Posts Tagged „finanse”<

Ile kosztuje praca lekarza?

12 maj 2011

Wydajność pracy lekarza lub pielęgniarki, efektywność lekarzy i pielęgniarek zatrudnionych w danym szpitalu czy w danej przychodni – to określenia, za którymi ludzie w białych fartuchach nie przepadają. Oni wolą mówić o misji niesienia pomocy chorym. A przecież to kategorie, które opisują każdego z nas – niezależnie od zawodu i rodzaju firmy, w której pracujemy. Dlaczego pracownicy służby zdrowia mieliby stanowić w tej mierze wyjątek?

Narodowy Fundusz Zdrowia ma tyle pieniędzy, ile ma – czyli zawsze za mało. Dlatego – co wynika z informacji opublikowanych przez „Rzeczpospolitą” – NFZ stara się wymusić wyższą wydajność w szpitalach i przychodniach, w których kontraktuje dla pacjentów usługi medyczne. Jedną z dróg (jedyną drogą?), które prowadzą do tego celu, są ustawicznie ponawiane (i oby z sukcesem) próby kupowania od tychże szpitali i przychodni za te same pieniądze (a jeszcze lepiej – za mniejsze pieniądze) większej ilości usług. Czyż, jeśli tak właśnie się dzieje, NFZ nie działa w interesie pacjentów – tych obecnych i tych przyszłych? Który to interes nie zawsze – a właściwie: rzadko – pokrywa się z interesem lekarzy i firm, w których oni pracują, czyli owych szpitali i przychodni.

Ale oczywiście służba zdrowia nigdzie, także u nas, nie jest biznesem jak każdy inny. Na przykład z tego powodu, że NFZ jest monopolistą, jest jeden, nie ma więc mowy nawet o cieniu gry rynkowej. Gdyby rząd Leszka Millera nie zlikwidował kas chorych albo gdyby rząd Donalda Tuska – zgodnie z wyborczymi obietnicami – podzielił NFZ na kilka niezależnych funduszy, wówczas sytuacja byłaby inna, najpewniej nieco lepsza. Ale tylko nieco, bo nie ma na świecie kraju, z najbogatszymi włącznie, którego obywatele są zadowoleni ze swego systemu ochrony zdrowia.

……………………………………………………………………………………………………………………………….

Redakcja rp.pl zaprasza na NOWY BLOG KATARYNY! Najsłynniejsza polska blogerka specjalnie dla nas powraca do cyklicznych zapisków o polityce i życiu, Polsce i świecie, sprawach z pierwszych i ostatnich stron gazet. Najciekawsze opinie polskiej blogosfery znajdziecie codziennie wsieci.rp.pl

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop

Gdzie jest opozycja?

10 sie 2010

Jak się wydaje, walka o to, co zrobić z krzyżem przed Pałacem Prezydenckim, oraz o to, gdzie i w jaki sposób upamiętnić ofiary katastrofy lotniczej pod Smoleńskiem, niemal bez reszty zaprzątnęła umysły liderów największej partii opozycyjnej – Prawa i Sprawiedliwości.

Z kolei liderzy mniejszej partii opozycyjnej – Sojuszu Lewicy Demokratycznej – skrzętnie korzystając z nadarzającej się okazji, postanowili oddać się zbijaniu na tym kapitału politycznego i bez najmniejszych skrupułów zagrali kartą obrony świeckości państwa. Któraż to świeckość nie jest przecież zagrożona w najmniejszym nawet stopniu.

Cóż, bez dwóch zdań, trzeba za wszelką cenę wyjaśnić przyczyny smoleńskiej tragedii. Trzeba ustalić, dlaczego nasze państwo nie wystąpiło do Moskwy o wspólne prowadzenie tego śledztwa, do czego drogę torowała umowa między Polską a Rosją z 1993 roku. Trzeba też uczynić wszystko, co możliwe, aby godnie upamiętnić ofiary katastrofy i wreszcie należycie rozwiązać kwestię krzyża stojącego przed Pałacem Prezydenckim.

Obserwując zachowanie opozycji, nietrudno wszak o wrażenie, że to jedyne naprawdę ważne problemy, przed których rozwiązaniem stoi Polska. A tak oczywiście nie jest, czego dowodem choćby ostatnia rejterada rządu Donalda Tuska w obliczu zapaści zagrażającej naszym finansom publicznym. Zamiast obiecywanej od lat reformy kasy państwa otrzymaliśmy zapowiedź podwyżek podatku VAT. Czyli – w sumie – zafundowano nam pasztet, który może sprowadzić na nasz kraj poważne turbulencje gospodarcze.

I co na to opozycja? Zaatakowała z tego powodu koalicję rządzącą? Zmiażdżyła jej krótkowzroczną politykę, która skazuje nasze dzieci i wnuki na konieczność spłacania gigantycznych długów? Ależ skąd. A dlaczego?

Obawiam się, że główna przyczyna tego zaniechania jest dokładnie taka sama jak ta, która kryje się za reformatorską kapitulacją Platformy Obywatelskiej. Otóż liderzy PiS i SLD – podobnie jak czołowi politycy PO i PSL – albo nie rozumieją powagi sytuacji, albo nie mają pomysłu, jak przeciwdziałać katastrofie grożącej finansom Polski, albo – co najbardziej prawdopodobne – brakuje im odwagi, by przeprowadzenie tych koniecznych, lecz niepopularnych reform zaproponować, a potem wziąć udział w ich przeforsowaniu.

Dlatego, Panie, miej Polskę w swojej opiece!

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop

Oto jest blitzkrieg Platformy

4 sie 2010

Partia Donalda Tuska, korzystając z okazji, jaką daje jej znaczne poszerzenie wpływów w państwie między innymi dzięki objęciu urzędu prezydenta RP przez polityka Platformy Obywatelskiej przyspieszyła z wprowadzaniem zmian, które uznała za najpilniejsze.

Cóż to za zmiany? Po pierwsze, reforma finansów publicznych? No, niezupełnie. Zamiast reformować finanse państwa, co niestety przeważnie wiąże się z koniecznością wchodzenia w konflikt z grupami wyborców korzystających kosztem pozostałych podatników z przywilejów emerytalnych (policjanci, żołnierze, górnicy), podatkowych i zdrowotnych (rolnicy), rentowych i innych, Platforma po prostu ciężar łatania dziury budżetowej postanowiła zrzucić na barki konsumentów i podnieść podatek VAT. Podnieść go raz, potem drugi albo nawet trzeci.

Po drugie, odpolitycznienie mediów publicznych? Też niezupełnie. Ale przejęcie ich z rąk polityków PiS jak najbardziej. Najpierw w błyskawicznym tempie zlikwidowano Krajową Radę Radiofonii i Telewizji w składzie, który był nie do zaakceptowania dla PO i jej koalicjanta PSL. A teraz obsadzono miejsca w nowej KRRiT i przyjęto (także głosami SLD, ktre dołączyło do porozumienia) tak skrojoną nowelizację ustawy o radiofonii i telewizji, żeby czym prędzej przekazać media publiczne swoim ludziom.

Po trzecie, ostre nasilenie walki z korupcją? Owszem, ale tylko pod warunkiem, że ktoś jest w stanie uwierzyć, iż właśnie temu służy pospieszne wygaszanie przez polityków Platformy prac sejmowej komisji śledczej do spraw afery hazardowej.

Czy te rozwiązania służą Polsce? Nie, one posłużą Platformie Obywatelskiej. A i to przeważnie tylko przez krótki czas, zwłaszcza w wypadku unikania reformy finansów państwa. Rynków finansowych nie uda się bowiem oszukiwać bez końca. Nawet politykom PO.

Ale dzięki tym pierwszym decyzjom niezagrożonej niczyim wetem Platformy Obywatelskiej filozofia uprawiania polityki przez liderów tej partii nie stanowi już chyba dla nikogo większej tajemnicy. Byle do wyborów! Oto, niestety, jej istota. A potem się zobaczy.

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop

Balcerowicz musi wrócić

9 maj 2010

Nadzwyczajne zagrożenia – jak te, przed którymi stoi teraz co najmniej kilka państw Europy, a wraz z nimi cała Europa – wymagają nadzwyczajnych działań

Właśnie dlatego Leszek Balcerowicz (rzecz jasna, jeśli na to by się zgodził) powinien czym prędzej zostać powołany na stanowisko ministra finansów (i jednocześnie wicepremiera) w rządzie Donalda Tuska.

Po pierwsze jego powszechnie znana determinacja w dążeniu do naprawy finansów publicznych byłaby dla rynków finansowych czytelnym sygnałem rosnącej determinacji władz Polski w sprawie uzdrowienia stanu kasy państwa.

Wizerunek naszego kraju z pewnością bardzo szybko by na tym wiele zyskał, co w tych dniach, tygodniach i miesiącach jest nie do przecenienia. Wizerunek, dodajmy, nadszarpnięty zdecydowanie zbyt małą konsekwencją naszych rządów (właściwie wszystkich, włącznie z poprzednim gabinetem Jarosława Kaczyńskiego i obecnym – Donalda Tuska) w realizowaniu wciąż jedynie zapowiadanych reform finansów Polski.

Po drugie niewiele później – mam nadzieję – obecność Leszka Balcerowicza w rządzie walnie zwiększyłaby szanse na przeprowadzenie rzeczywistej (a nie – jak do tej pory – głównie retorycznej, czyli pozorowanej) reformy finansów publicznych.

W każdym razie – czego uczy doświadczenie – faktyczny nacisk na mało zdecydowanego w tej kluczowej dla przyszłości Polski kwestii premiera Donalda Tuska, na polityków tradycyjnie antyreformatorskiego PSL oraz na prezydenta (ktokolwiek by nim w nadchodzących wyborach został wybrany) z pewnością za sprawą ministra finansów Leszka Balcerowicza wydatnie by wzrósł.

A czyż nie o to właśnie powinno nam wszystkim teraz najbardziej chodzić, żeby błyskawicznie przystąpić do naprawy finansów naszego państwa? Po to, by Polska nie wpadła w otchłań kolejnego dołka kryzysu. Dołka, na krawędzi którego od paru miesięcy balansuje kilka krajów Europy dotkniętych epidemią nie czego innego przecież, jak zrujnowanych finansów publicznych.

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop