Posts Tagged „ZUS”<

Platforma uczniów Leppera

9 kwi 2010

Politycy Platformy Obywatelskiej coraz śmielej sięgają do skarbnicy pomysłów legendarnego przewodniczącego Samoobrony Andrzeja Leppera. I plany, z których wcześniej (całkiem słusznie zresztą) bezlitośnie kpili, pasując ich autora na pierwszego oszołoma Rzeczypospolitej, teraz coraz chętniej uznają za swoje.

W tych dniach ekipa PO, a konkretnie Rada Gospodarcza przy premierze, na której czele stoi nie kto inny, lecz Jan Krzysztof Bielecki zaproponowała, aby pieniądze odkładane przez nas w OFE wypłacał w formie emerytur ZUS, a nie prywatne firmy. Ten pomysł jako żywo przypomina populistyczny koncept, z jakim w tej samej sprawie w 2007 roku wystąpiła Anna Kalata, minister pracy z Samoobrony. Za to zupełnie nie przypomina tego, co zakładali twórcy naszej liberalnej reformy emerytalnej, której zazdrości nam cała myśląca Europa.

Ale ta próba unicestwienia, a w każdym razie okulawienia reformy emerytalnej blednie przy brutalnym ataku ekipy Donalda Tuska na NBP. Andrzej Lepper, od zawsze przeciwnik niezależności banku centralnego, namiętnie polujący na rzekomo przechowywane tam (w ramach tzw. rezerwy rewaluacyjnej) miliardy złotych, z pewnością mógłby być (a może po prostu już jest) dumny z wcale licznego stadka swych nowych, pojętnych uczniów.

Po ubiegłorocznych, skandalicznych naciskach słownych na NBP w wykonaniu Sławomira Nowaka, wówczas szefa gabinetu politycznego premiera, ale także po nie pozostawiających wątpliwości co do intencji autora wypowiedziach Donalda Tuska, przyszedł czas na czyny.

Nowi członkowie Rady Polityki Pieniężnej delegowani przez Sejm i Senat (czyli, w praktyce, przez koalicję rządzącą PO-PSL) tak przerobili uchwałę poprzedniej RPP w tej sprawie, i to przerobili ją biegusiem, że pula pieniędzy z zysku NBP, która miałaby zostać wpłacona do budżetu państwa, uległa podwojeniu – z 4 do 8 mld złotych. Czyż operacja ta nie rodzi podejrzenia, że lekce sobie ważąc interes złotego, na straży którego mają obowiązek stać, wyszli w ten sposób naprzeciw – zgodnie z oczekiwaniami premiera – potrzebom cierpiącego na chroniczny deficyt budżetu państwa?

Słusznie więc Andrzej Lepper zgłasza na swoim blogu pretensję, że PO realizuje pomysły Samoobrony, słowem nie wspominając o ich prawdziwych autorach. I słusznie dopytuje: „Dlaczego teraz nikt tak [czyli oszołomem] nie nazywa Donalda Tuska”? No właśnie, dlaczego?

A co ważniejsze – dlaczego tak wielu ludzi z establishmentu miało odwagę bronić niezależności banku centralnego i naszych przyszłych emerytur przed Samoobroną, a tak niewielu ma odwagę bronić tego samego przed Platformą Obywatelską?

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop

Potrzebny rzecznik praw przedsiębiorców

26 mar 2010

Nieprzerwanym strumieniem płyną od polskich przedsiębiorców skargi na akty bezprawia fundowane im w majestacie prawa przez rozmaite urzędy (skarbowe, administracji państwowej, ZUS), ale też przez prokuraturę i sądy. Płyną do Biura Rzecznika Praw Obywatelskich, organizacji zrzeszających biznesmenów, do mediów. Ta wzbierająca rzeka zażaleń coraz wyraźniej grozi powodzią.

Tylko w ciągu (niecałego) pierwszego kwartału tego roku rzecznik praw obywatelskich otrzymał dziesięć skarg – dwa razy więcej niż przed rokiem. Natomiast w latach 2005 – 2008 interweniował w podobnych sprawach aż ponad 300 razy. Każda z takich skarg często oznacza zniszczoną firmę.

A przecież – jak słusznie zauważa Roman Kluska, symbol ofiary urzędniczych gangów trzęsących Polską gminną i powiatową – tego rodzaju spraw jest znacznie więcej, kilkakrotnie więcej, bo tylko naprawdę nieliczni skrzywdzeni mają determinację i odwagę, żeby głośno upominać się o należne im prawa.

Nielicznym starcza sił, czasu i pieniędzy, by walczyć z niekompetencją urzędników albo tylko z ich zwykłą niefrasobliwością, które potrafią być dla przedsiębiorców oraz ich firm katastrofalne w skutkach, bo nierzadko kończą się bankructwem. Tym bardziej nieliczni mają odwagę pójść na wojnę z lokalnymi układami polityczno-gospodarczymi, które za wszelką cenę starają się wyeliminować ich z rynku.

Dlatego, mimo że jestem przeciwnikiem mnożenia instytucji publicznych (nie tylko ze względu na wysokie koszty ich funkcjonowania), akurat w tym przypadku, zważywszy na skalę problemu, może należałoby nie baczyć na towarzyszące temu konieczne wydatki i powołać do życia urząd rzecznika praw przedsiębiorców.

Tym bardziej że interes biznesmenów, czyli właścicieli firm, przeważnie – i to w znacznym stopniu – pokrywa się z interesem pracowników tych firm, a więc wszystkich aktywnych zawodowo obywateli. Zatem chroniąc przed bezprawiem pracodawców, chronimy przed bezprawiem i jego konsekwencjami (czyli utratą pracy) również pracobiorców.

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop