Amerykanom proces boloński może się kojarzyć z „bolońską” – tak w USA określa się mortadelę. Ale w Europie pod tą nieco pokraczną nazwą kryje się jedno z najambitniejszych przedsięwzięć edukacyjnych we współczesnej historii kontynentu.
Mówiąc w największym skrócie: chodzi o takie ujednolicenie systemów ocen, punktów kredytowych, stopni naukowych, by studenci mogli bez przeszkód przenosić się z uniwersytetu w jednym kraju europejskim na uczelnię w innym. I by można łatwo porównywać uniwersytety ze sobą. Europejskie rządy nie ukrywały, że chodzi o podjęcie konkurencji na globalnym rynku edukacyjnym.
Edukacja stała się gałęzią gospodarki przynoszącą gigantyczne dochody i stanowiącą o ekonomicznej sile kraju. Wiedzę traktuje się jak produkt, a amerykańskie uniwersytety są jak jej fabryki. Ich podstawowym celem jest jak najszybsze wtłoczenie studentom do głów takiej wiedzy, którą z pożytkiem zastosują na rynku pracy. Tak pojmowana wiedza niewątpliwie jest jak mortadela.
W tradycyjnym europejskim ujęciu studia to czas kształtowania postaw społecznych, wzbogacania intelektualnego wnętrza, poszerzania horyzontów. Jego bolączką są jednak tabuny „wiecznych studentów”, którzy – zwykle na koszt podatnika – powoli przyswajają sobie program kierunków o niewielkiej przydatności rynkowej. A i ze „wzbogacaniem wnętrza” bywa różnie.
Wyścig o prymat w produkcji edukacyjnej mortadeli zaostrza się, bo do gry weszli Chińczycy. Europa nie może sobie pozwolić na to, by zostać z tyłu. Rzecz w tym, by nie zagubić w nim tego, co w europejskich uniwersytetach najcenniejsze – duszy.









panie Piotrze, czy od czasu studiów był pan na jakimś polskim uniwersytecie? Bo jakby pan był to by pan wiedział, że proces boloński to tragedia i egzekucja na resztkach sensownego systemu uniwersyteckiego. Pod hasłem kompatybilności tworzy się potworka wzorowanego na staczających się po równi pochyłej włoskich, francuskich i niemieckich uczelniach zamiast brać przykład z efektywnych wzorców skandynawskich, amerykańskich czy angielskich (tych lepszych). Proszę zajrzeć choćby na UW – biurokracja, uwiąd jakiejkolwiek dyscypliny i obrona profesorskiej korporacji. A że studenci nic nie wartych francuskich, polskich i bułgarskich uniwersytetów będą się nawzajem odwiedzać? Nic z tego nie wynika, no może poza oglądaniem Europy, co ma pewną wartość, ale nie o to chodziło. Ameryka i Chiny bać się muszą, spokojna głowa.
„Europejskie rządy nie ukrywały, że chodzi o podjęcie konkurencji na globalnym rynku edukacyjnym” – jak sie „rzady” a zwlaszcza „europejskie” odp…rza raz na zawsze od edukacji, noblistow sie namnozy, jak grzybow po deszczu.
Ale nie wczesniej.
A u nas w każdej wsi W.S.I. lub inna uczelnia.
Nas Chińczycy nie wyprzedzą.
Dlaczego przy okazji obrażana jest mortadela ? Tak sobie myślę,że zawiniła bolońska a niewinną mortadelę …rzucili na pożarcie.
NIe wspomina pan w jakim kierunku ten wyścig szczurów trwa, bo przenoszenie się z miejsca na miejsce nie jest najważniejsze.
Wystarczy spojrzeć na polską edukację, która jest zla z przyczyną jego przewodniczki K.Hall , stwarzającej system indoktrynacji,a nie nauczania.
A polskie uczelnie przeszły na ilość , a nie na jakość, bo wszyscy gonią za kasą, a nie dają za nią wiele, bo wychodzą z założenia,że ten kto płaci to wymaga, a efekty są zatrważające.
Od pazdziernika ucze swoje dzieci chinskiego, by nie byly analfabetami w czasach, gdy wiekszosc swiatowej klasy wydawnictw naukowych, technicznych i finansowych bedzie wydawanych w Azji.
Kto w Polsce ma się ty zająć TW „rektor”?
Przecież część z nich to miernoty które awansowały w PRL-u dzięki donosom.
BOLOŃSKA SIECZKA
Europa nie ma szans. Miliony azjatów wyedukowanych w USA wracają do swoich krajów.
Cała Azja a nie tylko Chiny stanowią konkurencję. Zresztą starają się przyswajać najlepsze wzorce. Na międzynarodowym uniwersytecie w Bangkoku (w Tajlandii jest poniżej promila katolików) jest pomnik Jana Pawła II. Na którym polskim lub europejskim uniwersytecie jest także
Pamietam mojego kumpla Austriaka ktory przez 8 lat studiowal ekonomie. Teraz narzeka ze musi placic kosmiczne podatki na takich jak on kiedys. Starsi pamietaja koniec lat 70-tych np we Wloszech – komunistyczni bandyci (politycznie poprawnie powinno sie pisac „partyzanci miejscy”) wysadzali w powietrze stacje kolejowe, mordowali politykow. Skad sie brali? Sfrustrowani studenci psychologii, socjologii i innych bardzo przydatnych w zyciu specjalnosci. Uniwersytety „ksztalcily” tysiace ludzi w nieprzydatnych w zyciu kierunkach. Frustracja tych inteligentnych przeciez mlodych ludzi w pewnym stopniu moze byc zrozumiala. Po co jednak za moje pieniadze mamy ksztalcic frustratow? Dla ich wlasnej satysfakcji? Niech sami placa jesli chca sie ksztalcic w kierunkach na ktore nie ma zadnego zapotrzebowania. To co pisze Henry jest swieta prawda. Amerykanskie uniwersytety sa platne. Studenci placa, ale tez WYMAGAJA.
Kilka informacji/uwag:
Ksztalcenie w/g procesu bolonskiego:
I stopien–licencjat lub inzynier(stwo) (3 lata lub 3,5 roku)
II stopin–uzupelniajace magisterium (2 lata)
III stopien–doktorat (4 lata)
Stopnie I+II zastepuja dotychczasowe 5-letnie stiudia magisterskie.
Daja mozliwosc zakonczenia edukacji na licencjacie, lub zmiany kierunku/miejsca studiow.
Studia doktorankie zastepuja dotychczasowa asystenture, w czasie ktorej pracowalo sie nad doktoratem (ta zmiana zaczela sie juz wczesniej niz wprowadzanie procesu bolonskiego).
Reforma zostala narzucona z gory, przez ministerstwo i wladze uczelni, ktore chca rywalizowac na rynku globalnym, czyli przyciagac studentow zagranicznych.
Zmieniono dotychczasowy cykl ksztalcenia, zwlaszcza cykl ksztalcenia podstawowego. Przykladowo na mojej uczelni niektorzy dziekani probowali zmiescic dwa semestry analizy matematycznej w jednym itp. (chodzi o trudne wyzwanie–zmieszczenie tresci podstawowych i zawodowych na stopniu I-szym).
Pierwszy rocznik studentow wlasnie skonczyl stopien I.
Mozliwe konsekwencje/uwagi:
podobne jak w edukacji podstawowej/szkolach srednich–brak ciaglosci i skupienie sie na egzaminach;
zwiekszona migracja studentow pomiedzy wydzialami uczelniami;
wyjazdy studentow na studia za granice po licencjacie i po magisterium;
czesta rezygnacja z dalszych studiow po etapie I;
obnizenie sie poziomu wejsciowego na studia magisterskie, dla wyrownania szans kandydatow z roznych;
studia doktoranckie jako sztuczny twor administracyjny, daleki od wzoru amerykanskiego (gdzie pierwsze dwa lata to intensywna nauka, a ostatnie dwa to badania), i dotychczasowego modelu pracy nad doktoratem w Polsce (praca dydaktyczna oraz nauka i praca naukowa asystenta pod okiem promotora, 4-6 lat);
Prawdopodobienstwo powyzszych scenariuszy oceniam jako wysokie.
Jest mozliwe, ze zobaczymy studentow zagranicznych w Polsce, ale dotychczasowy rozwoj programow studiow prowadzonych po angielsku w szkolach publicznych nie rokuje dobrze.
Zagrozenia sa duze. Dodatkowo na uczelnie idzie niz demograficzny.
Mysle, ze jednostki w dobrych zespolach uratuja sie, ale system ksztalcenia wyzszego w Polsce przezyje gleboki kryzys.
nie urawnilowka, ale dazenie do najwyzszego poziomu utrzyma przewage uczelni amerykanskich, australijskich, niektorych europejskich.
W samym Melbourne jest 200 tysiecy obcych studentow. Czemu nie studiuja w Pekinie?
@ Wojtas, o 01:56:
„Pod hasłem kompatybilności tworzy się potworka wzorowanego na staczających się po równi pochyłej włoskich, francuskich i niemieckich uczelniach zamiast brać przykład z efektywnych wzorców skandynawskich, amerykańskich czy angielskich”
Gwoli sprostowania, proces bolonski wzorowany jest wlasnie na systemie angielskim (3 lata licencjatu, 1 lub 2 lata studiow magisterskich). Problem polega na tym, ze w Anglii system ten ksztaltowal sie przez wieki i zdawal egzamin dopoty dopoki studenci rekrutowali sie z moze 20% najzdolniejszych uczniow w kraju. Teraz przyjmuje sie na studia (na przyklad na kursy licencjackie z zarzadzania zakladem fryzjerskim) praktycznie wszystkich w ramach „sprawiedliwosci spolecznej.” Studenci/rodzice placa za takie bezwartosciowe studia ciezkie pieniadze, zaciagaja pozyczki na splaty latami. Wielu odpada po pierwszym roku. Zeby przepchnac ludzi, ktorzy nigdy nie powinni sie znalezc na uniwersytecie, zawyza sie oceny (casus profesora Bucklanda, http://bit.ly/98qPiQ). Pracodawcy sa przerazeni absolwentami, ktorzy nie umieja wypowiedziec sie na pismie i nie orientuja sie w podstawowych zasadach funkcjonowania w pracy (na przyklad ze trzeba przyjsc na czas). I dlatego rekrutuja z polskich uczelni. W skrocie: w czasach masowego szkolnictwa „wyzszego” w Anglii nawet prestizowe uczelnie wypuszczaja absolwentow, ktorzy nie przeczytali ani jednej ksiazki, nie mowiac juz o uniwersytetach tak zwanych „nowych,” ktore kiedys byly wyzszymi szkolami zawodowymi.
Porównanie z mortadelą jest genialne. Zamiast zróżnicowanego „produktu” mamy „mortadelowe” standardy. Owo ujednolicanie i polityka finansowania szkolnictwa wyższego w Polsce prowadzą konsekwentnie do obniżania jakości nauczania. Głównym przedmiotem troski wyższych uczelni jest pozyskanie jak największych środków finansowych i obniżanie kosztów. Efekty?
1. Nauczyciele akademiccy oceniani są niemal wyłącznie przez pryzmat liczby punktów, które wypracują dla uczelni, bo od tego zależy wielkość dotacji na kształcenie studentów stacjonarnych. Poziom wiedzy i umiejętności absolwentów nie mają na tę punktację prawie żadnego wpływu.
2. Uczelnie tną liczbę godzin zajęć do obowiązkowego minimum, bo każda dodatkowa godzina, to strata finansowa. Najbardziej na tym cierpią tzw. aktywizujące formy zajęć.
I na koniec jedna uwaga szczegółowa. Według obowiązujących w Polsce stadardów kształcenia absolwent kierunku „Zarządzanie” czyli przyszły menedżer, nie musi mieć żadnej wiedzy z zakresu makroekonomii i polityki gospodarczej. I w praktyce tej wiedzy dziś nie otrzymuje z powodu, o którym mowa wyżej. To mniej więcej tak, jakby ustalić, że przyszły lekarz kardiolog nie musi znać anatomii człowieka. Wystarczy, że zna budowę mięśnia sercowego.
A prywatne uczelnie? Zakwitly zaraz po upadku PRLu. Ich zalozyciele (?) juz wtedy wiedzieli, ze to dobry interes a dzieci ‘nowej elity’ musza miec ‘magisterke’. Znam takiego mlodego kretyna z takiej samej rodziny, ktory dzis (pewnie za 5 tys dla piszacego!) robi ww. ‘magisterke’ na uczelni im Leona Kuzminskiego.
I tak powstana nowe elity! Pora umierac.
Jednak to panstwo okresla system edukacyjny. Wiemy, ze poszlismy na ilosci i spowodowaly to przepisy – Rysio, Zbysi i Miro moga zalozyc Wyzsza Szkole Zarzadzania Businessem w miesiac! I sciagac czesne – no bo po to sa Rysio, Zbysio i Miro.
Chiny powatarzaja Polska droge. Absolwent panstwowej uczeli jest w Chinach wart dokladnie 2 razy tyle co tak samo ksztalcony prywatnie. Dzisiejsze pokolenie papierowych magistrow nie moze znalezc dobrej pracy, jakiejkolwiek pracy. Tak w Polsce jak i w Chinach.
Czasami mam wrazenie, ze cala ta ‘reforma’ szkolnictwa wyzszego miala na celu poprawienie statystki – Polska krajem magistrow.
pzdrw
soso
Panie Gillert,
W systemie bolońskim najważniejsza jest PORÓWNYWALNOŚĆ wyników uniwerytetów. Żeby porównać poziom studiów ekonomii w Oksfordzie i Zamościu.
A polskie ministerstwo wciąż czepia się pozorów, ilości studentów, elektronicznych tablic. Wszystko, zeby zaciemnić gigantyczną różnicę poziomu wiedzy.
Cytat: Rzecz w tym, by nie zagubić w nim tego, co w europejskich uniwersytetach najcenniejsze – duszy.
*** W Polsce, dla polskich studentow, ten problem doprawdy nie istnieje.
Mlodzi Polacy juz w czasie nauki do matury zostaja bardzo dokladnie odarci ze wszystkich wartosci spolecznych bedacych podstawa postaw obywatelskich, etosu spolecznego.
Sa wychowywani na zombis calkowicie wykorzenionych z kultury i cywilizacji wlasnego spoleczenstwa. Maja spelnic funkcje biologicznej transfuzji krwi dla wymierajacych Niemiec. Dokladnie do tej roli sa mentalnie przygotowywani.
„Jest mozliwe, ze zobaczymy studentow zagranicznych w Polsce, ale dotychczasowy rozwoj programow studiow prowadzonych po angielsku w szkolach publicznych nie rokuje dobrze”
Skandynawowie, Dunczycy i Holendrzy (miedzy innymi) juz od dawna to uprawiaja i nie zaluja. Poczytaj o Koperniku – 10 lat we Wloszech i nocne obserwacje nieba z profesorem matematyki, u ktorego mieszkal; wiekszosc myslowych osiagniec jest katalizowana poprzez ‘element obcy’.
Z pewnoscia nie wszyscy skorzystaja w rownym stopniu z mozliwosci myslenia z innymi i u innych, ale potencjal, ktory w tym tkwi jest kolosalny. Ci, ktorzy nad tym debatuja lub oponuja sa po prostu nie na miejscu.
Cała ta reforma ma doprowadzić do zidiocenia społeczeństwa. W imię wyrównywania szans szkoła średnia, a potem uczelnie wyższe stają otworem dla półanalfabetów. Niemożliwe jest, aby odsetek ludzi nad przeciętnie inteligentnych, bo kiedyś tylko tacy podejmowali studia, wzrósł tak gwałtownie. To raczej kryteria przyjęcia w grono tych najlepszych zdecydowanie zaniżono. Teraz już faktycznie każdy niedouk, który w normalnych warunkach nie zdał by egzaminu wstępnego do liceum, teraz może sobie wstawić przed nazwisko „mgr”. Po co idioci z tytułami, żeby łatwiej rządzić zidiociałym społeczeństwem. Podział na „my” i „oni” odnawia się, choć linia podziału przebiega już trochę inaczej, niż 30 lat temu. W Anglii do szkół prywatnych chodzi 5% dzieci i młodzieży, ale w izbie niższej parlamentu absolwenci tych szkół stanowią już 20%, a wyższej ponad 50%. Podobnie jest z kadrą menadżerską wyższego szczebla. Masówka ma zapewnić dopływ świeżej siły roboczej, ale od myślenia ma być kto inny.
Pozdrowienia dla tych, co jeszcze pamiętają ludzi z przedwojenną Dużą Maturą.
A.F.
Hope Forever napisał: 13 marca 2010 at 14:34
A prywatne uczelnie? Zakwitly zaraz po upadku PRLu. Ich zalozyciele (?) juz wtedy wiedzieli, ze to dobry interes a dzieci ‘nowej elity’ musza miec ‘magisterke’. Znam takiego mlodego kretyna z takiej samej rodziny, ktory dzis (pewnie za 5 tys dla piszacego!) robi ww. ‘magisterke’ na uczelni im Leona Kuzminskiego.
I tak powstana nowe elity! Pora umierac.
*** Moze on kretynem jest. Szkola Leona Kuzminskiego jest najlepsza polska uczelnia.
In 2009 Kozminski University was listed in three prestigious rankings published by the „Financial Times” as the only Polish insitution. Kozminski University ranked 42nd among 70 of the best business schools in Europe.
Earlier in this year Kozminski University Executive MBA program was listed among the 95 top EMBA programs in the world and the Master Program in Management ranked 36th in the „Glabal Masters in Management 2009 ranking”.
nalezy chyba do 17 najlepszych uczelni.
Najlepsze polskie uczelnie sa 300 miejsc dalej. I jak dlugo postkomunityczna kadra (dlatego tak dziko zwalczajace lustracje), albo przez nia wybrani nastepcy (tradycja rodzinne przekazywane razem z protekcja i miejscem na uczelni z ojca na dziecko, niezaleznie od inteligencji) dalej beda kontrolowac uczelnie, tak dlugo nic sie nie zmieni. Dopiero otwarcie kadry naukowej na inteligentna polska kadre pozwoli podniesc jakosc uczelni i zaprzestac marnowac pieniadze podatnikow.
System boloński miał spowodować, że uczelnie będę generować szybciej siłę roboczą możliwą do wykorzystania przez pracodawców. A więc zbliżenie szkolnictwa wyższego i gospodarki przez m.in. wymuszenie przekazywania studentom wiedzy „praktycznej”. Czyli to czego wszyscy teoretycznie chcą…
Część efektów już forumowicze tu przedstawili… spadek poziomu nauczania to efekt znany w całej Europie bez wyjątku.
Niestety z punktu widzenia typowej państwowej wyższej uczelni technicznej efekt jest raczej marny. Pracownicy inżynieryjni zostali zredukowani na tyle na ile się dało przez politykę dotacyjną MENIS’u (brak dotacji na ten zbędny element od lat!), pozostali pracownicy są rozliczani z zupełnie innych osiągnięć – wyznaczonych publikacjami / habilitacjami etc. Jak łatwo się domyśleć dla tych ostatnich kształcenie praktyczne jest co do zasady nudną uciążliwością oznaczającą stratę cennego czasu, który powinni poświęcić na „robienie nauki”.
Jest to więc próba stworzenia czegoś z niczego z łatwym niestety do przewidzenia skutkiem.
Dlaczego Chiny wygrają? Bo mają silny scentralizowany rząd co nie musi
się liczyć z polityką partyjną lub ulegać naciskom opinii publicznej.
Rządząca ekipa ma wolną rękę w prowadzeniu długoplanowej
polityki i ma silną bezpieczną pozycję bo ogół jest zadowolony z wyników.
Co do uczelni to Pekin wdraża dobrze przemyślane reformy
co zwiększą dostęp do edukacji z równoczesnym podniesieniem
jej jakości.
@Pędrek Wyrzutek
Byc moze innowacyjnosc juz sie nie liczy i / lub nie bedzie w przyszlosci, ale do tej pory byla najwazniejsza, podobnie dzialania ‘kulturotworcze’, w czym przoduje USA – nawet ci, ktorzy nienawidza Amerykanow, z reguly ogladaja ich filmy.
Pracuje z Chinczykami, wielu ma doktoraty, ale nie pomysly, to nie przypadek, ze przypisuje im sie intelektualne kradzieze. Szybko licza, salutuja; jedyne czego sie obawiam to noz w plecy, co juz mi sie przydarzylo.
dyskutujac o uniwersytetach zapominamy, ze o poziomie studentow i pozniejszej kadry naukowej decyduja pierwsze lata edukacji.
A ta drogie panie i panowie zaczyna sie w przedszkolu. I tu zaczyna sie polski problem: mozliwosc uczeszczania do przedszkola ma troche wiecej anizeli 5% polskich dzieci. Co gorsza jest to kosztowne, wiec z domu z mama lub babcia zostaja przede wszystkim dzieci z rodzin o niskim statusie wyksztalcenia.
Zapytajcie przedszkolanek i nauczacielek w tzw zerowkach o problemach tych dzieci. Naleza do nich brak umiejetnosci koncentracji przez kilka minut, brak koordynacji ruchowej i niska sprawnosc fizyczna. Problemem jest poslugiwanie sie olowkiem, pedzlem czy nozyczkami.
Ponadprzecietna jest za to znajomosc reklamowych spotow i seriali telewizyjnych.
@22lata
twoja opinie potwierdzaja moi amerykanscy koledzy, ktorzy „dali sie nabrac” na postdoca z Chin. Stracony czas i pieniadze.
Koledzy z pewnego niemieckiego uniwersytetu technicznego twierdza natomiast, ze chinscy studenci sa nieslychanie pracowici, jednak luki w wyksztalceniu ogolnym ogromne i przede wszstkim zdolnosc do samodzielnego myslenia kiepska.
Ale to sie moze zmienic.
przepraszam, ale powinno byc naturalnie 50 a nie 5% dzieci.
Przy takiej urawniłowce bedą „wyzsze”szkoły podstawowe
Produkcja mortadeli – dokładnie tak jest.
Współczesna edukacja to odmóżdżający proces prowadzący do seryjnej produkcji tresowanych półinteligentów o wąskiej zawodowej specjalizacji.
Obniżenie polskiego poziomu edukacji do europejskiego jest katastrofalne w skutkach, co widać już od poziomu szkół podstawowych. Dalej jest już tylko gorzej.
Tępakami łatwiej rządzić
O jakich Uniwersytetach dyskutowac gdy praca magisterska wzbudza emocje
a minister sle kontrole na uczelnie.Caly ten zabieg nic nie zmieni a unifikacja
ocen uczelni moze w Europie troche ujednolicic system .Polskie prywatne szkoly wyzsze produkuja tasmowo magistrow,nabijajac kabze korporacji Profesorow
i to jest smutny efekt tego procederu.
@ baca z burkiem napisał: 14 marca 2010 at 07:08
/… Przy takiej urawniłowce bedą “wyzsze”szkoły podstawowe … /
Witaj Baco !
To jest to do czego się jeszcze dzisiaj nie mogę przyzwyczaić:
W systemie francuskim dzieci zaczynają chyba od jedenastej czy nawet dwunastej klasy a kończą, dorastając, na pierwszej czy terminale (matura) …
Wystarczy dodać do tego obowiązkowy uniwersytet dla zaczynających i jechać w dół gubiąc po drodze tych co nie mogą nadążyć, tak – że do naszej pierwszej klasy dojdą tylko nieliczni … najzdolniejsi … którzy potrafią to co tutaj wystukałem – nie tylko przeczytać, ale i – zrozumieć …
PS. – ze zrozumieniem tego co czytam – zawsze miałem kłopoty – więc czytałem (i dalej to robię) – tyle razy – aż zrozumiem o co chodzi … szczególnie przy rozwiązywaniu problemów podanych tekstowo …
Jego bolączką są jednak tabuny „wiecznych studentów”, którzy – zwykle na koszt podatnika – powoli przyswajają sobie program kierunków o niewielkiej przydatności rynkowej”
Kto pierwszy zlikwiduje „zwykle na koszt podatnika” ten wygra wyscig.
Krotkie pytanie:
Czy Autor wpisu jako dociekliwy dziennikarz zapoznal sie z ostatnio wydana ksiazka:
The Challange of Bolonia, http://www.fiappl.info/2010/02/challenge-of-bologna.html
Uwaga do dyskutantow. To co sie obecnie dzieje na polskich uczelniach nie ma wiele wspolnego z procesem bolonskim – to bardzo czesto zwykly wynik schematycznego podzielenia piecioletnich programow na 2+3, z minimalnym naruszeniem „rownowagi sil” poszczegolnych jednostek w „przydziale godzin pensum” przekladajacych sie na etaty dla swoich pracownikow. W stosunku do tych ostatnich tresci programowe sa zupelnie wtorne, o czym mozna poczytac w miedzynarodowych raportach.
Po prostu pensum zbyt czesto bardziej sluzy zapewnieniu komus etatu, a program jest raczej dostosowany do wiedzy pracownikow a nie do potrzeb nowoczesnego ksztalcenia. Podobnie punkty ETCS nieiwle maja wposlnego z rzeczywistym workload studentow – tak jak tego wymaga proces bolonski
Re:
wesoly napisał: 13 marca 2010 at 18:25
prosze nie laczyc spadku poziomu na uczelniach technicznych z Procesem Bolonskim.
Formalny obowiazek podzialu na studia dwustopniowe wprowadzila dopiero ustawa PSW z 2005 r., a odpowiednie rozporzadzenia zaczely obowiazyuwac duzo pozniej!!
Prosze zapoznac sie z http://www.scribd.com/doc/23976584/Kadry-Inzynierskie-materialy-Dla-DWI , opracowaniem przygotowanym przez General Electrics przy w spolparcy z przedstawicielami kilku uczelni.
Brak na polskim rynku wlasciwie wyksztalconych inzynierow do podjecia pracy w przemysle wysokich technologii ma zupelnie inne przyczyny!!!!
Ja już jakiś czas temu postanowiłem podziękować polskiej edukacji za współpracę. Dzieci zamierzam uczyć w domu do matury (edukacja domowa wspierana przez prywatnych nauczycieli), a potem niech idą na dobre zagraniczne studia. Nauka to zbyt ważna sprawa, by ją powierzać państwowym urzędnikom i nauczycielskiej mafii.
System boloński nie stanowi zagrożenia dla nauki w Polsce. Zagrożeniem są feudalne nawyki pracowników samodzielnych które tworzą aurę wokół profesorów i brak możliwości dostosowania systemu kształcenia studentów do oczekiwań gospodarki.
Nie wiem co jest teraz.
W 2002 bylem profesoren na najwiekszym uniwersytecie w Chinach (100 000 studentow) w prestizowym wydziale telekomunikacji.
Poza niczym w bibliotece w laboratoriach w ubikacjach nie bylo wody i smierdzialo sromotnie.
Moze zrobili postep ?. Pewno w kradnieciu technologii.
Jestem pewny ze smierdzi jeszcze bardziej.
Jezeli chodzi o General Electric to ten dokument moze miec wartosc. Bolonia i inne mortadele to po prostu zwiekszenie szansy na tenury tych pisarzy.
Zadna z nowych uczelni w Polsce nie dala efektow ekonomicznych a UW to chyba jest na ostatnim miejscu.
Po co panstwo sponsoruje takie uczelnie jak Uniw. Wyszynskiego ?. Tyle szkol ekonomicznych bez zadnego sensu sie namnozylo. Pewno nikt w RP nie wie z czego jest chleb. Tusk-historyk, Michnik -dziennikarz (????), rzeczywiscie umysly wygimnastykowane tylko ze w szkole matmy nie mogly zdac (retardy). Itd Itd Itd. Oni oceniaja co trzeba uczyc mlodziez a ci niedlugo nic nie beda sie uczyc. Po prostu chodzi o oglupienie mlodziezry.
A w USA jak sie zanosi beda palic te „bolonskie uniwersytety” sami studenci.
Inaczej.
Przyglądając się dyskusji nie tylko w tym temacie, zauważam brak ogólnego spojrzenia, związku z innymi naszymi problemami, traktowania ich wycinkowo.
W minionej epoce karmiono nas ideologią w której pod każdym z osobna hasłem zapisanym w konstytucji (teraz też) zawierającym równość, wolność, braterstwo podpisywał się każdy (można to sprawdzić). Całość zaś stworzyła pogrążającą nas utopię.
Z niepokojem obserwuję wybiórcze podejście również teraz. A przecież edukują nas codziennie media i miast rozwijania komunikacji w społeczeństwie (czy rozumiemy to pojęcie?) mamy nadal propagandę pod zmieniona nazwą – Public Relations, brak dyskusji w tym historycznej o władzy – to też edukacja, brak dyskusji o funkcjonowaniu państwa i społeczeństwa i miejscu w nim jednostki z czym wiążą się pojęcia etyka i dobro (kto to rozumie?).
Problemów m.in. edukacji nie rozwiążemy zwalając wszystko na Państwo, które na dodatek wmawia nam że ono (czyli kto – politycy?) zrobi wszystko za nas, za nasze pieniądze. Musimy tylko zgodzić się na większe podatki i musimy liczyć tylko na siebie. Dobre to, a nawet niebezpieczne!
Szanowna Redakcjo proszę o szersze traktowanie tematów. Nasze i Wasze wypowiedzi powinny służyć do edukacji innych, dającej rozwój, a nie tylko do sondowania nastrojów i szukania pomysłów. Każdy pomysł opiera się na eksploatacji otoczenia i dlatego MUSI być zabezpieczany przez działania uzupełniające, a do tego niezbędny jest dialog i zapraszanie światłych ludzi do wypowiadania się, by nie być mądrym po szkodzie.