Państwo nieobecne tam, gdzie obecne być powinno, jest równie niewiele warte, co państwo nadobecne tam, gdzie go w ogóle (albo niemal w ogóle) być nie powinno.
A to jest, niestety, przypadek współczesnej Polski – państwa, które nie potrafi – by sięgnąć po pierwsze z brzegu przykłady – nałożyć na wszystkich obywateli proporcjonalnie takich samych ciężarów podatkowych ani chronić nas przed monopolami, ale za to uporczywie czyni zakusy na te sfery życia, które zdecydowanie powinny się obywać bez udziału jego funkcjonariuszy.
Teraz na przykład aparat państwa na całego zabrał się za zwalczanie przemocy w rodzinie, co ani chybi może się skończyć licznymi (dużo liczniejszymi niż do tej pory) przypadkami odbierania dzieci rodzicom. Właśnie taki bowiem będzie pewnie efekt wprowadzenia w życie – w proponowanym kształcie – rozpatrywanego w Sejmie rządowego projektu ustawy o zmianie ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie.
Zgodnie z nim o odebraniu dziecka rodzicom będzie mógł rozstrzygnąć (bez uprzedniej zgody sądu – jak jest w tej chwili) pracownik socjalny, który nabierze przekonania, że w rodzinie dochodzi lub może dojść do jakiejś formy przemocy wobec dziecka.
A pod pojęciem tejże autorzy poradnika dla pracowników socjalnych rozumieją nie tylko przemoc fizyczną, ale również przemoc psychiczną, czyli między innymi „zawstydzenie, narzucanie własnych poglądów, ciągłe krytykowanie, kontrolowanie, ograniczanie kontaktów”. Czyż tak rozciągliwa definicja nie umożliwia – w istocie – podciągnięcia pod „przemoc” właściwie wszystkich elementów procesu wychowania dziecka, jeśli je zinterpretować niekorzystnie dla rodziców?
Tym bardziej że głośne ostatnio – dzięki zainteresowaniu mediów – przypadki ingerencji państwa w życie rodzin nakazują w tej sprawie bardzo daleko posuniętą nieufność, choć odebranie dziecka szczęśliwie wymaga na razie uprzedniej zgody sądu. Co jednak, warto przypomnieć, nie uchroniło maleńkiej Róży przed odebraniem jej wkrótce po urodzeniu rodzicom Wioletcie i Władysławowi Szwakom (dziecko zwrócono dopiero pod presją mediów). I co nie pomogło też w przypadku 11-letniego Sebastiana zabranego rodzicom kilkanaście dni temu – i to wprost ze szkoły.
Jeśli zważyć, że już prawie 100 tys. dzieci wychowuje się w Polsce poza rodziną (o niemal 10 proc. więcej niż pięć lat temu), podniesienie alarmu w tej sprawie nie wydaje się być przesadą. Odebranie dziecka rodzicom zawsze bowiem powinno być ostateczną ostatecznością, a uprzednia kontrola sądu nad tą procedurą – absolutną koniecznością.









Rząd Tuska wzoruje się na uregulowaniach niemieckich i austriackich i to jest miarą tego rządu, który po swoim odejściu zostawi Polskę niemiecką, bo do tego za przyczyną Tuska i jego tajnych uzgodnień z A.Merkel rząd zmierza i likwiduje wszystko co polskie, bo polskość to nienormalność, wg Tuska.
Czy autor celowo pomija istotne fakty dotyczące Państwa Szwaków. Jesli nie to radziłbym się zapoznać ze wszystkimi aspektami sprawy, w szczególności dwójką dzieci pozostających w rodzinie zastępczej.
Najgorsze w tym całym projekcie jest to, że są ludzie gotowi do tego, aby taki pomysł wprowadzić w życie.Projekt który wzorowany jest na niemieckich jugendamtach, może powiększyć liczbę sytuacji dramatycznych.Zamiast zastanawiać się nad tym w jaki sposób pomagać rodzicom naturalnym-co zapewne dla rządzących jest trudniejsze- próbuje się iść na skróty poprzez proste, ale jak bardzo BEZWZGLĘDNE ODBIERANIE DZIECI!Przy tym zapomina się o tym, iż sytuacja materialna rodziny Polskiej jest ściśle powiązana od sytuacji otaczającej a która to zależna jest od polityki właśnie rządu.Wczoraj np.w wiadomościach TVP pokazali rodziców (ojciec bez nóg, matka chora na depresję), którzy utrzymując się tylko z renty mieli w domu za zimno i ogólnie biednie.Pani z pomocy społecznej skierowała sprawę do sądu i zamiast zorganizować tym rodzicom akcję pomocy materialnej, po prostu odebrano im jedyne dziecko.Zapewne jak odbiorą im prawa rodzicielskie znajdą się pieniądze dla zastępczych rodziców, ale co najgorsze dla obecnych NATURALNYCH NIE! I to jest polityka państwa „prorodzinna” dla zastępczych chcących wychowywać dzieci nie swoje pieniądze są a dla naturalnych obecnych NIE!Tragedia!
Najwyraźniej komuś marzy się nowy rodzaj janczarów – wykształconych pro europejsko, niepodzielających zabobonów i nacjonalistycznych uprzedzeń swych rodziców.
Ten projekt to taki sam idiotyzm, jak i proponowana eksmisja z mieszkania sprawców przemocy domowej do noclegowni bez wyroku sądu. Idealne pole do popisu dla fałszywych donosów na męża lub ojca (starczy, że na dyskotekę smarkaczowi nie pozwoli iść i może się zbierać do noclegowni).
Aha żeby nie było niedomówień – jestem zwolennikiem eksmitowania sprawców przemocy domowej nawet na bruk. Ale na mocy prawomocnego wyroku sądowego (co przecież i tak nie uchroni na 100% przed nadużyciami).
Ten szatański projekt wprowadzają pod pozorem…dobra!
Gdyby rządzącym choć trochę leżało na sercu bezpieczeństwo i dobro dzieci, to nie byłoby przemocy i samobójstw w szkołach.
Nie możemy patrzeć na to bezczynnie, jak stado baranów. Brońmy się przed orwelizacją naszego życia!
Ratujmy dzieci!!!
Już teraz doskonała współpraca Sędzin (w większości kobiety) z pracownicami MOPS-ów (jak wyżej) skutkuje odbieraniem dzieci z rodzin i przekazywaniu ich do „rodzinnych” jednostek opiekuńczych gdzie na jedno dziecko dostają ok1400zł miesięcznie. W cenie są dzieci małe, najlepiej do jednego roku życia, tanie w utrzymaniu, ubranka po poprzednich, łatwo „zbywalne” do adopcji gdzie pojawiają się następne pieniądze. Handel dziećmi kwitnie. Wiem, bo spotkałem się z taką sprawą przy okazji spisu powszechnego.
Jak większość problemów w POlsze – ten także sprowadza się do tego, że nie jest to państwo praworządne. Zamiast prawników mamy jakąś prawniczą mafię ludzi o bardzo wątpliwych cechach intelektualnych. W szczególności dotyczy to ciała, które powinno gromadzić prawniczą elitę: Trybunału Konstytucyjnego (jeśli to jest elita – to należy jak najszybciej wykształcić nowych prawników poza granicami, a obecnych wysłać na zieloną trawkę).
W naszej Konstytucji zapisano zasadę pomocniczości. Poza oczywistymi przypadkami przestępstw, wychowywanie dzieci poza rodziną musi być zgodne z tą zasadą. A więc: pomoc, a nie kara. To wystarczy. Jeszcze trzeba jakiegoś normalnego, wrażliwego urzednika, który zapyta: jak wam pomóc?
A projekt tej ustawy jest sprzeczny z zasadą pomocniczości – co widać już na kilometr. I nikt by jej nie usmażył, gdyby nie liczył na wsparcie ideologów z TK. Chyba, że sam jest równie inteligentny jak oni – co zo kolei powinno też być dostrzeżone przez przełozonych, dziennikarzy i społeczeństwo.
Rodzina patologiczna, definicja – to taka, której nie stać na prawnika. A prawnicy drodzy.
Popieram w 110% i prosze Rzepe aby monitorowala dalsze dzieje tego gniotu parlamentarnego oraz mobilizowala w tym celu inne media, co w przypadku panstwa Szwakow okazalo sie to skuteczne…
Niszczenie rodziny jest wymierzone przeciwko całemu naszemu społeczeństwu, przeciwko Państwu.
Ludzie,obudźcie się , to nie jest problem który was nie dotyczy, któregoś dnia przyjdą i po wasze dzieci ! Tak było w Rosji Sowieckiej, pisał Sołżenicyn każdy mówił :to mnie nie dotyczy i był zdziwiony gdy pod drzwiami własnego domu ujrzał smutnych panów i usłyszał:,,jest pan aresztowany,,. Jeżeli kochacie swoje dzieci BROŃCIE ICH!!!
najskuteczniejszy bodziec chińskiego porządku świata- zabieranie dzieci- sterowanie rozrodczosćia- wkracza do Polski… teraz będziemy rozwijać się w tempie tygrysa…
PO wyciąga z szuflady coraz ciekawsze pomysły- ale czy przypadkiem nie pomylili szuflad? HaKaTa miała wiele ciekawych pomysłów twórczo wzbogaconych przez nazistów… wykształcenie 4 klasy- zakaz posiadania ziemi- obowiązkowy niemiecki… Biurko dziadka???? To teraz super modny mebel….
W krainie POwszechnego dostatku, wolności gospodarczej,równości wszystkich wobec prawa ,”najjaśniejszych w UE kryteriach powoływania urzędników”, przyjazne państwo chce byc jeszcze lepsze i za nieodpowiedzialne społeczeństwo będzie wychowywac nasze dzieci.Kto będzie dzieciom dawał cukierki w domach dziecka-jeden już był ,tow. Stalin.
zgadzam sie z autorem. Model rodem z UK nie zdaje egzaminu.
POdziekujcie za to pani Srodzie, Szenyszyl i innym madrzejszym inaczej. Moze w czwartek albo w pracujaca niedziele? Dzeci POwinny byc odbierane moherom i ciemnogrodzianom i wychowywane na wyborcow PO w komunach zlozonych w 100 % z odpowiedzialnych i kochajacych inaczej, znaczy nowoczesniej. Proponuje bardzo prosty sprawdzian czy rodzina nadaje sie do wychowywania dziecka – wchodzi pracsocjal do domu i gapi sie czy przypadkiem nie ma krzyza. Jest!? Zabrac dziecko i na ulice z nim!
Wszystkie dzieci są nasze ( J.W. Stalin)
Tak, ta definicja jest dostatecznie nieostra, żeby już za parę lat, jak się system utrwali, zabrać dziecko po byle pretekstem (jesteś za gruby, masz nie takie poglądy, powiedziałeś publicznie, że nie lubisz oglądać całujących homoseksualistów).
Czy chcemy żyć w strachu, że zabiorą nam nasze skarby?
Czy urzędnicy mają dostać narzędzie, by nas terroryzować?
Czy rodzice nie mają konstytucyjnego prawa do wychowywania swoich dzieci?
I dla ekonomistów- czy ma sens płacić grube pieniądze (bodaj 4600 zł miesięcznie) za przetrzymywanie kolejnych dziesiątków tysięcy dzieci w domach dziecka?
Nie ma jak u mamy. Nikt nie zastąpi rodziców.
Pozdrawiam
Wszystkie prawidła wychowania podsumował Stary Testament już kilka tysięcy lat temu (Kto żałuje rózgi synowi swojemu, ten go nie kocha ). Od tego czasu różni durnie próbuja przy wychowaniu majstrować. Nie bez powodu dzieci zawodowych pedagogów mają często rozpoznawane ADHD-to po prostu niedostatki wychowania. Zapisy, które Pan zacytował, są tak absurdalne,że nie wymagają komentarza. Dlatego na tym kończę.
TEMATY ZASTĘPCZE
RZAD TUSKA nie radzi sobie z podstawowymi zobowiązaniami (swoimi własnymi obietnicami) i dlatego podrzuca takie horrendalne rozwiązania. Podobnie zamiast zadbać o jakość kształcenia przymusza rodziców do wysyłania 6 latków do szkoły zwiększając tym samym ilość dzieci w klasie, przez co obniża poziom kształcenia. Promuje kołchozowe rozwiązania. Co z tego że eurokołchozowe
Gdy by takie regulacje dla Polski zapropnował Adolf Hitler lub Józef Stalin, to bym się nie dziwił. Dziwię się. To po prostu trzeba zablokować. Tak jak trzeba pomyśleć o tym, że nie stać nas na rząd, który co tydzień serwuje kolejny pomysł godny pacjenta szpitala dla obłąkanych.
A jeżeli odebranie Sebastianka rodzicom nastąpiło w sytuacji ostatecznej ostateczności (dla dobra chlopca), to czy z tego powodu należy
robić tyle szumu medialnego?
Osobnym zagadnieniem jest zapewnienie wzajemnych odwiedzin,jeżeli
dziecko i rodzice tego pragną,bo się kochają.Taka wzajemna więż osłabiłaby
mocno bół po rozłączeniu rodziny (miejmy nadzieję ,że czasowym) i pozwoliła
na szybszą akceptację pobytu dziecka poza rodziną.
Jeżeli już prawie 100 tyś. dzieci wychowuje się poza rodziną,to jaki
jest ogrom rodzin zagrożonych w swym bycie ? Dlaczego tego problemu
się nie podnosi,nie zaradza jego powstawaniu,nie udziela skutecznej
pomocy.To hańba naszych czasów,hańba III RP.
Przy okazji kolędowania dowiedziałem się,że Kościół z radami parafialnymi (parafianami) udziela dużej pomocy materialnej najbardziej
potrzebującym rodzinom – przede wszystkim,co zrozumiałe,członkom wspólnoty.
O tym się nie mówi.
A pod pojęciem tejże autorzy poradnika dla pracowników socjalnych rozumieją nie tylko przemoc fizyczną, ale również przemoc psychiczną, czyli między innymi „zawstydzenie, narzucanie własnych poglądów, ciągłe krytykowanie, kontrolowanie, ograniczanie kontaktów” – toż to pomysły czerwonych, szwecjalizm pełną gębą.
Najbardziej w takich przypadkach denerwuje mnie że w mediach komentujących takie sprawy mówi się „sąd zdecydował”, tak jakby był to jakiś komputer wypluwający werdykty. Powinno się podawać informację wprost – np: „Werdykt wydała sędzia Maria Kowalska”, lub „Decyzję podjął Sąd Okręgowy w Psiapsiutach Wielkich pod przewodnictwem sędziego Mariana Nowaka”. I nie chodzi tu o żadne szykanowanie, czy wpływanie na decyzję sędziów. W Stanach, kraju o wyjątkowej niezależności sędziowskiej, przy każdej sprawie podawane jest nazwisko orzekającego. Jest to normalne i oczywiste.
Zamiast odbierać rodzicom dzieci, państwo powinno się zainteresować tymi które już odebrało. W domach dziecka gwałty, kradzieże, brak jakiegokolwiek oparcia dla dzieci, a rodzinnym domom dziecka nie wypłaca się na czas pieniędzy na dzieci, bo braki w budżecie. Kompletne dziadostwo. Nic dziwnego, że społeczeństwo ulega degradacji.
Za poprzedniego socjalizmu takich przepisów nie było. Obecny socjalizm ma przewagę /na razie/ nad poprzednim tylko w dwóch przypadkach: paszport w domu i możliwość posiadania majątku chociaż pod co raz ściślejszym nadzorem władzy, tak jak całe życie społeczne i osobiste ludzi.. Oj będziemy jeszcze wspominali swobody późnego PRL.
No cóż, Pełniący Obowiązki do aborcji dodali przemoc w rodzinie. Demony sobie pohulają, a my (PO) będziemy sobie kręcić lody przy Rosole w Pędzącym Króliku. MB.
W nowym rajskim cudnym świecie,co rozwiera się przed nami,tak będziemy długo wolni, jak życzymy sobie sami. Czy narzucający nam takie prawa,to jeszcze gatunek homo sapiens? Śmiem w to wątpić? Czy wobec tego,nie jest najwyższy już czas, by wysłać ich w kosmos,by nie zaśmiecali swymi chorymi pomysłami naszych tradycji,kultury,obyczajów?Dzieci to nasz skarb,nasza przyszłośc,należy o nie dbać i chronić ale nie w sposób jaki chce nam się narzucić-to jest chore nie do przyjęcia.Takie pseudo pomysły,nie mają nic wspólnego z dobrem dziecka,ale z polityką pewnych wrogich Polsce grup.
Ma Pan rację. Państwo policyjne wkracza do naszych domów. Oddajemy władzę nad naszymi dziećmi w ręce nieodpowiedzialnej watahy urzędników-funkcjonariuszy, którym wystarczy krzywe spojrzenie, zwykła zawiść , plotka czy tez zwyczajna nadgorliwość żeby zrujnować KAŻDĄ rodzinę. Najpierw doprowadzono polskie rodziny do ruiny ekonomicznej,za sprawą niesprawiedliwego systemu podatkowego (im więcej dzieci tym gorzej), żałosnymi zasiłkami, bezrobociem i POZORAMI polityki tzw.prorodzinnej (której „szczytowe” osiągnięcie to prawo do aborcji ze względów ekonomicznych!). Teraz jak za najlepszych czasów totalitaryzmów sowieckiego czy faszystowskiego wystarczy donos, i to najlepiej donos dziecka na rodziców, żeby ich pozbawić jakichkolwiek praw rodzicielskich a nawet majątkowych! Bo jak nazwać wyrzuceniem właściciela mieszkania (domu ) z jego własności pod pretekstem przemocy, bo dorastający synek czy córka chcą mieć „chatę” tylko dla siebie? Od tego jest inne prawo i to prawo materialne, żeby go przestrzegać! Jak to się ma do prawa spadkowego, podziału majątku np. po rozwodzie? Inaczej jest to zwykła grabież dokonywana w imię tzw. wyższych racji! Pytanie czy te racje są naprawdę czyste? Czy nie posłużą do manipulacji, nadużyć, szantażu i krzywdzenia tych którzy najbardziej tej pomocy oczekują, ludzi bezbronnych, niedoświadczonych, niezaradnych życiowo. Kto NA PEWNO na tym skorzysta? Tabuny tzw. pracowników socjalnych, którym ani widmo bezrobocia ani żadna inna krzywda nie grozi, bo kto będzie chciał z nimi zadrzeć, żeby nie „zasłużyć” na zarzut pedofila, sadysty czy pijaka? Kto będzie kontrolował te służby? Ile nas kosztują już teraz te „służby’ zainstalowane w każdym niemal zakątku kraju? Jaka jest ich skuteczność, oprócz uzależnienia ludzi od państwowej jałmużny? Kto sprawuję kontrolę nad tym gigantycznym i nieskutecznym systemem, bo jak kraj długi i szeroki, nie likwiduje to ani bezrobocia, ani biedy ani patologii czy przemocy.
Przykladem „narzucania” własnych pogladów dziecku może okazać się np. wychowanie religijne, do którego zobowiązują się małżonkowie podczas ceremoni ślubnej w Kościele. W czasach wojującego ateizmu w Unii Europejskiej (skąd my to znamy? Czyżby Lenin i Stalin odnieśli zza grobu zwycięstwo?!) nagle jakiś pomylony sędzia ze Strasburga uzna, że to jest podstawa do odbierania rodzicom dzieci, a nasi wykonawcy tych idiotyzmow zaczną je wcielać w życie w majestacie prawa. Unijnego prawa.
A właśnie, co tam z chemiczną kastracją – sztandarowym pomysłem prorodzinnym p. Tuska i PO?
Wiem, wiem, nie przystoi tak ogólnie, w obecnej sytuacji. Ale nie ma obawy wprowadzimy zapis, że celebrytów ona nie dotyczy i ludzi, którzy są w drugiej grupie podatkowej.
Nie wiem czy wyrażę się precyzyjnie, ale w takim przypadku nasuwają mi się takie słowa jak faszyzm, totalitaryzm, zamordyzm itp. To niepojęte !!! Do obrony maltretownych dzieci musi wystarczyć kodeks karny bo maltretowanie słabszych i bezbronnych to zbrodnia. Ale tu nie chodzi o ofiary maltretowania. Taka ustawa ma być elementem nacisku i kontroli na zwykłych obywateli. Potrafię sobie wyobrazić sytuację, że jestem w jakis sposób niewygodny dla władzy ( i nie musi to byc władza centralna, wystarczy lokal;na sitwa) i w majestacie prawa odbiorą mi dziecko bo kontroluję z kim się zadaje. To jest tak jak monitoring, niby na złodziei a tak naprawdę narzędzie kontroli stada. Faszyzm, totalniactwo, tuskizm.
Pierwszym który wprowadził instytucjonalną antyrodzinną indoktrynację młodzieży, trwającą do dzisiaj, był Adolf Hitler.
Przepis,by o odebraniu dziecka rodzicom bez zgody sądu byłby szczytem absurdu i okrócieństwa.Jeśli sąd,instytucja przygotowana,potrafi popełniać tragiczne pomyłki,to co mówić o pracownikach socjalnych.
Do poprfzedniego wpisu:Powinno być:Przepis,by o odebraniu dziecka rodzicom decydował pracownik socjalny bez zgody sądu byłby …….dalej jak w wpisie wyżej.
To świetna ustawa. I koniecznie trzeba zezwolić na adopcję dzieci przez pary homoseksualne. Tylko w ten sposób dorównamy i prześcigniemy postępową Europę.
To, co redaktor pisze jest niestety smutną prawdą. Niby mamy wolność, kapitalizm, a bardzo istotne swobody są ograniczane. Jest to niestety jednak cecha liberalizmu, który tylko z pozoru chce wolności człowieka. Tak naprawdę jest przeniknięty głęboka podejrzliwością wobec niego. Stąd tworzone są prawa krępujące niemal każdą dziedzinę życia człowieka. Poprawność polityczna krepuje swobodę wypowiedzi.
Liberalizm nie działa tak jak komunizm, poprzez policje tajna i jawna, więzienia i łagry. Tu używane jest prawo, bat poprawności politycznej, wykluczenie, stygmatyzacja.
A wolność? Proszę bardzo, wolno wiele rzeczy:
wolność słowa, np. krytykowanie PiSu, LPRu, RM, Ahmadineżada, rolników (http://www.rp.pl/artykul/9157,425310_Jak_kulak_dusil_lud.html) – i niech w tylko ktoś spróbuje tego nie zrobić, kiedy inni to robią!;
naruszać tzw. tabu, np. krytykować kościół, ‘tradycyjnej’ rodziny, wszystkiego co polskie, przejawów solidarności społecznej (’solidarność’ jakie to niemodne słowo w ustach tych, co rzekomo działali w opozycji, ale mieli taki nieznaczący epizodzik z UB);
wolność do zgromadzeń, np. poparcie Dalajlamy, w sprawie lasów tropikalnych, marszów równości;
wolno się przyznać, że lubi się różne takie seksualne zabawy (z różnymi …)
Ale nich ktoś spróbuje powiedzieć, że czuje się Polakiem, że walka z korupcją była jednak potrzebna, że pewne pomysły LPRu w sprawie rodzin były konieczne, to wtedy się zacznie, lub powiedzieć coś krytycznie o h. jako zjawisku. Przed paru laty poddanie w wątpliwość ‘cudu Balcerowicza’ równało się społecznemu samobójstwu. Niechby też ktoś skrytykował gw, samo jej nieczytanie było podejrzane.
Za socjalizmu w Polsce ludzie mieli więcej odwagi i mówili w sposób o nieporównanie bardziej otwarty, niż teraz. Za poglądy nie sadza się dzisiaj do więzienia (choć ustawodawstwo liberalne idzie i w te stronę), ale właśnie stygmatyzuje, wyklucza. Jak powiedział pewien mój znajomy holender: oni nie wsadzą cie do więzienia, oni sprawia, że stracisz pracę.
Harvey Silverglate w książce „Trzy przestępstwa dziennie“ dowodzi, że przeciętny amerykanin jest kryminalistą, nawet o tym nie wiedząc. Ustanowione prawo każe nieraz nawet więzieniem, czasem za najdrobniejsze przestępstwa. Np. emeryt, który zaczął hodować orchidee, a nie dopełnił pewnej formalności dotyczącej dokumentacji, dostał dwa lata więzienia do odsiadki (sic!); mimo, że sprawy podatkowe były w największym porządku. Na dziecko wystarczy krzyknąć, żeby policja mogła je zabrac. No chyba, że sprawa dotyczy jakiegoś celebryty lub multimilionera. Jednego będzie bronić środowisko (np. artystów), a drugiego najlepsi adwokaci. W stanach nikt taki nie siedzi w więzieniu. I nie padnie tu zarzut pedofilii, nawet jeśli de facto nie było co do niego wątpliwości.
Niestety w Polsce liberalizm się umacnia i prawo ewoluuje w te stronę, wkraczając w najbardziej intymne sfery życia jednostki i rodziny.
A w zamian? No właśnie można sobie ponaruszać ‘tabu’, skrytykować, wziąć udział w odpowiedniej demonstracji, robić i chwalić się rzeczami, z powodu których ludzie mają zwykle ogromne wyrzuty sumienia.
„Rzeczpospolita” chwacko podjęła problem dzieci w rodzinach patologicznych.
Wcześniej, panowie Wildstein z Ziemkiewiczem dowodzili, w powtarzających się komentarzach, że „mir domowy” nie powinien być zakłocany pod żadnym pozorem doputy pogotowie ratunkowe z policją nie odnotują trzech wezwań pod ten sam adres, skąd sąsiedzi meldowali o kolejnej próbie wyrzucenia dziecka przez okno, przez ojca sfrustrowanego rządem PO tudzież brakiem wystarczającej ilości denaturatu w domu.
Ilość popełnionych błędów, przez aparat państwa w kwestii rodzin patologicznych, najlepiej ilustruje fakt, że szanowni publicyści z pomocą swoich dziennikarzy śledczych dotarli do JEDNEGO przypadu – małej Róży.
Sadystyczno-masochistyczne upodobania publicystów „Rz” niech będą ich wyborem, niemniej pamiętam głosy wielu czytelników oceniajacych kwalifikacje rodzicielskie skrzywdzonej dzieczynki.
Wielu czytelników pisało, że nie odważyłi by się zostawić pieska pod ich opieką.
Ale skoro rodziców się nie wybiera, więc dobrze byłoby, żeby ktoś miał prawo ingerować w „mir domowy” zdemoralizowanych rodzin gdzie przemoc głuszą grube mury i brak wrażliwości sąsiadów.
I nie sądzę, że władze państwowe nie zdają sobie sprawy, że niepotrzebne wyrywanie dzieci rodzicom jest także niepotrzebnym obciążeniem finansowym dla budżetu.
Rosoła skierować na front opieki społecznej, da radę
MITY i ZGRZYTY
Jakieś mityczne państwo? Rząd Tuska i posłowie w sejmie tworzą prawo, często na lewo
„zawstydzenie, narzucanie własnych poglądów, ciągłe krytykowanie, kontrolowanie, ograniczanie kontaktów”.
Kumpel policjant opowiadał mi, jak niedawno zgarniając jakiegoś przestępcę z meliny znaleźli w tymże lokum wyzywająco ubraną 14 latkę. Nie zastanawijąc sie, odwieźli ją do rodziców.
Czyli, zdaniem autorów ustawy, geniuszy z PO i SLD, policjanci „bezprawnie ograniczyli dziecku kontakty”.
kar napisał:
23 lutego 2010 at 08:30
Ten szatański projekt wprowadzają pod pozorem…dobra!
———————————————————————————–
Wszystkie szatanskie projekty wprowadzano dla ogólnego dobra. Od rewolucji francuskiej poczynając, a na niemieckim faszyźmie i sowieckim bolszewiźmie kończąc. Dawniej polityke prowdzono inaczej. Napierw okupowano, a nastepnie później wprowadzano prawo okupanta. Obecnie nie wyłamuje sie granicznych szlabanów, bo zlikwidowano granice, wprowadza sie jedną walute, a następnie obce ustwodawstwo. Flaga staje się niebieska, a hymnem jest IX symfonia Bethowena. Zaraz, zaraz – to na ktorym etapie już jestesmy? Dla naszego dobra oczywiście.
Patologia jest rozciągana na 95% normalnych rodzin bo według takich zapisów, dziecko można odebrać każdemu. Osobiście obawiam się,że po zamilknięciu głosów oburzenia to chore prawo gładko wejdzie w życie bo przecież takie są europejskie standardy a my musimy odrabiać zapóźnienia. Polactwo łyknie wszystko!
Stad juz tylko krok do przekazywania dzieci do adopcji ‘parom’ homoseksualnym. Niech no tylko uporaja sie nasze dzielne wladze z legalizacja takowych zwiazkow ( zgodnie z liberalnym duchem polaczonej i oswieconej Europy ) . A pozniej bedzie jak w Anglii – sady kapturowe na wniosek urzednikow z opieki spolecznej ktore maja z gory ustalony plan adopcji do wykonanania ( jako zywo przypomina to roznorakie plany w komunistycznym PRL ) realizuja ten plan. Pojawiaja sie w rodzinach na ktore ktos zlozyl donos, albo np. tajniak wysledzil w supermarkecie ( autentyczny przypadek o ktorym pisala prasa brytyjska ) jak nieprawomyslna mama zbesztala pociechy za zle zachowanie i ZAGROZILA ze sie z nimi policzy w domu. Tajniak poszedl za mama, spisal adres a za dwa tygodnie mama miala wizyte smutnych pan i panow z opieki spolecznej w asyscie policji, i juz jest na czarnej liscie, napastowana regularnymi telefonami i wizytami z urzedow sprawdzajacych czy aby dzieciom nie dzieje sie nic zlego. Jeszcze jedno male potkniecie (np. zdenerwowany maluch doniesie na mame tefonicznie ze dostal klapsa ) i moze dojsc do prawdziwej tragedii – przyjada, zabiora dziecko nie mowiac dokad je zabieraja, a pozniej sad kapturowy ( tajny i bez zadnej mozliwosci obrony ) przekaze dziecko do adopcji. W Anglii jest bardzo duzo chetnych do opieki nad cudzymi dziecmi, bowiem urodzenie i wychowanie dziecka ‘od poczatku’ to duzy wysilek, takze materialny. Rozleniwieni dobrobytem, zepsuci i wygodni Anglicy wola wiec ‘przejac’ juz podchowane dziecko – o ilez mniej wysilku, no i latwiej ocenic jaki bedzie ‘produkt koncowy’. No a ‘malzenstwa’ homoseksualne oczywiscie rowniez domagaja sie prawa do wychowania dzieci, i moga byc nawet preferowane, bo urzedy za wszelka cene chca uniknac oskarzen o dyskryminacje na na gruncie orientacji seksualnej ( bardzo sliska sprawa dla oskarzonego )! Zas panie z opieki spolecznej wykonuja swoj plan w 100% – bo w przeciwnym razie nie dostana rzadowych funduszy w przyszym roku, no i cieplutka posadka bedzie zagrozona. W przeciagu ostatnich kilku lat w ten sposob odebrano tylko polskim rodzinom w Anglii KILKADZIESIAT dzieci ( podaje za polonijnym tygodnikiem NOWY CZAS) a jedna, ktora uciekla do POlski, to nawet probowali scigac przy pomocy polskiej policji i na sile sciagnac spowrotem do UK. Prawda ze KOSZMAR ? Niestety, taki swiat sobie stworzylismy w swojej glupocie, dopuszczajac roznorakich lobuzow do wladzy. Dotyczy to nie tylko Polski, ale ogolnie Europy.
Panie i panowie – najwyzszy czas zaczac przeciwdzialac, jak tylko potraficie, bowiem jak ktos wyzej juz wspomnial – pewnego dnia przyjda po WASZE dzieci.
Jeżeli jakieś służby nasłane przez PO i lewicę spróbowałyby wejść do mojego domu, aby odebrać mi dziecko, to zwyczajnie stawię opór, aż do rozlewu krwi włącznie (tzw. pracownika socjalnego). Jestem w stanie poświęcić swoje życie, aby bronić prawa Ojca do swoich dzieci (odsyłam w tej materii do Najwyższego Autorytetu Pisma Świętego – gówniane prawa wprowadzane przez PO i lewicę mam głęboko w d …).
PO i lewica wykorzystuje naprawdę rzadkie przypadki rozdmuchiwane przez media – mamy w Polsce ponad 8 mln rodzin, czasami zdarzy się jakaś patologia, ale media piszą o tym, więc powstaje mylne wrażenie powszechności jakiegoś zjawiska. Wprowadzają nieludzkie ustawodawstwo, które jakimś „pracownikom socjalnym” daje prawo do obierania dzieci Rodzicom. Ponieważ ta banda barbarzyńców (PO, SLD) jest w stanie zniszczyć rodzinę, więc moralne i wręcz obowiązkowe jest buntować się przeciwko takiej „władzy”. Zachęcam wszystkich Polaków do buntu i nieposłuszeństwa przeciwko tym „prawom” i tym którzy je stanowią.
No jasne! Odebrać rodzicom dzieci bo każą im np. chodzić do kościoła i oddać postępowym parom np. gejowskim. Brońmy się póki nie jest za późno.
Wzorem Koreańskie osiągnięcia. Odbierać dzieci rodzicom biologicznym, aby nie mieli okazji wychować niezgodnie z własnym widzimisię lub jakimiś ciemnogrodzkimi odebranymi od swoich rodziców wartościami. Nowy, nowoczesny ejropejczyk powinien być wychowywany „po linii i na bazie”.
Słuszne i zasadne są wątpliwości poruszone przez Pana Piotra. Nasze „władze” zauroczone modelami społecznymi Skandynawskich, czy Belgi i Holandii. Patrzą i bezmyślnie kopiują nie widząc błędów… Błędów za które płacą społeczeństwa, za które płacą dzieci, którego efektem są najwyższe wskaźniki uzależnień od używek i samobójstw. Porażający poziom rozwodów, związków wtórnych. Sytuacji gdzie dzieci wychowują eks partnerzy, eks partnerów, któregoś z rodziców. Gdzie dziecko odbiera się rodzicom i oddaje zupełnie obcym ludziom. Aż po skrajną sytuacje oddania parze homoseksualistów. Aż do absurdu gdy kilku-kilkunastoletnie dziecko z głupoty/zemsty podaje rodzica do sądu. A gdy odwołuje zeznania nikt mu nie wierzy. Rodzic do więzienia.
Wystarczy poobserwować. Takich absurdów widać więcej.
Cóż, dawniej za Stalina zabierano ludzi w nocy i jak widać teraz wraca się do podobnych praktyk, tyle że pod przykrywką innej ideologii.
Ale skoro Europa sama chce się wykończyć, to nic na to nie poradzimy.
Smutne to…
Pod rozwage co bedzie pozniej z tymi nieszczesnymi dziecmi – trauma do konca zycia. Niepokornym rodzicom rowniez nie do smiechu.
Rząd p.Donalda T. tworzy polskie jugendamty, tylko w wersji zbliżonej do rozwiązań stosowanych w Rzeszy Niemieckiej i ZSRR w latach 40-tych XX w.