Jak nie ulec w wojnie z narkomafią? Wojnie, którą Polska właśnie zaczyna przegrywać, i której – jeśli nie dołożymy wszelkich starań – może nigdy nie wygrać?
Dane nie pozostawiają wątpliwości. W ciągu pierwszych trzech miesięcy tego roku o ponad 6 proc. spadła liczba wszczętych spraw karnych w odniesieniu do wszystkich przestępstw, ale już liczba postępowań zainicjowanych w sprawach przestępstw narkotykowych wzrosła o niemal 8 proc. Nadto, o ile w 2006 roku Centralne Biuro Śledcze zajmowało się 85 gangami trudniącymi się narkobiznesem, o tyle w 2008 roku – aż 147. Gwałtownie przybywa też narkomanów. Według Krajowego Biura ds. Przeciwdziałania Narkomanii w ostatnich latach ich szacunkowa liczba wzrosła z 35 – 70 tys. do 100 – 120 tys.
Jak to zwykle w podobnych przypadkach bywa, pojawia się również coraz więcej ludzi wzywających – z jednej strony – do legalizacji niektórych narkotyków i dekryminalizacji posiadania niewielkich ich ilości na własny użytek, a z drugiej – do surowego traktowania narkotykowych gangsterów.
Zwolennicy takiego rozluźniania polityki karnej wobec ludzi zażywających narkotyki zazwyczaj stawiają sprawę mniej więcej w taki sposób: „Czy naprawdę warto wydawać masę publicznych pieniędzy na przeszukiwanie plecaków i wywracanie kieszeni licealistom w sytuacji, gdy na dilerów narkotyków i ich producentów przymyka się oko?” Na tak, fałszywie, sformułowane pytanie odpowiedź nasuwa się jedna: oczywiście, nie warto.
Co innego jednak, gdy to samo pytanie postawimy inaczej: „Czy naprawdę warto wydawać masę publicznych pieniędzy na przeszukiwanie plecaków i wywracanie kieszeni licealistom po to, by dotrzeć do dilerów narkotyków i ich producentów?” Ależ, oczywiście, warto.
I taką właśnie drogę wybrał Rudolph Giuliani, burmistrz Nowego Jorku, który nie w teorii, lecz w praktyce dowiódł, jak skutecznie walczyć z bandytami. W ciągu zaledwie kilku lat radykalnie obniżył w tym mieście poziom przestępczości. A dokonał tego, bo postawił na program zero tolerancji dla przestępczości i z równą stanowczością ścigał wszystkie jej przejawy – od najdrobniejszych poczynając.
Z narkomafią nie da się wygrać w inny sposób. Zero tolerancji dla przestępczości to – w tym przypadku – zero tolerancji dla narkotyków.









Tak się zastanawiam jak wy chcecie zalegalizowć te narkotyki ?
Jeśli tylko miekkie do dalej zwłaszcza młodych będą pociągać te twarde(jeśli tak można dzielić).To tak jakby zalegalizował piwko ,a jak coś mocniejszego to spod lady?: )Wielu zwolenników legalizacji narkotyków podaje tu za przykład alkohol i papierosy.Tylko nie zapominajmy że nawet te są dozwolone od iluś tam lat,a problem dotyczy przedeszystkim szkół jak wynika z tego artykułu.Jeśli pozwolimy dzieciom na narkotyki nawet niektóre to logiczne będzie,że będziemy musieli pozwolić im też na papiroska(z filtrem!i co najmniej po „żywcu” którego nawet sam lubię .”Ładna” więc perspektywa!!!Dawniej jak trzeba było mieć w ławce zainstalowany kałamarz,tak teraz jeszcze i popielnicę,a w klasie dla wszystkich browarek, kufle poukładane serwisem, dla starszych może barek.Strzykawki oraz darmowe prezerwatywy na dużej przerwie rozdaje higienistka,to już można spotkać!No chyba że jest zakaz palenia,picia i p w budynku,co niewile zmieni bo dzieciaki przeniosą się do ubikacji lub znajdą sobie jakąś inną norę.A może by tak „dozwolone od lat osiemnastu”? To też mija się z celem: )Narkotyków mobim zdaniem NIE!! da się zalegalizować,a ktoś kto tak myśli nie zdaje sobie sprawy do czego to doprowadzi.Natomiast co można zrobić to zdelegalizować nawet stopniowo papierosy i alkohol (piwko”zostawmy”:)Już dzisiaj palaczy wyrzuca się z pomieszczeń zamkniętych,bo jak wiemy jest to przyczyna wszelkich chorób ,podobnie wódka.Wiem że to co piszę jest dla wielu śmieszne i niewykonalne zwłaszcza w Polsce.Niemniej jednak zadajmy sobie pytanie czy chcemy być jak te zdrowe ryby pod prąd czy też spłynąć z nurtem?To że papierosy i alkohol są dzisiaj legalne to wcale nie oznacza jeszcze że to dobrze ,a już napewno nie wolno nam tego podawać za dobry przykład dla legalizacji narkotyków.Wiadomo że te wszystkie używki to trucizna i droga do nikąd.Należy się więc spokojnie zastonowić jak z nimi walczyć i je eliminować,a nie legalizować lub w jakikolwiek sposób usprawiedliwiać.Oczywiście że nie będzie to łatwe,proste,ani szybkie,niemniej najpierw musimy jasno wiedzieć czego chcemy !
Tychik Pisze:
04/07/2009 o 19:28
Tak się zastanawiam jak wy chcecie zalegalizować te narkotyki ?
///////////////////////////////////////////
Zacytuję Panu już udzieloną na tym forum odpowiedź na Pana wątpliwości, nieco zmienioną
///////////////////////////////////////////
# JP z Wr. Pisze:
03/07/2009 o 14:15
” … uważam, że powinno się legalnie tą “trucizną” handlować, tak jak handluje się wódką i papierosami oraz cyjankiem potasu i arszenikiem a także innymi niebezpiecznymi substancjami, produktami i towarami. W Polsce pod pewnymi warunkami obywatel może przecież kupić broń palną i amunicję. Kokainę, heroinę i inne środki psychotropowe powinno się sprzedawać w aptekach, w drogeriach, kioskach, na bazarach etc. Konopie – zwane dla niepoznaki marihuaną, słomę makową – można by sprzedawać w sklepach z tytoniem.
Przypominam sobie, że Józef Mackiewicz chyba w “Lewa Wolna” pisał o znacznym rozpowszechnieniu się spożycia narkotyków w czasie wolny polsko sowieckiej 1918 – 1920, i że niedługo potem ten problem bez państwowej ingerencji uległ anihilacji.
Pozdrawiam
Tychik Pisze:
04/07/2009 o 19:28
Ładna wypowiedź, ale trochę chaotyczna.
Konkluzja wziąć wszystko za twarz, zakazać „niezdrowej żywności”- zdrowie, samochodów – wypadki, noży – morderstwa, …………… – gwałty, najlepiej zakuć wszystkich w kajdany wtedy na pewno nikt nie będzie używał, nadużywał o w ogóle będzie raj.
Pozdrawiam
Musimy zdać sobie sprawę,że legalizacja narkotyków wytrąci nam z rąki oręż czy arument do walki z nimi.Tutaj nie chodzi tylko o sam zakaz(bo to tylko jedno przysłowiowe wiosło),ale przedewszystkim o trafienie do świadomości człowieka zwłaszcza młodego:Że używki są naprawdę niebezpieczne!!!A w przypadku zalegalizowania już będzie trudno lub wręcz niemożliwe tłumaczenie ,że mamy do czynienia z czymś co jest ewidentnie szkodliwe.To tak jakbym ja robił swoim dzieciom czy wnukom wykład o szkodliwości palenia i picia,a jednocześnie w trakcie tego wywodu przypalał sobie papieroska i raczył się żywieckim piwkiem
Młodzi ludzie mają to do
siebie że świadomie i nie szukają wzoru do naśladowania i to wbrew pozorom że niby już oni tacy bardzo samodzielni czy doświadczeni.I tutaj jeśli z jednej strony im powiemy że narkotyki są złe a z drugiej zaczniemy je legalizować,to wprowadzimy w ich głowach pewne pomieszanie pojęć nie wspominając o ośmieszeniu się przed nimi.Zapewne w duchu albo nawet wprost zapytają:
Dlaczego Tobie,Wam wolno a nam nie ?Ja żeby mieć jakikolwiek posłuch to muszę sam dać przykład i zdobyć się na odstawienie nawet tego smacznego piwka,a dopiero wtedy mogę pouczać innych
Musimy jasno i zdecydowanie bez żadnych niedomówień czy wyjątków posadzić zło po złej stronie,a dobro po dobrej.W przeciwnym wypadku ta cała misja antynarkotykowa mija się z celem!!!No a odpowiadając na twierdzenie że na zakazanych owocach mafie robią pieniądze,to odpowiem że oni będą robić te same albo większe też po legalizacji!Wiele gangów lewe dochody inwestuje właśnie w legalne biznesy.A jeśli już w tym siędzą to i łatwiej im będzie wtedy zostać ,no i nikt się nie odważy konkurować.
Ktoś tu już wyceniał że „legalna działka” będzie kosztowała 3 zł plus podatek czyli góra 10.A ja się pytam skąd te”wyliczenia”?Cenami można manipulować dowolnie choćby przez umówienie się producntów.No i nikt za darmo czy półdarmo wam tych trawek nie da nawet państwo.To nie jest organizacja dobroczynna tylko interes ,a ten musi zarabiać tymbardziej taki : )Dalej tłumaczenie
że problem sam się rozwiąże jak podczas tej wojny polsko bolszewickiej ,też do mnie nie trafia.Mamy legalny tytoń i alkohol w sklepach ale chętnych nie ubywa,no i przy tych cenach na lewo przywozi się to z za wchodniej granicy!Nic nie słyszałem o tym epizodzie wojennym ale wiadomo że żołnierzom różnych armii podaje się oficjanie i nie na sztuczną odwagę.(W naszym regionie to jest,była wódka.)Niemniej Legiony Piłsuckiego i polską armię cechowały(ją!) bezprzykładny patriotyzm oraz oddanie i z pewnością nie potrzeba im było takiego dopingu.No i dostęp do arszeniku czy broni to inne tematy choć pokrewne,do tej dyskusji zapewne powrócimy po kolejnej tragedii w szkołach;)My póki co rozmawiamy jednak o powoli zabijających nas uzależnieniach organizmu.Serdecznie Wszystkich Pozdrawiam : )
# Tychik Pisze:
05/07/2009 o 17:58
Musimy zdać sobie sprawę,że legalizacja narkotyków wytrąci nam z ręki oręż czy argument do walki z nimi.
===============================================
Wódka, tytoń, tłuszcz, kawa, herbata, bardzo wielu ludziom szkodzą, dlaczego te używki są jeszcze legalne?
Pozdrawiam
RP słynie z bezkompromisowego podejścia, a z tym Panem nie ma nawet co rozmawiac. On wszystko wie lepiej.
Aby się dobrze zabawić, na weekend udałem sie 1100 km dalej do kolonii, gdzie na summerjam’ie, wielkim festiwalu reggae ze 100 tysiącami rastamanów zapaliłem sobie dżointa.Legalnie, bo w Niemczech wolno palić (poza katolicką Bawarią), choć rząd ściśle określił ile wolno palić i ile posiadać.
I nie widziałem tam agresji ani więcej niż jednej pijanej osoby. Ale p. Gabryel widzi w narkomanach inne rzeczy. No cóż. Kiedy pracował dla Wprostu, też widział inny świat…
Zwolennicy legalizacji (niektórych) narkotyków coraz częściej (w zasadzie już praktycznie tylko) używają argumentów, których takowymi nazwać nie należy.
Czym bowiem jest mówienie w kontekście narkotyków o szkodliwości i skutkach alkoholu i papierosów (nie wspominając o nazywaniu również tych środków narkotykami, którymi nie są). Na taką „argumentację” nie powinno się w ogóle odpowiadać. Choćby dlatego, że tzw. „narkopolacy” nie chcą zrozumieć dlaczego ich argumenty są takie jakie są.
Strasznie dużo osób ginie pośrednio lub bezpośrednio przez alkohol lub papierosy, ale ilu z używających tych substancji nie ginie lub ma się dobrze? O wiele wiele więcej. Taka jest statystyka; o czym mało kto chce wiedzieć.
I aż dziw bierze, że to jest takie trudne do zrozumienia. Legalizacja narkotyków przyczynia się do większej ich używalności, to z kolei przekłada się na zwiększoną liczbę przestępstw bądź zgonów przez to spowodowanych. Gdyby osoby palące marihuanę robiły to tak często co pijący alkohol bądź palące papierosy i byłoby ich tyle samo to szczerze wątpię czy liczba przestępstw przez nich popełniana z tego powodu byłaby niższa, podobnie ze śmiertelnością. Nie można zatem argumentować legalizacji narkotyków dostępnością alkoholu i papierosów. Jest to bardziej kontrargument ku temu.
Nie przekonuje mnie również to, że w takim razie należy zakazać alkoholu i papierosów. Jakkolwiek byłoby to teoretycznie słuszne to nadal tematem rozmów są narkotyki. I skoro alkohol i papierosy już „zabijają” to należy nie dopuścić, aby do grona tego na skalę światową doszły narkotyki.
Zwolennikom „większej zdrowotnej zalety” palenia marihuany niż tytoniu przypominam również iż stwierdzono naukowo, że wypalenie takiej samej ilości jednorazowych dawek (tyle samo „skrętów” co papierosów) powoduje o znacznie gorsze skutki dla płuc niż tytoń.
ps. Dlaczego legalizacja może zmniejszyć ogólną ilość przestępstw związanych z narkotykami?
Pomijając fakt niekaralności za posiadanie dawek „na własny użytek” dochodzi jeszcze zmniejszona skuteczność łapania dilerów, którzy mogą się tym przepisem zasłaniać, a których jednocześnie może być więcej z uwagi na mniejszą ilość jaką będą mogli jednorazowo „legalnie” sprzedać.
Jestem przeciwko legalizacji!!