Posts Tagged „Twitter”<

Papkin wiecznie żywy

27 wrz 2011

Jakże pospieszył się Andrzej Wajda z ekranizacją „Zemsty”. Miałby dziś takiego Papkina, że ciarki przechodzą ze śmiechu.

Zwłaszcza kiedy sobie człowiek przypomni kilka faktów. Gdyby Komorowski nie przestał polować na Palikota i inne głuszce, wcześniej ujawnił „bul w nadzieji” albo w porę nie sprowadził konkurenta na ziemię krótkim: „Radku, wyluzuj”, mielibyśmy najśmieszniejszego fredrowskiego bohatera za prezydenta.

Został szefem dyplomacji, dobre i to. Kiedyś prawie w pojedynkę rozbił Sowietów w Afganistanie, potem otworzył na posesji „Strefę zdekomunizowaną”, a po przejściu na drugą stronę politycznej barykady wzywał swoich nowych kolegów, by jego starych kolegów „dorżnęli”.

Obecnie rozwija skrzydła. Nie sposób wymienić wszystkich komediowych wypowiedzi Radka Sikorskiego, w realu i w Internecie, o Lechu Kaczyńskim, wraku tupolewa, bezpieczeństwie w Egipcie i dyktaturze w Syrii, Katyniu, którego nie można nazywać ludobójstwem, Powstaniu Warszawskim. W rozbawianiu opinii publicznej doszedł do takiej perfekcji, że potrafi nie panować już nie tylko nad palcami na klawiaturze, ale także własnymi emocjami.

W Białymstoku wystarczyło kilkudziesięciu skandujących kibiców, by raz-dwa wszedł w rolę i dawaj rozśmieszać gapiów na ulicy, telewidzów, internautów. Gestykulował do manifestujących, prowokował, wysyłał im całusy, wołał, że są „słabi”, a potem ruszył rozdawać ulotki i głosić nowinę, że „po 9 października w Polsce mogą rządzić panowie z łysymi pałami”. Przedostatni upust nerwom dał podczas wydzwaniania do kolegów, by „rozpropagowali” całe zdarzenie. Ostatni, a jakże, na Twitterze.

Wiem, co powiedzą eksperci od ratowania wizerunku partii rządzącej. Nic nie powiedzą, nie ma tematu. Ale wyobraźcie sobie państwo Baracka Obamę, jak prowokuje antyglobalistów: „Słabi jesteście!”, i pokazuje, że chce jeszcze. Albo Władimira Putina pokazującego palcem ludzi skandujących przeciw niemu i nazywającego ich „łysymi pałami”? Jakże mizernie prezentują się na tle naszego bohatera.

„Ha! Hultaje, precz mi z drogi, bo na miazgę was rozgniotę.  Nie zostanie jednej nogi.  A mam diablą dziś ochotę! Wielu was tam? Chodź tu który! Nie wylezie żaden z dziury? O wy łotry! O wy tchórze! Jutro cały zamek zburzę!”. Różnica jest tylko jedna: tamten Papkin miał do siebie więcej dystansu.

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop

Dyplomatyka i dorzynanie

16 sie 2011

Wiem, że to niezgodne z powszechną opinią, ale mam wrażenie, iż czasem warto się jednak zastanowić – co by było, gdyby. Np. gdyby minister Sikorski, zamiast szukać swojej politycznej szansy już teraz, spokojnie zajął się polską dyplomacją. Gdyby nie drżał z podniecenia, że każdy jego bączek na Twitterze skupia uwagę mediów. Gdyby po żenującym stwierdzeniu o „dorżnięciu watah” naprawdę dokonał rachunku sumienia i przestał w Polsce szukać naśladowców norweskiego mordercy. Gdyby nie dotykał tematów, o których nie ma zielonego pojęcia, jak geneza i znaczenie Powstania Warszawskiego. Gdyby naczelne kierownictwo partii rządzącej nie wyznaczyło mu zadania zbyt ciężkiego jak na wątłość jego horyzontów, widząc w nim idealnego kandydata na opracowanie programu wyborczego.

Co by było, gdyby minister Sikorski robił coś naprawdę, a nie w stopniu zadowalającym jedynie usłużne mu media, jak stało się to w przypadku jego walki z internetowym chamstwem, którą dziwnym trafem wydał przede wszystkim niemiłemu władzy „Faktowi”, choć na forach „Gazety Wyborczej” pojawiają się wpisy równie skandaliczne. Tyle że tam brutalne chamstwo dotyka politycznych przeciwników Sikorskiego, a wiadomo, że jak Kali, pardon, Kalisz obrażać – dobrze, a jak Kalisza – niedobrze.

Co by było, gdyby minister spraw zagranicznych nie obiecywał, że wrak tupolewa, symbol upadku nie tylko polskiej armii, ale i dyplomacji, wróci wkrótce do Polski, a potem, po roku zabiegów w stylu „przychodzi zajączek do wilka”, twierdził, że wrak „już nie jest dowodem w śledztwie”. Co by było, gdyby szef polskiej dyplomacji zajął się po prostu polską dyplomacją, dając w kwestii Białorusi czytelny sygnał wszystkim instytucjom państwowym, że Polska z reżimem Łukaszenki nie współpracuje na żadnym polu.

Co by było? Prawdopodobnie uniknęlibyśmy gigantycznej kompromitacji na arenie międzynarodowej po tym, gdy wydaliśmy białoruskiej dyktaturze dane o koncie reprezentanta brutalnie pałowanej demokratycznej opozycji. Nasz premier nie musiałby wciskać dziennikarzom ciemnoty, że to tylko „głupota”, a prezydent nie musiałby brnąć w hańbiący Polskę epizod, pouczając białoruskich bohaterów, by na przyszłość… lepiej się zabezpieczali.

Co by było, gdyby ministrem spraw zagranicznych nie był Radosław Sikorski, który białoruską opozycję w imieniu państwa polskiego potrafi przeprosić jedynie kilkoma zdaniami na Twitterze? Na odpowiedzi czekam na blogu.

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop