieci, którzy nadal mają w swych rękach dużą siłę medialną. Powłazili na pomniki, które sobie zbudowali i dobrze się tam czują. Nic dziwnego, że strącanie im podobnych z tych pomników to bolesny zabieg, więc jazgot i strach jest ogromny. Książka Domasławskiego jest nie o Kapuścińskim, ale o stadach mu podobnych, i odkryć takich mamy ostatnio coraz więcej. Czy i teraz gross intelektualistów-prawdziwych i tych którzy za takich chca uchodzić- odzyskało swą niezależność od jakiegoś „sponsora” jakim kiedys było państwo ? Wątpię, ci ludzie bez takiego „zaplecza” nie mogą istnieć, a na pewno gdy chcą smarować bułeczki grubo masełkiem. Więc jeżeli chcą….. Jest to więc zależne od skali apetytu…., a może jest to raczej skaza „genetyczna” tej grupy społecznej ?
Panie Redaktorze!Brawo Znakomity i celny tekst
To się nazywa paradoks dziejowy polskiej sitwy postkomunistycznej, która uparcie twierdzi, że w Polsce w ogóle nie było komunizmu(!) No bo niby kiedy?W latach 1944-89 był kraj mlekiem i miodem płynący (w rzeczywistości krwią cieknący i gównem śmierdzący)a czasem zdarzały się tam jakieś „okresy błędów i wypaczeń”, jakaś indoktrynacja, inwigilacje, besztanie ludzkiej godności to jakaś propaganda endecka, ciemnogrodzka (jak kto woli).Rzygać się chce, jak ma się tę świadomość, ze w ciągu przeszło 20 lat Polski pookrągłostołowej nie uporaliliśmy się z tym czerwonym syfem. Ba, ludzie reprezentujący czerwony folwark mają prawo włączać się do dyskursu publicznego szeroką ławą. Taka Polska nie może być moją Polską i nie będzie. Ja w sercu noszę inną, bo Polskę prawdziwą. I tego trzymać się trzeba.Dziękuję za tekst. Pozdrawiam
Rafał Nowicki napisał:
05 marca 2010 at 18:26.
Sa Slowianie, sa Semici (ci drudzy skladaja sie z Arabow, Zydow i kilku pomniejszych nacji).
Ja lubie poprawnosc jezyka. Jesli mowie anty-slowianie to rozumiem przeciwko slowianom, podobnie z anty-semici.
Znakomity tekst, trafiajacy w sedno. Bo przeciez innej Polski nie bylo…
Polityke mozna porownac do gry w brydza.
Co robic gdy sie ma karty na 3 karo?
Mozna licytowac 3 karo i grajac inteligentnie ugrac 3 karo.
Mozna chciec grac szlemika, licytowac szlemika i przegrac completnie.
PRL to byla gra w 3 karo, jej oponenci to ci co chca grac szlemika. Bo to tak przyjemnie grac szlemika, oj przyjemnie, wiemy wszyscy o tym dobrze.
(Przez „karty” rozumiem sile militarna, gospodarcza, technologiczna, kulturowa etc.)
Celny felieton. Gratuluje. Dlatego J.Kaczynski trafnie ich nazwal lze elity. I dlatego agentura rosyjskaq, byle WSI i cala reszta z nia zwiazani, ktorzy umiescili sie w SLD i PO nie zapominajac o Bokowych-Walesujacych sie TW tak nie cierpi PiS-u i Kaczynskich broniac sie przed ujawnieniem podobnych prawd i pozbawienia wplywu na uklady pozwalajace manipulowac niedoswiadmomionymi masami.
@ Marian New York
„Polska to jedyny kraj na ziemi gdzie nie ma żydów a jest antysemityzm”
O antysemityzmie różnie mówią. Jeżeli antysemityzmem jest wspomnienie o np. nadreprezentacji tej mniejszości w UB (a jeszcze niedawno za stwierdzenie tego oczywistego faktu Szechtersztyme taką łatkę przypinała), to oczywiście, że jest.
Ale jak to – nie ma Żydów? Znaczy co, Edelman był ostatni i teraz już nie ma ani jednego? Oj, nie mówcie tego Leopoldowi Kozłowskiemu, bo umrze ze śmiechu i stracimy ostatniego galicyjskiego klezmera…
Geremek też nie był Żydem? Ciekawe, jak został ministrem, to nagle był dla Polski tytuł do chwały, że mamy w katolickim kraju niewierzącego prezydentem, ewangelika premierem, a Żyda ministrem spraw zagranicznych.
Lityński i Michnik to Estończycy? Dawid Warszawski wyemigrował? Pierwsze słyszę, żeby Szewińska umarła…
W Wikipedii w kategorii „polscy Żydzi” jest 1389 haseł i nie wszyscy już pomarli. A zaznaczam, że nie ma tam Michnika (aczkolwiek jest jego ojciec, matka i ojczym), Geremka ani Urbana też nie (choć jest Passent, Blumsztajn i dwóch Borejszów). I to jest encyklopedia, a nie książka telefoniczna.
Są na tej liście nazwiska piękne, jak Herling-Grudziński czy Kopaliński, są i takie osobniki, które nie powinny o swoim pochodzeniu za głośno mówić, bo to reszcie Żydów nie przynosi zaszczytu. W każdym razie nie jest to lista wyłącznie nieboszczyków i emigrantów. Jest tam dostatecznie wielu ludzi żyjących i mieszkających w Polsce, żeby można było ocenić, że może i w Polsce jest antysemityzm, ale na pewno nie jest to antysemityzm bez Żydów.
singing nightingale napisał:
05 marca 2010 at 16:38
Dla otrzezwienia anty-komunistow:
Polska Rzeczpospolita Ludowa wyslala tylko raz wojsko do okupacji innego kraju, Czechoslowacji. Ilu Czechoslowakow zabili polscy zolnierze? Chyba zadnego. Zero.
III Rzeczpospolita wyslala dwa razy swoje wojsko do okupacji innych krajow, Iraku i Afganistanu. Ilu Irakijczykow i Afganczykow zabili polscy zolnierze? Setki? Tysiace? Chyba tysiace. Za co? Za to ze odwazyli sie bronic przed obca okupacja.
Wiec kto jest wiekszym imperialista? Komunisci czy anty-komunisci?
@ singing nightingale
A ilu Polaków zabili na rozkaz polscy żołnierze w III RP? Zero. A ilu Polaków zabili żołnierze LWP w akcjach policyjno-represyjnych skierowanych przeciwko własnym obywatelom?
Pytanie pozostawiam bez odpowiedzi, odsyłając do wikipedii
A dzisiaj jest inaczej. Logicznie rzecz ujmując, dziś również ludzie gonią za pieniędzmi, posadami i dobrami materialnymi, nie bacząc na nic /lub na wiele nie zważając/ A za ładnych parę lat zaczną do swoich poczynań dorabiać heroiczną mitologię, jak to budowali polski kapitalizm, polską demokrację czy co tam jeszcze można było budować.
Tylko prawda nas może oczyścić, a kneblowanie może doprowadzić do ponownego 89 roku, ale tym razem może nie być tak aksamitnie.
Moim zdaniem, postawy ludzi są podobne jak kiedyś, tylko środki nacisku się zmieniły, z jednym wyjątkiem, że teraz łatwiej jest się wyrwać z tego zaklętego kręgu. I oby jak największej części społeczeństwa to się udało
Doskonałe, złośliwe, inteligentne
. Trafne niestety. Pamiętam te czasy doskonale. Ci co chcą wstąpić do partii wystąp. Zostałem ja i biedak, który należał do SD. Dziś próżno szukać tych kilkudziesięciu co wystąpili. Do partii nie należał jak się okazuje nikt. To, że zostałem w miejscu spowodowało wiele konsekwencji: w dalszej nauce, dostaniu mieszkania itp., przychodzili emisariusze i mówili „no towarzyszu już niedługo wstąpicie?”. Nie wstąpiłem do końca.
Jednak wybór miał każdy i każdy miał sumienie. W wieku partyjnego „poboru” większość poznała historię i wiedziała o co w tym wszystkim chodzi. Byłem w środowisku, które studiowało.
Ideowcy tacy jak R.Kapuściński sprzedali się po prostu. Ten miał talent i wytargował niezłą cenę, ci bez talentu mieli spokój i od czasu do czasu coś spadało z „partyjnego stołu”. I choć trudno ich teraz znaleźć było ich wielu i właśnie dzięki nim historia Polski potoczyła tak, a nie inaczej.
O tym kto był, a kto nie był komunistą decyduje każdorazowo prezes Jarosław Kaczyński.
Na przykład SLD to nie są już komuniści ale patriotyczna partia odnowy moralnej z którą PIS buduje koalicję IV RP w mediach publicznych.
Ci wojenni i swiezo powojenni pamietaja,ze tuz po wojnie nie bylo ani jednego sekretarza powiatowego polaka tylko 100 % nioekatolikow. I dobrze zrobila nasza wiejka mlodziez,ze przejela wladze w soje rece obojetnie jaka ona byla, wiekszaszosc byla wierna Polskiemu Kosciolowi.Stad udalo nam sie oprzec kolektywizacji i zaczowac czesciowo sektor prywatny.Stach z Florydy.
Z uporem maniaka będę powtarzał, że komunizmu nie było. Komuniści owszem (obojętne: ideowi czy nieideowi, ale byli). Komunizmu nie było, tylko sowiecka okupacja, którą realizowali wyjątkowo sumiennie komuniści ideowi i bezideowi. Komuniści z obywatelstwem polskim (byli też z innym).
Należy zauważyć, że z sowietami kolaborowali także ludzie, których o komunizm nie sposób posądzić. Ale byli (choćby Dobraczyński). Tak to niestety było i trzeba tę prawdę do znudzenia powtarzać. Może w ten sposób ludziska zauważą, że ciągle jesteśmy okłamywani.
Wsrod tych odeowych komunistow zapomnial Pan przeliczyc takze historykow Andrzeja Paczkowskiego i Pawla Wieczorkiewicza, niezyjacego juz ministra spraw zagranicznych Stefana Mellera oraz bylego prezydenta Aleksandra Kwasniewskiego.
Bardzo pokrętna i nierzetelna publikacja. Dyżurnych publicystów ,literatów i profesorów wytwarza każdy reżim. Posługują się w swej działalności tzw. dobrem wyższym, interesem narodowy a swych oponentów z mila chęcią wysłali by do obozów reedukacyjnych by nawrócić ich na swa wiarę . Polska to jedyny kraj na ziemi gdzie nie ma żydów a jest antysemityzm ,niema komunistów a jest antykomunizm toż to czysta paranoja.Proszę pamiętać ze od 1945 r. polski chłop orał ziemie,robotnik ciężko char owal , w fabryce a polska inteligencja na pochodach 1 majowych chwaliła socjalizm. Przypomnę również ze jednym z głównych 21 postulatów sierpniowych był „socjalizm o ludzkie twarzy”a nie pseudo kapitalizm panujący obecnie w naszym kraju . Dla przypomnienia, to polski chłop roparcelowywal majątki ziemskie a robotnik pracował w skonfiskowanych i upaństwowionych fabrykach a nasza inteligencja chętnie zajmowała zajmuje do dziś mieszkania skonfiskowane kamienicznikom. Tak wiec jak Pan widzi komunistów w Polsce jest jeszcze spora grupa i trzeba się spieszyć bo czas niebłaganie biegnie i nie daj boże bez Pana cenzury zejdą z tego łez padołu i o czym będzie Pan pisał.
Czesi mają swojego Kunderę.Pisał powieści o ukochaniu idei komunizmu i jak to było tragiczne i parszywe zarazem. Nie słyszałem aby tak nasi sąsiedzi protestowali i wsadzali mu na powrót słowa do gardła jak u nas, gdy kto prawdę powie.
znakomity tekst panie Piotrze,
powinien byc wraz z tekstem Dobry komunista dzieli salon Rafał A. Ziemkiewicz 04-03-2010 kanonem do dyskusji dla ludzi mlodych,
jesli nie komunisci i polscy aparatczycy w ich sluzbie to sciezki zdrowia ZOMO, procesy polityczne, morderstwa mordy polityczne, kazamaty MBP, UB, MSW i SB, zabojstwo Popieluszki, udreczenie pokolen Polakow organizowaly krasnoludki, ktore w swoich czerwonych kubraczkach, krawatkach i czapeczkach realizowaly sie w swoistym i bardzo specyficznym rozumieniu realizmu politycznego,
jak kiedys podczas jakiegos konwentyklu w 1980 wykrzyczal 16-latek do jakiegos zaprzalego krasnala realisty tlumaczacego niezykle skomplikowane procesy i realia polskie po 1944 roku ” to nie ja glosowalem 3 razy TAK i chodzilem wiernie na wszystkie wybory i pochody pierwszomajowe i to co 1944 roku to nie moja odpowiedzialnosc tylko Pana i panu podobnych ja jestem odpowiedzialny za to jak Polska bedzie wygladala od roku 1980″,
w skrocie prosze nas nie mieszac w uzasadnianie swoich dwuznacznych moralnie postaw i obrone PRL-lizmu
jeszce raz gratulacje za tekst
Zapomniał Pan Redaktor zauważyć, że po wojnie w Polsce nastąpiła gruntowna wymiana elit. Mówiąc krótko rotmistrza Pileckiego wymieniono na towarzysza a właściwie TW Wolskiego. Nie można o tym zapominać!!!
Dla otrzezwienia anty-komunistow:
Polska Rzeczpospolita Ludowa wyslala tylko raz wojsko do okupacji innego kraju, Czechoslowacji. Ilu Czechoslowakow zabili polscy zolnierze? Chyba zadnego. Zero.
III Rzeczpospolita wyslala dwa razy swoje wojsko do okupacji innych krajow, Iraku i Afganistanu. Ilu Irakijczykow i Afganczykow zabili polscy zolnierze? Setki? Tysiace? Chyba tysiace. Za co? Za to ze odwazyli sie bronic przed obca okupacja.
Wiec kto jest wiekszym imperialista? Komunisci czy anty-komunisci?
Polska to narod w gruncie rzeczy nieuczciwy i dlatego nic tam nie mozna ustalic. Ci co pamietaja PRL owska rzeczywistosc zgodza sie ze w Polsce w jednym wiezowcu mieszkal Milicjant co kupowal kradziona benzyne od sasiada Kierowcy, pietro wyzej lekarka co za kielbase wypisywala zwolnienia, dalej obok ubek co wysylal zone na handel szmatami do Rumuni w momencie gdy jego syn byl cinkciarzem a pietro nizej pan prokurator co budowal ville z kradzionego piachu…itd…itd…
Znakomity opis pewnego zjawiska, jednego z wielu niewyjasnionych w polskiej historii.
Pare innych.
Rola kontrreformacji w ksztaltowaniu polskiej edukacji i polskiej kultury i nauki.
Rola wtornego poddanstwa, panszczyzny i ograniczenia rowoju miast na los panstwa polskiego.
Przywileje szlacheckie a rozklad struktur panstwa i budowa systemu oligarchicznego prowadzacego do rozbiorow
Dlaczego wojny i powstania wyniszczajace inteligencje staly sie jedyna droga do niepodleglosci.
Najprawdziwsza prawda!
Aby dotarła do rodaków.
Od pierwszych stron tej książki byłam tym zaskoczona, że media poruszają zupełnie mniej isotne ogólnie aspekty. Czekałam kiedy dziennikarze przeczytają to o czym mówią. Oczywiście nie wszyscy blefowali, ale część tej dyskusji była o mniej ważnym wątku. Zwróciłam też uwagę , że kiedy autor pisze o atmosferze w przedwojennym Pińsku i nacjonaliźmie Polaków wymienia kilka przykładów i chyba pomija to jak Żydzi byli skonsolidowani, że praktycznie cały handel czy usługi były niedostępne dla Polaków (w sensie świadczenia tych usług). Nie doszukiwałabym się w tym jakiegoś szczególnego żydofilstwa ze strony autora, ale w kontekście GW łatwiej o taką refleksję. Po kilkudziesięciu stronach jednak jednak umyka ten wątek. Szacunek dla pracy, odwagi i bezkompromisowości Domosławskiego. Zastanawiam się czy gdyby był dziennikarzem RZ Rakowski i reszta towrzyszy tak chętnie by się wypowiadali. Może nie tylko Oleksy powiedział za dużo. Potrzeba mówienia prawdy jest czasem nawet w ludziach, którzy zawodow są draniami i i to jest optymistyczne. Pozdrawiam Pana Redaktorze.
Pan redaktor Gociek to wschodzaca gwiazda polskiego dziennikarstwa, z niezwykle przenikliwym spojrzeniem.
bardzo cenna obserwacja Panie Redaktorze. jak teraz nasi pogrobowcy komunizmu (nie przyznaja sie do tego, ze nim nasiakli jak tetrowa pielucha moczem) wytlumacza te prosta sprzecznosc? Rzeczywiscie, jesli codziennie wysnaje sie inna prawde, to bardzo latwo dostac sie do psychiatryka, co wczesniej czy pozniej skonczy kazda kariere cygnla salonu czy altolytetu, jakich ostatnio sie namnozylo w mediach salonowych. Prosze zatem tropic te objawy schizofrenii i dzielic sie nim z nami ku naszej uciesze
Radosnie pozdrawiam Pana Redaktora