Czy musimy płacić podatek związkowy?

Kupując polski węgiel albo benzynę na stacjach Orlenu, albo prąd czy też gaz, nadając list w placówce Poczty Polskiej albo uiszczając abonament radiowo-telewizyjny, płacimy między innymi za utrzymanie działających w tych spółkach związków zawodowych. Podobnie jest z tysiącami innych produktów wytwarzanych (i usług świadczonych) zarówno przez państwowe, jak i prywatne firmy. Myślę, że opłatę tę śmiało można nazwać – jak najbardziej powszechnym – podatkiem związkowym

Na prośbę Waldemara Pawlaka, wiceszefa rządu i jednocześnie przewodniczącego Komisji Trójstronnej, zainspirowanego propozycją wchodzącej w skład tejże komisji Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych Lewiatan, zebrano w tej sprawie informacje, do których dotarła „Rzeczpospolita”. Wynika z nich, że każdą z 254 spółek z udziałem Skarbu Państwa, które przysłały odpowiedzi na pytania, finansowanie organizacji związkowych kosztowało w ubiegłym roku średnio ponad 200 tys. złotych. Ale rekordzista wydał na ten cel aż 9 mln złotych.

Pieniądze te poszły (i nadal idą) między innymi na utrzymanie pomieszczeń zajmowanych przez związkowców w firmach oraz na pensje ludzi oddelegowanych przez syndykaty do pracy w ich zarządach. Ten rozbudowany system związkowych przywilejów opłacanych przez przedsiębiorców, a w konsekwencji – przez nas, klientów ich firm, jest bardzo hojny. Ale czy musi taki pozostać?

Czy rzeczywiście, płacąc za cokolwiek, oprócz zawartych w cenach tych produktów i usług danin – VAT, akcyzy, podatku gruntowego i innych – musimy uiszczać także ów podatek związkowy? A może z korzyścią dla wszystkich byłaby jego likwidacja? Może z korzyścią także dla związkowców byłoby, gdyby to oni sami ponosili ciężar utrzymania swoich związków zawodowych? Z korzyścią dla nich nie tylko jako klientów, którzy – kupując towary i usługi – też przecież muszą ów podatek uiszczać, ale również dla nich jako członków i suwerenów swego związku zawodowego

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop

Tagi: , , ,

(73) Komentarzy do “Czy musimy płacić podatek związkowy?”

    -
  1. antyrzeczpospolita pisze:

    czyli za Stalina i Jaruzelskiego związki zawodowe mają być zakazane bo walczą o prawa pracownicze? ot prawdziwa twarz pismakow z rzepy!

    Dobre 0

  2. Wojciech Biszta pisze:

    No to się p. redaktor podłożył. Któż to widział, atakować w Polsce związki zawodowe? Życie Panu niemiłe???

    A poważniej, cieszę się, że ktoś w końcu odważył się takie pytanie zadać. Tym bardziej, że jest to pytanie jak najbardziej zasadne. Oczywiście, chór urażonych świętoszków (ciekawe, ilu z nich siedzi właśnie na posadach związkowych) zaraz Pana zakrzyczy, odsądzając od czci i wiary. Nie sposób jednak, obserwując działania związkowców, nie zadać sobie pytania, na ile bronią one jeszcze interesów swoich członków, a na ile własnych, ciepłych posadek. Obawiam się, że zdecydowanie przeważa to drugie.

    Nikt nie kwestionuje zasadności istnienia związków, które przecież funkcjonują w niemal wszystkich gospodarkach kapitalistycznych na świecie. Nie zmienia to faktu, że można i powinno się zadawać pytania o to jak one funkcjonują i na ile spełniają swoją rolę. W tej konwencji mieści się oczywiście również pytanie o sposób ich finansowania i nie ma w tym pytaniu nic zdrożnego. Fakt, że zamiast prób odpowiedzi na nie spotkał się Pan w przeważającej większości z miażdzącą krytyką, ocierającą się momentami o inwektywy, świadczy o tym, że skażenie socjalizmem nadal w naszym kraju pokutuje.

    W kwestii merytorycznej: system, w którym związkowcy sami utrzymywaliby związki jest nie tylko tańszy dla podatnika (to akurat niekoniecznie), ale lepszy dla samych związkowców. Płacąc co miesiąc na swoich liderów mają znacznie większy i bezpośredni wpływ na ich działalność. Działa tu podobny mechanizm jak w wyborach – jeśli nie robisz nic dla mnie, oddam mój głos na kogoś innego – z tą różnicą, że zamiast głosów oddaje się składkę. System prosty i przejrzysty, a ponadto pozwalający nieco zredukować liczbę związków w Polsce (ileż już to ich mamy, chyba gdzieś koło 500?) – przetrwałyby tylko najsilniejsze i te, których członkowie uważaliby się za najlepiej reprezentowanych.

    Dobre 0

  3. soso pisze:

    Abstrachujac od sposobu finansowania zwiazkow – mamy w Polsce firmy, gdzie zwiazki dzialaja i firmy gdzie zwiazki nie dzialaja.

    Jezeli nie ma zwiazkow to
    - kazdy widzi jak jest i jakies sa stosunki pracy – wolna amerykanka
    - nikt z pracownikow nie ma wgladu w finanse firmy, strukture kosztow, wysokosc zysku czy strat – co powie szef to jest nieweryfikowalna prawda
    - pracodawca moze samodzielnie zmieniac warunki plac i pracy i nikt mu nie skoczy – jest super

    Jezeli sa zwiazki to mamy 2 przypadki :)

    - zwiazki, ktore sa zdrowe

    - zwiazki, ktore sa chore

    Poniewaz Zwiazki sa samorzadowe to jedyna rada na chorobe, jej uleczenie, lezy w rekachach zwiazkowcow. Jezeli ustawa o zwiazkach jest zla, rodzi patologie to trzeba ja zmienic – na wniosek pracownikow a nie pracodawcow.

    W Polsce po latach niewoli nastapilo przegiecie i dano zwiazkom zbyt duze uprawnienia co – pradoks! – odwrocilo sie przeciwko idei zwiazkowej. Dzialacze zwiazkowi moga byc na pasku pracodawcy bo pracodawca moze zgodzic sie lub nie na dzialalnosc zwiazkowa w godzinach pracy, dofinansowac zwiazek, dac szefowi zwiazku samochod sluzbowy czy inne gratyfikacje. To jest chore! Sposobem na ukrocenie tej aksamitnej korupcji jest ustanownienie lepszego prawa zwiazkowego, takze zasad finansowania zwiazkow i zwiazkowcow. Tu konieczne jest rozdzielenie pracowniow od pracodawcy.

    W Danii regula jest, ze zwiazek dziala poza zakladem, ze etatowy zwiazkowiec dostaje pensje w swej dotychczasowej wysokosci a z dzialalnosci rozliczaja go koledzy ze zwiazku. Zwiazek dba o place, warunki pracy, organizuje imprezy socjalne ale nie ma zadnego powiazania (czyt. uzaleznienia) od pracodawcy. Tylko takie rozwiazanie jest zdrowe ale i w tym ukladzie jest wciaz pole do korupcji. Z korupcji jednak moga rozliczac etatowego zwiazkowca jego podopieczni. Centralne i wspomagajace struktury zwiazkowe majace fachowe kadry doradcow moga ocenic czy umowa zawarta w danym zakladzie z pracodawca jest wlasciwa, korzystna dla pracownikow czy ponizej mozliwosci firmy. Jezeli tak to znaczy, ze firmowy zwiazkowiec nie wykonal swego zadania dobrze. Na drugi raz dostanie lepsza pomoc prawna by zgodzic sie na lepszy pakt z pracodawca. Tak mniej wiecej to dziala.

    pzdrw

    soso

    Dobre 0

  4. Mr Ed pisze:

    Czytam i włos mi się jeży na głowie Zwolennicy związków może chcielibyscie jeszcze jakies patrole społeczno związkowe wysłać w miasto , pytanie na czyj koszt ??Zamiast gamonie mysleć o obniżaniu kosztów pracy i co za tym idzie uatrakcyjnieniu swojego produktu czy firmy , jeszcze dołozycie im kosztów
    Związki zawodowe won za bramę zakładu pracy i z własnych składek utrzymać się . zobaczymy wtedy ilu macie zwolenników . Od 1964 r do 1970 byłem stoczniowcem w Gdansku , należałem do związku . Teraz po 30 latach na etacie od kilkunastu pracuję sam na siebie .
    Potrafię ocenić w czyim interesie działają związkowcy – chyba tylko w in teresie utrzymania posad i własnych stołków .Co z tego że, potrafią strajkowac i wiecować … co z tego strajkowania dobrego wyszło dla Stoczni Gdanskiej. W koncowym rachunku i tak liczy się rachunek ekonomiczny i tu związkowcy raczej szkodzą a na pewno nie pomagają
    mój poprzednik Antyrzeczpospolita napisał ,,za stalina i jaruzelskiego etc… ,,
    Chyba nie do konca swiadom co pisze ( grudzien 70 i sierpien 80 ) przypominam
    Takich nierozgarniętych proszę .. nie rozmnażajcie się , gamoni u nas aż za dużo

    Dobre 0

  5. azbest pisze:

    Pytanie, czy w upadlej, nie sprzedanej, stoczni szczecinskiej nadal funkcjonuja ZZ. Jesli tak, to kto im placi i za co?

    Dobre 0

  6. mardob pisze:

    Problemem nie sa zwiazki zawodowe, tylko ich liderzy, ktorzy oddalili sie od swoich podopiecznych. Im chodzi o wlasne apanaze. Dlaczego w KGHM, w spolkach weglowych te same osoby od lat pelnia te funkcje? Najlepiej wprowadzic kadencyjnosc – jedna kadencja na stanowisku ZZ, nastepnie przez 2 kadencje normalna praca. I skoncza sie zarobki rzedu 100-200 tysiecy rocznie, udzialy w spolkach posrednich itp.itd. Pamietam w radio, jak p. Sniadek wil sie, gdy przedstawiono mu zarobki liderow tak zwanych ZZ. Rekordzista r´zarabia 260.000 rocznie!!! Czy to nie jest przyslowiowy klaps w twarz swoich koelgow robotnikow, ktorych wydaje mu sie, ze reprezentuje?

    Wprowadzic:
    1.Kadencyjnosc (najwyzej 2 kadencje, czyli 8 lat – nie chce byc zbyt rygorystyczny, bo znow podniosa larum, ze swiete prawa chce im sie odbierac)
    2.Pelna przejrzystosc finansowa
    3.Zakaz zajmowania miejsca w radach nadzorczych i zarzadach spolek pokrewnych.

    Dobre 0

  7. misio pisze:

    a propos mojego wpisu o urzędniczym nowotworze to właśnie jest nawet przykład w dzisiejszej Rzepie:

    „Urzędnicy mnożą absurdalne wymagania
    Firmy i instytucje, którym przyznano unijne dotacje, muszą nieraz walczyć o ich wypłatę. Część wymogów to urzędnicza nadgorliwość.(..)
    – Biurokracja i papierologia dotycząca projektów unijnych rozrasta się coraz bardziej – uważa Kamil Misiak z Fundacji Przedsiębiorczości Akademickiej z Poznania. Biurokratycznym barierom w wykorzystaniu funduszy będzie dziś poświęcone posiedzenie sejmowej komisji „Przyjazne państwo”.”
    http://www.rp.pl/artykul/9211,435731_Urzednicy_mnoza_absurdalne_wymagania.html

    Dopóki Polska nie pozbędzie się tej urzędniczej narośli to nie ma co mówić o rzeczywiście szybkim rozwoju na wzór najbardziej dynamicznych gospodarek i związki nie mają tu wiele do rzeczy.
    A tymczasem nad rozwiązaniem problemu biurokracji… proceduje kolejna komisja, uśmiać się można. W efekcie „uproszczeń” zapewne pojawią się kolejne stosy papierów do wypełniania i kolejni urzędnicy do ich trawienia.

    Dobre 0

  8. PLK pisze:

    Szanowny Panie Redaktorze Gabryel:

    jeśli w jednym tekście pojawiają się wątpliwe zarzuty o rozrzutność związków zawodowych oraz słowo KPP „Lewiatan” to budzi to bardzo mocne podejrzenie o tzw. artykuł sponsorowany. Może media powinny zacząć rozróżniać miedzy informacją a lobbingiem? Jak rozumiem Rzepa też musi walczyć o reklamodawców a jak wiadomo ani związki zawodowe ani społeczeństwo nie zamawia reklam. Może dla bezstronności mediów było by lepiej aby nie były one finansowane tylko i wyłącznie przez wielkie koncerny? Ale na ten problem „Lewiatan” na pewno nie zwróci uwagi na konferencji w drogim Hotelu z drogim cateringiem!

    Podejrzewam że wie Pan też, że to nie jest już dziennikarstwo.

    Co do problemów spółek skarbu państwa, to zainteresował bym się ile sobiesiakówno-podobnych ludzi zostało tam zatrudnione, zasiada we władzach tych spółek.

    Dobre 0

  9. Henryk pisze:

    Gdyby nie brzydcy zwiazkowcy to nasi kochani inwestorzy z Niemiec i Wielkiej Brytanii juz dawno kupiliby Polską Miedź !

    Panstwa nie stac na wojsko, policje, wyposazenie administracji w komputery, sluzbe zdrowia, edukacje i inwestycje w infrastrukturę (autostrady, koleje, kanaly wodne).

    Trzeba sie oprzec na przedsieborcach. niech zyja prawdziwi biznesmeni! tacy jak sobiesiaki!

    Bo całe zło tego świata jest przez związkowców.

    To przedsiebiorcom/sobiesiakom, soli naszej polskiej ziemi, panstwo i zwiazkowcy rzucaja klody pod nogi.

    Ktoz z blogerow nie chcialby pracowac w firmie takiego biznesmena jak sobiesiak?

    Dobre 0

  10. Art pisze:

    nie należę do związków, spółki są Skarbu Państwa i powinny być na plusie czyli mieć duży zysk i kasę na inwestycje. Skarbu Państwa czyli ogółem wszystkich Polaków bo dywidenda trafia do budżetu i może wspomóc różne cele w państwie.
    Dlaczego ja mam utrzymywać osoby chcące należeć do związków? Mnie jakoś żadne związki nie pomogły gdy kiedyś traciłem pracę, nie zainteresowały się nawet moimi racjami. Gdyby mi pomogły ot tak bezinteresownie, w końcu nie utrzymują się tylko ze składek swoich członków, byłbym przekonany do tego że są potrzebne w tej postaci.
    Niestety związki na garnuszku pracodawcy to absurd. Wszystkie zdobycze związkowe na całym świecie osiągnięto dzięki powstaniu socjalizmu. Trudno to niektórym przyznać, ale właśnie ulgi dla robotników w bloku wschodnim i groźba strajków na zachodzie i utrata rządzenia skłoniły zachód do ustępstw. Teraz gdy brak bloku wschodniego z powrotem wracamy do kapitalizmu lat 30-tych.
    Zwiazki są potrzebne, ale obecnie praktycznie zastąpiły komitety zakładowe PZPR.

    Dobre 0

  11. pracownik najemny pisze:

    Polska to dla obcych pracodawców to kraj kolonialny, a dla polskich folwark pańszczyźniany. Dla polskiego pracodawcy najlepszym pracownikiem jest bezmyślny robot. Oczywiście nie mechaniczny, bo takiego trzeba serwisować, a to kosztuje. Pracownika mozna zmusić do pracy w koszmarnych warunkach i za nędzną zapłatę,groźbą zwolnienia, jak padnie można zatrudnić drugiego. A w ogóle to my polscy pracodawcy dajemy wam pracę – oczywiście charytatywnie, a wy rękę, która was karmi gryziecie, żądając jakiś tam praw. Peryferie cywilizacji lub Chiny naszym wzorem w stosunkach pracownik-pracodawca. Od roku 1990 zmniejszane sa prawa pracownicze w tym prawo do zrzeszania. Polska – dla obcych pracodawców to kraj kolonialny, a dla polskich folwark pańszczyźniany. Coś takiego, jak wiedza nowoczesne zarządzanie firmą to tylko teria.

    Dobre 0

  12. Jacenty Wprostak pisze:

    Dawno nie czytałem czegoś równie głupiego!

    Dobre 0

  13. Frater pisze:

    Ale chwytliwy temat , jak w czasie realnego socjalizmu chłopa przeciw robotnikowi, robotnika przeciw inteligentowi – wszystko to tematy zastępcze. Jeśliby nie związki zawodowe na zachodzie Europy, mieliby tam pojecie państwa opiekuńczego. Klasa robotnicza(to nie jest pojęcie marksowskie) jeśliby nie była zorganizowana w silne związki, kapitalista nie wiele uszczknąłby z wartości dodanej (to jest pojęcie marksowskie). Takie jest ich (kapitalistów )zachowanie. Robotnicy krwawo wywalczyć musieli określone przywileje. Teraż pomimo, że kapitał jest coraż potężniejszy (czytaj : kapitaliści są coraż bogatsi) zakres zdobyczy pracobiorców, szczególnie u nas jest eliminowany. Powiedzmy to sobie bez ogrodek. A dlaczego? Ponieważ u nas robotnicy ( nie tylko oni) nie są zoranizowani. Prosze tylko przyjrzeć się i skonfrontować co wyczynia się z Kodeksem Pracy. Jeśli pan redaktor i dyskutanci-blogerzy tak wyżywają sie nad związkowcami (nie mam nic i nie miałem nigdy nic, wspólnego z tą dziedziną) to prosze nie szukać tematu zastepczego. Podam świetny temat i naprawdę duże pieniądze – czytaj koszty tj wszelkiej maści i prowieniencji rady nadzorcze. W tym temacie (jak to teraz mówią co niektórzy) miałbym nieco do powiedzenia. Ten podział synekur-posad w radach nadzorczych po kazdych wyborach. Zmiany prezesów w fimach dla swoich zasłuzonych i przyjacioł. Co te rady wnoszą w firmach można sie przekonać. Ja miałem do czynienia z takim z ministerstwa (znane ogólnie nazwisko) ktory był czlonkiem w pieciu firmach. Nic tam interesującego nie wnosił, ale kasa wcale nie mała szła. Nie chcę rozwodzić się nad celowościa istnienia tego organu. Obrońcy powiedzą a kodekś handlowy, a kodeks spółek, a że to organ pomocny ministra itp.itd. Czy minister nie ma wielu innych pomocniczych organów kontrolnych,ktore winne nadzorować prace zarządów firm. Sa mierniki ekonomiczne, które w okresach sprawozdawczych informują o sytuacji w firmach. Nie jest prawdą, że firmy panstwowe, z zalozenia maja/muszą byc mnie efektyne od prywatnych. W dużych prywatnych , też jest oderwanie własciciela od jego własności – nie jest w stanie objąć sam zakresu prac. Po to ma menedzerów – dobrze platnych . Nie zmienia ich w zależności od wyników wyborów parlamentarnych jak to dzieje sie u nas. Rozlicza ich efektów pracy. Jesli ich nie ma to fora ze dwora. I tak sprawę mozna zakończyć. Redaktorze do dzieła, temat rzeka. Może być nagroda nie tylko Karola Wielkiego. Ps. Działaczy związkowych, związkowcy sami winni rozliczać z tego co dla nich zrobili. Utrzymanie działaczy ze skladek, go gwóżdż do trumny zwiazkow. Tak jak milościwie nam panujący premier z przeczyn czytelnych i dla niektórych oczywistych chciał likwidacji dopłat dla partii politycznych. Jakiż to nośny temat – premier dba o oszczędny budżet. Tylko co to teraz robia, te różne parlamentane komisje do przesłuchań super „uczciwych” wysokiej rangi urzednikow, korzy sobie z nas kpią . Ale to chyba do czasu. Prawda Panie Redaktorze ?

    Dobre 0

  14. związkowiec.. pisze:

    Zadam pytanie dlaczego w krajach zachodnich członków związku zaw. jest około 60 % załogi a u nas ok. 10 % bo tam prawa związkowe są przestrzegane.U nas ok 80 % firm do 200 osbób nie ma regulaminu pracy,brak ubrań roboczych , ciepłych posiłków.Kobiety na kasie w marketach mają pampersy..nikt sie nie wychyli by utworzyć zw. zawodowe.A wystarczy 10 osób i stworzyć uchwalę o utworzeniu związku zaw. i iść do sądu zarejestrować ten związek.Pracodawcy może zwrocić uwagę na złe warunki pracy ,,TYLKO,, osoba chroniona czyli członek władz związku.Ludzie nie dajcie się zwariować liberalom chodzi o to że w pospiechu sprzedają perły polskiej gospodarki KGHIM ,ENERGETYKE itd.Tam są związki i one protestują.Tylko pijak sprzedaje ostatnie meble albo liberał…!!!Spytajcie jak pracuje załoga supermarketu ,gdy ma związki w tym markecie..Pracodawca boi się łamać prawo pracy bo wie że ma partnera ktory patrzy mu na ręce.Panie Gabryel ,dlaczego pan nie spyta na zachodzieo uzwiązkowienie, które jest 5 razy większe niż u nas.Panie redaktorze niech pan spyta o rację dwie strony a nie tylko liberałów.Wie pan jak się naraża działacz związkowy a nawet zwykly członek związku.Moi koledzy przew. związku są na bruku bo PO daje ochronę medialną dla ataków na zw. zawodowe.Niech pan napisze że kilkudziesięciu przew. związku straciło pracę tylko dlatego że upomnieli się o godne warunki pracy i płacy.Pan nie ma POJECIA jak traktuje się pracownika w małych zakładach takich do 100 osób.

    Dobre 0

  15. solidarity# pisze:

    DO: fritz napisał: 17 lutego 2010 at 22:43
    „Problem polega na tym, ze nie tak dawno kasjerki w supermarketach musialy w pampersach pracowac, bo nie wolno im bylo pojsc do toalety.
    Przy pelnej zgodzie wladz panstwowych.
    Powiedzialbym maksymalne zbydlecenie, jak w obozie koncetracyjnym.
    Tam nie bylo zwiazkow.
    Jak dlugo organy panstwowe mozna nagminnie i bezkarnie korumpowac, prokuratura oskarza napadnietych przez policja o pobicie policjantow a sady to potwierdzaja, tak dlugo zwiazki sa jedyna szansa na obrone przez faszyzmem.
    Nieporownanie wiecej Polacy placa za masowe okradania Polski dzieki administracji, np. przez biurokracje, czy tez ostatnio, oddawanie za bezcen praw do eksploatacji terenow roponosnych. Tu chodzi o setki milliardow zlotych, ktore Tusk rozdaje.
    Moze Pan Gabriel by sie to sprawa zainteresowal o ile nie jest zbyt niebezpieczne?”.

    Klasyka demagogii.
    Związki niechaj sobie istnieją, niechaj mają solidne umocowanie prawne, ale nie mogą być utrzymywane – w jakikolwiek sposób – przez skarb państwa.
    Wszelkie zarządy i ich przewodniczący powinni utrzymywać sie wyłącznie ze składek członkowskich.
    Trzeba tylko zadać bolesne i dramatyczne pytanie: kto jeszcze ( zgodnie z tym, co wyłuściłem powyżej) poświęci swój czas, emocje, nerwy, zdrowie i inne rzeczy, sprawy w imię społecznego działania, nie mówię nawet: posłannictwa.
    Czasy ideowych związków i działaczy minęły bezpowrotnie, wraz z Pierwszą Solidarnością, wraz z instytucjonalizacją związków zawodowych, traktowaniem ich jako miejsca synekur i miejsca dla robienia karier politycznych ( niepiękny przykład AWS-u).
    Piszę to z własnego doświadczenia, jako związkowiec Solidarności, który z bólem patrzył na urządzanie się ludzi w związku, tworzenie grup towarzysko-biznesowych, robieniem prywatnych interesów…
    To temat tabu, a szkoda. Natomiast w powszechnym wymiarze wtłacza się ludziom – opinii społecznej (takiej, jak np. fritz) obraz związkowców walczących ze złym, niesprawiedliwym pracodawcą i takim rządem.
    Odejdźmy od stereotypów lansowanych przez lata, pomimo dramatycznych zmian wokoło i w samej idei oraz działalności związkowej.
    Mit związku, związkowca, w końcu tamta Solidarność – odeszły bezpowrotnie.

    Dobre 0

  16. bangowy pisze:

    W krajach dawnej Unii związkizawodowe, które są poza zakładem pracy negocjują z organizacjami pracodawców układy zbiorowe dla całych branż w całym kraju. Z kim w Polsce miały by negocjować związki z poza zakładu pracy.
    Bzdury może pisać każdy naewt jak się na niczym niezna.
    Najpierw trzeba znać temat ( i używać głowy) a nie od razu tylko palców.

    Dobre 0

  17. stokrotka polna pisze:

    Rok 1933: wielki przywódca faszystowskich Niemiec, Adolf Hitler, doprowadza do delegalizacji wolnych związków zawodowych.
    Lekcja wynikająca z historii…

    Dobre 0

  18. Lestek pisze:

    Interesujace pytanie, jakkolwiek przynajmniej czesciowo merytoryczne. Jesli nie byloby takim, to nalezaloby sie zastanowic czy nienalazaloby zarzadac upustow za ta czesc zaplaty ktora idzie w formie podatkow na utrzymanie polskiego korpusu ekspedycyjnego w Afganistanie, na zaplate kosztow ratownikow wyslanych na Haiti, na odnowe historycznych zabytkow, na skladki emerytalne notabli PiS i takze PO (i innych ugrupowan), na utrzymanie polskich poselstw w Ulan Bator czy Dacce i na naprawe drogi do Szypliszek.
    Rownie dobrze bedzie mozna zastanowic sie i byc moze zaprotestowac rozmaite znizki, upusty czy nie opodatkowane dary i tranfery podatkowe otzymuja rozmaitego autoramentu parafie i religijne, quasi-religijne, spoleczne postepowe i quasi-postepowe albo nawet myslowo wsteczne, lecz uznane tradycja jako zakorzenione dziejowo byty czy inne organizacje lub zgromadzenia.

    W organizacjach spolecznych, na pewnym poziomie, elementy rynkowosci i wymiany materialnej sa poza matryca finansowej wymienialnosci. Malzonkowie nie placa sobie wzajemnie za rozmaite uslugi a dzieci sa wychowywane „za frajer” przez wiekszosc ich rodzicow. Jest to skutkiem umowy spolecznej akceptowanej przez dane spoleczenstwo. Oczywiscie wszystko jest umowne i wszystko mozna przenegocjonowac i pewnie zmodyfikowac lub nawet wyeliminowac lub zmienic.

    Moznaby takze wyobrazic sobie spoleczenstwo z wirtualnym obiegiem pienieznym, z osobistymi licznikami uslug dawanych i odbieranych (i opodatkowanych (VAT’em czy innym podatkiem). Bylby to raj dla Fiskusa, okazja do olbrzymiej ilosci przekretow fiskalno-podatkowych i cos jak by czesciowo z Kafki a czesciowo z Lema.

    Lestek

    Dobre 0

  19. wiązkowiec 2 pisze:

    „Kupując polski węgiel albo benzynę na stacjach Orlenu, albo prąd czy też gaz, nadając list w placówce Poczty Polskiej albo uiszczając abonament radiowo-telewizyjny, płacimy między innymi za utrzymanie działających w tych spółkach związków zawodowych”
    a ile placimy za utrzymanie partii politycznych ?
    /Rp z dn.19.02.10r/ + haracze na rzecz partii posłów z pensji pochodzących z naszych podatków??? Nie wspomnę o wysokich pensjach dla tych którzy swą aktywność przejawiają w ustalaniu własnych uposażeń czy uchwalaniu „że ślimak to ryba”
    Proponuję porównanie .

    Dobre 0

  20. mip pisze:

    Trochę tu nieporozumień. Prawo nakazuje pracodawcy, zapewnić pracownikowi oddelegowanego do pracy w związku wynagrodzenie (w zasadzie to samo, jakie otrzymywałby normalnie). Druga rzecz – również zgodnie z prawem, to pomieszczenie i urządzenia techniczne niezbędne do wykonywania działalności związkowej w zakładzie pracy. Tyle. Reszta to wynik negocjacji i umowy między związkiem zawodowym i pracodawcą. Rozczulające jest biadolenie pracodawców, że dla „świętego spokoju” dają samochód prezesa do dyspozycji, niezliczoną ilość telefonów, itd. Firma zapewnia to, na co może sobie pozwolić. Jeśli szkodzi to firmie, to ktoś ponosi za to odpowiedzialność. Ciekawe, że nie biadolimy nad kosztami karuzeli stanowisk w radach nadzorczych, zarządach, za każdym razem, kiedy zmienia się ekipa rządząca. A niezliczone gabinety polityczne ministrów, samorządowców, doradcy społeczni?!
    Proszę pamiętać, że pracownicy są zawsze w gorszej sytuacji niż pracodawcy. Z pewnością związki zawodowe nie są bez wad, ale osłabianie ich, to również osłabianie możliwości organizowania się pracowników, tam gdzie związków nie ma. Polska rajem dla pracowników nie jest i długo nie będzie, m.in. dlatego, że pracownicy są słabo zorganizowani. Proszę zwrócić uwagę, na to jak pracodawcy blokują powstawanie organizacji pracowników. Odpowiedzialna gazeta nie powinna uczestniczyć w osłabianiu związków zawodowych.

    Dobre 0

  21. mip pisze:

    I jeszcze jedno – zgodnie z prawem, z tego co wynegocjują związki zawodowe korzystają wszyscy pracownicy, niezależnie od tego, czy należą do związku czy nie. To do kogoś, kto napisał, że związki reprezentują interesy swoich członków.

    Dobre 0

  22. zdzichu pisze:

    Dowodem ewidentnym na to, że komuna nadal rządzi w III RP, Jest wlaśnie istnienie związków zawodowych bezpośrednio zakladach pracy. Jak sobie przypominam jednym z elementów gloszonych postulatów strajkowych( nie mylić zwiazkowych) bylo, wyprowadzenie siedzib związkówZ. poza zaklady pracy. Zgodnie z wtedy interpretowaną logiką, związki w zakl. byly zwiazywane ekonomicznie z dyrekcjami, by wspólnie z org. partyjnymi, wybijać z glów robotników jakiekolwiek żądania czy protesty. Więc dlaczego ta logika, wtedy sluszna z punktu widzenia protestujących , pamiętajmy, że początkowo nie bylo związku, po 89r. nie zrealizowano tego postulatu. Odpowiedź jest oczywista j/w, komunisci zgodnie ze swoją logika, doszli do wniosku, że lepiej jest jak się zna przeciwnika i jest pod kontrolą, niż gdyby jakiś nieznany, dobrze oplacany szef związku, mial z zewnątrz wymagać od „nich” teraz przecież pracodawców. Odpowiedzi niech sobie udzielą sami pracownicy, jaki dzisiaj mają pożytek z kilku konkurujących związkowców w sąsiadujących ze sobą biurach???

    Dobre 0

  23. [...] pracodawców osobiście nie kandydowała na ten urząd). W lutym np. „Rz” (polecam wpis na Blogu Piotra Gabryela) obszernie pisała bzdury o „podatku związkowym” w nawiązaniu do kuriozalnego raportu [...]

    Dobre 0

Dodaj komentarz

Dodanie komentarza oznacza akceptację REGULAMINU blog.rp.pl. Komentarze nie spełniające zasad zawartych w regulaminie - nie będą publikowane. Więcej informacji można znaleźć na modblogu modblogu.