Chińczycy dawno nie czuli się tak potężni

Od lat Ameryka dozbraja Tajwan, by chronić go przed ewentualną agresją ze strony ChRL. Od lat Chińczycy protestują – ale nigdy protest ten nie był tak ostry jak teraz. Groźba nałożenia sankcji na amerykańskie firmy i zawieszenia współpracy w kluczowych kwestiach międzynarodowych to poważne wyzwanie dla administracji Baracka Obamy.

Można mówić o fiasku jego prób podjęcia bliskiego, głębokiego dialogu z Pekinem. Widać to było już w ostatnich tygodniach, gdy Chińczycy storpedowali próbę zawarcia międzynarodowego paktu klimatycznego w Kopenhadze. A także gdy Amerykanie uznali chińską agresję w Internecie za tak niebezpieczną, że zasługiwała na zdecydowaną ripostę ze strony Hillary Clinton. Na linii Waszyngton – Pekin powiało chłodem.

Być może jednak nie mogło być inaczej. Być może takie tarcia nastąpiłyby wcześniej czy później, bo są po prostu nieuniknione wszędzie tam, gdzie nowa potęga zaczyna wypierać starą. A to właśnie się dzieje: chińskie wpływy tak na Dalekim Wschodzie, jak i w wielu innych regionach świata zaczynają zagrażać wpływom dotychczasowego supermocarstwa. Przez dziesięciolecia Chińczycy woleli nie iść na udry z Ameryką, bo byli od niej uzależnieni gospodarczo, a w dużej mierze także politycznie. Militarnie nie mogli się z nią w żaden sposób równać. Ten układ zaczyna się zmieniać i chińskie zachowanie także, co nie powinno nikogo dziwić. Chińczycy od dwóch wieków nie czuli się tak potężni jak dziś.

Nie oznacza to wcale, że oba kraje muszą niechybnie pójść na wojnę, pociągając za sobą resztę świata. Ameryka i Chiny są dziś zbyt blisko ze sobą powiązane gospodarczo, konflikt nie leżałby w interesie żadnej ze stron. Bardziej prawdopodobny jest inny scenariusz. Płyty tektoniczne wielkiej geopolityki będą się zapewne dalej powoli przesuwać, czemu towarzyszyć będą kolejne wstrząsy i napięcia. Z roku na rok chińskie wpływy będą rosnąć, amerykańskie maleć. Jak daleko zajdzie ta przemiana, tego dziś nikt nie jest w stanie przewidzieć.

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop

(55) Komentarzy do “Chińczycy dawno nie czuli się tak potężni”

    -
  1. pepe pisze:

    Skoro dziś socjalizm/komunizm to USA a kapitalizm to Chiny to tak długo jak USA będą skręcać w lewo tak długo będą przegrywać z państwem, które tego nie robi.

    Dobre 0

  2. baronfirulet pisze:

    Samych Chińczyków czeka jeszcze parę wstrząsów, więc nigdy nie wiadomo jak to się będzie przesuwać. Kluczem jest Rosja. Rosja to w geopolityce coś takiego jak nasz PSL. Niby słabe, odchodzi w przeszłość, ale nadal kluczowe przy konstruowaniu rządu (w tym wypadku nad światem). W zależności od tego z kim Kreml będzie budował koalicję ten będzie silniejszy.

    A z kim Kreml będzie budował koalicję? I czyim kosztem?

    Dobre 0

  3. Piotr Gumper pisze:

    Protest Chin jest tylko i wylacznie na uzytek wewnetrzny.Gospodarczo Chiny to 1/4 gospodarki USA.Militarnie aby dorownac potrzebuja conajmniej 20 lat,zakladajac ze unowoczesnianie sil zbrojnych w USA stanie w miejscu.
    Chiny to dyktatyra polityczna.Tak jak kiedys ZSRR, nie wiele maja swiatu do zaoferowania. Za to sa gospodarczo zalezni od amerykanskiej konsumpcji i utrzymaniu duzego poziomu exportu, czym placa za wzgledny spokoj spoleczny.
    Poza tym to nie Pekin zaczal ostatnie utarczki z USA. Spowodowalo to bardzo ostra wypowiedz Hilary Clinton na temat internetu.
    Tak wiec mowienie o upadku starego i rodzeniu sie nowego mocarstwa,pachnie niedzielna sensacja.

    Dobre 0

  4. Ernest Treywasz pisze:

    „A z kim Kreml będzie budował koalicję? I czyim kosztem?”

    Świat po „resecie”. USA razem z Rosją i Niemcami przeciw Chinom, sprzymierzonym ze światem Islamu. Stawką jest ropa i gaz z Zatoki Perskiej i kaspijskiego szelfu. Płyty tektoniczne w światowej polityce są w dość szybkim ruchu już od półtora roku, trzęsie coraz silniej.
    „Poresetowa” „wielka koalicje” zaczyna bardzo przypominac koalicję transatlantycką z 1943 (to akurat opinia Naimskiego). Cena której oczekuje Kreml jest ta sama co zwykle, a Amerykanie dali wyraznie do zrozumienia, że deal jest dla nich do przyjęcia.
    W tej sytuacji trzymam kciuki za Chiny.

    Dobre 0

  5. southpole43 pisze:

    Bez przesady. Beszczelnosc i lekcewazenie USA i jej gospodarki mialem okazje doswiadczyc przez rodakow w Krakowie, gdzie na Florianskiej kilka kantorow za sprzedawany dolar chcieli dwa razy wiecej od kupionego, chociaz w bankach roznica (kupno-sprzedarz) wynosila nie wiecej niz 10%.
    Mimo iz jest bardzo glosno o recesji w USA, niektorzy nazywaja to kryzysem, to zyczylbym wielu krajom na swiecie, szczegolnie postkomunistycznym, takiej kondycji gospodarczej.
    Jesli chodzi o Chiny, to przez nastepne pol wieku musza musza byc najdelikatniej mowiac taktowne w stosunkach z USA, przynajmniej na szczeblu dyplomatycznym. Te towary ktore Chiny eksportuja do USA, zawsze mozna wyprodukowac na ziemi amerykanskiej, nawet jesli mialoby to byc za cena emigracji latynoskiej, natomiast watpliwe czy chinczycy znajda na tej planecie drugi tak duzy rynek zbytu.

    Dobre 0

  6. southpole43 pisze:

    Przepraszam za blad ortograficzny, za dlugo na obczyznie!

    Dobre 0

  7. atech-Ontario pisze:

    Z Chinczykami to jest jeden problem, oni po prostu sa……

    Dobre 0

  8. Pędrek Wyrzutek pisze:

    southpole43 says: „Te towary ktore Chiny eksportuja do USA, zawsze mozna wyprodukowac na ziemi amerykanskiej, nawet jesli mialoby to byc za cena emigracji latynoskiej”

    Fajnie tak pisać bezosobowo, kto ma się tym zająć?

    I jak taka operacja ma być przeprowadzona? Kongres przegłosuje otwarcie granic, zastąpienie Amerykanów tanimi Latynosami utrzymywanymi po chińskich kosztach w koszarach i karmionych ryżem z tofu? Wyda się odpiewednie rozkazy przedsiębiorcom aby dostarczyli produktów na rynek używając tych nowych pracowników, nakaże się bankom drukowanie pieniędzy aby
    zwolnieni z pracy konumenci mogli te produkty kupować. No i wystąpi się ze Światowej Organizacji Handlu.

    Ciekaw jestem, jak sobie Pan to wyobraża?

    Dobre 0

  9. Pędrek Wyrzutek pisze:

    Ernest Treywasz says: „Świat po “resecie”. USA razem z Rosją i Niemcami przeciw Chinom, sprzymierzonym ze światem Islamu. … W tej sytuacji trzymam kciuki za Chiny.”

    Czy nie powinien Pan trzymać kciuki za swój kraj? Tak jak to robią Amerykanie, Chińczycy, Rosjanie i Niemcy?

    Dobre 0

  10. Jurek Wawro pisze:

    @southpole43:
    „towary ktore Chiny eksportuja do USA, zawsze mozna wyprodukowac na ziemi amerykanskiej [...]natomiast watpliwe czy chinczycy znajda na tej planecie drugi tak duzy rynek zbytu.”

    Problem nie ogranicza się do umiejscowienia produkcji. Są jeszcze miliardy dolarów, które USA jest winna Chinom. To sprawia, że oba te kraje trzymają się w szachu.

    Dobre 0

  11. edek45 pisze:

    Całe szczęście że Chińczycy uznali granicę na Odrze i Nysie.
    Za swoją.

    Dobre 0

  12. DeeS pisze:

    Heh, gdyby USA cofnęły ChRL KNU tudzież wprowadziły – na zasadzie wzajemności – cła antyimportowe (już nie wspominam o embargu), tudzież doprowadziły do odnowienia czegoś w rozaju dawnego COCOM-u (porozumienia państw zachodnich w sprawie ograniczenia eksportu najnowszych technologii do krajów „bloku wschodniego”), to by Chińczykom mocno zmiękła rura.
    Już nie wspominam o kroku naprawde drastycznym, czyli np. zmianie wartości/unieważnieniu obligacji skarbowych USA posiadanych przez Chiny… (oznaczałoby to spore tąpnięcie w swiatowym rynku walutowym, ale mogłoby być skompensowane np. przez podwyższenie wartości pozostałych transz obligacji…).

    Dobre 0

  13. smutny pisze:

    Czy to nie przypomina konfliktu Cuba–Rosja -amerka??
    Jak Rosjanie chcieli wspomoc Cube w obronie przed agresywna ameryka ,to amerykanie zagrozili 3W.S.!!!! Cuba nie byla zbuntowana czescia ameryki a Taiwan jest zbuntowana czescia Chin!!!
    Niech sobie Taiwan zyje dalej spokojnie jak do dzisiej a ameryka niech nie pcha swoich brudnych paluchow miedzy drzwi i framugie!!!
    Wszyscy znamy czym konczy sie „przyjacielska”pomoc ameryki i jej handel bronia:Nikaragua,Panama,Angola,Polwysep Arabski czy wspomaganie Sadama bronia konwencjonalna i chemiczna przeciw Iranowi. Pozdrawiam.

    Dobre 0

  14. silly pisze:

    @southpole43
    Gdzie Chiny znajdą tak duży rynek zbytu – w Chinach (1,2 mld konsumentów). Skoro przenoszenie produkcji to taka prosta sprawa to niech USA zacznie przenosić, tylko to będzie wymagało inwestycji, czyli kapitału, którego w stanach nie ma.
    Niestety sytuacja gospodarcza USA jest tragiczna. Trade deficyt z Chinami to 208 mld$ za 2009 rok. Na dzień dzisiejszy sytuacja wygląda tak, że Amerykanie konsumują realne towary płacąc za to papierem, ale to powoli zbliża się ku końcowi. Bilansy płatnicze ostatecznie będą musiały się wyrównać, co będzie oznaczało drastyczny spadek poziomu życia w USA.

    Dobre 0

  15. smutny pisze:

    **Nieudany test tarczy rakietowej w Stanach Zjednoczonych. Podczas nocnego sprawdzianu systemu przeciwrakieta, która miała zestrzelić pocisk wystrzelony z Wysp Marshalla, nie trafiła w swój cel.** :-) :-)

    I takimi rakietami mamy sie w Radzikach „bronic”przed terrorystami??? ;-)
    Typowe made usa,wiele krzyku o nic a Rosja i Chiny wiedza dla czego moga ameryce grac na nosie . Pozdrawiam.

    Dobre 0

  16. Bogobojny pisze:

    Piotrze Gumper. 3/4 gospodarki amerykańskiej jest tyle warte ile papier zwany
    dolarem a że skończył się petro-dolar to za ćwierć groszy wartości tego papieru
    ameryce coraz trudniej będzie kupować dobra i zbroić się na potęgę.
    Przywoływana przez ciebie zależność Chin od rynku amerykańskiego wynika z twojej
    niewiedzy,chinom wystarczy dodrukować pieniędzy dla pozostałych ośmiuset milionów konsumentów zamieszkałych na wsiach nie biorących do tej pory udziału
    w konsumowaniu aby utrzymać dynamiczny rozwój swojej gospodarki.Zadaj sobie
    pytanie ile ameryk mieści się w tej liczbie.
    Pozdrawiam.

    Dobre 0

  17. Ciasteczkowy Potwór pisze:

    Chiny wbrew ustrojowi są dziś bardziej kapitalistyczne niż USA. Jak tak dalej pójdzie to zwiększą swoje siły militarne, rozszerzą wpływy i będą nadawać ton światowej polityce. I to jako panstwo komunistyczne, w którym nadal można zarobić czapę za bycie członkiem opozycji demokratycznej.

    I trzeba przyznać, że jest to spory problem.

    Dobre 0

  18. exx pisze:

    @ smutny:…to amerykanie zagrozili 3W.S.!!!!< i rozmieścili na Kubie broń atomową

    Dobre 0

  19. exx pisze:

    @ smutny:>…to amerykanie zagrozili 3W.S.!!!!< i rozmieścili na Kubie broń atomową

    Dobre 0

  20. smutny pisze:

    @exx
    Cos sie Panu pomylilo ! Ja napisalem**Czy to nie przypomina konfliktu Cuba–Rosja -amerka??
    Jak Rosjanie chcieli wspomoc Cube w obronie przed agresywna ameryka ,to amerykanie zagrozili 3W.S.!!!! Cuba nie byla zbuntowana czescia ameryki a Taiwan jest zbuntowana czescia Chin!!!**
    Albo ja Pana nie zrozumialem. Pozdrawiam.

    Dobre 0

  21. Henry pisze:

    STRACHY na JANKESY

    Japonia i Wielka Brytania maja łącznie więcej obligacji USA niż Chiny. Zależność USA od Chin nie jest tak silna jak się powszechnie uważa. Tajwan jest bardziej wiarygodny i potrzebny dla USA w Azji niż Polska w Europie. Patrioty tego dowodem ;-)

    Dobre 0

  22. Krzysztof J. Wojtas pisze:

    Dobry kierunek.
    należy zauważyć, że Chiny to cywilizacja, a nie państwo. Dlatego Taiwan jest traktowany tylko jako czasowo oddzielony – rodzaj prowincji o odmiennych zwyczajach. Ale należący do wspólnoty.
    Chiny są na tyle odrębne, że ich spoiwem nie jest siła militarna i terror; to może być tylko okresowe. Mija jak wszystko.
    Z kolei polskie rozumienie wolności jest bliższe chińskiemu niż obowiązujące na Zachodzie. Mamy szereg wspólnych odniesień.
    Dlatego sugestia większej orientacji na Chiny – jest słuszna. Warto o tym pomyśleć przy analizie stosunków z USA.

    Dobre 0

  23. Leszek pisze:

    Wydaje mi sie ,ze zmiany przyjda z zupelnie innych powodow, niz mozemy to
    sobie dzis wyobrazic. Energia , i jej zrodla beda przyczynami wojen i pokoju
    na Ziemi. Chiny to bedzie potezny kraj, lecz prowadzac krotkowzroczna polityke ekologiczna w swoim kraju moga doprowadzic do katastrofy ekologicznej na nispotykana globalnie skale. To perspektywa na tyle niebezpieczna ,ze ci co przezyja beda musieli szukac nowych terenow by zyc

    Dobre 0

  24. karbat pisze:

    W Korei Poludniowej 70 % mlodych koreanczykow , nie wierzy , nie ufa , nienawidzi USA.
    Brazylia , Chiny , Pakistan , caly swiat arabski i liczne pomniejsze kraje nienawidza USA .

    Jest konfliktw rodzinie Chiny – Tajwan , strefa konfliktowa , jednemu z czlonkow rodziny podsyla sie bron , – drugi ma sie z tego cieszyc ?
    Cieszyc moze sie tylko handlarz bronia .

    Dobre 0

  25. Ernest Treywasz pisze:

    @ Pędrek Wyrzutek
    „Czy nie powinien Pan trzymać kciuki za swój kraj? Tak jak to robią Amerykanie, Chińczycy, Rosjanie i Niemcy?”
    Ależ ja nic innego nie sugeruję! Jeśli tak silne, jak wymienione przez Pana kraje wchodzą w strategiczne sojusze, to znaczy że dbają w ten sposób o WWŁASNY, a nie cudzy interes.

    Teraz napiszę coś, co przez dużą część piszących tu będzie potraktowane jak herezja.
    Nie jest prawdą, że prl był przez cały okres swojego istnienia krajem CAŁKOWICIE niesuwerennym. Suwerenną politykę zagraniczną próbował w Polsce prowadzić Gomółka (podobnie jak Causescu w Rumunii). Jednym z elementów tej polityki było utrzymanie stosunków dyplomatycznych i handlowych z Chinami, w czasie gdy cała reszta satelitarnych wobec Kremla „demoludów” stosunki te zerwała.
    Gomółka odwdzięczał się w ten sposób Pekinowi za poparcie w 1956, które zatrzymało wtedy sowiecką interwencję.
    To właśnie, jak równiez niezależna od Kremla polityka Gomółki wobec Niemiec, oraz fakt że w odróżnieniu od wszystkich pozostałych genseków w Polsce, nie był on od Kremla uzlniony agenturalnie, było przyczyną tzw. „wypadków grudniowych”, dzięki którym sowieci mogli wreszcie za pomocą swojej agentury na krótkiej smyczy niepewnego Gomółkę obalić.

    Przytaczam ten przykład po to, by pokazać że precedens już był, i że to co sugeruję nie jest żadnym political fiction. Warto przy tym zauważyć, że jak na ówczesne warunki polityka ta była prowadzona niezwykle zręcznie, i że była to polityka dość odważna.
    Nie trzeba bowiem od razu opuszczać paktu militarnego w którym dominującą rolę gra wrogie RZECZYWISTEMU SOJUSZNIKOWI mocarstwo, co siłą rzeczy wywołałoby bardzo silne retorsje. To był błąd, który popełnił Enwer Hodża, przez co Chińczycy w krótkim czasie przestali go traktowac poważnie. Jest też wiele poszak, które wskazywałyby na to, że cały ten „bunt” Hodży przeciw Kremlowi był sowieckim przedstawieniem, które Chińczycy po prostu przejżeli. W każdym razie Polska przez kilkanaście lat była dla Chin krajem ważnym i naprawdę zaprzyjaznionym.

    Chiny to jest w tej chwili nasza jedyna szansa na wybrnięcie z beznadziejnej sytuacji geopolitycznej, choć obawiam się że trudno byłoby dziś w Polsce znaleść ludzi, którzy w imię obrony niepodległości Polski byliby gotowi z tej sznsy skorzystać. Innymi słowy, Chińczycy nie maję niestety w Polsce poważnego partnera do dyskusji.
    A szkoda, bo w nieuchronnie zbliżającej się nowej „epoce lodowcowej” w relacjach pomiędzy „nowym NATO” (z Rosją jako nieformalnym ale faktycznym „partnerem strategicznym”) a Chinami, Polska miałaby Chinom wiele do zaoferowania…

    Dobre 0

  26. Henry pisze:

    @Ernest Treywasz
    Polsko chińskie pingpongowe drużyny przecierają drogi współpracy ;-)

    Dobre 0

  27. pansentio.blog.pl pisze:

    dość banalny ten ostatni akapit

    Dobre 0

  28. pppp pisze:

    @Ernest Treywasz
    Ten Gomułka pisze się przez u zwykłe, w odróżnieniu od innych znanych osób o tak samo brzmiącym nazwisku

    A co do meritum sprawy – to przewaga technologiczna USA nad resztą świata (w tym tez Europą – jakieś 10 lat opóźnienia) jest potężna. Nie ma co się oszukiwać – zerwanie współpracy gospodarczej USA -Chiny zaowocuje tym, że USA będzie musiało te fabryki postawić u siebie (towary niewątpliwie zdrożeją) a Chińczycy zostaną z niczym (w tym z kupą papierów o nazwie dolar, za który nic w USA nie kupią.

    Dobre 0

  29. fritz pisze:

    O ekonomii: euro / zloty: zloty poszedl do gory. Sensacja.

    Dowcip polega na tym, ze np. rowniez frank szwajacarski poszedl do gory.

    Relacja zl /sFr nie praktycznie nie ulegla zmianie.

    To euro jest bity i kopany i stracil na wartosci.

    Dobre 0

  30. Arvydas pisze:

    praktykapokazuje ,ze jednopanstwo w roli supermocarstwa to zadna korzysc dla maluczkich tego swiata.Lepiej dla maluczkich,aby istnilao kilka konkurujacych i ambitnych gigantow,ktorych malepanstw amoga wykorzystywac dla wlasnych celow.
    Ameryce nalezy sie-mowic po wojskowemu-potezny kop w gebe za ich caloksztalt.

    Dobre 0

  31. JS pisze:

    Do Krzysztof J. Wojtas

    Pana zdanie: „Z kolei polskie rozumienie wolności jest bliższe chińskiemu niż obowiązujące na Zachodzie. Mamy szereg wspólnych odniesień.” jest kuriozalne. Chińska mentalność (narodowa a nie komunistyczna czy też władzy) akceptuje takie fakty jak „zastępstwo” przy wykonaniu kary śmierci. Tzn. że można zapłacić komuś, na kim zostanie wykonany wyrok śmierci w miejsce skazanego. I to całkiem dobrowolnie – pieniądze otrzymuje rodzina „zastępcy”.
    Mam nadzieję, że nie uważa Pan tego rodzaju poczucia „wolności” za typowe dla Polski?

    Dobre 0

  32. Pędrek Wyrzutek pisze:

    pppp says:
    „Nie ma co się oszukiwać – zerwanie współpracy gospodarczej USA -Chiny zaowocuje tym, że USA będzie musiało te fabryki postawić u siebie ”

    Tylko proszę być bardziej konkretnym. Przez bezosobowe „zerwanie”, miał Pan na myśli wystąpienie przez Stany (decyzją Kongresu, jeśli prezydent nie otrzyma specjalnych uprawnień) ze Światowej Organizacji Handlu i nałożenie znaczących ceł na import?

    Kto i jak ma to przeprowadzić w Kongresie, wcześniej wypracować szczegóły, przekonać do tego wpływowe grupy interesu, posłów i ogół ludności a potem dopilnować wprowadzenie tego w życie?

    Dobre 0

  33. Wprawdzie Obama skreca mocno w lewo to wcale nie znaczy ze cale USA tez. Tega tak latwo sie nie da zrobic choc trzeba przyznac, ze wielu ludzi z zapalem do tego przystapilo.

    Do tej pory Obama nie mial zadnego sukcesu na arenie miedzynarodowej oprocz Nobla co wiekszosc uznala za kiepski zart. Wbrew wstepnym zapowiedziom nie ma wielu chetnych politykow w innych krajach do traktowania go jak „The One” co go ciagle zbija z tropu. Ten konflikt z Chinami bedzie wiec dla niego wielkim egzaminem. Jesli ten tez zawali to moze sie juz powoli pakowac. Nikt mu nie pozwoli o tym zapomniec. Tak, amerykanie sa bardzo czuli pod tym wzgledem. Zwlaszcza gdy podskakuje czerwony.

    Dobre 0

  34. Ernest Treywasz pisze:

    @popp
    Dzięki za poprawkę ortograficzną.
    Ad rem.
    „Nie ma co się oszukiwać – zerwanie współpracy gospodarczej USA -Chiny zaowocuje tym, że USA będzie musiało te fabryki postawić u siebie (towary niewątpliwie zdrożeją) a Chińczycy zostaną z niczym (w tym z kupą papierów o nazwie dolar, za który nic w USA nie kupią.”

    USA musiały by wtedy wyść z WTO. Inaczej te ich fabryki musiały by produkować po porównywalnych kosztach co chińskie. Dewaluacja dolara, zwłaszcza gwałtowna, doprowadziłaby do równie gwałtownego załamania potegi amerykańskiej.
    Precedens już był. Mam tu na myśli ostrą dewaluację funta brytyjskiego po II WŚ.
    Selektywna dewaluacja dolara, czyli unieważnienie amerykańskich obligacji które posiadają Chiny była by krokiem, który w języku dyplomacji nazywa się casus belli.
    Jeśli wogóle byłoby to możliwe, to tylko w warunkach bardzo ostrej polaryzacji załego świata względem biegunów USA-Chiny.
    To nierealne, chyba że uznamy że USA kierują się podobną logiką co niemiecka III Rzesza.

    Realne jest powolne zamieranie wymiany handlowej w rezultacie sankcji i kontr-sankcji, stopniowa konwersja rezerw walutowych Chin w stronę innych walut (nie tylko euro), która zreszta juz zachodzi. Wszystko to wpływać będzie nieuchronnie na osłabianie dolara. Chiny będą rozbudowywać swój rynek wewnętrzny, na co jednak potrzebują wciąż dużo czasu.
    Konflikt, choć nieuchronny, bedzie przebiegał w sposób kontrolowany bo obydwie strony maja zbyt duzo do stracenia na jego gwałtownej eskalacji.

    Z polskiego punktu widzenia to jest szansa na prowadzenie bardziej niezależnej od USA i jego euroazjatych aliantów polityki. Problemem jest brak niezależnych ośrodków myśli i działania politycznego w Polsce.

    Dobre 0

  35. Tomek pisze:

    No i gdzie była Ameryka, gdy czerwoni faszyści z Pekinu nie byli tak silni? Należało po prostu ich rozwalić.
    Bardzo łatwo bawić się w różne Afganistany i Iraki.

    Dobre 0

  36. PolakMAŁY pisze:

    Panie Redaktorze, a może podjąć temat…np przenoszenia produkcji do ChRL, szukanie nie tylko tam taniej siły roboczej, redukowanie kosztów ale nie zysków, czy też produkcja bezrobocia…..np w Europie, nie wspomnę o USA.

    Jak Pan widzi ten hard kapitalizm w obecnym – perspektywicznym kształcie……jestem przekonany o rozwiązaniach alternatywnych i to nader kapitalistycznie rozumując.

    Ta epoka rozwoju kapitalizmu nie tyle przegrywa, „co musi się zmienić, na gwałt” !!!!

    Dobre 0

  37. Reytan pisze:

    Wyglada na to ,ze trzeba Pana Ernesta Treywasza niestety traktowac powaznie.
    Ameryka sprezentowala nas w ramach resetu Niemcom i Rosji na tacy.Obecnie czakamy tylko na konsumpcje i strawienie.To dlatego ostatnio wsciekal sie na nas czlowiek Rockelellera Brzezinski z taka nienawiscia i pogarda.Polska ,zdradzona w zwiazku z tarcza,zaczela wierzgac,i byc moze nie bedzie czekac biernie na „opieke”sasiadow.
    Rzad Tuska przygotowuje grunt faktycznie likwidujac organizacje panstwa,dazac do tego by wszyscy mieli go dosc.O likwidacji wojska i przemyslu,czy polityki zagranicznej nie mowiac.
    W zwiazku z tym zalozenia geopolityczne Jerzego Giedroycia -”W Europie nie mamy zadnych sojusznikow.Jedyny nasz sojusznik to Ameryka,choc nie nalezy miec nadmiernych zludzen”,- ulegly dezaktualizacji.
    Niektorzy,jak Ziemkiewicz, zastanawiaja sie juz ,czy lepszy Niemiec,czy Rosjanin.
    Treywasz powiada na to,ze pozostala jeszcze jedna ,zapomniana opcja.Precededensy jednak to nie tylko Gomulka po 1956.
    To za czasow „Wesela „,jak nam ciagle przypomina Stanislaw Wyspianski pytano sie powszechnie w Krakowie i Lwowie-”Co tam Panie w polityce ? Chinczyki trzymaja sie mocno ?”.Polska nadzieja byla wowczas w Chinach.
    Na Dalekim tez Wschodzie,bo w Japonii,szukal sojusznikow Jozef Pilsudski.
    Pojechal nawet tam specjalnie na rozmowy polityczne.Probowal to zneutralizowac Roman Dmowski,poniewaz stawial na Rosje.
    Reasumujac -jedyna nadzieja w komunistycznych Chinach ? Na razie ,w nowej sytuacji, nikt niczego innego nie wymyslil.Brawo Pan Treywasz !!!
    Opcja Wyspianskiego-Pilsudskiego-Treywasza ?

    Dobre 0

  38. vit pisze:

    Chiny, USA, Rosja, Niemcy – zapominacie panstwo o Japonii. Spotykam juz mlodych Chinczykow wyksztalconych w Japonii, ktorzy dopinguja Japonczykom w meczu z Chinczykami. Japonia zaczela swoja druga wojne zeby wyrzucic barbarzyncow z Azji (glownie z Chin). Chinka z Taiwanu powiedziala mi w samolocie – my kochamy Japonczykow (notabene byla nauczycielka i raczej nie wygladala na „panienke”). Dodajcie ekonomie i potencjal Chin i Japonii, a wyjdzie ciekawy wynik. Do tego – Indonezje gdzie etniczni Chinczycy kontroluja 90% gospodarki, Malezje – 60%, Filipiny – polowa, Tajlandie gdzie prawie cala gora spoleczna jest chinska itd., itd., itd. I o dziwo oni wszyscy wydaja sie byc chinskimi patriotami bo to nie patriotyzm narodowy lecz rasowy i kulturowy jak juz ktos zauwazyl.
    Aktualnie, syn premiera Wen Jiabao (czytaj Dziabao) zalozyl fundusz bazujacy na inwestorach z Singapuru i Japonii i ma juz miliard $.
    Moze warto zainteresowac sie ta czescia swiata, bo oni nami sie interesuja juz od dawna.

    Dobre 0

  39. Krzysztof J. Wojtas pisze:

    Do JS
    Co ma wskazane „zastępstwo” do rozumienia wolności?

    Niemniej to „zastępstwo” można rozumieć jako:
    popełniony został czyn karalny, aby zaistniała równowaga w „przyrodzie” – musi być wymierzona kara.
    Jeśli jest zastępstwo….
    Uważa Pan, że lepiej obdarzyć delikwenta bezkarnością – bo „biedny, słaby i chory” i nie może ponosić odpowiedzialności, jak to próbują orzekać sądy III RP?

    Dobre 0

  40. Gucio z Montrealu pisze:

    @ Reytan says: 01 lutego 2010 at 14:27

    Dlaczego ?:
    „Wyglada na to ,ze trzeba Pana Ernesta Treywasza niestety traktowac powaznie.”
    Moim zdaniem nie – „niestety” – tylko poprostu – ma rację … ;-)

    A pozatem (sous toute réserve) proponuję Władzom Chińskim; rozszerzenie zakazu sprzedawania broni nie tylko do Taiwanu ale też do Kanady i Polski (niech sobie ja produkują sami – wedle swoich specyficznych potrzeb) … A Władzom Amerykańskiem; to co miało być sprzedane – wysłać do Izraela … Oni maja jeszcze pieniądze żeby za to zapłacić i jego niewykluczoną potrzebę – zanim się ten sprzęt – przedawni … ;-(

    A dla Pana Ernesta – stare Solidarnościowe opowiadanie z przed lat:

    Grupa polskich inżynierów i techników pracująca na kontrakcie w Rosji/Ukrainie wybrała się na wycieczkę pieszą w góry Uralu … Naturalnie wybrali się trasą zarezerwowaną do innych celów (no bo – po drodze im było …) i dosyć szybko wpadli w „czujne ręce” … Na zapytanie; co oni tam robią ? Jeden z grupy odpowiedział że; „wytyczaja właśnie granicę polsko-chińską” … Cała grupa została w szybkich abcugach odesłana do Polski …

    W miedzyczasie trochę się zmieniło, ale odkąd Rosją kierują Wołodja z Dimą – na straży nienaruszalności polskiej granicy na Odrze i Nysie stoją – zgodni lub nie – Rosja z Chinami …

    Czy można mieć do tego jeszcze jakieś wątpliwości ? … ;-)

    Dobre 0

  41. Łukasz pisze:

    Uczmy się języka chińskiego, bo gdy żółta fala zeleje Europę, będzie można się uratować tylko poprzez kontakt ze zwykłym żołnierzem, do tego figurka Konfucjusza i git!

    Dobre 0

  42. Ernest Treywasz pisze:

    @Reytan
    Jeśli traktuje Pan to, o czym dyskutujemy poważnie, proszę ze mnie nie drwić, nawet mimowolnie.
    Piłsudski nie tylko w Japonii szukał sojuszników, ale ich tam znalazł, a militarny sojusz Polski i Japonii pozostawał w sferze realnych opcji aż do 1939. To może nie jest najlepszy sposób do reklamowania Polski w Pekinie, przynajmniej publicznie, ale warto pamiętać że w tym czasie głównym rozgrywającym mocarstwem Dalekiego Wschodu była Japonia, dziś są nim Chiny.

    Ich wzajemne realacje są w gruncie rzeczy bez porównania bardziej znaczące dla przyszłości tamtego regionu, a więc dla przyszłości świata, niż relacje Chin z USA, bo tu trudno co innego niz konflikt przewidywać.
    Co do Japonii, to Huntington twierdził, że przyłączy się do „chińskiego rydwanu” w imię panazjatyckiej solidarności, opartej na wspólnej kulturze. Podobnie z innymi krajami regionu. To nie jest oczywiście pewne, bo wymaga od władz w Pekinie ogromnej zręczności i wstrzemięzliwości, by nie wystraszyc swoich partnerów bezwzględną hegemonią. Innymi słowy, Chiny musza nauczyc się postępować wobec takich krajów jak Japonia, Korea, kraje Azji Płd. – Wsch z ogromnym taktem i umiarem, do czego mają lepsze niż USA przygotowanie.
    Kwestja Tajwanu, której sposób załatwienia bedzie papierkiem lakmusowym stylu ich regionalnego przywództwa, nie jest jedyną delikatna sprawa w ich relacjach z Azją. Mają zadawniony spór z Wietnamem, dość skomplikowane relacje z Koreą (z powodu ich udziału w koreańskiej wojnie domowej), bardzo trudną kartę historyczną z Japonią z powodu monstrualnych zbrodni, jakich armia japońska u nich się dopuściła. Jedna wizyta japońskiego premiera w świątyni Yakusuni wciąż jest w stanie wywrócić efekty wieloletnich, cierpliwych wysiłków.
    To są ogromne wyzwania, bez sprostania którym Chiny nie osiągna statusu jednego z biegunów światowej polityki i centrów światowej cywilizacji. W dodatku zasadą geopolityki jest to, ze przeciw rosnącemu gwałtownie mocarstwu jednoczą się dotychczasowi antagoniści, co mieliśmy okazję ostatnio zaobserwować w postaci „resetu” relacji amerykańsko-rosyjskich. Inną zasadą jest, że globalni gracze chętnie wspierają „dywersantów” wobec swoich globalnych antagonistów. To właśnie usiłują robić Stany Zjednoczone, dozbrajając Tajwan i piekąc dwie pieczenie – polityczna i ekonomiczną – na jednym ogniu.
    Zatem w związku z całą sytuacją wokół Tajwanu trzeba stwierdzić, że to nie Chiny zachowują się wyzywająco, ale USA. Chiny jedynie podnoszą rękawicę.
    Na miejscu Chińczyków, zamiast reagować gniewnie, wyraziłbym raczej satysfakcję, że USA wysyłaja do ich prowincji najnowsza broń, która prędzej czy pózniej trafi w ten sposób na wyposażenie całej chińskiej armi, po pokojowym zjednoczeniu. Zaś Tajwańczyków zamiast straszyć, powinni skutecznie zachęcać do stopniowego odnowienia po wymuszonej historia separacji pełnego związku z macirzystym krajem.

    Jeśli Chiny potraktują swoich mniejszych sąsiadów, które wydają sie być łatwym łupem imperialnej dominacji w sposób inny niz ten, w który większość słabszych sąsiadów traktuje Rosja, czyli jeśli Chiny skutecznie te kraje „sfinlandyzują”, to USA nawet wespół z Rosją i Niemcami nie staną im na drodze.
    Co do Korei, to Ameryka nie jest w stanie już nic Seulowi zagwarantować, poza trwaniem ponurego status quo. Pekin moze zaoferowac bardzo dużo, przy czym błędnym jest mniemanie, z obrona reżimu Kimów to ich jedyna opcja. Seul wysyła do Pekinu czytelne sygnały, i myślę że nie będzie już długo czekał na odpowiedz….

    Najtrudniejszą sprwę będą mieć z Wietnamem, i jest bardzo prawdopodobne, że wkrótce dojdzie do zawiązania ścisłego sojuszu wojskowego pomiedzy tym krajem a… USA! Niemożliwe? Bo historyczne zaszłości? Pożyjemy, zobaczymy…

    Dobre 0

  43. Ernest Treywasz pisze:

    @Gucio z Montrealu
    W oceanie ironii ironii, spływającej spod Pańskiej klawiatury, całkiem zatonął sens. W każdym razie ja go na powierzchni nie widzę, a głębia paskiej refleksji, dla mine – prostaczka – jest chyba niedostępna. Gdyby był Pan zatem łaskaw, Panie Gustawie wyłozyc swoją myśl w nieco bardziej przystępny sposób, byłbym Panu (i być może nie tylko ja) niezmiernie wdzięczny.
    ;)

    Dobre 0

  44. KBaus pisze:

    Wieksze ostrzezenie o zesligajacej sie Ameryce sa ciecia w NASA. Wyglada na to ze nastepni ludzie na ksiezycu beda mowic po Chinsku. A to oznacza ze Ameryka spowalnia technologicznie kiedy Chinczycy so coraz lepsi. Moze czas pomyslec jak zalatwiac besposrednia transmisje z ladowania Chinczykow na ksiezycu niz prosic o przestarzale Patrioty.

    Dobre 0

  45. Em&Grant pisze:

    Chiny maja obok Rosje, Koree Pln. (jakiej USA boja sie jak diabel swieconej wody), podczas gdy USA niedlugo pozostanie juz tylko morze lez i nadzieja na odsiecz ze strony zawsze wiernego osla trojanskiego oraz strach przed Iranem. Chiny madrze graly w polityczne szachy, a dzis moga wypiac sie na boeingi, bo im Sarko z Merkel na uszach zatancza aby tylko zechcieli je zastapic airbusami.
    Arogancja USA nie jest zjawiskiem rozpoczetym przez Obame, juz poprzednik ze zmarszcznym czolkiem udawal mocnego wobec Pekinu, robiac wrazenie nierobiacego przy tym pod siebie. Teraz bedzie smutne zniwo.
    Wystarczylo 20 lat, aby Chinczycy zlapali Amerykanow za gardlo zelaznym usciskiem.

    Dobre 0

  46. Lestek pisze:

    We wszystkich okresach dziejow i na wszystkich kontynentach, cywilizacje ktore byly w stanie zapewnic bezpieczenstwo i poczucie wrastajacego dobrobytu swej ludnosci, rownoczesnie stwarzajac sens rzeczywistego lub urojonego poczucia przegranej u swych konkurentow, byly wygranymi.

    Stany Zjednoczone dostosowaly sie do tego modelu w wiekszosci okresow swej historii. Obecnie duza czesc ich spoleczenstwa ma watpliwosci nie tylko co do swych perspektyw na przyszlosc lecz rownie co do podstawowych zalozen istniejacego systemu. Europa jako taka wydaje sie byc skansenem, ktorej celem jest zachowanie ukladow spolecznych, kulturalnych i przywilejow klasowych, co nie rokuje wielkich nadzieji na szybki rozwoj gospodarki i egaliterianizm w dystrybucji dochodow i dobr. Oczywiscie jest to tylko ogolny uproszczony zarys.

    Chiny sa cywilizacja okazujaca duzy stopien kohezji spolecznej i akceptacji przejsciowych trudnosci w zamian za spodziewane docelowe korzysci. Na tym etapie, obiektywnie patrzac, przewaga jest po ich stronie. To nie znaczy ze nie napotkaja barier rozwojowych i ze nie beda musieli dac sobie rady z nieprzemyslanymi skutkami ubocznymi wynikajacymi z szybkiego rozwoju gospodarczego, w ktorym najczesciej „poszli na skroty”.

    Podboje militarne sa obecnie zatapione agresja ekonomiczna, a przebieg i rezultat takowych jest czesto niezauwazalny dla wiekszosci indywidualnych ludzi i nawet spoleczenstw. Wielu obecnych polskich politykow, sadzac z ich wypowiedzi, miesci sie w tej niedoinfomowanej kategorii.

    Lestek

    Dobre 0

  47. Bruno pisze:

    Chińczyków w produkcji trampek i majtek z powodzeniem zastąpią Indie, Brazylia, Indonezja, Filipiny, Bangladesz…

    Wystarczy chcieć!

    Dobre 0

  48. Pędrek Wyrzutek pisze:

    Em&Grant says:
    „Wystarczylo 20 lat, aby Chinczycy zlapali Amerykanow za gardlo zelaznym usciskiem.”

    Raczej złowili w jedwabne sidła. Zresztą to nie ich pomysł, tylko Lenina, który zaczął NEP (Nową Ekonomiczną Politykę) ale nie zdołał skończyć.

    Dobre 0

  49. Marco Polo pisze:

    Historia znow sie powtarza. Dosc niedawno mowilo sie o Imperium Brytyjskim, nad ktory slonce nigdy nie zachodzi, a teraz Ameryka zmierza w tym samym kierunku. Za pare lat potega USA bedzie taka sama jak potega UK obecnie. W czasach upadku Komunizmu Chiny sa najwiekszym jego zwyciestwem. Partia Komunistyczna dala Chinczykom to czego nigdy by nie dalaby Demokracja!

    Dobre 0

  50. Reytan pisze:

    @ Ernest Treywasz

    Nigdy dotad z Pana nie drwilem.Rowniez w myslach.Natomiast co do „drwienia mimowolnego” to nie wiem,co to znaczy.
    Jesli to mimowolne,wiec nieswiadome.Jesli nieswiadome,nie moge Pana przeprosic,bo nie wiem o co chodzi.
    Do tej pory mialem do Pana tylko szacunek i uznanie,ale przyznam sie ,ze troche sie gubie.Wyglada na to,ze reaguje Pan nerwicowo na nieklamane wyrazy uznania.Jesli jest tak,prosze to wyraznie napisac,a ja przestane Pana chwalic.

    Dobre 0

Dodaj komentarz

Dodanie komentarza oznacza akceptację REGULAMINU blog.rp.pl. Komentarze nie spełniające zasad zawartych w regulaminie - nie będą publikowane. Więcej informacji można znaleźć na modblogu modblogu.