Posts Tagged „katastrofa”<

Dewastowanie struktur państwa

29 lip 2011

Ustalaniem odpowiedzialności karnej osób winnych zaniedbań, które mogły mieć wpływ na to, że doszło do katastrofy smoleńskiej, jeszcze przez lata będą się zajmowały prokuratury i sądy. A wobec podsądnych będzie obowiązywało domniemanie niewinności.

Jeśli jednak chodzi o egzekwowanie odpowiedzialności politycznej, obowiązuje zasada z gruntu odmienna, wręcz odwrotna. Dobro państwa wymaga, aby zaniedbania były usuwane jak najszybciej, czemu sprzyja błyskawiczna zmiana kadrowa. Zmiana dokonująca się – przynajmniej w krajach demokratycznych – w rezultacie walki politycznej.

Tymczasem w wypadku katastrofy smoleńskiej – wydarzenia bez precedensu nie tylko w historii Polski – trzeba było czekać aż ponad rok, by do takiej zmiany doszło. Dopiero w piątek z urzędu zrezygnował szef MON Bogdan Klich. Dobrze się stało, że to uczynił, i dobrze się stało, że Donald Tusk tę dymisję przyjął, ale nie zwalnia nas to z obowiązku szukania odpowiedzi na pytanie, co ta zwłoka oznaczała dla naszego państwa.

Jaki sygnał płynął przez te długie miesiące do urzędników różnych szczebli, do żołnierzy, oficerów BOR, gdy żaden z ich przełożonych nie poczuwał się do odpowiedzialności politycznej za to, co się wydarzyło? A zwierzchnik tych wszystkich ludzi – premier – nie uważał za stosowne wyciągnąć politycznych konsekwencji w stosunku do któregokolwiek ze swoich podwładnych, prezydent zaś nagrodził jednego z nich awansem na wyższy stopień generalski?

A przecież z oceną karygodnego stopnia zaniedbań w podległych im instytucjach naprawdę nie trzeba było czekać na raport komisji Millera. Wiadomo było o nich sporo od dawna, a z każdym miesiącem po katastrofie coraz więcej. Jak bardzo zatem ta zwłoka była (nadal jest?) dewastująca dla struktur państwa?

Pozostaje mieć nadzieję, że opinia publiczna, która od miesięcy wyraźnie i stanowczo domagała się ustąpienia ministra Klicha, teraz z równą konsekwencją będzie żądała od rządzących polityków naprawy tych instytucji państwa, które zawiodły zarówno w czasie organizowania ubiegłorocznej podróży śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego do Katynia, jak i podczas niej. A także, niestety, nierzadko – po katastrofie.

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop

Do przyjaciół Moskali?

17 gru 2010

Donald Tusk wie już to, czego pozostali Polacy mogą się na razie jedynie domyślać: raport przygotowany przez rosyjski MAK jest stronniczy – korzystny dla Rosjan, a niekorzystny dla nas.

Jest dla strony polskiej – według określenia premiera – „bezdyskusyjnie nie do przyjęcia”. Co, jak rozumiem, zostało rozwinięte na 150 stronach zawierających uwagi polskich ekspertów do tego dokumentu, które w tych dniach przekazano do Moskwy.

A więc: koniec bajki o najpierw znakomitej, potem już tylko dobrej, jeszcze później co najwyżej poprawnej współpracy z Rosjanami w sprawie wyjaśniania przyczyn katastrofy na lotnisku Siewiernyj. W wywiadzie dla „Polityki” szef rządu postawił kropkę nad „i”: „Rosjanie nie są skłonni opisać swego zakresu odpowiedzialności [w sprawie katastrofy smoleńskiej], a jakaś część odpowiedzialności spoczywa także po ich stronie”.

Czy nie jest jednak tak, że rząd Donalda Tuska ma ten nowy kłopot na głowie co najmniej trochę na swoje życzenie? I po prostu pada teraz ofiarą własnej propagandy sukcesu, z której Rosjanie oczywiście skrzętnie skorzystali.

A to oznacza, że być może jednak należało za wszelką cenę nie godzić się na wybranie konwencji chicagowskiej jako drogi prawnej wyjaśniania przyczyn katastrofy. Być może należało próbować skorzystać z szansy, jaką w tej materii daje porozumienie między Polską a Rosją z 1993 roku. Tym bardziej że artykuł 11 tejże umowy stanowi jasno: „wyjaśnienie incydentów lotniczych, awarii i katastrof spowodowanych przez polskie wojskowe statki powietrzne w przestrzeni powietrznej FR lub rosyjskie wojskowe statki powietrzne w przestrzeni powietrznej RP prowadzone będzie wspólnie przez właściwe organy polskie i rosyjskie”.

Nadto, jak się wydaje, z pożytkiem dla jakości śledztwa byłoby, gdyby rząd od samego początku zabiegał w tej kwestii o wsparcie międzynarodowej opinii publicznej, gdyby starał się budować konsensus wokół idei powołania międzynarodowej komisji, która pomogłaby zbadać okoliczności katastrofy. Do czego zresztą był przez niektóre środowiska zachęcany. Bezprecedensowy charakter tego wydarzenia dawał (wówczas) nadzieję na powodzenie takiego przedsięwzięcia.

Ale tego wszystkiego nie uczyniono. Czy da się teraz te błędy naprawić?


***

Redakcja dziennika „Rzeczpospolita” zaprasza wszystkich czytelników do wzięcia udziału w konkursie Rafała Ziemkiewicza „GIERKIZMY„. Najlepsze opisy, skąpane w oparach absurdu III RP, zostaną wyróżnione intrygującymi nagrodami.


Idea konkursu: absurdalnie prosta! ZAPRASZAMY!

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop

Gdzie jest opozycja?

10 sie 2010

Jak się wydaje, walka o to, co zrobić z krzyżem przed Pałacem Prezydenckim, oraz o to, gdzie i w jaki sposób upamiętnić ofiary katastrofy lotniczej pod Smoleńskiem, niemal bez reszty zaprzątnęła umysły liderów największej partii opozycyjnej – Prawa i Sprawiedliwości.

Z kolei liderzy mniejszej partii opozycyjnej – Sojuszu Lewicy Demokratycznej – skrzętnie korzystając z nadarzającej się okazji, postanowili oddać się zbijaniu na tym kapitału politycznego i bez najmniejszych skrupułów zagrali kartą obrony świeckości państwa. Któraż to świeckość nie jest przecież zagrożona w najmniejszym nawet stopniu.

Cóż, bez dwóch zdań, trzeba za wszelką cenę wyjaśnić przyczyny smoleńskiej tragedii. Trzeba ustalić, dlaczego nasze państwo nie wystąpiło do Moskwy o wspólne prowadzenie tego śledztwa, do czego drogę torowała umowa między Polską a Rosją z 1993 roku. Trzeba też uczynić wszystko, co możliwe, aby godnie upamiętnić ofiary katastrofy i wreszcie należycie rozwiązać kwestię krzyża stojącego przed Pałacem Prezydenckim.

Obserwując zachowanie opozycji, nietrudno wszak o wrażenie, że to jedyne naprawdę ważne problemy, przed których rozwiązaniem stoi Polska. A tak oczywiście nie jest, czego dowodem choćby ostatnia rejterada rządu Donalda Tuska w obliczu zapaści zagrażającej naszym finansom publicznym. Zamiast obiecywanej od lat reformy kasy państwa otrzymaliśmy zapowiedź podwyżek podatku VAT. Czyli – w sumie – zafundowano nam pasztet, który może sprowadzić na nasz kraj poważne turbulencje gospodarcze.

I co na to opozycja? Zaatakowała z tego powodu koalicję rządzącą? Zmiażdżyła jej krótkowzroczną politykę, która skazuje nasze dzieci i wnuki na konieczność spłacania gigantycznych długów? Ależ skąd. A dlaczego?

Obawiam się, że główna przyczyna tego zaniechania jest dokładnie taka sama jak ta, która kryje się za reformatorską kapitulacją Platformy Obywatelskiej. Otóż liderzy PiS i SLD – podobnie jak czołowi politycy PO i PSL – albo nie rozumieją powagi sytuacji, albo nie mają pomysłu, jak przeciwdziałać katastrofie grożącej finansom Polski, albo – co najbardziej prawdopodobne – brakuje im odwagi, by przeprowadzenie tych koniecznych, lecz niepopularnych reform zaproponować, a potem wziąć udział w ich przeforsowaniu.

Dlatego, Panie, miej Polskę w swojej opiece!

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop