Antyrodzinna polityka prorodzinna

Państwo nieobecne tam, gdzie obecne być powinno, jest równie niewiele warte, co państwo nadobecne tam, gdzie go w ogóle (albo niemal w ogóle) być nie powinno.

A to jest, niestety, przypadek współczesnej Polski – państwa, które nie potrafi – by sięgnąć po pierwsze z brzegu przykłady – nałożyć na wszystkich obywateli proporcjonalnie takich samych ciężarów podatkowych ani chronić nas przed monopolami, ale za to uporczywie czyni zakusy na te sfery życia, które zdecydowanie powinny się obywać bez udziału jego funkcjonariuszy.

Teraz na przykład aparat państwa na całego zabrał się za zwalczanie przemocy w rodzinie, co ani chybi może się skończyć licznymi (dużo liczniejszymi niż do tej pory) przypadkami odbierania dzieci rodzicom. Właśnie taki bowiem będzie pewnie efekt wprowadzenia w życie – w proponowanym kształcie – rozpatrywanego w Sejmie rządowego projektu ustawy o zmianie ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie.

Zgodnie z nim o odebraniu dziecka rodzicom będzie mógł rozstrzygnąć (bez uprzedniej zgody sądu – jak jest w tej chwili) pracownik socjalny, który nabierze przekonania, że w rodzinie dochodzi lub może dojść do jakiejś formy przemocy wobec dziecka.

A pod pojęciem tejże autorzy poradnika dla pracowników socjalnych  rozumieją nie tylko przemoc fizyczną, ale również przemoc psychiczną, czyli między innymi „zawstydzenie, narzucanie własnych poglądów, ciągłe krytykowanie, kontrolowanie, ograniczanie kontaktów”. Czyż tak rozciągliwa definicja nie umożliwia – w istocie – podciągnięcia pod „przemoc” właściwie wszystkich elementów procesu wychowania dziecka, jeśli je zinterpretować niekorzystnie dla rodziców?

Tym bardziej że głośne ostatnio – dzięki zainteresowaniu mediów – przypadki ingerencji państwa w życie rodzin nakazują w tej sprawie bardzo daleko posuniętą nieufność, choć odebranie dziecka szczęśliwie wymaga na razie uprzedniej zgody sądu. Co jednak, warto przypomnieć, nie uchroniło maleńkiej Róży przed odebraniem jej wkrótce po urodzeniu rodzicom Wioletcie i Władysławowi Szwakom (dziecko zwrócono dopiero pod presją mediów). I co nie pomogło też w przypadku 11-letniego Sebastiana zabranego rodzicom kilkanaście dni temu – i to wprost ze szkoły.

Jeśli zważyć, że już prawie 100 tys. dzieci wychowuje się w Polsce poza rodziną (o niemal 10 proc. więcej niż pięć lat temu), podniesienie alarmu w tej sprawie nie wydaje się być przesadą. Odebranie dziecka rodzicom zawsze bowiem powinno być ostateczną ostatecznością, a uprzednia kontrola sądu nad tą procedurą – absolutną koniecznością.

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop

Tagi: , , ,

(66) Komentarzy do “Antyrodzinna polityka prorodzinna”

    -
  1. Mirek pisze:

    Dojdzie jeszcze do tego ,że mędrcy z P.E.uchwalą ustawę nakazującą oddawanie części (może połowy?) dzieci w adopcję parom gejowskim celem wyrównania dyskryminacji przy rozmnażaniu populacji. Zwariowałem? Daj Boże!

    Dobre 0

  2. Q pisze:

    Swego czasu w wszystkie media wyjątkowo zgodnym chórem rozpętały medialną nagonkę na poznański Sąd odbierający matce małej Róży prawa rodzicielskie.
    Sondy uliczne, wywiady, dyskusje, głosowania internetowe, smsowe, czerwone i zielone słupki, wzrost oglądalności transmisji z oględzin łóżeczka Róży, wzrost sprzedaży gazet z rzewnymi relacjami z jego domu etc.
    („Rzeczpospolita” nie była tu żadnym wyjątkiem, vide rozprawki na ten temat np. red. Wildsteina i inne lamenty pod niebiosa).
    Wynik plebiscytu gawiedzi na ten temat:
    99,9% za oddaniem dziecka wątpliwej jakości matce – 0,1% za adopcją lub rodziną zastępczą dla dziewczynki (w tym ja np.).
    Zaznaczam, że wredny Sąd odebrał prawa rodzicielskie matce nie po raz pierwszy: była ich skutecznie pozbawiana wobec innych swoich dzieci w przeszłości, jako że nie dawała żadnych gwarancji co do prawidłowego wychowania tego dziecka. (i nie daje moim zdaniem nadal; to nie prawo karne, ale można mówić o swego rodzaju recydywie w przypadku tej matki).

    Takie medialne sensacje niestety kreują działania polityków pod publikę, stąd ten poroniony projekt.
    I co teraz czy tamy w RzP? Że nagle sądy jednak nie są złe, tylko wredny stał się urzędnik z pomocy społecznej?
    Więc się drodzy dziennikarze i komentatorzy zdecydujcie, albo zła jest zasada orzekającego sądu (jak przy Róży), albo zasada decydującego jednoosobowo człowieka (urzędnika, nadmienię słabo opłacanego, najczęściej na część etatu lub w wolontariacie).
    Trzeciej opcji nie ma, bo ani komputer nie wylosuje, ani krajowe referendum, ani dziecko nie może zostać przy rodzicach bez względu na wszystko.

    Dobre 0

  3. Phantom pisze:

    Należy się czem prędzej pozbyć rządu tych kolaborantów i sprzedawczyków. W zasadzie to mamy szczęście, ze ci ludzie są tak mało lotni i nieudolni, że kłócą się nieustannie między sobą, bo gdyby nie to, dawno byśmy byli sprzedani w charakterze niewolniczego bydła rozpłodowego.

    Dobre 0

  4. Rett pisze:

    Panie Piotrze – jak dobrze jest usłyszeć głos zdrowego rozsądku!

    Dobre 0

  5. mili pisze:

    „Zgodnie z nim o odebraniu dziecka rodzicom będzie mógł rozstrzygnąć (bez uprzedniej zgody sądu – jak jest w tej chwili) pracownik socjalny, który nabierze przekonania, że w rodzinie dochodzi lub może dojść do jakiejś formy przemocy wobec dziecka.”

    To juz tak daleko jestesmy? Europa! Moze jednak hitleryzm, albo „prawdziwy” komunizm?
    Co uprawnia „pracownika socjalnego” do takiej decyzji?
    Jakies wielkie umiejetnosci? KIm sa ci „pracownicy socjalni”?
    Pracownik socjalny, alfa i omega, on wie najlepiej, sady nie maja pojecia, pracownik
    socjalny, to dopiero geniusz. Siekiery ostrzyc na tych komuchow!

    mili

    Dobre 0

  6. mili pisze:

    Zapomnialem dodac, jeden, slownie jeden skacowany, sfrustrowany, niedouczony
    „pracownik socjalny ” ma decydowac? Wiekszego wariactwa w ostatnich 50 latach nie widzialem! Ale pewnie jestem zacofany, nowoczesnych lodziarzy nigdy bym nie wybral.

    mili

    Dobre 0

  7. gajowy bronek pisze:

    Panie redaktorze, czy usłyszał pan o „ingerencji państwa w życie rodzin” od redaktorów Ziemkiewicza i Wildsteina bo oni także znaja ten problem ze słyszenia. Czytali w gazecie, o przypadku Róży.
    Reakcja czytelników jest wciąż ciekawsza od oryginalnego tekstu.
    Najwierniejsi czytelnicy „Rz” już zaczeli barykadować drzwi swoich domów, zdobywaja broń, żeby zapobiec masowym porwaniom dzieci przez rząd.
    Zapytam, a gdyby rząd przyjął wyimaginowaną ustawę, zgodną z pana i czytelnikówn interpretacją, to kto sfinansował by ten kosztowny projekt?
    Ja przyrzekam powołać się na pański, niejasny w intencjach, tekst kiedy milicja ujawni kolejny przypadek katowanego czy molestowanego dziecka, gdy pan z charakterystyczną sobie elegancją oskarży odpowiednie władze, że działały zbyt wolno i niedostatecznie skutecznie.

    Dobre 0

  8. soso pisze:

    Trudno miec wywazone zdanie w tej kwestii ale jedno jest pewne – polski system nie powinien slepo wzorowac sie na rozwiazaniach prawnych z Niemiec czy Skandynawii bo nasze domy dziecka maja sie nijak do tamtejszych. Dziecko odebrane rodzicom w tych krajach trafia w bardzo dobrze zorganizowane srodowisko, ma dobre warunki socjalne, przestrzen zyciowa, opieke fachowa i dobranych rowiesnikow. Wszystko jest nieustannie pod kontrola. To daje szanse na w miare dobry rozwoj. Dzieci takze nie odbiera sie z powodow warunkow finansowych rodziny a z powodu przemocy, naduzyc seksualnych, konfliktow itp.

    pzdrw

    soso

    Dobre 0

  9. Tu nie chodzi o finanse tylko posiadanie w arsenale środków pałkę na reakcyjną i totalitarną organizację jaką wg lewaków jest rodzina. W odpowiednim momencie można takie instrumentum użyć waląc w ciemne łby jakichś homofobów.

    Dobre 0

  10. mili pisze:

    Niektorym sie wydaje ze panstwo jest lekarstwem na wszystko, niestety nie jest lekarstwem na nic. Panstwo Hitlera tak zadbalo o wlasne dzieci, ze fanatycznych idiotow wychowalo. Ja nie chce aby jakiekolwiek skorumpowane panstwo(sa jeszcze inne?) „dbalo” o moje dziecko. Jak popelnie przestepstwo, to mnie trzeba ukarac
    ale prewencja w wykonaniu tych „swiatlych europejczykow” to komunizm lub faszyzm,
    do wyboru do koloru, z jednego pomiotu sa, wiec nie ma roznicy.
    Karac trzeba surowiej, za kazde przestepstwo.
    Dzieci zachcialo sie odbierac, ale przestepcy seksualni dostaja urlopy z aresztu!
    Europa!

    mili

    Dobre 0

  11. MaJa pisze:

    Drodzy Państwo. Prawo wymyślają i lobbują w SEJMIE konkretne osoby z imienia i nazwiska. Proszę więc wszystkie Redakcje by w tej i w podobnych sprawach podawały kto jest tfurcą takiego „prawa”. Może w ten sposób zdołamy wyeliminować z władzy ludzi niebezpiecznych dla nas.
    Jan Majcherczyk

    Dobre 0

  12. J. pisze:

    „Zdanie Odrębne”? Ha ha ha! Tu Niepoprawne, tam Odrębne… Człowiek czuje się, jakby wszedł do pokoju zbuntowanego nastolatka!

    Dobre 0

  13. Mak pisze:

    Czyli trzeba będzie się zakolegować z członkiem jakiegoś gabinetu politycznego ministra, żeby zatelefonować do niego w razie czego a on już przefaksuje do opowiedniej komórki urzędu, aby powstrzymać pracowników socjalnych. Szkoda, że p. Rosoła już odwołano.

    Dobre 0

  14. z Bawarii pisze:

    AndrzejF napisał (23 lutego 2010 at 09:29) trochę przesadnie, ale prawdziwie. Kiedyś pracowałem w szkole. Jedna z koleżanek, wowczas jeszcze stanu wolnego stwierdziła, że procentowo najwięcej problemow ma się w szkole z dziećmi nauczycieli.

    Obserwując obecnie z daleka polskie sprawy nie mogę zrozumieć, co się dzieje. Z jednej strony psychologowie wpływają na szereg rzeczy (np. wcześniej mieliśmy ocenę „mierny”, obecnie: „dopuszczający” – nie wiem do czego, ponoć ta nazwa nie działa tak deprymująco), a tu panuje cisza mimo, iż wiadomo jest, że dzieci ciężko przeżywają rozłąkę z rodzicami, nawet tymi, ktorzy je zle traktowali. Dziś znamy przykłady, gdzie dzieci zabrano nie brutalom, ale rodzicom, ktorzy może są nieudolni życiowo, ale kochają te dzieci tak, że dzieci tę miłość rzeczywiście doświadczają. To jest najważniejsze w rozwoju dziecka! Brak pewnych dobr materialnych, nawet tych podstawowych nie jest tak szkodliwy dla rozwoju dziecka jak doświadczenie porwania z kochającego domu. Nie zauważyłem jednak, by jakakolwiek grupa psychologow podnosiła w tej sprawie głos. Zaledwie były głosy poszczegolnych osob. Czyż to nie jest sprawa wyższej wagi?

    Dobre 0

  15. danek pisze:

    Szanowny Panie Redaktorze
    Już dawno chciałem napisać do Pana ale nie wiedziałem jak. Chce się
    odnieść do kilku spraw. 13.01.10 w Uprzywilejowana dyskryminacja
    pisze Pan o przywilejach min. górników nie wymienia Pan nauczycieli.
    Tak się złożyło, że bylem nauczycielem a mój ojciec górnikiem. Nauczyciel
    prawie 3 miesiące wakacji i 18 godz. tygodniowo. Mój ojciec 56 godz. tygodniowo za komuny. Wolne jeden dzień na BN i WN. Pisze Pan, że jedni płacą podatki od dochodów a inni nie (rolnicy) a ja dodam, że jedni plaCą OD CAŁYCH DOCHODÓW A INNI OD POLOWY (dziennikarze, artyści i pracownicy naukowi oraz wszyscy od prac zleconych. Panie Redaktorze nawoływał Pan aby PO i PiS dogadali się w sprawie emerytur bo budżet tonie.
    Ja nawołuje całą klasę polityczną i finansową aby zlikwidowali wszystkie
    przywileje które przez 20 lat i wcześniej sobie zafundowaliście. To od zaraz
    bez czkania lat na efekt emerytalny da kilkanaście miliardów złotych rocznie.
    Te ulgi nie tylko przeczą zdrowemu rozsądkowi ale w wielu przypadkach
    rodzą patologię. Nie będę je tu wymieniał gdyż doskonale je Pan zna
    ale dziennikarze którzy z nich korzystają celowo utrzymują lud w ciemności
    nie pisząc o nich lub pisząc kłamstwa.
    Wiarygodna w wytykaniu innym może być osoba która sama nie korzysta z przywilejów.
    Z poważaniem
    Bogdan Burchat

    Dobre 0

  16. wielki brat pisze:

    Wiek XXI , dla niektórych Era Wodnika, triumf wiedzy i oświecenia nad zacofaniem, skad to znamy? To jest początek tego co G. Bush starszy nazwał jako Nowy Porządek Świata w swej wypowiedzi z 11.09.1990r. (11 lat przed wydarzeniami z 11 wrzesnia, co za „zbieg okoliczności”) Orwell miał rację….

    Dobre 0

Dodaj komentarz

Dodanie komentarza oznacza akceptację REGULAMINU blog.rp.pl. Komentarze nie spełniające zasad zawartych w regulaminie - nie będą publikowane. Więcej informacji można znaleźć na modblogu modblogu.