Posts Tagged „Smoleńsk”<

Samoobrona Tomasza Arabskiego

26 lip 2011

Cyniczny uśmiech, jakim pan premier obdarzył Waldemara Pawlaka, gdy ten stwierdził, że raport Millera powinien być opublikowany natychmiast, to obrazek wymowny.

Po zmyciu z platformerskiej polityki pudru medialno-partyjnej propagandy wyłonią się trzy najważniejsze sprawy, jakimi ten rząd miał się zająć.

Sprawa nr 1: przygotowanie infrastruktury na Euro 2012. Ocena: pała, a kto ma inną, niech przejrzy stan budów.

Sprawa nr 2: tragiczna kondycja polskiej służby zdrowia. Ocena: pała, a kto ma inną, niech się przejdzie do przychodni.

Sprawa nr 3: katastrofa w Smoleńsku. Ocena wymaga rozszerzenia. Napisano już tomy o nieudolności rządu w rozmowach z Rosjanami  o sposobie przeprowadzenia śledztwa, o wraku, niszczeniu dowodów, czarnych skrzynkach, parciu na szkło Edmunda Klicha, który teraz chce być senatorem, i dziesiątkach innych potknięć, które, choć mają udawać niezamierzone, są elementami wciąż tej samej gry – w wybielanie winnych.

Już dzień po katastrofie premier powołał ośmioosobowe ciało pod nazwą „Międzyresortowy zespół do spraw koordynacji działań podejmowanych w związku z tragicznym wypadkiem lotniczym pod Smoleńskiem”, którego najważniejszym zadaniem miała być „koordynacja lub nadzór działań dotyczących ustalenia przyczyn katastrofy”. I tak sędziami we własnej sprawie zostali m.in. minister obrony Bogdan Klich oraz szef Kancelarii Premiera Tomasz Arabski. Ten ostatni czuje dziś, że ziemia pali mu się pod nogami, i stąd jego postawa wobec kontroli NIK próbującej ustalić, kto był odpowiedzialny za organizację lotu do Smoleńska. Arabski, zanim sam się wypowie, chciałby zobaczyć, co nagadali kontrolerom jego podwładni.

W dramacie antycznym bywa to nazywane jednością czasu, miejsca i akcji, która jest warunkiem koniecznym, by nie doszło do desynchronizacji oświadczeń przełożonego i jego pracowników. A gdyby doszło? Jak się jest członkiem MZdsKDPwzzTWLpS (skrót nazwy międzyresortowego zespołu), można, jak Arabski, słać skargi na kontrolerów o treści: „Rygorystyczne egzekwowanie terminów, do czego sprowadzają się pisma ponaglające, powoduje, że przekazywane materiały mogą zawierać usterki”.

Być może część z państwa zgodzi się ze mną, że brzmi to szczególnie boleśnie, gdy prawa ręka premiera, członek rządowej specgrupy, a jednocześnie negatywny bohater smoleńskiej tragedii 10 kwietnia 2010 roku nie nauczył się niczego  i nadal narzeka na to, że coś jest  w Polsce „rygorystycznie egzekwowane”.

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop

Miniminister Papkin

22 kwi 2011

Chwała Bogu, że prawybory w Platformie wygrał Bronisław Komorowski. Niech pisze „bulu”, „nadzieji”, mówi o „konkursie palem”, poluje na kaszaloty, pisze historię od nowa, i tak go kocham.

Gdyby wtedy nie zgasił swojego konkurenta jednym „wyluzuj, Radku”, prezydentem byłby dziś Radosław Sikorski, a to jest postać, że dziękuję, postoję.

Na drodze ćwiczeń przed lustrem szef MSZ posiadł jedną, słownie: jedną umiejętność. Kiedy w jego rewirze dzieje się coś ważnego i nastaje znana z teleturniejów chwila prawdy, staje się prawie niewidoczny. Tylko człowiek wyposażony w supernowoczesną lornetkę dostrzeże czubek nosa wychylony zza dyplomatycznych krzaków i oczy zmrużone w oczekiwaniu, aż minie awantura. W kwestii tablicy Sikorski mówił, że „miała napisy, które były dla gospodarzy nie do przyjęcia”. Jednocześnie uważał, że „strona rosyjska też nie wykazała się wrażliwością, nie informując nas zawczasu”.

Gdyby poinformowali „zawczasu”, byłoby pewnie wsjo wpariadkie. Nawet się nie zająknął, że przydałoby się wyryć tam chociaż pół zdania o celu tragicznego lotu. O nie, zza krzaka takich rzeczy nie mówi się nawet szeptem. Zadyma minęła, Sikorski wyszedł, otrzepał garnitur z liści i zaczął dowcipkować: „Koncepcja polityki zagranicznej PiS: narzucić Rosji kwalifikację zbrodni katyńskiej przy pomocy wiertarki. Nie wróżę sukcesu”.

Katyń był ludobójstwem, przed laty – także w opinii historyków rosyjskich, ale dziś rządowy macho, który stworzył wokół domu „strefę zdekomunizowaną” i który dostał od ślepego losu szansę, by walczyć o prawdę katyńską, drży na myśl, że mógłby mieć stanowisko inne od rosyjskiego! Mówienie o ludobójstwie nazywa „narzuceniem” Rosjanom polskiej woli. Chwali się, że mamy z nimi „świetne stosunki”, ale nie potrafi wyjaśnić, dlaczego nie posłuchali go w kwestii tablicy, gdy słał – podobno – jakieś pisma.

Nie miał szans w kwestii raportu MAK, bo to wziął na siebie z wiadomym efektem premier. Nie mógł niczego załatwić z Obamą, bo prezydent na bigosach zna się lepiej. Ale mógł poćwiczyć umiejętności dyplomatyczne na urzędnikach ze Smoleńska. Efekt?

Kompromitacja, wstyd i gniew. A najśmieszniejsze, że wciąż poucza: „Niektórzy politycy zdają się nie rozumieć, na czym polega polityka zagraniczna. Nie jest tak, że Polska mówi, jak ma być, a inne kraje się do tego dostosowują. Tak nie jest i nie będzie!”. Pełna zgoda. Jest odwrotnie. W końcu, według słów Sikorskiego, nie walczymy dziś o honor, ale o pozycję. Jaka to pozycja, lepiej nie zgadywać.

Życzę Państwu zdrowych, spokojnych i pięknych świąt. Że nie napisałem o baranach, jajach i kurczakach? Mam wrażenie, że ten felieton jest właśnie o nich.

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop

Rachu, ciachu i po strachu

28 sty 2011

Są takie chwile w życiu każdego człowieka, kiedy mu się nagle zachce… Co wtedy robić? Przede wszystkim nie wpadać w panikę.  Spokojnie – rozejrzyjmy się, gdzie nas złapało. Jeśli na odludziu, to czy są drzewa, krzaki, może pole kukurydzy? Ruszamy. Im szybciej, tym lepiej, ale im wolniej, tym bezpieczniej. I co? Rachu, ciachu i po strachu. Niepotrzebnie się denerwowaliśmy. To przecież normalne, że są chwile w życiu człowieka, kiedy mu się nagle zachce przeczytać komentarz Pawła Wrońskiego.

W piątkowej „Gazecie Wyborczej” stawia znak równości między tragedią smoleńską a ekscesami dwóch posłów na Cyprze. Kpi z tych, którzy potraktowali raport Anodiny jako policzek: „Działalność sądu cypryjskiego jest niczym uderzenie w twarz Polski”. Kpi z prób szukania sprawiedliwości w instytucjach międzynarodowych: „Polska powinna w tej sprawie (wózków na Cyprze – K. Feu.) domagać się międzynarodowego śledztwa pod auspicjami Unii Europejskiej”.

Kpi wreszcie z tragicznych w skutkach błędów rosyjskich kontrolerów: „Polskie dochodzenie udowodniłoby z pewnością, że całą winę za zniszczenie wózków ponoszą pracownicy ośrodka, którzy w odpowiednim momencie (…) nie zapobiegli temu, że posłowie pojechali w kierunku falochronu (…), nie skorygowali ich kursu i nie naprowadzili ich na ścieżkę wiodącą bezpiecznie na hotelowy parking”.

Gdyby pisała to Anodina, można by czuć zażenowanie. Ale spokojnie, to tylko Wroński.

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop

Miss Anodina Katiusza

20 sty 2011

Wiem, że nikomu, kto śledzi wyjaśnianie przyczyn tragedii smoleńskiej, nie jest do śmiechu ani tym bardziej do śpiewu. Ale spróbujmy, mimo wszystko, niech to będzie pieśń oczyszczająca serca i mózgi po raporcie Tatiany, którym można sobie taboret podeprzeć.

Wszyscy znamy ten utwór: „Rascwietali jabłoni i gruszy. Popłyli tumany nad riekoj. Wychadiła na bierieg Katiusza…”. Rozkwitały jabłonie i grusze, a tumany tumaniły, brawo – tak to leciało! Mam nadzieję, że przećwiczyliście już państwo melodię i możemy zaczynać. Porzućmy wstyd i dźwiękowe bariery, zaśpiewajmy razem! W biurach, sklepach, szkołach, nawet ministerstwach, nawet w Sejmie, w Kancelarii Premiera, w Belwederze! Zwłaszcza w Kancelarii Premiera i Belwederze. Tri… czietyrje… Jedziemy.

Rozkwitały jabłonie i grusze

Czasem trzeba śpiewać, żeby znieść

To, co wciąż tak nieprzyjemnie dusi

Po raporcie MAK Tatiany złej

Zaskoczenie straszne, proszę pana

Zaskoczenie, że po prostu szok

W twarz nam dała raportem Tatiana

W twarz nam dała i rzuciła w mrok

Tyle było w rządzie zaufania

Konferencji górnolotnych fraz

Wszystko pękło, gdy weszła Tatiana

Został tylko smutek, wstyd i kac

Klich na Klichu kielichem pogania

W Moskwie do łez, u nas śmiech przez łzy

Wszystko przecież rzekła już Tatiana

Cała reszta to na wodę pic

Wszak przyczyna prosta jest jak ściana

Pilot, presja, brzoza, błąd i mgła

Pozdrowienia z Rosji śle Tatiana

Na pocztówce zardzewiały wrak

Tak się właśnie kończy, proszę pana

Gdy się jest baranem pośród lwów

Baczność, chłopcy, tu rządzi Tatiana

Tego nie zagłuszy milion słów

Bo gdy z palca ssana miłość bratnia

Finał smutny jak kopnięty pies

Pierwsza naiwna kończy jak ostatnia

I to nie jest o Tatianie wers…

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop