Płynna definicja zwycięstwa

Państwa zachodnie zaczynają się przychylać do stanowiska rządu w Kabulu, żeby pójść na układ z talibami.

I choć niektórzy z nich są gotowi do kompromisu, większość wydaje się niespecjalnie zainteresowana ofertą. To najlepsza ilustracja zmiany w układzie sił, jaka w ostatnich latach zaszła w Afganistanie.

Gdy w 2001 roku dowodzona przez Amerykanów koalicja rozbiła w puch islamistyczne rządy talibów, Zachód ustami George’a W. Busha zapowiadał stworzenie tam państwa obywatelskiego. Takiego, w którym talibowie nie będą mieli racji bytu. Z czasem cele misji uległy skarłowaceniu. Jeszcze nie tak dawno prezydent Barack Obama mówił o potrzebie stworzenia w Afganistanie stabilnej władzy zdolnej na własną rękę poradzić sobie z ekstremistami. Tak by Afganistan nie stał się ponownie bazą dla terrorystów zdolnych uderzyć w Amerykę. Dziś nawet ten okrojony cel wydaje się odległy.

Jeszcze w 2004 roku większość Afgańczyków uznawała talibów za zamkniętą księgę. Teraz – w efekcie nieudolnych, skorumpowanych rządów Hamida Karzaja i narastającego wśród Afgańczyków niezadowolenia z obecności obcych wojsk – ich wpływy rosną z dnia na dzień. „Myślałem, że moja broda zdąży całkowicie osiwieć, zanim zobaczę to, co widzę dziś. Lecz moja broda jest wciąż czarna, a my z każdym dniem rośniemy w siłę” – mówił niedawno jeden z talibów na łamach amerykańskiej prasy.

By wyjść z Afganistanu z twarzą, Zachód będzie musiał zrezygnować z ambicji ukształtowania afgańskiej rzeczywistości w zgodzie z własnymi założeniami i dostosować definicję zwycięstwa do realiów. Tym bardziej że jego wola ponoszenia ofiar w Afganistanie jest coraz bliższa zeru.

Trwający właśnie „przypływ” sojuszniczych wojsk w Afganistanie może być ostatnią dla Zachodu szansą, by zmienić dynamikę wydarzeń i zmusić przynajmniej część talibów do ustępstw i ugody. Nawet gdyby się to udało, nie ma żadnej gwarancji, że będzie to proces trwały. Ale tylko na tyle mogą dziś liczyć Ameryka i jej sojusznicy.

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop

(20) Komentarzy do “Płynna definicja zwycięstwa”

    -
  1. Jaromir pisze:

    “Myślałem, że moja broda zdąży całkowicie osiwieć, zanim zobaczę to, co widzę dziś. Lecz moja broda jest wciąż czarna, a my z każdym dniem rośniemy w siłę” – mówił niedawno jeden z talibów na łamach amerykańskiej prasy.

    Panie redaktorze, jak się rżnie żywcem z Newsweeka to przynajmniej podajmy źródło jak dziennikarska przyzwoitość wymaga…

    Dobre 0

  2. spinaker206 pisze:

    Pozbawić głównego źródła dochodów, a tym są narkotyki.
    Dlatego należy je zalegalizować na całym świecie.
    Co dała prohibicja w latach dwudziestych w USA?

    Dobre 0

  3. Stanisław pisze:

    Oczywiście,że nowa Jałta dla Afganistanu to wybawienie przed kolejnym Wietnamem i kompromitacją w pojedynki Dawida z Goliatem.Talibowie i piraci somalijscy pokazują nową taktykę na przetrzymanie stosując dzidy odrzutowe i szybkie motorówki aż otrzymają stosowne odszkodowanie za zaniechanie skubania burżujów.Takie współczesne Janosiki.Tak sobie myślę o hardych góralach i piratach faszerowanych semtexem przeciwko elektronice w rękach okupantów. Od czasów rzymskich i chanów tatarskich kupowanie spokoju w formie jarłyku było częścią dyplomacji taki pokój jak ropa za żywność.

    Dobre 0

  4. pilot pisze:

    spinaker co Ty pleciesz, jak to pozbawić wpływów z narkotyków ?
    przecież to właśnie Talibowie, którzy rządzili Afganistanem przed Amerykanami zlikwidowali do ZERA produkcję opium z którego robi się heroinę

    z kolei do właśnie wskutek interwencji Amerykanów Afganistan na powrót stał się największym producentem heroiny na świecie (albo surowców do niej)

    czaisz już sens interwencji?

    Dobre 0

  5. Tomek Globisz pisze:

    Doktryna Jurka W Krzaka była następująca – zapewniamy spokój obywatelom , kiedy troskę o ich bezpieczeństwo będziemy wcielali w życie na frontach Azji Środkowej, tak podobno taniej i skuteczniej. Wynikiem tej doktryny były interwencje zbrojne w Iraku a potem w Afganistanie. Niestety zabezpieczenie własnych granic na odległych rubieżach okazuje się być niezwykle kosztowne ( to mniejszy kłopot dla USA ale morderczy dla polskiego podatnika) i co czas pokzauje nieefektywne..
    Wejście ze standardami XX wieku pomiędzy Afganów, którzy w wielu wypadkach żyją jak w wieku XIX jest chybione. Nie mamy im nic do zaoferowania, bo wybory demokratyczne w kraju, gdzie klanowośc jest najważniejszą wartością spinającą społeczeństwo to wielka pomyłka.
    Uciekamy ( o sorry miało być „oddajmy władzę w ręce miejscowych”) jak najszybciej, bo polska gospodarka nie ma z tej operacji wojskowej wielkich profitów.

    Dobre 0

  6. indris pisze:

    Czas skończyć z mentalnością kolonizatorów.

    Dobre 0

  7. DeeS pisze:

    Amerykanie siedzą w Afganistanie już prawie tyle, ile Sowieci – i osiągnęli tyle samo…

    Dobre 0

  8. W34 pisze:

    to Talibowie beda mieli za co kupic wiecej bronii.
    Nie ma to jak terrorystom dawac pieniadze na nowoczesne uzbrojenie.
    Moze Amerykanie maja za niskie straty…

    Dobre 0

  9. soso pisze:

    pomysl pojednania jest dobry ale kulturowe przeciwnosci sa przeogromne; to tak samo karkolomne zadanie jak wygrac wojne

    pzdrw

    soso

    Dobre 0

  10. Jarek Sadecki pisze:

    Zachod w przeszlosci nogocjowal z Talibanem i to nie jest nic nowego. Stalo to sie w 1997 roku, kiedy to Taliban pozwolil firmie amerykanskiej Unocal
    (przedstawicielstwo talibanu odwiedzilo USA) na budowe gazociagu z Turkmeni do Pakistanu. Jak sie szacuje firma ta zarabialaby na exporcie $100 bilionow rocznie. Taliban postawil pare warunkow, ktorymi Unocal nie byl zainteresowany, mianowicie Taliban chcial dystrubucjji tego gazu w Afganistanie i zabiegal rozbudowe lokalnej infrastruktury i to jest to co dzisiaj po tylu latach wojny wlasnie sie zapowiada.

    Dobre 0

  11. Jarek Sadecki pisze:

    Zachod w przeszlosci negocjowal z Talibanem i to nie jest nic nowego. Stalo to sie w 1997 roku kiedy to Taliban pozwolil firmie amerykanskiej Unocal
    (przedstawicielstwo talibanu odwiedzilo USA) na budowe gazociagu z Turkmeni do Pakistanu. Jak sie szacuje firma ta zarabialaby na exporcie $100 bilionow rocznie. Taliban postawil pare warunkow ktorymi Unocal nie byl zainteresowany, mianowicie Taliban chcial dystrubucjji
    tego gazu w Afganistanie i zabiegal rozbudowe lokalnej infrastruktury i to jest to co dzisiaj po tylu latach wojny wlasnie sie zapowiada.

    Dobre 0

  12. Vitold pisze:

    „Wyjsc z twarza”…”ksztaltowac rzeczywistosc” …:) Panie Piotrze o czym pan mowi:) Zadnej „twarzy” nie bedzie…. Tak jak to juz panu pislame 3 lata temu…wyjscie wojsk „sojuszniczych” I amerykanskich bedzie wygladalo dokaldnie tak samo jak wyjscie sowvietow…tylko tym razem nie beda oni mogli oslaniac swojego odwrotu dewizja czolgo…tylko bede sie ewakulowac z dachu ambasady…jka w vietnamie. Wiec jesli nasi „bohaterowie” z misterstwa obrony (co to nigdy nawet nie strzelali ze slepakow, ale chlopakow chca na pewna smierc wysylac) maja chociaz odrobien oleju w glowie I przyzwoitosci, to lepiej niech zaczna jakies plany przygotowywac na szybkie ewakuowanie polskiego kontyngentu z Afganistanu…bo jka tego nie zrobia to sporo chlopakow zginie bez zadnego sensu.
    Co zas sie tyczy „rzeczywistowci” :) :) :) ani polscy politycy ani natowscy generalowie a juz napewno nie amerykanie , nie zyja w RZECZYWISTOSCI juz do dawna :) Rzeczywistosci w Afganistanie jest taka ze sily NATO I US army sa w ciaglym stanie oblerzenia I jedyne co potrafia to albo wysylac drony zeby bombardowaly wesela I pogrzeby albo ukladac sie z kacykami ktorzy sa popieranie przez talibanow (ostatni przeciek mowi o miliardzie dolarow okupu jaki talibanowie zazadali od US za pozwolenie im wycofania sie z twarza I poniechania akcji zaczepnych do czasu kiedy obce sily wycofaja sie z Afganistanu).
    Oczywiscie nadal w panskiej „analizie” umyka panu jedna bardzo wazna zecz …czyli popukanie sie w piers I stwierzdenie…byc moze nie powinnismy byli sie tam pchac wogole…byc moze amerykanie nas I reszte swiata oglupili I nadmuchali w butelke (takk nawiasem mowiec przypomen panu ze Talibanowie byli prworzadnym zadem w Afganistanie I atak amerykanski na to panstwo byl wedlug parawa miedzynarodowego agresja, I nie wazne co media I politycy panu mowia uzywajac swojej ….rzeczywistosci :) )
    Any way, rocznica wysocfania sowietow z Afgansitanu zblirza sie wielkimi krokami… I tak jak to przepowioadalem (za rosyjskimi generalami :) ) w dzien kiedy ta inwazja sie zaczela…amerykanie beda wygladac dokladnie tak samo jak sowieci, pobici, osmiesznei przez bande „turbaniarzy” z kalaszikowami I gotowi do negocjacji :) przynajmniej bedzie gdzie wyslac tych nieszcesliwcow z Guantanamo…po latach wiezienia I tortur…za nic

    Dobre 0

  13. Clement pisze:

    Dopoki Ameryka chroni Europe, Europa ma odwage sie dogadywac. Gdy kiedykolwiek parasol ochronny sie skonczy, Europa bedzie zdolna „dogadywac sie” ze skadem desek.
    Stwierdzenie, ze „panstwa zachodnie pod kierunkiem Ameryki” pokonaly Talibow pachnie przepisywaniem historii. Pan powinien wiedziec, ze „panstwa zachodnie” walcza w Afganistanie tylko z nuda w koszarach.
    Polacy wyjatkowo dobrze sie zazsluzyli, zostali jednak „oduczeni walki” przez „progresywnych”, ktorzy ich odwage i poswiecenie chcieli uznac za przestepstwo.Teraz juz nie walcza, a my, na szczescie(!) sie nie dogadujemy.
    Polska pod PO to ciagle „wschodnia Europa.

    Dobre 0

  14. Zyga pisze:

    Państwa Europy Zachodniej (chyba oprócz USA) zapomniały jak prowadzi się wojny. Mając bogate doświadczenia z wojen kolonialnych nie stosują ich dzisiaj. Zamiast przejąć na siebie ciężar administrowania krajem, bawią się w ustanawianie demokracji rękoma afgańczyków, czyli czegoś czego ci ludzie nigdy nie doznali. A głównym celem działania wojsk NATO jest unikanie przeciwnika. Siedzenie w zamkniętych bazach do niczego nie prowadzi. Jedyny cel jaki osiągnie NATO to w miarę spokojne wyjście z Afganistanu. Ta wojna już jest przegrana, a przegrali ją nie wojskowi tylko politycy.

    Dobre 0

  15. Piotr Gumper pisze:

    Nie ma „plynnej definicji zwyciestwa” bez wygranej wojny. Afganistan i zachodnia czesc Pakistanu to polityczny i militarny problem dla swiata co najmniej na nastepne 20 lat. Byla o tym mowa juz przed usunieciem talibow od wladzy w Afganistanie.
    Ten kraj ma historie wojen jak zaden inny na swiecie. Fakt ten nie zwalnia reszty swiata od odpowiedzialnosci za ewentualna powtorke tego , co mialo miejsce w tym kraju niecala dekade temu.
    Dzisiaj, to nie ” globalna polityka” poszczegolnych krajow powinna sie zmiecic. To „globalna polityka” jest odpowiedzialnoscia kazdego kraju w dzisiejszym swiecie.

    Dobre 0

  16. wolnościowiec pisze:

    Budowanie państwa obywatelskiego jak to chciał Bush jest absurdem.
    Amerykanie nie raz udowodnili,że nie umieją wygrywać wojen w trudnych warunkach mimo techniczno-wojskowego dużego potencjału, po drugie oni nigdy nie zaprowadzą siłą pokoju w Afganistanie. Bo tam jest problem natury kulturowo-religijnej w pierwszym rzędzie. A zresztą czy „dzikusy” chcą państwa obywatelskiego. Uważam,że to mżonki.
    Zresztą jest to egocentryzm Stanów i ich zadufanie jako potęgi dzis bardziej militarnej, dlaczego nie pomogą krajom trzeciego świata w Afryce, tylko Środkowa Azja?
    Wszystko raczej przez ekonomię a raczej zwiększenie drogą militarną przez USA wpływu na tę część świata. Dużą role odgrywa Afganistan i Pakistan, gdyż tam się krzyżują szlaki, którymi w przyszłości Chiny będą chciały importować gaz z bogatych złóż Turkmenii i Kazachstanu. Chiny będą także importować ropę z Iraku. Niewątpliwie oznacza to, że „pójdą” w stronę przemysłu motoryzacyjnego w najbliższych latach, gdyż obecnie są w stanie wytrzymać energetycznie ze swoich potężnych złóż węgla.
    To dlatego USA chcą w Środkowej Azji zachowywać swoje wpływy. Żadne państwo obywatelskie, tam jest inna kultura-plemienna i inni ludzie niż w Stanach.
    Wydaje mi się,że najwięcej traci na tym Rosja, która żeruje tylko na cenach gazu i ropy nie inwestując w rozwój produkcji. Chiny produkują i chyba będą produkowac jeszcze więcej. Straci na tym także Europa bo nie ma ona żadnej koncepcji na przyszłość, nawet nie wie co począć z przyjęciem Turcji, kraju dość perspektywistycznego gospodarczo, nie wspominając o Ukrainie, która Europa już zdaje się utraciła.
    Oczywiście Amerykanie nawet jak wyjdą z Afganistanu to znów powiedzą,że wygrali, jednak jeśli nawet wygrają to na pewno nie jako kraj.

    Dobre 0

  17. Jurek Wawro pisze:

    Jak to pisali mędrcy? „Koniec historii”? „Pax Americana”?, „Triumf liberalnej demokracji”?
    Koń by się uśmiał.
    Może by tak Polacy zrobili coś najpierw ze swoją armią bezrobotnych, a potem szli na wojnę krzewić cywilizację wśród innych?

    Dobre 0

  18. senior Almagro pisze:

    Wszechobecny na forach komentator-ćwierćinteligent z sercem po lewej stronie napisał o „piratach faszerowanych semtexem przeciwko elektronice w rękach okupantów”. Pytanie proste się nasuwa: a gdzież to owi okupanci gnębią tych biednych piratów? Swoją drogą ciekawe kto mu podpowiedział taki tekst, bo w to, że go sam wymyślił, nie uwierzę.

    Dobre 0

  19. mili pisze:

    Panowie i panie pacyfisci, wychodza wszystkie wojska z Afganistanu, co dalej, macie pomysl czy tylko pacyfistyczne truizmy?
    Moze mur zbudowac albo pogadac z terrorystami, macie jakis pomysl co bedzie dalej?
    I niech nikt nie mowi ze to Amerykanie musza miec pomysl, pierwszy zamach w Europie
    i juz to jest Wasz problem, z wojakami w Afganistanie czy tez bez nich.

    mili

    Dobre 0

  20. Monster of Moher pisze:

    Przykre patrzeć jak the Promised Land cocacoli i wolności kompromituje się z każdym dniem bardziej w konfrontacji z ciemnymi fanatykami religijnymi. Zaprzepaszcza się to co było podstawą sukcesu Cywilizacji Białego człowieka, czy jeśli kto woli Zachodu ;)
    Political Corectness i Relatywizm są dobre w wielokulturowym przedszkolu, w miastach typu N York czy Londyn (chyba też nie zawsze) ale nie na polu REALNEJ WALKI…
    Mając wszelkie podstawy by wygrać przegrywają, wiadomo że u Amerykanów bałagan zawsze był, conajmniej jak u Sowietów, ale to co się dzieje (akcje typu skazywania pokazowego naszych żołnierzy za to po co do Afganistanu zostali wysłani) wygląda mi na część jakiegoś mrocznego planu, którego realizacja będzie dla nas bardzo niemiła…

    Dobre 0

Dodaj komentarz

Dodanie komentarza oznacza akceptację REGULAMINU blog.rp.pl. Komentarze nie spełniające zasad zawartych w regulaminie - nie będą publikowane. Więcej informacji można znaleźć na modblogu modblogu.