Posts Tagged „kampania wyborcza”<

Spot jak z Orwella

4 paź 2011

Łódź. Ryszard C., były członek Platformy Obywatelskiej, wrzeszczy, że chciał zabić Jarosława Kaczyńskiego, bo nienawidzi PiS. Kamera wjeżdża do biura europosła Janusza Wojciechowskiego, zbliżenie na przykryte czarnym workiem zwłoki jego asystenta Marka Rosiaka.

Zapłakane oczy żony, rozpacz syna. Szpital, sala operacyjna, dramatyczna walka o życie drugiej ofiary zamachu, zbliżenie na zakrwawiony bandaż, głębokie rany od noża na całym ciele…

Czy tak mógłby wyglądać spot wyborczy opozycji? Nie. Dlaczego? Po prostu PiS nie jest partią miłości. Władza zaś próbuje rozpętać wojnę polsko-polską i emituje klipy, w których przekonuje, że paru rozhisteryzowanych staruszków na Krakowskim Przedmieściu to dla Polski zagrożenie większe niż zapaść w polskiej armii, do której doszło pod jej rządami. A potem grozi: „Oni pójdą na wybory.

A Ty?”. Ja? Pójdę, choćby mnie współtwórca potęgi Platformy, jej były wiceszef ze świńskim ryjem obrzucał błotem z lansującej go telewizji i powtarzał swoje obrzydliwości (nazywane przez premiera happeningami): że rok będzie udany, jeśli umrze także drugi Kaczyński, że „wszyscy na pokładzie tupolewa byli pijani”… Jakże władzy brakuje dziś „talentu” Palikota, jakże przydałby się jej podczas orwellowskich seansów miłości urządzanych pod hasłem „Panie premierze, jak lżyć?!”. Widać wzmożony ruch już nie tylko w kanale informacyjnym, gdzie Kolenda-Zaleska zapewnia, że „nawet ci, którzy wygrażają premierowi, w bezpośrednim kontakcie się przekonują”.

W telewizji publicznej, w której według badań Fundacji Batorego PO pokazywana jest częściej niż PiS i SLD razem wzięte, nawet wiadomości sportowe rzucono na odcinek kampanii, by relacjonowały turniej piłkarski o puchar… Donalda Tuska. Sławomir Nowak wręcza ordery dawnym piłkarzom, przyznane przez prezydenta Komorowskiego zupełnie przypadkowo tydzień przed wyborami i zupełnie przypadkowo w Gdańsku, gdzie Nowak kandyduje do Sejmu. Rząd zapowiada uroczyste otwieranie nowych świetlic. Ale stare są zamykane jedna po drugiej, a bezpłatne zajęcia plastyczno-muzyczne dla dzieci nagle stały się płatne. Może dlatego w Internecie furorę robi nowy dowcip: „Jaki jest dziś szczyt bezczelności? Zagłosować na PO i uciec za granicę”.

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop

„Tuskobus” na „rozkopiance”

20 wrz 2011

Kampania wyborcza partii rządzącej nabiera rozpędu jak karuzela bez hamulców.

Oto Sławomir Nowak chwali się, że jego „ziomalem” jest satanista, który uważa, iż Polacy to głupcy. Jerzy Buzek, szef Parlamentu Europejskiego, traci swoją apolityczność i ogładę, by z ręką w kieszeni promować PO. Donald Tusk mówi o dawnym wiceszefie Platformy, który zmienił debatę publiczną w szambo, że ten wnosi do polskiej polityki „świeżość”. I czyni to w dniu, gdy Palikot pozuje na okładce „Newsweeka” w pozycji ukrzyżowanego Chrystusa.

Joanna Kluzik-Rostkowska przepoczwarza się w wyrocznię delficką i rozpaczliwie szuka swojej tożsamości, powtarzając, że Kaczyńskiemu nie można wierzyć, jej zaś – jak najbardziej. Żal nic tu nie pomoże. Jak się chciało być Jasiem Fasolą i Pinokiem w jednym, trudno oczekiwać,  że dostanie się rolę Królewny Śnieżki.

Minister Twitter, który w 160 znakach potrafi nastraszyć dyktatora w Syrii, przechodzi samego siebie, gdy dostanie do ręki mikrofon. Mówi, że od Władysława Bartoszewskiego różni się tym, że tamten był dwa razy ministrem, a on – tylko raz. Dyplomacja nie na tym polega, panie ministrze. Jest pan dziś ministrem po raz drugi, a rządowe „dziewictwo” stracił pan w rządzie PiS, jako członek dorzynanej potem przez pana watahy.

Nie dziwię się premierowi, że ucieka od tych ludzi polskimi „rozkopiankami”. Złośliwi mówią, że z „tuskobusu”, na którym widnieje napis „Zróbmy więcej Premier Tusk”, ktoś odkleił słówko „niż”. Inni twierdzą, że gdyby szef PO naprawdę chciał się dowiedzieć, czego trzeba Polakom, ruszyłby w trasę koncertową cztery lata temu, a teraz jedzie po to, by zobaczyć, „co by tu jeszcze spieprzyć, panowie”. Jeszcze inni tłumaczą, że premier wystraszył się sondaży i chce się pożegnać z wyborcami.

Dziennikarka TVN 24 pyta na żywo już na pierwszym przystanku: „Nie ma pan premier wrażenia, że niektórzy tutaj nie przyszli z własnej woli” (czytaj: pisowcy się zlecieli z całego powiatu). „Mam” – odpowiada premier. „Ale nie będę się na to obrażał”. Może dlatego, że zanim źli „niektórzy” dopchają się do mikrofonu, dobrzy „niektórzy” zgodnie z ustaleniami zdążą paść do nóżek jak wczoraj  – z żalem to piszę – Robert Korzeniowski. To dzięki takim zagraniom możemy przekonać się ostatecznie, że Platforma jest dziś głównie partią wielkich chodziarzy.

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop